Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Pomyślałam, że są w życiu każdego człwoeika chwile, kiedy czujemy się sami. Ja w tej chwili czuję się cholernie źle. Samotna i nie ważna dla nikogo!! Jeśli któraś z was kiedyś się tak poczuje, to zajrzyjcie tu. Pamiętajcie, że jutro będzie nowy dzień. Może będzie lepiej?? ![]()
Offline
Nie jesteś sama,tak pięknie śpiewał Seweryn Krajewski...
ja też czuję się osamotniona.. ale poradzę sobie bo sama jestem tylko w pomieszczeniu w tym momencie ale duchowo gdzieś tam daleko jest ten ktoś ktoś..
Offline
A ja po prostu czuję, że nie pasuję do mojej rodziny i ludzi których znam. Tak jakbym wyłamywała się z układanki i stąd wynika potwornie silne uczucie osamotnienia. Na szczęście mój zwierzak jest zawsze przy mnie i daje mi trochę radości na codzień, bez mojej szczurci byłoby jeszcze trudniej.
Offline
Ja też tak często mam. Często czuję, że nie pasuję do rodziny. A moi znajomi mają innych znajomych i z nimi spędzają czas ;/. Może to tylko nasze głupie uczucia... ![]()
Offline
Ja mimo,że mam rodzinę to czuję się samotna i niekochana!!!
Offline
Ja raz na jakiś czas mam taką "fazę" że wszystko wydaje mi się beznadziejne, że nikt mnie nie kocha i nie lubi nawet, że to co robię jest bez sensu i do niczego nie prowadzi...
Nic mnie nie cieszy, i najchętniej bym nie wyłaziła z łóżka. I właśnie tak czuję, że do nikogo nie pasuję, no po prostu mam najgorsze myśli. Czekam aż ktoś mi bliski zrobi cokolwiek, żeby mi pomóc, wywoła uśmiech, zmieni tor myślowy... Tylko najczęściej wtedy nic takiego się nie dzieje, a osoby na których mi zależy mają mnie "gdzieś"...
Więc nie jesteście odosobnione w tych odczuciach ![]()
Offline
Z tego co wiem to wszystkie czasem przechodzimy takie coś jak samotność, chociaż ludzi w okół nas nie brakuje, ale w chwili kiedy najbardziej kogoś potrzebujemy nie ma nikogo. Pozdrawiam.
Offline
No właśnie, czemu tak jest
. To jest bez sensu zupełnie... ![]()
Offline
Dzis czuje sie bardzo samotna. Bez rodziny, bez faceta, wspollokatorzy wyjechali do rodziny. Juz 3 razy sie poryczalam. Beznadzieja. Naprawde beznadzieja.
Offline
Moze dlatego, zebysmy pozniej, kiedy bedzie lepiej umialy docenic to co mamy: tolerancyjna rodzine, mezczyzne z ktorym spedzamy zycie... tylko kiedy to 'lepiej' przyjdzie?
Offline
No wlasnie.... kiedy ono przyjdzie ;/.Straszne sa te dni, kiedy sie czujemy takie samotne. wtedy naprawde tylko plakac. a ja mam jeszcze tak, ze nie staram sie pocieszyc tylko wlaczam jakies smutne piosenki i jeszcze bardziej sie zasmucam...
Offline
Wczoraj usłyszałam, że żeby byc szczęsliwym z kims, trzeba najpierw nauczyc sie byc szczesliwym samemu. Trzeba pokochac siebie, zeby pokochac kogos i zeby ktos pokochal nas. I chyba trzeba poznac wielu idiotow, kochac wielu drani i wiele razy byc oszukanym, zdradzonym, opuszczonym i samotnym, żeby potrafic docenic prawdziwe szczescie, ktore do nas kiedys przyjdzie! A przyjdzie na pewno! światło potrzebuje cienia, a kiedy jest tak żle, że juz sie nam wydaje, ze nie damy rady, to trzeba sobie powiedzieć TO TAKZE MINIE, bo to jest własnie ten moment, w którym nadejdzie przyplyw. Mialyscie kiedys tak, że #Wasze życie zmienilo sie w jednej sekundzie? I nagle stalo się piękne? Ja czekam na taką sekundę, a w miedzyczasie usmiecham sie, bo ktos kiedys powiedzial, że najlatwiej przyciagnac szczescie usmiechem, chocby przez łzy.
Offline
ostatnio doszlam do wniosku ze samotnosc przezarla moja swiadomosc, i moja psychike.
mam stany depresyjne, czesto poprostu czuje ze nawet moi przyjaciele mnie nie zrozumieja, ze kompletnie nikt nie pojmie tego co siedzi w mojej glowie. czasem miewam stany lekowe, czasem widze za duzo rzeczy, jestem nadwrazliwcem ktory w nic juz nie wierzy a religie pojmuje na swoj wlasny odciety od kosciola sposob. sprawiam dla wszystkich wrazenie twardziela, zawsze w glanach, zawsz noz w kieszeni, w pogo wbijam i bije sie z chlopami, moich lokci chyba wszyscy sie w pewien sposob boja ^^ to moze smiesznie brzmiec, jednak przy wychowaniu ze starszym bratem, to nie on robil ze mnie "ksiezniczke" to ja sama z siebie staralam sie mu dorownac, on jest 6 lat starszy, teraz wiem ze w wielu aspektach jestem silniejsza od niego, jednak psychike to oboje mamy na swoj sposob slaba... ona ma swoje dziwne mysli, i podziwia mnie za to ze jestem takim twardzielem (ostatnio sie o tym dowiedzialam)
podziwia mnie za to ze daje sobie rade ze swoimi problemami samotnoscia, z problemami moich przyjaciol (nadwornym psychologiem jestem) tak naprawde moj brat jest mi duzym wsparciem i wlasciwie on najbardziej mnie rozumie, jednak mimo wszystko jestem samotna..
to ze dorownywalam bratu sprawilo ze chlopacy byli kumplami, a ja bylam tak poprostu bez serca, z dwa lata temu zaczelam odczowac samotnosc i do taj pory tkwie w swych dziwnych schizach, ostatnio znowu naplynely zle mysli, kompletna samotnosc. jezeli sie z tym wszystkim nie uporam, zawale szkole, rozwale w pewien sposob znajomosci i wszystko poprostu zacznie sie sypac.
musialam to z siebie wywalic, caly tekst jest dosyc bezsensowny i pokrecony, przepraszam, to ze zmeczenia..
Offline
Eeeech, nie jest pokręcony twój tekst ani bezsensowny, przeczytałam go w minutę, bo troszke do mnie pasuje, wiadomo, nie do końca... nie miałam starszego brata ani nie fikam w pogo bo siły we mnie za grosz... ale to ja zawsze byłam ta wyszczekana w dredach, co każdemu potrafi zapyskować i 'nie przejmuje się niczym'... a w środku tchórz i beznadziejna osoba. Ale moja powierzchowność zrobiła swoje. Nikogo nie ma przy mnie, bo wszkaże żadna ze mnie kobieta w oczach innych....
Offline
Cholera, powiem coś odkrywczego, również czuję się samotna (szloch). Nikt mnie nie kocha! Tylko mamusia, ale Ona nie ma wyjścia...
Nie mam nikogo, chociaż usilnie się staram. To jest takie deprymujące. Nie wiem, jak mam to zmienić.
Offline
Skąd ja to znam.... (z autopsji). Jakby tak patrzeć z boku na moje życie to możnaby stwierdzić, że nie jest tak żle, ale ja czuje zupełnie inaczej. Niby otacza mnie sporo ludzi, chodze przecież na uczelnie, mieszkam z dwójką znajomych (para), mam rodziców, dwóch braci... ale tak naprawdę to czsami nie ma z kim szczerze porozmawiać, wyżalić się lub chociaż po prostu pobyć. No chyba, że czegoś ode mnie potrzebują, bo ja to musze być na każde wezwanie. Lubie pomagać innym, sprawia mi to radość, ale co ze mną? Co jest ze mną nie tak, że nie potrafię złapać z kimś takiego kontaktu, który pozwoliłby mi się na tyle otworzyć, żeby jasno powiedzieć o moich potrzebach?
Offline
A ja dodatkowo oprocz uczucia samotnosci czuje sie juz nikomu nie potrzebna.
Moze potrzebna moim Rodzicom,bo sa bardzo chorzy.Ale kiedy oni sie straca bede jak niepotrzebny stary grat.
Sama i nikomu nie potrzebna....Ciezko tak.
Offline
ja też się czuje samotna
zostałam sama z moją miłością i marzeniami, których nie spełnię z człowiekiem, w którym się zakochałam
znajomych też jakoś nie mam, każda z przyjaciółek kogoś ma i woli z nim spędzać chwile...
Offline
Ja mam znajomych jak mam kase czyli prawdziwych kolegow nie mam , a z rodzina to prawie wogole nie gadam zamknalem sie w sobie i tez czuje sie samotny.Chcialbym czuc co znaczy kochac ale jednak poznac mi tego nie dano
Offline
Ja tez czuje sie samotna, siedzę i rycze Tęsknie za moim byłym, choć wiem, że tyle złego mi wyrządził, ale czuje się już tak strasznie samotna, niepotrzebna nikomu, oszukana Ile to jeszcze będzie trwać?? ;(
Offline
Sama i bez perspektyw na to, ze z kims bede. Jedyny czlowiek, ktorego naprawde pokochalam odrzucil mnie. Patrze na jego zdjecie i rycze. Nie potrafie pokochac kogos innego.Nie dzis, nie jutro i nie wiem jak dlugo jeszcze.
Nie pozostaje mi nic innego, szukac w sobie sily mimo obezwladniajacej samotnosci. Udaje sie, choc nie zawsze...
Offline
a ja tęsknie za zepsutą przez siebie przyjaźnią...
i też ryczę jak o tym dłużej pomyśle...
Offline
Inesita czuje dokładnie to samo co Ty Tak to boli ;((((
Offline
Inesita i Takaja, pewnie Was to nie pocieszy, ale ja tez przez "niego" cierpie. Bardzo mnie skrzywdził, ale byly tez cudowne chwile i jak na złość tylko te teraz pamietam! A on jest taki szczesliwy, ze az normalnie sie zastanawiam gdzie tu jest sprawiedliwosc?! Ponad rok temu mnie zostawil, a ja wciaz nie potrafie zapomniec. Tylko ostatnio dotarlo do mnie, ze to nie o niego mi chodzi, tylko o to, zebym miala kogos. On byl takim kims, poczulam czyjas milosc i troskę. Wypelnial cale moje zycie i nagle z niego zniknął. I zostawil po sobie jakąś czarną dziurę, bo cokolwiek bym nie robila, to czuję, ze to nie ma sensu. Wiem, ze kiedys zapomne, ze kiedys przestanie bolec. Ale wiem też, ze aby tak sie stalo musze spotkac kogos, kto mnie pokocha, a znajc moje szczescie i powodzenie u facetow, stanie sie to za jakies 6000 lat! Tez macie wrazenie, ze wszyscy fajni faceci są juz zajęci?
Offline