witam,
Jestem tutaj nowa. Długo wzbraniałam się przed pisaniem na jakimkolwiek forum. Dużo piszę sobie w moim zeszycie, który założyłam po rozstaniu.
Ale teraz czuję się cholernie samotna. Muszę to z siebie wyrzucić bo nie mam siły już przeżywać tego sama.
Mam wrażenie, że wszyscy dookoła chcieliby żebym się uśmiechała cały czas. Minęły dopiero dwa miesiące. Ponad dwa miesiące temu rozstałam się facetem po 9 latach związku. Nie będę opisywać tej historii.
Proszę o pomoc bo chce się do niego odezwać, ale z drugiej strony nie chce tego robić. To ja urwałam kontakt tydzień temu dla własnego dobra. On chciał zebyśmy go mieli. Wiem, że gdybym tego nie zrobiła nigdy nie uwolniłabym się od niego.
Ale dzisiaj czuję się strasznie. Walczę żeby się nie odezwać do niego. Czuję się samotna i niezrozumiała
Macie jakieś pomysły? Jak zwalczyć chęć odezwania się?
Może zastanów się, co by Ci dało, gdybyście nadal utrzymywali kontakt?
W końcu ....z jakiegoś powodu ten ...9-letni kontakt zerwaliście.
Rozstanie trzeba przepracować ze sobą. Zaufana osoba (typu: przyjaciółka) również się przydaje.
Dziękuje za odpowiedź.
Wiem, że kontakt spowodowałby ból - dlatego właśnie go urwałam bo poprzednie kontakty źle znosiłam.
To działam jak narkotyk. Nie ma, nie ma... więc chcesz zaspokoić głód, żeby chociaż na chwilkę poczuć się szcześliwa.
A potem nie mozna dojsc do siebie bo czlowiek zdaje sobie sprawe ze to nie wroci i ta osoba juz nie nalezy do Ciebie ![]()
Dlatego wlasnie tak bardzo z tym walcze.
...nie ma... więc chcesz zaspokoić głód, żeby chociaż na chwilkę poczuć się szcześliwa.
A potem nie mozna dojsc do siebie bo czlowiek zdaje sobie sprawe ze to nie wroci i ta osoba juz nie nalezy do Ciebie
Nie przedłużaj agonii. Kontakt to rozdrapywanie ran. Tylko opóźni dochodzenie do siebie.
To pewnie jakiś czas potrwa- ale jest dobra wiadomość: minie ![]()
Nie ma sensu się masochistycznie katować; choć to trudne, on ma już swoje życie, Ty swoje, wasze drogi się rozeszły.... bo to nie było TO; tak zadecydowaliście.
Co proponowałabym... skupić się na swoim życiu i celach.
Również: pomyśl o tym związku jako o czymś przeszłym, przeanalizuj, czego nie chciałabyś już powielać w następnym związku (bo na pewno taki bedzie) czego już absolutnie nie chcesz. I bądź wdzięczna losowi.... za te 9 lat, doświadczeń i wspomnień
....
Ladybug, dziewczyny dobrze piszą... nie ma sensu rozdrapywać ran i się katować... po co Ci kontakt z nim...? To nie ma sensu. To że usłyszysz go, czy zobaczysz, nic nie zmieni...nadal on nie będzie Twój...a Ty jedynie podświadomie będziesz się łudziła... Tymczasem z jakiegoś powodu rozstaliście się, i niech tak zostanie. Nic nie dzieje się bez przyczyny... widocznie tak musiało być, skoro tak zdecydowaliście. Zobaczysz, z czasem to zrozumiesz, że tak będzie dla was lepiej. Cat, dobrze radzi...przeanalizuj to dlaczego się rozstaliście, co było źle i czego nie chciałabyś powtórzyć już nigdy w przyszłości.
No i jeszcze jedno: być może za jakiś czas ; pół roku, rok, 5 lat czy 15 lat .... będziecie w stanie sie normalnie spotkać na kawie i pogadać jak dobrzy znajomi ! ![]()
Tymczasem, gdy emocje biorą górę... lepiej się powstrzymać przed spotykaniem.
Dziękuje wszystkim za odpowiedzi.
Udało mi się zabić tą ochotę.
Także jestem z siebie dumna. Wiem dobrze, że kontakt jest ZŁY i KRZYWDZĄCY i że nie pozwala mi się od niego uwolnić.
Czasem jednak przychodzi takie zwątpienie i wtedy właśnie człowiek robi się słaby i przestaje walczyć.
Udało mi się tym razem zwyciężyć. Mam nadzieję, że uda się też każdym następnym razem.
Pozdrawiam
Uda uda...bądź silna... Pamiętaj, że tylko tak będziesz mogła odciąć się od tego co było i zacząć nowe, lepsze życie... Trzymam kciuki i pozdrawiam!
Kazdy dzien, w ktorym nie odezwiesz sie do niego powinien stac sie dla Ciebie dobrym dniem. Z czasem takich dni bedzie coraz wiecej. Tyle lat razem to przezyty razem szmat zycia, wiec nie bedzie latwo, ale dasz rade.
To, ze urwalas z nim kontakt to Twoje male/wielkie zwyciestwo. To pierwszy krok do uwolnienia sie od potrzeby kontaktu z nim.
Czas-jego potrzebujesz. Zajmij sie soba, zacznij cos nowego lub wroc do starego. Powoli dasz rade.
Dawno temu odeszlam od faceta, z ktorym bylam kilka lat i mialam dziecko. Bylo ciezko, bardzo. Wiedzialam jednak na milion procent, ze postepuje slusznie.
Minelo pare lat i dzis pomagamy sobie, gdy trzeba, rozumiemy sie, mamy ze soba kontakt. Wie, ze nigdy do niego nie wroce, ze dla mnie jest ojcem mojej corki i dobrym kolega, bo przyjacielem nie moze zostac.
Moze i u Was tak bedzie. Narazie walcz z checiami kontaktu a ktoregos dnia poczujesz, ze... juz go nie potrzebujesz, ze jestes calkowicie... wolna ![]()
Powodzenia. Pisz czasami co u Ciebie a juz koniecznie jak Cie bedzie kusic chec kontatku-zawsze ktos CIe tu podtrzyma na duchu ![]()