Moze zaczne od tego, ze te twoje "zrodla" apropo angielskich uczelni sa w bledzie. Jedna z rzeczy ktora decydowala o tym na jaki uniwersytet mam sie wybrac, byla wlasnie dostepna pomoc, ze tak powiem. Owszem sa uczelnie gdzie wszystko robisz sama, bo tak bylo jest i bedzie, jednak nie jest to obecne we wszystich placowkach. Na mojej uczelni, wykladowcy byli pomocni jak tylko mogli, zostawali po zajeciach, przyjmowali w swoich biurach, odpowiadali na email z pytaniami tego samego dnia, a nawet organizowane sa warsztaty ktore maja na celu pomoc studentom. Jesli zapukasz, a wykladowca bedzie w swoim biurze to na pewno nie odejdziesz z niczym. Ale jak mowie to zalezy od uczelni i od wykladowcy, jakos nie chce mi sie wierzyc, ze na uczelniach w Polsce czy w Norwegii, czy gdziekolwiek indziej wszyscy tylko nadskakuja, zeby pomoc. Jak juz mowila to zalezy, wiec takie generalizowanie uczelni w calym panstwie jest bezsensowne.
Co do kopiowania i braku kreatywnosci, to tez lekka bzdura. Nikt nie zabrania indywidualnego myslenia, a wrecz przeciwnie jest ono jak najbardziej mile widziane.
Co do tych nieprzydatnych przedmiotow, sama napisalas, ze studia scisle maja obowiozkowe przedmioty humanistyczne i sama nie wiesz dlaczego. Ja studiowalam matematyke finansowa, wiec mialam wyklady zwiazane z matematyki, jak i z finansami. Nie bylo obowiazkiem dla mnie nauka przedmiotow typowo humanistycznych. Czy obowiazek nauki danych przedmiotow sie przydaje, moze tak, moze nie, zalezy jak kto sie na to zapatruje. Wiem jednak, ze gdybym szla na studia scisle i nagle ktos mi wyskakuje z tym, ze mam sie uczyc literatury, to pierwsze pytanie jakie bym zadawala, to po co mi to?
Jesli chodzi o kontynuacje studiow, to masz racje, nie jest to niemozliwe. Bo dlaczego mialoby byc. O co mi chodzilo to, ze jesli przyjezdzasz tutaj jako pani magister ze swoim dyplomem, to czesto ten dyplom bedzie tutaj nie wiele wart. Pytasz dlaczego, juz mowie. Spotkalam kiedys pania ktora pracowala przez wiele lat jako kwalifikowana fizjoterapeutka, tutaj nie mogla dostac pracy w zawodzie pomimo tego, ze posiadala dyplom, poniewaz wymagali od niej papierow, ktore oni uznaja za wazne. Wiec musiala wybrac sie na kursy i szkolenia, zeby dostac prace ta ktora wykonywala w Polsce. Czy tak jest ze wszystkimi, pewnie nie. Jednak slyszalam o wielu osobach, ktore przyjezdzaja tutaj z nadziejami na cudowne posady i wysokie zarobki, no bo przeciez maja tytul magistra i bardzo czesto na tych nadziejach sie konczy.
Jednym z argumentow, ktore ciagle powtarzasz, to ze studia w Anglii nie sa darmowe. Szkoly w Polsce tez podobno sa darmowe, a jak sie posklada do kupy te wszystkie skladki, komitety rodzicielskie, ksiazki, zeszyty itd. to wcale to takie darmowe nie wychodzi. Na studiach tez na pewno trzeba za duzo rzeczy placic. Tutaj jak zaplacilam czesne, to na tym sie skonczylo, nie musialam placic za nic wiecej. Czy kosztowalo mnie to majatek, moze i tak, suma sie zebrala. Jednak nie jest to jak pozyczka w banku, ktora wisi ci nad glowa i musisz ja splacac obojetnie czy masz prace czy nie. Pomysl o tym jako o dodatkowym podatku ktory musisz zaplacic w zaleznosci od tego ile zarabiasz. Wcale sie to tak bardzo nie odbija na twojej kieszeni, a jakby nie patrzec to inwestycja w twoja przyszlosc.