Dziewczyny, od kilku dni chodzę struta. Myślę o śmierci, o tym co będzie po, nie mogę przestać. Jestem młodą osobą, a bardzo często mi się zdarza, że dostaję lęków, na myśl o tym, że pewnego razu zasnę i ... właśnie co? Kładę się spać i łzy napływają mi do oczu, jestem przerażona, nie mogę sobie z tym poradzić.
a chorujesz na coś czy tak po prostu myślisz o śmierci??
Jestem zdrowa, jest to myślenie od tak, które przychodzi i mnie paraliżuje, zdarza się to raz na jakiś czas.
Każdy człowiek boi się śmierci, szczegolne nasilenie-fobia zwie się tanatofobia, w sumie jest to jedyna rzecz w naszym zyciu która na sto procent nas wszystkich spotka. Podobno osoby starsze (po 60 roku życia) wykazują mniejszy poziom niepokoju o własne życie niż osoby młodsze.Śmierć budzi niepokój, bo nie można jej przewidzieć, traci się poczucie kontroli nad życiem. Śmierć zaskakuje znienacka, nie można jej uniknąć, odroczyć, oszukać, przygotować się do niej. Niemożność sprawowania kontroli wprowadza niejednego człowieka w popłoch.
Ale właściwie czego się bać? Zwłaszcza ja się jest niewierzącym. Spisz sobie i już nic i nic cię nie rusza - nie boisz się choroby, bólu, bezrobocia...
Mark Twain powiedział: Nie żyłem przez miliardy lat, zanim się urodziłem, i nie czułem z tego powodu żadnego dyskomfortu...
Można się bać bardziej samego procesu umierania- bólu, choroby, bezradności, że jest się cięzarem dla innych itp.
ciężarem dla innych można być i za życia, czasem nawet bardziej
No na pewno, ja chciałam tylko powiedziec, że taki lęk jest bardzo powszechny wśród ludzi, dopiero kiedy paraliżuje normalne życie, może być czymś groźnym.
Też mnie to przeraża. Pamiętam że w bardzo młodym wieku (nawet pare lat, jak tylko spotkałam sie z smiercią kogos bliskiego z rodziny, ok 6-7 lat) już mnie to bardzo przerażało, mniej więcej tak bardzo jak teraz. Aż się sama teraz dziwie że mogłam taki strach czuć już jako dziecko! Potem bardziej się nasiloło (ok 13-14lat) i żyłam tak jak ty, całe dnie o tym myslałam, płakałam, popadałam w panikę cały czas i jeszcze bardziej sie trułam czytaniem o różnych teoriach końca swiata, o historiach kiedy ludzie zostawali pochowani żywi w trumnach. Oczywiscie było tylko gorzej, nie wiem czemu to robiłam. Sama nie wiedziałam wtedy czemu sie tak boję smierci kiedy wtedy miałam głeboką depresje i wszystkiego co chciałam to chyba była smierc. Potem przeszło, nie pamiętam co zrobiłam, chyba nic ale przeszło po paru miesiącach. Teraz, pare lat pózniej, nadal mnie to przeraża ale już się tak jak by nauczyłam żyć z tym lękiem, chociaż nie jest i nie było łatwo.
Ja też się bałam śmierci i chorób typu rak, stwardnienie ect. Z czasem to minie, masz gorszy okres, dni krótki i ciemne. Pewnie strach przed śmiercią wynika z innych stresów.
Trzymaj się będzie dobrze.
Nie jesteś sama też tak mam odkąd pamiętam a teraz od miesiąca dostaję w głowę a nasiliło mi się to gdy okazało się że mój dziadek ma znowu raka na tyle silnego że zostało mu kilka tygodni życia. Gdy się o tym dowiedziałam dostałam takich ataków że myślałam że koniec ze mną. Po tygodniu gdy zabrali go do szpitala moja mama zaczęła jezdzić do niego i jak wracała do domu to opowiadała jak się dusi bo rak zjadł mu prawie całe płuca i mówiła do mnie pal więcej papierosów zobaczysz jak się to skończy opowiadała jak ludzie się duszą tam w szpitalu na oddziale płucnym ja dostałam takiego stracha ze siedziałam i czułam ze nie mogę oddychać że nie mam płuc i zaraz się uduszę potem mówiła że dostał wylew i ma całą prawą strone sparaliżowaną ja do dzisiaj mam wrażenie że nie czuję prawej strony ciała. Jak mama wracała z tego szpitala to ja już cała chodzilam nie mogłam znieść jej opowiadań one były tak okropne pod koniec jak już mama wracała ze szpitala to w oknie widziałam tylko samochód to już leciałam wymiotować. Gdy tylko zadzwonił tel to już tak się trzęsłam że to ta najgorsza wiadomość.W końcu odszedł a w mojej głowie został tylko przeraźliwy strach.Jeszcze odszedł w niedziele a mama do mnie mówi o jak w niedzielę to kogoś ze sobą zabierze to dostałam tak silnego ataku że na pogotowiu wylądowałam. Teraz ciągle mam wrażenie że za chwilę umrę że to koniec a ja mam taki bałagan w życiu i nie zrobilam tylu rzeczy. Ciąglę siedze wystraszona nic nie mogę zrobić najgorzej jest w nocy w głowie widze tylko jak mnie chowają ciąglę myślę o śmierci. O niczym nie mogę myśleć na niczym skupić boje się wychodzić gdziekolwiek mam 2 letnią córeczkę nigdzie nie mogę z nią wyjść bo sobie myślę że jak mi się coś stanie nikt nie zaprowadzi jej do domu. Ciągle płacze , ktoś chcę zabrać moją córkę na lody czy na plac zabaw to nie pozwalam bo mam wizje że to mogą być ostatnie sekundy jak ją widzę. Mam chłopaka już od 10 lat jest za granicą ciągle do niego wydzwaniam każe mu do rana ze mną na skype rozmawiać bo myślę sobie co jeżeli to nasza ostatnia rozmowa ciągle go przepraszam za wszystko. To jest okropne co z człowiekiem może się dziać
Sandruska napisalam ci wiadomosc na tym drugimwatku CZY TO NERWICA
Ja mam coś podobnego, boje się, że umrę w jakiś głupi sposób. Np. poślizgne się na czymś, albo w toalecie, podczas golenia, itp. I będe głupio później wyglądał ![]()
Ja mam coś podobnego, boje się, że umrę w jakiś głupi sposób. Np. poślizgne się na czymś, albo w toalecie, podczas golenia, itp. I będe głupio później wyglądał
hahaha
rozbawiłeś mnie, nie mogę przestać się śmiać ![]()
Ja bardzo boję się śmierci, tzn. nie myślę o tym cały czas, ale dosyć często mnie nachodzą takie myśli. Boję sie, że nie zdążę zrobić wielu fajnych rzeczy, boję się, że umrę nim zacznę tak naprawdę żyć.
Chyba niczego się tak nie boję jak śmierci.
Ja mam coś podobnego, boje się, że umrę w jakiś głupi sposób. Np. poślizgne się na czymś, albo w toalecie, podczas golenia, itp. I będe głupio później wyglądał
hahaha
Ja się raczej boję tego, że po śmierci pójdę do piekła a tam jest cierpienie i ból.. Nie chcę umierać! ![]()