Zaczeło się od drobnostki.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zaczeło się od drobnostki..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1 Ostatnio edytowany przez Samniewiem (2013-02-08 05:20:24)

Temat: Zaczeło się od drobnostki..

Opowiem wam coś.. postaram się o wszystkim napisac, pomóżcie... Mam 29 lat, prawie ale powiedzmy. Moja, jeszcze do końca nie wiem czy była, ale mam nadzieje że nie, jest rok młodsza.. Nie będę opowiadał początku, bo było naprawdę super.. I też na początku dużo sobie opowiedzieliśmy, o przeszłości itp. Zaczeło się od popełnienia błędu przeze mnie. Przez błędy młodości straciłęm pracę w służbach mundurowych, przepracowałem 8 lat w miejscu o którym zawsze marzyłem, spełaniałem się w tym jak najbardziej i finansowo było ok... ale się skończyło i w ciągu tych dwóch miesięacy nie przyznałem się do tego.. bo bałem się że stracę ją na początku a bardzo mi zależało. W pewnym momęcię różnica wypowiedzi spowodowała że postawiła sprawę jasno że mam jej wszystko powiedziec bo wie że coś jest nie tak. Uznałem że nie mam wyjścia.. opowiedziałem wszystko jak było w 100% prawdziwie.. płakała że ją zawiodłem.. itp.. od tamtej pory zaczęły się kłótnie o nic.. o rekacje nieodpowiednią.. o słowo nieodpowiednie... o wszystko i o nic.
         Ona tutaj ma pewną gr. przyjaciół.. nie wiem czy coś jej podpowiadają czy nie nieważne.. ale w tej ekipie jest chłopak z którym była.. zranił ja poważnie ona go kochała.. zostawił ja było naprawdę burzliwie i źle.. ale o tym później.... są pewne zasady i zachowania które ja mam a których nie akceptuję... dlaczego.. Ja dołączyłem do ekipy przez M. i tam czasem na imprezach.. ktoś popije i powie coś co nie powienien albo zachowa się tak że dla mnie to jest niedpouszczalne.. i na to reagowałem,, może niepotrzbnie ale dla mnie pewne zachowania były niedoposzczalne itp. i o to też były kłótnie.. Finał taki... Moja M. ma twardy charakter, uwielbia miec racje.. uwielbia wygrywac, nienawidzi porażki i cho to co mi zarzuca że jest złe jak robi to samo to jest ok... Jak mi coś powie i sprawi przykrośc to za 15 min zachowuję się tak jak by nic nie było.. a ja strasznie się przejmuję i siedzi to we mnie i nie umiem odrazu tak jak ona się usmiechac... na co ona że co Ci itp.. ja mówie to i to a ona po co do tego wracasz.. i inne podobne... Od mometu kiedy się przyznałem, dała mi szanse i nie zostawiła mnie... ale pomału ograniczała i oddala się byc może przez kłótnie .. najpierw sex 1 w miesiącu a później już zero.. całowanie, tak dziubek czasem i tyle... co kolwiek miłego w słowach.. wogóle.. a na moje miłe słowa jej reakcja..>> nie czuję potrzeby zeby Ci tak mówic itp .. Na początku domagałem się chodź trochę ciepła.. ale uznałem że dam jej czas aż sama do tego dojdzie.. dodam iż od tamtego mometu prace znalazłem i zero tajemnic... Piszę dalej.. Moja kolejna wada.. czepliwośc.. 1 przykład.. mówi że bedzie o 21 jest 23 mówi że gdzieś tam są ze sie przedłuzyło chox to miał byc dzien dla nas.. no to ja na to jakiś tam foch.. ale krótki.. albo mówi że siedzi z koleżanką na pifko i zaraz jedzie do domu... podczas gdy ja jade w snieżycy autem ... 3h mija cisza... dzwonie a ona że dopiero wraca.. na co ja że mogłaś choc zadzwonic zapytac jak mi się jedzie itp na to ze się znowu czepiam itp i takich kłótni masa.. Ma wadę albo zalete... bo sam nie wiem.. po awanturze szybko zapomina.. ale nigdy nie powie przepraszam, nigdy.. jak jej udowdnie że nie miałą racji, to mówi że mówiłem całkiem co innego.. zero kompromisów, więc nauczyłem się odpuszczac ale nie zawsze bo mam swoje zdanie i honor.. A z kolei ja nie umiem szybko pozbyc się złego samopoczucia jezeli mnie zrani.. Nerwus jestem.. fakt zgadza sie.. i tłumaczył się nie będę bo moja wina była nie raz, ale umiałem się do tego przyznac i przeprosic. Nie raz już się pakowałem i chciałem to zakończyc i tego nie zrobiłe bo wierzyłem i ciągle wierze że się dogadamy. Choc ostatecznie co by nie było smiało moge powiedziec ze ja bardzo kocham nawet jak mnie drażni poważnie albo obrazi itp.. ost. jak chciałem wyjsc, rozpłakała sie i zaczeła pytac czy ja naprawdę kocham i że niechce zbym odchodził.. Nadmieniam iż ja byłem ciepły ale nie odwajemniała tego, nigdy jej nie zdradziłem, nie olałem, nie skrzywdziłem w żaden sposób. Ufałem, kochałem i kocham dalej i życie bym za nią oddał i oddam jeżeli będzie trzeba. Dodam jeszcze ze nic miłego nie powie.. ale krytkowac moja fryzure, ubranie, czy co kolwiek, bardzo łatwo jej przeychodzi. A jak już zrobie tak jak jej sie podoba to nawet tego nie zauważy. Aż do dzisiaj kiedy że tak powiem dostałem obuchem w maske. Ok ok to muszę juz teraz finalizowac bo bedzie zbyt mocno zagmatwane.

Podsumowanie Ja : Nerwus.. czepialski.. fochmen.. moja mam nadzieje że jeszcze nie ex . Zawsze pierwsza, zawsze ma racje.. jeżeli powie coś przykrego jest ok jak ja powiem to samo jest nie ok. Troszke nerwus też.


finał : Długa rozmowa.. ja sie pakuję wszystko zabieram od niej z domu żeby nic nie zostało.. ona płacze mówi o powodach.. jednym z nich był własnie ten ex że o nim mysli, choc sama mnie karci za jednorazowy brak szczerości, a faktcznie okłamywała mnie przez kilka miesięcy.. drugi: ciągłe kłótnie któych ma dośc.. i nieporozumienia... ja mam się zmienic a jej słowa: ja się zmieniała nie będę... No to pakuję się dalej.. probuję z nią rozmawiac, mówię że to nie jest wyjscie itp.. mi też się płakac chce ale nie umiem wydusic z siebie łez... mówie do niej.. ok ja robiłem wyjscia, kilka razy i nigdy nie miałem odwagi wyjsc całkiem... bo jej potrzbuje.... a ona zrobiła to pierwszy raz i odrazu wyszło.. tyle żę mówie do niej.. Ok to mi powiedz że mnie nie kochasz. nie zależy Ci na mnie.. nie chcesz mnie widzic i mam sobie pójsc, ona na to .. że jest jej cięzko że sama nie wie co robi itp i płacze dalej...  Pytam raz jeszcze czy to koniec i mam wyjsc a ona : nie wiem

Epilog finału.. Spakowany wychodzę.. ona mówi żebym nie zabierał już wszystkiego, na co moje zdziwnie bez słowa.. ok zostawiłem torby.. ale od jakis 5 min nie powiedziałem ani słowa.. tylko jej słuchałem.. więc zostawiłem ubrania.. wychodzę, bez słowa, podszedłem do niej i pocałowałem jej czoło.. ona mnie przytuliła i powiedziała że potrzbuje troche czasu... spokoju.. bez kontaktów sms/tel/fb itp... bo fakt miałą go mało albo praca albo koleżanki albo ja albo coś zero spokoju i samotności na dłuzej.. Powiedziała że musi sobie przemyślec kilka spraw i sama się zastanowic co dalej.. Powiem jeszcze jedno.. nie wspomniałem o tym.. pierścionka nie oddała.. i zwrotu jej pewnych rzeczy też nie zarządała.. ale to szczegół.. Fakt jest taki.. ze wyszedłem już bez słowa.. wyszedł za mna jej brat.. który ubolewał bo miałęm z nim i z jej rodzina mega kontakt.. pogadał ze mna chwilke troche doradził.. itp. ruszyłęm w 34km droge po zaspach.. i powiem wam szczerze.. że siedze teraz i wiem że nigdy nie było mi tak źle jak teraz,, nigdy poprzednio nie uroniłem łzy.. ale pomimo że to nie faktyczny koniec to jestem pesymistą i mam wrażenie że to już jednak end.. nosi mnie i nie wiem co ze sobą zrobic na niczym się skupic nie moge.. spanie, praca itp przestają byc ważne. Boję się spac bo jak sie obudzę to ze swiadomością tego co się stało... czegoś takiego nie przeżywałem...

Nie wiem czy napisałem w miarę jasno i czy wszystko.. ale muszę jakoś przeżyc do mometu kiedy się odezwie.. i nie wiem jak sobie poradzic... dlaczego ??? Dlatego że dla mnie 1 dzien bez niej to wiecznośc a dzien w którym się widzieliśmy był ża każdym razem w moim sercu taki jak byto była pierwsza randka...

Co myślec ?? Co począc ?? Czy jest nadzieja ?? Czy wróci do mnie ??

Proszę o wyrozumiałosc i przepraszam za błedy ale juz na oczy nie widze i jest późno sad(


Pozdrawiam Ł.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zaczeło się od drobnostki..

Witaj
Znajdą się tu mądrzejsi i może co nieco doradzą.
Ze swojej strony mogę powiedzieć, że różnie to bywa z takim "dawaniem sobie czasu".
Albo byłeś za dobry dla niej (ustępowanie etc) i ona to wykorzystuje na maxa (ma być o 21 a jest o 23 - bez tel. czy sms), albo Ona ma dokładny już "plan działania", a Twoja wyprowadzka to jeden z elementów planu.
Wiem, że ludzie wracają do siebie i są szczęśliwi nawet po 6 miesiącach rozłąki - decyzji o rozstaniu, o "dawaniu sobie czasu" i życiu osobno. I taka rozłąka daje im nowe spojrzenie na siebie, na swój związek, na docenienie tego co sie straciło, lub mogło stracić bezpowrotnie.

Gdzieś tu przeczytałam w nocy, odpowiedź na pytanie - dlaczego Ona odeszła? Facet otrzymał odpowiedź po kilku latach: "bo za bardzo Ci zależało".
Jestem w stanie to chyba zrozumieć - kobieta nie może być zbyt "pewna", jak poczuje się pewna drugiej osoby, że cokolwiek zrobi czy nie zrobi - On nadal będzie przy niej trwał - to nie jest zdrowy związek. No rzecz jasna działa to w dwie strony.

Nie wiem co Ci doradzić i jak pomóc. I nie wiem co lepsze: czekać na jej ruch w zupełnym milczeniu czy dawać Jej sygnały, że nadal czekam, tęsknię, zależy mi.
Poszukaj porad Bagsa - 34 kroków.

Pozdrawiam serdecznie smile

3

Odp: Zaczeło się od drobnostki..

Zawsze patrzyłem czarno na jaki kolwiek wynik czegoś na co czekałem... teraz to odnień czerni której nie umiem nawet opisac sad

4

Odp: Zaczeło się od drobnostki..
Samniewiem napisał/a:

Zawsze patrzyłem czarno na jaki kolwiek wynik czegoś na co czekałem... teraz to odnień czerni której nie umiem nawet opisac sad

Jesssu - nie gadaj tak ! smile To ja przecież jestem wieczną pesymistką - a Ty bijesz mnie na głowę.


Ile czasu minęło odkąd sie wyprowadziłeś ?

5

Odp: Zaczeło się od drobnostki..

To się dzieje teraz.. od wczoraj... nie zmrużyłem nawet okna na chwile choc wstałęm wczoraj o 6 rano.. a poźniej spędziłem 10h za kierownica.. i tak do teraz... jak tylko staram się położyc to odrazu milion myśli w głowie i 1 na 100 jest pozytywna. Najbardziej nie znosze doradców nie obietywnych.. Takich co ja znają i albo lubią albo nie.. mówią wedle swojej sympatii do niej.. więc dla mnie to żadna rada..

6

Odp: Zaczeło się od drobnostki..
Samniewiem napisał/a:

To się dzieje teraz.. od wczoraj... nie zmrużyłem nawet okna na chwile choc wstałęm wczoraj o 6 rano.. a poźniej spędziłem 10h za kierownica.. i tak do teraz... jak tylko staram się położyc to odrazu milion myśli w głowie i 1 na 100 jest pozytywna. Najbardziej nie znosze doradców nie obietywnych.. Takich co ja znają i albo lubią albo nie.. mówią wedle swojej sympatii do niej.. więc dla mnie to żadna rada..

zajmij sie czymkolwiek - jak to było ? " jak człowiekowi zabierze sie coś do kochania, dajcie mu nadzieję, jak zabraknie nadziei dajcie mu coś do roboty " - jakoś tak.

trzymaj sie i nie daj tylko po sobie poznać jak bardzo Ci źle.

zajrzę później.
smile

7

Odp: Zaczeło się od drobnostki..

Nie umiem się niczym zając..  Jak wychodziłem powiedziała żebym nie zabierał ubrań.. przytuliła mnie itp.. jak pocałowałem ja w czoło wcale się nie odsuneła ... to niby dobry znak... ale ja i tak nie pojmuję i widzę to w kolorach klęski...

8 Ostatnio edytowany przez Samniewiem (2013-02-08 13:42:37)

Odp: Zaczeło się od drobnostki..

Żenada.. czuję się fatalnie.. nie przespałem nawet 5min...

9

Odp: Zaczeło się od drobnostki..

Zastosuj się do tego - metoda 34 kroków przeznaczona dla małżeństw/ par w kryzysie:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe  - z tym bym trochę polemizował jeśli ktoś Nas faktycznie i szczerze wspiera.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj jej. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kina, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w kontakcie z nią (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj jej jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących związku do chwili, gdy Ona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie ona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z nią, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Ona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

Nie ujawniaj się Jej z tą metodą, że ją znasz... bo jak dobrze je poczytasz i zrozumiesz, to one są skierowane na Ciebie i zmiany w Tobie a nie do Niego czy też o Nim. Poza tym te pkt nie są po to by przełamać niechęć partnerki/partnera do ratowania związku, tylko o pokazanie Twojego szacunku do samego siebie, kreowania nowego, lepszego 'ja'.


powodzenia smile napewno coś dla siebie z tego wyciągniesz smile

10

Odp: Zaczeło się od drobnostki..

Niesamowite i i 90% pkt muszę zmienic bo własnie robiłem to czego nie powinienem... Warto zacząc już dzisiaj... jak tylko się zbiorę w garśc

11

Odp: Zaczeło się od drobnostki..

Pewnie pamiętacie.. moję żale.. uzasadnione były.. Nie wróciła do mnie.. Jeszcze moją wszystko wiedząca matka która nigdy nie była po mojej stronie staneła po jej stronie.. Nie mamy ze sobą kontaktu... Jedna osoba probuje mi pomóc ale nie wychodzi jej pomimo że jest śliczną dziewczyną nie umiem się nią zaisteresowac w zaden sposób.. Moja była,,, teraz już wiem że nie będzie nic wiecej.. sad

Dziękuję wszystkim za pomoc wiem już tylko jedno że już nigdy żadna kobieta nie złamie mi serca.. nie będzie miała takiej okazji.. żegnajcie

12

Odp: Zaczeło się od drobnostki..

Hola hola...

A dlaczego byc albo nie byc ze soba w glownej mierze uzasadniasz czy tez uzalezniasz od zdania/sugestii/opinii innych osob?
Co Cie obchodzi czyjes zdanie z 5 miejsca w 4 przedziale 3 wagonu na temat Was, Twoj czy Jej? Wazne jest to, co Ty i partnerka o tym myslisz. Jesli jest "mediator" miedzy Wami - kolezanka", to powinna to robic w sposob neutralny. To Wy macie sie zestroic jak nie porownujac radio do nadawania na jednych falach a jesli to nie zagra, no to wtedy mowi sie pass. Zwiazkowe radio "wolna europa" tworzycie czy potrzebujesz "francuskiego lacznika" do tego by byc razem "na fali"??
Zwiazek 2+1 to wiadomo od zarania dziejow, ze tworzy dwojka partnerow i dziecko a nie ktos trzeci na doczepke.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zaczeło się od drobnostki..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024