Mój prawie 6 letni związek zakończył się tydzień temu,z jednej strony jestem zadowolona,ale zaraz dopada mnie myśl,że teraz juz tak bedzie,że bede siedziała i się zadręczała.
Na początku było cudownie,ale nie wiedziałam,ze od samego poczatku byłam oklamywana i wszystko powoli wychodziło,a ja nie potrafiłam sie od niego uwolnic. Zostawiał mnie kilka razy i zawsze kiedy już dochodziłam do siebie wracał,pierwszy raz odszedł po 2 latach,bo mu sie znudziłam,ale chciał sie spotykac ze mna jako znajomi,a ja oczywiscie na wszystko przystalam,byle tylko byl blisko i patrzyłam na to,ze tu sie umawia z jakas koleznka za chwile z inna,kiedy zdalam sobie sprawe,ze musze sie odciac on nagle zapragnal ze mna byc i wrocilismy do siebie. Po roku poznal jakas 18-nastke i zaczal sie z nia spotykac,jednym slowem zdradzil mnie bo byl i ze mna i z nia,jak sie o tym dowiedzialam odeszlam,ale on ciagle dzwonil i znow utrzymywalismy kontakt na stopie kolezenskiej,w koncu odszedł od niej i znow zapragnal mnie,a ja jak to ja znow wrocilam.I tak do nastepnego razu kiedy rok pozniej odszedl bo tak chcial,mieleismy kontakt jakis tydzien i pozniej przestalam ja sie odzywac,ale minelo jakies 3-4 miesiace jak zaczal wydzwaniac,pisac i znow do niego wrocilam. I do tego czasu tak sie rozstawalismy kilka razy na tydzien dwa i dzwonil,a ja zawsze wracalam.W miedzy czasie oswiadczyl i sie,to byl styczen br.na poczatku nie chcialam sie zgodzic ale w koncu przyjelam oswiadczyny. Ciagle sie klocilismy. W zeszlym tgodniu tez wszystko zaczelo sie od niczego,raz powiedzialam mu,ze czuje sie strasznie przygnebiona,na co powiedzial,ze nic go to nie interesuje,bo na pewno wymyslam. I mial jakis zly dzien i sie na mnie wyzywal,pozniej zobaczylam,ze oglada porno,a na koniec zapytalam o pewien numer w telefonie i powiedzial,ze tonie jest moja sprawa,na koniec powiedzial,ze moge juz isc i sie wiecej nie odezwal. Dodam jeszcze ze bylam z nim w ciazy ale poronilam niestety,byl przy mnie i mnie wspieral przez dwa dni a pozniej wszystko wrocilo do normy i chociaz czulam sie okropnie musialam udawac,ze jest w porzadku.
Tesknie za nim chociaz wiem,ze nie powinnam,mam ochote zadzwonic,ale sie powstrzymuje.Najgorsze jest to,ze on byl tak zazdrosny o moich znajomych,ze z nich zrezygnowalam,dla niego,a teraz zostalam sama,jedyna osoba,to moja siostra,ktora probuje mi pomoc,ale ma swoje zycie i nie moze byc caly czas przy mnie.Siostra twierdzi ze on i tak zadzwoni,a ja w koncu powinnam byc twarda i nie dac sie nabrac na to co bedzie mowil ze sie zmieni ze bedzie lepszy.
Momentami mam juz dosc zycia i nie wiem co ze soba zrobic,.
Według mnie dobrze zrobił by Ci jakiś wyjazd, nowe znajomości, zmiana otoczenia.. to dałoby Ci możliwość odcięcia się od takiego życia i spojrzenia na tę sprawę z drugiej strony... Pomyśl tylko czy chcesz, żeby tak wyglądało Twoje dalsze życie? Tak naprawdę wszystko leży w Twoich rękach. W życiu warto kierować się nie tylko sercem ale i rozumem, choć to czasem zupełnie sprzeczne kwestie. Zastanów się nad tym co wydarzyło się do tej pory i wyciągnij wnioski.. Podejrzewam, że napisałaś o tym na forum po to by dostać kilka rad i ocenę tej sytuacji ze strony drugiego człowieka, w celu zrobienia czegoś tym kierunku, więc mam nadzieję, że z pomocą innych, uznasz, że taki związek nie ma sensu i dasz z siebie wszystko, żeby do niego wracać, a zadbać o lepszą przyszłość.
Nie chce,zeby tak wygladalo moje zycie ale boje sie ze sobie nie poradze,jesli on znow zacznie dzwonic z checia powrotu,myslalam o wyjezdzie i bede miala do tego okazje,ale w lutym do starszej siostry,a do tego czasu boje sie myslec co bedzie.
Mi pomagały pytania, które sama sobie zadawałam:
Żyje się tylko RAZ (TYLKO)!!! Czy chcę,aby tak wyglądało moje życie?
Czy jestem na tyle beznadziejna, nieudolna, że nie dam sobie SAMA rady?
Czy tego oczekuję od mężczyzny, którego kocham?
Czy nie lepiej być samą, a reszta pewnie sama się ułoży?
Powiem Ci, że nie jest łatwo. Wytrzymałam już 3 miesiące.
Uwierz mi, warto...
Kiedyś jedna osoba mądrze mi powiedziała, jeżeli widzisz, że coś nie ma sensu, to zrezygnuj z tego. Z czasem dochodzi przyzwyczajenie i coraz trudniej będzie Ci z tego zrezygnować, co nie będzie oznaczać, że będziesz szczęśliwa.
Teraz to wiem i żałuję, że dużo wcześniej nie zrezygnowałam ze swojego zwiazku...i trwałam w nim o wiele za długo.
ŻYJESZ RAZ!!!
daj sobie spokoj, pomysl sobie facet Cie zdradza z roznymi pannami a Ty chcesz jeszcze z nim byc ? wspieral przez dwa dni a pozniej mu sie znudzilo, szok, po ile macie lat ?
Naprawde chcialabys spedzic swoje zycie z mezczyzna ktory nie jest wart zaufania, zdradza Cie z innymi i traktuje Cie bez szacunku??
Po 6 latach to sama wiem, ze ciezko się rozstac, podjac ta ostateczna decyzje i nie wracac.
Zrob sobie bilans zyskow i strat tego zwiazku i zobaczysz, ze podjelas najlepsza decyzje ze wszystkich mozliwych:)
Mysle, ze powinnas teraz zajac sie soba, swoimi zainteresowaniami, zadbac o siebie, spedzac czas z przyjaciolmi, ktorych przez tego chlopaka zaniedbalas..
Pomocna bylaby tez wizyta u psychologa, jesli nie masz z kim porozmawiac, wyrzucic tego z siebie i zaczac nowy rozdzial.
Trzymam mocno za Ciebie kciuki i zycze wytrwalosci! ![]()