Witam Was!
Pierwszy raz w życiu zdecydowałam się na opisanie tego co mnie dręczy w formie forum więc proszę o wyrozumiałość... Mam 25 lat, 6letnią córkę i męża z ktorym jestem od 12lat. Nasz związek był i jest bardzo burzliwy ciągłe kłotnie,przykre słowa głupie zachowania i tak w koło. Czuję się jak na karuzeli ale nie potrafię czy nie chcę z niej wysiąsć... Ostatnio zamiast kłutni mamy "ciche dni" ja sobie On sobie...ja ciągle popłakuje ale jego to złości w sumie wszystko go zlość,ciągle krzyczy na mie za wszystko...mówi,że kocha ale tak dużo przerobiliśmy że już sam nie wie co dla Nas lepsze czy rozstanie czy to co nazywamy związkiem. Ja też tego nie wiem, próbowałam odejsć ale zawsze wracalam. Teraz jestem vardzo nieszczęsliwa nie potrafie uszczęsliwić jego moze dlatego że ciągle mnie krytykuje może dlatego ze pstełam sie starac bo i tak słyszę że nic nie zrobiłam ile bym nie dała ile bym się nie starała ciągle jest tak. Jetsem bardzo zmęczona a przecież jestem młoda...jeszcze niedawno planowaliśmy drugie dziecko, przeprowadziliśmy, wybieramy meble do domu a On mi mówi,że chyba separacje bedzie dla Nas dobrym wyjściem. Poświęciłam dla Niego wiele ale i wiele zyskałam. Jestem pogubionna nie wiem co dalej ze swoim życiem, chciałabym śmiać się do łez, cieszczyć każdą chwilą ale nie umiem... zawsze byłam wesoła otwarta pogodna i to wszystko ze mnie wyparowało...to reż mu przeszkadza...tak wiele mu przeszkadza,że nie wiem kim jestem w tym małżeństwie... może Wy czytając to coś zrozumiecie bo ja już nic.....
Hej też mam podobny problem a właściwie gorszy ... Nie powinien w ogóle Cię krytykować i ciągle obwiniać przecież jest was dwoje w tym związku. Musisz z nim poważnie porozmawiać. Zadać mu kilka podstawowych pytań. Czy Cię kocha, czy naprawde chce z Tobą być. Bo jeżeli macie się ze sobą męczyć to po co ? Jesteś młoda, masz prawo do szczęścia... jeżeli on chce sie rozstać daj mu wolną rękę. Pamiętaj na siłe go nie zatrzymasz, a zycie pisze różne niespodzianki, kto wie może spotkasz niedługo tego jedynego ?
Oczywiście pytałam Go, twierdzi że mnie kocha ale niepotrafi mnie już uszczęśliwić... Mówi,że się stara znaleźć w sobie to uczucie które było mniędzy nami ale z każdą kłótnią jest coraz trudniej... Ja nawet nie mam dokąd pójść, gdzie się podziać nie mam pracy, dopiero kończę liceum...wszytsko nie tak...
nieszczęśliwaaa4 jesteś z mężem odkąd skończyłaś 13 lat? ![]()
Dokładnie tak...mało tego nigdy w życiu nie miałam innego mężczyzny... Ot to dziwoląg ze mnie...