Akceptacja. Co to jest? - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2012-07-19 01:27:00

Remi
Net-Facet
Zarejestrowany: 2012-01-25
Posty: 4974

Akceptacja. Co to jest?

Tak ostatnio myślałem o akceptacji.Samego siebie.

Wyjdę od prawdy znanej - każdy z nas przeżywa sukcesy i porażki.I o ile sukcesy uczą pokory, po nich są nowe cele - zdałem egzamin, był kolejny, mam pracę, chcę lepszą, to porażki uczą zmieniania się, innego spojrzenia na siebie. Przykładowo sam miałem problemy z rozmowami z kobietami, źle czułem w towarzystwie, niejeden raz poczułem odrzucony, niejeden raz człowiek chciał zatańczyć, a nie umiał. Dzięki porażkom uczymy się mądrości, bo ona oparta na doświadczeniu, nie na teorii a na realnych sytuacjach i wraz ze wzrostem naszej mądrości łatwiej nam zaakceptować siebie samych.

Bo jeśli akceptuje się jakim się jest, akceptuje innych jacy są. Czy gruby, czy chudy, czy czarny czy biały. Jeśli lubi siebie, lubi i innych. Jeśli zadowolony się jest, emanuje tą pozytywną energię na innych. Zauważyłem, że gdyby na świecie nie było chudych - ci grubi myśleliby o sobie ideał... Wynika to z porównania z innymi, a porównanie to postrzeganie siebie.

Sam zwracałem nie raz uwagę na to co mówię, jak wyglądam, czy dobrze koszula wyprasowana, czy milion innych rzeczy, zgodnie z powiedzeniem - jak cię widzą tak cię piszą - czyli patrzeniu na siebie oczami innych. A to błąd podstawowy. Bo czy opinia innych o tobie, spóźnienie do pracy, za duży nos, czy niski wzrost będą miały znaczenie za jakiś czas, za kilka mcy czy lat? Nie. To po co się przejmować.
I powiem, że tańczyć się nauczyłem, okazało że antytalentem nie jestem, tak jak nauczyłem jeździć autem, choć instruktor nazywał antytalentem, tak samo gdy przestało mi zależeć na tym by zawsze dobrze wypaść, przestałem się stresować. A wtedy zacząłem dobrze i swobodnie czuć w rozmowach. Nie muszę być idealny, ale i nie muszę źle o sobie myśleć. Nie muszę być duszą towarzystwa, ale potrafię inteligentnie i wesoło rozmawiać.

Każdy ma swoje plusy i minusy, ale chyba najważniejsze - to nie wstydzić siebie samego. I to uważam za podstawę własnej akceptacji.

A jak wy widzicie akceptację samego siebie, jakie są problemy, czy udało pokonać, dlaczego one są w was. Zapraszam do wypowiedzi. Bo każda wypowiedź dla kogoś innego może być bardzo ważna.

Pozdrawiam.


Raz się żyje, więc przestań patrzeć, na to co powiedzą inni tylko :
Rób to co uważasz za stosowne !

Offline

 

#2 2012-07-19 07:25:44

Emanuelle1209
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2012-07-05
Posty: 188

Re: Akceptacja. Co to jest?

Ja zyje wsrod ludzi,u ktorych zasada tak cie widzia,tak cie pisza istnieje. Nieraz mam wytykane ze tu za duzo,a tam za malo,wiec nie akceptowalam siebie nigdy,zawsze chcialam zadowolic wszystkich,do czasu az uswiadomilam sobie ze przeciez to chore,spelniac oczekiwan innych i zaczelam(i robie to dalej)akceptowac to jaka jestem czyli niesmiala w kontaktach z obcymi,czasem wredna i inne blahostki:) przeciez gdyby nie te cechy charakteru,wygladu,sposobu bycia to nie byla bym poprostu soba:)
Uwazam ze kazdy brak akceptacji siebie wynika z otoczenia,ktore zasypuje nas tym ze trzeba byc idealnie pieknym,madrym i niewiem co jeszcze,a prawda jest taka ze prawdziwych idealow niema:)

Offline

 

#3 2012-07-19 10:44:57

irda
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2012-06-27
Posty: 43

Re: Akceptacja. Co to jest?

Ja jako dziecko byłam grubasem ,wiadomo co z tym się wiąże ,wyśmiewanie w szkole itd. owszem miałam i mam kompleksy względem swojej osoby . Za siebie wzięłam się w szóstej klasie szkoły podstawowej .Zgubiłam kilogramy zaczęłam dowartościowywać siebie , jako córcia tatusia ,była mi nie straszna żadna praca . Wyrosłam na pannicę ,nigdy rodzice nie mieli zemną problemów byłam posłuszna- poukładana . Wyszłam za mąż, urodziłam córeczkę zaczęły się moje problemy ze zdrowiem :operacje, leki,sterydy -zaczęło się tycie ,niestety nie mogłam nad tym zapanować kilogramy wracały, w chwili obecnej czy jestem gruba ? tak, ale nie do takiego stopnia ze  idąc ulicą ludzie się na mnie patrzą czy wytykają mnie palcami ,po prostu jestem 40-o latką  z nadwagą ciągle odchudzającą się smile Ale właśnie dziwi mnie to, że czy znajomy, czy rodzina przy spotkaniu pierwsze  są słowa  :a jak ty wyglądasz ?!
Inny raz tak zastanawiam się  ,o co im ku.......a chodzi ? bratowa męża  120 kg , szwagier coś koło tego ,kolegi żona to samo  i mogłabym wymieniać w nieskończoność  . Oni są idealni ,a ja ?

Jeszcze wrócę do szkoły podstawowej  3-4 klasa ,miałam koleżankę której zawsze przeszkadzała moja tusza , na wf-e zimą nauczyciel kazał wziąć  sanki i ciągnąć na zmianę jeden drugiego jakiś odcinek drogi . Tak wypadło że ja byłam z tą koleżanką , po wf-e wracałyśmy do domu ,Ona z kimś wcześniej ja za nią na tyle blisko że słyszałam jej wywody na mój temat ,ktoś ją uspokajał ,że ja wszystko słyszę ,ale ona nawet na to nie zwracała uwagi -wiadomo było mi przykro . Po szkole nasze drogi się rozeszły , nie miałam z nią kontaktu przez 24 lata ,kiedyś zaprosiła mnie na Naszą Klasę ,gdy przeglądałam jej zdjęcia na nich był jej syn- chłopak bardzo gruby ,tak w duchu pomyślałam ,czy pamięta te czasy jak szydziła ze mnie, a co ma teraz.

Offline

 

#4 2012-07-19 13:30:42

Remi
Net-Facet
Zarejestrowany: 2012-01-25
Posty: 4974

Re: Akceptacja. Co to jest?

Emanuelle - żyjesz w świecie, w którym ludzie oceniają, po wyglądzie. Wtedy faktem niełatwo myśleć o sobie - jestem jaka jestem i już. Każdy stara się dorównać czemuś, coś wzorcem, lecz zapomina się, że każdy z nas może dla siebie być takim wzorem. Ty zrozumiałaś czym tolerancja, czym spotykanie z ludzkim przekłamaniem wizerunku. To coś jak w TV wszyscy ładni i świetnie ubrani ale tylko na szklanym ekranie..

Irda - To, że ma się parę kilo więcej niewiele znaczy, wiele więcej znaczy ile ma się w głowie. Spotkałem z osobami po sterydach, lekach i faktem nikt nie myśli, a może ona ma taką wage nie dlatego, że zapuściła, nie dbała o siebie, ale w wyniku no choroby... A szwagier, bratowa - może zazdroszczą Ci siły, że potrafisz powalczyć o siebie. Łatwo mówić, a nie łatwo coś zdziałać.

Ideał - wczoraj spacer odbyłem po mieście i zauważyłem, że każdy ma coś w sobie, każdy ma wady i zalety, te które widać i nie widać pewnie na dzień dobry. Ale to jak się widzi człowieka nastepuje od razu i od razu akceptuje lub nie. Ideałów nie ma, raczej jest idealizowanie. Coś w stylu - ładna dziewczyna, facet, a ja nie mam np. pracy - czy dlatego trzeba stać na straconej pozycji? Nie. To tylko idealizowanie kogoś...
Pozdrawiam.


Raz się żyje, więc przestań patrzeć, na to co powiedzą inni tylko :
Rób to co uważasz za stosowne !

Offline

 

#5 2012-12-28 19:37:25

calineczka123
Niewinne początki
Wiek: 36
Zarejestrowany: 2012-12-28
Posty: 2

Re: Akceptacja. Co to jest?

Akceptacja samej  siebie jest dla mnie  ważna -dodaje mi pewności siebie ,a wtedy mogę przenosić góry:)
Akceptacja - dla mnie , to powiedzenie sobie co rano patrząc w lustro -jesteś ok , dzisiaj będzie dobry dzień:)
Co mnie obchodzi co powiedzą inni.Jestem jaka jestem, i nie zmieni tego nikt.Każdy ma jakieś kompleksy  które  stara się ukryć, ja mam tylko  jeden , albo aż jeden- ale co to kogo obchodzi.Po prostu się tym nie chwalę.Każdy ma do przeżycia swoje życie ,i co by nie robił to życie, i tak nie jeden raz nas  zaskoczy, czasem zmieni . Jestem szczera czasem aż do bólu ,mówię prawdę prosto w oczy i tego samego oczekuje od ludzi w stosunku do siebie. Umiem zachować takt w rozmowie , mam szacunek do ludzi starszych -tak zostałam wychowana.

Offline

 

#6 2012-12-28 20:04:30

Osh Maya
Net-Facet
Wiek: 39
Zarejestrowany: 2012-12-25
Posty: 44

Re: Akceptacja. Co to jest?

Akceptacja jest ważna dla znalezienia sobie partnera, pracy, czy poczucia wartości w aspekcie społecznym. Ale akceptacja to nie wszystko. Czasem bywa tak, że można się akceptować w pełni, nie wiedząc jednocześnie co zrobić ze swoim życiem. Wydaje mi się, że oprócz akceptacji samego siebie powinno się szukać też głębszego sensu istnienia. Wraz ze wzrostem mądrości rzeczywiście łatwiej nam zaakceptować siebie samych, a raczej przestajemy przywiązywać do tego aż taką wagę. Wzrost mądrości może oznaczać, że tak naprawdę zaczynamy dostrzegać potrzebę udzielania sobie odpowiedzi na nowe, pojawiające się pytania, związane z życiem i naszą rolą w nim, a konsekwencją tego jest to, że nasza świadomość przestaje wtedy przywiązywać aż tak dużą uwagę do samoakceptacji.


Tym co przeszkadza mężczyźnie przez cały czas czuć się dobrze jest upływający czas. Jedyną rzeczą która wybawia go na chwilę z cierpienia jest zadedykowanie czegoś kobiecie swojego życia. A jedyna rzecz którą kobieta może mu dać w zamian, to seks. - to jest zajebiście smutna prawda moje panie.

Offline

 

#7 2012-12-28 21:03:23

alfaalfa
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2011-11-27
Posty: 1871

Re: Akceptacja. Co to jest?

Zgadzam się ze słowami Osh.
Dodam jeszcze że nigdy nie uzyskamy pełni tzw. "mądrości" bo to proces który trwa przez całe nasze życie.

Tak się jednak zastanawiam.. po co?
Czy świadomość swoich zalet/wad albo mądrość zapewnia szczęście?
Przecież tak często ludzie, którzy się nie zastanawiają nad tym kim są i po co, czy nie potrafiący policzyć do trzech- bywają dużo szczęśliwsi..


bo ważna jest dla mnie
równowaga
uczynków i słów

Offline

 

#8 2012-12-28 21:24:19

Remi
Net-Facet
Zarejestrowany: 2012-01-25
Posty: 4974

Re: Akceptacja. Co to jest?

alfaalfa napisał:

Zgadzam się ze słowami Osh.
Dodam jeszcze że nigdy nie uzyskamy pełni tzw. "mądrości" bo to proces który trwa przez całe nasze życie.

Tak się jednak zastanawiam.. po co?
Czy świadomość swoich zalet/wad albo mądrość zapewnia szczęście?
Przecież tak często ludzie, którzy się nie zastanawiają nad tym kim są i po co, czy nie potrafiący policzyć do trzech- bywają dużo szczęśliwsi..

To tylko pozory. Jeśli ktoś nie namyśla się po co żyje, kim jest to nie jest w stanie świadomie kierować sobą tak, by się rozwijać. Nie jest więc w stanie wiedzieć - czym naprawdę akceptacja siebie, czym naprawdę to co lubię itp. Spójrzmy - jada się eklerkę - no jest dobra i smakuje. Waniliowa. Jedyna jaką się zna. Ale istnieje i cytrynowa. Kto wie czy nie lepsza, ale nie próbując, nie myśląc o niej, nigdy się nie dowie...
Kolejny przykład - mam męża, jest cudnie, weszłam na netkobiety.pl. piszecie o orgaźmie - co to jest??

Akceptacja siebie, to dążenie nie tylko do tego co się wie o sobie, co lubi w sobie, ale i dążenie do poznania siebie, by wiedzieć że lubi się w sobie coś więcej niż się myślało.
smile


Raz się żyje, więc przestań patrzeć, na to co powiedzą inni tylko :
Rób to co uważasz za stosowne !

Offline

 

#9 2012-12-28 21:53:31

alfaalfa
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2011-11-27
Posty: 1871

Re: Akceptacja. Co to jest?

ok, przykład: w Indiach jedne dzieci wychowują drugie.. ich uśmiech mówi wszystko smile
Pomimo biedy, niewiedzy i całego (ekhm przepraszam) zacofania są szczęśliwe..

Chodzi mi o to, że zbyt dużo czasem myślimy i analizujemy w swoim życiu zamiast brać to co jest i cieszyć się teraźniejszością - jak te dzieci właśnie. Do tego żeby stwierdzić że eklerka cytrynowa mi smakuje - nie muszę próbować wszystkich pozostałych smaków.

ps jesssu do tego że nie cierpię eklerek też XD

Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2012-12-28 21:57:29)


bo ważna jest dla mnie
równowaga
uczynków i słów

Offline

 

#10 2012-12-28 23:40:36

Iguana
Słodka Czarodziejka
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2012-11-03
Posty: 159

Re: Akceptacja. Co to jest?

Dla mnie punktem wyjściowym do akceptacji samej siebie była akceptacja ze strony mojej rodziny i bliskich. To dzięki nim wiem, że niezależnie od tego jak i gdzie żyję, zawsze istnieje na tym świecie ktoś, dla kogo taka jaką jestem jestem w sam raz smile To pomogło mi przyjrzeć się z sobie z bliska, przyznać się do błędów, odpowiedzieć sobie na ważne pytania i żyć według własnych przekonań.

A kiedy już udało mi się zaakceptować siebie, znacznie łatwiej przychodzi mi akceptacja innych ludzi. Myślę, że ma to ścisły związek z poziomem frustracji "we krwi". Kiedy siebie nie akceptowałam pod jakimś względem to się buntowałam, a też działały z tego tytułu różne mechanizmy obronne, które odbijały się na otoczeniu. Odkąd lubię siebie znacznie lepiej dogaduję się z ludźmi. Jednak również myślę, że nie bez znaczenia jest tutaj fakt, że pogodziłam się z tym, że do niektórych norm społecznych po prostu nie chcę się dostosowywać i tak jest mi dobrze. To moje życie i mam prawo je przeżyć jak mi się podoba smile


"Kto raz odnalazł samego siebie, nie jest w stanie nic więcej na tym świecie stracić.
A kto raz człowieka w sobie zrozumiał, ten zrozumiał wszystkich ludzi." S. Zweig

Offline

 

#11 2012-12-29 00:55:54

dorota.f
Redaktor Działu Ślub i Wesele
Wiek: 31
Zarejestrowany: 2012-02-22
Posty: 2351

Re: Akceptacja. Co to jest?

Akceptacja siebie jest niezbędna do polubienia siebie.
Moim zdaniem by móc w pełni swoje życie kontrolować, a nie pozwalać by samo się działo, bądź aby inni je kontrolowali, akceptacja siebie nie jest wystarczająca.
Może to tylko semantyka, ale dla mnie ten termin utożsamia takie stadium początkowe w dążeniu do potrzebnej i zdrowej równowagi emocjonalnej i lubienia samego siebie. Jak coś akceptuję, to zgadzam się na jakiś stan. A w życiu chodzi moim zdaniem o coś więcej - o rozwój, a przede wszystkim o dostosowywanie się do zmieniających się warunków.


Blogowe pogaduchy o ślubach, weselach i innych imprezach.
http://www.indidi.pl/blog/
-------------------------------------------------------------
15.08 - Olek

Offline

 

#12 2012-12-29 12:54:55

Saligia
Szamanka
Wiek: 27
Zarejestrowany: 2012-02-12
Posty: 285

Re: Akceptacja. Co to jest?

Akceptuję swój wygląd zewnętrzny i w sumie nigdy w tym aspekcie nie było u mnie problemów. Mam świadomość swoich wad, jednak nie przeszkadzają mi w żaden sposób. Natomiast nie akceptuję pewnych swoich zachowań, które przeszkadzają mi w życiu i właśnie dlatego, że przeszkadzają, nawet nie zamierzam ich polubić, tylko chcę je zmienić.

Poza tym do tego jak mnie widzą... czy zależy nam na zdaniu wszystkich? czy zawsze muszę pokazywać swoje atuty?
Przykład idę z psem na spacer - nie przywiązuję uwagi do tego jak wyglądam, nawet gdybym spotkała na drodze Królową Elżbietę, to nie jej sprawa, że czerwone kalosze, nie pasują do zielonej kurtki i pomarańczowych leginsów, które mnie pogrubiają.
Przykładów mogłabym mnożyć, bo rzadko kiedy przywiązuję uwagę do tego jak ktoś mnie odbierze. Inaczej gdy chcę wywrzeć na kimś dobre wrażenie, wtedy wszystko jest przemyślane.

Kolejna kwestia, czy bycie zaakceptowanym przez innych nie powoduje, że przestajemy być samym sobą?
Co innego, gdy jesteśmy sobą i właśnie takimi jesteśmy akceptowani.


Gazela TV without TV

Offline

 

#13 2012-12-29 14:03:33

rosalinda08
Cioteczka Dobra Rada
Zarejestrowany: 2012-08-11
Posty: 378

Re: Akceptacja. Co to jest?

Akceptacja siebie jest niewątpliwie podstawowym warunkiem bycia szczęśliwą osobą.Najpierw trzeba polubić i zaakceptować siebie, żeby móc akceptować też świat i innych ludzi, po prostu żyć. Dla mnie taka akceptacja to pogodzenie się nie tylko z tym jak wyglądam, z tym jaką jestem osobowością, ale także pogodzenie się z biegiem życia. Nie każde wydarzenie w naszym życiu, które postrzegamy jako nieszczęście jest nią w rzeczywistości. Przykładowo szukałam ostatnio pracy, byłam załamana, bo nie udało mi się osiągnąć celu i wyjechać do innego, dużego miasta, żeby tam pracować , mieszkać. Poddałam się, przestałam szukać, myślałam, ze to jakiś wielki niewypał, pech, nie czekałam jednak długo, żeby przekonać się, że los się do mnie uśmiechnął i dostałam pracę w zawodzie w swoim mieście. Zrozumiałam wtedy, że to co mi nie wyszło, pozornie uznawane przeze mnie jako nieszczęście, wyszło mi na dobre smile. Myślę, że tak jest z wieloma sytuacjami. Warto więc zaufać przyszłości, cieszyć się obecną chwilą, ale nie da się tego zrobić bez akceptacji właśnie.
Jest tak wielu ludzi, którym od dziecka wpajano, że się do niczego nie nadają, porównywano Ich z innymi, Im jest znacznie trudniej, ale wierzę, że Oni też mogą się takiej postawy nauczyć z pomocą innych ludzi i z własną chęcią ku temu.
Też kiedyś bardziej zwracałam uwagę, co powiedzą inni na mój temat itd, ale z czasem nabiera się dystansu. Wiadomo, że jeszcze się taki nie urodził, żeby wszystkim dogodził:), zatem najważniejsze to żyć w zgodzie ze sobą, z własną hierarchią wartości, po prostu zaprzyjaznić się ze swoim "ja" oraz ze swoim losem, życiem. Próbować zmieniać to, co jesteśmy w stanie, a to na co nie mamy wpływu po prostu uszanować. Jakiś miesiąc temu przeczytałam cudowną książkę Pani Ewy Foley : "Powiedz życiu tak" Autorka w piękny sposób opisuje jak zaakceptować siebie i swoje życie. polecam tą książkę i jeszcz " Zakochaj się w życiu" tej samej Pani, odmieniają życie, sposób patrzenia na świat, na mnie mają działanie kojące, będę do nich wracać:)

Offline

 

#14 2013-09-29 21:31:27

punkt.
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 26
Zarejestrowany: 2013-09-17
Posty: 33

Re: Akceptacja. Co to jest?

W wieku gimnazjalnym bylam wysmiewana przez chlopakow z rownoleglej klasy,poniewaz bylam jedna z najwyzszych dziewczyn w klasie.(obecnie mam 177cm wzrostu)Nazywano mnie zyrafa.Wstydzilam sie swojego wygladu.Pamietam,ze nie lubilam chodzic do szkoly.Gdy mielismy laczone lekcje w-f z chlopcami to symulowalam zle samopoczucie,bo wiedzialam,ze podczas gry w siatkowke chlopaki beda protestowac bym nalezala do ich druzyny.Wolalam siedziec na laweczce i tylko obserwowac gre,mimo iz zawsze bardzo lubilam ten sport.Czulam sie wowczas jak mniejwartosciowy czlowiek.Dokuczano mi za kazdym razem kiedy mnie zauwazano.Pewnego razu zwierzylam sie mamie poniewaz juz dluzej nie potrafilam utrzymac tego w tajemnicy i dusic w sobie.Mama odwiedzila wychowawczynie.Myslalam,ze to cos zmieni i owszem zmienilo-chlopcy unikali spojrzen w moja strone,za to obgadywali i w dalszym ciagu wysmiewali mnie w swoim gronie,niby nie bezposrednio do mnie padaly rozne uwagi,ale dotyczyly wlasnie mnie.Owe zdarzenia mialy wplym na moje pozniejsze zycie i relacje z ludzmi.Pierwszego chlopaka mialam dopiero w wieku 18lat.Byl nieco starszy ode mnie,Zdradzil mnie i zostawil.To byl dla mnie wielki cios,bo pokochalam tego czlowieka.Kilka lat minelo nim dotarlo do mnie,ze juz nigdy z nim nie bede.Przez caly ten czas utrzymywalismy kontakt.Zmienial dziewczyny jak rekawiczki a ja udawalam,ze traktuje go tylko jak zwyklego przyjaciela.Dlugo nie potrafilam zbudowac zwiazku ze wzgledu na podswiadomy brak zaufania i niska samoocene.Pewnego dnia postanowilam to zmienic.Bardzo schudlam,nabralam pieknej figury,zmienilam wyglad na bardzo seksowny i...to ja zaczelam ranic mezczyzn.Najpierw rozkochiwac w sobie,a pozniej porzucac jak....niepotrzebna zabawke.Nigdy nie obiecywalam nic,zadnej wspolnej przyszlosci.Stworzylam kobiete,ktora zawsze chcialam byc-silna,inteligentna i przede wszystkim pewna siebie. Delektowalam sie widokiem mezczyzn ,,jedzacych mi z reki''. Najwieksza duma byla sytuacja,gdy nagle do miejsca,w ktorym pracowalam wszedl chlopak,wtedy juz mezczyzna,ktory w okresie gimnazjalnym tak bardzo drwil ze mnie.Zaskoczony moim wygladem(bylo to po nim widac) po kilkuminutowej rozmowie (bylam przesympatyczna dla niego,usmiechnieta i udawalam,ze wcale nie pamietam jego docinkow z przeszlosci) chcial zaprosic mnie na piwko.Przyjelam zaproszenie jednak nigdy nie stawilam sie na tym spotkaniu.Poczatkowo myslalam,ze wlasnie to jest moj cel,postapic z tym lotrem tak jak on przed laty ze mna-upokorzyc,ale cos mnie tknelo.Olalam temat,doszlam do wniosku,ze to nie ma sensu,bo pancerz,ktory przybralam na siebie nagle zrobil sie zbyt ciezki-nie takim czlowiekiem bylam i nie takim chcialam pozostac.Ciezko mi bylo walczyc z  wlasnymi prawdziwymi uczuciami,tak naprawde bylo mi szkoda ludzi,ktorych skrzywdzilam w celu jakiejs durnej ,,zemsty'' na kims kto nie mial z nimi nic wspolnego.Zaczelam doceniac zycie,czas,ktory mam,delektowalam sie wszystkim-sloncem,zapachem traw,drzew,kwiatow...Stalam sie pieknym,dobrym czlowiekiem,a teraz gdy sie prawdziwie zakochalam bardzo wstydze sie tego,ze bylam taka okrutna wobec innych,bo teraz to ja kocham i jestem z katem....


Niedosyt w sercu, ktorego nawet blask zlota wypelniajacego przestrzen nie przysloni...

Offline

 

#15 2013-09-29 21:43:48

Benita72
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2013-05-16
Posty: 1074

Re: Akceptacja. Co to jest?

Akceptacja - zgoda na siebie, takim , jakim sie jest. To chyba rowniez zgoda z samym soba (brak wewnetrznej walki). Akceptowanie swoich wyborow zyciowych, wartosci i swojego zycia. Akceptowanie wlasnych bledow i slabosci.

Mnie najtrudniej chyba bylo zaakceptowac to, ze plynie czas - czyli trudno mi zaakceptowac starzenie sie i nieuchronnosc smierci. I nieodwracalnosc zdarzen.

Offline

 

#16 2013-09-29 21:58:11

Katarzynka82
Zbanowany
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2013-08-19
Posty: 818

Re: Akceptacja. Co to jest?

Osh Maya napisał:

Akceptacja jest ważna dla znalezienia sobie partnera, pracy, czy poczucia wartości w aspekcie społecznym. Ale akceptacja to nie wszystko. Czasem bywa tak, że można się akceptować w pełni, nie wiedząc jednocześnie co zrobić ze swoim życiem. Wydaje mi się, że oprócz akceptacji samego siebie powinno się szukać też głębszego sensu istnienia. Wraz ze wzrostem mądrości rzeczywiście łatwiej nam zaakceptować siebie samych, a raczej przestajemy przywiązywać do tego aż taką wagę. Wzrost mądrości może oznaczać, że tak naprawdę zaczynamy dostrzegać potrzebę udzielania sobie odpowiedzi na nowe, pojawiające się pytania, związane z życiem i naszą rolą w nim, a konsekwencją tego jest to, że nasza świadomość przestaje wtedy przywiązywać aż tak dużą uwagę do samoakceptacji.

Ale z ciebie mizogin, chodzi o twe motto mad
Kobiety mają dusze to że jej nie dostrzegasz może oznaczać że sam jej nie posiadasz.

Benita72 napisał:

Akceptacja - zgoda na siebie, takim , jakim sie jest. To chyba rowniez zgoda z samym soba (brak wewnetrznej walki). Akceptowanie swoich wyborow zyciowych, wartosci i swojego zycia. Akceptowanie wlasnych bledow i slabosci.

Mnie najtrudniej chyba bylo zaakceptowac to, ze plynie czas - czyli trudno mi zaakceptowac starzenie sie i nieuchronnosc smierci. I nieodwracalnosc zdarzen.

No niestety są zdarzenia które które musimy zaakceptować sad

Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-29 22:01:16)


Jestem wierna tak jak ty mi.

Offline

 

#17 2013-09-29 22:12:36

N4VV
Zbanowany
Zarejestrowany: 2013-06-25
Posty: 2502

Re: Akceptacja. Co to jest?

alfaalfa napisał:

...Chodzi mi o to, że zbyt dużo czasem myślimy i analizujemy w swoim życiu zamiast brać to co jest ...

Myślenia nigdy nie jest za dużo. Oprocz samego faktu akceptacji, dobrze jest znać odpowiedź na pytanie: dlaczego akceptuję.

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013