chory psychopata - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2012-10-01 19:35:07

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

chory psychopata

Bylam z moim mezem 36 lat(miesiac temu dostalam rozwod).Chcialabym pomalu opisac zycie z nim,poniewaz od razu to sie nie da napisac i zrozumiec.Gdy go poznalam mialam okolo 17 lat(mloda,glupia,zakochana).Byl inny jak inni.Po 4 latach bycia z soba wzielismy slub.Mamy 3doroslych juz dzieci.Zycie z nim wydawalo mi sie jako tako normalne.Chociaz nieraz zdawal mi sie dziwny.Nie mialam duzo czasu do zastanawiania sie nad tym dluzej,tym bardziej ze mna manipulowal i klamal tak przekonywujaco ze mu wierzylam. Pracowalam i zajmowalam sie 3 dzieci.Zawsze mialam duzo do robienia,sprzatanie,gotowanie, pranie itd.Potrafil byc nieraz taki czarujacy,fanatycznie dobry,pomocny,kochany.Potrafil byc tez zlosliwy,jakby bez uczuc,jednym zdaniem nieraz potrafil czlowieka polozyc na nogi...Pamietam,ze nieraz mi przyszlo do glowy,czy on ma uczucia,ale ja wtenczas w ogole nie mialam pojecia ze tacy ludzie istnieja,nie chcialo mi sie w to wierzyc.Przeciez to nie moze byc-myslalam.tym bardziej ze przekonywal mnie o swojej milosci.Przed 2 latami zachorowal,podwojna jazn,zachowanie jak schizofremik...To opisze pozniej.      Przed 1,5 roku jak jeszcze z nim mieszkalam wchodzil w dziwne stany,niektore pamietal a niektore nie.Ja bylam w szoku,jakby w letargu.Zschokowana tym wszystkim,oszukana,zdeptana,zhanbiona po tym co mi powiedzial.Siedzialam na wersalce a on chodzil po pokoju i zaczal mowic jak zwariowany:Niemcy robili badania.Stworzyli ludzi do pracy i seksu.Te ludzie to seksocholicy.To bylo tez na terenie Kaszub w Polsce.Te roboty zyja tez w Rosji,w Niemczech.Tych najgorszych poznac po wygladzie.Ich twarze.Podobni jak bracia.Niektorym mezczyznom wycinaja...,albo podwiazuja,jak sa niebezpieczni.NIektorym dzieciom to juz robia.Innym znow daja szanse do zycia normalnrgo.Moga zakladac rodziny.Chociaz wlasciwie z gory jest wiadomo, ze zony ich sa ofiarami.Seks jest b wazny...Ty jestes ofiara.Ktos nia musi byc-szyderczo powiedzial-Tacy nie powinni miec dzieci,bo potem naradzaja sie roboty jeszcze gorsze.Tylko praca i seks.To widac z wygladu,tak jak Rog. i jego rodzina,psychicznie chorzy.Dzieci takich zawsze cos maja z glowa.Tak nas stworzyli.To jest w genach,dziedziczne.Rozumiesz!-krzyczal-Ty jestes moja ofiara,ktos musial nia byc.-szyderczo,zimno powiedzial podniesionym glosem.-To jest w mozgu.Moze kiedys znajda geny zeby to leczyc,zeby tak nie bylo.Moze kiedys...Na elektrowstrzasy nie pojde.Moga mnie jeszcze gorzej uszkodzic.....Tak,jestes moja ofiara z dziecmi,rozumiesz!rozumiesz!-krzyczal. Siedzialam zdretwiala w szoku.Serce mi prawie stanelo.Nie moglam uwierzyc ze on taki zimny,obojetny.Tyle lat bylismy razem a on po tylu latach mi to dopiero mowi.   Wtenczas jeszcze nie wiedzialam kim on jest.  jutro napisze dalej.

Offline

 

#2 2012-10-01 20:12:36

trudnodarmo
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2012-03-11
Posty: 170

Re: chory psychopata

Kobieto, jaki masz cel w tym, żeby nam opisywać objawy choroby psychicznej i urojenia swojego Męża? Chcesz się pożalić? Uświadomić kogoś? Chcesz,żeby ktoś Ci współczuł?

W internecie znajdziesz specjalistyczne forum poświęcone chorym i ich rodzinom. Tam możesz podzielić się swoimi doświadczeniami i ewentualnie uzyskać pomoc od osób, które znają problem.

Kiedy czytałam Twój opis miałam wrażenie, że jesteś bardzo niedojrzała emocjonalnie. Osoby chore psychicznie naprawdę cierpią! Tak jak nie można nikogo potępiać za to, że urodził się z deformacjami nie można również potępiać nikogo za poważną chorobę psychiczną. To co uskuteczniłaś w swoim opisie odebrałam jako niesmaczne. Tak jakbyś chciała nam wszystkim pokazać - "patrzcie trafiłam na chorego psychopatę".

Byłaś żoną osoby choroby psychicznej a nawet nie zadałaś sobie trudu, żeby czegokolwiek o tej chorobie się dowiedzieć. Gdybyś włożyła odrobinę wysiłku w zrozumienie sytuacji w jakiej się znalazłaś (jako żona osoby chorej) wiedziałabyś, że psychopatia nie ma związku ze schizofrenią (a w pewnym sensie jest nawet jej przeciwieństwem), nie opisywałabyś też durnowato objawów choroby swego męża (czemu miałyby ten opis majaczeń służyć?).

Rozumiem, że było Ci trudno (przechodziłam przez podobne sytuacje), ale to co teraz robisz w moim odczuciu jest niesmaczne.

Jeśli potrzebujesz odreagować i zrozumieć to przez co przeszłaś poczytaj trochę, pogadaj z lekarzem, pogadaj na specjalistycznych forach o swoich przeżyciach, ale nie wypisuj nam tutaj historii w konwencji "patrzcie trafiłam na chorego psychopatę". To zupełnie bez klasy i jest krzywdzące dla osoby chorej psychicznie, która nie zawiniła umyślnie swoją chorobą, a na dodatek na pewno cierpi z powodu swoich urojeń.

Offline

 

#3 2012-10-02 20:08:27

July1980
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-10-02
Posty: 3

Re: chory psychopata

trudnodarmo:
Gdy przypadkowo natrafiłam na ten post i przeczytałam twoją, kobieto, odpowiedż, to się tak zdenerwowałam, że musiałam się tu ekstra zameldować, żeby ci odpowiedzieć. Po pierwsze za kogo ty się masz? Kto tobie dał prawo do osądzania i atakowania pisemnie tą osobe? Jak ci się nie podoba w jaki sposób ona to opisuje, to nie musisz tego poprostu czytać. Ta twoja odpowiedż jest bezczelna i nieodpowiedzialna jak na dorosłą kobiete.To jest forum na wszystkie tematy, uciecha, klopoty, troski, rady itd. A co ty tu będziesz decydowała co tu wpisać a co nie? Jest to twój forum? A nawet jak ona by chciała się pożalić, to co ty masz do tego, co to jest za problem?  A co inni tu robią? To jest właśnie właściwy adres na te wszystkie tematy. Jak dużo tematów właśnie jest teraz poruszanych na forum. Myśle, że Beate chce po prostu swoją historią z innymi się podzielić, opisać, o tym rozmawiać i to przepracować, ewentualnie innych ostrzeć, wyjasnić.
Nie uważasz, że za wcześnie wydałas osąd, że ona nie informowała się o tej chorobie, nie rozmawiała z lekarzami? Skąd ty możesz o tym wiedzieć? Wysłuchaj może najpierw dokładnie. Przeczytaj to dobrze. Myśle, że opisująca to osobe można zrozumieć, że jej mąż ją przez całe wspólne życie kłamal, że on ją i dzieci przez całe wspólne życie widzial i miał tylko za swoje ofiary. To, że on specjalnie manipulował nimi i oszukiwał, żimny bez uczuć i dlatego można też użyc słowa psychopata.
I jeszcze jedno: jesteś tak dobrze poinformowana, i nie wiesz, że jedna i ta sama osoba może mieć wiecej chorób psychicznych? To jest b. dopuszczalne. Bardzo często się zdarza, że nieleczona psychiczna choroba po długim czasie, po latach doprowadza do więcej chorób psychicznych. Właśnie jest możliwe, że psychopata może mieć schizofrenie. Jeżeli wszystkiego nie wiesz, to nie powinnaś się uważać za taką mądrą w tych tematach, ale się lepiej poinformować, i zanim coś napiszesz do ludzi, którzy już cierpią i przypuszczalnie mają już mało siły, pomyśl i nie wykańczaj jeszcze więcej takim pisaniem!!!!!

Beate: bardzo mi pszykro, że musiałaś przeżyć takie coś, to okropne! Mam nadżeje, że dasz rade to wszystko przerobić!

Offline

 

#4 2012-10-03 12:52:47

trudnodarmo
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2012-03-11
Posty: 170

Re: chory psychopata

July1980,

moim zdaniem z wyznań autorki wynika, że facet ma poważne urojenia i tyle. Nie oszukał jej świadomie. Ma urojenia i obsesje. Jest chory. Jego myślenie jest zaburzone.

Czy gdybym uważała, że jestem Napoleonem i wyrzuciła Cię z domu pod pretekstem konfiskaty budynku na "kwaterę wojskową" też uważałabyś, że manipuluję i celowo Cię ranię?

To choroba. Poważna choroba.

Jeśli masz wiedzę na temat jakiejkolwiek medycznej pozycji książkowej (może być podręcznik) potwierdzającej, że psychopatia i schizofrenia mogą się ze sobą połączyć to podziel się proszę ze mną swoją wiedzą. Chętnie przeanalizuję materiały, które polecasz i poszerzę swoją wiedzę. Z wiedzy, którą dotąd zdobyłam wynika, że akurat połączenie psychopatii i schizofrenii jest niespotykane w przyrodzie (wręcz niemożliwe). Poza tym psychopatia NIE jest chorobą psychiczną (tylko zaburzeniem).

Autorka jest według mnie osobą niedojrzałą o bardzo ograniczonych horyzontach. Rozczula się nad sobą, opisuje nam urojenia byłego Męża i przedstawia nam obraz "złego faceta".

To zupełnie nieadekwatne do sytuacji, w której się znalazła, bo on jest chory i nie jest w żaden sposób winny swojej chorobie.

Rozumiem, że może być jej bardzo trudno. Mi też było bardzo trudno. Znam sprawę od podszewki (i też usłyszałam już wiele "prawd objawionych", a nawet moje życie i zdrowie były poważnie zagrożone), jednak rozumiem, że zachowań osoby chorej nie można mierzyć standardami, które stosujemy wobec osób zdrowych psychicznie.

Użalanie się nad sobą i opisywanie urojeń (kiedy facet został już zdiagnozowany) - w moim odczuciu jest - bardzo nie na miejscu i bardzo infantylne. Dziwi mnie, że tak postępuje dojrzała kobieta, matka trójki dzieci.

Choroba to choroba. Nie można tej choroby zrozumieć, nie można jej wybaczyć ani potępić (bo jest NIEzawiniona). Rozumiem, że najłatwiej jest kogoś obwinić i poużalać się nad sobą, ale nie tędy droga...

Offline

 

#5 2012-10-03 13:22:54

adlernewman
Przyjaciółka Forum
Wiek: 36
Zarejestrowany: 2012-04-24
Posty: 3264

Re: chory psychopata

Zgadzam sie. Facet wykazuje obrawy schizofrenii paranoidalnej. Potrzebuje leczenia a nie oskarzania, jaki on to zly.

Do Autorki- kobieto, zadzwon do szpitala i postaraj sie meza albo umowic z lekarzem (malo mozliwe) albo ubezwlasnowolnic.


To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

Offline

 

#6 2012-10-03 13:26:34

adlernewman
Przyjaciółka Forum
Wiek: 36
Zarejestrowany: 2012-04-24
Posty: 3264

Re: chory psychopata

July1980 napisał:

trudnodarmo:
Gdy przypadkowo natrafiłam na ten post i przeczytałam twoją, kobieto, odpowiedż, to się tak zdenerwowałam, że musiałam się tu ekstra zameldować, żeby ci odpowiedzieć. Po pierwsze za kogo ty się masz? Kto tobie dał prawo do osądzania i atakowania pisemnie tą osobe? Jak ci się nie podoba w jaki sposób ona to opisuje, to nie musisz tego poprostu czytać. Ta twoja odpowiedż jest bezczelna i nieodpowiedzialna jak na dorosłą kobiete.To jest forum na wszystkie tematy, uciecha, klopoty, troski, rady itd. A co ty tu będziesz decydowała co tu wpisać a co nie? Jest to twój forum? A nawet jak ona by chciała się pożalić, to co ty masz do tego, co to jest za problem?  A co inni tu robią? To jest właśnie właściwy adres na te wszystkie tematy. Jak dużo tematów właśnie jest teraz poruszanych na forum. Myśle, że Beate chce po prostu swoją historią z innymi się podzielić, opisać, o tym rozmawiać i to przepracować, ewentualnie innych ostrzeć, wyjasnić.
Nie uważasz, że za wcześnie wydałas osąd, że ona nie informowała się o tej chorobie, nie rozmawiała z lekarzami? Skąd ty możesz o tym wiedzieć? Wysłuchaj może najpierw dokładnie. Przeczytaj to dobrze. Myśle, że opisująca to osobe można zrozumieć, że jej mąż ją przez całe wspólne życie kłamal, że on ją i dzieci przez całe wspólne życie widzial i miał tylko za swoje ofiary. To, że on specjalnie manipulował nimi i oszukiwał, żimny bez uczuć i dlatego można też użyc słowa psychopata.
I jeszcze jedno: jesteś tak dobrze poinformowana, i nie wiesz, że jedna i ta sama osoba może mieć wiecej chorób psychicznych? To jest b. dopuszczalne. Bardzo często się zdarza, że nieleczona psychiczna choroba po długim czasie, po latach doprowadza do więcej chorób psychicznych. Właśnie jest możliwe, że psychopata może mieć schizofrenie. Jeżeli wszystkiego nie wiesz, to nie powinnaś się uważać za taką mądrą w tych tematach, ale się lepiej poinformować, i zanim coś napiszesz do ludzi, którzy już cierpią i przypuszczalnie mają już mało siły, pomyśl i nie wykańczaj jeszcze więcej takim pisaniem!!!!!

Beate: bardzo mi pszykro, że musiałaś przeżyć takie coś, to okropne! Mam nadżeje, że dasz rade to wszystko przerobić!

Psychopatia nie ma wogole zwiazku ze schizofrenia. Psychopatia zalicza sie do drugiej  osi zaburzen osobowosci, schizofrenia jest zaburzeniem procesow myslowych. Nie mieszaj pojec.


To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

Offline

 

#7 2012-10-03 16:24:24

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Trudnodarmo                                                                                                                                                            Nie wiem kobieto,ile ty masz na ten temat wiadomosci,bo kazda choroba psychiczna jest inna.Piszesz,ze bylas w podobnej sytuacji.ok.,ale na pewno nie masz jeszcze na tyle duzo wiedzy zebys innych tak osadzala.Jaki bym miala tutaj cel pozalenia sie czy wspolczucia?Ty mi na pewno w niczym nie pomozesz.Itez absolutnie tego nie oczekiwalam.Tak to prawda,bylam tyle lat zona psychicznie chorego psychopaty.Jeden czlowiek moze miec pare chorob,tak samo moze miec pare chorob psychicznych,kilka,nie tylko jedna.Psychopata tez moze miec pare chorob psychicznych.Rozmawialam  z jego lekarzami,nie jednym.Informowalam sie na ten temat b.duzo.Dwa razy byl na psychiatrii.Umial oszukac nawet lekarza,umial tak przekonac,klamac(to nalezy tez do jego choroby,wybiera z calej sytuacji tylko to co jest dla niego korzystne,nie mowi co on komus zrobil,tylko co jemu zrobili.to jest tez przez lekarza stwierdzone.),manipulowac lekarzami,po czasie lekarze wiedzieli jak chcial nimi manipulowac.Lekarz nawet mnie przeprosil,ze nie wiedzial najpierw,uwierzyl mu,chociaz mial juz diagnose ze szpitala,tak on umie manipulowac.Psychopata ma zaburzenie osobowosci,a schizofremia jest choroba psychiczna.To prawda,ale i psychopata moze miec choroby psychiczne,ktore nie leczone wytwarzaja jeszcze wiecej chorob.Dla niego lekarze sa chorzy,ja,wszyscy inni ale nie on.On nie widzi u siebie problemu choroby.Nie chce sie leczyc,nie chce brac tabletek.Risperidon-oszukiwal nawet lekarzy, ze bierze.Chowal w buzi,pod jezykiem,chociaz go kontrolowali,i tak oszukiwal.Byl tez niebezpieczny.Udawalo mu sie tez przd policja uciec.Wiem tez dokladnie ze psychopata oznacza cos innego jak schizofremik,ale i psychopata moze miec schizofremie jak i inne choroby psych.Jak jestes tak dobrze poinformowana,kobieto,to wiesz dobrze,ze psychopaci nie maja empatii,w ogole,nie maja uczuc.Oni ucza sie w czasie swojego zycia od innych ludzi,jak sie zachowywac itp.Tak samo kazdy psychopata jest narcyzem,sex jest dla nich b.wazny.On umie tak ludzmi manipulowac,udaje przed innymi jaki to on biedny jest,jak inni mu krzywde robia,jak go wykanczaja inni.Ale nigdy nie mowi jaka on innym ludziom krzywde zrobil,jak oczernial,jak szykanowal,zeby dojsc do swojego chorego celu.I po tylu latach sam sie doprawil,ze jest teraz kim jest.Na pewno sie nie ciesze z tego,kim on jest i do czego sie doprowadzil.Nie potepiam ludzi psychicznie chorych,tym bardziej po tym co przeszlam.Na pewno,kobieto swoim, oskarzeniem mnie nie zalamiesz.

Offline

 

#8 2012-10-03 17:59:25

trudnodarmo
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2012-03-11
Posty: 170

Re: chory psychopata

Beateowski1958,

nie miałam wcale na celu Cię załamywać. Po prostu teksty typu "umiał oszukać nawet lekarza" (jakby oszukanie psychiatry przez chorego miało być trudne...) , "dwa razy byl na psychiatrii" (to wcale nie porażający wynik...) czy "lekarz nawet mnie przeprosił" (psychiatrzy często przepraszają, bo często się mylą, a łóżek mają mało - taki fach...) nie robią już na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia.

Mogłabym dużo bardziej dramatycznie (od Ciebie) się rozpisać, ale uważam, że opisywanie urojeń moich bliskich, perypetii z tym związanych, a także użalenie się nad sobą i próby wartościowania ich zachowań jakby byli zdrowi byłyby niesmaczne, bezcelowe i krzywdzące (bo to jest choroba!!!).

Nie kwestionuję tego, że cierpiałaś i cierpisz nadal. Po prostu uważam, że jesteś niedojrzała i niedouczona (dla Twej wiadomości podstawowa informacja - psychopatia to "obłęd bez urojeń", a Twój były Mąż ewidentnie ma urojenia, więc psychopatą ...być nie może).

Kiedy czytałam Twoje wynurzenia miałam też wrażenie, że uważasz się za jakąś strasznie pokrzywdzoną przez los ofiarę (działającego celowo) psychopaty. Ogarnij się kobieto! Miałam bliskie kontakty z kilkoma bliskimi osobami dotkniętymi schizofrenią (również paranoidalną). Wiem jak się zachowują, wiem również, że potrafią być niebezpieczni i mówić rzeczy, które mogą wydawać się przykre (aczkolwiek jako wytwory chorego umysłu nie mogą być traktowane "na poważnie"). Wiele innych osób doświadczyło tego samego, a jednak większość ludzi rozumie, że choroba to choroba...

Nie chodzi mi też wcale o to, żeby się licytować, kto ma gorsze doświadczenia, jednak w zasadzie czuję, że porażasz mnie swoim egocentryzmem, brakiem dojrzałości i bezmyślnością.

Mam prawo wyrazić swoje zdanie jak każdy a poza tym (aż nadto dobrze niestety) znam temat.

PS. Poza tym nie ma czegoś takiego jak "schizofremia". Jest "schizofrenia", a Ty konsekwentnie mylisz nawet nazewnictwo tej choroby. Co gorsza nie potrafisz składnie pisać o chorobie, która zniszczyła życie Twojej rodziny...Nie twierdzę, że jestem ekspertką, ale Twoja ignorancja (brak dojrzałości i bezduszność) mnie poraża.

Offline

 

#9 2012-10-03 18:58:53

Klaudyna59
Przyjaciółka Forum
Wiek: taki sobie
Zarejestrowany: 2012-01-31
Posty: 12227

Re: chory psychopata

Trudno-darmo, mam wrazenie że jesteś tą osobą chora i bierzesz to wszystko do siebie, czepiasz się kazdego zdania i słowa. To Ty się ogarnij, nie obrażaj innych bo każdy ma uczucia i poczucie krzywdy , nie tylko Ty. Może i jestes bardzo wykształcona w tematyce psychiatrii na własnej skorze, ale szanuj innych ludzi, autorka ma prawo pisac o swoim zyciu i odczuciach a Ty nie masz prawa jej krytykować, podwazać tego co Ona pisze. Więcej dystansu i szacunku do innych.


Ludzie są jak kwiaty : stworzeni do tego, aby się rozwijać.

Offline

 

#10 2012-10-03 20:35:45

trudnodarmo
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2012-03-11
Posty: 170

Re: chory psychopata

Może i trochę mnie poniosło, ale uważam, że mam prawo się wypowiadać, tak samo jak wszystkie inne osoby na tym wątku.

Nie mam dystansu do tej sprawy, bo niestety widziałam i przeżyłam zbyt wiele. Może z resztą jeszcze trafię do jakiejś instytucji psychiatrycznej dla odmiany w charakterze pacjenta, bo patrząc na liczbę moich bliskich, którym się to przytrafiło w zasadzie byłaby i na mnie pora... (choć gorzko pocieszam się, że daliby mi przynajmniej wtedy rentę i nie musiałabym pracować).

Kto wie - może właśnie chroni mnie to, że analizuję zachowania własne i innych, poszerzam swoją wiedzę i pracuję nad sobą (jakkolwiek porywcza i dobitna też być potrafię)?

Gdybym brała na poważnie, to co mówiły mi osoby chore psychicznie (podobnie jak autorka) to byłabym teraz naprawdę bardzo nieszczęśliwym człowiekiem. Musiałabym na przykład bezkrytycznie wierzyć w to, że praktycznie cała najbliższa mi rodzina przez całe życie źle mi życzyła i pragnie mojej śmierci/trwałego kalectwa. Gdybym urojenia brała "na poważnie" i rozczulała się nad sobą to nie byłabym w żaden sposób pomóc swoim bliskim, ani funkcjonować (w miarę normalnie i bez zakłóceń) w społeczeństwie.

Może właśnie autorce to pomoże, kiedy zrozumie, że choroba jest chorobą i nie można brać sobie czyichś urojeń do serca? Czy Autorka naprawdę powinna do końca życia wierzyć w to, że były Mąż celowo ją wykorzystał? Czy wiara w to, że celowo była latami krzywdzona przez Męża pozytywnie wpłynie na jej życie? W tym przypadku obwinienie jest bardzo łatwe, ale do żadnych konstruktywnych wniosków nie prowadzi.

Jeśli autorka w końcu zrozumie, że to choroba to po prostu uwolni się od tego ciężaru...i będzie mogła żyć pełnią życia. W tym sensie uważam, że moje ostre słowa mogą jej pomóc bardziej niż wyrazy współczucia. Ostre słowa służą też temu, żeby przestała obwiniać byłego chorego Męża i przynajmniej odrobinę zainteresowała problemem, który przez wiele lat był częścią jej życia (i być może nadal pozostanie, bo ma z byłym Mężem troje dzieci, a to choroba, która wśród krewnych niestety "lubi się powtarzać").

Offline

 

#11 2012-10-03 20:50:33

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

adlernewmann                                                                                                                                                                Zgadza sie,psychopata ma zaburzenie osobowosci,a schizofremia jest choroba psychiczna.To sa dwa inne pojecia. Ale tez psychopata moze miec chorobe psychiczna,ktora latami nie leczona,moze wytworzyc inne choroby psychiczne.U niego wystepuja rozne stany,maniakalne,schizofremiczne,psychopaty itd.Ja sama nie chcialam wierzyc,jak widzialam co sie z nim dzieje.Nieraz jego stan zmienial sie w ciagu godziny.np,z psychozy na psychopate,wpadal w transy,itd.Bylam wtenczas  dlugi czas w szoku.Bo co powstalam na nogi to on mnie znow dolowal,nie znalam tych chorob,nie mialam pojecia o nich.Potrafil byc tez normalny dla innych ludzi.Rozmawialam z lekarzami,ale mimo wszystko to nie rozumialam.To bylo za ciezkie.Nie pojmowalam,ze jeden czlowiek moze miec tyle chorob.Przyznal sie tez do mnie(po tylu latach),ze jak byl jeszcze maly(mial okolo 5 lat)to matka jezdzila z nim do Akademii na psychiatrie na badania glowy,ale on im i matce zawsze uciekal.Ciezko to zrozumiec,jak maly chlopiec mogl uciekac,ale tak bylo,nie chcial zeby z nim cokolwiek robili.Gdy sie z tesciowa spotkalam 2 lata temu,to powiedziala do mnie,ze jedzila z nim na badania glowy,jak byl maly,ale on uciekal.Tlumaczyla sie do mnie,jakby miala wyrzuty sumienia teraz,jakby chciala przeprosic.-Co mialam zrobic?on ciagle uciekal....-mowila. Jego choroba byla ukrywana przez rodzine,on juz jako malo dziecko byl chory.Jego mama wiedziala,ze jest chory.Jego najstarsza siostra(okolo10 lat starsza)  zdawala sobie dobrze sprawe,ze on jest b.chory.Ona najbardziej wiedziala,co z nim jest,ale mimo wszystko tuszowala to i kryla.Nawet za cene kogos zycia...Nie chciala zeby sie leczyl i nie chce dalej,kryje go.Namawiala go nawet ,zeby nie bral zadnych tabletek.Robi wszystko dalej zeby zatuszowac jego chorobe.Jak powiedzialam to niektorym lekarzom,to dali mi do zrozumienie,ze ona tez...Ona tyle lat tez mna manipulowala.On jak dostawal``dziwne''stany to uciekal z domu,nie pokazywal mi sie tak.Nieraz widzialam ze cos z nim nie tak jest,ale ona potrafila mnie tez tak przekonac,tak powiedziec,ze mnie przekonala,ze ja nie tak rozumie...Nieraz co mnie denerwowalo,i bylam niezadowolona,ona  mowila do niego jak do dziecka,-uczyla- go jak dziecko,tego nie moglam nigdy pojac.On jak byl mlody to juz wiedzial,ze jest chory,i kim on jest.Bynajmniej juz po urodzeniu naszego pierwszego dziecka,na 100procent wiedzial.Jaki ja mialam wybor jako mloda dziewczyna,ktora o niczym nie wiedziala.Powinno tak byc?kto mi powiedzial ze on jest chory.,chociaz juz pare osob o tym. wiedzialo.Byl juz jako dziecko psychopata z rozdwojeniem jazni.Kazdy czlowiek ma prawo wyboru swojego zycia.Dlaczego ja i dzieci bylismy jego ofiarami,jego przykrywka na jego prawdziwe(chore) zycie.On kryl przed nami swoja prawdziwa twarz,swoje prawdziwe,dzikie oblicze.Zdalam sobie sprawe,ze on dolowal nas i szykanowal juz dlugo i ciagle zwalal to na innych ludzi,ze to oni,itd.On nie byl zawsze az taki biedny,wiedzial tez czesto co robi,bylo mu z tym dobrze.Widzial naokolo chorych ludzi psychicznie,ktorych jak twierdzil powinno sie zabijac,bo oni sa jak roslinka,nie umia myslec,sami kolo siebie nic nie zrobia.Pierwszy raz jak to uslyszalam od niego,jak to zimno powiedzial to na sekunde odebralo mi mowe.Poklocilam sie z nim wtedy,jak on moze w ogole tak mowic,czy on ma uczucia,ale on i tak wtedy nic nie zrozumial.Bo po tym jeszcze pare razy mi to mowil,az sie w koncu na niego nadarlam,pytalam sie go czy jest normalny...Nawet swoje male dzieci wykorzystywal do swoich niecnych celow,male bezbronne dzieci,dlaczego one tez musialy cierpiec?Ja wtenczas nieraz sobie myslalam,ze z nim jest cos nie tak,ale jeszcze bylam tak naiwna,ze wierzylam jego rodzinie,ze jak bylby psychicznie chory to oni by mi powiedzieli,bo przeciez ma dzieci.Nie wiedzialam wtenczas nic o psychopatach,myslalam,ze psychopaci to tylko zabijaja.A przeciez psychopaci potrafia sie dobrze tuszowac,potrafia byc szarmanscy,inteligentni ponad wszystko,b.dobrzy w pracy,fanatycznie dobrzy dla kobiet(jezeli maja jakis cel w tym).Manipulacja byla i jest kluczem w jego podbojach,a klamstwo jest jednym ze sposobow w jaki to osiaga.

Offline

 

#12 2012-10-04 00:05:21

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

July1980                                                                                                                                                                 Mam nadzieje,ze przerobie to wszystko.Napewno wszystko do konca nie zrozumie,bo tez zaden czlowiek nie moglby tego zrozumiec,czlowieczy umysl nigdy nie ogarnie tego wszystkiego w calosc,bo za duzo i za ciezko. Nieraz slyszalam,ze ten czy ta nie maja uczuc,ale tak naprawde to sie nie chcialam wierzyc,ze jest ktos calkowicie bez uczuc.To nie miescilo mi sie w glowie.On jakies 1,5 roku temu powiedzial mi calkiem powaznie-Czy wiesz,ze istnieja ludzie,ktorzy nie maja calkowicie uczuc?.Tacy naprawde istnieja.Sa tacy ludzie-Spojrzalam na niego z niedowierzaniem mowiac-Co ty mowisz!wiecej czy mniej ale kazdy musi je miec.-Odpowiedzial -Nie,sa ludzie bez uczuc!..I wtenczas powiedzial mi (wszedl w dziwny stan)-Ja tez ich nie mam.Nie mam uczuc,i dlatego ty jestes moja ofiara,ktos nia musi byc....-mowil zimny jak lod.                           Gdy moje 1 dziecko bylo jeszcze malutkie okolo (2 latek),2 dziecko bylo jeszcze niemowleciem,bylismy w kuchni.On siedzial przy stole,a dziecko z drugiej strony stolu kleczalo na krzesle opierajac sie o stol.Ja cos gotowalam.On jadl czosnek.Obieral sobie zabki czosnku nozem i jadl.Dziecko spytalo sie go co on je, i ze tez to chce.I w tym momencie jak dziecko mialo otwarta buzke i krzyczalo ze tez to chce ,on wrzucil jej w buzie zabek czosnku.Zachlysnelo sie nim.Zaczelo sie dusic.Stanelo mu w gardle.Nie moglo oddychac.Robilo sie sine.Jak to zobaczylam to powiedzialam zdretwiala-Co zrobiles?-       Odpowiedzial:-Chciala to,to jej dalem.Po co mi tu marudzila.Mogla nie wolac...-      To wszystko trwalo pare sekund.Gdy mowilam do niego,to tez zaraz doskoczylam do dziecka.Probowalam je ratowac,roznymi sposobami,serce mialam w gardle.On tylko patrzal.Za jakis czas wstal, wzial dziecko za nogi i zaczal nim wstrzasac,zeby czosnek wylecial z buzi.Ja bylam sztywna,myslalam,ze stracilam dziecko,serce mi stawalo.Dziecko bylo sine i sztywne.Zostawil dziecko,nic nie pomoglo,dalej sztywne bez zycia.Nie pogodzilam sie z tym,dostalam takiej sily ratowania mojego dziecka i wzielam sie za nie.Wsadzilam dziecku palec do buzi do gardla,poczulam czosnek,i zaczelam go pchac w dol palcem jak tylko moglam gleboko.Udalo mi sie.Boze,dzieki Ci za pomoc.Byles wtedy przy moim malutkim dziecku.Wzielam dziecko na rece i tulilam je.Dochodzilam z dzieckiem do siebie.NIe moglam jeszcze nic z przezycia tej okropnej sytuacji mowic.Zamurowalo mnie.Po jakims czasie gdy doszlam do siebie poklocilam sie z nim.Ale mialam wrazenie ze on i tak tego dobrze nie zrozumial,co zrobil.Wyszedl z kuchni i tyle.Nie przejmowal sie tym.Zranil moja dusze.To byla jedna z takich sytuacji, z ktorych ja sobie sama nie zdawalam sprawy,jak on mnie niszczy,wplywa na moja psychike,rani,robi slabsza,nerwowa.Na pewno dzieci przez to oslabial i dolowal.Niewinne male dzieci,nie mialy zadnej szansy obrony.Boze,dlaczego ja nie wiedzialam.Dlaczego sie tego nie mowi.Dlaczego kosztem innych,niewinnych ludzi czy dzieci -tacy ludzie zyja.Nie powinno im sie na to pozwalac,zeby inni przez nich cierpieli,a do tego niewinne dzieci.Kiedy w koncu wyjdzie prawda na wierzch o psychopatach.A moze nawet lekarze tak naprawde nie wiedza co oznacza byc z psychopata.Prawde znaja tylko ci, co sami z nimi mieli dluzszy czas do czynienia.Ci ludzie wiedza,jaka gleboka rane oni po sobie zostawiaja,jak potrafia czlowieka zniszczyc.Dlatego tez powinno sie o nich mowic,ostregac innych.Niech oni sobie zyja,ale nie kosztem innych.Psychopata-czlowiek bez emocji,naprawde ich nie ma,nie czuje,nie rozumie.Tak samo w tej sytuacji,nie rozumial,ze zle zrobil,tylko jeszcze zimno gadal,ze dziecko moglo od niego tego nie wolac.To nie jest normalne

Offline

 

#13 2012-10-04 10:01:49

trudnodarmo
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2012-03-11
Posty: 170

Re: chory psychopata

Wszystko o czym piszesz jest bardzo smutne, ale to, że ktoś próbuje kogoś zabić, wpada w dziwne stany, twierdzi, że trzeba mordować ludzi masowo, czy wpada w psychozy, a kiedy indziej bywa szarmancki, uprzejmy i inteligentny wcale nie oznacza, że jest psychopatą.

Psychopata jest osobą w pełni poczytalną. To osoba bez urojeń o niezaburzonym toku myślenia, która nie potrafi przewidzieć moralnych konsekwencji swoich czynów. Psychopaci nie mają urojeń o ludziach robotach hodowanych w celach rozrodczych (przez Niemców)...Psychopata po prostu wie, że lubi pobrykać (nawet za cenę czyjegoś zdrowia i życia) i bryka (nie ma przy tym jakiś szczególnych filozofii). Jak zabije to też nie ma wyrzutów sumienia, a przy tym zupełnie logicznie się wysławia (i urojeń nie ma !!!). Nie troszczy się również (w żaden sposób poza instrumentalnym) o swoich bliskich.

Twój Mąż z opisu jest dla mnie klasycznym przypadkiem chorego z urojeniami, psychozami itd., ale on NIE jest psychopatą. Celowo nie chciał zrobić Tobie ani nikomu innemu krzywdy (po prostu bywa niepoczytalny). Po prostu jest chory.

Fakt choroby i zaburzenia psychicznie mogą być rozpoznawane różnie przez różnych lekarzy (każdy ma jakaś tam swoją specjalizację i niektóre choroby częściej rozpoznaje) ale to nie jest tak, że jedna osoba ma tysiąc chorób czy zaburzeń psychicznych. W zasadzie wśród chorób i zaburzeń psychicznych jakiegoś bardzo dużego zróżnicowania nie ma...

Przykro mi, że jego rodzina Ci nie powiedziała. Prawdopodobnie chcieli się pozbyć problemu. U mnie w rodzinie z tego co pamiętam też była kiedyś dyskusja, czy powiedzieć przyszłemu współmałżonkowi. Nie powiedzieli, bo nie chcieli rujnować osobie chorej szans na szczęście i związek (przynajmniej tak "oficjalnie" się dowiedziałam). Po ślubie okazało się, że współmałżonek też ma problemy psychiczne, o których nie uprzedził (dwie strony zataiły prawdę...). W zasadzie często zdarza się, że tacy ludzie w pary się dobierają, bo się dobrze rozumieją.

Współczuję Ci tego przez co przeszłaś i współczuję, że nie zostałaś uprzedzona, jednak współczuję dużo bardziej Twojemu byłemu Mężowi, bo on jest chory (a Ty jesteś zdrowa).

Rozwiodłaś się z nim i problem się - z Twojego punku widzenia - skończył.
On zawsze z tym problemem będzie musiał żyć, bo jest chory.

Kto się nim teraz zajmuje? Kto dogląda, żeby brał lekarstwa? Czy ma gdzie mieszkać? Czy ma co jeść? Czy dostaje rentę? Czy Wasze dzieci przynajmniej trochę się o niego troszczą (to w końcu chory człowiek)?

Byłaś jego żoną. Żyłaś z tym chorym człowiekiem przez wiele lat pod jednym dachem. Przez 36 lat!!! Na pewno jeszcze coś do niego czujesz, a on jest chory. Nie potępiaj go, bo nie zawinił.

Offline

 

#14 2012-10-04 18:03:07

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Pewnego razu on wzial nasze pierwsze dziecko (okolo 1,5 roku mialo)na wozku dzieciecym(tzw.spacerowka) i poszedl na spacer.Gdy wrocil z dzieckiem byl jakis dziwny.Powiedzial:-dziecko mi zginelo-(naturalnie uzyl imie dziecka,ale ja nie chce tu imienia uzywac,dlatego pisze dziecko).   -Jak ci dziecko zginelo-spytalam zdenerwowana.      -Przed blokiem-powiedzial -Przed  jakim blokiem?-spytalam     -Poszlem do bloku i gdy wrocilem dziecka nie bylo.-odpowiedzial     Sparalizowalo mnie i na sekunde zaniemowilam z zaskoczenia.  -Jak to,zostawiles dziecko same w wozku?-zesztywnialam    -Tak,chcialem tylko cos zobaczyc-     -Co chciales zobaczyc?-         -Poszlem do jednej kobiety do gory-      -Po co?-         -Bo mialem jej wersalke naprawic i poszlem zeby zobaczyc co jest do robienia przy tej wersalce.-      -I zostawiles dziecko same przed blokiem w wozku!      -Tak.Ono miala siedziec w wozku i czekac!Mowilem mu to!-powiedzial to takim tonem jakby jeszcze byl na dziecko pogniewany,ze go nie usluchalo.   -Jak powiedziales dziecku?Przeciez to male dziecko.Ono tego nie rozumie!Jak dziecko mialo na ciebie czekac?Przeciez normalne,ze dziecko wyjdzie z wozka i sobie pojdzie-w srodku az mna wstrzasalo.     -Miala czekac w wozku!...-nie mial zadnych wyrzutow sumienia,jeszcze sie stawial,uwazal to za normalne.Nie dowierzalam wlasnym uszom.Juz nie moglam wytrzymac.Poklocilam sie z nim.Wyskoczylam na niego.Jak on smial takie male dziecko zostawic same.Nie moglam sobie tego wyobrazic.Moje kochane dziecko zostawil same.Az sie wzdrygalam na te mysl.Powiedzial,ze zaczal dziecka szukac,wszedl do bloku spowrotem,nigdzie go nie bylo.Chcial juz isc do domu,ale jeszcze raz wszedl do bloku i ominal kobiete z dziecmi,gdy schodzil na dol zobaczyl dziecko.  -Chciales tak bez dziecka przyjsc do domu?-     -Jak jej nigdzie nie bylo.Juz bym prawie poszedl-      Mialam dosyc. Z jego gadania wynikalo,ze tez dziecka dlugo nie szukal i tak bez niczego chcial isc do domu.Wykonczyl mnie na caly dzien.Mialam wrazenie,ze on to wszystko mowil z obojetnoscia.Jak by sie cos dziecku stalo,to nie wiem co bym mu zrobila.Dzisiaj wiem,ze on wtenczas juz byl chory.Dostawal swoje stany.Zobaczyl jakas kobiete i poszedl za nia automatycznie,zostawiajac dziecko same.Przed wyjsciem na spacer nic nie mowil,ze ma zobaczyc jakas wersalke.To bylo ;klamstwo; jego chorego celu.Dlaczego to jest utajane.Nawet kosztem dzieci.Potem b.dlugo mu dziecka nie dawalam.Nie moglam tego zapomniec.Dzisiaj wiem juz,ze wtenczas to co on mowil,to tak myslal.Nie mial prawdziwych uczuc.Nomalny ojciec,nigdy,ale to nigdy by tak nie zrobil.On wtenczas myslal,ze male dziecko moze zostawic  i ono go musi sluchac-co on powiedzial.Nie rozumial,ze to male dziecko,ktore sie dopiero uczy.Psychopata uczy sie od innych jak sie zachowywac,jak reagowac,co jest dobrem a co zlem,jak ukazywac uczucia-tylko ze ich uczucia sa tylko na pokaz ,zeby mogli manipulowac.On byl cwany jak lis.Przebiegly.Bardzo msciwy,gdy mu ktos cos zrobil co mu sie nie podobalo,albo powiedzial-nie przepuscil tego,pamietal latami,nawet po latach potrafil sie zemscic,w najbardziej niespodziewanej sytuacji dla tej osoby.Mnie oczywiscie oszukiwal,umial tak przekonac, przez pierwsze lata mu wierzylam.Umial mna tak manipulowac,ze przez pierwsze lata mialam do niego zaufanie.NIe znalam zycia.Nie myslalam,ze zycie moze byc tak brutalne.Mialam duze uczucia i on to wykorzystywal,Robil z nas ofiary.Gdy 2 lata temu rozmawialam z lekarzem,to powiedzialam lekarzowi,ze jak bylam jeszcze b.mloda to on wyrzucil dwie moje kolezanki z domu.Tlumaczyl sie tym,ze one byly nieodpowiednie dla mnie,co bylo klamstwem,normalne dziewczyny.Poklocilam sie z nim wtenczas,ale za duzo czasu do zastanowienia sie nie mialam,bo byly male dzieci.Lekarz odpowiedzial:-bo on manipulowal pania...- On byl i jest psychopata z rozdwojeniem jazni...I psychopata moze miec choroby psychiczne,potwierdzone przez lekarza.

Offline

 

#15 2012-10-04 21:02:39

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Trudnodarmo                                                                                                                                                           Mam z nim 3 doroslych juz dzieci.Wiem i zdaje sobie sprawe,ze te choroby moga byc dziedziczne.Ale nie musza,;moga; byc dziedziczne.Na szczescie moje dzieci(dzieki Bogu)tego nie maja,jak tez nie sa psychopatami-maja uczucia.One nie chcialy z  poczatku wierzyc,ze ich ojciec jest chory,tak samo,ze jest psychopata.Nie chcialy do siebie dopuscic,ze to jest mozliwe.Nikt nie chce takiego ojca.Ja tez dlugo potrzebowalam,by to dopuscic do siebie,zeby to zaakceptowac,zeby to jako tako zrozumiec itp.Chodzilam do jego lekarza,prosilam-zeby im to powiedzial,bo dzieci nie wierzyly,on dalej nimi manipulowal,a gdy wpadal w chore stany -chowal sie przed nimi,wychodzil.Przekonywal ich,ze to ja jestem chora.Ja cierpialam.On nie chcial sie leczyc.Lekarz nie chcial im powiedziec.Mowil,ze nie moze,bo on go moze do sadu podac.Lekarz ma obowiazek milczenia,gdy pacjent nie zgadza sie.Nie rozumialam tego.   -Dlaczego dzieci nie moga wiedziec,ze ich ojciec jest chory...-      -Ja im tego nie powiem,mam obowiazek milczenia.Niech pani z nimi rozmawia.Niech pani z nimi rozmawia...Niech pani poslucha.Pani nie jest wariatka,pani sie nic nie zdaje,..-mowil lekarz.-Niech sie pani trzyma,..-        W koncu dzieci zaczely pomalu wierzyc,ze z nim jest cos nie tak.       Psychopata ma zaburzenie osobowosci.Wie co robi,wlasnie,nie potrafi przewidziec moralnych konsekwencji swoich czynow.Starszy psychopata wie juz mniej wiecej,co jest dobrem a co zlem,zdazyl juz sie mniej wiecej nauczyc od innych ludzi,obserwowal ich,ale tak naprawde on tego nie rozumie,nie czuje,bo nie ma uczuc.Te 'sztuczne' uczucia wykorzystuje,gdy jest mu to potrzebne do manipulacji,do jemu tylko znanych celow.Przed laty,jak jeszcze byl mlody mial szanse sie leczyc,nie chcial.Lekarze go ostrzegali.Wiedzial juz wtenczas kim jest.Mial swoj wybor,mial szanse.Ale nie chcial z tego skorzystac,dobrze mu z tym bylo zyc.Uwazal to za normalne.Psychopaci nie chca sie leczyc.Nie wiadomo nawet dokladnie czy to jest do wyleczenia,nie jest to jeszcze tak dobrze zbadane.Psychopaci chca wladzy i seksu.To jest dla nich najwazniejsze.Biada temu,kto stanie psychopacie na drodze do jego celu.On nie jest taki biedny,jak myslisz.Swoimi dziecmi juz dosyc monipulowal.Nie jest tez na ulicy,ma co jesc.

Offline

 

#16 2012-10-04 23:27:21

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Chce to opisac dalej.   -Sex jest b.wazny.Swiat sie opiera na d....Rozumiesz!Sex jest najwazniejszy.-krzyczal.           -Spytaj sie twoich kolezanek i twojej siostry,to ci powiedza...-          -Moje siostry i moje kolezanki na pewno tak nie mysla,ze sex jest najwazniejszy na swiecie.Przestan!-powiedzialam        -Wlasnie,ze tak.Roumiesz!!!...-krzyczal.        Jak ja widze kobiety to sie podniecam i wtedy mi sie chce kochac.I wtedy ja...           Ale ja siedzialam na wersalce i jak zaczal mowic to zdretwialam.Sparalizowalo mnie i to cale cialo,nie wiedzialam co sie ze mna dzieje.Moje serce przestalo bic.Nie slyszalam go co dalej mowil.Nie moglam tez nic powiedziec.Nie moglam ruszyc reka ani noga.Czulam tylko,ze zaraz bede na drugim swiecie.Zaczelam sama myslami o mnie walczyc.W tym momencie tylko moj mozg funkcjonowal.W 1-ej sekundzie odrzucilam wszystkie mysli z mojej glowy.Przestan i wracaj-pomyslalam intensywnie.Pomalu zaczelo mnie odretwienie i paraliz puszczac.Po 2 czy 3min.wrocilam do siebie.Ale bylam jakby odretwiala.Zaczelam widziec i slyszec.On patrzal na mnie i krzyczal:Rozumiesz!!!       Ale ja nie slyszalam co on wszystko powiedzial w tym czasie.I moze dobrze,bo w tym momencie bym tego na pewno nie przezyla.Moze i nie swiadomie,ale by mnie psychicznie zabil.                                                                                           Ledwo ''powstalam''na nogi,a on znowu zaczal:-Ja musze widziec ciala kobiet,mnie to podnieca.Rozumiesz!!!Ja musze i chce sie kochac.Ciala kobiet....Twoje cialo bylo najpiekniejsze.Ja je wybralem.Ja chce sie kochac.          -Byles i myslales tak zawsze?Czemu teraz mi to dopiero mowisz ,a nie przed 10,czy 30 latami-pytalam zdruzgotana i ponizona.        -Tak,bylem taki zawsze.Zawsze tak myslalem.Predzej mnie o to nie pytalas.-            -Co,......nigdy nie pomyslalam,ze taki jestes.-        -To przychodzi do mnie automatycznie....-mowil                Inni uciekaja z domu,np.ida po papierosy i nigdy juz nie wracaja.Wiekszosc tych mezczyzn co tak robi to seksocholicy....Ja nie mialem odwagi was opuscic...Kobiety mnie zawsze podniecaly...Tacy musza 3,4 razy dziennie...Rozumiesz!!!Moglabys 3,4 razy dziennie.Widzisz.A to sie i tak nie wyda.-         Wtedy jeszcze nie wiedzialam dobrze kim on jest.O Boze on zwariowal,myslalam.Boze ratuj.To nie moze byc prawda.Czy ja mam oszalec? Zawsze wiekszosc czasu poswiecalam dzieciom,rodzinie.Nie mialam czasu go obserwowac.Nawet by mi to do glowy nie przyszlo.Ale czulam,ze cos jest nie tak.Ze on nieraz jest inny,dziwny.Ale kochalam go.Nieraz jego'' dziwne'' zachowanie dziwilo mnie.Ale jak zawsze duzo czasu do zastanawiania sie nie mialam.Nieraz niektore kobiety sie szyderczo smialy,ale ja sie tym za bardzo nie przejmowalam.Powiedzialam cos do nich i tyle.Ale nie wiedzialam wlasciwie o co chodzi.On mnie dobrze pilnowal,zeby nikt mi czegos nie powiedzial.Niektorzy sie go bali.Duzo mi sie z naszego zycia przypomnialo.Jego dziwne zachowanie nieraz do kobiet.Tyle razy slyszalam-Taki dobry do kobiet-      Ale ja sobie sprawy nie zdawalam,co to znaczy.Przciez nie bedzie ich bil,a jaki ma byc -myslalam.Jedna jego kuzynka tez tak czesto mowila,ale on i jego siostra dobrze pilnowali,zeby mi czegos nie powiedziala.Jak mu cos powiedzialam to wychodzil z domu.

Offline

 

#17 2012-10-05 00:50:13

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

On wchodzil w rozne stany i w transy.I wtenczas zachowywal sie jak chory psychicznie czlowiek.Jego niektorych transow balam sie.Byl calkiem innym czlowiekiem.Zachowywal sie ''dziko''.Nie byl soba.Jakby cos w niego wchodzilo.To przychodzilo do niego nagle.Nieraz raz dziennie,nieraz pare razy dziennie.Ale tez calkiem nie wiedzialam,bo caly czas przy nim nie bylam.Ja opisuje tylko to co ja widzialam.Na poczatku roku 2011,wchodzil czesto w te stany.Byl czas,ze byl niebezpieczny.Nie wierzylam wlasnym oczom i uszom.Siedzial czesto przy komputerze i sluchal CD(ksiazki).W czasie sluchania''wariowal''.Nie chce tego opisywac.Byl prawie rok na zwolnieniu lekarskim.Chcial isc na rente,ale nie chcial sie zgodzic zeby byla jego wlasciwa diagnosa postawiona.Mial somatyczne bole kregoslupa,i na to chcial isc na rente.A jest calkiem normalne,ze na to lekarze nie dadza mu renty.Jak by sie zgodzil,ze swoja diagnosa to by dostal rente.Pod koniec lata 2010,gdy sie kladl do lozka i chcial spac,nagle rzucal sie i krzyczal jak opetany -O nie,znowu.odejdz,odejdz.-Wzrok mial wystraszony i o oblakany.Po tym nagle zaczal w ''transie'' gadac jakby oszalal rzeczy...Jego glos byl szyderczy.To trwalo moze z tydzien,a potem w nocy wyrywaly mu sie ''straszne'' zdania.Nie mogl spac,zasypial okolo 4 albo 5 nad ranem.Mial wtedy tez mrowienia w glowie i na calym ciele prawie.Wygladal jak szaleniec.To wszystko bylo straszne.B.straszne.To bylo zachowanie czlowieka b,psych.chorego.Ja w tym czasie bylam calkiem ''sama''.Nie moglam nawet to nikomu powiedziec.Przezywalam''katusze''.             Ja jestem Bogiem-mowil-skoro czlowiek ma schizofrenie,to Bog tez ja ma,stworzyl nas na swoje podobienstwo-szyderczo mowil.-jestem Bogiem-                          -Mam silna,mocna energie.Ludzie mnie sluchali i sluchaja.Ludzie zawsze sie mnie bali.Mieli respekt przede mna.Gdy cos mowilem to sluchali mnie.

Offline

 

#18 2012-10-05 14:13:15

trudnodarmo
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2012-03-11
Posty: 170

Re: chory psychopata

Wybacz, ale jak dla mnie z opisów to on jest klasycznym przykładem schizofrenika paranoidalnego.

Rozumiem, że mogłabyś na chwilę poczuć się lepiej, gdybyś mogła przyjąć, że on jest w jakiś sposób "gorszym przypadkiem psychiatrycznym" od wszelkich innych (a Ty cierpiałaś bardziej niż wszyscy inni, których bliscy mają choroby psychiczne).

Jednak w Twoich opisach nie ma - jak dla mnie - nic szczególnego...Ot - kolejny schizofrenik zbzikowany na punkcie seksu (w zasadzie to dość popularne zarówno wśród schizofreników jak i ludzi normalnych).

W zasadzie to ten facet nawet szczególnie brutalnie wobec Ciebie i Waszych dzieci się nie odnosił. Inaczej nie przeżylibyście wspólnie 36 lat, tylko by Ciebie albo dzieci zadźgał nożem lub podobnie...

Żadnego rozszczepienia osobowości w tych Twoich opisach też nie dostrzegam. Po prostu oni czasami są chorzy, a czasami w fazie remisji, bo rozszczepienie osobowości manifestuje się w inny sposób...(a i lekarze mają wątpliwości czy ta przypadłość w ogóle występuje).

Inaczej manifestuje się też psychopatia, ale jesteś taka uparta, że "uodporniłaś się" na wszelkie moje rzeczowe argumenty i skoro chcesz wierzyć, że Twój Mąż jest "złym psychopatą" to wierzysz.

Moim zdaniem naprawdę lepiej by było dla Ciebie jakbyś trochę pozgłębiała temat zamiast filozofować o tym, jak straszliwie straszliwy przypadek Ci się trafił i jakie multum chorób psychicznych jest jego udziałem. Holywoodzkie filmy z holywoodzkimi rozpoznaniami to jedna rzecz, a życie - druga...

Facet był tylko dwa razy w szpitalu. To naprawdę skromnie. Poza tym żyjesz i Twoje dzieci też. Gdyby miał być skrajnym przypadkiem to przez 36 lat naprawdę byłoby dużo gorzej, więc nie dramatyzuj.

Rozumiem, że zostawiłaś go, bo nie miałaś już sił w tym tkwić, ale on też jest człowiekiem. Chorym człowiekiem.

Na nas - ludziach, którzy się zetknęli z chorobą - ta choroba również niestety odciska swoje piętno...

Napisz lepiej, jak sobie radziłaś z dziećmi, Mężem i pracą? Kto Ci pomagał? Czy Mąż Ci czasem Ci pomagał? Czy przynosił do domu jakieś pieniądze czy też wydawał je na głupoty (jakie)? Kiedy przestałaś go kochać? Dlaczego byłaś z nim tak długo? Czy chodzisz na terapię?

Ostatnio edytowany przez trudnodarmo (2012-10-05 14:54:33)

Offline

 

#19 2012-10-06 10:24:15

Maru
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2012-09-16
Posty: 102

Re: chory psychopata

Do autorki: Czy nadal mieszkacie we wspólnym mieszkaniu? (sorry ,ale nie przeczytałam od początku)...Pozdrawiam...

Offline

 

#20 2012-10-06 17:52:31

grazynka03
Netbabeczka
Wiek: w sam raz
Zarejestrowany: 2012-03-27
Posty: 411

Re: chory psychopata

beateowski1958 napisał:

.........................   -Mam silna,mocna energie.Ludzie mnie sluchali i sluchaja.Ludzie zawsze sie mnie bali.Mieli respekt przede mna.Gdy cos mowilem to sluchali mnie.

Serdecznie Ci współczuję moja córka ma takie same kłopoty ze swoim mężem , te same zachowania nawet prawie taka sama gatka chory jest chory ale nie cierpi bo nie wie że nie-tak postępuje ale być z takim człowiekiem to jest rzecz okropna.....kto tego nie przeżył to nie zrozumie ...trzymaj się w miarę ciepło-pozdrawiam.

Ostatnio edytowany przez grazynka03 (2012-10-06 17:55:29)


Strach zapukał do drzwi
odwaga poszła otworzyć
nie było tam nikogo .

Offline

 

#21 2012-10-06 19:31:26

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

W marcu 2010 jak jeszcze pracowal ,przed wyjsciem do pracy,gdy siedzielismy w kuchni on nagle zaczal krzyczec i ublizac Bogu.Reke wzniosl do gory i wygrazajac Bogu zaczal sie szyderczo i nienawistnie drzec-Ty tam,jak sie nazywasz Bog czy diabel.Ty h... ...Przeklinal na Boga i wyzywal go najgorszymi slowami.Wtenczas juz wiedzialam,ze on zwariowal,ze z nim sie cos dzieje.Jak on smial tak sie wyrazac.Po niedlugim czasie znalazl sie na zwolnieniu lekarskim.Potem jeszcze tez tak ublizal Bogu.Gdy dostawal ten stan,wygladal jak oblakany,oszalale oczy,jego ironiczny, szyderczy i nienawistny smiech.                                    -Zburzylas moj swiat,moja bajke.Ja ulozylem sobie bajke zeby zyc.Ty mi go zniszczylas zepsulas mi zycie...-nienawistnym msciwym glosem.                                     -A co sie stanie jak pojde z panienka na spacer?Zgwalce ja.Tylko spacerek.Nie moge?Zawsze chodzilem na spacerek z kobietami,jak mi bylo po drodze,szly w tym samym kierunku,to dlaczego nie moglem isc na spacer z inna....-                                                                    -W bibli nawet...poszedl z corkami jak go upily do lozka.Spal z nimi.W ostatecznosci nawet z corka mozna.....-                                -Tego kwiata jest pol swiata.Musze udowodnic...,ze jestem mezczyzna.-                                       -Kobiety sie zemszcza na tobie,nadchodzi zemsta kobiet.Bedziesz wywieziona na taczce z miasta,jak Jagna z ''Chlopow''-                                       -Byl juz taki film,ze cala wioske ogarnela psychoza.Tutaj tez z naszego bloku wszyscy dostali psychozy...-                   -Ja zadnej nic nie obiecywalem.Co sobie te glupie kobiety mysla,one chca isc ze mna do lozka.Moge miec tyle kobiet.Skarza mi sie ,ze sa takie samotne,chca zebym z nimi poszedl.Nawet nie mozna spojrzec na nie bo sobie zaraz cos obiecuja....-                                         -Tacy jak ja wzieliby kazda inna zone,ale biada temu,zeby ktos ich zony wzial,zabilbym..-                              -Dam ci tyle pieniedzy wszystko.Wiesz,ze na pieniadzach mi nie zalezy....Sex jest bardzo wazny dla mnie...-           -Ja nie mialm odwagi was opuscic,balem sie.Ale inni tacy jak ja,wychodza z domu po papierosy i juz nigdy nie wracaja do zon i dzieci.Balem sie,ze nie dam sobie sam rady ...-Ty wiesz,ze ludzie mnie sluchaja.Ja moge mowic wszystko i ludzie beda mi wierzyc.wiesz o tym...Ty mozesz mowic co chcesz,a ludzie ci i tak nie beda wierzyc.Ty wiesz,ze ja umie ludzmi manipulowac.Ja mam wielka sile w sobie,potrafie ludzi przekonywac,rozumiesz!!!Ludzie sie mnie boja,rozumiesz!!!-                                      -Psychicznie chorych ludzi powinno sie  zabijac-...                                        -Ja jestem bogiem.Bog tez ma schizofrenie,i dlatego my ludzie tez ja mamy.Na jego podobienstwo...-                                                            -                                                         Nieraz wpadal w stany,ze przedstawial sie jako taki biedny,ze mu wszyscy krzywde robia,wszyscy mu zle zycza...itp.Opowiadal;-ojciec nie wracal na noce.Gdy spytalam co robil,to powiedzial,ze nie wie...,a potem,''moze pracowal.''Ale to mowil glosem w ''manii''-nie mowil gdzie jedzie,kiedy wroci.Nie  rozmawial z nami.Malo kiedy...W domu mial awantury.Bal sie bardzo.Raz matka z ojcem stlukli szybe w czasie awantury.Schowal sie  i sie bardzo bal.Mowi,ze sie tez bili,awanturowali,krzyczeli.W domu nie bylo miejsca,zeby dobrze lekcje odrobic.,odpoczac.Uciekal nad rzeke,zeby miec spokoj.Musial pomagac nosic ciezkie worki z ziemniakami,czy tez cos innego nosic.Zbierac ziemniaki.Bylo ciezko.Matka robila czesto ''cienkie''zupki.Byl bity,odpychany i popychany.W szkole tez go poniewierali,krzyczeli.Z nauczycielami mial czesto problemy.Starsi chlopcy go popychali i bili....                                          Juz jako maly chlopiec czesto przychodzil do niego dzielnicowy,bo ciagle cos przeskrobal,czesto mial klopoty w szkole,(matka byla czesto wzywana do szkoly)na podworku, mial tez problemy z milicja,z chlopakami wlamal sie do kiosku,wiedzial jak sie wlamac....Takie rzeczy robil czesciej...Przez cale swoje zycie czesto cos przeskrobal,ze mial do czynienia z policja,musial uciekal przed policja,i udawalo mu sie uciec(ja  nic o tym nie wiedzialam.Niecale dwa lata nie bylo go w domu,byl w prewentorium i w sanatorium(gdy mial gdzies 11lat),tam go karmili tabletkami,ale on i tak wypluwal,oszukiwal ich ....                                           Raz w nocy obudzil sie wystraszony,lezal pomiedzy dwoma cygankami,jego mama wpuszczala obcych ludzi,zeby pomoc...         Jego starszy brat byl tchorzem,gdy cos przeskrobal to uciekal a on musial go bronic,.....

Offline

 

#22 2012-10-06 21:28:22

Maru
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2012-09-16
Posty: 102

Re: chory psychopata

do autorki: Jeśli masz takie przeżycia powinnaś korzystać na co dzień z wsparcia w GRUPIE OSÓB, które mają (miały) bliską osobę chorą...Poza tym pytałam czy nadal mieszkacie razem?

Offline

 

#23 2012-10-06 22:16:34

trudnodarmo
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2012-03-11
Posty: 170

Re: chory psychopata

Grazynka03,

jak nie chce Ci się czytać...to nie wymagaj ode mnie, że będę się powtarzać. Uważam po prostu, że autorka powinna raczej współczuć choremu byłemu Mężowi zamiast używać nieadekwatnych sformułowań typu "psychopata", wymyślać własną teorię chorób psychicznych i użalać się nad sobą.

Chcesz się nad nią poużalać i pisać, że "jestem okropna'. Proszę bardzo.

Oczywiście mi również autorki jest szkoda, ale dużo bardziej jest mi szkoda jej byłego Męża, bo on ze swoją chorobą pozostanie sam do końca, podczas gdy autorka będzie nam tu dramatyczne opisywać objawy jego choroby, a potem odda się prostym radościom w swoim dalszym życiu (być może nie zmąconym żadną głębszą myślą).

(Czysto hipotetycznie) zastanów się Grażynko, czy uważałabyś, że to w porządku, gdybym opisywała na forum jak straszne i cuchnące były rany na ciele mojego trędowatego męża, z którym rozwiodłam się (ze względu na trąd)?

Czy uważałabyś, że to w porządku, gdybym nazywała go "śmierdzielem" oraz pisała, że zaniedbał się celowo i złośliwie, co spowodowało owrzodzenia ciała i obrzydliwy odór (którego nie mogłam znieść)?

W takim przypadku uznałabyś prawdopodobnie, że jestem niedojrzałą egocentryczną ignorantką, a mojemu Mężowi należałoby raczej współczuć choroby.

Posty autorki odbieram analogicznie jak Ty prawdopodobnie odbierałabyś powyższy, czysto hipotetyczny przykład z trędowatym. Mam ku temu podstawy, o których pisałam we wcześniejszych postach.

Jeśli jesteś ciekawa możesz je przeczytać, a jeśli wystarcza Ci do szczęścia czarno biały podział świata na złych i dobrych to możesz mnie nadal wyzywać mnie od "okropnych bab" i tym podobnie (ile tylko epitetów, wyobraźni i cierpliwości Ci starczy).

Offline

 

#24 2012-10-07 00:46:22

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

-Nie placz(tu wymienil imie swojej siostry),nie placz...Mowilem jej,zeby nie plakala!...Zycie nie jest bajka...- Mowil to tonem dziwnym,jakby w manii,jakby byl przy jej smierci.Ja sluchalam struchlala,nie moglam nawet plakac,lzy mi same splywaly z oczu.Jego druga siostra(majac okolo 28 lat)powiesila sie.Jej maz byl seksocholikiem(teraz to zrozumialam,byl ''chory'' na punkcie kobiet).Po jej smierci sasiedzi mowili cichaczem,ze sprowadzal dziewczyny do domu,przy swojej zonie.Ona byla ponoc tego swiadkiem.Miala 4 malych dzieci.Najmlodsze mialo okolo 1,5 roczku,gdy jego mama odeszla z tego swiata.Byla tez na psychiatrii.Widziala na koniec juz duchy.Przed smiercia nie bylo z nia dobrze.Mieszkali w malenkim domku,1pokoik malutki i jedna mala kuchnia.Jej maz budowal dom.Gdy mieli sie juz prawie wprowadzac do tego domu,ona powiesila sie w piwnicy(w nowym domu)Miala ponoc paznokcie,czy palce odrapane,zdarte.Wygladalo to tak jakby jej  ktos pomagal,jakby ona sie bronila.Dokladnie nie wiem,pisze tylko to co slyszalam...Podejrzewali jej meza.Ale on byl na rybach,ponoc nie byl w tym czasie w domu.Jego siostra przyjechala do tesciowej i jej powiedziala,ze corka sie powiesila.Bylam w tym czasie u tesciowej w domu z moim pierwszym dzieckiem(bylo niemowleciem).  To bylo okropne.Mojej tesciowej przerazajacy krzyk...Bylam w szoku,nie moglam uwierzyc w to.Lubialam moja szwagierke.Gdy ja poznalam byla rowna dziwczyna,ale ona juz wtenczas cierpiala przez meza(wtenczas sobie sprawy z tego nie zdawalam).Potem poszlam do domu .On wrocil pozno z pracy.      Gdy on to mowil o swojej siostrze struchlalam,dostalam szoku.Czyzby on mial z tym cos wspolnego.Widzialam w jakie stany wchodzil.Nie raz nic nie pamietal z tego co robil,urywal mu sie nagle ''film''.Boze, to jest niemozliwe.Nigdy bym nie posadzala go.Widzialam tez jego ''dzikosc'',prawdziwa ''dzikosc''czy oblakanie.W tym stanie on nie odpowiada za siebie,idzie na calosc,to przychodzi automatycznie do niego.Widzi inny swiat.Czyzby on swojej siostrze...Boze...Co ta biedna dziwczyna musiala przejsc.Wtenczas  nikt by go nie podejrzewal o to,a juz w ogole jego mama.Tesciowa miala dlugo pretensje do jej meza,ze to on jej pomogl....                  Ten temat skoncze potem,bo zeby to zrozumiec musze jeszcze inne sytuacje opisac.                                                            Zaczal mowic o jednym zboczencu,ktory gwalcil i zabijal latami kobietyJak on zaczal grasowac ja bylam jeszcze dzieckiem.Policja go dlugie lata szukala.On sial strach wsrod kobiet.On przyznal sie ze tego zboczenca znal.O tym zboczencu mowil b.dziwnie Jakby chcial go usprawiedliwic...,ze on byl tez chory,jakby cos podobnego robil...                                                         Zaczal mowic mi o jakiejs dziewczynie,ktora rzucila sie z komina jednej fabryki(mial gdzies okolo19 lat)Okazalo sie,ze byla w ciazy.Byl wzywany do dyrektora szkoly,ktory go pytal czy ja znal,czy mial cos z nia,bo go z nia widzieli.Ona byla z jakiejs wioski.Mowil mi ,ze raz tylko szedl z nia bo bylo mu po drodze...    Potem mowil mi jeszcze pare razy o tej dziewczynie i o swojej siostrze,ale juz    inaczej.                            -Raz bylem na zabawie wiejskiej.Na zabawie byla troche rozruba,poszlo o jakas dziewczyne.Chcialem wracac i poszlem z chlopakami,ktorych dobrze nie znalem...Po jakims czasie zaczelem sie ich obawiac.Wyczulem,ze oni    nie sa szczerzy do mnie.Jeden z nich mial noz.Szlismy droga miedzy polami.Balem sie...Doszlismy do jednego przystanku.Bylo ciemno.Ja powiedzialem,ze zaraz przyjde,tylko sie wysi....Poszlem za przystanek i dalej nic nie pamietam.....Wiem tylko,ze jak wyszlem to ich nie bylo.Nie pamietam jak ja sikalem,co ja robilem,jak dlugo to bylo...Bylem zaskoczony,ze ich nie ma.Droge bylo widac,a ich nigdzie nie bylo.....-    Mowil,ze w takie stany wpadal czesciej,nie wie co robil,co sie dzialo,jak dlugo to trwalo.Za ktoryms razem ,gdy mi coraz dziwniej zaczal mowic o tej sytuacji,spytalam sie go wystraszona:-chyba ich nie zabiles?. -     -Nie wiem-             Gdy to wszystko mowil to byl w dziwnym stanie.      Bylam tym wszystkim zszokowana  ,   czy on bredzi,czy mowi prawde.                            Potem mowil,ze ta dziewczyna byla z nim w ciazy.On jej nie chcial.Ona mu przeszkadzala...Pamietam jak jeszcze chodzilismy,to raz przechodzac kola tej fabryki powiedzial-z tego komina rzucila sie dziewczyna,byla w ciazy...Miala tam jakiegos chlopaka...-mowil to dziwnym glosem i patrzal tak na ten komin dziwnie.Ja wtenczas nic o tym nie wiedzialam,ze on cos mial wspolnego z ta dziewczyna.On chodzil wtenczas ze mna.Bal sie ze mnie straci,ona mu przeszkadzala w jego ''podwojnym'' zyciu .Mnie nie chcial stracic.Boze,on pomogl jej w samobojstwie...                                                               Gdy bylismy jeszcze razem przyszedl raz do domu i zaczal namawiac mnie do samobojstwa -chodz idziemy sie z tego mostu rzucic,co nam zostalo,jestesmy sobie przeznaczeni,musimy byc razem -zaczal mnie ciagnac,szarpac...smial sie przy tym jak oblakany,ironicznie...

Offline

 

#25 2012-10-07 01:03:32

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Maru                                                                                                                                                                      Nie mieszkam juz z nim.Miesiac temu dostalam rozwod.Dziekuje za rade .Serdeczne podrowienia

Offline

 

#26 2012-10-07 03:58:05

Kyntia
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2011-02-15
Posty: 595

Re: chory psychopata

July1980 napisał:

trudnodarmo:
Gdy przypadkowo natrafiłam na ten post i przeczytałam twoją, kobieto, odpowiedż, to się tak zdenerwowałam, że musiałam się tu ekstra zameldować, żeby ci odpowiedzieć. Po pierwsze za kogo ty się masz? Kto tobie dał prawo do osądzania i atakowania pisemnie tą osobe? Jak ci się nie podoba w jaki sposób ona to opisuje, to nie musisz tego poprostu czytać. Ta twoja odpowiedż jest bezczelna i

Kurcze,piszesz o atakowaniu, a caly Twoj post jest jednym wielkim ...karabinem maszynowym...atak,atak,atak...przeczytaj sobie siebie na spokojnie...

beateowski1958 napisał:

Trudnodarmo                                                                                                                                                            Nie wiem kobieto,ile ty masz na ten temat wiadomosci,bo kazda choroba psychiczna jest inna.Piszesz,ze bylas w podobnej sytuacji.ok.,ale na pewno nie masz jeszcze na tyle duzo wiedzy zebys innych tak osadzala.Jaki bym miala tutaj cel pozalenia sie czy wspolczucia?Ty mi na pewno w niczym nie pomozesz.Itez absolutnie tego nie oczekiwalam.

A czego oczekujesz?
Nie chcesz porad,bo inni na pewno nie maja takiej wiedzy,nie zalisz sie,nie chcesz wspolczucia,nikt ci na pewno nie pomoze,niczego nie oczekujesz. to wyczytalam z tego skromnego zdania...wiec po co to piszesz? Załóż sobie pamietnik i tam sobie pisz...no chyba ze zalezy ci na widowni i czytelnikach, to owszem pisz poki literki z klawia sie nie wymarza...

beateowski -------smiechu warte jest to wszystko...wiesz dlaczego?
Twój pierwszy post byl czyms w rodzaju - przedstawienia siebie w roli ofiary...samo opisywanie jego wywodow,mysli...nie wiem...calosc byla niejasna, bylo...niesmaczne,nie na miejscu,na nic potrzebne.
Ktos ci odpisal i nagle jebudut!!!!!
Znawczyni psychiatrii i chorob psychicznych z Ciebie wyskoczyla.

Wiele osob bedzie cie bronic, ale ja wiem po co Tu przywloklas sie, i po co to pisalas.

tak doczytalam do konca smile

Ostatnio edytowany przez Kyntia (2012-10-07 04:08:45)


Ludzie dzielą się na: tych chorych psychicznie i tych jeszcze nie zbadanych.

Offline

 

#27 2012-10-07 09:27:27

grazynka03
Netbabeczka
Wiek: w sam raz
Zarejestrowany: 2012-03-27
Posty: 411

Re: chory psychopata

Kyntia następny Bóg.......NIE CHCE MI SIĘ GADAC BO TUTAJ KAŻDY CIERPIĄCY JEST MAZGAJEM-nie wolno tu pisać co się czuje ......

Zawsze uczono że tylko Bóg jest od oceniania i rozgrzeszania innych...

A Twój post nie jest karabinem???

Trudnodarmo zostawiłas swojego chorego męża??Biedny chory człowiek...hi...hi...Ty jesteś wolna a on dalej chory opuszczony czy tak????Do diabła z tym wszystkim....
No tak , tak odebrałam Twój post----kim jesteś teraz zaczarowałaś mnie , no no.sadi=\

Miłej niedzieli życzę wszystkim.smileismile

Ostatnio edytowany przez grazynka03 (2012-10-07 09:28:31)


Strach zapukał do drzwi
odwaga poszła otworzyć
nie było tam nikogo .

Offline

 

#28 2012-10-07 09:56:33

Maru
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2012-09-16
Posty: 102

Re: chory psychopata

beateowski1958 napisał:

Maru                                                                                                                                                                      Nie mieszkam juz z nim.Miesiac temu dostalam rozwod.Dziekuje za rade .Serdeczne podrowienia

No to super ,że już nie musisz na niego patrzeć....Teraz zadbaj o siebie (może dzieci też by poszły na terapię do psychologa,albo się wybierzcie wspólnie na terapię rodzinną), nie poddawaj się....Ja mieszkam z typem podobnym i niestety chociaż rozwód jest orzeczony tylko wyłącznie z jego winy to dostał pokój do wyłącznego użytkowania. Musiałabym mieszkanie sprzedać i dać mu część spłaty...takie mamy w Polsce prawo....Bardzo dobrze,że piszesz o tym ,ale też możesz(jak ktoś tu Ci sugeruje ) pisać sobie w domu na kartkach...podobno to pomaga.Ze mną mieszka jeszcze syn ,który chociaż pracuje nie jest w stanie oddzielnie zamieszkać i tak tymczasem żyjemy. Pozdrawiam serdecznie!

Ostatnio edytowany przez Maru (2012-10-07 09:57:59)

Offline

 

#29 2012-10-07 10:17:36

raki
Przyjaciółka Forum
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2012-09-27
Posty: 791

Re: chory psychopata

Mam wrażenie, że autorka  po prostu uderzyła w czuły punkt. Ona na prawo widzieć i przeżywać to po swojemu.  Pytanie czemu Was to tak drażni?
Ja nie widzę w tym co pisze nic niesmacznego. Szczególnie,  że pierwszy post był urwany,  a ona zapowiedziała kontynuację.  Tylko nikt nie dał jej dokończyć.


Niektóre trudności się utrzymują,ponieważ ich rozwiązanie uzależniamy od zaistnienia określonych warunków. Lepiej   zaufać, że to,co istotne, się ułoży,gdy przyjdzie właściwy czas. Często jednak naszymi planami wchodzimy losowi w drogę.

Offline

 

#30 2012-10-08 19:49:08

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Grazynka03                                                                                                                                                                dziekuje za post i slowa wsparcia.Tylko ludzie,co podobne problemy maja sa w stanie to zrozumiec.To sa przezycia okropne.Serdeczne pozdrowienia.

Offline

 

#31 2012-10-08 20:57:35

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Kyntia                                                                                                                                                                    Zastanawialam sie co ci to przeszkadza,ze ja tu to opisuje. Czy masz z tym jakis problem? A moze ten temat jest twoim czulym miejscem, kobieto. Na samym poczatku tez zaraz zaznaczylam, ze bede po malu to opisywala, bo to nie da sie od razu wszystkiego opisac, zrozumiec. Jakim prawem sugerujesz mi, zebym z forum odeszla? I twoje myslenie: wiem po co sie tu przywleklas i po co to pisalas - jest po prostu dla mnie smieszne i niedorzeczne. I jeszcze jedno, nie jestem zadnym psychologiem. Opisuje tylko to co sama widzialam i sama slyszalam. Moje przezycia. I moze teraz bede wlasnie sluchala rady innych ludzi, ale na pewno nie od takich jak ty, kobieto.

Post został edytowany z powodu naruszenia regulaminu forum.

Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-10-12 13:12:41)

Offline

 

#32 2012-10-09 02:11:32

July1980
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-10-02
Posty: 3

Re: chory psychopata

Trudnodarmo, w jakis sposob jest mi ciebie szkoda. Z toba to naprawde jest cos nie w porzadku (to widac tez po twoich innych watkach co ty piszesz o sobie i odpowiedziach do innych ludzi. Wszystkich nie czytalam, ale to co przeczytalam mi starczylo) Aczkolwiek autorka pisze, ze ta diagnoza przez lekarza zostala potwierdzona, chcesz ja dalej przekonywac, ze to tak nie jest. Na to moge tylko glowa pokrecic. Zarzucasz jej, ze klamie, ze nie ma wiedzy w tym i sobie cos wymysla. Jeszcze raz cie pytam: za kogo ty sie wlasciwie masz? Nie masz pojecia co ona przezyla, nie znasz calej historji , nie znasz jej ani jej bylego meza, nie jestes psychologiem ani psychiatrem (mam racje?) i chcesz tutaj mimo wszystko stawiac diagnoze? Bardzo cie prosze... to jest absurdalne. Nie uwazam cie w tematyce psychologi za wielce wyuczona, ale mysle, ze ty sama sie tak widzisz.
A wiec  pani „uwazam sie za taka madra i przemadrzala”:  jeszcze raz: tak, to prawda, psychopaci moga jak inni ludzie tez miec choroby psychiczne.  Wiem to, poniewaz taka osobe znalam i znam, i ty „chcialabym byc psychologiem „ nie wgadasz mi, ze jest inaczej. Tak to prawda, ze jak sie tylko informuje powierzchownie, to sie mysli, ze takiego czegos nie ma. Ale jesli sie tym tematem glebiej zajac, to znajdzie sie na to potwierdzenia. Zaburzenia psychopaty jest do dzisiaj nie za bardzo jeszcze znane i opisane. Sa jeszcze tez lekarze,ktorzy nie wiedza czy nie wierza, ze psychopaci w ogole istnieja /egzystuja. Mozg czlowieka jest organem, ktory do dzisiaj jeszcze nie moze byc dokladnie zbadany. I dlatego nie powinno to nikogo dziwic, ze na takie tematy duzo jest roznych opisow i teorii, i dlatego jest tez wazne, wysluchac doswiadczenia innych, ktorzy to juz przezyli. Tak mozna sie z tego jeszcze douczyc.Nie, nie bede ci zadnych linkow i zrodel dawala zeby cie przekonywac. Nie uwazam zeby bylo to moim zadaniem, takich „ograniczonych” ludzi jak ty, nauczac i przekonywac. Ja juz lata temu gleboko sie tym interesowalam, czytalam i rozmawialam z lekarzami. Moge ci ewentualnie cos podpowiedziec: umiesz moze angielski albo niemiecki? Sadze, ze w tych jezykach prawdopodobnie na ten temat wiecej znajdziesz. Moze mowi ci cos nazwisko psychiatry Robert Hare? On jest jednym z eminowanych psychiatrow w tym temacie i przez dlugie, dlugie lata badal i zajmowal sie tym.
Teraz jeszcze raz- jezeli chodzi o ciebie. Wlasciwie nie chcialam tobie w ogole odpisywac, ale ty tak ''wzarlas'' sie w ten temat i wyglada dalej na to, ze ty ciagle jeszcze nic rozumiesz. Nie wiem dokladnie co ty przezylas, ale na pewno nic co mialo wspolnego z psychopata!!, bo jak bys miala jakies przezycia z psychopata to na pewno takich glupot bys nie pisala. W kazdym razie jezeli chodzi o ciebie doszlam do 2 wnioskow:  1. przezylas na swoj sposob jakas traume -przez co zachorowalas  psych. i emocjonalnie otepialas i nie mozesz innych zrozumiec, albo 2. Masz sama atrybuty psychopatki. To by tlumaczylo twoja lodowatosc i dlaczego za wszelka cene chcesz autorke przekonac, ze trzeba miec wspolczucie dla niego, bo on nie jest psychopata. A wiec co to jest,trudnodarma? W kazdym razie to co piszesz, nie jest takie madre jak sobie myslisz.
I ty pisalas, ze chiaclas tymi ostrymi slowami autorce pomoc?:
Nie, to nie jest w zadnym przypadku droga do pomocy drugiej osobie. Ktos, kto bylby dobrze poinformowany w psychologii to by to wiedzial. A przede wszystkim, jezeli juz sie tak uwaza, to mozna to calkiem inaczej i innym sposobem powiedziec. Nie obraza sie tak innych. Juz twoja pierwsza odpowiedz, wygladala mi na probe zmuszenia do zamilczenia i wygnania z forum! Moim zdaniem naprawde nie nadajesz sie, zebys komukolwiek jakiekolwiek psychologiczne rady udzielala. A przeciwnie: moglabys sie jeszcze w tym duzo doksztalcic jak bys innych wysluchala.
Tak jak sama juz pisalas - mozna tutaj pisac co sie mysli, prawda? A ja uwazam, ze ty swoimi radami wiecej szkody robisz niz pomagasz,swiadomie albo nieswiadomie...
I to, ze akurat TY beacie z kolei juz ktorys raz, zarzucasz, ze ona jest emocjonalnie niedojrzala, to juz w ogole jest szmieszne. Beate moze byc jeszcze emocjonalnie bezladna, zraniona i moze calkowicie jeszcze po tym wszystkim do siebie nie doszla. To tak,( ale co w rzeczywistosci nie powinno to dziwic po tylu latach jej przebywania z psychopata. Psychopaci potrafia w ciagu swojego zycia wiele ludzi emocjonalnie  tak uszkodzic, ze ci musza dlugie lata do siebie wracac.) Ale ty ze swoimi reakcjami i pisaniem wyraznie juz pokazalas, kto tu jest emocjonalnie niedojrzaly. Twoja absenja wspolczucia,  delikatnosci, twoje denerwowanie sie bez powodow na to co autorka pisze,  wyjasnia wszystko. I nie opowiadaj mi, ze pszeciesz masz tylko wspolczucie dla niego.. 1. jego tu nie ma, to nie on sie tu skierowal o pomoc na forum!!  i 2. psychopaci nie cierpia z powodu swojego stanu, im sie z tym dobrze zyje. Tylko ludzie, ktorzy ich otaczaja i ludzie ktorzy z nimi zyja musza cierpiec, i to oni zasluguja sobie na wspolczucie.Jestem pewna, ze jemu po rozwodzie o wiele lepiej idzie, jak autorce, ktora tak zranil emocjonalnie. On bedzie sobie po prostu nastepnej ofiary szukal! Autorka bedzie przypuszczalnie jeszcze duzo lat potrzebowac, zeby wszystko to w sobie naprawde przepracowala i do siebie calkowicie doszla i zaczela swoje prawdziwe nowe zycie. Tak, naturalnie trzeba miec wspolczucie dla chorych psych.ludzi, ale tak samo dla ich rodzin, ktorzy cierpia tak samo, albo nie raz jeszcze wiecej jak dotknieci tym pacjenci. I jak autorka pisze, ze on jest psychopata, to moze najpierw dopusc to do siebie, przeciez to nie TY to przezylas, NIE znasz go, NIE znasz tej calej histori!!!
I jeszcze jedno: nie, ja nie dramatyzuje tej calej historii, dokladnie jak w niektorych horror-psycho-filmach.. to jest realnosc o psychopatach!
zanim tu juz dojde do konca, to jeszcze jedna sprawa: ludzie robia bledy w pisaniu z roznych powodow.To nie oznacza, ze te osoby nie maja pojecia o czym oni pisza. Ja na przyklad juz b dlugo nie mieszkam w Polsce, i nigdy nie mialam szansy sie dobrze nauczyc pisac po polsku (za to 2 innymi jezykami pisze perfekt). Mi jest trudno po polsku pisac i na pewno robie duzo bledow. Ale to nie oznacza, ze jestem glupia, albo, ze nie mam pojecia o czym mowie. Z twojej strony jest to glupie i aroganckie, pisac autorce, interpretowac to w ten sposob, ze pisze z bledami. Uwazam, ze autorka o wiele wiecej ukazuje tym, ignorujac cie po prostu i nie odpowiadajac na twoje bezczelne obrazania. Wlasciwie twoje odpowiedzi, nie sa warte, zeby sobie tym glowe w ogole zawracac .

ach, teraz pani pogniewana i zdenerwowana na grazynki slowa? Piszesz,ze nie powinna po prostu tego czytac, jak sie jej nie podoba, ha, a co jest z toba? To ty nie akceptujesz, co inni pisza. tak umniesz wydzielac, a tu taka wrazliwa, jak tobie sie mowi? Dla mnie jest to nastepny znak, ze jestes chora i sama ze soba nie mozesz dojsc do ladu.

Beatko, Chcialabym cie wzmocnic i przekonac tym do dalszego tutaj pisania.Na pewno ci to pomoze, swoje przezycia opracowac, swoje mysli i emocje przesortowac. Poza tym moze sa tutaj tez ludzie, ktorzy cos podobnego przezyli, ktorym moze to tez pomoze, gdy beda to czytali i beda wiedziec,z e nie sa sami. I ewentualnie tez dla ostrzezenia innych! To jest prawda, oni istnieja: psychopaci. Ludzie, ktorzy nie maja empatii, uczuc, zadnego wspolczucia. Oni sa lodowaci ,ich nic nie wzrusza, nie maja zadnych ludzkich moralnosci i dlatego sa zdolni do wszystkiego. Oni nie maja granic, jak normalni ludzie. W nich w srodku jest tylko pustka. potrafia innych ludzi bardzo uszkodzic, przede wszystkim ludzi mocno emocjonalnych. Mam nadzieje,ze bedziesz mogla sie uwolnic od twoich przezyc, i znajdziesz droge, do odnalezienia siebie samej.

Offline

 

#33 2012-10-09 09:58:15

trudnodarmo
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2012-03-11
Posty: 170

Re: chory psychopata

July, czy ja pisałam, że NIE mam współczucia dla autorki?

Przecież wielokrotnie podkreślałam, że jej również bardzo współczuję.

Zmagałam się z tym samym co autorka, jednak udało mi się jakoś ogarnąć sytuację dzięki współczuciu właśnie. Dzięki współczuciu zobaczyłam sprawę z innej perspektywy.

Zrozumiałam też, że urojeń osób chorych psychicznie nie można brać do siebie, bo człowiek sam sobie wyrządza krzywdę (wierząc w to, że osoba chora myśli tak "na poważnie") i wyrządza krzywdę osobie chorej nieczułością wobec jej cierpienia.

Chciałam pokazać autorce, że poza traumą jej samej jest również trauma i cierpienie chorego człowieka, czego ona nie chce dostrzegać.

To, że dostrzegam ból drugiego człowieka nie oznacza przecież wcale, że jestem psychopatką...

To, że po opisach widzę objawy konkretnej choroby nie oznacza również, że nie mam pojęcia...

Nie wiem, dlaczego uważasz, że nie potrafiłabym rozpoznać psychopaty i że schizofrenia może łączyć się z psychopatią. Odróżnienie tych dwóch przypadłości nie jest naprawdę jakąś wiedzą tajemną...

A Robert'a Hare, na którego się powołujesz oczywiście też czytałam...(nie jego jednego oczywiście).

Poza tym, July, chciałam zwrócić Ci uwagę na fakt, że autorka nazywa byłego męża "psychopatą", ale nie pisała nam o tym, aby w rozpoznaniu lekarskim było takie właśnie sformuowanie. Napisała za to, że nie dał się zdiagnozować, bo nie chce mieć renty "na głowę", więc rozumiem, że sprawa jego diagnozy jest jeszcze otwarta.

Chciałabym Ci zwrócić również uwagę na fakt, że psychiatrzy często nie dementują, kiedy bliscy osób chorych psychicznie (również często na skraju wytrzymałości) nazywają swoich krewnych "świrami", "psycholami", "psychopatami" itd. Po prostu praca z chorymi zabiera psychiatrom tyle czasu, że często nie znajdują jej już na pracę dydaktyczną z członkami rodzin.

Poza tym July, każdy swój rozum ma. Poszłam na przykład kiedyś do lekarza z banalną infekcją wirusową "To chyba infekcja wirusowa" - powiedziałam "Tak" - odparł lekarz - "przepiszemy pani antybiotyk". Czy ten lekarz był mądrym człowiekiem? Czy on się znał?

Piszesz, że jestem bardzo niemiła wobec autorki i że moje ostre słowa na pewno nie skłonią jej do refleksji, że brak mi wrażliwości. Jak jednak pisać do kobiety, której 36 lat przeżytych z osobą chorą psychicznie i trójka dzieci (które są potencjalnie zagrożone chorobą) nie skłoniły do zainteresowania się problemem i zdobycia głębszej wiedzy?

Jeśli myśli, że będzie mogła w oczach ludzi uchodzić za ofiarę to będzie nadal konsekwentnie robić z siebie ofiarę. Jeśli jednak dotrze do niej, że jest lepsza droga i że wymaga się od niej dużo więcej to być może, po 36 latach popracuje trochę nad sobą...

Oczywiście (na krótszą metę) dużo łatwiej jest tkwić we własnym cierpieniu i robić z siebie ofiarę losu, ale to nie pomaga w zrozumieniu sytuacji i sprawia, że człowiek staje się niezdolny do dalszych działań (kiedy życie ostro sponiewiera można nie chcieć już więcej nic i niczego nie próbować z przeświadczeniem, że świat jest pełen psychopatów, którzy chcą tylko "krzywdę zrobić"). Zmiana przekonań i dostrzeżenie w "dręczycielu" również ofiary (straszliwej choroby) sprawia, że człowiekowi łatwiej jest pogodzić się z własnym cierpieniem.

Poza tym July nie wiem, czy zwróciłaś uwagę, ale autorka nie odpowiedziała mi na pytania, czy mąż przy dzieciach jej pomagał, czy na nie łożył i jak jej życie się przez te 36 lat układało (z trójką dzieci).

Znam realia i mam wyobraźnię. Autorka dobrego kontaktu ze swoją rodziną mieć nie mogła (bo by jej ten związek dużo wcześniej wyperswadowali i pomogli), a zatem przez większość z tych 36 lat (tylko dwie hospitalizacje) ten facet jednak się do czegoś przydawał.
Przynosił pieniądze, pomagał przy dzieciach (choć raz zostawił na podwórku, a raz nakarmił dziecko ząbkiem czosnku, ale potem starał się ów czosnek z gardła dziecka "wytrząsnąć"), a ona nie dostrzegała, choć koleżanki się śmiały i czasami jak coś mówił, to ona zastanawiała się "czy to nie to". Czyli brutalny nie był. Był za to użyteczny na tyle, żeby spędzić z nim 36 lat związku.

Czy nic Ci to nie mówi? Związki psychopatów są bardzo nietrwałe, bo w nie są użyteczni dla rodziny. Z reguły kradną, kłamią, wykorzystują, biją. Są wyraźnym dodatkowym obciążeniem (i bardzo często trafiają do więzienia).

Czy sądzisz, że pracująca kobieta obciążona wychowaniem trójki dzieci bez wsparcia w rodzinie własnej i partnera dałaby radę i godziła się na bycie w związku z zupełnie nieczułym, nieskorym do pomocy i pozbawionym jakichkolwiek uczuć ludzkich psychopatą przez 36 lat?

Domyślam się, że on przez większość czasu grzecznie przynosił pieniądze do domu, a pomijając dziwne stany sprawował się nawet nieźle, bo był w stanie utrzymać pracę. Poza tym lekarze nie przepisują leków psychopatom, a autorka nam pisała, o tym, że nie chciał brać leków.

Co do innych tematów, które poruszam na wątkach i o tym, że niektórzy się ze mną nie zgadzają.
Tak - zawsze znajdą się luzie, którzy mają inny punkt widzenia. Czasami właśnie najwięcej daje mi czytanie postów osób, które zupełnie się ze mną nie zgadzają, bo nawet jeśli nie przyjmę ich punktu widzenia, to dzięki ich wypowiedziom mogę zobaczyć sprawę z innej perspektywy. Gdybym oczekiwała, że ludzie będą się ze mną zgadzać i pisać to, co sama wiem to przecież nie pisałabym na forum, tylko do szuflady.

Zakładam, że autorka jest myślącym i czującym człowiekiem. Z zaciekawieniem czytam też jej nowe posty patrząc w którą stronę skłania się jej myślenie. Jestem ciekawa, czy zrozumie w końcu, że jej były Mąż też cierpi (w moim odczuciu bardziej niż ona). Czy da mu w końcu prawo do tego cierpienia (spowodowanego straszną i nieuleczalną chorobą)? Czy przyzna w końcu, że poza złymi były i dobre chwile i że były chwile kiedy czuła również, że on ją kocha (pomimo choroby)?

Od pierwszego postu zachęcałam też autorkę do pisania na specjalistycznych forach, na których byłaby lepiej zrozumiana przez osoby "znające temat" od podszewki. Jednak ona nie chce jak widać z tego skorzystać, bo na takich forach znalazłoby się więcej osób, które uświadomiłyby jej, że nie jest jedyną osobę pokrzywdzoną przez tą chorobę, że przypadek jej Męża nie jest w żaden sposób "gorszy", czy szczególny, że jest wiele takich rodzin i że trzeba znaleźć w sobie siłę, żeby zrozumieć, że choroba jest chorobą, że nie można patrzeć tylko na swoje cierpienie.

Co do Ciebie July, rozumiem, że też blisko zetknęłaś się z problemem, skoro zdobywasz wiedzę w tym temacie (Robert Hare) i budzi on w Tobie tak żywe emocje, że poświęciłaś wiele czasu i zadałaś sobie wiele trudu na napisanie długich postów w języku, który w widoczny sposób sprawia Ci problemy (rozumiem, że w językach angielskim i niemieckim wysławiasz się biegle - jeśli o mnie chodzi możesz mi odpisywać w każdym z nich).

Może z jakiś powodów wolisz myśleć tylko o swoim bólu...i z tego powodu utożsamiasz się z autorką.

Co do współczucia, które mi ofiarujesz - nie sądzę by było mi one potrzebne, ale myślę, że każdy czujący człowiek zasługuje w jakiś sposób na współczucie i nie powinniśmy go innym odmawiać (jak robi to autorka względem byłego Męża).

Ostatnio edytowany przez trudnodarmo (2012-10-09 11:55:34)

Offline

 

#34 2012-10-10 17:13:30

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

-Widzisz,jestesmy sobie przeznaczeni,nie wiem skad,moze z gory(wzniosl reke do gory).nie wiem co to jest,czy kosmos czy Bog,czy ktos inny.Co nam zostalo.Chodz idziemy sie z tego mostu rzucic.Musimy to zrobic...-mowil to ironicznym,szyderczym tonem.Zaczal mnie ciagnac i szarpac,zebym go sluchala,zebym robila to co on chce,....Ja z zaszokowania wypowiedzialam tylko-Zostaw mnie ja nie chce-i go odtracalam...W koncu mnie zostawil.                            Po jakis 2 tygodniach znowu.Ale tym razem ukazal swoja prawdziwa twarz.Zaczal mnie zmuszac do samobojstwa.Ciagnal,szarpal,..Stal nade mna jak kat i nienawistnie,szyderczo,ironicznie na przemian smial sie albo darl sie na mnie..Jego zimna obojetnosc,nienawisc,lodowatosc,ironicznosc,wscieklosc,szyderczosc przeszywaly mnie przez cale cialo od gory do dolu.Nie moglam wierzyc-calkowicie bez uczuc,jak bym byla powietrzem,juz nie chodzi o zone ale wogole o czlowieka-istote zyjaca.. Zdretwialam,to nie moze byc.-Boze-myslalam-co sie dzieje?To nie moze byc.Taka lodowatosc.To nie moze byc prawda-jego nienawisc znalam,bylam przeciez tyle lat z nim,ale nie taka.Nie taka az do szpiku kosci.Nie taka,ktora przeszywa na wylot-az tak bardzo,bardzo,bardzo silnie,mocno.Jego oczy,wzrok,twarz-pelne dzikiej nienawisci.Jeszcze w zyciu nie spotkalam osoby,ktora by miala taka nienawisc.Nigdy,nie az taka.Nie taka.Dolowal mnie,ponizal,szmacil,pastwil sie nade mna psychicznie,bardzo gleboko wplywal na moja psychike,szykanowal ,-Jestes nikim...,widzisz,jak cie szybko pokonalem,taka uczona,taka madra z matura...         -Pierwszym razem myslalam,ze on chce zebym ja sie z nim rzucila z mostu.Ale tym razem cala moja jaznia,calym moim ''uczuciem'' czulam,ze on chce tylko mojej smierci..Chce zebym ja nie zyla...Ja mu przeszkadzalam,ze w ogole istnieje.Chcial,zebym poszla z nim na most i sie rzucila z niego..,albo on by mi ''pomogl'' w tym...Bylam w szoku.....,pastwil sie psychicznie ..mowil,ze nie mam zyc... Udalo mi sie''powstac''na nogi .Bronilam sie,przez ulice nie mogl mnie ciagnac sila,byli ludzie...wiedzial,ze tak latwo mu ze mna nie pojdzie,mimo wszystko funkcjonowalam,...............Wszystkiego tu nie chce opisywac ..       Wtedy uswiadomilam sobie co mowil o swojej siostrze,o dziewczynie w ciazy,....,on wtenczas nie bredzil jak mi o nich mowil....On wykanczal ich psychicznie,swiadomie wplywal na ich psychike,a potem tylko''pomagal''...To co mi mowil o tym jest nie do uwierzenia.Tak moze tylko psychopata-bez empatii,bez jakichkolwiek uczuc.Ja jeszcze wtenczas nie wiedzialam,nie wierzylam,ze on jest psychopata.Jego siostra i ta biedna dziewczyna w ciazy,co one musialy przezyc!....On sciagnal swoja maske przed nimi,tak samo jak przede mna.Biada temu,przed kim psychopata sciagnie swoja maske.

Offline

 

#35 2012-10-10 22:15:12

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Gdy mieszkalismy razem,ostatnie 2 lata on sie znecal nade mna przewaznie psychicznie.Z miesiaca na miesiac bylo coraz gorzej.  On umial sie tez normalnie zachowywac,mial np.swoje''chore''stany nieraz 2,3 raz dziennie,a nieraz 6,7razy dziennie.Wychodzil tez z domu.Szykanowal mnie przed ludzmi.Mowil,ze ja jestem chora,ze mi sie wszystko zdaje,ze ja mysle -ze wszyscy o mnie mowia,ze ja go bije,ze ja ponizam inne kobiety,ze jestem zazdrosna,ze moge pobic kobiety tak jak jego bije(w zyciu nie uderzylam zadnej kobiety,i nigdy bym sie z zadna kobieta nie pobila,to by bylo dla mnie chanbiace,ponizajace)(jego tez nie bilam,zreszta nawet nie mialabym szansy),ze ja mysle ze na kazdym kacie czeka na niego kobieta,bo chca isc z nim do lozka,ze ja uwazam sie za najpiekniejsza kobiete.....itd.Do jednego czlowieka powiedzial to,do innego znow cos,do3-ego znow cos innego itd.Podpuszczal tym inne kobiety na mnie,i niektore przez to robily mi na zlosc....On wiedzial jak ma podejsc do kazdego swojego wybranego sluchacza,zeby mu wierzyl.Wyczuwal ludzi szybko,czul co moze a  co nie moze do danego czlowieka powiedziec..Nieraz ukazywal sie ludziom-taki biedny,niewinny, ze ja taka niedobra...Mowil,ze ja jestem chora,i on biedny musi sie mna zajmowac.Robil to specjalnie,zeby inne kobiety byly za nim,bo to byl jego chory plan,psychopaty/narcyza.Zeby zdobyc ich zaufanie a potem szukac wsrod nich ofiar.Mowil mi o starszym facecie,ktory musial sie zajmowac zona bo miala chorobe Petersona.Idac z nia prowadzil zone za reke,bo ona zapominala duzo rzeczy ,itp.On tez chcial taka chora zrobic ze mnie przed ludzmi.Mowil,ze ja nie slysze i nie widze,...Niektore kobiety z bloku,jak szlam to sie dziwnie zachowywaly,albo odskakiwaly ode mnie,jak ja bym im miala cos zrobic...Boze,jak ja sie czulam.Nie zycze to zadnej kobiecie,zeby musiala przechodzic to co ja przechodzilam.Na poczatku nie wiedzialam co sie dzieje,co sie stalo.           Jedna znajoma powiedziala do mnie -Nie wiesz kto to robi?To on.Mowi,ze jestes chora i napuszcza na ciebie.-                             Jeszcze pare kobiet mnie ostrzegalo przed nim.Inna znajoma powiedziala-Boze,jak on sie rozchorowal...-         A ''mobing'',szykanowanie mnie szlo dalej.On wybral sobie jedna kobiete chora na schizofrenie,i ona latala od jednego do drugiego czlowieka i to szykanowanie mnie rozprzestrzenialo sie dalej.Ja sie bronilam,rozmawialam z ludzmi,ale on mnie tak pilnowal,ze jak tylko widzial,ze ja z kims rozmawiam,to zaraz potem szedl do tego czlowieka,i nagadal na mnie.Umial tak przekonywujaco do ludzi mowic,ze duzo mu wierzylo.A jak ktos mu cos nie tak powiedzial,to potrafil tego czlowieka wystraszyc.Niektorzy sie go bali.Pozniej ludzie bali sie cokolwiek juz powiedziec.Mi sie nie chcialo wierzyc,ze mu sie to tak udaje.     On chodzil czesto na spacery sam.Raz gdy z nim poszlam,to bylo na drodze polnej,stalo malzenstwo,kobieta z psem i mezczyna z dzieckiem.gdy kobieta go zobaczyla,i mnie to sie zaraz odwrocila obrazona na mnie.Facet calkiem normalnie stal.Nie znalam tej kobiety,nie widzialam ja na oczy,nic jej nie zrobilam.Zatkalo mnie.Gdy wracalismy ta sama droga znow ich spotkalismy,i tym razem  kobieta i facet patrzeli na mnie podejrzliwie.Czulam,ze to on mial z tym cos wspolnego.Cos na mnie nagadal.        Gdy rozmawialam z jednym jego lekarzem powiedzial:niech pani zrozumie,pani nie jest wariatka,pani sie nic nie zdaje,niech pani sie trzyma...-         -On jest tez psychol-powiedzialam-Lekarz spojrzal na mnie i sie usmiechnal do mnie,jakby mi chcial to potwierdzic,ze w koncu zrozumialam...            Ja wtenczas na temat psychopatow duzo jeszcze nie wiedzialam,dopiero jego zachowanie,manipulowanie ludzmi,klamanie,oszukiwanie,jego chore cele zmusilo mnie do takiego wniosku.Jego zimnosc.Psychopata z psychosa,rozdwojeniem jazni,itd..Nie rozumialam tego wszystkiego.To bylo wszystko bardzo ciezkie,za duzo...          Potem bardzo czesto,mowil-ja mam wielka energie,ludzie mnie sluchaja,boja sie mnie.Ty mozesz mowic co chcesz ,ale ci i tak nikt nie uwierzy,nikt-          Dostawal tez w tym czasie rozne stany ''psychoz''...

Offline

 

#36 2012-10-10 23:26:14

trudnodarmo
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2012-03-11
Posty: 170

Re: chory psychopata

Pisałaś wcześniej, że Twoje własne dzieci nie wierzyły Ci, że on jest chory.

Jak to się stało, że Twoje własne dzieci wątpiły w to, czy on jest chory? Przecież wychowywaliście te dzieci oboje - jak one mogły mieć wątpliwości? Dziecko widzi bardzo dużo i dużo zapamiętuje. One w tym tkwiły od środka.

Jako dziecko zawsze podskórnie wiedziałam, kto z rodziny jest chory i unikałam tej osoby. Zauważałam objawy pogorszenia zanim zauważył je jakikolwiek dorosły w rodzinie, bo dzieci się ignoruje i ludzie przy nich nie udają. Poza tym dzieci są bardzo wrażliwe.

Jakim cudem Twoje dzieci mogły mieć wątpliwości, skoro ja od małego wiedziałam, kiedy i do kogo nie powinnam nawet podchodzić? Czułam też fałszywą przymilność nadchodzącego okrucieństwa na kilometr. Dlaczego Twoje dzieci Ci nie wierzyły? One powinny WIEDZIEĆ od zawsze. Moje kuzynostwo też WIEDZIAŁO samo z siebie, bo wszystkim dzieciom zależy na przetrwaniu i mają rozwinięty instynkt.

Pisałaś wcześniej, że miał urojenia. Czy miał je tylko przy Tobie? Jeśli miał je również przy dzieciach, to jakim cudem one mogły mieć wątpliwości, kto naprawdę jest chory?

Jeśli faktycznie jest psychopatą, potrafi kontrolować się publicznie oraz kontrolował się wobec dzieci od małego, co uważam za niewykonalne i kontrolował się tak wyśmienicie, że urojenia symulował tylko przy Tobie (jak zdajesz się sugerować) to jakim cudem zaliczył w ogóle hospitalizacje? Do hospitalizacji nie bierze się ludzi od tak, dla kaprysu. Muszą sprawiać publicznie wrażenie niepoczytalnych.

Jeśli on publicznie sprawiał wrażenie niepoczytalnego, to jakim cudem ludzie mogliby wierzyć w to, co on mówi? A dlaczego Ty miałabyś się tym przejmować, skoro sam był niewiarygodny?

Nakłaniania do samobójstwa nie komentuję, bo osoby chore mogą tak mieć...ale to tylko jeden z objawów choroby.

Zastanawiam się nad Twoją kondycją psychiczną. Pytałam jak wytrwałaś z nim 36 lat, skoro jest takim człowiekiem, jakiego nam tu opisujesz. Czy on znęcał się nad Tobą tylko przez te dwa lata? Tak zrozumiałam.

Wychodzi mi, że ten facet ma już po 50-ce. Sęk w tym, że ani psychopatia ani schizofrenia nie manifestują się tak dramatycznie tak późno. W tym wieku z reguły słabną wszelkie objawy, o skrajne pogorszenie praktycznie się nie zdarza.

Charakter człowieka po 50-ce jest już po prostu ukształtowany, więc trudno o jakieś drastyczne przemiany. Objawy schizofrenii łagodzą się, bo chorzy wiedzą już, jak sobie z nią radzić, a psychopaci uczą się też z czasem jakiejś formy "sumienia", co ułatwia ich funkcjonowanie w społeczeństwie.

Dla mnie nieprawdopodobnym jest, żeby do końca odbiło facetowi po 50-ce.

Im więcej piszesz tym więcej mam wątpliwości, czy to faktycznie tak mogło wyglądać. Nie odpowiadasz też na pytania. Piszesz pokrętnie. Gdybyś trafiła na mnie - a naprawdę całe lata i od małego niestety siedzę w temacie - nie miałabym do Ciebie zaufania bez wyjaśnienia powyższych kwestii.

Zastawiam się, że być może po prostu ściągnęło Was oboje do siebie zarzewie choroby (pisałam Ci wcześniej, że tak zdarzało się w mojej rodzinie i że często tak się zdarza, bo podobni ludzi "ciągną do siebie")?

To by też świetnie tłumaczyło, dlaczego dzieci nie wierzyły Ci, kiedy im mówiłaś, że to on jest chory. Tłumaczyłoby to również Twoją wrażliwość na to, co on o Tobie mówi (ja się raczej nie przejmowałam - przecież najbliżsi znali prawdę, a na obcych byłam już "znieczulona", bo wiedziałam, że oni mają prawo nie rozumieć, że ktoś chory androny opowiada).

Sama nie wiem. Z tego co piszesz wyłania się bardzo niespójny - wręcz niekonsekwentny - obraz.

Nie wiem, może tak naprawdę jesteś aspirującą rozwódką i sondujesz z jaką historią mogłabyś iść do sądu.

Nie wykluczam też, że Kyntia może mieć dużo lepszą intuicję od mojej i rozgryzła Cię już na początku. Mam nadzieję, że napisze o swoich przemyśleniach. Oczywiście niekoniecznie musi mieć rację (nikt z nas nie ma na nią monopolu), ale jestem bardzo ciekawa jej opinii.

Offline

 

#37 2012-10-11 00:12:31

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Jak zaczal wariowac,ja juz nie wiedzialam co mam robic,nie mialam wlasciwie nikogo przy sobie,kto by mnie pomagal w tym wszystkim.W kuchni stal albo siedzial przed oknem i obserwowal wszystkich i wszystko.Nieraz dostawal takie stany,ze bylam zszokowana.Nagle odbiegal od okna na bok kolo kuchenki i lapal sie za imtymne miejsca szepczac i kwilac''o,o,o..'' i klekal...         Tego juz nie moglam wytrzymac i zaslonilam okno,spuscilam rolade.Powiedzialam mu,ze ma isc cos robic,zajac sie czyms,np.cwiczyc na kregoslup,sprzatac,albo isc na spacer.Spuszczona rolade mialam tydzien,nie pozwolilam jej wziac do gory..On mial stany zboczenca kobiet...Myslalam,ze oszaleje...Zaczal latac do sypialni do okna,jak ktos szedl.Zauwazylam,ze patrzyl czesto na zegarek,i o wyznaczonych godzinach (codziennie,przez jakis czas)szedl do sypialni do okna i odslanial zaluzje(jakby na kogos czekal i chcial zobaczyc),albo na balkon,albo przed drzwiami balkonowymi stawal i odciagal zaluzje.Zachowywal sie jak ''dziki''czlowiek...Albo wylatywal na dwor i  chodzil cwiczyc,mowil,ze musi uczyc sie chodzic,bo od bolow kregoslupa nie moze sie ruszac.Nieraz przed ludzmi pokazywal jaki on biedny,jaki chory,a za jakis czas potrafil bardzo szybko isc,czy biegac .Wychodzil na swoje spacery codziennie,i wariowal...                     Gdy raz szlam,jedna kobieta podeszla do mnie,scisnela mnie za reke i powiedziala-Nie jestes sama- Chciala mi dodac tym odwagi.

Offline

 

#38 2012-10-11 11:11:54

trudnodarmo
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2012-03-11
Posty: 170

Re: chory psychopata

Im więcej czytam tym bardziej mam wątpliwości. Nie odpowiadasz na żadne pytania.

Czy to faktycznie mogło trwać tylko przez ostatnie dwa z 36 wspólnie przeżytych lat (tym bardziej, że od dziecka miał problemy)?

Jak to się stało, że dzieci miały poważne wątpliwości czy to on jest chory (a nie Ty) i dlaczego wielokrotnie zapewniałaś, że lekarz Ci powiedział, że sama jesteś zdrowa?

Dlaczego bałaś się opinii obcych ludzi po tym co on im na Ciebie mógł nagadać, jeśli obca kobieta na ulicy powiedziała Ci, że nie jesteś sama?

Dlaczego nie skorzystałaś wtedy z okazji i nie poszukałaś pomocy i wsparcia psychicznego u niej skoro pisałaś, że tego Ci brakowało?

Dlaczego nie chcesz szukać pomocy na forach specjalistycznych, na których ludzie się znają?

Dlaczego nie odpowiedziałaś jednej z dziewczyn, która pytała, czy korzystasz z grupy wsparcia?

Dlaczego przez tydzień miałaś zasuniętą roletę (napisałaś "roladę") i nie pozwoliłaś jej podnosić?

Dlaczego uważasz, że miałaś do czynienia z morderczym psychopatą skoro fizycznie przetrwałaś to bez żadnego szwanku 36 lat (a może tylko dwa)?

Po każdym z Twoich kolejnych postów takich wątpliwości pojawia się coraz więcej. Na niewygodne pytania, które mogłyby odsłonić prawdę, odpowiadać nie chcesz i brniesz coraz dalej w opisy, które odsłaniają, że kondycja Twojej psychiki również jest bardzo krucha.

Wiem, że musisz bardzo cierpieć i musi być Ci bardzo ciężko, jednak moim zdaniem powinnaś szybko szukać pomocy u specjalistów i na specjalistycznych forach (co doradzałam Ci od początku).

Okazywane Ci współczucie pogłębi tylko żal i ból, który czujesz. Nie znajdziesz też prawdziwego zrozumienia u ludzi, którzy nie znają problemu.

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013