Witam wszystkich - mam problem. Żadko zdarza mi się aby pisac o problemach sercowych ale coż spotkało i mnie to. Mój problem polega na tym że pewna panna napisała mi wiadomosc żebym się zastanowiłą z kim jestem, że mój Ł mnie zdradza z malolatmi itp. Niby nie wierze ale coż ziarno nie pewnosci zasiałą eh. Wiem wiem Wz pryecie nie wiecie czy to by zrobił , ufam i mam nadzieje ze nic takiego nie zrobil. Jestesmy razem 3 lata i 3 miesiace razem. Gadalam ze znajomymi nie znaja panny ani moj, ona napisala do mnie na fejsie - nie moge nic zobaczyc u niej bo ma wszystko zablokowane nawet nie ma zdjecia glownego - mozliwe ze to konto fikcyjne i ktos mnie chce wkurzyc. Rozmawialam z moim - powiedzial ze mnie rozumie ze moge byc zla ale on nic zlego nie zrobil i zebym mu zaufala , powiedzial ze to wyjdzie na jaw kto to napisal i w tedy sie dowiem ze on nic nie zrobil. Mysle sobie tak - a gdyby ktos do niego napisal ze ja go zdradzam to co mialby od razu uwierzyc ? Chyba trzeba zaufac co ?
Przepraszam za chaotycznie napisane posta ale chcialam z siebie to wyrzucic.
Pozdrawiam.