Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Cześć. Od dłuższego czasu dość dużo rzeczy doprowadza mnie do płaczu. Potrafię płakać kilka razy dziennie a jak to w pracy....Hmmm, kiedy znajomi pytają dlaczego płakałam mówię, że mnie strasznie oczy bolą i dlatego mam łzy w oczach. Na szczęście pracuje tylko dwa dni w tygodniu przy sprzedaży okularów słonecznych. Nosze je i tak jest dobrze...Zawsze gdy wracam do domu oczy mam tak podpuchnięte... Płaczę przy smutnej piosence, przy tym gdy uświadamiam sobie jak moja mama jest chora, że nie mam pełnej rodziny itd... To mnie kładzie totalnie na łopatki...ech nawet teraz...Jak powstrzymać łzy?? Pomóżcie
No prawda nie napisałam zbyt wiele...Chodzi tu głównie o to, że teraz jest ten długi weekend co prawda juz się kończy ale wychodziłam na spacer to całymi rodzinami siedzieli przed domem a ja wróciłam do domu to miałam tam tylko matkę ze świadomością, że jest chora na serce i już w starszym wieku. Ojca mam na cmentarzu żadnych dziadków, kuzynostwo, ciotka ma mnie gdzieś. Gdy miałam 17 lat przeprowadziłam się do Domu Samotnych Matek bo byłam zmuszona razem z moją mama. Tesknie za domem z dzieciństwa teraz jest inaczej....
To boli i to bardzo...Tęsknota za czymś co już minęło i czego nie da się już odwrócić, świadomość że nie mam już nikogo prócz matki i kilku bliskich moich przyjaciół od lat...Zazdroszczę innym pełnej rodziny ale oni tego nie doceniają bo teraz wiem że to jest jeden z największych skarbów jakie można mieć ;(
Ostatnio edytowany przez Sarenka (2009-05-03 19:47:08)
Offline
Najlepiej byłoby wyeliminować źródła smutku, bo dopóki myślisz o problemach to tak długo będą Cię doprowadzały do płaczu. Możesz liczyć na czyjąś pomoc? Na kogoś kto Cię wysłucha i pocieszy?
Offline
Sarenko, tak naprawdę bardzo trudno nam jest cokolwiek doradzić, ponieważ nie napisałaś o sobie zbyt wiele. Nie wiemy, czy problemy, które doprowadzają Cię do łez mają jakieś rozwiązanie, czy też znalazłaś się w sytuacji bez wyjścia i pozostaje raczej skupić się na radach, które pomogą Ci uporać się ze smutkiem.
Powiedz nam coś więcej.
Offline
Hm..no dziewczyny powyżej mają rację.A może własnie byś komuś powiedziała co czujesz.Nie powinno się zbyt dużo dusić w sobie,wkoncu to dopadnie i płaczemy.Ja tak miałam raz, w zeszłym roku pomyślałam o jednej smutnej i krzywdzącej mnie sprawie,chodziłam trzy dni zalana łzami,nie potrafiłam tego powstrzymać,szłam ulica lało sie ze mnie jak nie wiem co,w szkole też.A tam raczej sie nie da ukryć płaczu..Wkoncu się wyżaliłam..Poprawiło mi się poczucie i swoja wartość.Czasem trzeba z kimś pogadać,tacy jesteśmy już.. pozdrawiam ![]()
Offline
Wiem coś na temat częstego płaczu...zdarza mi się prawie każdego dnia.. Z jakich powodów tez tak do końca nie wiem.. smutek kroczy za mną codziennie.. To boli, czasem też nie umieim sobie z tym poradzić, a czasem po wypłakaniu się w poduszkę czuję ulgę.. Jednak jak wspominają dziewczyny najlepiej jest sie komuś wygadać.
Trzymaj się
Offline
No prawda nie napisałam zbyt wiele...Chodzi tu głównie o to, że teraz jest ten długi weekend co prawda juz się kończy ale wychodziłam na spacer to całymi rodzinami siedzieli przed domem a ja wróciłam do domu to miałam tam tylko matkę ze świadomością, że jest chora na serce i już w starszym wieku. Ojca mam na cmentarzu żadnych dziadków, kuzynostwo, ciotka ma mnie gdzieś. Gdy miałam 17 lat przeprowadziłam się do Domu Samotnych Matek bo byłam zmuszona razem z moją mama. Tesknie za domem z dzieciństwa teraz jest inaczej....
To boli i to bardzo...Tęsknota za czymś co już minęło i czego nie da się już odwrócić, świadomość że nie mam już nikogo prócz matki i kilku bliskich moich przyjaciół od lat...Zazdroszczę innym pełnej rodziny ale oni tego nie doceniają bo teraz wiem że to jest jeden z największych skarbów jakie można mieć ;(
Offline
Ja też kiedyś miałam taki okres w życiu.. gdzie wszystko mnie "bolało", łzy same leciały na zawołane..
Myśle,że własnie przechodzisz wżyciu JAKIŚ wielki przełom, który napełni Cie teraz siłą i odwagą, Życiem:)
Miałaś smutne dzieciństwo jak pisałaś. Ale widać że jesteś silną osobą:) Musisz tylko zastanowić się co teraz? jakie plany masz na przyszłość? czego od życa oczekujesz? .. jesli znajdziesz choćjedną odpowiedz na te pytania bedzie lżej, zobaczysz
Życze Ci powodzenia i dużo siły!!! ![]()
Niestety każdy wraca wspomnieniami do przeszłości:) Ale dobrze mieć takie wspomnienia
Każdy za czymś tęskni więc kochana nie jesteś sama ![]()
Offline
Każdy wraca, a niestety nie wszystkie wspomnienia są dobre... To fakt, ludzie nie doceniają tego, co mają. Rodzina jest ważna. Ja jestem sama od roku... mama wyjechała za granicę do pracy, tata zmarł 13 lat temu.. Siostra też za granicą a reszta rodziny.. nie obchodzi ich mój los...
Offline
Najbardziej boli brak tej rodziny, wiem że nie obchodze ich a gdybym umarła to nawet nie przyszliby na moj pogrzeb i jeszcze ucieszyliby się że mnie nie ma albo wzruszyliby tylko ramionami...
Offline
Sarenka napisał:
Najbardziej boli brak tej rodziny, wiem że nie obchodze ich a gdybym umarła to nawet nie przyszliby na moj pogrzeb i jeszcze ucieszyliby się że mnie nie ma albo wzruszyliby tylko ramionami...
Tak nie mów. Wydaje mi się, że wiele osób tak myśli, kiedy są rozżaleni, ale to za jakiś czas mija... Nikt nie jest obojętny na śmierć w rodzinie, a już na pewno nie cieszy się z tego. Pomyśl o tym, że masz mamę. Ona na pewno nie chciałaby, żebyś tak myślała.
Offline
Sarenko,
rozumiem Twoją samotność, Twoją tęsknotę i Twój smutek. I widzę, że znasz wartość rodziny. Niektóre sytuacje życiowe zmuszają nas do dostosowania się do nowych sytuacji, które zaistniały. Wiele z tych sytuacji zmienia w nas system wartości. Wiele spraw podlega procesowi ponownego przedefiniowania. Wielu rzeczy nie da się odwrócić, czasu cofnąć niestety nie można.
Jednak zamiast tęsknić za tym co było i co minęło można się cieszyć, że się nam miłe rzeczy w życiu przydarzyły. Mnóstwo ludzi nie miało w swoim życiu tyle szczęścia i w ogóle nie zaznało ciepła domowego ogniska.
Sarenko,
zostałaś sama z Mamą. I teraz to ona jest Twoją całą rodziną. Ciesz się, że jest razem z Tobą. Masz przyjaciół - doceń ich obecność. Jest mnóstwo ludzi, którzy cierpią z powodu braku przyjaciół. Ty ich masz ![]()
Sarenko,
otrzyj łzy i otwórz oczy - masz wiele. Postaraj się docenić to co dało Ci życie.
I nie ma co zazdrościć innym - kiedyś i Ty będziesz miała tzw. pełną rodzinę ![]()
Ostatnio edytowany przez Nola (2009-05-03 22:04:04)
Offline
nie powstrzymuj łez... niech lecą sobie... tak długo jak chcą, aż przyniosą ukojenie i wyrzucenie wszystkich okropnych emocji, które w sobie gromadzisz. Jeśli będziesz na siłe powstrzymywać zły to kiedyś wybuchniesz jak gotujący się czajniczek, każdy z nas przechodzi ciężkie chwile i czasem potrzebuje nawet kilku miesięcy płaczu aby się podnieść i odnaleźć sens radosnego życia ![]()
Offline
Czasem to jest naprawdę trudne...bardzo boli i nie da się...
Offline
Sarenko, j ate nie umiem powstryzmac łez.
płakać to nie jest wstyd. to takie oczyszczenie.
Offline
Sarenka napisał:
Najbardziej boli brak tej rodziny, wiem że nie obchodze ich a gdybym umarła to nawet nie przyszliby na moj pogrzeb i jeszcze ucieszyliby się że mnie nie ma albo wzruszyliby tylko ramionami...
Tak nie mów. Wydaje mi się, że wiele osób tak myśli, kiedy są rozżaleni, ale to za jakiś czas mija... Nikt nie jest obojętny na śmierć w rodzinie, a już na pewno nie cieszy się z tego. Pomyśl o tym, że masz mamę. Ona na pewno nie chciałaby, żebyś tak myślała.
Dobrze Bożenko, ale dlaczego ludzie którzy są nam tak bliscy jak rodzina, więzy krwi i to samo nazwisko ranią tak mocno... Czy własna ciocia miała prawo wyrzucić mnie z domu w którym mieszkał mój ojciec ( teraz formalnie dom jest jej ) dla 70 tysięcy złotych
Widocznie tyle dla niej jestem warta i to co przeszłam ;(
Offline
SARENKO,KAZDY WRAZLIWY CZLOWIEK PLACZE..I TO JEST NORMALNE.PISZESZ ZA TESKNOTA ZA RODZINA.MASZ MAME.NIE JESTES SAMA..FAKT MAMA MA CHORE SERCE,ALE JEST KOLO CIEBIE,I TO JEST NAJWAZNIEJSZE.MASZ PRZYJACIOL.A TO BARDZO DUZO ..POPATRZ NIE JESTES SAMA.DOM W KTORYM KIEDYS MIESZKALAS..WSPOMNIENIA.BOLA..TAK,ALE SKORO NIE MA MOZLIWOSCI POWROTU DO NIEGO..PAMIETAJ ZE MIALAS TO SZCZESCIE ZE MIALAS TEN DOM.A TERAZ CZAS WKRACZAC W DOROSLE ZYCIE,KTORE TEZ NIESIE WIELE CIEZKICH CHWIL.TRZYMAM KCIUKI ZA TO BYS MIALA SILE..WIARE W SIEBIE..BO WCALE NIE JESTES NA JAKIEJS PRZEGRANEJ POZYCJI.KIEDYS ZAPEWNE ZALOZYSZ WLASNA RODZINE..TAK NIESTETY W ZYCIU BYWA ZE CZESTO DALSZA RODZINA ODSUWA SIE,ALE ZYC TRZEBA DALEJ.MAMA,PRZYJACIELE,IM NA TOBIE ZALEZY..USMIECHNIJ SIE
Offline
Jesteś Sarenko przepełniona żalem i smutkiem.Doskonale Cię rozumiem.Ja w swoim życiu przeszłam też wiele ciężkich chwil.W ciągu jednego roku straciłam swoich kochanych rodziców z którymi mieszkałam.Doszło jeszcze wiele innych kryzysowych sytuacji..Nie potrafiłam cieszyć się niczym.Ciągle płakałam i żyłam w przekonaniu,że jest mi żle i tylko ja tak mam.Ale w pewnym momencie zrozumiałam,że tak dalej nie może być,że trzeba spojrzeć w życie bardziej optymistycznie,a wtedy to nasze życie będzie lepiej wyglądało.Masz mame i ona jest Twoją rodziną i ciesz się,że ją jeszcze masz.Przyjaciele czy dobrzy znajomi też dużo dają w naszym życiu.Spróbuj odszukać w swiom towarzystwie osobę,która Cię zawsze wysłucha.Musisz znależ sens w swoim życiu,co chcesz osiągnąć i cieszyć się z tego,co życie Ci daje.Nie zagłębiaj się w przyszłości i nie żyj tylko tęsknotą za czymś ,co juz nie wróci.Jesteś młodą osobą i wszystko,co szczęśliwe przed Tobą.Poszukasz sobie jakiegoś,fajnego chłopaka i ułożysz sobie życie i stworzysz swoją własną rodzinę.Ja też już mam rodzinę.Męża i dwie córki i to oni są dla mnie wszystkim.Będzie Sarenko dobrze tylko musisz pogodzić się i przyjąć życie takie jakie jest.Pchamy w swoim życiu puste taczki i czy je zapełnimy to tylko zależy od nas.Życzę Ci powodzenia i uśmiechu na twarzy:)
Offline
Wedlug mnie Serenko i tak jestes godna podziwu bo jeszcze sie w 100% nie poddalas, wiem co to znaczy tak lac lzami, na niejednym pogrzebie stalem jak slup, nie mrugajac oczami a mimo to z nim ciekly lzy po policzkach. podziwiam bardzo babcie i dziadka bo przezyli juz 3 z 4 swoich dzieci a to jest straszne dla rodzicow. wiem ze babcia sie trzyma w miare ale 'ten' dzien moze nastapic z dnia na dzien. ciezko jest dawac Ci rady bo i tak sadze ze mocna z Ciebie kobieta i walczysz caly czas, fakt rada znalezienia sobie drugiej polowki napewno by pomogla ale szukanie bo potrzebna jest polowka moze byc zgubne. dla mnie jestes waleczna i tyle juz od zycia wiesz ze napewno dasz rade. trzymaj sie dzielnie
Offline
:* Powiem że czasem internauci potrafią lepiej zrozumieć niż ci, którzy znają moją sytuację naprawde dobrze :*
Offline
Sarenka napisał:
Czy własna ciocia miała prawo wyrzucić mnie z domu w którym mieszkał mój ojciec ( teraz formalnie dom jest jej ) dla 70 tysięcy złotych
Widocznie tyle dla niej jestem warta i to co przeszłam ;(
Nie można nikogo wyrzucać z domu, ale nie znam tej sytuacji, więc nie mogę się do tego odnieść. Staraj się nie myśleć ciągle o tym co było, pomyśl o tym co będzie. Oliwka dobrze napisała: trzeba spojrzeć w życie bardziej optymistycznie,a wtedy to nasze życie będzie lepiej wyglądało. To trudne kiedy jest w Tobie tyle smutku i wiem że czasem nie da się nie płakać, ale tak nie może być cały czas.
Offline
serenka jak bedziesz potrzebowala pogadac to pisz, napewno tutaj ktos pomoze. to ze cie wyrzucila to tylko pokazala ze jest chciwa osoba i nic wiecej. czasami lepiej ze takie rzeczy dzieja sie wczesniej niz pozniej. wiem ze to troche glupio brzmi ale taka mysl mam w glowie
Offline
Przeniesiony post Sarenka
Sarenka napisał:
Wiem że nie mogę być najlepsza we wszystkim ale jak wziąść się w garść i iść twardo gdy jest się załamanym?
Offline
Przeniesiony post Takaja
Takaja napisał:
Może napiszesz coś więcej, dlaczego jesteś załamana?
Offline
Troszkę pomieszany się ten wątek zrobił, ale ogólnie wiadomo o co chodzi.
Sarenko powinnaś zacząć myśleć troszkę bardziej optymistycznie. Nie ma co cały czas użalać się nad sobą. Przecież na pewno w Twoim życiu zdarzają się też przyjemne rzeczy- tylko trzeba chcieć je dostrzec. Być może swojej sytuacji nie zmienisz, ale możesz ja poprawić. Tak naprawdę dużo zależy od tego jak same myślimy i jak podchodzimy do pewnych spraw. Nie przejmuj się tyle i nie myśl tylko o złych rzeczach, bo możesz wplątać się w jakąś depresję- a po co Ci to. Bądź silna!
Zacznij dostrzegać te drobne, radosne rzeczy- a zobaczysz, że z biegiem czasu wszystko wyda się troszkę prostsze.
Wiem, że pomyślisz sobie- co ona może wiedzieć. To prawda, niewiele o Tobie wiem- ale jestem w 100% pewna, że odrobinka lepszego nastawienia (nawet w beznadziejnych sytuacjach) może wiele zmienić.
Pozdrawiam:)
Offline
Może wiekszość z Was myśli sobie, że ja nic nie robie tylko użalam się nad sobą. Ale tak nie jest. Ja mam bardzo zniszczoną psychikę i kazdego dnia budze się ze łzami. Wczorajszy dzień był straszny. Wszystko dosłownie było nie tak. Szef zwrócił mi uwagę, o mało co się nie rozpłakałam. A później gdy spotkałam uśmiech on uśmiech i pierwszy się odezwał.
Jeszcze ta pogoda. Nie cieszy mnie nawet fakt, że jest ktoś kto chce ze mną być. Aj co ja mam robić. Już nie umiem się normalnie uśmiechnąć. Potrafię być 5 minut uśmiechnięta ale nawet gdy się uśmiecham to jestem smutna ;(
Offline