Witam, jestem mężatką od 34 lat, a od 5 lat wiem o zdradach mojego męża.Przeżyłam szok, ból i odrzucenie, a to jest najgorsze.
Odkąd pamiętam zawsze pragnęłam ,żeby mnie ktoś pokochał (próbowałam zadowolić rodziców, ale mi się nie udało- pochodzę z rodziny alkoholików), więc jak poznałam męża byłam najszczęśliwszą osobą.Wszystko robiłam,żeby go zadowolić, zawsze był na pierwszym miejscu, zabiegałam o jego uczucia i wydawało mi się,że na początku było wspaniale, a teraz -:((( mieszkamy razem, w osobnych pokojach- a ja nie umiem odciąć pępowiny i przestać być służącą- bo żoną już nie jestem.
Pracuję zawodowo, mam dwóch cudownych wnuków, w pewnym sensie jestem niezależna finansowo, a jednak wciąż tkwię, pomimo jego chłodu, oschłości i podłości.
A jednak, zaczynam dostrzegać,że jest mu tak wygodnie, a mnie traktuje jak zło konieczne.
Z Nowym Rokiem postanowiłam zawalczyć trochę o siebie, nie siedzieć w domu i analizować dlaczego tak się stało bo powoli zaczynam rozumieć, że nie jestem w stanie zadowolić męża bo zwyczajnie jego uczucia się zmieniły i On się zmienił, nie jest już tym samym człowiekiem, wydaje mu się,że w wieku 60 lat zawsze znajdzie jakąś kobietę i ma rację portale randkowe pełne są takich poszukujących kobiet.
Jestem już zmęczona tą sytuacją, ale nie wiem na ile starczy mi sił, żeby z niej wybrnąć.
2 2013-01-03 21:29:16 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-01-03 21:35:53)
Witaj baja107.
Przykre, ale prawdziwe, że jak człowiek ma tylko 1 sens życia to gdy go straci, to nie ma już nic... dlatego warto mieć takich sensów więcej.
A jaką masz wizję tego wybrnięcia z sytuacji - jak sobie to wyobrażasz?
Rozgość się, póki co, rozejrzyj po forum - tu są przeróżne wątki... I bardzo różne spojrzenia i rady odnośnie analogicznych jak twoja sytuacji. O samotności po 50 i po 60, o kobietach kochających za bardzo, o kobietach na zakręcie... Coś dla siebie pewnie znajdziesz. A wsparcie to już na pewno ![]()
Życzę sił
Postanowiłam, że zadbam o siebie o moja sylwetkę, , chętnie zapisałabym się do wolontariatu, żeby nie siedzieć popołudniami w domu, mam jeszcze pracę, a to jest moja ostoja no i wnuki.Bardzo doskwiera mi samotność i brak kogoś z kim mogłabym szczerze porozmawiać, przytulić się a może nawet popłakać komuś w rękaw, niestety zdaje sobie sprawę, że jest to prawie niemożliwe, no cóż będę szukać swojego miejsca i mam nadzieję, że mi się uda.
Jeżeli celem reszty twego życia nie ma się stać bycie podnóżkiem księcia małżonka - to dasz radę
Bo jego zmienić nie możesz - siebie owszem, siebie tak ![]()
Zatem zapraszam Cię na początek do "równolatek":
http://www.netkobiety.pl/t46227.html
Postanowiłam, że zadbam o siebie o moja sylwetkę, , chętnie zapisałabym się do wolontariatu, żeby nie siedzieć popołudniami w domu, mam jeszcze pracę, a to jest moja ostoja no i wnuki.Bardzo doskwiera mi samotność i brak kogoś z kim mogłabym szczerze porozmawiać, przytulić się a może nawet popłakać komuś w rękaw, niestety zdaje sobie sprawę, że jest to prawie niemożliwe, no cóż będę szukać swojego miejsca i mam nadzieję, że mi się uda.
Moja Droga,
mam mamę w Pani wieku. Mój ojciec zmarł 10 lat temu i mama od tej pory jest sama. Najpierw około roku walczyła z mniejszym i większym smutkiem, poczuciem pustki i beznadzieją. Ja miałam wtedy swój związek i mieszkałam w innym mieście.
Tak, to prawda, że kobiety w tym wieku najczęściej zostają same. Po prostu umieralność mężczyzn ok. 50-70 roku życia jest największa. I nic się z tym nie zrobi. A Ci, którzy są i nie mają partnerek, najczęściej popadają w romanse z coraz to młodszymi, lub w alkoholizm, lub i w jedno i w drugie.
Tak po prostu bywa.
* Ale ma Pani wnuki. Proszę się nimi cieszyć.
* Ma Pani świetny pomysł na wolontariat. Może Pani pomagać innym i zmieniać ich życie na lepsze. Do tego takie organizacje skupiają dobrych, otwartych, mądrych ludzi. Nie tylko kobiety, ale i mężczyzn. Nie tylko starszych, ale i młodszych. Nic nie da Pani takiej świeżości umysłu, co praca i pomaganie innym.
* Może Pani spróbować podróży.
* Aktywności fizycznej. Jestem o połowę młodsza, ale mnie też porzucono. Nawet się nie obejrzałam, a minęło pół roku, i zorientowałam się, że nie mogę spać. Nie mam apetytu. Wstanie z łóżka zaczęło mnie kosztować bardzo dużo wysiłku. Przestałam odbierać telefony od kogokolwiek, bo zaczęło mi się wydawać, że i tak na nikim nie można polegać, i tak będę dla wszystkich tylko ciekawostką albo ciężarem.
Niedawno zrozumiałam, że jak tak dalej pójdzie, skończę z depresją. Więc na siłę zaczęłam wychodzić na spacer codziennie rano. Codziennie rower, bieganie, gimnastyka.
Szczerze? Czasem jeszcze sobie popłaczę, ale już nie kilka razy dziennie. Zaczęłam się uśmiechać i szukać dalszych celów.
* Także naprawdę polecam o siebie zadbać. Nie chodzi o to, że dla mężczyzny, którego może Pani pozna (a Pani może! i proszę o tym nie zapominać!). Czasem trzeba się trochę zmusić do wyjścia na dwór, do ludzi, do zrobienia czegoś. Ale to wciąga i kiedy się raz zacznie, trudno przestać. Proszę zadbać o jakość swojego życia, spełniać marzenia. Bo jeśli nie teraz, to kiedy? Ze mną na studia chodzą - na pierwszy rok bardzo wymagającego kierunku - osoby po pięćdziesiątce. I osiemnastolatki. I dwudziesto-, trzydziestolatki takie jak ja. Jakkolwiek to dziwnie brzmi, wiek nie ma znaczenia, kiedy człowiek podejmuje decyzję, że chce coś zrobić ze swoim życiem. To nigdy nie jest łatwa decyzja, bo wymaga - tak mi się zdaje - wielkiej odwagi. Ale zawsze warto ją podjąć.
Już nawet nie chcę pisać, ile widzę par znacznie starszych od Pani, ściskających się, całujących, trzymających za ręce. Czy wszyscy są wieloletnimi małżeństwami? Nie sądzę. Także nie ma sensu kwękać, tylko pora poszukać wszystkiego, co sprawia przyjemność. Cokolwiek by to nie było.
Serdecznie pozdrawiam.
Kobietko 85,jak przyjemnie jest przeczytac tak dojrzaly post od tak mlodej osoby.Masz racje,wiek nie ma znaczenia kiedy jest sie pewnym decyzji ktora sie podjelo,co zrobic ze swoim zyciem dalej,jak juz sie dotychczsowe zawalilo.Tylko nieraz tak ciezko jest sie utrzymac na tej nowej drodze.Wiec wytrwalosci zycze wszystkim ktorzy sie na to zdobyli.
ja mam prawie 50 lat i jestem samotna.
Do tego jestem dość gruba i mam osteoporozę.
Ale serce mam złote i dom prowadzę wzorowo.
Chciałabym znaleźć jakiegoś uczciwego mężczyznę, może byc po przejściach, którym mogłabym się zaopiekować.
Gdyby był ktoś zainteresowany proszę o kontakt e-mailowy: Izabela.Sinkiewicz małpka gothaer.pl