Witam , jesteście moją ostatnią deską ratunku jestem na skraju wyczerpania proszę pomóżcie Mi i mojemu małżeństwu.
Mam 20 lat jestem mężatką od stycznia tego roku , wyszłam za mężczyzne którego poznałam rok wcześniej , bywało różniej ale najczęściej były to wzloty chociaż był zaborczy (odseparował mnie od koleżanek) ale z koleżanek nigdy nic dobrego nie miałam , więc to może i wyszło mi na dobre. W Lipcu ubiegłego roku zaszłam w ciążę , ciąża przebiegała nawet spokojnie aż do 6 miesiąca czyli do dnia ślubu ( nie chciałam wychodzić za mąż ale mój mąż cały czas powtarzał że koro się kochamy to czemu dziecko ma sie wychowywać w rodzinie bez Boga?) Byłam tak szaleńczo w Nim zakochana że weszłam w TO ! Od stycznia moje życie jest horrorem - Wieczne awantury z moim mężem o to że wyprawka za droga , wózek dla dziecka za drogi a butelki takie a nie inne , mój mąż zarabia w państwowej robocie 3 tys, jest po 2 kierunkach studiów , ja zaś nie mam nawet matury bo w dzień matury wyszłam ze szpitala. Kłótnia z moimi rodzicami że mu dom nie pasuje ( Mieszkam w domu dom ma dwie połowy jedną z nich zajmuje babcia - niezalezne wejście 3 pokoje gaz prąd wszystko osobno) Mój mąż nie chce tam mieszkać choć babcia by wtedy przeprowadziła się do Mojej mamy , On chciał mieszkać u swoich rodziców bo by tam nie płacił ani grosza ( 2 pokoje - rodzice brat i siostra i my razem w pokoju) ... Moją mame wspieraliśmy 500 zł mies. dla niego to była olbrzymia suma robił awantury i ciągłe wypominanie że nie ma czegoś do jedzenia , albo że w domu nie ma ciepłej wody. Kiedy urodziłam dziecko ostro pokłócili sie nasi rodzice - nie odzywają się od 3 mies. Mąż wyprowadził się kiedy mały miał 3 tyg. od tej pory nie mieszkamy razem , on chce iść na wynajm ale mówi że jeżeli chce z nim mieszkać mam iść do pracy ! a dzieckiem sie zajmie albo Moja 80 letnia babcia albo jego 72 letnia. On nie chce przyjść do nas mieszkać bo by władował ok 60 tys. na remont u babci, nic mu nie pasuje... Kiedyś mnie pobił zaraz po porodzie... to było raz obiecał że nigdy tego nie zrobi, też boje sie z nim zamieszkać że znowu dojdzie do czegoś takiego. Od 2,5 mies jestem bez środków do życia utrzymują mnie rodzice , moja mama kupuje małemu ubranka bo rośnie i wszystko małe na niego, Teście nic nie dają małemu a mój mąż kupuje raz w miesiącu paczkę pampersów. Wie że go kocham i nie mam odwagi pójść do sądu , powiedział że na mnie pieniadzy nie bedzie łożył bo moge z nim zamieszkać i iść do roboty . Jestem w dołku jestem w stanie się poświęcic , nie wiem co robić , nie ciesze sie z macierzyństwa , codzienny płacz tęsknota
Co robić