witam opisze moja sytuacje jestem 26 letnim mezczyzna ale nie potrafie zbudowac szczesliwego zwiazku z kobieta ktore uwazaja mnie najczesciej za osobe niedojrzałą przez co wszystko sie rozpada a ja tam naprawde nie moge sobie z tym poradzic i niewiem jak mam sie zmienic na lepsze jak byc soba, pewnym siebie, spontanicznym wiedzacym czego chce od zycia mezczyzna?
wlasciwe do tej pory bylem z jedna kobieta przez 2 lata moj zwiazek sie rozpadl teraz z kolejna dziewczyna slysze te same slowa ze mam niską samoocenę, brak pewności siebie, nie ma zadnych pomysłów na randke ani ze nigdy nic jej nie dałem bezinteresownie? nie potrafie sobie z tym poradzić i niewiem co robić sytuacja jest dramatyczna to juz prawie koniec...
a wiec spotkalismy sie po raz ostatni gdyz chcialem ja przeprosic za moje beznadziejne zachowanie a wlasciwie pokazanie sie z najgorszej strony czyli pokazanie swojego braku pewnosci siebie niskiej samooceny mowieniu o problemach z przeszlosci czyli nieudanego poprzedniego zwiazku nieudanego zarowno pod wzgledem seksu jak i naszych relacji
zadzwonilem do niej umowilem sie wszystko bylo bardzo tajemniczo wiec dziewczyna sobie narobila wyobrazen ze powiem jej cos naprawde waznego albo ze chociaz cos bede dla niej mial a ja jak zwykly cienias wybralem sie
z pustymi rekami zaczelismy rozmawiac i przeprosilem ja za swoje dziwne zachowanie ostatnio ale dalej sie nie moglismy dogadac bo powiedzialem ze juz tego nie ma majac na mysli moje zachowanie a nie problem po czym ona
powiedziala ze jestem niedojrzaly bo chce jej wmowic ze problem zniknal odrazu zamiast mowic ze moge miec czasem trudne dni ale bede sie staral z tym poradzic.. z tego wszystkiego tak sie zakrecilem w tej rozmowie ze
zapomnialem jej powiedziec o najwazniejszym o tym ze naprawde mi na niej zalezy i co do niej czuje jak widzisz chcialem dobrze a wyszlo jeszcze gorzej tlumaczylem jej ze pewne mysli zwiazane z przeszloscia u mnie mogly
blednie wplynac na ocene rzeczywistosci dlatego obiecalem jej ze juz niebede tak myslal no i jak wracalem to napisala mi ze ona tez za duzo myslalabo liczyla na to ze skoro chce sie z nia spotkac to powiem jej cos bardzo
waznego ze zalezy mi na niej a jak otwieralem bagaznik to myslala ze mam dla niej jakas niespodzianke.. po przeczytaniu tego poczulem sie jak skonczony debil.. zaczynam siebie nienawidziec ten moj dzieciecy charakter bo to
wszystko prawda co mi powiedziala ze jestem niedojrzaly bo tak wlasnie jest mam 26 lat a dalej zachowuje sie jak dziecko przez to tez moj zwiazek z "byłą" sie rozsypal to jest naprawde straszne i ja niewidze
zebym mogl sie z kims zwiazac i byc szczesliwy bo ja sie wogole niezmieniam na lepsze dalej jestem taki sam beznadziejny jaki bylem zawsze,niedoswiadczony, nie umiejacy sie zachowac w ciezkich sytuacjach, bez
spontanicznosci, szalenstwa nie umiem byc soba po prostu i sie chyba zalamie juz calkiem bo co ja moge teraz zrobic teraz juz mowienie tego co czuje nie ma sensu bo wyjdzie ze jest to nieszczere bo jest to zasugerowane
sytuacja myslalem zeby wyslac jej kwiaty do pracy z napisem ze jest dla mnie najwazniejsza przepraszam za wszystko tak bardzo chcialbym to naprawic albo wyslac jej list do domu tylko co ja bym w nim napisal zeby mnie dobrze
zrozumiala niewiem moze masz jakies rozsadne pomysly jeszcze inne ? jest mi naprawde ciezko i mam wrazenie ze cokolwiek robie to tylko pogarsza sytuacje ![]()
a i jak spytalem co bedzie z nami to powiedziala ze niewie nic i wszystko zalezy ode mnie
i jeszcze jedno ona ma juz dosc pomagania bo wielokrotnie byla w zwiazkach w ktorych pomagała i przez to jak mowi nie mogla byc szczesliwa bo to sie na niej odbijalo i cierpiala ze to byl masochizm jaki dokonywala na sobie
dlatego nie chce po raz kolejny komus pomagac tylko od razu chce zeby bylo ok trochu ja rozumiem ale dlaczego jej poprzednie doswiadczenia negatywnemaja teraz uderzac we mnie ehh a ja potrzebuje tylko zrozumienia i czasu
zeby wyjsc na prosta ale niewidze zebym mogl na to liczyc