"Dziecko... i po co mi to było" - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » "Dziecko... i po co mi to było"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: "Dziecko... i po co mi to było"

Witam, wczoraj oglądałam film pt: Dziecko... i po co mi to było (Having a Baby Ruined My Life) może któraś oglądała? Włączyłam z ciekawości, lecz byłam po nim w wielkim szoku!

Film dokumentalny opowiadał o rodzicach, którzy jasno stwierdzali, że posiadanie dzieci przewróciło ich życie, zabiło miłość i żałują. Pewna kobieta przy swoim 6 letnim synku wypowiadała się, że nie tak sobie go wyobrażała, że przedtem byli szczęśliwi i chcieli poprawić związek dzieckiem a nie go zniszczyć. Inna mówiła, że przy 3-ce dzieci dom to "pobojowisko", o 9 rano już nie ma sił, o 13 cierpliwość się kończy a potem tylko dotrwać do wieczora. Program bez owijania chciał uzmysłowić, że macierzyństwo jest koloryzowane przez media i nikt nie chce się przyznać jak to naprawdę wygląda. Kobiety skarżyły się, że po urodzeniu nie czuły bezgranicznej miłości do stworzonka jak im to wmawiano, i "nie kochały ich bo niby za co". Jeden z mężów mówił, że jeśli pomyśli sobie przez 3 min na 24h, że dzieciaczek jest słodki to jest dobrze.. Skarżyli się, że to koszmar, a monotonia ich zabija. Pewna 30latka w 8 mc ciąży mówiła, że idzie po kompromisach, dziecko będzie w pokoiku spało, bo przecież nie zrezygnuje z kotka i psa, które śpią z nimi w łóżku. Śmiała się, że prędzej odda dziecko.. na szczęście po porodzie jej przeszło... Na końcu przyznali, że mimo wszystko je kochają i po tylu latach już by ich nie oddali.

Jestem wstrząśnięta.. Mój facet mocno się przytulił, komentując, że musi korzystać puki jeszcze może.. Czy u was też to tak wygląda? Rozumiem, że macierzyństwo nie jest proste. Że często ma się dość, dziecko płacze nie wiadomo o co przez parę godzin, jest się niewyspanym, czasami myśli się, że nie wytrzyma się więcej a tu okazuje się, że można.. ale żeby czuć do niego nienawiść? Żeby obwiniać je i żałować, że nie może się cofnąć czasu?

"Mówią,ze macierzyństwo to cudowne chwile, jeżeli sie takie zdarza w ciagu dnia ze 3 minuty, to jest dobrze"
"Jestem niewolnikiem, żądan dziecka"
"Mamy mówią ze płacz dziecka, rozdziera im serce, nic z tego, doskonale wiem kiedy dziecko faktycznie płacze, a przewaznie wyje bez powodu"
"Macierzyństwo, to jak stanąc na granicy, oddac paszport przejśc na drugą strone, bez możliwości powrotu"
"Mimo wszystko, nie wyobrażam sobie zycia bez mojego dziecka"
"dziecko to cud,najpiękniejsze co możne być i moje ulubione hasło "jak spojrzę w oczy dziecka/uśmiechnie sie/powie mamo to zapominam o całym złym dniu" bzdura stulecia"

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: "Dziecko... i po co mi to było"

Wiekszośc dziewczyn postrzega macierzyństwo przez pryzmat amerykanskich filmów familijnych, gdzie uśmiechnieta mama i słodkie, różowe dziecię... A tu oprócz miłości jest też zmęczenie, frustracja, nieprzespane noce, lęk, bezradność i zlość. A na dodatek presja, żeby okazywać światu tylko szczęśliwe i uśmiechnięte matczyne oblicze, żadnych skarg, bo dziecko to przecież samo szczęście. Owszem, szczęście, ale nie tylko.....
Nie widziałam filmu, ale cieszę się, że taki jest. To dobre dla kobiety matki, bo pozwala uwierzyć, że nie tylko ona jedna ma w sobie trudne emocje w związku ze swoim macierzyństwem i że one nie świadczą o tym, że jest złą matką.

Macierzyństwo to droga bez powrotu. Zawsze jest się matką, nawet wtedy gdy twoje dziecko ma 50 lat. Na dobre i na złe. Na szczęście i na nieszczęście. Wtedy gdy puchniesz z dumy i wtedy gdy kulisz się ze wstydu za dorosłe dziecko. Gdy dziecko cierpi przeżywasz swój ból i ból dziecka. W dwójnasób. Gdy dziecko jest szczęśliwe, też jesteś szczęśliwa w dwójnasób.

3

Odp: "Dziecko... i po co mi to było"

Z macierzyństwem jest jak z każdym innym etapem w życiu. Marzymy o studiach, wydajemy na nie mnóstwo pieniędzy, a podczas sesji płaczemy, narzekamy na zmęczenie, wściekamy się na siebie i na wykładowców, przeklinamy to wszystko i chcemy, żeby już się skończyło. Marzymy o miłości, znajdujemy ukochaną osobę, bierzemy piękny ślub jak z bajki, a potem kłócimy się, narzekamy na "tego starego durnia", który jeszcze do niedawna był "słodkim misiem", myślimy o rozwodzie i zazdrościmy koleżankom-singielkom wolności i okazji do "motylków w brzuchu". A nasze wyczekane, różowiutkie dzieciątko raz mamy ochotę zjeść z miłości, a raz wyrzucić przez okno wink

Co powinna wiedzieć każda matka? Że to NORMALNE. Człowiek to nie maszyna, mają prawo puścić mu nerwy, gdy jest wiecznie zmęczony, niewyspany, przerażony, żyje w ciągłym hałasie bez chwili tylko dla siebie.

4

Odp: "Dziecko... i po co mi to było"

Taa jednak mnie dotyka w tym filmie co innego.. ich podejście.. kiedy to matka mówi przy swoim 6 letnim chłopczyku, że się zawiodła.., że oczekiwała, iż będzie inny i że mało co przez niego ich związek się nie rozpadł. Uważam, że to krzywdzące dla tego dziecka i szczerze mu współczuję...

5

Odp: "Dziecko... i po co mi to było"

A bo to mało kretynek na świecie? A takie szokujące materiały najlepiej się sprzedają, więc ciągle powstają coraz to nowe. Wiadomo, że nikt normalny się tak nie zachowuje.

6

Odp: "Dziecko... i po co mi to było"

Narazie nie chcę mieć dzieci, bo po prostu za nimi nie przepadam, ale kiedyś? Może.
Wiem jedno. Tak jak niektórzy nie powinni być np. lekarzem, tak niektóre kobiety nie powinny być matkami.
Na pewno nie zamierzam mieć dziecka, bo tego wymaga rodzina czy mąż. To nie może być wymuszone, pod presją.

7

Odp: "Dziecko... i po co mi to było"

Może kobiety, które tak mówią o dzieciach przy dzieciach, same miały jakieś trudne dzieciństwo... Albo naprawdę zależy im na przeżyciu życia jak najwygodniej i bezproblemowo,według planu. Jednak jak dziecko się odpowiednio wychowuje, to ono w końcu zacznie być bardziej posłuszne, grzeczniejsze itp. Tyle, że to musi trwać.

Sama się często zastanawiam jak to będzie jak założę rodzinę i pojawią się dzieci. Tym bardziej, że mój chłopak nie pała chęcią posiadania dużej rodziny, a dzieci to jak najpóźniej... Może też będę momentami przerażona i zmęczona, ale osobiście jak patrze na te małe istotki to cieplej mi się robi na sercu. smile

8

Odp: "Dziecko... i po co mi to było"

Wychowywanie dziecka ,to ciezka opdowiedzialnosc ,ale milo patrzec na efekty swojej pracy.Pierwsze piec lat daja nam najbardziej popalic ,ale to czas na scisle ograniczniea  wytyczenie granic ,wtedy dziecko uczy sie zasad panujacych w domu.Potem sie pielegnuje kwiat ,czasami daje popalic czasami rozkwita .Nie zaluje swoich synow,starszy mocno poukladany mimo nadpobudlwiosci ,mlodszy bierze z niego przyklad ogolnie to sa piekne chwile.
Choc chwilami mozna zasnac na siedzaco ,nie zaluje ani chwili.Chwilami moze czlowieka jasna cholera wziac,do dla tych wszystkich pieknych chwil warto miec dzieci.

Odp: "Dziecko... i po co mi to było"

Ja jeszcze póki co nie mam dzieci, ale w najbliższym czasie planuję rozpocząć starania. Oczywiście troszkę się boję, bo dziecko całkowicie przemeblowuje życie rodziców. Nic już nie będzie takie, jakie było przedtem, a wszelkie zmiany zawsze napawają mnie niepokojem. Ale chcę kiedyś spróbować, bo... wydaje mi się, że byłabym fajną mamą smile.

To, jak my zareagujemy na pojawienie się dzidzi, jest jedną wielka niewiadomą. Dla mnie pocieszającym przykładem jest moja siostra. Jej córcia jest klasyczną wpadką w najmniej oczekiwanym momencie. Miała problemy w związku i sama ze sobą, była bardzo pogubiona. Wiadomość o ciąży przyjęła strasznie - przez 2 tygodnie ciągle beczała, praktycznie nie wychodziła z pokoju. Uspokoiła się dopiera, gdy dotarło do niej, że jest teraz odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale też za Małą i to wbrew pozorom dało jej siłę. Całą ciążę panikowała, nie wierzyła w swoje możliwości i wątpiła, czy na pewno poczuje instynkt macierzyński, ale jak tylko córę zobaczyła, stała się wzorcową mamą. Z nieprzystosowanej społecznie, niedojrzałej egoistki nagle zmieniła się w Najlepszą Mamę Pod Słońcem.

10

Odp: "Dziecko... i po co mi to było"

Coś w tym jest.. moja ciocia urodziła w wieku 39 lat, po wielkich staraniach.. teraz chłopczyk ma 11 mc i mówi, że to dużo za późno.. że już nie ma tyle cierpliwości ile miałaby będąc tą młodą kobietką.. No i miała swoje życie.. tak dobrze uporządkowane, była do niego przyzwyczajona i nagle taka diametralna zmiana, którą dotkliwie poczuła. Teraz powtarza mi, abym za długo nie czekała.

11

Odp: "Dziecko... i po co mi to było"

dziecko to u mnie byla decyzja, a teraz przed porodem brakuje mi dawnego zycia, nie moge nigdzie wyjsc, nic zjesc co lubie, nic wypic. mam juz tego dosyc:(

12

Odp: "Dziecko... i po co mi to było"

Bardzo fajny temat-życiowy.To prawda macierzynstwo nie jest łatwe.I wydaje mi się że każda z nas czasem ma dość,chciała by cofnąć czas chociaż na chwile.Ja nie raz mówię że chciałabym aby moja córeczka na godzinke znikneła z domu,a po 5 min jak jej nie ma już płaczę(bo tęsknię)Każdy ma chwile załamania tym bardziej jeśli nie ma pomocy i ma np.depresję.Jest ciężko ale jak patrze co robi,przybiega całuje mnie i mówi niewyrażnie jeszcze KOCHAM CIĘ łzy lecą same ze szczęścia:)
Siły a będzie dobrze:)

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » "Dziecko... i po co mi to było"

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024