Znam się... Wiem jak to jest. Po pierwsze to wstydze się sama siebie. Po drugie boje się jednego. A raczej może nie boję, ale wiem, że jedyne co od Was usłysze to "skończ to" "zerwij" itp... a ja wiem, że ja tego nie zrobie...
Wszystko był ok. Zawsze tak jest. Zostawał u mnie na noc. Spędzaliśmy całe dnie. I znowu... z dnia na dzień (nie wiem... obudził się i stwierdził, że co? Dzisiaj wszystko zepsuje?) Kompletnie bez powodu poszedł kit, nawet nie specialnie ukryty i niespotkaliśmy się. Nie napisał, nie zadzwonił. To było przedwczoraj. A wczoraj zamiast zrobić cokolwiek.... to było jeszcze gorzej. Nie widziałam się z nim. Wieczorem napisał, że jedzie do kolegi. Wcześniej pokłóciłam sie z nim przez sms-y, bo nie dał mi okazji osobiście, a ja nie umiem być taka super i silna. Więc miał wrócić o 21wszej.... tylko, że ja wiedziałam, że to nie prawda i weszłam na internet wysłać sms-a z bramki do koleżanki, na mojej impulsy byly wykorzystane więc skorzystałam z jego.... a tam był wysłaby sms z ok 16tej... że jedzie do kumpla ale innego, z kulmami a potem cytat : "na dyskotekowy podryw". Wiem, że z niego podrywacz nie jest i prawdopodobnie było to w sensie że beda szaleć i już kompeletnie mam to w d*** ale sam fakt, że znowu... I tak mija dzisiaj trzeci dzień.... W którym ja siedze w domu, on szaleje, a to wszystko stało sie od tak bez żadnego powodu, bo było super... i to nie jest pierwszy raz.
I jaki może być Wasz komentarz? Tylko taki, że będzie jeszcze gorzej. Bo to, że powinnam obić mu twarz inie wrócić wiem doskonale sama. Ale chyba zbyt wiele razy zbyt wiele rzeczy przechodziło na konto "doświaczeń w związku" i teraz naprawde ciężko. Ale też coraz częściej łamie się. W każdym razie ja już nie wierze w to, że może być super. Nie wierze w to kiedy mówi to dzeiwczyna ze starzem 1 roku... Są faceci (dobrze to wiem) którzy dopiero po 2 latach pokazują swoją twarz. I jesteś wtedy w takim szoku... bo myślałaś dotyczchczas że spadła Ci gwiazdka z nieba... Miłości nie ma. Jest tylko jak już małżeństwo. A ja głupia myślałam sobie... ehhh szkoda gadać. To był mój pierwszy facet... Nie jestem super ani laska... nigdy nie miałam powodzenia. Raz mi się trafiło ślepej kurze ziarno i to? Okazuje się, że ślepej się wydawało
czasami się czuje jakbym grała w jakimś fear factor... szkoda tylko, że normalnie za to dostają kasę...
. Ogólnie to jest jeszcze jeden problem o którym powinnam Wam powiedzieć, bo przez niego też jest 92563534 ciężej - którko : wspólna klasa w liceum, wspólny kierunek na studiach : WSPÓLNI ZNAJOMI.