Witam, teoretycznie jestem w szczęśliwym związku. tzn nie mamy wiekszych problemów Mój mąż ma pasję, często też spędza czas przed komputerem, ale generalnie świetny z niego ojciec, mąż trochę mniej ale to chyba nie ma znaczenia. Ostatnio koleżanka podesłała mi link do portalu, miała byc zabawa wyszło trochę niebezpiecznie. Od kilku dni koresponduję z mężczyzną (on jest wolny). Jest chemia..... chemia intelektualna( mamy podobne poczucie humoru, słuchamy tego samego, czytamy to samo), jest chemia fizyczna...... On chce się spotkać, ja też..... bardzo chcę ale czuję, że dojdzie do zdrady juz za pierwszym razem. Nie chcę zranić ani męza ani siebie, ale nie umiem myslec o niczym innym. Wiem, że to zauroczenie, znam teoretycznie konsekwencje, ale nie porafię tego przerwać. Plusem tego jest fakt, że stałam się bardzo aktywna w łóżku, co mojemu męzowi bardzo się podoba.. wiem, ze nie powinnam mam wyrzuty sumienia, a jednocześnie bardzo pragnę tego mężczyzny....Dawno nie czułam tego podniecenia, motyli w brzuchu.... Co robić?
Przeczytaj kilka razy ( najlepiej na głos ) to co napisałaś. Jeżeli myśląca z ciebie kobieta to powinno wystarczyć do zrozumienia.
Przelac ta wirtualna fascynacje w calosci na meza i wyrzucic komputer przez okno z 10 pietra.
Motylki w brzuchu pozdychaja i zostaniesz o kiju. bez meza za to z "wyrokiem" i opinia w otoczeniu. Warto tyle ryzykowac za jedna bezmyslna chwile zapomnienia???
4 2013-02-09 12:57:07 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-02-09 13:15:41)
Witam, teoretycznie jestem w szczęśliwym związku. tzn nie mamy wiekszych problemów Mój mąż ma pasję, często też spędza czas przed komputerem, ale generalnie świetny z niego ojciec, mąż trochę mniej ale to chyba nie ma znaczenia. Ostatnio koleżanka podesłała mi link do portalu, miała byc zabawa wyszło trochę niebezpiecznie. Od kilku dni koresponduję z mężczyzną (on jest wolny). Jest chemia..... chemia intelektualna( mamy podobne poczucie humoru, słuchamy tego samego, czytamy to samo), jest chemia fizyczna...... On chce się spotkać, ja też..... bardzo chcę ale czuję, że dojdzie do zdrady juz za pierwszym razem. Nie chcę zranić ani męza ani siebie, ale nie umiem myslec o niczym innym. Wiem, że to zauroczenie, znam teoretycznie konsekwencje, ale nie porafię tego przerwać. Plusem tego jest fakt, że stałam się bardzo aktywna w łóżku, co mojemu męzowi bardzo się podoba.. wiem, ze nie powinnam mam wyrzuty sumienia, a jednocześnie bardzo pragnę tego mężczyzny....Dawno nie czułam tego podniecenia, motyli w brzuchu.... Co robić?
Twierdzisz że,jeszcze nie zdradziłaś męża?.Hm.No to co myślisz o tzw.zdradzie emocjonalnej?.
Przeczytaj kilka razy ( najlepiej na głos ) to co napisałaś. Jeżeli myśląca z ciebie kobieta to powinno wystarczyć do zrozumienia.
POPIERAM!!!
Przelac ta wirtualna fascynacje w calosci na meza i wyrzucic komputer przez okno z 10 pietra.
Motylki w brzuchu pozdychaja i zostaniesz o kiju. bez meza za to z "wyrokiem" i opinia w otoczeniu. Warto tyle ryzykowac za jedna bezmyslna chwile zapomnienia???
JW.
Ostatnio koleżanka
podesłała mi link do portalu, miała
byc zabawa wyszło trochę
niebezpiecznie.
Pozbądź się tej fałszywej koleżanki.Gdyby była mądra nigdy by nie podsuneła by Ci takiego pomysłu a wrecz przeciwnie odradzała by Ci to.
Słoma z butów i nic więcej.
Ta koleżanka to ma męża lub partnera?.Może zazdrości Ci Twojego i ma na Niego ochotę?.Pomyślałaś o tym jakie są prawdziwe Jej intencje?.
On wolny - tiaa.... wolny bo zona na poodowce, albo poszla na zakupy.
A Ty wolna wg niego?
Juz samo to, ze chcialby sie spotkac z mezatka na bzykanie o czyms swiadczy.
Motylki w brzuchu z powodu wirtualnych gadek. To moze je tez potraktuj wirtualnie.
Nie chcę zranić
ani męza ani siebie, ale nie umiem
myslec o niczym innym.
Już Go(męża)zraniłaś.Ty On jeszcze o tym nie wie.A to że,się dowie to tylko kwestia czasu.
Chyba że,sam Mu o tym powiesz i może wspólnie wybrniecie z tego g...na w które Was pakujesz.O ilę mąż jeszcze będzie tego chciał bo musisz liczyć się z tym że,jak się dowie to może po prostu p...ąć drzwiami i tyle Go zobaczysz.
Wiem, że
to zauroczenie, znam teoretycznie
konsekwencje, ale nie porafię tego
przerwać.
Kłamiesz jak każdy zdrajca.
Nie nie potrafisz tylko po prostu nie chcesz i tyle.
Teoretycznie to Ty znasz kochanka a konsekwencje znasz bardzo dobrze bo wątpię by był to Twój pierwszy raz.Może nie w małżeństwie ale przed Nim napewno.
Mowi się że,jak ktoś zdradził pierwszy raz to za drugim i następnym przyjdzie Mu to łatwiej.
8 2013-02-09 13:39:27 Ostatnio edytowany przez Andy1234 (2013-02-09 15:40:08)
Alez TAK ! Idz za glosem SERCaA . Odrzuc rozum.
Przeciez chcesz by? jeszcze szczesliwsza a masz do tego prawo.
Kazdy ma prawo si? zakochac.
Porzuc meza i wyprowadz si? do goscia z internetu. Przeciez nalezy Ci si? cos od zycia.
Tylko powiedz najpierw mezowi ?e masz kogos i na rozwodzie mow prawde ?e To z Twojej winy rozpadla si? rodzina.
Inaczej to bedzie koo***wo a Ty przeciez taka nie jestes !!!
Idz z podniesiona glowa wobec wyzwaniom MILOSCI ale nie krzywdz innych.
Na oszustwie, nieszczesciu innych nie zbuduje si? swojego szczescia.
Hm, motylki mowisz... Maja to do siebie że szybko umieraja ![]()
Więc śpiesz się !! składaj wniosek o rozwód i szykuj sie na spotkanie MIŁOŚCI.
Śpiesz się kochać ! Ludzie tak szybko odchodzą....lub umiera miłośc ![]()
Idz za glosem SERCaA .
Wątpię żeby to był głos serca.Raczej innej części ciala.
A podobno to tylko My mężczyźni myślimy pewną częścią ciała i tylko o jednym.
Uff.Ale Mi ulżyło.Jednak to nieprawda.Kobiety także.
Ja bym nie ryzykowała szczęśliwego związku, dla chwilowego zauroczenia wirtualnym facetem, którego nie znasz. A zdradzać męża już zdradzasz. Postaraj się zacząć flirtować z mężem, może jakaś romantyczna kolacja? Jakiś wypad za miasto? Zacznij ograniczać siedzenie przy kompie.
11 2013-02-09 14:37:12 Ostatnio edytowany przez girl90 (2013-02-09 14:44:04)
no chyba nie jestes taka szczesliwa w malzenstwie skoro potrzebujesz takich wrazen... czy ten facet wie ze masz meza?
Elena1989, autorka nie jest szczesliwa, inaczej nie wdawala by sie w taki "romans" - to jest w cudzyslowiu bo do spotkania jeszcze nie doszlo. Szczesliwosc w jej obecnym jeszcze zwiazku moze polegac na tym że teoretycznie ma ustatkowane zycie, meza dziecko, mąż jej nie bije, nie poniza, nie wyzywa nie pije. A to ze oboje juz sie nie kochaja to juz inna sprawa - to juz stwierdzilam na podstawie wypowiedzi autorki, o tym ze jej malzonek nie jest tak dobrym mężem jak ojcem
12 2013-02-09 15:08:14 Ostatnio edytowany przez Andy1234 (2013-02-09 15:37:10)
Girl90, tak IWJA1 nie jest szczesliwa w malzenstwie, inaczej nie szukałaby nowych wrażeń. Powinna natychmiast wziąźć rozwód !.
I to zanim spotka się internetowym kochankiem. Inaczej to byloby k***... jak już pisalem, a ona nie ma takiej cechy charakteru.
To uczciwa kobieta.
Nie zrobi krzywdy mężowi i dziecko czyli czegoś co poźniej by załowała. Wie że nie można mieć ciastko i zjeść ciastko ![]()
Ponadto jeżeli facet z internetu dowie się że jest mężatka nie będzie chciał się z nią spotkać.
Gdyby wiedział o tym a mimo to chcial się z nia spotkać to znaczyloby że nie jest uczciwy, a z takim facetem IWJA1 nie chce się wiązać.
To by znaczyło że sam już zdradzal a z IWJA1 ma ochote zrobic swój "materac". A na to Ona sobie przecież nie pozwoli, nie ma k***skiego charakteru.
Wedlug mnie sama rozmowa z obcym facetem, pozwolenie mu na wejscie w swoje zycie, samo to jest obrzydliwe.
Zastanow sie, Autorko, czy dla jakiegos obcego kolesia warto niszczyc zwiazek, ktory, jak sama piszesz, jest szczesliwy. Moze warto nad nim popracowac, bys nie musiala uzywac wyrazenia "teoretycznie szczesliwy"?
Wedlug mnie sama rozmowa z obcym facetem, pozwolenie mu na wejscie w swoje zycie, samo to jest obrzydliwe.
Zastanow sie, Autorko, czy dla jakiegos obcego kolesia warto niszczyc zwiazek, ktory, jak sama piszesz, jest szczesliwy. Moze warto nad nim popracowac, bys nie musiala uzywac wyrazenia "teoretycznie szczesliwy"?
Moim zdaniem jest podobnie jak mówi Cynicznahipo czy warto ryzykować związek dla chwili zapomnienia? I jak wyżej może warto z teorii zrobić praktykę.
W opisanym przypadku świetnie widać jak ludzie świadomie lub nieświadomie wybierają "nową formę sprawiania sobie przyjemności" zamiast włożyć trochę pracy w swój związek.
Zgodzę się z tym, że skoro ktoś się pojawił, coś wciągnęło to oznacza, że w związku nie do końca wszystko się układa. Rutyna ? brak wzajemnego zainteresowania ? więcej dzieli niż łączy ? - może warto zrobić bilans i porozmawiać z mężem, zamiast oddawać się wirtualnym uniesieniom?
Autorko, nie warto ! to wszystko jest ulotne, chwilowe, wirtualne. W życiu chodzi jednak o coś więcej niż "chemiczne" doznania.
koleżanka to pseudokoleżanka.
Ty jesteś niespełniona , nieszczęśliwa w związku.
a chemia fizyczna to może być ale na spotkaniu, a nie przez kabel LOL
17 2013-02-09 20:57:42 Ostatnio edytowany przez IWJA1 (2013-02-09 20:59:38)
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, nie spodziewałam się niczego innego niż to co napisaliście. Zgadzam się z Wami, bo sama tak myślę.... Moja rodzina jest dla mnie najważniejsza. Czasami jednak w życiu, chcemy zasmakować czegoś nowego. Poczuć ten dreszczyk z początków znajomość. Dla wielu z was jestem k......ą, sama też myślę o sobie w ten sposób... To, że ten mężczyna jest wolny, jest sprawą pewną, (on wie, że jestem w związku-nie ukrywałam tego) ale chodzi tu bardziej o mnie. O walkę między tym co powinno się zrobić, a tym czego się chce, pragnie. Nie wiążę z tym mężczyzną żadnych planów, chcę raz poczuć coś innego...Jesteśmy małżeństwem 11 lat, dużo pracowałam nad tym związkiem, dużo poświęciłam. Nie chcę się usprawiedliwiać, sama czuję że to niewłaściwe... jednak ciemna strona którą każdy chyba ma( ja na pewno święta nie jestem). Mężczyzna z sieci jest wielką niewiadomą, ale jednocześnie czuję że zaiskrzyło. Czy jest ktoś, kto może przeżył coś podobnego i może podzielić się swoimi doświadczeniami. Nie spodziewać się, że ktoś napisze idź i zrób to bo tylko raz się żyje. Gdyby było to takie proste nie znalazłabym się tutaj....
a ile masz lat? kiedy z mezem wzielas slub? moze po prostu za szybko sie zdecydowaliscie, nie bylas gotowa i to najwidoczniej to nie byl ten. Niestety w tych czasach duzo ludzi popelnia blad i pozniej albo sie rozwodza albo zyja w takim zwiazku do konca zycia i sie mecza.
Droga girl, nie jestem młodą naiwna dziewczynką Mam 38 lat, wychodząc za mąż miała lat 27... Nie była to szalona miłość, tydzien przed slubem chciałam się wycofać, zabrakło mi odwagi. Ale nie chcę się usprawiedliwiać to była jednak moja decyzja. Nasze małżeństwo jest... poprawne(takie słowo przychodzi mi na myśl). Nie mamy większych problemów. Kiedy czasami w żartach prowokowaałm męża, że może poszukam sobie kogaś dla odskoczni, uśmiechał się, nie odczytywał tego jak zagrożenia... ale nie chcę obwiniać jego,bo przecież to ja mam problem ze sobą ze swoimi emocjami, żądzami......teraz siedzimy w pokoju. Mój mąż przed swoim komputerem, ja przed swoim... spoglądam cały czas na okienko gg.... serce podskakuje, kiedy Tamten się odzywa.....
Droga girl, nie jestem młodą naiwna dziewczynką Mam 38 lat, wychodząc za mąż miała lat 27... Nie była to szalona miłość, tydzien przed slubem chciałam się wycofać, zabrakło mi odwagi. Ale nie chcę się usprawiedliwiać to była jednak moja decyzja. Nasze małżeństwo jest... poprawne(takie słowo przychodzi mi na myśl). Nie mamy większych problemów. Kiedy czasami w żartach prowokowaałm męża, że może poszukam sobie kogaś dla odskoczni, uśmiechał się, nie odczytywał tego jak zagrożenia... ale nie chcę obwiniać jego,bo przecież to ja mam problem ze sobą ze swoimi emocjami, żądzami......teraz siedzimy w pokoju. Mój mąż przed swoim komputerem, ja przed swoim... spoglądam cały czas na okienko gg.... serce podskakuje, kiedy Tamten się odzywa.....
Odnoszę wrażenie, że podjęłaś decyzję. Naturalnie w takich sytuacjach włącza się mechanizm dysonansu (wiemy, że robimy źle i próbujemy znaleźć usprawiedliwienie) i być może podświadomie liczysz na to, że dzięki forum poczujesz się lepiej, że jak usłyszysz jakąś szczęśliwie kończącą się historię wirtualnego romansu, zrobi ci się lepiej. Mogę się mylić.
A nie podskakuje ci serce z żalu, że zamiast pić z mężem dobre wino przy fajnej muzyce i rozpalać wzajemnie swoje żądze, to ty i on klepiecie w klawiaturę ?
Jeszcze pytanie mam, rozumiem że jeśli twój małżonek znalazłby podobną przyjaciółkę w internecie nie miałabyś nic przeciwko?
Dla Ciebie to ten pan jest miłą odskocznią od codziennego życia. Na pewno dobrze Wam się ze sobą piszę, Ty możesz fantazjować na jego temat i to jest właśnie pociągające - bo nie wiesz naprawdę kim jest ten człowiek, więc w Twojej wyobraźni może być mężczyzną idealnym. Możesz urwać kontakt z tamtym mężczyzną, a możesz też się z nim umówić na stopie koleżeńskiej w kawiarni i się przekonać czy rzeczywiście jest to Twoja druga połówka. Ale według mnie jeśli jestem w szczęśliwym związku to nie psuj tego i nie komplikuj sobie życia. A może wyjedź z mężem gdzieś na kilka dni, zajmijcie się tylko sobą, zaplanuj coś przyjemnego. Do Waszego życia zakradła się rutyna, więc trzeba z nią walczyć, ale Ty + mąż, a nie Ty + ktoś.
Facet może być żonaty - może mówić, że nie jest byCię łatwiej zdobyć.Nie wierzyłabym facetowi z netu.Zastanów się dobrze- jeśli jest wolny - dlaczego?Bo wyszukuje sobie takie znudzone żonunie i ma masę zabawy.Bo nie jesteś pierwsza i nie ostatnia.Bywałam na forach randkowych - większość facetów myśli tylko o seksie.Co inteligentniejsi potrafią to zdobywanie ubarwić i podintelektualizować.Nie zmienia to faktu, że może być tak - raz Cię bzyknie i spadaj szmato.Cel osiągnięty, panienka zaliczona.
Wiesz, nie rozumiem Cię.Nie ryzykowałabym wszystkiego domu, stabilizacji, rodziny dla durnych motyli w brzuchu.Kryzys wieku średniego Cię dopadł?Szkoda mi tego Twojego męża - związał się z niedopowiedzialną, niedojrzałą kobietą.Na motyle jest czas przed ślubem - później jest normalne życie, wcale nie nudne, ale bez endorfinek, wyży i euforii.Zazdroszczę Ci - jestem sama , nie mam męża stabilizacji, kogoś do kochania.
KGB, nie podjęłam żadnej decyzji......mąż, kiedy się przytuliłam przed chwila do niego, poklepal mnie po tyłku i wrócił do swojego zajęcia....a tu nagle wyskakuje Ci wiadomość, że on właśnie słucha muzyki... o ja w tej chwili słucham tego samego, wczoraj obejrzałam program, i juz dyskutujemy, żartujemy. Wiem, że to nie jest prawdziwa relacja, ale jednocześnie to bardzo miłe kiedy nagle ktoś mowi(pisze) to o czym Ty podskórnie myślisz, czego pragniesz. On zaproponował spotkanie, na kawę.... mieszkamy daleko od siebie.... 100 km.... niestety myślę o nim....... wbrew rozsądkowi.....
A może zamiast się przytulić do niego, to zacznij robić mu masaż, powoli, delikatnie.. no wiesz
. Z uczuciem do tego podejdź, i zamiast myśleć o panu ze świata wirtualnego to przelej swoje pragnienia na swojego męża.
Wiem, że to nie jest prawdziwa relacja, ale jednocześnie to bardzo miłe kiedy nagle ktoś mowi(pisze) to o czym Ty podskórnie myślisz, czego pragniesz.
a wiesz dlaczego nie ma u ciebie tego w relacji z mężem ?
dziewczyn, dziękuję za odzew. Jest mi ławiej, kiedy dostję po głowie. Mowicie wszystko to, co myslę... jednocześnie zła moć wzywa. Wyłaczyłam gg... na 10 min.....przechadzam się przed mężem w stringach... jakos dziwnie na mnie patrzy... ja czuję się dziwnie... przy własnym męzu czuję się bardziej nieswojo niż ....
KGB, nie podjęłam żadnej decyzji......mąż, kiedy się przytuliłam przed chwila do niego, poklepal mnie po tyłku i wrócił do swojego zajęcia....a tu nagle wyskakuje Ci wiadomość, że on właśnie słucha muzyki... o ja w tej chwili słucham tego samego, wczoraj obejrzałam program, i juz dyskutujemy, żartujemy. Wiem, że to nie jest prawdziwa relacja, ale jednocześnie to bardzo miłe kiedy nagle ktoś mowi(pisze) to o czym Ty podskórnie myślisz, czego pragniesz. On zaproponował spotkanie, na kawę.... mieszkamy daleko od siebie.... 100 km.... niestety myślę o nim....... wbrew rozsądkowi.....
Wiesz, ja też kiedy zaczynałam spotykać się z moim mężem, postrzegałam to jako związek z rozsądku.Trochę się wcześniej wyszalałam, pierwszą cudowną miłość miałam już za sobą, te motylki w brzuchu właśnie były dawno za mną.Aż któregoś dnia postanowiłam, że już czas zacząć układać życie, skończyć niejako z baletami a obok znalazł się mój obecny mąż.Powiem ci, że w naszym związku nigdy nie było tego szału, tego poczucia zakochania, był fajny, stabilny związek, brakowało mi do pewnego czasu tego czegoś, tych motylków właśnie.Właśnie do czasu, aż mój mąż nawiązał internetową znajomość z dziewczyną, mocno się w to zaangażował, nie spotkali się nigdy ale wiem, że był całkowicie pochłonięty myślami o tej dziewczynie.I wiesz dopiero wtedy poczułam, jak ja bardzo kocham mojego partnera, dopiero wówczas kiedy mogłam go stracić.Wiele od tej pory jeszcze razem przeszliśmy.Piszę ci to, byś potem nie żałowała, byś nie sprawiła mężowi okropnego cierpienia, bo taka zdrada nawet internetowa naprawdę cholernie boli.Postaraj się może porozmawiać z mężem, powiedz, że wieje nudą w waszym związku, że chciałabyś z nim robić różne szalone rzeczy, powiedz, jakie masz marzenia, że chcesz przerwać tę rutynę, pomyślałaś o tym, ze twój mąż też może być znudzony.Zastanów się jakbyś się czuła na jego miejscu, czy zabolałoby cię to?O tym człowieku z sieci naprawdę niewiele wiesz, często faceci szukający przygód w internecie nawet na podst. specjalnych poradników są tak przygotowani, że wiedzą co napisać kobiecie, by ją całkowicie omotać.Zobacz jak mąż zareaguje na twoją chęć zmian w życiu a dopiero potem decyduj.Nie jest trudno rozpie***yć wszystko, ale uwierz, że budowanie na nowo jest bardzo trudne, a czasem nawet niemożliwe, coś o tym wiem....
Iwetko, dziękuję Ci z całego serca. Bez epitetów, oceniania, napisałaś dużo cennych dla mnie słów....Ja podskórnie czuję, że to ułuda, a jednocześnie emocje ogromne. Nie zyczę nikomu takich dylematów.....
29 2013-02-09 22:41:22 Ostatnio edytowany przez iwetka28 (2013-02-09 23:04:40)
Witaj, chciałabym ci jeszcze coś przekazać.Jest to dla mnie bd osobiste, więc napiszę na priv.Może to ci pomoże w podjęciu decyzji.Pozdrawiam ![]()
Pomyśl, jaki dylemat ? naprawdę nie jest ci szkoda czasu i energii na internetowe zabawy ?
Wiem o czym piszesz, bo kiedyś przeżywałam podobne "zauroczenie", ale miałam lat 19! i zamiast skupić się na swoim związku to tłumaczyłam sobie, że narzeczony mnie olewa więc to zupełnie naturalne i usprawiedliwione że oddaję się radosnym emocjom związanym z jakże czarownym panem w internecie.
Opamiętałam się na szczęście, dziś dziękuję opatrzności że ten cudowny, zabawny, jakże do mnie podobny pan został jedynie wspomnieniem.
Mój związek przetrwał tamtą próbę.
Poczytaj tutaj kilka historii, wątków dotyczących zdradzanych mężczyzn - jak się czują? poczytaj co przeżywają kobiety, które zdradziły i dziś tego żałują. Może to otworzy ci oczy i zakończysz ten epizod.
KGB, informacja o tym, że mialaś lat 19 miała mi uświadomić niedojrzałość, infantylizm i brak odpowiedzialności.... Ale wiem, ze miałas dobre intencje. Dziekuję wszystkim, którzy wypowiedzieli się na tym wątku... wiele słów pomogło mi okiełznać sama siebie...
Dostałaś email?
iwetko, nic nie dostałam. Rozumiem, że ma sprawdzić swojego maila, tak?no więc tam nic nie ma:(
Nie sprawdziłam czy masz ustawioną możliwość wysłania do ciebie emaila, choć niby mi poszedł.Spróbuje jeszcze raz ![]()
Jakbyś byla szczesliwa w malżenstwie to bys nie szukała nikogo na jakims portalu ...masz 38 lat a ja tak naprawde myslalam że max z 18 masz...zakochana w facecie którego w ogole na oczy nie widziałas ??? Smieszne ..szukasz dowartosciowania, mąż Ci sie znudził a jakiś tam koleś na opowiada Ci jaka to Ty piekna, wspaniala, kochana a Ty to tak łykasz jak jakas głupiutka naiwna nastolatka...pusta jak dzwon...
36 2013-02-09 23:58:22 Ostatnio edytowany przez IWJA1 (2013-02-09 23:59:19)
Leno, nie napisałam że się zakochałam. Myślę, że masz rację, że szukam dowartościowania,ale niepotrzebnie tyle agresji w Tobie. mam problem ze swoimi rozterkami, sama wystawiłam się na osąd, ale bardzo prosze pamietajcie, że słowo pisane boli tak samo jak wypowiedziane prosto w oczy...
Fajnie - wspólnota dusz, wspólne zainteresowania, motyle.Ale co dalej?
Wiesz mam wrażenie, że Twój mąż też się trochę dusi w tym związku.Może zamiast gadać na gg trzema usiąść i porozmawiać.Baaardzo poważnie.
Tylko mam wrażenia Tobie się nie chce.Masz kryzys - 40 na karku, wieloletni związek, który już nie bawi.Coś mi się należy od życia.Bo tak !!! A inni?A Twoje dzieciaki, bo one na tym najbardziej mogą ucierpieć.Bo mamusię najzwyczajniej d..... swędzi.
Iwja, dużo zostało powiedziane, ale ja spróbuję z innej strony.
Rusz wyobraźnią. Pomyśl, jakie mogą być możliwe scenariusze Twojej decyzji o zdradzie. Ja, mimo bardzo bujnej wyobraźni, nie jestem w stanie wymyślić ani jednego pozytywnego scenariusza.
Najbardziej pozytywny byłby taki, że spotkacie się raz, nakarmisz motylki, mąż się nigdy nie dowie i dalej będziecie tworzyć teoretycznie szczęśliwy związek.
Ale tak się nie stanie. Na ten scenariusz nie ma szans! Czy wyobrażasz sobie, że jednorazowe pójście za głosem żądzy może Ci wystarczyć na resztę życia?
Załóżmy, że się spotkacie, że dojdzie do seksu. Prawdopodobnie będzie fantastycznie, bo jesteś tak spragniona takich emocji, że na pewno będzie świetnie. Ale co dalej? Przecież to oczywiste, że będziesz chciała to powtórzyć. Mąż się pewnie nie dowie, więc nabierzesz pewności siebie. Będziesz więc ciągnęła tę relację i brnęła w kolejne kłamstwa. Czy potrafisz sobie wyobrazić wtedy swoje życie? Oddalanie się od męża, życie od spotkania do spotkania z kochankiem? Wyrzuty sumienia i rozterki co masz dalej zrobić? A co jeśli się w nim zakochasz? To też bardzo prawdopodobne - jeśli w relacji z mężem nie otrzymujesz odpowiedniej porcji zainteresowania, emocji i uczuć - przyczepisz się jak rzep do tego, który to zainteresowanie Ci da. Mimo, że ten ktoś wcale na uczucie może nie zasługiwać. Co wtedy? Odejdziesz od męża? Czy pozostaniesz w małżeństwie i zakłamaniu?
Iwja, ta jedna Twoja decyzja będzie początkiem końca. Nie może być inaczej. Nie może tu być szczęśliwego zakończenia.
Iwja a czy ty sprawdzałaś co mąż tak długo i często robi na swoim komputerze?
To również jest zastanawiające.
Może dobra "przyjaciółka" też podrzuciła mu link dla zabawy?
Ubaw by był jakby się okazało, ze to Twój mąż z Tobą pisze ![]()
vinnga, wiem że własnie bedzie tak jak piszesz... ta świadomość mnie dołuje. Z jednej strony rozsądek, zasady, szacunek do męża, a z drugiej myslenie,że bedzie fajnie... a pewnie będzie...byłoby...Bardzo wszystkim dziękuję za konstruktywne rady, czasami bolesne słowa, ale wiem że prawdziwe. Nie odpisałam mu....na razie... staram się walczyć ze swoim egoizmem i słabościami.
Szerek, mąż jest fotografem i wiem co robi, bo cały czas woła mnie, żebym oceniała efekty jego pracy. Nie zna się na portalach zupełnie, więc niestety to nie on po drugiej stronie:(
IWJA, zrób sobie na piśmie listę priorytetów- co dostajesz, czego nie, co tracisz. Wyobraź sobie, że jesteś z tym samym mężem za 5 lat, jakie to w Tobie budzi emocje. Rób tę listę spokojnie, wiele dni, jeśli trzeba. Czasem jest tak, że jak się traci, dopiero się czuję jakie właśnie priorytety są Twoje. Człowieka obok siebie, na 100% spełniającego wszystko niewielu osobom udaje się znaleźć, stąd akceptacja różnych rzeczy w imię priorytetów. Taka lista pozwala zobaczyć co akceptujesz, czego nie jesteś w stanie, gdzie mozesz poszukać szczęscia. Może się okazać, że to szczęście to nie inny facet, ale zadbanie o swoje wieczory, niekoniecznie codziennie z mężem, ale wieczory skupione tylko na Tobie- banalne, ale salsa, nauka włoskiego, nowy sport, dzierganie- co kto lubi. Twoja zmiana i radość może, choć nie musi, wywołać też jego zmianę, chęć "dogonienia" Cię. Ja listę priorytetów zrobiłam z lekka za późno i rozumowo sobie wyjaśniam, ze tak widocznie miało być. Pisz, bo w głowie teraz bałagan, pisz i wizualizuj.
Trzymaj się
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, nie spodziewałam się niczego innego niż to co napisaliście. Zgadzam się z Wami, bo sama tak myślę.... Moja rodzina jest dla mnie najważniejsza. Czasami jednak w życiu, chcemy zasmakować czegoś nowego. Poczuć ten dreszczyk z początków znajomość. Dla wielu z was jestem k......ą, sama też myślę o sobie w ten sposób... To, że ten mężczyna jest wolny, jest sprawą pewną, (on wie, że jestem w związku-nie ukrywałam tego) ale chodzi tu bardziej o mnie. O walkę między tym co powinno się zrobić, a tym czego się chce, pragnie. Nie wiążę z tym mężczyzną żadnych planów, chcę raz poczuć coś innego...Jesteśmy małżeństwem 11 lat, dużo pracowałam nad tym związkiem, dużo poświęciłam. Nie chcę się usprawiedliwiać, sama czuję że to niewłaściwe... jednak ciemna strona którą każdy chyba ma( ja na pewno święta nie jestem). Mężczyzna z sieci jest wielką niewiadomą, ale jednocześnie czuję że zaiskrzyło. Czy jest ktoś, kto może przeżył coś podobnego i może podzielić się swoimi doświadczeniami. Nie spodziewać się, że ktoś napisze idź i zrób to bo tylko raz się żyje. Gdyby było to takie proste nie znalazłabym się tutaj....
Nie jest trudno w sieci udawać kogoś innego. Zawsze masz czas by przemyśleć swoje odpowiedzi i napisać cos, co czujesz, że odpowiadałoby Twojemu rozmówcy. Odpowiedni dobór słów, wytworzenie intymnej atmosfery, a przede wszystkim sam kontakt jako "tabu" jest ekscytujący. Zastanów się czy na jego miejscu nie mógłby znależć się ktoś inny? Wejdź na jakiś czat, a od razu znajdziesz paru takich, z którymi "iskrzy". A życie weryfikuje, niestety....
pani_zupa, tak zrobię.Jedno wiem, ze nie chcę rozbijać swojego małżeństwa. Wiem jak dużo dla mnie znaczy moja rodzina, ale myślę, że czasami każdy ma ochotę zrobić coś "niewłaściwego" bez oglądania się na męża/żonę, dziecko rodziców, zasady, moralność...Właśnie z tym teraz walczę. Pewnie dla wielu, to wydumany problem, myślenie d..ą, k...stwo itd. Chciałabym to zrobić, zaszaleć, zatracić się i zapomnieć....chciałabym zrobic to jeden raz....niestety wiem, jakie mogą być tego konsekwencje
Tak mi jeszcze teraz przyszło do głowy, więc się dzielę...Pracuje z wieloma mężczyznami i słyszę czesto ich pogaduszki w kuluarach. Częste rozmowy z kobietami przez różnego rodzaju komunikatory sprawiają, że stają się oni znakomitymi psychologami. Potrafią dobrze czytac między wierszami i zapamiętują co której sprawia przyjemność, co lubią, czego słuchają i dopasowują się do nich. Być może mężczyzna, na którego Ty trafiłaś nie jest jednym z nich, ale musisz brac to pod uwagę. Pisałaś, że masz 38 lat, więc domyślam sie, że ów mężczyzna musi być w podobnym wieku. Może ma duże doświadczenie w tej kwestii? Moi koledzy, którzy są singlami w większości, zaopatrują się w poradniki typu "jak uwieść kobietę", gdzie jest mnóstwo porad tego typu. Wiem, że zrobisz tak, jak uważasz- nikt nie wpłynie na Twoją decyzję. I ja także nie chce na nią wpływać. Tylko proszę Cię- weź pod uwagę wszystko, a przede wszystkim myśl o sobie!
pani_zupa, tak zrobię.Jedno wiem, ze nie chcę rozbijać swojego małżeństwa. Wiem jak dużo dla mnie znaczy moja rodzina, ale myślę, że czasami każdy ma ochotę zrobić coś "niewłaściwego" bez oglądania się na męża/żonę, dziecko rodziców, zasady, moralność...Właśnie z tym teraz walczę. Pewnie dla wielu, to wydumany problem, myślenie d..ą, k...stwo itd. Chciałabym to zrobić, zaszaleć, zatracić się i zapomnieć....chciałabym zrobic to jeden raz....niestety wiem, jakie mogą być tego konsekwencje
Takie jednorazowe numerki, fajna sprawa, ale dla określonych zawodniczek...Ty nią absolutnie nie jesteś, bo nie pisałabyś tutaj tylko wracając z super randki zrobiła mężowi kanapki, poszczebiotała i ze spokojnym sumieniem poszła spać. Jakoś tego nie widzę
Musze się powtórzyć, baaaardzo dziękuję. Dziewczyny nawet nie wiecie, jak bardzo mi pomagacie. Bez używania epitetów, tylko wypunktowanie za i przeciw, rozsądne, merytoryczne słowa. Feromonka, pani_zupa, vinnga-:) Napisałyście to, co tak naprawdę sama czuję i o czym wiem. Pozdrawiam:)
Musze się powtórzyć, baaaardzo dziękuję. Dziewczyny nawet nie wiecie, jak bardzo mi pomagacie. Bez używania epitetów, tylko wypunktowanie za i przeciw, rozsądne, merytoryczne słowa. Feromonka, pani_zupa, vinnga-:) Napisałyście to, co tak naprawdę sama czuję i o czym wiem. Pozdrawiam:)
Najlepiej uczyć się na nie swoich błędach, to oszczędza wiele bólu. Trzymaj się ![]()