Witajcie,
Mam 23 lata i od 4 msc jestem po ślubie cywilnym. (od 2 lat jesteśmy razem) Zamieszkałam z mężem, ale po bardzo trudnych sytuacjach, które stwarza jego matka. Moj maz jest jedynakiem i został wychowany tylko przez matkę. Jest od niej w 100 % uzależniony i odwrotnie. Nie wiem co mam robic ale jestem na skraju załamania. Mieszamy ze sobą bardzo krótko, a on caly czas mnie porownuje do matki. Dzwoni do niej z każdą pierdołą. czy mam tak ugotować czy tak. Jak mam prasować, jak myc podłogę.. wszystko musi skonsultowc z mama... Bardzo często w kłótni mówi ze oświadczył mi się bo myślał, żę będe mieszkac w jednym domu z nim i jego mama, i ze z tego samego powodu wzielismy slub. ( jego matka dodam, jest osoba apodyktyczna, z która nie ma gadania. Które potrafi przyjść w niedziele rano do pokoju i sie pytać "na która idziemy do kościoła") Mówi, że za szybko wzięliśmy slub a jego matka do tego twierdzi ze slub cywilny to wstyd i cala jego rodzina nawet nie wie ze jestesmy po slubie. Nie wiem co mam robic. Bardzo go kocham ale on mnie tak rani. Caly czas mowie sobie ze dam mu jeszcze jedna szanse. W dodatku jego matka stwarza tysiace sytuacji zeby pokazać jaka to ona jest biedna i samotna a ze ja taka wredna zabrałam jej zynka. Oczywsicie przy nim jest jak do rany przyłóż: co ci ugotować, na co masz ochote? Jestem w beznadziejnej sytuacji. Z męzem wracamy do domu pod wieczor, (on oczywiscie po pracy codziennie jezdzi do mamy), myjemy się i idziemy spac, nie rozmawiamy, nie uprawiamy seksu no chyba ze ja przejme inicjatywe. Pomijam fakt ze od slubu i triche przed on mi nawet nie mowi ze mnie kocha.. czasem tylko odpowie jak go zapytam i poprosze o odpowiedz.
JESTEM ZAŁAMANA.. PROSZĘ O RADĘ
Moim zdaniem musisz z nim porozmawiac.Porozmawiac powaznie...
A jak to nie pomoze to poprostu spakuj sie i wyprowadz, i wtedy zobaczysz czy mu na Tobie zalezy...
dlaczego za niego wyszłaś??
BO GO KOCHAM I MYŚLAŁAM ZE PO ŚLUBIE BĘDZIE TYLKO LEPIEJ... ZE BEDE NAJWAŻNIEJSZA.
Bardzo ciężka sytuacja ale trochę Cię rozumiem bo niestety mój narzeczony przejawia podobne skłonności w stronę swojej mamy ale ja obrałam strategię odciągnięcia go i mieszkamy na chwile obecną dość daleko od przyszłej teściowej.
Nie chcę żeby to źle zabrzmiało dlatego nie oceniajcie mnie źle ale uważam że w takiej sytuacji to jest najlepsze wyjście.
Z resztą większość ludzi młodych i tych ze starszego pokolenia przyznają rację że młodzi muszą iść na swoje i być sami, żeby się dotrzeć, poznać się i żeby ułożyć sobie życie po swojemu.
A wy gdzie mieszkacie?
Z teściową??
Może w waszym przypadku to tez byłby dobry pomysł żeby się nieco odseparować od teściowej?
mieszkamy na drugim koncu miasta a on i tak potrafi po pracy jechac do niej i potem wracac w korkach godzine do domu. btw. na nasz dom mowi "mieszkanie" a dom jak to mówi jet tam gdzie mieszka jego matka..
Rozumiem że macie pracę w tym mieście i przeprowadzka nie wchodzi w grę?
niestety, poza tym on by matki nie zostawil.. ja dla nas bylabym gotowa nawet na ksiezyc poleciec.. on tego nie widzi. Codziennie wstaje z nim o 6 rano i robie mu kawe i sniadanie mimo ze mam na 9 do pracy. Staram sie a i tak zawsze mama jest najlepsza. Do tego zawsze trzymaja sie razem w kazdej kwestii. Kiedys mu wykrzycalam zeby z mama wzial slub i z nia sobie zrobil dzieci.. eh nie wiem juz co robic
Wiesz, może głupie to co teraz powiem ale jak to się mówi "nadgorliwość gorsza od faszyzmu..."
Nie ma co tak się starać, nie ma co nadskakiwać facetowi skoro on tego nie docenia..
Mężulek się później tego nauczy że ma wszystko na zwołanie, że jesteś mu tak oddana że wszystko dla niego zrobisz mimo że on ma gdzieś Twoje uczucia i potrzeby:/
Czasami warto pokazać że Ty też masz coś do powiedzenia, że wiesz czego chcesz, że pewne rzeczy Ci się nie podobają i niech on się trochę pomartwi
Witaj Pola9090.
Przeczytałem Twojego krótkiego posta i odpłynąłem z krzesła. Krew mnie zalała po przeczytaniu samego tytułu.. rozpad po 4 miesiącach po ślubie??? WTF? Zapytasz się pewnie dlaczego?
Otóż mam ten sam koszmarny problem co Ty i rozpierduchę 9 miesięcznego małżeństwa po ślubie konkordatowym (cywilny z kościelnym w jednym).
Czytam Twojego posta za postem i widzę w Twoich wypowiedziach odwrotność siebie - moja żona = Twój mąż czyli mamusia jest cacy i basta!
Wpakowaliśmy się - nie bójmy się spojrzeć prawdzie w oczy i nazwać tą sprawę stanowczo po imieniu - w 3 osobowy związek małżeński - zwany teraz w XXI wieku - toksycznym trójkątem. Makabrycznym przypadkiem małżeństwa jakie można sobie wymarzyć.
Chcę Ci z tego miejsca uświadomić jedną i zarazem najważniejszą sprawę: Twoja teściowa jest osobą z mega zdolnościami do szantażu emocjonalnego i manipulacji, zdolna postawić wszystko na przysłowiową jedną kartę by dopiąć swego. Osoba, z którą podejmiesz jakąkolwiek próbę walki, postawienia się jej w obronie siebie czy też męża i małżeństwa zniszczy Cię psychicznie do granic możliwości. Delikatne - zaznaczam delikatne - określenie tego apodyktycznego schematu wychowania przez nią syna jest określane jako matczyna nadopiekuńczość.
Twój mąż może byc tego nieświadomy i nie mieć o tym fakcie jak i problemie zielonego pojęcia a próbując mu to uświadomić lub tłumaczyć, możesz usłyszeć w delikatnej formie taką wypowiedź: jesteś szurnięta i idź się leczyć kobieto!
Mogłaś już się spotkać z taką sytuacją, że teściowa jest chodzącą "alfą i omegą" we wszystkim a Ty nawet jej do pięt nie dorastasz np w gotowaniu, sprzątaniu i takich tam innych typowo damskich pracach domowych przypadających na partnerkę w "obowiązkach" domowych odnośnie małżeństwa.
W towarzystwie jej i męża jesteś tą najgorszą, kompletnym nieudacznikiem i etc. a stając z nią oko w oko to już zwrot o 180 stopni i nagle jesteś super synowa, cud miód dziewczyna.
Uświadomię Ci to na podstawie Twoich wypowiedzi, tylko się nie przeraź:
Mieszamy ze sobą bardzo krótko, a on caly czas mnie porownuje do matki... To jest ta najważniejsza osoba po ślubie dla faceta??? MATKA???
Dzwoni do niej z każdą pierdołą. czy mam tak ugotować czy tak. Jak mam prasować, jak myc podłogę.. wszystko musi skonsultowc z mama... Kurna felek... swojego rozumu facet nie ma?? Nigdy przy garach nie stał lub na mopie nie "latał"???
Bardzo często w kłótni mówi ze oświadczył mi się bo myślał, żę będe mieszkac w jednym domu z nim i jego mama, i ze z tego samego powodu wzielismy slub... Tu jest to co mówiłem wcześniej - manipulacja i szantaż synem za Twoimi plecami... do ślubu sielsko anielsko a po nim koszmar. Byłaś tą przysłowiową rybką, co chwyciła haczyk mamuśki To jest nic innego jak perfidne działanie matki ubrane w słowa Twojego męża. Był synek, będzie "córcia" synowa i mamuśka będzie rządzić teraz 2 osobami z tylnej kanapy "malucha"... Tylko teraz nie wzięła pod uwagę, nie przejrzała synowej na wylot, że "córcia" nie weźmie nieomylnej teściowej za wyrocznię. Ot co!!! i tu ci mama ma big problema!!!
(jego matka dodam, jest osoba apodyktyczna, z która nie ma gadania. Które potrafi przyjść w niedziele rano do pokoju i sie pytać "na która idziemy do kościoła") i pozostaje powiedzieć... A NIE MÓWIŁEM??!!??
Mówi, że za szybko wzięliśmy slub a jego matka do tego twierdzi ze slub cywilny to wstyd i cala jego rodzina nawet nie wie ze jestesmy po slubie... Ja przepraszam bardzo do "jasnej ciasnej"!!! kto chce rozwodu??? MĄŻ czy ŻONA??? NIeeeeeeeeee TEŚCIOWA w tym kierunku steruje. Norma na 100%!!! Synowa jej nie pasi i pora ją wyeksmitować z rodziny
W dodatku jego matka stwarza tysiace sytuacji zeby pokazać jaka to ona jest biedna i samotna a ze ja taka wredna zabrałam jej zynka... Czytaj pozycja wyżej, wpływ mamusi na synka, by rozszedł się z kobietą, bo mamusia nie może zostać sama gdyż jest "obłożnie chora". A poprzez małżeństwo synka z synową zostanie na lodzie i o kiju!!! STANDARD!!!
Moja szczera do bólu i jedyna sensowna rada dla Ciebie...
PAKUJ WALIZKI I ZWIEWAJ DO RODZINY! ZA ŻADNE SKARBY NIE WRACAJ DO NICH. MUSISZ MĘŻOWI W TEN SPOSÓB UŚWIADOMIĆ, ŻE TO TY JESTEŚ TERAZ NAJWAŻNIEJSZĄ KOBIETĄ W JEGO ŻYCIU... NIE MAMUSIA!!!
Zacznij szukać za ich plecami i po cichu pomocy w rozwodzie z winy męża!!! Tu winną rozpadu małżeństwa jest ewidentnie teściowa, ale niestety polskie prawo nie przewiduje takiej wersji pozwu rozwodowego.
Przykro mi to mówić, ale szansa na uratowanie takiego małżeństwa jest jak wygrana w totka i mnie też to prawdopodobnie czeka.
Mój "znajomy" tutejszy forumowicz, będący w takim samym jak nasz przypadku, usłyszał taki tekst od teściowej:
zięciów ja mogę mieć w życiu 5 a córkę mam tylko jedną.
Zamień córkę z zięciem miejscami i masz Swoją wersję powiedzenia od teściowej.
Swoją drogą - odwołując się do oryginału tego tekstu... 5 facetów a córka jedna - czyli z ukochanej córki zrobiła słownie.... Jesteś kobietą, płcią którą bardzo szanuję (przykro mi, ale tak mnie rodzice wychowali
), więc sama wstaw sobie właściwe wg Ciebie tutaj określenie.
Chcesz zobaczyć i poznać jak to może bardziej brutalnie wyglądać??? Bardzo chętnie Ci dam namiary.
Wątki z tego forum:
TOKSYCZNY TRÓJKĄT Z TEŚCIOWĄ - mój autorski małżeńsko -partnerski "love story" pokrewny do Twojego,
TOKSYCZNI TEŚCIOWIE... NIEODCIĘTA PĘPOWINA... TU MASZ GOTOWE WSKAZÓWKI I PORADY CO ROBIĆ W TWOJEJ SYTUACJI
Jak byś coś chciała pogadać na osobności w tej materii - zapraszam na priv
P.S.
Twoja walka o małżeństwo z teściową jest jak walka Boga z Szatanem czyli - z walniętą w łeb teściową która nie chce wypuścić z gniazdka swojego pisklaczka.
"Bogobojne" teściowe są zawsze najmądrzejsze..szkoda tylko, że nie szanują i nie słuchają tego co jest w Piśmie Św.napisane. Małżeństwo rzecz święta i żona/mąż ma męża/żonę a nie mamę, ciocie, wujka, siostrę - MA MĘŻA/ŻONĘ.
Niestety toksyczne matki samotnie wychowujące swoje córki lub matki które wychowują synków na tych co to święci są to najtrudniejszy orzech do zgryzienia.Ty masz właśnie taką teściową!!!! To jedna z tych fundamentalnie ważnych spraw toksycznych relacji matki z dzieckiem, które niestety w imię wielkiej miłości rozwalały życie dzieciom na milion kawałków.
Z TYM SIĘ WSTRZYMAJ:
Sprawa jest z teoretycznego pozoru prosta: albo ktoś przemówi Twojemu mężowi do rozsądku i odetnie pępowinę albo nie masz o co walczyć...pocieszający jest jeden fakt. Z czasem dojdzie do tego, że Twój mąż zrozumie co zrobiła jego matka - nie Ty...i efekt będzie taki, że ją znienawidzi....jeśli Ci na nim nadal zależy to obyś Ty w tym czasie nie była już "byłą" żoną...."
CAŁA WYPOWIEDZ NIECO PRZEROBIONA - W ZWIĄZKU Z TWOJĄ TEŚCIOWĄ.
Życzę wytrwałości, stalowych nerwów i twardej jak ruska stal psychiki.
Pozdrawiam.
dziewczyno w pakowalas sie w wielkie G, on jest od niej uzalezniony.
pogadaj z nim, gdyby bylo dziecko ratowalabym to ale nie ma, wiec pakuj walizki i wnos sprawe o rozwod.
12 2012-07-27 23:28:30 Ostatnio edytowany przez bags (2012-07-27 23:34:17)
dziewczyno w pakowalas sie w wielkie G, on jest od niej uzalezniony.
pogadaj z nim, gdyby bylo dziecko ratowalabym to ale nie ma, wiec pakuj walizki i wnos sprawe o rozwod.
Cisowianka....
Dobrze radzisz ale w całej okazałości i w dosłownym znaczeniu doprowadzi to do rozpadu z Jej winy!!!
Nie masz pojęcia do czego tacy ludzie jak Jej teściowa są zdolni!!!
Matka tak zmanipuluje synem, że zrobią wszystko - łącznie z rozpaleniem ogniska pod wodą - by dopiąć swego i postawić ją jako winną rozpadu małżeństwa. Ja to już doskonale poznałem z autopsji po swoim przypadku... moja żona poprzez wpływ matki chce rozwodu, bo mąż jest... PSYCHICZNIE CHORY!!!
Zapytasz zapewne jak to możliwe żeby normalnego człowieka tak sponiewierać? A jednak! Jest to dla nich możliwe i osiągalne jak pstryknięcie palcami!!! Szczegóły w moim wątku.
Tak pograją też z Nią. Nawet poprzez dziecko - gdyby było z tej miłości - nic nie ugra i zrobią z niego kartę przetargową, by dalej pastwić się nad Nią. Może Bogu na kolanach idąc na pielgrzymkę do Częstochowy na Jasną Górę za to dziękować, że nie dała się mężowi "zapłodnić" i niech dalej unika seksu póki są razem!!!
Skoro on pracuje to mamuśka jest od niego uzależniona jej manipulacją emocjonalną (finansowo) a on od niej manipulacją emocjonalną w postaci mega nadopiekuńczości (matka, żona i kochanka w jednej osobie - choć nie wszystko mu mama zagwarantuje tak jak żona). Bez urazy dla Ciebie Pola ale tak to wygląda o czym nie miałaś do tej pory pojęcia.
To jest gorszy układ dla małżeństwa niż horror. Jak Ona jako żona może to przerwać?
Za Jej plecami matka odpowiednio indoktrynuje syna przeciwko żonie. A jeśli pośrednio lub bezpośrednio to odbędzie się w Jej obecności - Jej veto na cokolwiek jest jak walka na ringu 2:1 - Oni kontra Ona.
Wygrasz taki pojedynek??? Stanowczo wątpię!!!
"Mówi, że za szybko wzięliśmy slub a jego matka do tego twierdzi ze slub cywilny to wstyd i cala jego rodzina nawet nie wie ze jestesmy po slubie..."
Tu już jest pierwsza oznaka z wypowiedzi Jej teściowej, że z Poli jest kawał zołzy, kawał........., bo ZA SZYBKO zaciągnęła męża do ołtarza i NAROBIŁA JEMU I IM WSTYDU PRZED CAŁĄ RODZINĄ bo nikt nic nie wiedział o tej uroczystości.
Tak jak pisałem na początku - zdaniem teściowej Pola jest - bez urazy - psychicznie chora, bo tak a nie inaczej pograła z partnerem w sprawie ślubu.
Dam sobie rękę uciąć, że mama Ich zapewne pobłogosławiła, zgadzając się na wszystko przed tym wydarzeniem, a teraz próbuje Jej wmówić, że to Ona narobiła jej wstydu przed całą rodziną tym "hajtaniem" się.
Nie trzeba być doktorem habilitowanym nauk nadzwyczajnych, by dostrzec w tym sformułowaniu perfidną manipulację i szantaż emocjonalny mający na celu pogrążenie autorki postu.
Rozwód rozwodem, to jest raczej nieuniknione w Jej wypadku i zostawić sobie ten temat na sam koniec! Zebrać namacalne dowody, przypadki z życia, od których mąż się nie wykręci przed sądem. Ale tak musi Pola podejść do tego tematu, by rozwodem nie siebie a męża pogrążyć. Teściowa jest prawnie od tej strony nietykalną postacią i guzik jej Pola rozwodem zrobi.
Jeśli już to potem kolejną sprawę założyć teściowej za psychiczne znęcanie się nad Nią. A w obu przypadkach dobry prawnik to podstawa.
pola, walczysz z wiatrakami,z wlasnej autopsji wiem ze nie wygrasz,zastanow sie nad waszym zwiazkiem czy jest sens ciagnac go dalej,twoj maz sie nie zmieni,nie licz na to,chyba ze stalby sie cud,a w cuda nie wierze,oboje zniszcza ci psychike i doprowadza twoje poczucie wartosci do zerowego stanu,a uwierz mi ciezko sie z tego wychodzi,jezeli jednak chcesz byc z nim dalej to postaw stanowcze veto mamusi i zobaczysz jak sytuacja sie rozwinie,wtedy podejmij decyzje ,tak mysle ze jednak nie licz na wiele,obym sie mylila,wytrwalosci i powodzenia zycze
witajcie
dziekuje wam wszystkim za radę. Wiem ze powinnam dac sobie spokoj ale nie wiem co mnie przy nim trzyma.. moze to ze potrafi mnie wkurzyc do granicy mozliwosci a pozniej przychodzi i jest słodki i mowi ze mnie kocha... Jego matka milion razy powoduje sytuacje przez ktore sie klocimy mimo ze jest na drugim koncu miasta.
Powiem tak. Nigdy nic nie mialam do jego mamy, troche mnie wkurzala czasem swoim zachowaniem ale ogolnie bylo to do zniesienia. Ale od czasu jak ON mi sie oswiadczyl to ta kobieta dziala mi na nerwy. Ale coz. znioslabym to bo co to jest isc na obiad niedzielny i odbebnic z usmiechem te kilka godzin. Problem jest w moim mezu... O czym kolwiek rozmawiamy to stwierdzeni :bo moja mama, moja mama, u mojej mamay..
Nie mozemy norlanie pogadac o bzdurach bez wtracenia przez niego wyrazu moja mama.
Poza tym on wiecznie do niej dzwoni i sie spowiada. Co robimy, co bylo na obiad, jakie ma probelmy w pracy otp itd. Czasem to ona wie wiecej niz ja o wlasnym mezu z ktorym mieszkam, bo ze mna on nie chce rozmawiac bo np. rozmawialam z przyjaciolka a on nie slyszal o czym ( i sie obrazil).
To jest jakas masakra..a co do ROZWODU. dzien po naszym slubie on powiedzial ze za szybko i ze on np. Bedzie po poracy jezdzil do mamy do "DOMU" na obiad a pozniej przyjezdzal do naszego "mieszkania". Poklocilam sie z nim o to ze nie powinien mnie tak traktowac, to zaczal sprawdzac w internecie jak sie bierze rozwod... Kilka razy juz mowil ze mozemy wziac rozwod za porozumieniem stron po czym jak ja juz nie mialam sily walczyc i mowilam ze OK ZGADZAM SIE I TO BEDZIE NAJLEPSZE ROZWIAZANIE. On nagle zmienial zdanie i twierdzil ze i tak sie nie rozstaniemy...
czuje sie jak w klatce a jednoczesnie go kocham i nadal robie dla niego wszystko.. Pomijam fakt ze jestem w pracy teraz a on z mama na zakupach.. i jeszcze ja do nas na wieczor zaprosił...
Na zachowanie męża i teściowej nie masz wpływu. Masz za to wpływ na własne. Przeczytałam Twoje posty i zauważyłam, że dobrowolnie zakładasz sobie pętlę na szyję. Na podstawie czego tak uważam? To wynika z Twych słów:
(...)a dla nas bylabym gotowa nawet na ksiezyc poleciec.(...)
Codziennie wstaje z nim o 6 rano i robie mu kawe i sniadanie mimo ze mam na 9 do pracy. (...)
nadal robie dla niego wszystko(...)
Sama, bez przymusu, wchodzisz do klatki i zamykasz za sobą drzwi. Pokazujesz mu jedno: może Cię traktować w dowolny sposób, a Ty (po krótkich awanturach) skaczesz koło niego.
Chcesz, by Cię szanował? Zacznij więc szanować siebie.
tak to łatwo napisac.. jak mam to zorbic?
17 2012-07-28 12:49:27 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-28 12:54:27)
Łatwo napisać? Oczywiście, że tak.
Łatwiej tym bardziej, że mam rację.
Jak masz się szanować?
*wyprostuj się, głęboko oddychaj i poczuj swą siłę. Jesteś silną kobietą, nie zaś bezwolną, podporządkowaną, istotą. Nie ustawiaj się w pozycji ofiary.
* nie nadskakuj mu, nie zabiegaj o niego, nie wstawaj kilka godzin wcześniej, by naszykować mu śniadanie. W końcu wyszłaś za mąż za dorosłego, sprawnego fizycznie, człowieka. Ma dwie ręce i może naszykować sobie śniadanie sam. Poślubiłaś mężczyznę, nie zaś podpisałaś bezterminową umowę na pracę na etacie praczki, sprzątaczki, kucharki, służącej, itp. To wasze wspólne gospodarstwo i oboje macie identyczne w nim prawa; oboje macie w nim różne codzienne rzeczy do wykonania.
* uznaj, że masz takie same prawa, jakie jemu przypisujesz. Jeżeli nie masz takich samych praw, to tylko dlatego, że z nich rezygnujesz/zrezygnowałaś.
* nie rób awantury przy każdym jego kontakcie z teściową; nie zauważaj tego, nie komentuj, ignoruj.
* przeczytaj na tym forum wątek o kobietach kochających za bardzo (uzależnionych od partnera), które podobnie jak Ty, ustawiły się w pozycji osoby gorszej, uległej, nadskakującej - poznasz tam sposoby stawania na własne nogi: http://www.netkobiety.pl/t17705.html
macie racje niestety, tylko że jak mam to zrobic? kiedy on wstaje rano to mam sie nie odzywac? wtedy bedziemy tak milczec caly czas. on potrafi sie nie odzywac tydzien a ja nie jestem taka osobą..
Witaj. ![]()
Twój mąż ma nieodciętą pępowinę, więc pytasz o radę, bo dusisz się w tym związku.
tak to łatwo napisac.. jak mam to zorbic?
Normalnie...mąż wstaje do pracy, Ty śpisz! Mąż szykuje sobie śniadania sam.
(...)a on caly czas mnie porownuje do matki. Dzwoni do niej z każdą pierdołą. czy mam tak ugotować czy tak. Jak mam prasować, jak myc podłogę.. wszystko musi skonsultowc z mama...(...)
Po konsultacji z mamą mąż wykonuje wszystkie czynności sam: gotuje, prasuje, myje podłogi itd...zgodnie z jej radami.
Ty masz prawo mieć inną wiedzę, inne doświadczenie i inne nawyki w tych tematach/czynnościach i jesteś u SIEBIE w swoim DOMU, więc będziesz wprowadzać je w życie obojętnie, czy są zgodne z instrukcjami teściowej, czy też nie. Zresztą, Ty o nie, nie prosiłaś. Powiedz mężowi, że w razie potrzeby sama zadzwonisz.
Z męzem wracamy do domu pod wieczor, (on oczywiscie po pracy codziennie jezdzi do mamy), myjemy się i idziemy spac, nie rozmawiamy,
Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam...mąż po pracy jedzie do mamy, tam je obiad, a Ty po pracy wracasz do domu i obiad jesz sama? Czy też jedziesz z mężem do teściowej?
(...)nie uprawiamy seksu no chyba ze ja przejme inicjatywe. Pomijam fakt ze od slubu i triche przed on mi nawet nie mowi ze mnie kocha.. czasem tylko odpowie jak go zapytam(...)
To ważny fakt!
Uzmysłów sobie, kim Ty dla niego tak naprawdę jesteś...
Serdecznie Cię pozdrawiam. ![]()
Chciałabym nie krytykować, ale... to było do przewidzenia, że bajka się skończy. Dziewczyno, masz tyle lat co ja, jesteś w związku niewiele dłużej i już się hajtasz? Po co? Żeby się właśnie potem zastanawiać, czy się nie rozwieść? Naprawdę nie rozumiem tego pośpiechu... No i kolejny błąd: mieszkanie ze sobą dopiero po ślubie. A to nie mogliście się wprowadzić najpierw, zobaczyć jak wam się razem mieszka i dopiero się hajtać? Poza tym przecież wiedziałaś, że jest maminsynkiem, niby dlaczego miałoby to się zmienić po ślubie? Ale ok, jesteście już po ślubie, więc może skupmy się na obecnej sytuacji. Nie rozumiem dlaczego mąż Ci zarzuca, że wzięliście ślub za wcześnie. Czy to przypadkiem nie on Ci się oświadczył? To o co w ogóle teraz te pretensje? Może go zapytaj przy okazji dlaczego narzeka, skoro Ty jedynie przystałaś na JEGO propozycję. I tak jak większość obecnych tu osób nie widzę specjalnie wspólnej przyszłości dla was. Dla niego najważniejsza jest matka, dla Ciebie - on. I raczej się to nie zmieni. No chyba, że tupniesz nogą, wyprowadzisz się i to nim wstrząśnie. Albo zwyczajnie przestaniesz mu usługiwać jak dotąd. Może to go zmusi do zastanowienia się nad jego relacjami z Tobą i matką.
21 2012-07-28 23:10:16 Ostatnio edytowany przez bags (2012-07-28 23:14:00)
Chciałabym nie krytykować, ale... to było do przewidzenia, że bajka się skończy. Dziewczyno, masz tyle lat co ja, jesteś w związku niewiele dłużej i już się hajtasz? Po co? Żeby się właśnie potem zastanawiać, czy się nie rozwieść? Naprawdę nie rozumiem tego pośpiechu... No i kolejny błąd: mieszkanie ze sobą dopiero po ślubie. A to nie mogliście się wprowadzić najpierw, zobaczyć jak wam się razem mieszka i dopiero się hajtać? Poza tym przecież wiedziałaś, że jest maminsynkiem, niby dlaczego miałoby to się zmienić po ślubie? Ale ok, jesteście już po ślubie, więc może skupmy się na obecnej sytuacji. Nie rozumiem dlaczego mąż Ci zarzuca, że wzięliście ślub za wcześnie. Czy to przypadkiem nie on Ci się oświadczył? To o co w ogóle teraz te pretensje? Może go zapytaj przy okazji dlaczego narzeka, skoro Ty jedynie przystałaś na JEGO propozycję. I tak jak większość obecnych tu osób nie widzę specjalnie wspólnej przyszłości dla was. Dla niego najważniejsza jest matka, dla Ciebie - on. I raczej się to nie zmieni.
No chyba, że tupniesz nogą, wyprowadzisz się i to nim wstrząśnie. Albo zwyczajnie przestaniesz mu usługiwać jak dotąd. Może to go zmusi do zastanowienia się nad jego relacjami z Tobą i matką.
Pola sama widzisz, że 4 litery o rozwodzie to mąż Ci ciągle truje a w tym poście Kasi masz mocnego asa w rękawie na niego jak coś znowu będzie "plumkał" pod nosem o tym cudownym rozwiązaniu jakim jest rozwód.
Nie myślałaś nad tym, żeby w końcu walnąć w stół i powiedzieć mu, że "skoro Twoja mama jest w np gotowaniu lepsza, to proszę bardzo... pokaż czego Cię nauczyła i zrobienie obiadu to dziś Twoja działka. Ja mam wychodne z kuchni! O!"
A Ty wskakuj w ciepłe kapcie, Tinę albo inną papierową przyjaciółkę w łapki i przed TV. I tak ze wszystkimi Twoimi pracami domowymi, które on krytykując Ciebie - kabluje matce.
Walcząc z mężem i o męża - nadal zostaniesz w tym problemie sama jak na tym wspomnianym wcześniej ringu, Oni się zmówią przeciwko Tobie i wykończona psychicznie sama się wyniesiesz składając pozew o rozwód. Tu musisz tą zagrywkę odwrócić
TY - mając argumenty na męża do rozwodu - postawić się i zdecydowanie odejść na nieformalną separację. Jeśli mieszkanie jest Twoje to postaw mu warunek przy jakieś awanturze, że skoro mamusia jet ważniejsza od Ciebie po ślubie, to niech zabiera zabawki i jazda do niej. Tobie się oświadczał czy jej!
Mam nadzieję że podane wcześniej 2 wątki czytałaś i wyłapałaś wskazówki - kierowane do Luizy w Jej wątku - co robić w swoim małżeństwie? ![]()
Przeczytaj sobie te portale:
odcinamy pępowinę czyli koniec problemów z teściową - wpisz to w google.
http://adonai.pl/rodzina/?id=87
http://www.magnoli.pl/?cat=12 po prawej stronie pod rysunkami najpopularniejsze wpisy - toksyczne...
I coś dla Ciebie ku pokrzepieniu serca - co prawda wątek podobny do Twojego ale od strony ślubu kościelnego:
http://www.kryzys.org/viewtopic.php?t=7739
Ten wątek powinny przeczytać wszystkie osoby płaczące w pozostałych postach, "jak zrobić żeby mi się oświadczył.. "
Za szybka decyzja o ślubie.
Nic nie doradzę, bo nie wróżę wam przyszłości.. chyba że polubisz mieszkanie z matką. :]
Trzymaj się i napisz jak poszło na rozwodzie.
Nie czytałam wszystkiego, bo za dużo tego, jedynie główny wątek Autorki i kilka jej wypowiedzi...co bym zrobiła....;
Powiedziałabym facetowi, że idziemy do psychoterapeuty bo ma komplex matki, jest od niej mentalnie uzależniony i tak sie żyć nie da. On sobie najprawdopodobniej tego nie uświadamia- psychoterapeuta mu uświadomi.