Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...

Odebrała mi córkę. Poprzez swoje chore manipulacje ustanowiła sądownie siebie rodziną zastępczą a ja nie umiałam sie jej przeciwstawić. To straszne, ale przez tyle lat, mimo ze teoretycznie dorosła stawałam sie w konforontacji z nią mała, bezbronną, zaszczutą dziewczynką?A moja córka rosła i słuchała wielu bardzo złych rzeczy o własnej mamie. Moja matka zastosowała na niej wszelkie techniki alienacji rodzicielskiej, ale zrobiła to tak sprytnie, że nawet w papierach mam ?nasrane?, jawię sie tam jako nieodpowiedzialna, samolubna i pijąca dziewczyna, która ?lubi panów? a ona jest zatroskaną mamą i babacią, która chce dobrze. Matka potrafi kłamać na zawołanie, potrafi sie popłakać kiedy trzeba i wie komu, kiedy i jak wejść w tyłek. W jej oczach jestem nikim?ona wszystkim rządzi, ona steruje i nie zamierza popuścić.
Moja córka ma teraz osiem lat i jest bardzo związana z babcią?jest to więź wręcz chora, zaborcza i nieadekwatna do wieku dziecka, które powinno być już bardziej samodzielne emocjonalnie. Ale alienacja rodzicielska zakłada, że dziecko należy niejako ubezwłasnowolnić uczuciowo. Moja matka, pozwala wnuczce widywać sie ze mna i owszem?ale po mimo ze dziekco mnie zna od najmłodszych lat to babcia niweczy wszelkie moje pozytywne ?cegiełki? które mogłyby przyczynić sie do pogłębienia więzi a nawet jej odbudowania. Mimo ze mam warunki i ogromne chęci mała nie chce ze mną mieszkać. Babcia obraża sie na nia jesli nawet zanocuje u mnie, zreszta mała odważyła sie na to tylko dwa razy w życiu! I za każdym razem babunia jej potem mówiła jak jej było smutno i źle bez wnuczki i ze jesli mama ją zabierze to babcia sie wyprowadzi do innego miasta i małą juz nie bedzie mogłą opiekowac sie swoim psem?
Jednocześnie matka przebiegle udaje, że nie wie o co mi chodzi?jest słodko miła, niby dziecko wysyła do mnie, niby nic jej nie mówi?a potem tylko wypytuje dziewczynkę o wszystko i interpretuje po swojemu. Opowiada córce różne prawdziwe i nieprawdziwe zdarzenia z okresu gdy byłąm zbuntowaną nastolatką, robi z siebie pokrzywdzona, mówi ze byłam złą córką, moje dziecko uczestniczy w czynnym oskarżaniu mnie i wręcz oczernianiu?Babcia jest swieta, najcudowniejsza?Jednoczesnie babunia potrafi byc agresywana także wobec wnuczki, daj jej lanie, potrafi ja poszarpac za włosy?ale o tym cicho sza?babunia jest NAJWSPANIALSZA.
Jestem juz u kresu sił, ale sie nie poddam?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...

Brak słów co tutaj opisałaś.Dziecko niestety bardzo łatwo zmanipulowac ,a zwlaszcza gdy ono obierze sobie jeden autorytet ,ktory robi jej pranie mózgu
8 lat jest to niby jeszcze mało,ale równiez dużo ,bo z roku na rok dziecko coraz bardziej bedzie nasiąkac ta destrukcyjną sytuacją, co wiąże sie w tym że w jej oczach babcia jest "guru" a mama ??.//
Kochana nie poddawaj sie, wlacz z wszystkich sił, podwazaj babci nieprawdziwe historie,i milczeć nie mozesz.
Równiez bicie twojej córki jako forma karcenia w zadnym wypadku nie powinna wchodzic w rachube, bo po pierwsze jest to nie zgodne z prawem a po drugie nie tędy droga i mala moze czuc sie zatraszona, usilnie przeciągana na babci strone widząc gniew babci gdy z tobą w komunikatywie sie trzyma.Czysta manipulacja i sabotaż
Walcz i jeszce raz walcz

3

Odp: Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...

Walczę, ale to jest bardzo trudne. Moja matka to typowa psychopatka, ona nie ma sumienia...Potrafi wszystkich przekonac ze jest pokrzywdzoną stroną a ze mnie zrobić durnia i niewdzieczną puszczalską. Teraz chce małą zabierac do psychologa i podejrzewam ze tam tez naopowiada o mnie wiele kłamstw...Córka moja mówi ze na lanie czasem zasłużyła, a babcia jest jej przyjacielem i chce dobrze. To ja jestem wrogiem. Podejrzewam ze u psychologa dziecko powie dokładnie to co babcia jej każe, zreszta ona to zrobi w dobrej wierze...żeby chronic biedna babcie i siebie, bo przeciez ja chce jej zrobic krzywde zabierając ją do siebie. Babcia i ona przeciwko całemu światu...

4

Odp: Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...

To co dziecko mówi to jedno, ale dobry psycholog,ktory ma nosa i wyczucie , potrafi zlapac odpowiedni trop w danym miejscu i wywezszych nastawianie dziecka czy zmanipulowanie
Poza tym osoba wykwalifikowana dobrze zdaje sobie sprawe ze dziecko na "lanie" nie zasluguie, mimo ze samo dziecko tak sądzi,ale da sie wyczuc ze jest to usprawiedliwienie i krycie babci, wrecz jakby celowe wpojenie dziecku winy

Jak pisalam w innym moim watku, męża corka tez jest bardzo trudnym dzieckiem, uczeszczamy z nią co jakis czas na wizyty u psychologa,(kilku)jestesmy w stałym kontakcie, i są to znakomici wykwalifikowani specjalisci ze swojego zakresu wiedzy, i nie dadzą sobie zamydlić oczu, zbyt zabardzo ufnoscią w slowa dziecka kiedy by wyczuli ze to jest takie sztuczne,wyuczone na pamiec czy krycie kogos, lub zatajanie prawdy.Wszelkie gesty, zachowania dziecka  są wyostrzene i doglebnie rozpatrywane

Jestem za tym abyscie wybrali dobrego  psychologa e ,ktory posiada porządne sumienne opinie, abyscie mogli spotkac sie z nim, z twoją corką i to przynajmniej kilka razy by mogl miec zarysowany schemat waszego problemu, i samego dziecka przekazu sytuacji jak ona to odbiera

Poddając sie udowodnilabys swojej matce ,że poraz kolejny ma nad tobą przewage i ponownie wygrała.Toksycyzm i apodyktycznosc twojej matki nie moze cie złamac,bo to napewno daje jej satysfakcje i poczucie jakies  chorej despotycznej wladzy nad tobą
Trzymam kciuki

5

Odp: Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...

Dziewczyno wytrwałości ,i chyba tylko tyle mogę tobie życzyć . Wiesz gdy czytam Twoją historię dosłownie brakuje słów ,a co najgorsze nic z tym nie można zrobić . Matki nie zmienisz dla mnie to jest chory człowiek , trudno powiedzieć ,czy za czasów  Twojej młodości chce Ciebie ukarać ?! czy po prostu chce odebrać w całości Twoje dziecko ,a może ma tyle nienawiści do Ciebie, że robienie krzywdy dla Twojej osoby daje jej jakąś satysfakcję ?! trudno powiedzieć co tacy ludzie mają w głowie . Jedno wiem że musisz walczyć o córkę ,musisz widywać się z nią jak najczęściej ,żeby mała bardziej poznawała Ciebie  z tej dobrej strony niż przedstawiała jej babcia . To będzie bardzo trudne ,ale próbuj .
Tak się składa że ja praktycznie mam taką samą sytuację , z tym że moja córka ma 21 lat i powiem Ci że  przez lata nie zrobiła niczego żeby dać odczuć że ja jestem dla niej ważną osobą   . Tylko babcia . Właśnie  babka zrobiła wszystko żeby matka dla dziecka była tylko potrzebna do zapewnienia wiktu i opierunku ,a resztą wychowania zajęła się sama . Nic z tego dobrego nie wyszło , bo raz że córka nie zna szacunku do rodziców do otoczenia   , drugi raz że pomimo już dorosłości jest bardzo butną egoistyczną  osobą .  Mam nadzieję że może kiedyś zrozumie , ale przykre jest gdy babka kształtuje rozum dziecka ,a nie matka .

a co chodzi o psychologa ,gdy masz taką możliwość korzystaj -martisha ma dużo racji .

6

Odp: Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...

Bardzo mnie poruszyła Twoja historia Marianno. Ale nie mogłam pojąć, jak to mozliwe, żeby TYLKO na podstawie słów Twojej matki, sąd odebrał Ci prawa rodzicielskie  do córki.

Dotarłam do Twojego pierwszego wpisu na forum. Tam napisałaś, że wyjechałaś za granicę, pozostawiając dziecko ze swoją matką. A potem wróciłaś i  nie mieszkałaś ze swoja córką, bo.... w domu matki nasilała Ci się depresja. Probowałaś urządzić swoje życie, ale wikłałaś się w trudne związki.
Przez ten czas Twoja więź z dzieckiem słabła, sama to napisałaś.

Wiesz, z ludzkiego punktu widzenia rozumiem, że byłaś młoda, że Twoja adopcyjna matka nie była wzorem IDEALNEJ matki, ze było Ci ciężko, że życie Cię nie rozpieszczało i tak dalej.
Ale gdy się patrzy na czyste FAKTY, to wygląda to tak, że PORZUCIŁAŚ swoje dziecko. Sąd na to tak patrzy.
Może Twoja matka nie jest idealna, ale JEST i zawsze BYŁA przy dziecku.

Ciebie NIE BYŁO przy córce. Najpierw wyjechałaś, potem mieszkałaś oddzielnie i GODZIŁAŚ się na to, że to właśnie babka JEST z Twoim dzieckiem w dzień i w nocy.

Obwiniasz swoją matkę o to, że mąci dziecku w głowie i może tak jest. Ale w Twojej córce jest też pamięć o tym, że Ciebie, jej matki, NIE BYŁO. Mała nie chce z Tobą mieszkać, mimo tego że masz warunki. Czy to tylko wynik nastawiania dziecka przeciwko Tobie? Czy może też jej braku zaufania, braku poczucia bezpieczeństwa, lęku, że znowu ją porzucisz?

Przez wiele lat zajmowałam sie zawodowo trudnymi ludzkimi sprawami. Pamiętam historię, że sąd zarządził odebranie dziecka matce, która żyła w związku z alkoholikiem i przemocowcem i latami nic z tym nie robiła. Facet nie był ojcem dziecka. W domu były awantury, w trakcie których ta zdesperowana kobieta uciekała z domu, zostawiając swoje dziecko z pijanym i niebezpiecznym partnerem. Ktoś z sąsiadów wezwał wreszcie policję, ktora faceta zabrała do Izby Wytrzeźwień, a kilkulatka do zdaje się Pogotowia Opiekuńczego. No i ruszyła sprawa, która zakończyła się tym, że dziecko trafiło do domu dziecka, na czas, aż matka uporządkuje swoje życie.
Matka niewątpliwie była ofiarą przemocy, ale to, zdaniem sądu nie zwalniało jej z obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa swojemu dziecku.
Sporo czasu upłynęło, zanim ta kobieta poprostowała swoje ścieżki i pozbyła sie patologii ze swojego życia. Ale się jej udało i syn wrócił do niej.

Z tego co czytałam, wynika, że Twoja matka Marianno nie utrudnia Ci kontaktu z Twoją córką. Korzystaj więc z tego i małymi kroczkami buduj zaufanie córki do Ciebie. Ona musi uwierzyć w to, że JESTEŚ i ZAWSZE BĘDZIESZ przy niej i już nigdy jej nie opuścisz.
Z kogoś, kogo Twoja córka ZNA, musisz zmienić się w JEJ oczach w osobę najważniejszą na świecie. MATKĘ.
TO zależy od Ciebie. Możesz to robić pomimo tego, że Twoja matka Ci w tym nie pomaga.
Twoja córka ma dopiero (i już) 8 lat. Wraz z dorastaniem będzie coraz bardziej polegać na swoich własnych odczuciach.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dodam, ze nie oceniam tu nikogo, ani Ciebie, ani Twojej matki.
Ty opisałaś historię widzianą swoimi oczami. Ona być może napisałaby inną, ale jej tu nie ma.

7 Ostatnio edytowany przez MariannaM (2012-10-23 19:45:27)

Odp: Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...

Na pewno się nie poddam. Bardzo chce zeby dziecko chodziło do psychologa, ale jeśli ją znajde jej terapeute to babcia sie nie zgodzi zeby tam akurat chodziła, podejrzewam ze raczej bedzie próbowała zrobic to za moimi plecami, tak aby mogłą tam przedstawić odpowiednio cała sytuację i po raz kolejny udowodnić, że to ze mną jest coś nie tak. Dowiadywałam sie i teoretycznie powinna ze mna konsultowac tego rodzaju sprawy, ale to co powinna to jedno a to co zrobi to drugie...
Mareno,rozumiem Twój punkt widzenia. Nie próbuje zrobić z siebie świętą,faktycznie było tak, ze wyjechałam dodam ze za namową mojej matki, ona niestety skłąmała w sądzie, że nie am ze mną kontaktu, co było podstawą do tego, żeby ustanowić ją rodziną zastępcza.Rozumiem swoje błedy, wiem ze mogłam pewne rzeczy zrobić inaczjej, mogłam temu zaradzić...Nie byłam wystarczająco silna...Dlaczego? Bo sama byłam pod jej ogromnym wpływem. Bałam sie jej przecwistawić. To nie do końca jest tak, że ja godziłam sie na to, że córka sie wychowuj z nią zamiast ze mną. Ja miałam wrazenie, że nie mam wyjścia...Zarabiałam bardzo mało, ledwo wystarczało na moje potrzeby. Moja psychika była w rozsypce...ciągle słyszałam, że nie potrafię się nią zajmować, że do nieczego sie nie nadaje. Wiem, że może to teraz brzmieć jak marne tłumaczenie, ale naprawde chciałam zmienic swoje życie. Myśle, że powinnam juz wtedy wybrac sie na terapię, nie maiłam żadnego wsparcia, praktycznie nie mam żadnej roddziny. Mogłam być silniejsza, ale nie byłam...Czy mam za to płacić do końca życia, a także moja córka? Matka nie utrudnia mi kontaktu...teoretycznie...ale niweczy wszelkie moje próby usamodzeilnienia małej od niej. W je mniemaniu dziecko jest jej i już. Co z tego,że ja spedze z mała fajny dzień skoro wieczorem babcia jej opowie pare historyjek o tym co to mama robiła jak chodziła do licemu, jak to babcie oszukiwała, okradła, jak piła i ćpała. Dziecko jej wierzy i potem i tak mi nie ufa. Nie wiem jak to wytłumaczyć, jak to jest gdy sie wstydzisz przed własnym dzieckiem,bo ono widzi w tobie złego człowieka i bierze udział w okarżaniu ciebie, w ocenianiu Twojego postępowania. Marena, poczytaj prosze czym jest alienacja rodizcielska, może zrozumiesz o co tu chodzi. Babcia była z nia noc i dzień...ale ja bardzo chciałam zeby mała u mnie nocowała, zachecałam ją. Nie jestem nieodpowiedzialna, potrafie sie nia zajmowac, dobrze gotuję. Jedna babcia zawsze tak kreuje sytuacje, że ona niby puszcza a mała sama nie chce. Że to niby decyzja dziecka. To jest bardzo trudna sprawa. Kiedy dziecko jest ze mną rozluźnia się, chętnie ze mną rozmawia, jest otwarta, mamy bardzo ciepły kontakt, bawimy sie...Ale wystraczy ze pojawi sie babcia, a córka zaczyna sie popisywac. Lecą w moja stronę nieprzyjemne teksty, które babcia nagradza...Kiedyś córka powiedziała do mnie:"dlaczego zachowujesz sie jak kurwa?" O mało z krzesła nie spadłam...:( Zapytałam skąd jej to przyszło do głowy a ona z takim nieprzyjemnym uśmiechem:"ja wiem, ja wiem ze tak jest". Do pokoju weszła babunia, ja do niej mówie ze przed chwilą mała powiedziała do mnie tak i tak, a ona tylko się zaśmiała i pogłaskała ją po głowie....Takich sytuacji było wiele...
To jest własnie najgorsze, że do póki się tego nie udowodni tego co sie tak naprawde dzieje w domu mojej matki, to każdy bedzie reagował tak jak marena. Ze pewnie wyolbrzymiam, ze sama przecież porzuciłam dziecko a teraz wykręcam kota ogonem...że historia z perspektywy mojej mamy wygląda na pewno inaczej. Owszem, wygląda zupełnie inaczej...Wg niej to ja jestem jej porażką wychowawczą, patologicznymi genami,z którymi ona sobie nie poradziła, jestem złym człowiekiem a ona jest moją ofiarą. Tylko o dziwo ja całe życie borykam sie z ogromnymi problemami, zaczęłąm wreszcie terapię...i ciągle tak trudno mi odzyskać pewność siebie.

8

Odp: Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...

Marianno, przecież napisałam, że Cię nie oceniam!
Mało tego, współczuję Ci trudnej historii.
Odnoszę się tylko do FAKTÓW i sąd też się do nich odniósł.
Sąd nie jest ludzki i nie współczuje trudnego dzieciństwa, bo nie jesteś od dawna dzieckiem. Dzieckiem jest Twoja córka i sąd zareagował tylko na jeden FAKT - zostawiłaś ją, nie mieszkałaś z nią, nie wychowywałaś. Motywy takiego postępowania nie są dla sądu ważne. Istotne jest TYLKO to, że nie było Ciebie przy dziecku i nie nawiązała się więź. Sąd nie ma do Ciebie zaufania. Taką opinię sąd buduje na podstawie tego co było FAKTEM oraz opinii biegłych.
Wiesz, ile jest takich przypadków, że matka po latach nieinteresowania się dzieckiem, przypomina sobie o tym, że je ma? I chce je wziąć do siebie? Po to tylko, żeby za jakiś czas ponownie je porzucić?

Ja nie twierdzę, że to dotyczy Ciebie. Przeciwnie, widzę Twoje wielkie starania o siebie i o córkę. Ułożyłaś sobie życie, chodzisz na psychoterapię, powoli odbudowujesz pewność siebie. Potrzeba na to czasu.
Wierzę w to, że Twoja matka robi wszystko, by w "białych rękawiczkach" odsunąć Cię od córki. Że wcale Ci nie pomaga w odbudowaniu więzi między Wami, a wręcz robi wszystko by Ciebie zdeprecjonować. Że manipuluje Twoja córką....

Kurczę, to jest taka zagmatwana sytuacja. Tu się nie da jednoznacznie powiedzieć, ktoś jest winien, a ktoś nie.
Twoja matka jest winna, bo nie dała Ci i nie daje emocjonalnego oparcia? Winna, bo manipuluje dzieckiem? Tak, ale ta matka zajęła się Twoją córką, gdy Ty się nią nie zajmowałaś.
Ty jesteś winna, bo porzuciłaś swoją córkę? Tak, ale gdy sama byłaś dzieckiem, byłaś sama ze swoimi problemami, Twoja adopcyjna matka tez Cię w jakimś sensie porzuciła. To musiało mieć wpływ na Twoje dalsze życie.
Tylko, że to wyzwanie dla psychologa, nie dla sądu. Sąd nie zajął się ani Tobą, ani Twoją matką. Sąd zajął się dzieckiem i jego prawem do bycia zaopiekowanym. A opiekowała się dzieckiem Twoja matka, nie Ty. I nie piszę tego z wyrzutem do Ciebie. Nie jest to żadna krytyka, tylko stwierdzenie suchego faktu. Wystarczająco długo już żyję, żeby wiedzieć jakie historie się ludziom przytrafiają. Jakie zbiegi okoliczności, pomyłki, niemądre decyzje bez złej woli itd. I jak trudno to potem odkręcić.

Szukanie win w przeszlości nic tutaj nie zmieni.

Pytanie tylko, co zrobić by córka chciała być z Tobą, pomimo starań Twojej matki by było inaczej.
Pytanie, jak zbierać dowody na toksyczny wpływ babki na wnuczkę.
Pytanie, w jaki sposób udowodnić w sądzie, że zasługujesz na przywrócenie praw rodzicielskich.
Bo przecież kiedyś o to wystąpisz.
Odpowiedź na pierwsze pytanie jest kluczowa.

Życzę Ci siły i wytrwałości w drodze do swojej córki.

9

Odp: Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...

Marianno wiem w jakiej jestes sytuacji i bardzo za Ciebie trzymam kciuki....Sama to przezylam , bylam mloda glupia i calkowicie nie przygotowana do tego by zalozyc rodzine...Zauroczenie pomylilam z miloscia.Wyszlam za maz w wieku 18 majac 19 bylam juz matka..urodzilam coreczke....U mnieproblemem  zawsze byla tesciowa...tak wrednej i toksycznej osoby , jeszcze nigdy nie widzialam...Moj maz byl ode mnie starszy o 2 lata ....nigdy nie wylewal za kolniez, tylko  , ze wychodzac za niego nie wiedzialam , jaki jest agresywny po alkoholu...Mieszkalismy w malenkim mieszkanku bez wygod , brak bierzacej wody, brak lazienki, stare budownictwo....Bywalo roznie raz zle raz dobrze , ale zawsze kiedy siegal po alkohol wstepowal w niego diabel....Dla mojej tesciowej to ja zawsze bylam zla, zawsze ja bylam winna , dochodzilo do zdrad z jego strony,raz go przylapalam -przyznal sie gdzie matka stwierdzila , ze to nie prawda, ze dala by sobie reke uciac ze on tego nie zrobil....pracowal na czarno, oddawal pieniadze matce, przychodzila sprawdzala co ugotowalam czy jest posprzatane i ciagla krytyka z jej strony, to ona decydowala kiedy mam robic pranie np.....czara goryczy sie przelala kiedy dowiedzialam sie nie majac pieniedzy na zycie ze on odklada pieniadze u matki...kazalam mu sie wynosic i wtedy naprawde zaczelo sie pieklo na ziemi....Zostalam bez srodkow do zycia, pobieralam zasilek z urzedu pracy, ale musialam miec jego podpis...nachodzil mnie , szantazowal, ze jesli z nim spac nie bede to podpisu nie zlozy....mieszkalismy w malej miejscowosci ja z daleka od rodziny...nie chcialam sie przyznac rodzinie ze jest tak zle, nie chcialam sie przyznac do bledu ,bo wczesniej oni widzieli to , czego ja nie bylam w stanie dostrzec....wszyscy odradzali mi tego malzenstwa....Nie chcac dawac sie ponizac , by moc samej sobie spojrzec w oczy nie godzilam sie na jego propozycje wspolzycia zapodpis ...tym samym zostalam bez pieniedzy..."dobra"tesciowa postarala sie  by synus zabral z mieszkania lodowke telewizor i inne rzeczy do ktorych nie mial prawa bo nie kupione one byly za jego pieniadze byly to prezenty od mojej rodziny...."dobra" tesciowa postarala sie takze o to, bym nie dostala zasilku z opieki ...miala tam znajoma....Za co kupic dziecku jedzenie...ja sama balam sie wlasnego cienia....Dostalam propozycje pracy za granica...prosilam by pozwolil wyrobic malej paszport....on sie zgodzil ale po namowe tesciowej zmienil zdanie...robila wszystko by mi zatruc zycie.....Rozmawialam z moja ciocia ktora jest pedagogiem, jest chrzestna malej mialam wyjechac na dwa miesiace zarobic troche pieniazkow i wrocic..ona miala zajac sie mala,wyjechalam po dwoch tyg przyjechal ojciec dziecka i ja zabral....po wiadomosci o zabraniu malej wrocilam....mieszkanie ktore wynajmowalismy bylo na nas dwoje moja rodzina zaplacila czynsz....moj maz z tesciowa poszli do kobiety od ktorej wynajmowalam mieszkanie i bez mojej wiedzy a takze zgody, zrezygnowali z mieszkania....zostalam bez dachu nad glowa....Po powrocie udalam sie do mieszkania tesciowej, gdzie byla mala....powiedziala ze mam przysylac pieniadze i ze bede sie z nia mogla widywac....Musialam wybrac, albo zostac w kraju i o nia walczyc,bez pracy bez mieszkania , zaden sad nie przyznal by mi opieki nad mala...postanowilam, najpierw zdobyc tyle pieniedzy by moc wynajac mieszkanie i miec jakis start by nie byc na straconej pozycji kiedy bede walczyc o corke.....Czy to byla dobra decyzja?......nie wiem.....wiem ze tesciowa kiedy nie otrzymywala takich sum jakich sie spodziewala, przestala pozwalac kontaktowac mi sie z corka.....kiedy przylatywalam, ojciec dziewczynki wyprowadzal ja potajemnie na spacery bym chociaz mogla spedzic z nia troche czasu.....Wiem , ze wszystko wygladalo by inaczej gdyby nie moja tesciowa....

Czasami nie jest tak jak bysmy chcieli, czasami popelniamy bledy...ale to nie znaczy ze nie kochamy naszych dzieci!!!

Krotko po wyjezdzie poznalam czlowieka , którego pokochałam, zaszłam w ciążę......musialam podjac decyzje....i znow...czy to byla dobra decyzja?postanowilam zalozyc rodzine ....moj maz jest cudzoziemcem..wyjechalismy do kraju jego pochodzenia z decyzja powrotu do polski za jakis czas...


Caly czas probowalam kontaktow z corka..nie byly one mozliwe...dziecko dorastalo...ciagle mialo wpajane ze matka cie zostawila bo ciebie nie chciala....matka byla taka i matka byla owaka


Ile razy plakalam pod ich drzwiami plakalam i blagalam o kontakt z mala to tylko ja wiem i jeden bog.....przyjezdzaly moje ciocie oja 80 letnia babcia stala pod drzwiami placzac  blagala o kilka min widzenia ...calkowicie odsunela ja od mojej rodziny...chciala ja miec na wlasnosc...
Jej ojciec zalozyl rodzine niedlugo po moim wyjezdzie , rozwod uzyskal szybko ja bylam za granica i nie bylam powiadamiana o sprawach ,on zostal jej prawnycm opiekunem, mi prawa zostaly ograniczone powod"matka przebywa poza granicami kraju"....on byl prawnym opiekunem tylko na papierze,babka ja wychowywala i tak prawde mowiac to nigdy nie mial nic do powiedzenia w kwestii wychowania malej...byl zalezny od matki....ona ja utrzymywala nie dawal nic na jej utrzymanie wiec nawet wtedy , kiedy moja corka miala problemy z babcia nie mial nawet odwagi by sie przeciwstawic matce , wiedzac jaka jest i wiedzial ze moze mu ja wystawic za drzwi by sobie ja zabral....

Jedyna przychylna mi osoba w tej calej chorej rodzinie byl moj tesc, ale biedny nie mial nic do powiedzenia...
Pamietam dzien ...kiedy spotkalam go pod ich blokiem , mala bawila sie obok, jak wtedy jej tlomaczyl ze jestem jej mama ze naprawde bardzo ja kocham i ze nie jest tak jak babcia mowi...widzialam z jaka trwoga w oczach patrzyla w strone skad mogla nadejsc jej babka...ona sie naprawde bala.. czas mijal ...ja nieustannie szukalam kontaktu Ona jak sie potem okazalo tez....Dzieki internetowi odnalazlysmy sie....ale to nigdy juz nie bedzie to....ma tak zniszczona psychike i zakodowany zal, ze nawet wtedy kiedy sie stara, by wszystko bylo dobrze, wychodzi inaczej.....Moge wyjsc z siebie i stanac obok probujac odbudowac wszystko , ale to wszystko na marne....



Dziewczyno rob wszystko i nie pozwol by matka , kto by to nie byl, zniszczyli wiez .....kazdy popelnia bledy, za ktore potem gorzko placic przychodzi...ale mala zawsze bedzie Twoim dzieckiem i walcz o nia !

Wracajac do ostatniego postu kolezanki ,ktora niby stara sie nie osadzac......pisze ze sad z jakiegos powodu wydal wyrok......to ja opisze taka sytuacje ....Kiedy maz opuscil mieszkanie zaczela sie wojna miedzy mna a moja tesciowa...wojna o moja corke...jeszcze wtedy kiedy bylo wszystko ok, niby serio niby zartem mowila"a oddaj ja mnie to ja ja wychowam" bylam u rodziny na wsi....przyjechal moj maz z jakimis dryblasami i ze swoim pijanym bratem i zabral ja z podworka....odrazu zalozylam sprawe  w sadzie ...czekalam dwa tyg byl juz wyznaczony termin rozprawy, pod nieobecnosc tesciowej bo byla w pracy , pojechalam ja odwiedzic,tescwpuscil mnie do domu, dziecko bylo samo z nim  ze schorowanym mezczyzna......poszedl chyba do lazienki , niewiele myslac zabralam mala i pognalam do samochodu zabiarajac ja z tamtad....pojechalam do domu mojej cioci( moi rodzice oboje nie zyja a moim domem rodzinnym jest dom siosty mojej mamy)....nie minely 4-5 godzin zajezdza policja z moim mezem z nakazem sadowym o wydanie dziecka.....nie chcialam robic scen....oddalam mala i odrazu pojechalam do sedziego.....ktory wydal nakaz ....pytajac na jakiej podtsawie?!!! co powiezial sedzia?ze fakty ktore zostaly mu przedstawione byly jak widac nie prawda i na tej podstawie wydal nakaz....bardzo przepraszal....Dziecko na mocy decyzji sadu mialo wrocic do matki.....Sady sa omylne i nie zawsze wydawane wyroki sa sprawiedliwe.....Marianno  to moj email julka72"małpa"tlen.pl jezeli miala bys jakies pytania lub mogla bym Ciebie potrzymac na duchu lub byc jakos pomocna pisz prosze....



Trzymam naprawde kciuki za Ciebie i za wszystkie matki , ktorym odebrano dzieci to sa nasze dzieci!

10

Odp: Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...

Ancia, sąd opiera się tylko i wyłącznie na faktach, na DOWODACH. Nie na emocjach.
Sądy są omylne, ale i tak trzeba się z nimi liczyć. Trzeba UMIEĆ walczyć o sprawiedliwość. Mądrze walczyć.

11

Odp: Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...

Marena zgadzam sie z Toba...dlatego tez, autorka watku musi jakims sposobem dowiesc, ze babka stosuje gierki w obec malej by ja odsunac od mamy...Alienacja rodzicielska jest formą przemocy emocjonalnej....fakt faktem , ze wyjechala , ze zostawila dziecko pod opieka babki , ale nie zmienia to postaci rzeczy , ze to jest Jej corka....Sa rodziny gdzie rodzice wyjezdzaja  w celach zarobkowych i niema takich szopek, typu walka o dzieci nastawianie dzieci....Moja ex tesciowa nie raz juz wykrzyczala mojej corce , ze nie zaplacila jej jeszcze za zmienianie pieluch....to niedorzeczne.. przeciez  sama tego chciala ...kiedy plakalam pod drzwiami proszac o widzenie,mogla mi ja wystawic za drzwi i powiedziec nie rodzilam chowac nie musze, ale sek w tym , ze wlasnie o to chodzilo ...zrobic z siebie ofiare , matke zrobic ta zla i miec zabezpieczenie na starosc..urodzila dwoch synow obaj alkoholicy...nie sprawdzila sie jako matka zawsze chciala miec corke, nie mogac sama jej urodzic ukradla mi ja....Mareno ludzie sa naprawde okrutni u mnie wszystko inaczej by wygladalo , gdyby mala zostala z moja rodzina ...nie stracily bysmy kontaktu, nie zatracila by sie wiez...dziecko nie mialo by zrytej psychiki....a tak jest w tym przypadku...Moja corka ma w tej chwili 21 lat...Mimo to , ze chce mi wierzyc , ze jej nie porzucilam i sa swiadkowie na to ...sa to osoby z grona przyjaciol jej ojca spoza mojej rodziny  , ktorzy wiedza jak bylo i sa gotowi poswiadczyc , ze zawsze mowilam jej prawde...boi sie ...i nie chce poprostu, chcialam konfrontacji z babka ..tez tego nie chce ze strachu ze zawali sie jej caly swiat ze runie to w co wierzyla....caly czas czuje sie miedzy mlotem a kowadlem , ze mna chciala by dobrze, ale wie , ze jesli pokaze to babce to bedzie miala gadane z jej strony "matka zla matka cie zostawila nie chciala ciebie"...Gdyby takie babcie wiedzialy jaka krzywde robia wnukom, niektore wiedza, ale posluguja sie dziecmi dla wlasnych korzysci,nie patrza na szkody jakie wyrzadzaja

12

Odp: Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...

No i poszło...dokumenty do sądu zostały wysłane. Poprosiłam w nich o badanie pscyhologiczne dziecka i o terapie na którą bedzie musiała chodzic również babcia. Na reakcje matki nie trzeba było długo czekać...jak zwykle zrobiła to poprzez moja córkę. To mała wykrzyczała mi przez tel. ze babcia jej przeczytała pismo i ze babcia żałuje ze mnie wzięła z domu dziecxka, niepotrzebnie ubierała i karmiła a ja sie jej tak teraz odpłacam. Dziecko było tak nakręcone, że szok. Na szczescie ja juz od dawna nagrywam takei rozmowy, tak jak rozmowy z moja mamusią, która mi mówi ze mała powinna u niej zostac az do pełnoletnosci. Jej taktyka sie płynnie zmienia, teraz juz nie oskarża mnie o alkoholizm i złe prowadzenie sie, bo nikt w to nie uwierzy, teraz jestem chłodna emocjonalnie, zaniedbuje córkę gdy jets u nas, nie trzymam jej diety, daje jej niezdrowe jedzenie, źle odrabiam z nia lekcje i nawet na nią krzyczę(nigdy tego nie zrobiłam). Mała jest gotowa wszstko potwierdzic podczas rozmów z psychologami, choć nie ejstem pewna czy  w kulminacyjnym momencie nie zawacha się. Bo to nie ejst tak, że ona mnie nie kocha i myśli tylko źle o mnie. Moja córeczka mnie zna i widzi jaka naprawde jestem. Sędza ze mna czesto bardzo dobrze czas i bardzo lubi te chwile, świtnie tez doaduje sie z moim partnerem. Ona jest rozbita, jest rozłupana na dwie częsci. Najpierw mi nagda a dzien pon iej sama dzwoni skruszona i sie przymila. Nie obrażam sie na nia, przeciez to jeszcze dziecko. Wiem, że to ostatni dzwonek. Matka zrobi wszystko zeby mi sie nie udało, ale ja sądze ze w koncu mi sie uda i zdemaskuje tę żmiję.
Dziękuję wam za słowa otuchy:)

13

Odp: Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...

Życzę Ci powodzenia Marianno.

Dobrze robisz, że nagrywasz....

14 Ostatnio edytowany przez MariannaM (2013-01-25 15:48:42)

Odp: Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...

Najbardziej przykre, że osoby które mnie wspierają, bliskie mi osoby stają się automatycznie wrogami mojej matki. Teraz jest naprawdę wściekła, bo nie spodziewała się, że ja wszystko nagrywałam i mam mocne dowody a nie tylko słowo przeciwko słowu. Mam nadzieję, że jej kłamstwa, na któych zbudowała całą więź z moją córką zaczną wychodzić jedno po drugim. Nie chciałm tego , nie znoszę prać brudów i wywlekać takich rzeczy w sądzie, ale nie pozostawiła mi wyboru. Najsmutniejsze jest to, że ja mimo wszyskto czuję sie z tym bardzo źle. Jakś częsc mnie, ta mała dziewczynka we mnie czuje sie nielojalna, czuję wręcz irracjonalny lęk, gdy ona złorzeczy i krzyczy. A przecież jestem już dorosła, niezależna od niej i dam sobie radę...chyba musze odbyć porządną terapię...Tylko, że na to nie mam za bardzo czasu...Wkrótce urodzi sie moje kolejne dziecko. Tym razem jest tak jak być powinno. Kochający rodzice i żadnej babki na karku.
Mam nadzieję, że w sądzie matka usłyszy wreszcie, że nie powinna tak traktować ani mojej córki ani mnie. Domyślam się, że nie da jej to zbyt wiele do myślenia, bo ona już tak ma...uważa się za najmądrzejszą. I chyba ,mnie nienawidzi. Sama nie wiem za co, dlaczego...Chciała mieć laleczkę, którą wychowa sobie jak jej się spodoba a potem będzie sterowała jej życiem. Nie udało się, laleczka zerwała sznurki...Czy aby na pewno zerwałam je wszystkie? Więc skąd ten smutek i lęk?

15

Odp: Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...

Sąd miał powody odebrać ci dziecko. Jesteś nikim. Łatwo się puścić a potem mieć pretensje do świata. Ogarnij się. Nie rób z siebie ofiary.... Sama jesteś sobie winna. Takim jak ty z zasady powinni odbierać dzieci, bo nie umiesz go kochać.

16

Odp: Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...
Aewusia napisał/a:

Sąd miał powody odebrać ci dziecko. Jesteś nikim. Łatwo się puścić a potem mieć pretensje do świata. Ogarnij się. Nie rób z siebie ofiary.... Sama jesteś sobie winna. Takim jak ty z zasady powinni odbierać dzieci, bo nie umiesz go kochać.

Ty chyba masz jakiś problem ze sobą. Wszystkie Twoje posty na forum są pełne jadu, nienawiści, pozbawione konstruktywnych rad- Twoim jedynym celem jest wbijanie szpili każdemu, kto się nawinie.

Marianno, ja byłam na miejscu Twojej córki- matka mnie porzuciła, wychowywali mnie dziadkowie. Wróciła kiedy byłam nastolatką i może dałoby się wszystko odbudować, bo byłam nią zafascynowana kiedy przyjechała - z fajnym chłopakiem, z Warszawy, odpicowana, z dobrą pracą, ciekawym stylem bycia. Koleżanki zazdrościły mi takiej mamy, a mnie jako gówniarzowi to imponowało. Niestety, zawiodła mnie kolejny raz, tym razem porzucając mnie w stolicy, w trakcie studiów, bez żadnej alternatywy. To był ostatni raz kiedy mnie oszukała, i chociaż od ponad dwóch lat śle mi rozpaczliwe, tanio-sentymentalne wiadomości, próbuje się dodzwonić, pisze nawet na facebooku- ja nie daję jej znaku życia. Nie ma dla niej miejsca w moim życiu i już nigdy nie będzie.

Dlatego Marianno- masz prawdopodobnie tylko jedną szansę. Twoja córka rośnie, niedługo będzie nastolatką, która będzie wściekła i rozżalona za Twoje błędy z przeszłości. Jeśli babcia będzie to dalej podsycać, to możesz stracić córkę na wiele lat.

17

Odp: Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...

Aewusia gratuluję "polotu i klasy" smile

Busiu, dziękuję za konstruktywny wpis. Jestem już po pierwszej sprawie. Sąd wysłał nas na badania psychologiczne. Współczuję bardzo,że zawiodłaś się na mamie. Ja jednak nie porzuciłam swojego dziecka, ona ma ze mną ciągły kontakt, widujemy się kilka razy w  tygodniu. A raczej widywałyśmy bo dokąd chcę odwiesić moje prawa to babcia stara sie dziecko izolować. Mam nadzieję, że jej manipulacje wkrótce zostaną zdemaskowane. I nawet jeśli sąd mi małej na razie nie przyzna to i tak będzie zawsze mogła na mnie liczyć, a wierzę, że kiedyś sama zechce ze mną mieszkać, gdy będzie już mogła o sobie więcej decydować.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Alienacja rodzicielska - babcia jako rodzina zastępcza...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024