Moje stresujące życie - potrzebuję się wygadać. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Moje stresujące życie - potrzebuję się wygadać.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Moje stresujące życie - potrzebuję się wygadać.

Cześć.
Wątek jest w połowie do działu o kompleksach, a w połowie do tego działu, bo chodzi o moją mamę. Nie wiem nawet, jak zacząć to opisywać, bo wydaje mi się, że nie potrafię dobrze określić swoich uczuć. Ale spróbuję.
Dzieciństwo : nerwowa mama, bardzo nerwowa. Zrobiłam coś źle - potrafiła mnie uderzyć [zwyczajnie, w tyłek], pamiętam jak uciekałam przed nią, a ona zawsze mnie dopadała... Pamiętam, że bardzo krzyczała.
Dalej : pamiętam, jak pokłóciła się z tatą. Jak płakała i krzyczała, rzucała się i jak coś działo się z jej mową - nie potrafiła z tych nerwów wymówić ani jednego słowa, mówiła niewyraźnie, twarz się jej wykrzywiała [ona nie miała na to wpływu] - to było dla mnie, małej dziewczynki, okropne, okropny widok.
Dalej, dorastam : zachowanie jak wyżej częste. Dodatkowo kontrola. Z kim piszę na gadu, ona to musi przeczytać. Nie pozwalam jej, mówię, że to moje sprawy? Ubiera się nagle i zaczyna szybko uciekać z domu, biegniemy z tatą ją zatrzymać... zostaje. daję jej przeczytać. już okej. czasem krzyczy, że piszę głupoty. Kontrola. Ja zwierzam się jej prawie ze wszystkiego, jest pomimo tych wybuchów moją kochaną mamą. Zwierzam się, kiedy w szkole wypatruję fajnego chłopaka. Ona radzi mi, żebym do niego napisała. Tak robię. Jestem z nim jakiś czas, coś się psuje. Nie wiadomo z jakiego powodu mamie przestaje on pasować i zaczyna mnie szantażować - albo go zostawię, albo ona zostawi nas i ucieknie w nocy. Kiedy ja się na niego denerwuję, ona twierdzi, że to jej wina, bo ona mi radziła napisać, więc nie przeżuje tego, muszę go zostawić natychmiast. Płacz, krzyk, to samo... Zostawiam go w końcu, na szczęście decyzja jest tylko moja, jej szaleństwa nie mają na to wpływu. Jest spokojnie. Mam wtedy lat 16, jestem pewną siebie, szczęśliwą dziewczyną. Cieszę się wszystkim, śmieję się często. Zaczynają się komentarze... Dlaczego zakładam te spodnie? Moje nogi są w nich okropnie chude, jeszcze chudsze niż normalnie [tak, przyznaję, jestem strasznie szczupła - bardzo chcę przytyć, ale to chyba geny, nie mogę i każdy komentarz na ten temat mnie boli]. Zaczynam ukrywać nogi pod spodniami... zaczynam tracić pewność siebie. Następnym etapem jest to ,że nie wolno mi ubrać się po swojemu - jeśli założę inną bluzkę, niż mama zaplanowała, jest okropny krzyk. dostaje się też tacie, więc ubieram tą bluzkę dla świętego spokoju... Dalej się zwierzam. Nie wiem po co.
Dalej: mam chłopaka ponad 2 lata, tracę resztę pewności siebie [opisane w moim innym wątku].

Teraz : na każdym kroku mama mi przypomina,ze zostanę sama. Bo - uwaga - jestem taka jak ona, a tacy ludzie nie nadają się do życia z kimś. Bronię się, ale tylko słowami - a w środku mnie boli, bolą mnie te komentarze. W dalszym ciągu nie mogę założyć tego, co sama chcę. Komentarze na temat zbyt obcisłych spodni i moich patyków są na porządku dziennym.  Nie potrafię się wyzbyć mówienia jej wielu rzeczy, co ona potem chamsko wykorzystuje. Słyszę, że żaden chłopak nigdy ze mną nie wytrzyma, że mnie zostawi, bo jestem bardzo nerwowa. Dzisiaj znowu padły te słowa, a obrona, cytuję : "jak ci tak bardzo przeszkadzam w tym domu, to módl się, żebym umarła" i płacz. Jestem załamana. wierzę w to, że nie zasługuję na nic. Na nikogo. Że nikt nigdy nie będzie chciał ze mną być [dwóch poprzednich "wytrzymało ze mną chyba cudem"]. Kiedy nie chcę jej czegoś powiedzieć, przymila się, próbuje uzyskać informacje. A potem drwi, śmieje się, wykorzystuje to w kłótniach. Zrobiłam się taką córeczką mamusi - boję się nawet podjąć jakąś decyzję bez konsultacji z nią, bo później będę mieć w domu małe piekło. Tata próbuje mnie bronić, ale do niego też ma masę pretensji. A mi go żal, jest dla mnie najważniejszy na świecie. Zbyt dużo mówię mamie i strasznie mnie to wkurza,ale - wiem, że idiotyzm- to jest silniejsze ode mnie. Muszę się wziąć w garść i przestać... ogólnie jest ciężko,bo nawet kiedy rozmawiam z kimś przez tel, ona podsłuchuje pod drzwiami, żeby się czegoś dowiedzieć... siedziałam z chłopakiem w pokoju [kiedy go jeszcze miałam], gadamy, gadamy, nagle [bez jakby uprzedzenia chłopaka] wstaję i otwieram drzwi, mówiąc że idę do kuchni - a tu mama czmycha spod nich w popłochu. Mówiłam jej to później - że dlaczego tak się zachowuje itd., ale wyparła się i oczywiście wyszło, że ja myślę o niej najgorzej jak się da, jest najgorszą matką itd.
Nie wiem, czego oczekuję. Chyba tego, że ktoś mnie zrozumie, może coś doradzi i napisze parę miłych słów.

Acha - pewnie ktoś napisze o wyprowadzce z domu. Nie mieszkam z mamą tak normalnie, bo studiuję w innym mieście, ale wracam na weekendy i święta itd. - dla taty, za którym tęsknię. Gdy jestem daleko, jest lepiej. Opisałam Wam jedynie sytuację, kiedy jestem w domu. Chociaż kompleksy oczywiście trzymają się mnie wszędzie ;[

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moje stresujące życie - potrzebuję się wygadać.

Castore,
Nie obraź się, ale mnie się wydaje, że Twoja mama jest chora psychicznie. I należałoby ją leczyć- a możer miała do czynienia z psychiatrą już? Jesli nie- najwyższy czas!!!

Tobie również przydałaby się sesja z psychologiem- jesteś raczej współuzależniona i może Ci być trudno stworzyć szczęśliwy związek z mężczyzną, i w ogółle funkcjonować normalnie bo mama zawsze będzie wzbudzała w Tobie poczucie winy o wszytsko.

3

Odp: Moje stresujące życie - potrzebuję się wygadać.

współczuję Ci że mama niszczy Twoje poczucie wartości.
postaraj się odciąć wewnętrznie od jej słów...jakichkolwiek...
wpuszczaj jednym wypuszczaj zaraz drugim uchem jeśli to możliwe.
kurde szkoda mi Twojego taty..

i też uważam że powinna udać się do psychiatry.

4

Odp: Moje stresujące życie - potrzebuję się wygadać.
Catwoman napisał/a:

Castore,
Nie obraź się, ale mnie się wydaje, że Twoja mama jest chora psychicznie. I należałoby ją leczyć- a możer miała do czynienia z psychiatrą już? Jesli nie- najwyższy czas!!!

Tobie również przydałaby się sesja z psychologiem- jesteś raczej współuzależniona i może Ci być trudno stworzyć szczęśliwy związek z mężczyzną, i w ogółle funkcjonować normalnie bo mama zawsze będzie wzbudzała w Tobie poczucie winy o wszytsko.

Właśnie, nie obrażam się, bo już wszyscy dawno stwierdzili, że coś jest nie tak. Próbowali ją do lekarza zaciągnąć nawet jej rodzice [dziadkowie], ale niestety. Ona uważa, że nawet jeśli powinna iść, to wstyd i nie pójdzie. Nie wiem, jakim sposobem można ją zmusić, chyba nie można.

O psychologu myślałam, ale strasznie trudno byłoby mi się przełamać i komuś o tym opowiedzieć... Jeśli dalej tak będzie, to chyba nie będę miała wyboru i pójdę.
Dziękuję Ci za odpowiedź. Nie mam komu tego wszystkiego powiedzieć, co czuję. Nie chcę martwić mojego biednego taty, który też swoje znosi.

5

Odp: Moje stresujące życie - potrzebuję się wygadać.
ogień napisał/a:

współczuję Ci że mama niszczy Twoje poczucie wartości.
postaraj się odciąć wewnętrznie od jej słów...jakichkolwiek...
wpuszczaj jednym wypuszczaj zaraz drugim uchem jeśli to możliwe.
kurde szkoda mi Twojego taty..

i też uważam że powinna udać się do psychiatry.

Staram się bardzo nie przejmować, ale wydaje mi się, że już to jest jakby we mnie, w środku, że już w to uwierzyłam... choćby w to, że nikt mnie nie zechce i w to, że nie mogę założyć określonych spodni, bo wyglądam okropnie.
Tata mieszka z nami ze względu na mnie i tak nawzajem się bronimy - ja jego, kiedy ona na niego krzyczy [wtedy ja dobra córeczka, kochana,on zły] i on mnie [kiedy ja okropne, najgorsze dziecko na świecie].

6 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-12-27 19:48:59)

Odp: Moje stresujące życie - potrzebuję się wygadać.

Nie ulega wątpliwości, że tkwisz w toksycznej rodzinie- i tata jest pewnie współuzależniony, bo inaczej tego nie widzę. Gdyby nie był, odszedłby.
Masz jakąś przyjaciółkę? siostrę?

7

Odp: Moje stresujące życie - potrzebuję się wygadać.
Catwoman napisał/a:

Nie ulega wątpliwości, że tkwisz w toksycznej rodzinie- i tata jest pewnie współuzależniony, bo inaczej tego nie widzę. Gdyby nie był, odszedłby.
Masz jakąś przyjaciółkę? siostrę?

Hm, trudno powiedzieć, bo tata się tym nie przejmuje już. Nie bierze do siebie żadnych słów mamy. Ja tak nie potrafię.
Rodzeństwa nie mam - dlatego właśnie wszystko skupia się właśnie na mnie, nie wspominając o tym, że niczego nie umiem i nie mam żadnych zainteresowań,bo jak tylko chciałam czegoś spróbować, mama to ucinała [jeszcze np. jako dziecko].
Przyjaciółki mam dwie... ale nie potrafię im tego opowiedzieć i nie chcę. O swoich problemach mówię, takich naprawdę moich - a to są problemy mojej rodziny/mojej mamy, nie tylko moje, więc nie mówię.
Mamę ogólnie kocham bardzo i nie jestem na nią zła - jest mi tylko zawsze bardzo,bardzo przykro, że mnie tak traktuje.

8

Odp: Moje stresujące życie - potrzebuję się wygadać.

Matka zaniża w Tobie poczucie własnej wartości - bo sama ma z tym problem i jedyne co potrafi to znęcać się nad "słabszymi" za jakich ma Ciebie i Twojego tatę. Odetnij się od tego - jesteś dorosła, masz swoje życie, przyjaciół.. miałaś też chłopaka więc sama widzisz że to co Ona mówi to bzdury. Nie dawaj się jej wciągać w poczucie winy - niech widzi że taki emocjonalny szantaż na Ciebie nie działa, to w końcu przestanie. Skoro Twoja matka nie chce terapii - to zmiana powinna wyjść od Twojego nastawienia do tego co Ona mówi i robi. To Ona jest słaba - nie Ty.
Co Twój tata mówi o tej sytuacji? Jak sobie daje radę?
Czy nie chciałby zacząć sam nowego życia?

9

Odp: Moje stresujące życie - potrzebuję się wygadać.
alfaalfa napisał/a:

Matka zaniża w Tobie poczucie własnej wartości - bo sama ma z tym problem i jedyne co potrafi to znęcać się nad "słabszymi" za jakich ma Ciebie i Twojego tatę. Odetnij się od tego - jesteś dorosła, masz swoje życie, przyjaciół.. miałaś też chłopaka więc sama widzisz że to co Ona mówi to bzdury. Nie dawaj się jej wciągać w poczucie winy - niech widzi że taki emocjonalny szantaż na Ciebie nie działa, to w końcu przestanie. Skoro Twoja matka nie chce terapii - to zmiana powinna wyjść od Twojego nastawienia do tego co Ona mówi i robi. To Ona jest słaba - nie Ty.
Co Twój tata mówi o tej sytuacji? Jak sobie daje radę?
Czy nie chciałby zacząć sam nowego życia?

Masz rację. Chociaż czasem wydaje mi się, że nie mam jednak sił.

Tata - wspiera mnie jak może, często rozmawiamy, trzymamy się razem. Jest mu ciężko, było ciężej,ale teraz widzę, że już nie przejmuje się gadaniem mamy. Chciałby się wyprowadzić, ale mówi, że jest tu dla mnie... W każdym razie myśli o wyjeździe do pracy za granicę... nie wiem jednak jak z tym będzie.

10

Odp: Moje stresujące życie - potrzebuję się wygadać.
Castore napisał/a:

O psychologu myślałam, ale strasznie trudno byłoby mi się przełamać i komuś o tym opowiedzieć... Jeśli dalej tak będzie, to chyba nie będę miała wyboru i pójdę.

Przecież piszesz o tym na forum. Już zrobiłaś pierwszy krok. Teraz wystarczy zrobić kolejny i poprosić o bardziej profesjonalną pomoc.

Castore napisał/a:

Nie mam komu tego wszystkiego powiedzieć, co czuję. Nie chcę martwić mojego biednego taty, który też swoje znosi.

Jest to Twój problem. Jest to jego problem. Wreszcie jest to wasz wspólny problem. O tej wspólnej kwestii powinniście rozmawiać jak najwięcej. Nie można odsuwać problemów od bliskich sobie osób. Próbujesz go chronić? Od czego? Przecież on żyje z tą samą kobietą. Rozmową możecie sobie pomóc.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Moje stresujące życie - potrzebuję się wygadać.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024