Witam
Napiszcie kobiety jakie macie relacje z teściem,jak się dogadujecie,czy miewacie konflikty,na jakim tle.A może są dla Was podporą?
Mój teść jest trudnym człowiekiem,nie utrzymuje kontaktów z rodzoną siostrą i bratem,który mieszka w tej samej wsi.On generalnie miły jest dla obcych,dla rodziny niekoniecznie- bo tego nikt nie zobaczy.Sam twierdzi,że dla ludzi trzeba się ładnie ubierać i mieć kwiatki na parapecie okiennym.
Mój mąż przez wiele lat naszego małżeństwa miał z nim konflikty,które prowadziły do tego,że latami się nie odzywali.Nie było to fajne,zwłaszcza,że teść ma już 76 lat i wiadomo,że czasu ma niewiele.
Byłam ulubioną synową bo- uwaga: jestem wysoka i mam ładne nazwisko:)- do momentu gdy na spotkaniu rodzinnych zachowałam się tak jak jego synowie a mianowicie uśmiechnęłam się gdy usłyszałam,że chce się wybrać na rehabilitację bo zdaje mu się,że mu pomoże.Bez skierowania od specjalisty.Pamiętam,że synowie okrutnie go wyśmiali a ja tak siedziałam i nic nie mówiłam dopóki jeden z nich nie zapytał co o tym sądzę.Stwierdziłam,że tatuś chyba dawno był u lekarza i nie wie jakie są procedury.Ten upierał się a synowie się smiali.Ale teść zapamiętał sobie moją opinię, od tej pory potrafi być chamski- o dziwo tylko w stosunku do mnie.Synom jest gotów wybaczyć wszystko.
Trudno,przeżyję to:)
Nie przepadam za tym człowiekiem i rzadko się do niego odzywam prócz "dzień dobry" i "do widzenia".I dobrze mi z tym.I chciałabym by tak zostało.Dziś dowiedziałam się,że na jutrzejszy wypad na narty z mężem i córka jedzie też......mój teść bo nudzi się w domu.Nim trzeba się opiekować bo nie ubierz się sam ani nie rozbierze.Musi siedzieć z przodu z siedzeniem maks przesuniętym do tyłu i fotelem prawie rozłożonym.My mamy narty z tyłu na jednym rozłożonym siedzeniu więc jako wysoka osoba nie wiem gdzie zmieszczę nogi.W takim stanie mam przejechać 70 km.Mam problemy z kolanami i w sumie narty są dla mnie terapią- tak twierdzi mój osobisty rehabilitant- mąż.Więc ze skulonymi nogami przez 70 km nie będzie mi łatwo.
Wiem,że po godzinie,dwóch zacznie jęczeć,że chce już wracać no bo niestety jest dość zimno gdy się siedzi na dworze.
Rozmawiałam z mężem i on też chętnie by go nie brał ale wiadomo,że wtedy się obrazi.
Mam ochotę spędzić weekend z rodziną,czy tak dużo wymagam? Może dałoby się coś wymysleć?Mam czas do jutra rana.No chyba,że odpuszczę i zostanę w domu...