Moja historia jest trochę można powiedzieć nietypowa, ale mam nadzieję iż znajdę tu wsparcie i pomoc.
Zacznę od tego on ma 32 lata a ja 22 poznaliśmy się kiedyś w pewnym lokalu. Przysiadł się do mnie i zaczął rozmowę, można powiedzieć iż nie odstępował mnie na krok. Ja zbytnio nie byłam przekonana do jego osoby. Minęły długie miesiące raz widzieliśmy się na przejściu, uśmiechnął się do mnie. A jak wiadomo los bywa zaskakujący pół roku później, rozpoczęłam naukę prawa jazdy i okazało się , że on jest moim instruktorem. Zaskoczenie było wielkie, ale załapaliśmy dobry kontakt, bardzo dobrze czuje się w jego towarzystwie a przede wszystkim bezpiecznie. Zaczęły się głębokie spojrzenia w oczy, uśmiechy, czy tez delikatny dotyk w dłoń. Rozmowy o życiu i o sobie nawzajem. Bardzo dużo opowiedział mi o sobie, wręcz całe swoje życie, delikatnie podpytuje o mnie, zapytał czy jestem sama i dla czego. Okazało się również iż zna mojego ojca i oboje też się lubią. Podczas jednej z jazd, poznałam jego mamę jedyną osobę jaka została mu w życiu. Bez problemu mogę poprosić go o wszystko, nawet zawiózł mnie a uczelnie i razem ze mną się na nią wybrał, kiedy ja musiałam coś na niej załatwić. Jako instruktor niczego nie wykorzystuje na swoją korzyść i jest bardzo sumienny jeśli chodzi o naukę mnie. W ostatni weekend spotkałam go w lokalu był ze swoimi kumplami, cały wieczór spędziliśmy razem, miałam okazję poznać jego kolegów a oni wszyscy mi komplementowali, kilka razy wygadali się, że on im coś o mnie już wcześniej mówił. On siedział wówczas wpatrzony we mnie, nie interesowały go inne kobiety tego wieczoru. Bardzo fajnie spędzało mi się z nim czas. Na koniec wieczoru chciał mnie pocałować ale się sam powstrzymał i powiedział, że bardzo tego chce ale nie może tego teraz zrobić. I ja czułam, że jest to za szybko, biorąc pod uwagę nasze relacje nie tylko osobiste. Nie wiem co mam myśleć o tym, jest bardzo obecny w moim życiu na chwilę obecną, dużo czasu razem spędzamy, zapytał się mnie po tym spotkaniu na następnej jeździe czy mógł mnie pocałować. Opowiada mi o swojej mamie, jest ona jedyną osobą jaka mu została w życiu, wiem też , że nie jest w związku i opowiadał mi jak wyglądały jego byłe związki, że nawet kiedyś był zaręczony. A naszym spojrzeniom w oczy nie ma końca, czasem aż sami się z tego śmiejemy , bo się na tym łapiemy ze zapominamy o rzeczywistości. Poprosił mnie abym pokazała mu kiedyś jakieś swoje rodzinne zdjęcie. Zaczyna mi na tym zależeć, ale potrzebuje pewności jego zamiarów. Wiek nie jest dla mnie wyznacznikiem niczego, znam pary z większą różnicą, które są ze sobą szczęśliwe. Zaczyna mi zależeć na tej relacji i na nim ale nie wiem co mam myśleć o tym i jak postąpić, czy mogę coś zrobić czy nie będzie to wskazane.
Dlaczego ma nie być to wskazane? Nic nie stoi wam na przeszkodzie by spróbować, a wiek? ja też się tym nigdy nie przejmowałam, dla mnie wiek to tylko liczba ![]()
Pewnie, że próbuj!
Wiek nie ma większego znaczenia, 10 lat to nie 25, skoro dobrze Wam w swoim towarzystwie, powinnaś łapać szansę, kto wie, może to na niego czekałaś?
P.S Prawko masz już chyba w kieszeni, co? ;p (żarcik!).
Pozdrawiam!
Wiek to nie przeszkoda. ja mam narzeczonego o 18 lat starszego i juz za kilka miesiecy slub bierzemy. Sprobuj,zobacz jak to sie dalej rozwinie a moze okaze sie ze to ten jedyny ![]()
Hmm..... a ja się zastanawiam, po przeczytaniu Twojego postu, jakie Ty masz obawy...
I wydaje mi się, że mimo wszystko coś jest a rzeczy z wiekiem (bo sam tytuł na to wskazuje). Chyba, że to tylko zbieg okoliczności.
Mężczyzna wydaje się w porządku, to czemu by nie spróbować ![]()
A wiesz co się stało z tym jego związkiem, że zerwano zaręczyny?
Tak z tego co wiem ona go zdradzała. On dał jej szanse i nie wyszło bo ona wolała innych gości. Robiła mu sceny zazdrości i ogólnie okazała się bardzo konfliktowa.