Jaga Baba07 napisał/a:A jak się zaczęła Wasza miłość do psa, czy kota?
U mnie jest to wyniesione z domu.
Mój dziadek nawet przy jednej z imprez już po kilku głębszych wyznał wszystkim, że on chciałby umrzeć przed naszym pieskiem, bo gdy Filuś umrze, to on też, bo tak go kocha. I w ogóle na pierwszym miejscu w jego hierarchii jest właśnie piesek, potem ja, następnie nasze koty (5 plus jeden dochodzący) i potem już nikt. Dobrze, że mnie chociaż uwzględnił, bo babcia się już nie załapała
.
Ja jak koleżanka nie za bardzo pamiętam. Moje pierwsze zwierzątko- miałam 6 lat, siostra 11. To był króliczek, potem oddany przez moich rodziców, ale to nieistotne..
Potem 2 chomiki, a teraz od prawie 13 lat pies
W naszej rodzinie to z tego co pamiętam było tak, że po prostu my bardzo chciałyśmy zwierzątko
O psa zabiegałyśmy najbardziej i długo. Rodzice nie byli przekonani najpierw, bo mieszkaliśmy w kawalerce. Gdy wprowadziliśmy się do 2pokojowego mieszkania, to w końcu się zgodzili. Powiem szczerze, że obiecałyśmy, że będziemy regularnie wychodzić z psem itp, ale średnio z tym wyszło, bardziej rodzice, chyba byłyśmy wtedy za mało odpowiedzialne pod takim kątem 
Aaa i w międzyczasie mieliśmy szczurka 
Teraz moja siostra nie wychodzi z psem, bo mieszka oddzielnie, ja staram się wychodzić jak najczęściej, ale rzadko rano, bo jeszcze nie pracuję i lubię sobie pospać.. lecz problem jest też taki, że pies nie jest przyzwyczajony wychodzić ze mną, więc jednak na te dłuższe wyjścia częściej rodzice.
W sumie wychodzi na to, że gdyby nie nasze błagania, to w naszym domu być może nie byłoby zwierzaka. Dla moich rodziców nie jest koniecznością mieć zwierzę. Pokochali naszego psa, ale nie są wielkimi miłośnikami, ja lubię zwierzęta bardziej
Choć przyznaję, gdy jeszcze byłam mała, to okrutnie czasem na wsi ciągnęłam kota za ogon i inne takie, sprawiałam mu ból, po prostu traktowałam go jak przytulankę. Jednak możecie mi wierzyć, że to zmieniło się z czasem, tamten kot to musiał mnie przez to nienawidzić, aż mi wstyd za te szczenięce złe traktowanie zwierzątka.
Za to moja babcia jest kochana, ale nie przepada bardzo za zwierzętami. Nie czuję konieczności, by teraz mieć w domu psa czy kota, to chyba dla niej zbyt duży obowiązek. Gdy była mniejsza miała zwierzątko, ale teraz jakoś nie czuje potrzeby, mimo że mieszka praktycznie sama od wielu lat.
Mam też babcię na wsi, ona też nie za bardzo lubi zwierzęta. W sumie ma psa czy tam dwa, ale tylko do pilnowania i tyle. Nigdy nie okazuje większych uczuć zwierzętom.
Jednak ja bardzo lubię
Tak samo np moje koleżanki i mój chłopak 