Pies, a może kot? Wasze zdanie. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

Temat: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Wolicie psy, czy koty? Które zwierzę Waszym zdaniem jest fajniejsze?

Ja jestem z tych osób, które lubią psy, ale wolą koty. Mam pięć kotów i jednego pieska, ale moje serce zdecydowanie należy do tych niezależnych i mających swój charakter stworzeń. Uwielbiam zwierzęta, mój Filuś (pies) jest kochany i nie da się ukryć, że rozpieszczony. Zawsze przyjdzie, jak go zawołam, poliże, pomerda ogonem...ale to dla kotów straciłam głowę 22 lata temu. Cenię w nich to, że chadzają własnymi ścieżkami. Lubię to, że przychodzą pomruczeć i poprzymilać się, kiedy one chcą. Poza tym są piękne i czyste. Denerwują mnie ludzie, którzy uważają, że kot jest brudnym zwierzęciem. Na pewno są czystsze, niż niektóre osoby tongue. A już nie mogę znieść bredni w stylu- "Koty są wredne." Wredni są ludzie, ale zwierzęta nie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Kotki wolę big_smile bo jak padam z nóg to mój zawsze do mnie przychodzi i mi towarzyszy. Rano wkrada się do mojego pokoju albo śpi ze mną całą noc. Chodzi z własnej woli na spacery ze mną. Taka miła futrzasta przylepa z niego tongue

3

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Bardzo lubię koty. Pierwszego dostałam jak miałam 6 lat. Od tamtej pory było ich sporo. Niestety albo zdychały ze starości albo samochód zabił czy nawet ktoś ukradł. Najbardziej zapamiętałam kota który był ze mną prawie nie rozłączny smile spał ze mną pod kołdrą, przytulał się do mnie, na podwórku biegał za mną ... odprowadzał do sklepu smile teraz mamy kota który też jest wyjątkowy. Jak był mały bardzo rozrabiał - biegał jak szalony smile nauczył się spać na kołdrze rodziców...co noc stuka nosem o szybę żeby go wpuścić smile śmieszny jest bo ma różne fazy...spanie na dywaniku w łazience, spanie w umywalce, w koszu na brudne ubrania... nie śpi jak zwyczajny kot czyli skulony w kłębek tylko rozkłada się jak człowiek big_smile pogadać sobie też bardzo lubi...jak słyszy paluszki to wariuję smile
psów nie cierpię bo śmierdzą, są dla mnie zbyt ruchliwe, liżą...w ogóle mogłyby dla mnie nie istnieć...

4

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.
frytka292 napisał/a:

Bardzo lubię koty. Pierwszego dostałam jak miałam 6 lat. Od tamtej pory było ich sporo. Niestety albo zdychały ze starości albo samochód zabił czy nawet ktoś ukradł. Najbardziej zapamiętałam kota który był ze mną prawie nie rozłączny smile spał ze mną pod kołdrą, przytulał się do mnie, na podwórku biegał za mną ... odprowadzał do sklepu smile teraz mamy kota który też jest wyjątkowy. Jak był mały bardzo rozrabiał - biegał jak szalony smile nauczył się spać na kołdrze rodziców...co noc stuka nosem o szybę żeby go wpuścić smile śmieszny jest bo ma różne fazy...spanie na dywaniku w łazience, spanie w umywalce, w koszu na brudne ubrania... nie śpi jak zwyczajny kot czyli skulony w kłębek tylko rozkłada się jak człowiek big_smile pogadać sobie też bardzo lubi...jak słyszy paluszki to wariuję smile
psów nie cierpię bo śmierdzą, są dla mnie zbyt ruchliwe, liżą...w ogóle mogłyby dla mnie nie istnieć...

Tak samo mysle wink koty sa super a psy fuuuj. Nie dosc ze smierdza, sa ruchliwe to jeszcze halasuja, brudza...

5

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.
sisley napisał/a:
frytka292 napisał/a:

Bardzo lubię koty. Pierwszego dostałam jak miałam 6 lat. Od tamtej pory było ich sporo. Niestety albo zdychały ze starości albo samochód zabił czy nawet ktoś ukradł. Najbardziej zapamiętałam kota który był ze mną prawie nie rozłączny smile spał ze mną pod kołdrą, przytulał się do mnie, na podwórku biegał za mną ... odprowadzał do sklepu smile teraz mamy kota który też jest wyjątkowy. Jak był mały bardzo rozrabiał - biegał jak szalony smile nauczył się spać na kołdrze rodziców...co noc stuka nosem o szybę żeby go wpuścić smile śmieszny jest bo ma różne fazy...spanie na dywaniku w łazience, spanie w umywalce, w koszu na brudne ubrania... nie śpi jak zwyczajny kot czyli skulony w kłębek tylko rozkłada się jak człowiek big_smile pogadać sobie też bardzo lubi...jak słyszy paluszki to wariuję smile
psów nie cierpię bo śmierdzą, są dla mnie zbyt ruchliwe, liżą...w ogóle mogłyby dla mnie nie istnieć...

Tak samo mysle wink koty sa super a psy fuuuj. Nie dosc ze smierdza, sa ruchliwe to jeszcze halasuja, brudza...

nie wiem czy wiesz, ale nie wszystkie psy sa ruchliwe, smierdza i brudza.
O każde zwierze trzeba dbać! Jak tego się nie robi, to jasne, że śmierdzi -.-
Nie wszystkie rasy są ruchliwe, bywają pieski, które poza leżeniem i obijaniem się na nic innego nie mają ochoty. Wszystko zależy od rasy psa i od tego, jak się go wychowa.

6

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Miałem kotki i psy.
Wszystko zależy od charakteru zwierzaka. Koty - faceci bywają nie do życia- wiem, bo jak chciałem pogłaskać to łapą potrafił walnąć do krwi, bo nie cierpiał jak się go głaszcze, do tego wiosną nieciekawie, bo jednak zapach idzie, poza tym kot potrafi zniknąć na pół roku i w nosie wszystko ma, a kotka jak dać jej luz to 3,4 razy do roku ciężarna...
Psy są nawet bardziej przebiegłe - często sprawdzają właściciela, jak przyzwyczają do kanapy - ruszyć? To zęby pokazują i są nie miłe. Nie śmierdzą jak się myje, ale biegające wiele, po deszczu już tak.
Pies jednak wierniejszy niż kot. Choć kotki wyczuwają swą śmierć. Nie raz zdarzyło się, że kot przychodził umrzeć jakieś 2 dni wcześniej na miejsce które lubił i gdzie najczęściej urodził.

7

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.
Remi napisał/a:

Miałem kotki i psy.
Wszystko zależy od charakteru zwierzaka. Koty - faceci bywają nie do życia- wiem, bo jak chciałem pogłaskać to łapą potrafił walnąć do krwi, bo nie cierpiał jak się go głaszcze, do tego wiosną nieciekawie, bo jednak zapach idzie, poza tym kot potrafi zniknąć na pół roku i w nosie wszystko ma, a kotka jak dać jej luz to 3,4 razy do roku ciężarna...
Psy są nawet bardziej przebiegłe - często sprawdzają właściciela, jak przyzwyczają do kanapy - ruszyć? To zęby pokazują i są nie miłe. Nie śmierdzą jak się myje, ale biegające wiele, po deszczu już tak.
Pies jednak wierniejszy niż kot. Choć kotki wyczuwają swą śmierć. Nie raz zdarzyło się, że kot przychodził umrzeć jakieś 2 dni wcześniej na miejsce które lubił i gdzie najczęściej urodził.

Akurat każdy kot ma inny charakter. Ja mam kotkę, która nie lubi głaskania i potrafi drapnąć i ugryźć znienacka.

Co do tych zapachów i małych kociaków, my sterylizujemy i kastrujemy swoje koty, więc problemu z ciężarnymi 2-4 razy do roku kotkami i pryskaniem kocurów mamy z głowy.
Choć wiem, że niekiedy nawet kastracja nie pomoże z zaznaczaniem terenu. Ale akurat mamy szczęście, bo nasze kocurki już nie znaczą w domu.

8

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Wole psy bo mozna sie z nimi jakos komunikowac. Z kotami sie nie da. Z kotami jest to komunikacja jednostronna. Jak one chca to sie odezwa ale jak ty cos chcesz zeby kot zrobil to nieee.
Pies moze nie zawsze wykona to o co sie go prosi ale zawsze pozostanie otwarty na..."negocjacje/propozycje".
Poza tym nie czarujmy sie...wzielam pierwszego psa dla towarzystwa. Kot by mi zapewnil towarzystwo kiedy on by chcial a nie kiedy ja bym chciala. To jest jak dla mnie pasozytnictwo a nie mutualizm tongue

9

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Kot :-) Jego niezależność doskonale mi pasuje. Jest, ale nie wymaga tak dużej uwagi jak pies, sam chodzi na spacery, nie śmierdzi i pokazuje charakter :-) Podstawą jest niestety/stety sterylizacja, wtedy da się z kociakiem wytrzymać.

10

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.
Sadie napisał/a:

Wole psy bo mozna sie z nimi jakos komunikowac. Z kotami sie nie da. Z kotami jest to komunikacja jednostronna. Jak one chca to sie odezwa ale jak ty cos chcesz zeby kot zrobil to nieee.
Pies moze nie zawsze wykona to o co sie go prosi ale zawsze pozostanie otwarty na..."negocjacje/propozycje".
Poza tym nie czarujmy sie...wzielam pierwszego psa dla towarzystwa. Kot by mi zapewnil towarzystwo kiedy on by chcial a nie kiedy ja bym chciala. To jest jak dla mnie pasozytnictwo a nie mutualizm tongue

Myślę, że to w dużej mierze zależy od charakteru kota. Podoba mi się właśnie to, że kot ma swoją indywidualną osobowość. Jedna z moich kotek uważnie słucha, kiedy się coś do niej mówi, patrzy prosto w oczy i nawet odpowiada miauczeniem (choć pewnie nic nie rozumie big_smile), druga natomiast tylko czeka aż się ułożę w łóżku i wskakuje na przytulanki wink Zresztą obydwie są bardzo towarzyskie i mam wrażenie, że wyczuwają moje nastroje, a kiedy jestem sama w domu, zawsze układają się w tym samym pomieszczeniu, w którym przebywam, w bliskiej odległości ode mnie. I to chyba nie jest jakaś totalna rzadkość, moja poprzednia ś.p. kotka zachowywała się podobnie, pomimo całej swojej niezależności i upodobania do włóczenia się po ogrodzie i okolicy zawsze wracała na noc, wskakiwała mi do łóżka i układała się na poduszce tak, by mnie dotykać jak największą powierzchnią ciała. Oczywiście to mogło być związane z poszukiwaniem ciepła (w sensie temperatury, nie uczuć wink), ale myślę, że lubiła towarzystwo człowieka i z całą pewnością się przytulała.

11

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Lubię i te i te. Aczkolwiek psy moim zdaniem bardziej się przywiązują się do człowieka, natomiast koty chodzą swoimi drogami wink

12

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Wiekszosc zwierzat lubi towarzystwo ludzi smile
Moje psy w nocy maja caly dom do dyspozycji, dwa pietra dla siebie. Ale nieee smile spac bedea w tej samej sypialni co my mimo ze nikt ich nie zmusza big_smile
Wciskaja sie w katy i nosy im sie formuja w kwadrat ale nie pojda do drugiego pokoju tylko zostana z nami big_smile

13

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Od zawsze byłam kociarą i mimo, że teraz mam psa, to moja miłość do kotów chyba mi nie przejdzie. Mój ostatni kot, Dzikus, został u rodziców w domu, więc widzę się z nim co jakiś czas. Jest bardzo towarzyski, przymilny, a kiedy wyjeżdżam wszyscy potwierdzają, że bardzo tęskni i "szuka" mnie po całym domu.

Ale jako że mój ukochany, z którym mieszkam, ma alergię na koty, zdecydowaliśmy się w końcu na psa- Akitę Inu. Powiem szczerze, że dla mnie był to idealny wybór. Haru, bo tak ma na imię, nie jest przyjacielski w stosunku do całego świata, ale tylko dla tych, których poznał i zaakceptował. Bardzo mi to odpowiada, bo to mnie zawsze irytowało w psach- zbytnia przymilność. W psach podoba mi się też to, że można z nimi pracować- obecnie chodzę z Haru na kurs posłuszeństwa i podoba mi się to, że dzięki temu rodzi się między nami silniejsza więź.

Ale mimo wszystko, tęsknię za kotami... sad

14

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Zdecydowanie koty smile
Nie mam możliwości mieć teraz mruczka w domu ze względu na alergię mamy (mieszkam z rodzicami). Ale kiedyś kotek będzie na pewno, może nawet dwa wink Tym bardziej, że mój partner też jest wielkim fanem kotów big_smile

15

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Zawsze wolałam koty smile Psy wydawały mi się zawsze głupawe: stoi taki, merda ogonem i się cieszy niewiadomo z czego. A rzuć mu piłkę to dostaje świra. Koty uwielbiam za ich niezależność. Choć wiadomo, że każdy kot ma inny charakter. Ja mam w domu 2: kot jest grubym głuptasem, a kotka to taka dostojna, obrażalska panna. Jednak oba przychodzą się przymilać tylko jak im się zachce, a jak się weźmie na kolana samemu to uciekają przy momencie nieuwagi.

16 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2012-10-13 15:58:39)

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Zdecydowanie psy. Czasami nawet wole ich towarzystwo, od niektórych ludzi smile. Więź bez slow smile Chociaż jakbym miała takiego pieska jak w "Opiekunach" to tez by było fajnie wink

17 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-10-13 21:07:59)

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Busiu, to widzę, że masz takiego pieska jak był w "Mój przyjaciel Hachicko", tam też mówili, że jest to pies w stosunku do obcych raczej zamknięty, co innego co właściciela smile

Ja generalnie tak troszeczkę od zawsze wolę koty. No, ale siostra mieszkała z nami, ma alergię na kocią sierść, kupiliśmy psa- kundelka, ma już prawie 13 lat i bardzo dobrze się trzyma smile Oczywiście, że ją kocham, choć czasem też podniosłam głos, gdy mnie nieziemsko denerwowała big_smile Czasem jak spojrzę na jej minkę, to serio tak jakby do mnie coś mówiła, jest wspaniała smile Nie jestem jej ulubieńcem, łazi za mamą, może też dlatego, że jako dziecko trochę ją "dręczyłam" czy ciągnęłam, jeszcze nie rozumiałam jak opiekować się psem. A pies wiadomo, może mieć o to "żal". No, ale i tak ją kocham smile

W kotach podoba mi się to, że chodzą własnymi ścieżkami, ale oczywiście też przywiązują się do właściciela.

Mój facet ma 2 koty, teraz też psa, bardzo lubi zwierzęta, więc raczej nie będzie problemu, byśmy mieli kota jak zamieszkamy razem wink Jakby warunki dopisały, to oczywiście fajnie też byłoby mieć psa smile

Jego jeden kot jest taki właśnie nieufny wobec obcych, a kocha chyba tylko jego big_smile Powiem szczerze, że do mnie podchodzi z dystansem big_smile (może zazdrosny?) No, ale jest taki dostojny, piękny.
Drugi jego kot jest bardziej towarzyski i w sumie przymila się do wszystkich. Bardzo lubię go głaskać smile

Mój facet chyba podobnie lubi koty i psy, aczkolwiek tęskni bardzo za swoim przyjacielem, psem, który nie żyje już sporo lat. On był dla niego najwspanialszy smile Taki z tych trochę groźnych, ale podobno dobrze sobie z nim radził.

18

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

A mi się właśnie ta niezależność kotów nie podoba. Lubię koty, ale nie wyobrażam sobie życia tylko z tym zwierzakiem. Mam psa, średniej wielkości, którego uwielbiam gnieść i przytulać. Zawsze jak się z mężem kłócę to wchodzi między nas i po "pyskach" liże. Zawsze tym rozładowuje atmosferę.

Oczywiście na psa trzeba mieć czas. O ile kotu wystarczy kuweta, miska z wodą i tyle, to z psem trzeba czas spędzać. Trzeba go wyprowadzać, bawić, ćwiczyć jeśli się chce żeby był posłuszny.

19

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

To prawda. Kot jest mniej problematyczny, więc jest niezłym rozwiązaniem, dla tych, którzy nie mają wiele czasu i gdy nie ma obok nikogo "zastępczego", żeby wyjść z psem itp.

20

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Pies! Mamy cudownego dwuletniego beagla. Jest kochany, wszędzie za nami chodzi, śpi też zawsze tam gdzie my, cieszy się jak wracamy i oczywiście wszędzie bierzemy go ze sobą. Poranne spacery nalezą do mnie, na wieczorne chodzimy razem, popołudniowe to zadanie dla mojego partnera, podczas gdy ja przygotowuję obiad, kolację bądź obiadokolację;) Nie zamienilibyśmy go na żadnego innego zwierzaka!

21

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Wiecie co? Gdy miałam 4 latka zdechł nam piesek, został otruty. Koty zawsze były w naszym domu, a ja od tamtego momentu marzyłam o psie. Mój dziadek był temu przeciwny, ponieważ on się strasznie przywiązuje do psów i przeżywa ich śmierć.

W końcu po 11 latach postawiłyśmy go z mamą przed faktem dokonanym i przyniosłyśmy w koszyczku czarną, małą, piszczącą kuleczkę, która właśnie szczeka na moim podwórku i wygląda, jak parówka tongue. Kocham mojego Filusia, ale jednak moje serce pozostało przy kotach.

Wbrew opinii, one też się przywiązują. Np. moja Balbinka tylko i wyłącznie przychodzi przytulać się do mnie, a jak mnie nie ma w domu, to jest nieszczęśliwa i tęskni.

Jestem kociarą, która nie wyobraża sobie domu bez kota i psa(ewentualnie) smile.

22

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.
busiu napisał/a:

Od zawsze byłam kociarą i mimo, że teraz mam psa, to moja miłość do kotów chyba mi nie przejdzie. Mój ostatni kot, Dzikus, został u rodziców w domu, więc widzę się z nim co jakiś czas. Jest bardzo towarzyski, przymilny, a kiedy wyjeżdżam wszyscy potwierdzają, że bardzo tęskni i "szuka" mnie po całym domu.

Ale jako że mój ukochany, z którym mieszkam, ma alergię na koty, zdecydowaliśmy się w końcu na psa- Akitę Inu. Powiem szczerze, że dla mnie był to idealny wybór. Haru, bo tak ma na imię, nie jest przyjacielski w stosunku do całego świata, ale tylko dla tych, których poznał i zaakceptował. Bardzo mi to odpowiada, bo to mnie zawsze irytowało w psach- zbytnia przymilność. W psach podoba mi się też to, że można z nimi pracować- obecnie chodzę z Haru na kurs posłuszeństwa i podoba mi się to, że dzięki temu rodzi się między nami silniejsza więź.

Ale mimo wszystko, tęsknię za kotami... sad

To charakterystyka tej rasy.
Pierwotnie hodowano je do walk psow i polowan na zwierzeta. Te psy to mysliwi, nie beda sie lasic do nikogo smile

Kobra widze ze ktos tu czytal Koonza big_smile

23

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Kocham bardzo ale to bardzo psy jak i koty.I mam w domu pełen zwierzyniec bo moi domownicy są chorobliwymi milosnikami futrzakow,mamy nie tylko psy i koty, lecz równiez świnke morską i fredke:)

Dbajcie o zwierzeta,pielegnujcie je,wychowujcie a nie będą wam ani smierdzieć ani sie jakos źle zachowywać
To tak samo z dzieciakiem małym,jak nie bedziecie do niego stosowac higieny,też wam bedzie smierdziec bo samo sie nie przewinie ani nie wykąpie,wiec jak mozna powiedziec że pies czy kot smierdzi i jest oblesny lub cos w tym stylu? szlag mnie trafia jak czytam takie infantylne komentarze

24 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-10-15 21:21:50)

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Otóż to. Grunt, to sprzątać po zwierzęciu, utrzymywać higienę. Oczywiście, ktoś kto nie jest przyzwyczajony do zwierząt na pewno uzna, że i tak w takim mieszkaniu śmierdzi, ale jak ktoś uwielbia, to będzie to dla niego tak naturalny zapach jak inne zapachy smile

Tak nawiasem mówiąc pieski, tutaj labradory, były w "Mrocznym popołudniu", ciekawy motyw był z nimi smile Też uwielbiam "Marley i ja", ale tu preferuję film niż książkę. To tyle na temat piesków w kulturze, by nie robić zbytniego bałaganu smile

Ja kiedyś też miałam chomiki, szczurka, królika. No, ale od prawie 13 lat króluje nasza sunia smile To niesamowite, jak różne są psy, różnią się charakterami itp smile Niektóre wyczuwają nawet chorobę właściciela.

Ja nie chciałabym mieć tylko w domu psa z gatunku "groźne", bo takich się boję, tak już mam. No wszystko kwestią wychowania, ale wymagają wiele pracy i przerażałaby mnie świadomość, że może zabić mnie jednym ugryzieniem.

25

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

A jak się zaczęła Wasza miłość do psa, czy kota?
U mnie jest to wyniesione z domu.

Mój dziadek nawet przy jednej z imprez już po kilku głębszych wyznał wszystkim, że on chciałby umrzeć przed naszym pieskiem, bo gdy Filuś umrze, to on też, bo tak go kocha. I w ogóle na pierwszym miejscu w jego hierarchii jest właśnie piesek, potem ja, następnie nasze koty (5 plus jeden dochodzący) i potem już nikt. Dobrze, że mnie chociaż uwzględnił, bo babcia się już nie załapała tongue.

26 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2012-10-16 21:06:15)

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Sadie, tez czytałaś? Fajna książka smile Ale nie najlepsza z jego dorobku wink

Jaga Baba07, w sumie nie pamiętam kiedy, bo zwierzęta towarzyszyły mi od wczesnego dzieciństwa. Rozumiem Twojego dziadka, ja stratę zwierzaków przezywałam jakby mi ktoś bliski umarł...

27

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Od dzieciństwa wychowywano mnie ze zwierzętami i pewnie dla tego ich nie wartościuje.

28 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-10-16 20:50:01)

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.
TwilightSparkle napisał/a:

Od dzieciństwa wychowywano mnie ze zwierzętami i pewnie dla tego ich nie wartościuje.

Takze wychowalam sie wśród zwierząt w moim domowym ognisku,i bardzo je dowartosciowuje ,lecz nie stopniuje smile

29 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-10-16 22:40:25)

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.
Jaga Baba07 napisał/a:

A jak się zaczęła Wasza miłość do psa, czy kota?
U mnie jest to wyniesione z domu.

Mój dziadek nawet przy jednej z imprez już po kilku głębszych wyznał wszystkim, że on chciałby umrzeć przed naszym pieskiem, bo gdy Filuś umrze, to on też, bo tak go kocha. I w ogóle na pierwszym miejscu w jego hierarchii jest właśnie piesek, potem ja, następnie nasze koty (5 plus jeden dochodzący) i potem już nikt. Dobrze, że mnie chociaż uwzględnił, bo babcia się już nie załapała tongue.

Ja jak koleżanka nie za bardzo pamiętam. Moje pierwsze zwierzątko- miałam 6 lat, siostra 11. To był króliczek, potem oddany przez moich rodziców, ale to nieistotne.. smile  Potem 2 chomiki, a teraz od prawie 13 lat pies smile W naszej rodzinie to z tego co pamiętam było tak, że po prostu my bardzo chciałyśmy zwierzątko smile O psa zabiegałyśmy najbardziej i długo. Rodzice nie byli przekonani najpierw, bo mieszkaliśmy w kawalerce. Gdy wprowadziliśmy się do 2pokojowego mieszkania, to w końcu się zgodzili. Powiem szczerze, że obiecałyśmy, że będziemy regularnie wychodzić z psem itp, ale średnio z tym wyszło, bardziej rodzice, chyba byłyśmy wtedy za mało odpowiedzialne pod takim kątem wink
Aaa i w międzyczasie mieliśmy szczurka tongue


Teraz moja siostra nie wychodzi z psem, bo mieszka oddzielnie, ja staram się wychodzić jak najczęściej, ale rzadko rano, bo jeszcze nie pracuję i lubię sobie pospać.. lecz problem jest też taki, że pies nie jest przyzwyczajony wychodzić ze mną, więc jednak na te dłuższe wyjścia częściej rodzice.

W sumie wychodzi na to, że gdyby nie nasze błagania, to w naszym domu być może nie byłoby zwierzaka. Dla moich rodziców nie jest koniecznością mieć zwierzę. Pokochali naszego psa, ale nie są wielkimi miłośnikami, ja lubię zwierzęta bardziej smile Choć przyznaję, gdy jeszcze byłam mała, to okrutnie czasem na wsi ciągnęłam kota za ogon i inne takie, sprawiałam mu ból, po prostu traktowałam go jak przytulankę. Jednak możecie mi wierzyć, że to zmieniło się z czasem, tamten kot to musiał mnie przez to nienawidzić, aż mi wstyd za te szczenięce złe traktowanie zwierzątka.

Za to moja babcia jest kochana, ale nie przepada bardzo za zwierzętami. Nie czuję konieczności, by teraz mieć w domu psa czy kota, to chyba dla niej zbyt duży obowiązek. Gdy była mniejsza miała zwierzątko, ale teraz jakoś nie czuje potrzeby, mimo że mieszka praktycznie sama od wielu lat.

Mam też babcię na wsi, ona też nie za bardzo lubi zwierzęta. W sumie ma psa czy tam dwa, ale tylko do pilnowania i tyle. Nigdy nie okazuje większych uczuć zwierzętom.

Jednak ja bardzo lubię smile  Tak samo np moje koleżanki i mój chłopak smile

30

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Zdecydowanie koty. Mam cudownego kota ktorego poprostu kocham, ma swoje chumorki chodzi swoimi sciezkami i jest sliczny. Mam tez psa,ale jest taki nie grzeczny i wkurzajacy ze nie mam do niego sil... Nie lubie psow,ale koty kocham i bardzo dobrze sie z nimi dogaduje.

31

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Ja jestem kociarą tongue Uwielbiam jak mruczą i... ogólnie je uwielbiam big_smile

32

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Lubię zwierzęta, ale na odległość -nic smile

33

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Kot. Nie lubie psow. Kocham w kotach ta ich niezaleznosc.

34

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.
Sadie napisał/a:

To charakterystyka tej rasy.
Pierwotnie hodowano je do walk psow i polowan na zwierzeta. Te psy to mysliwi, nie beda sie lasic do nikogo smile

To mój pierwszy rasowy pies, więc nie do końca wierzyłam w tę "charakterystykę rasy". Zdecydowanie uważałam, że liczy się przede wszystkim wychowanie i przejechałam się na tym. Nawet na kursie widzę różnicę między Haru a resztą- a mamy w grupie owczarki, goldeny, labradory, samoyeda, berneńczyki, sznaucery. Kiedy taki owczarek wie, że popełnił błąd, od razu kładzie uszy po sobie, płaszczy się, byle nie spojrzeć w oczy swojemu panu. A ja nigdy, ale to nigdy nie widziałam, żeby Haru położył uszy ze strachu czy skulił się. Zawsze klata do przodu, uszy czujnie postawione, i patrzy Ci hardo, wyzywająco w oczy.

Zanim zdecydowałam się na Akitę, przeczytałam mnóstwo materiałów na ich temat. Wiedziałam, że były tak naprawdę bardziej psami do walk niż do polowania, a jeśli już do polowania, to nigdy w grupie, ale solo lub w dwójkach, na większego zwierza. Czytałam, że nie akceptują innych psów- nie wierzyłam, bo przecież jako szczeniak tak rozkosznie bawił się z psimi kolegami... do momentu, w którym nie urosły mu jajka i nie poczuł się "mężczyzną".

Teraz, kiedy już przeżyliśmy ze sobą rok, stwierdzam, że Akita to nie jest pies dla każdego. Trzeba być zawsze bardziej upartym, czujnym i sprytniejszym od niego. Ale myślę też, że gdybym miała znowu decydować się na psa- to wybór padłby na tego krnąbrnego Japończyka.

35

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.
busiu napisał/a:

Teraz, kiedy już przeżyliśmy ze sobą rok, stwierdzam, że Akita to nie jest pies dla każdego. Trzeba być zawsze bardziej upartym, czujnym i sprytniejszym od niego. .

O tak Akita jest bardzo pracochłonnym psem do zdyscyplinowania .Nie wolno do niego agresji okazywac ale stanowczość,twardość i nie moze wyczuć uleglosci od opiekuna.Krotkie komendy zdecydowanym tonem.
U mnie w rodzinie dziadkowie mają Akite i jedyna osobą do ktorej pies ma bezwzględny posluch i repsekt,nie pozwoli sobie na swoje rządy jest wnuczka.Tzn do innych opiekunow tez ma posluch, ale stara sie ich przechytrzyć jak pisalas, lecz do niej sie nawet nie zawaha by pokazac swoją  dominacje tak jak do innych próbuje to robić.

I równiez popieram ciebie ,ze to nie jest pies dla kazdego.Osoba musi byc zdecydowanie  dominująca w swojej postawie (nie myslic z agresją) niz ciumkowata,tak  jak do chiuchuauy mozna sobie na to pozowlic smile

36

Odp: Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Od zawsze pies.Tak jakos sie zlozylo.Nie znalam kotow i nie myslalam, ze moglabym miec.Swojego czasu dzialalam w pewnej Fundacji.Celem oczywiscie byla pomoc zwierzetom.Moje panie''kociary''dokarmiajace bezdomne koty znalazly malenstwo. Zabiedzone, chore, po prostu kocie nieszczescie.Weterynarz powiedzial, ze szanse ma zerowe.Wzielam do domu.Robil pod siebie, przelewal mi sie w rekach.Mylam futro, suszylam recznikami, termofory, spalam z nim, karmilam strzykawka.Przez kilka dni jezdzilam z nim do pracy, bo musial byc regularnie nawadniany.Wyszedl z tego.Byl u mnie okolo 2 miesiecy, znalazlam mu dobry dom.W zyciu nie zapomne, jak wieczorem ukladal sie na moich piersiach, drapalam go delikatnie za uszami a on mruczal z zadowolenia, mruczal, mruczal i zasypial.Cos cudownego.

Obecnie mamy w domu ogona.Pies w typie ON, synus tatusia.Poprzedni, tez ON, odszedl w wieku prawie 15 lat.Maz kocha ta rase, nie ma mowy o innym.Nasze czterolape szczescie ma juz 11 lat.Nie widac po nim wieku, ostatnio pogorszyl mu sie sluch.Nie wyobrazam sobie domu bez merdajacego ogona.Wiemy, ze nie bedzie z nami wiecznie, nie rozmawiamy o tym , bo ciezki to temat.Maz twierdzi, ze na nastepnego ON bedziemy juz za starzy, bo to rasa, ktora do kanapowcow nie nalezy.Jak nie ON to co?Cisza.Myslalam, ze moglabym miec kota...ale to pomysl nie do przepchniecia w naszym domu-chlopie nie znosi kotow.No coz......bedzie ogien i dym, ale to jeszcze nie teraz.

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » Pies, a może kot? Wasze zdanie.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024