Myśli o zdradzie... help... - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2012-08-16 17:17:19

titanum_love
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-07-21
Posty: 8

Myśli o zdradzie... help...

Witam!!
Jest źle, nawet bardzo źle! Kocham. Bardzo. Tęsknię. Ciągle o nim myślę. On jest 4 lata starszy. Poznaliśmy się w dość nietypowym miejscu, powiedzmy- u niego na studiach.  4i pół roku temu. Pomyliłam go z jego bratem, i tak poznalismy sie przez przypadek:). Do rzeczy- od pierwszej naszej rozmowy czułam, że jest on kims wyjątkowym, że nie jest dla mnie jak inni chłopcy. Nie jest mi jak kolega. Nie czułam go jako kolegi, tylko jako kogoś dużo ważniejszego. Od razu gadaliśmy jakbyśmy się znali sto lat. Pisaliśmy dużo ze sobą, i... po paru dniach znajomości poprosił mnie... żebym się w nim nie zakochiwała... jakoś czułam, że ta prośba padnie, obiecałam mu to, że się nie zakocham. lecz prośby nie spełniłam...smile nie powiedziałam mu tego. Od tamtej pory widywalismy się średnio raz na miesiąc (jesteśmy z innych miejscowości) na takich spotkaniach młodzieży. Później zaprosiłam go na mą osiemnastkę. Przyjechał, było... bajkowo:). Zmarł mu dziadek, jak to usłyszałam... nastepnego dnia byłam u niego coby po prostu przy nim być w tym wszystkim... wtedy na pozegnanie podarował mi buziaka w policzek:) skakałam wewnętrznie z radości:) od tamtej pory witał i zegnał się takowymi buziakami ze mną. Dalej się spotykaliśmy się na tych spotkaniach średnio raz na miesiąc. Wokół niego zawsze kręciło się sporo dziewczyn. Gadał z nimi, spędzał czas. Nieraz byłam o niejedną zazdrosna:P. Tak minęły dwa lata... postanowiłam mu powiedziec co do  niego czuję... nie było to łatwe, ale się udało... przytulił mnie, ale w naszej relacji nic się nie zmieniło. A ja próbowałam sobie w tym czasie z innymi chłopakami kręcić, bo mówie- nie chce mnie... Ale nie potrafiłam z nikim innym byc, w każdym szukałam podświadomie jakiejś cząstki jego... poszlismy razem na studniówkę, zgodził się. Byłam w siódmym niebie, on tez się dobrze bawił:). Później spalismy u mnie w moim łóżku... nie zrozumcie mnie źle, po prostu zasnęlismy zmęczeni całonocną zabawą... Od tamtej pory to juz zyć bez niego nie potrafiłam, a jeszcze jak widziałam, czułam i słyszałam, że jemu też było dobrze- to po prostu euforia, szczęście i sami wiecie:) Lecz między spotkaniami praktycznie sie nie odzywał. I tak jest do tej pory. Aż któregoś razu spię sobie, spie, a tu jakis obcy nr dzwoni. Odbieram- halo, a tu sie okazlało,że to on. I rozmawialismy tak miło. Dzwonił do mnie od tamtej pory regularnie. I wreszcie padło moje wyczekiwane, utęsknione (ale zupełnie niespodziewane w tamtym momencie): "Kocham Cię". Myślałam, że umrę z miłości, z radości, ze szczęścia:).! Kolejne nasze spotkania miały zabarwienie... dość erotyczne:p Tzn- spotkaliśmy się raz nocą, mieliśmy w sumie iść na spacer, duzo i naprawdę szczerze rozmawialiśmy, ale w końcu pocałował mnie i zamiast na spacerze wylądowalismy... w łóżku:p chociaż- powiem Wam- było naprawdę namiętnie, cholernie namiętnie, już mieliśmy się zblizyć do kolejnego kroku, ale ja powiedziałm: "nie". Powiem Wam- byłam go pewna jak cholera, ale mam swoje zasady i chcę poczekać z seksem do ślubu... smile tak więc zgasił się, ale on tez jest bardzo wierzący, więc to zaakceptował, acz... nadal  tam były pieszczoty itd.:p. Powiem szczerze, od tamtej pory każde nasze spotkanie kończyło się łóżkiem... i taką namiętnością...

jestem go cholernie pewna i chcę z nim spędzic resztę życia, chcę przy nim wydorośleć i się zestarzeć...

pomieszkiwaliśmy przez chwilę razem (ale też jeszcze z trzecim lokatorem, więc srednio swobodnie było) i było mi jak w bajce... aż skończyło się wspólne mieszkanie (tak, miało być tylko tymczasowe na chwile, póki on sobie czegoś nie znajdzie), i znowu kontakt tylko raz na jakiś czas... a ja nie mogę... nie wyrabiam... brakuje mi go, brakuje codzien, wkurzam się na niego czasami za te jego koleżanki, ale potem mi przechodzi... mimo, że się wkurzam to i tak go kocham... jak się widzimy to jest super- rozmawiamy, całujemy się, generalnie zachowujemy się jak para, ale nigdy z żadnej stron nie padło, że jesteśmy razem.

I generalnie dobrze sobie radziłam do tej pory ze swoją seksualnością, nigdy z nikim nie byłam tak blisko jak z nim i nie chciałam byc, nie wyobrażałam sobie nigdy bycia z kimkolwiek innym tak blisko. Nawet powiem więcej- dziwiłam się, gdy koleżanki na widok jakiegoś chłopa traktowały go przedmiotowo, jak jakiś obiekt pożądania...

ja do tej pory pożądałam tylko go, i było mi z tym dobrze. Jednak ostatnio przyszłam do pracy. I tam przyszedł jeden z petentów, ja spojrzałam... i przemknęła mi mysl: "Brałabym!". I się sobą oburzyłam! Jak to? Ja? Brałabym innego kolesia? I to bez miłości, bez żadnej relacji? Tylko w zwykłym, zwyczajnym  seksulanym kontekście brałabym go? Oburzyłam się soba, zrobiło mi się przykro. Dodam, że mój ukochany się nie odzywa teraz. I oburzam się sobą, że takie myśli mam. Te myśli o takiej zdradzie w postaci czysto fizycznej mi się zdarzają, o takiej- bez żadnej relacji... tylko sam seks... I pewnie wjedziecie teraz na mnie, że go wclae nie kocham, że to tylko zakochanie było czy coś... Kocham. Nie mam zamiaru tego udowadniać... Co ja mam w takiej sytuacji zrobić... wiem, że nie zdradzę go, ale te myśli... i to, że on jest tak dlaeko, a ja szaleję bez niego... co ja mam zrobić?

Offline

 

#2 2012-08-16 17:45:33

czekoladka7
Przyjaciółka Forum
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2010-08-26
Posty: 1505

Re: Myśli o zdradzie... help...

Ale nie możesz mówić o zdradzie,bo Wy nawet razem nie jesteście. Nie padły żadne deklaracje o tym,że jesteście parą. Teoretycznie każde z Was może robić co chce,spotykać się z kim chce itp.

Masz swoje potrzeby więc to normalne,że zauważasz innych mężczyzn. A pofantazjować zawsze można. Nikomu tym krzywdy nie robisz.


GG:15836900

Offline

 

#3 2012-08-16 18:00:52

titanum_love
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-07-21
Posty: 8

Re: Myśli o zdradzie... help...

ale ja go kocham, to czemu zwracam uwage na innych?tongue

Offline

 

#4 2012-08-16 18:09:27

Cash
Net-Facet
Zarejestrowany: 2012-07-23
Posty: 928

Re: Myśli o zdradzie... help...

Gdy wchodzisz do restauracji, zawsze możesz przejrzeć kartę dań, a od Ciebie zależy czy będziesz zamawiać.
Zresztą teraz w resauracjach karty dań wystawione są na zewnątrz... Poprzyglądasz się i... możesz iść dalej, do Ciebie zależy...


BYŁO: Miałeś chamie złoty róg, ostał Ci się ino sznur...
BYŁO: Kiedyś się znajdę...
BYŁO: Dzień za dniem.
JEST: Dobrze smile

Offline

 

#5 2012-08-16 18:12:58

titanum_love
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-07-21
Posty: 8

Re: Myśli o zdradzie... help...

no w sumie:) spoko:) i tak bym nic z tym nie zrobiła, tylko tak opisałam, bo mnie się ta moja zmiana zdziwiła. Ale dzięki:)

Offline

 

#6 2012-08-16 18:50:05

supermenka
Tajemnicza Lady
Zarejestrowany: 2012-07-30
Posty: 80

Re: Myśli o zdradzie... help...

Witaj Titanum. No wiesz ... z tą miłością to jest tak, że wynika ona z naszych szlachetnych uniesień i dążenia do czegoś ostatecznego i niepodważalnego.... ale jest jedno ALE. Śmiem sądzić, że miłość nie jest stanem naturalnym w przyrodzie. Przykro to tak uprościć jednak natura zadbała o ........ prokreację ... i na tym polu to uczucia nieco "miękną". Pożądanie innego mężczyzny, czy odwrotnie kobiety jest czymś w pełni naturalnym bo właśnie owa natura upomina się o prokreację. Człowiek dzięki (może niestety) świadomości chciał się ulepszyć, uszlachetnić i pracując przez wieki dorobił się rzeczonej MIŁOŚCI. Ot i cała prozaiczna prawda o "dumnym człowieku".  Oczywiście każdy ma prawo do swego zdania. Pozdrawiam


niekiedy z homo sapiens najlepsze jest tylko "SAPIE"

Offline

 

#7 2012-08-17 16:34:19

Queeen
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-08-17
Posty: 3

Re: Myśli o zdradzie... help...

Zgadzam się z supermenką. Dokładnie tak jest. Człowiek to tylko trochę bardziej ogarnięte zwierzę. Jestem w stałym związku, uważam, że rzeczona "Miłość" w związku jest, ale co jakiś czas mój mózg świruje i skoczyłabym do łóżka nawet z osiemnastolatkiem, bo akurat mnie zauroczył. Tyle. Ale, że kocham, to nie skaczę i po jakimś czasie mi przechodzi wink

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013