mam do Was pytanie. Rozwodzę się z mężem ze względu na jego zdradę - jemu już powiedzialam, że planuje rozwód. On chyba jeszcze liczy na to, ze zmienie zdanie. Do zdrady sie oczywiscie nie przyznaje, ale ja mam dowody. I teraz pytanie: zbliza sie Sylwester i planuje wyjazd ze znnajomymi w góry, oczywiscie bez meza. Czy pozniej moze to wyciagnac na rozprawie? Ze jeszcze nie bylo pozwu a ja wyjezdzam z innymi ludzmi na kilka dni? Dodam, ze bedziemy mieli mieszane pokoje (akurat w jednym bedzie dwoc facetow singli ja i jeszcze moje dwie kolezanki a oprocz tego jeszcze dwie pary w innym pokoju). Zna te osoby. Swiąt tez juz z nim nie bede spedzala. Co radzicie? Jechać czy odpuscic sobie?
1 2012-12-20 18:59:17 Ostatnio edytowany przez kama13 (2012-12-20 19:09:10)
Oczywiście, że jechać. Wyciągać w sądzie co? Przecież nie jedziesz tam z kochankiem. Jesteś dorosła, wolna i masz święte prawo jechać gdzie chcesz. Rozwód się dostaje m.in. dlatego, że nastąpił całkowity rozpad więzi emocjonalnej. Więc nie spędzisz z jeszcze małżem nim Świąt i Sylwestra, tylko z kimś innym, znajomymi, przyjaciółmi czy rodziną. Jesteście przed rozwodem, więc nic mu nie jesteś winna.
Jechać i to bez dyskusji... choćby dla "rozerwania" się i odcięcia o myśleniu o tematach rozwodowych z mężem.
Nie mniej jednak na Twoim miejscu uczuliłbym znajomych o tym, że się rozwodzisz i że mąż może coś tam wykorzystać z Waszego wyjazdu przy rozwodzie - najlepszą metodą obrony Twojego męża jest atak... "dowodami" o wyjeździe; unikaj jednoznacznych sytuacji, które mogą być uwiecznione na zdjęciach i szczerze porozmawiaj ze znajomymi o ich zgodzie w zeznawaniu w razie "w" przed sądem.
Nie zapominaj też o jednym - co może Tobie pomóc przed fałszywymi świadkami ze strony Twojego męża i o czym on może zapomnieć w tym "zamieszaniu" - wystąp z wnioskiem o zeznawanie pod przysięgą dla wszystich - prawnik Ci to wyjaśni.
Zbieraj, nagrywaj, wydrukuj wszystkie dowody na męża i ani słowa jemu, że coś masz na niego.
Zajrzyj do wątku "Jest źle, mam 36 lat i rozwód" i poczytaj posty Mark21. Jeśli wiesz jak dojść do Jego postów, to one dużo Ci pomogą.
Pozdrawiam.
Emilia, bags - dzięki za odpowiedzi. A radzicie mówić jeszczemężowi o tym wyjezdzie? Mieszkamy razem, wiec chyba zauważy, ze mnie nie ma
Chyba nie ma sensu kłamać...
Posty Mark21 - zaraz poszukam.
Jakie to wszystko ciężkie, niesprawiedliwe i pokręcone ![]()
Ja bym nic nie mówiła. Tyle tylko, że wyjeżdżam na kilka dni, a dokąd, z kim i po co - nie jego sprawa.
Cały czas się łamię, facet mnie zdradził....a jak przychodzi i skamle: że kocha, że przeprasza to mam wątpliwości czy nie dać jeszcze jednej szansy. Ale z drugiej strony już raz miał ostrzeżenie, wiedział, że chce sie wyprowadzić i powiedziałam otwarcie, że musi zapracować na moje zaufanie itd. Nic sobie z tego nie zrobił.
Stąd też te wątpliwości z wyjazdem, to jest jeszcze wszystko takie świeże. Wiem, że jak mu wybacze to i tak nie będziemy szczęśliwi. To ciągłe kontrolowanie, brak ufności. Chyba mam za miękkie serce, najwyraźniej w swiecie mi go szkoda i żal, że jest takim idiotą.....
Cały czas się łamię, facet mnie zdradził....a jak przychodzi i skamle: że kocha, że przeprasza to mam wątpliwości czy nie dać jeszcze jednej szansy. Ale z drugiej strony już raz miał ostrzeżenie, wiedział, że chce sie wyprowadzić i powiedziałam otwarcie, że musi zapracować na moje zaufanie itd. Nic sobie z tego nie zrobił.
Stąd też te wątpliwości z wyjazdem, to jest jeszcze wszystko takie świeże. Wiem, że jak mu wybacze to i tak nie będziemy szczęśliwi. To ciągłe kontrolowanie, brak ufności. Chyba mam za miękkie serce, najwyraźniej w swiecie mi go szkoda i żal, że jest takim idiotą.....
Nie chcę byś mnie wzięła za swojego "mentora", "guru" i etc., ale z własnego doświadczenia wiem, że taka rozłąka, "separacja" była by dla Ciebie i Was najlepszym rozwiązaniem. Rozwód to ostateczność. Stąd popieram Twój wyjazd ze znajomymi.
Nabierzesz i spojrzysz na to wszystko i siebie z dystansu, by przewartościować swoje życie z Nim i te wydarzenia.
Jak mawia powiedzenie, że "w piekle nie ma tyle nienawiści co w sercu zdradzonej kobiety", to w Twoim wypadku On powinien sobie zapracować na odzyskanie Twojego zaufania... co tu dużo mówić od nowa.
Taki zimny kubeł wody na łeb, pierdyknięcie w stylu baranka z przytupem o dno wielu potrafi postawić na nogi i do właściwego pionu. Może i Jemu jest to właśnie potrzebne, by docenił co ma - poprzez związek z Tobą - jak zacznie tracić lub straci.
Z całym szacunkiem - ostateczną decyzję pozostawiam Tobie do rozważenia.
bags - dzięki za celne uwagi, spostrzeżenia i rady. Z jednej strony jestem pewna, że chce jechać bo nie wyobrażam sobie siedzieć bezczynnie w domu. Z drugiej jednak boje się, że obróci się to przeciwko mnie (zakładam opcję z orzeczeniem o winie)...pożyjemy, zobaczymy.
Jasne że jedź , nic się przeciw Tobie nie obróci. To sylwester więc normalne jest że każdy się bawi. Sędzia/sędzina też. Ważne żeby nie zrobić nic głupiego w tą noc , nie dać się sprowokować , unikać jednoznaczych sytuacji bo wiadomo że alkohol , zabawa , żal do męża za to co zrobił może szumieć w głowie ale wierze że nic "złego" tam się nie stanie a zwykła zabawa sylwestrowa nie będzie niczym co mogłoby Ci zaszkodzić podczas rozprawy.
Jasne że jedź , nic się przeciw Tobie nie obróci. To sylwester więc normalne jest że każdy się bawi. Sędzia/sędzina też. Ważne żeby nie zrobić nic głupiego w tą noc , nie dać się sprowokować , unikać jednoznaczych sytuacji bo wiadomo że alkohol , zabawa , żal do męża za to co zrobił może szumieć w głowie ale wierze że nic "złego" tam się nie stanie a zwykła zabawa sylwestrowa nie będzie niczym co mogłoby Ci zaszkodzić podczas rozprawy.
Uwielbiam takie wpisy ![]()
Faktycznie - ciekawie będzie w tym hipotetycznym sądzie wyglądać, jak się autorka będzie tłumaczyć przy pomocy świadków (bo przecież słowo przeciw słowu to za mało), że NIC złego nie "wywinęła" (póki co jest ślubna małżonką a nie wolnym ptakiem?)
świadkowie są świadomi przyszłej roli? mają chęć się w to bawić?
No bo gdyby temu mężowi przyszło do głowy poruszyć ten temat... a w zasadzie czemu miałby tego nie robić? Przynajmniej sobie chłopina utarguje rozwód z winy OBU stron.
Masz swój rozum Kama i posłuż się nim - bo nie forumowicze będą przed sądem się tłumaczyć a TY.
Zresztą o jakim tu rozwodzie mowa jak nawet pozew nie napisany... może to będzie separacja, może mediacje, może "rozejdzie się po kościach" któż to jest jasnowidzem?
jedz, jedz !!!!!!!!!!!!! na rozwod masz czas, to ostatecznosc.....jesli ci zal meza, to musisz mu utrzec nosa, pozniej zobaczysz co robic, bo zycie pisze niesamowite scenariusze....