Witajcie.
Jestem w związku od 6 miesięcy. Mam lat 18, mój partner ma 26. Ostatnio bardzo mocno zastanawiam sie nad zakończeniem znajomości ,bo mam ku temu pare powodów ale z drugiej strony kocham go... tęsknię za nim.. dlatego postanowiłam zwrócić sie do Was o pomoc.
Mój facet nie ma łatwej przeszłości. Miał sprawe w sądzie za spowodowanie wypadku, zabrali mu prawo jazdy. Moi rodzice przez to go za bardzo nie akceptują. Nie wiem skąd oni sie o tym dowiedzeli.. mówią ,że on nie ma prawa już przychodzic do naszego domu.
Ostatnio rozstaliśmy się, ja to skończyłam. Na drugi dzień przespał się ze swoją przyjaciółka... potem dzwonił do mnie zapity ,że mnie kocha, tęskni za mną i głupia wróciłam.. tłumaczyłam sobie to wszystko tym ,że przecież już w owym momencie był wolny więc co to za zdrada..
Kocham go, jest przystojny, przywiązałam się do niego. Mieszkamy 23 km od siebie, widujemy się 1-2 razy w tygodniu. Nie wiem co mam robić, z jednej strony może go idealizuję ,bo wygląd to nie wszystko a z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia bez niego.
Mieliśmy/mamy wspólne plany. Ja kończę liceum, zdam mature i mieliśmy się przenieść do większego miasta. On nie ma stałej pracy w jego miejscowości, łapie to co wpadnie.
Pomóżcie mi, jestem naprawdę zdesperowana..
Nie wiem czy mam do niego dziś zadzwonić czy pojechać do niego jutro...
uciekaj poki mozesz. rozstal sie z Toba i nastepnego dnia juz przespal sie i to z przyjaciolka?
...
To ja rzuciłam jego.
no i co z tego, tym gorzej, rzucilas go a on taki biedny pokrzywdzony od razu sie musial pocieszyc?
Nie wiem, jak dla mnie jak z nim dalej bedziesz to nie powinnas miec juz nigdy pretensji do nikogo ze znowu Ci keidys cos odwali, a odwali na pewno ;/
Już tyle razy próbowałam zerwać ale jak mam to zrobić jak go kocham.......
Kochana to normalne. I jest to bardzo ciezkie! Kazda sytuacja jest inna ale kazda trzeba przeplakac, przeczekac tak samo.
Miałam jutro do niego jechać. Ale nie chcę go chyba widzieć już nigdy... on jeszcze nie wie o mojej decyzji, ma pare moich rzeczy ale chyba nie jestem w stanie ich odebrać, musiałabym go wtedy zobaczyć.......
Daj sobie czas. Naprawde. Wiem ze Ci ciezko, i bedziesz miec rozne chwile.
Najlepszym lekarstwem jest czas, to banalne, ale tak jest
zajmij sie soba, zrob cos dla siebie
Ja to rozumiem. Chcę tylko odzyskać swoje rzeczy jak najprędzej ale boje się spotkać z nim...
Dziękuje za wszystkie posty w tym temacie. To dziwne, ale pomogło mi to się w jakiś sposób przełamać. Przeanalizowałam jego osobę i stwierdziłam ,że faktycznie szkoda mojego młodego życia na takiego buca. W dodatku mam osobę ,która podtrzymuje mnie na duchu. Jest nim mój serdeczny kolega, może przyjaciel a może w przyszłości ktoś więcej.
Gdzieś przeczytałam ,że zanim damy drugą szansę osobie to najpierw należałoby się rozejrzeć czy w koło nas nie ma osoby ,która zasługuje na tą pierwszą... to prawda.
Nie wiem jak to będzie jeszcze z rzeczami. Może odzyskam, może nie. W każdym bądź razie jestem chyba szczęśliwa... na pewno bardziej niż przed założeniem tego tematu ![]()
"Coś się kończy, coś zaczyna".
Przeproszę jutro także moich rodziców ,bo chcieli dobrze.
a może problem nie tkwił w nim, tylko w Twoim niedojrzałym podejściu :] Tak się nie traktuje związku, który jak czytaliśmy był dla Ciebie ważny.