Witam. piszę swój problem. Mam 20 lat i nadwagę. Mam też chłopaka nie ukrywam że jest przystojny i podoba się dziewczynom. Problem polega na tym że one chyba jemu też. Teraz jest lato i wszystkie te jego znajome są szczupłe, chodzą w krótkich szortach, sukienkach i widać że się za nimi ogląda. Ja sobie na to nie mogę pozwolić, Nawet gdy ostatnio byliśmy nad zalewem to one górowały to z nimi sie wygłupiał je nosił i wrzucał do wody a ja siedziałam sama nawwt się nie przebrałam. Jego otoczenie mnie nie lubi podobnie jak rodzina. Nie wiem co robić żeby on więcej uwagi poświęcał mi a nie innym a zwłaszcza tej jednej. Dziewczyna ma 19 lat jest bardzo ładna i podoba mu się a on jej. Na każdym wypadzie to więcej czasu poświęca właśnie jej a ja czuję się jak niepotrzebna w tym towarzystwie. Zresztą to czuć nawet po tym jak oni mnie traktują. Jesteśmy ze sobą 5 miesięcy a on nic jakby do mnie nie czuł więc nie wiem po co mu jestem potrzebna. Pomóżcie, doradzcie coś
2 2012-07-05 16:51:01 Ostatnio edytowany przez koniczynka4listna (2012-07-05 16:51:34)
To może zamiast narzekać weź się za siebie? dieta, areobik? Sezon letni sprzyja aktywności. Nadwagę możesz przerobić na niezłą figurkę i on to zauważy. Zrób coś z tym! To nie jest znamie, którego nie można się pozbyć, wstarczy chcieć. No ale jeśli tyjesz bo jesz i nie ruszasz się to nie bądź zazdrosna o inne dziewczyny. Zresztą kompleks siedzi w Twojej głowie, jeśli z Tobą jest to znaczy że mu się podobasz, Twoje zachowanie jedynie wpływa na wasze relacje. Gdybyś nie była w odwrocie, nastawiona na nie, gdybyś porzuciła lęki i uczestniczyła z nim i z grupą w zabawach np nad wodą to może dałabyś mu szanse na zainteresowanie Tobą?
Nie zrozum mnie źle. Ja rozumiem czym jest kompleks, ale ty swojego możesz się w prosty sposób pozbyc.
Bałem się pierwszy o tym napisać, ale popieram w całej rozciągłości przedmówczyni. Znam kilka dziewczyn, które nawet z różnymi dolegliwościami potrafią utrzymać zgrabną figurę.
Poza tym często dziewczyny z nadwagą, które zaczynają dbać o swoją sylwetkę, fajnie przerabiają zbędne kilogramy na bardzo seksowną figurę.:)
Nadwaga to nie jest jakiś defekt wymagający ingerencji chirurga (wykluczając kilka promili społeczeństwa), tylko coś co można zwalczyć silną wolą i konsekwencją.
Mniej kilo równia się same korzyści - zdrowie i dobre samopoczucie przede wszystkim.
Zacznij coś z tym robić, bo samo się nie zrobi.
No ale też nie można obwiniać za to wszystko tuszy. Z kolesiem jest coś nie tak skoro jest z Toba ale nie poświęca tobie wogóle uwagi. Kochający facet powinien być przy swojej dziewczynie,a nie zabawiał sie w wodzie z koleżanka i pozwalał byś ty czuła się samotna...
Moja znajomoma poznala chłopaka ktory jej dal do zrozumienia ze jest zbyt puszysta, wziela sie za siebie ostro, nie stosowala surowej diety jadla mniej i regularnie, bez slodyczy zastąpila je owocami w lato jest o to latwiej. Pomysl o tym moze jesli on zauwazy ze zaczynasz dbac o siebie bedzie patrzyl z szacunkiem .
Ale z drugiej strony co to za chlopak ktory nosi laski a jego dziewczyna na to patrzy
wscieklabym sie.
Zamiast siedzieć przed kompem i narzekać weź się rusz, poćwicz trochę, schudnij. A jak Ty w towarzystwie siedzisz jak ten muł na kocyku i tylko patrzysz jak inni się bawią to czego się dziwisz, że on nie poswięca Ci tyle czasu? Baw się z nimi zamiast tylko tęsknie patrzeć...
Przede wszystkim weź się za siebie. Musisz też siebie zaakceptowac. Wiesz, zależy jeszcze jaką masz nadwagę.
A poza tym, to znajdź sobie nowego faceta.
"No ale też nie można obwiniać za to wszystko tuszy. Z kolesiem jest coś nie tak skoro jest z Toba ale nie poświęca tobie wogóle uwagi. Kochający facet powinien być przy swojej dziewczynie,a nie zabawiał sie w wodzie z koleżanka i pozwalał byś ty czuła się samotna..."
To ma siedzieć z nią i patrzeć jak inni się bawią?? Moze się mylę, ale po tym krótkim opisie odbieram Cie jako ponura osobę. Zacznij oprawiać jakiś sport, być może jeżeli schudniesz, sama poczujesz się lepiej, będziesz miała lepsze samopoczucie a co za tym idzie, otoczenie tez będzie Cie inaczej odbierać.... Moze przez Twoje kompleksy jesteś zamknięta w sobie... wszystko da się zmienić, wystarczy chcieć!!! sama sporo schudłam i uwierz mi, ze poprawia się tez samopoczucie i zyskuje się pewność siebie.
9 2012-07-05 22:41:15 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-07-05 22:44:36)
A ja nie do końca mogę zgodzić się z przedmówcami. Sama byłam otyła (86 kg, 170 cm), czego przyczyną była i choroba, ale też brak lub niewielka ilość ruchu, a jedzenie zbyt wiele. A faceta mam od 3 lat i nigdy nie dał mi odczuć, że jestem gorsza od jakiejś długonogiej laski. Przecież, w sumie wiedział z kim się wiązał, a to, że jest przy tuszy nie uprawnia go do olewania jej i traktowania jako gorszej. Ja sama rozpoczęłam odchudzanie i mogę śmiało powiedzieć, że nie jestem już tą pulchną dziewczyną, ważę ok 70 kg, ale robię to przede wszystkim, dla siebie, dla zdrowia. Jasne, autorka dla samej siebie też dobrze, by schudła, bo na pewno ma kompleksy z tego powodu, ale jeżeli jej facet traktuje ją tak i woli towarzystwo koleżanki, to moim zdaniem powinna z nim szczerze porozmawiać.. bo ja rozumiem, że ją to boli. No i główa do góry, nie Ty jedna masz nadwagę, ale to nie znaczy, że jesteś gorsza
. Kompleksy siedzą przede wszystkim w Twojej głowie. Wiesz co? Ja z ust znajomego z uczelni usłyszałam jeszcze niedawno, że jestem gruba, a wiedział, że odchudzam się i jestem szczuplejsza.. Bardzo mnie to zabolało, tym bardziej, że było powiedziane w towarzystwie mojej grupy.. ale przeanalizowałam to i nie ma co przejmowac się debilami! Bo jasne, super szczupła nie jestem i może ktoś uzna, że przy tuszy, lecz ja mogę schudnąć, a on rozumu już nie zdobędzie
.
Pozdrawiam
.
Truskaweczka, tylko widzisz- my nie krytykujemy tyle jej tuszę, tylko nastawienie i sposób bycia. Zero życia w niej. Sama siedziała cały czas na plaży i tylko gapiła się na innych, którzy dobrze się bawili. Jasne, że trochę niefajnie ze strony jej chłopaka, że aż takie zainteresowanie okazuje jakiejś koleżance, ale to jest też wina autorki wątku. Gdyby się ruszyła pobawić z nimi, to byłoby inaczej. A tak co- ona jest zakompleksiona i nie ma chęci na nic, a jej chłopak ma siedzieć z nią cały czas zamiast się zrelaksować w gronie znajomych i patrzeć tęsknym wzrokiem w ich stronę byleby dziewczyna była zadowolona? głównym problemem jednak jest nastawienie autorki.
11 2012-07-05 23:35:44 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-07-05 23:36:06)
Wiem, ale napisała, że tej jednej dziewczynie on zawsze poświęca więcej uwagi niż jej (na każdym wypadzie) . Jeżeli jest tak naprawdę, to z tym gościem naprawdę jest coś nie tak i nie jest to tylko wina jej kompleksów.
hmmmm, najwidoszniej Twoja tusza stanowi dla Ciebie az tak wielki problem, ze zamykasz sie na ludzi, jestes powazna, malo zabawna itd. sama jestem przy kosci, a wszedzie zawsze mnie pelno, smieje sie i wogole, i nie mam problemow z ludzmi. im nie przeszkadza to, ze jestem przy kosci, bo lubia mnie za moj charakter. owszem, mozesz sie odchudzic, ale wez sie przede wszystkim za siebie mentalnie. nie siedz w kacie jak jakas sierota, tylko wyjdz do ludzi, baw sie z nimi. a przede wszystkim pogadaj na ten temat z chlopakiem
Trzeba się poważnie zastanowić nad takim związkiem, jak i chyba zabrać się za siebie. Dieta i ćwiczenia, a na przyszłe lato, to koleżanki będą Ci zazdrościć.
14 2012-07-06 09:32:43 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2012-07-06 09:36:58)
a ja siedziałam sama nawwt się nie przebrałam.
czuję się jak niepotrzebna w tym towarzystwie. Zresztą to czuć nawet po tym jak oni mnie traktują.
I tu jest chyba większy problem niż w twojej tuszy, na którą zwalasz całą odpowiedzialność. Trzymasz się z boku, uważasz, że twoja tusza eliminuje cię towarzysko. Znam kilka grubasek i grubasków i zwykle są to osoby wesołe, często dusze towarzystwa. Nikomu nie przeszkadzają ich nadprogramowe kilogramy. Wcale się nie dziwię, że wasi znajomi cię być może unikają skoro jesteś ponurakiem ze skwaszoną miną. Ludziom nie przeszkadza twoja tusza, jestem pewna, tylko nie wiedzą jak się do ciebie odnosić, jak zagadać, skoro ciągle siedzisz z boku i tylko patrzysz zazdrosnym okiem. Jeśli sama będziesz się izolować, to nie dziw się, że twój chłopak będzie się bawił z innymi. Jeśli on lubi się bawić to nie oczekuj, że będzie siedział z tobą z boku i kontemplował naturę. W końcu będzie miał dosyć i odejdzie.
No ale też nie można obwiniać za to wszystko tuszy. Z kolesiem jest coś nie tak skoro jest z Toba ale nie poświęca tobie wogóle uwagi. Kochający facet powinien być przy swojej dziewczynie,a nie zabawiał sie w wodzie z koleżanka i pozwalał byś ty czuła się samotna...
Bez przesady - są wakacje, oni są młodzi. To normalne, że chcą się bawisz, szaleć. Czy to jego wina, że jadąc nad zalew jego dziewczyna się nawet nie przebrała? No nie specjalnie. Owszem - nie powinien całej uwagi poświęcać koleżankom, powinien umieć podzielić ten czas. Ale jeśli ona ma takie kompleksy to niech coś z tym zrobi, a nie zwala winę na swojego faceta. Przecież trudno wymagać, aby siedział z nią w taką pogodę nad wodą i zamulał na ręczniku/kocu byle by tylko była zadowolona. Choć nie łudźmy się - wkurzałaby się, że się tęsknym wzrokiem gapi na bawiących się znajomych....
Pierwszym problemem jest nastawienie autorki do tego wszystkiego - niech weźmie się za siebie, za swoje kompleksy, a dopiero później upatruje winy w swoim facecie.
Ponoć seks z dziewczynami przy tuszy może być najpięknieszy - bo takie kobiety kochają się tak, jakby to miał być ich ostatni raz - bo za szybko może się nie zdarzyć powtórnie. Coś w tym musi być bo, znam kilka małżeństw, gdzie kobiety są zdecydowanie rubensowskich kształtów, za to w przypadku ich mężczyzn - trudno mówić o nadwadze, wręcz przeciwnie, ale to pewnie dla tego, że te kobiety potrafią z nich wyciskać ostanie soki.
Znam też historie przystojnego chłopaka i przepięknej seksownej blondynki - z którą chłopak po pierwszej randce więcej się nie nie chciał spotkać, bo jedyne do czego ta laska mogła służyć - to zastępstwo materaca do dymania - taką siekę i pustkę miała w głowie. Ciało przyciąga, ale to wnętrze wypełnia i daje sens i poczucie tego, że komuś z kimś jest dobrze.
Tam gdzie jedni widzą negatywa, poszukaj pozytywów. Ciało to nie wszstko.
Niestety żyjemy w takich czasach gdzie dąży się do pieniędzy i "ubzduranego" piękna. Większość kobiet, a w szczególności tych przy kości sądzi, że wszyscy faceci lubią tylko chude (ew. barbie) laseczki. A przecież Panowie też mają różne gusta, jedni wolą mniejsze piersi inni większe itp.
Mnie mój M. poznał kiedy byłam słusznej budowy (byłam akurat po chorobie, leczona sterydami po których w krótkim czasie przybrałam kilkanaście kilo), taka się mu spodobałam, schudłam dopiero po ponad pół roku do swojej wcześniejszej wagi i to nie na odchudzaniu (pracowaliśmy za granicą na południu Europy, ja sprzątałam - a co za tym idzie - dużo ruchu, gorąca temperatura, dużo wody i samo zeszło). Po ślubie zaszłam w ciążę, znów przytyłam, kilka miesięcy po urodzeniu zdrowa dieta, dużo ruchu i intensywnych ćwiczeń i znów powrót do dawnej wagi i figury - dało się
Tylko trzeba chcieć - nie odchudzałam się dla M., ale dla swojego dobrego samopoczucia i zdrowia.
Niestety żyjemy w takich czasach gdzie dąży się do pieniędzy i "ubzduranego" piękna. Większość kobiet, a w szczególności tych przy kości sądzi, że wszyscy faceci lubią tylko chude (ew. barbie) laseczki. A przecież Panowie też mają różne gusta, jedni wolą mniejsze piersi inni większe itp.
Mnie mój M. poznał kiedy byłam słusznej budowy (byłam akurat po chorobie, leczona sterydami po których w krótkim czasie przybrałam kilkanaście kilo), taka się mu spodobałam, schudłam dopiero po ponad pół roku do swojej wcześniejszej wagi i to nie na odchudzaniu (pracowaliśmy za granicą na południu Europy, ja sprzątałam - a co za tym idzie - dużo ruchu, gorąca temperatura, dużo wody i samo zeszło). Po ślubie zaszłam w ciążę, znów przytyłam, kilka miesięcy po urodzeniu zdrowa dieta, dużo ruchu i intensywnych ćwiczeń i znów powrót do dawnej wagi i figury - dało się
Tylko trzeba chcieć - nie odchudzałam się dla M., ale dla swojego dobrego samopoczucia i zdrowia.
Popieram w całej rozciągłości ![]()
No nie nosił jej do tej wody, bo pewnie nadwaga jest spora...
Do Autorki:
Schudnij, zacznij myślec pozytywnie i zmień chłopaka.
No nie nosił jej do tej wody, bo pewnie nadwaga jest spora...
Do Autorki:
Schudnij, zacznij myślec pozytywnie i zmień chłopaka.
jesli faktycznie jej problemem jest nadwaga to sie z tym zgodze. jednak chlopaki sie wypowiedzieli genialnie. ja nie umiem tego zrozumiec:]autorko, chodzisz w rozciagnietych ubraniach itd czy jak? kupuj sobie ubrania, ktore beda podkreslaly Twoje piekno. ja tak robie i to dziala. mimo, ze jestem przy kosci, zdarza sie, ze faceci sie za mna odwracaja, chociaz ja mam to gdzies;) najwazniejsze jest to, zebys sie czula dobrze w swoim ciele. a jesli czujesz sie z tym zle, to tak jak mowi Teo, schudnij. ciekawe czy wtedy poczujesz sie lepiej?
ja np tez ostatnimi czasy staram sie odchudzac. kiedys bralam antykoncepcje, w miesiac wygladalam gorzej niz nie jedna kobieta w zaawansowanej ciazy. ciezko mi zrzucic kazdy zbedny kg, ale robie duzo, zeby dojsc do upragnionego wygladu. nie chce nosic rozmiaru s czy xs, chce dojsc do takiej wagi by byc zdrowa. zeby moja waga nie zaszkodzila mojemu zdrowiu. i zebym ja sie lepiej czula;) balabym sie chyba, ze jak dojde np do rozmiaru s stane sie zarozumiala i pewna siebie s*ka(bez obrazy dziewuszki:) )
On nie widzi w tym problemu. Nie napisałam wszystkiego ta dziewczyna to moja siostra przyrodnia. Zupełne przeciwieństwo. Jeszcze teraz będzie studiowała w tym mieście co on. Najgorsze jest to że go kocham i zależy mi na nim. Jest mi przykro że mnie tak traktuje i to w zależnaści czy jesteśmy sami czy w towarzystwie. Czy on myśli że nie widzę jak ciągle na nią patrzy? Chciałam schudnąć ale zawsze jak zaczynałam to coś mnie łamało i od nowa. Trudno jest mi to robić. Moja siostra z którą przebywam teraz cały czas odżywia się fakt bardzo zdrowo, bez słodyczy, fast foodów i innych, ale ja nie wiem z czym to jest związane nie umiem się obejśać bez tego. Wyglądamy jak nie siostry mam takie napady zwłaszcza gdy wracam z zakupów z nią. Próbowałam chodzić na siłownię razem z nią ae miałam wrażenie że wszyscy się na mnie gapią. Za 2 tygodnie jedziemy nad morze cała grupą bo mój chłopak stwierdził że tak będzie fajniej już wiem co będę przeżywał tam gdy reszta będzie ciągnęła do klubu, na plażę i wymyślałą inne rzeczy na które ja nogdy się nie odważę. Mam wrażenie że mój facet nie chce zostać zemną sam na sam a czasem mi się wydaje że tylko chce się zbliżyć do mojej siostry.
22 2012-07-06 12:44:50 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-07-06 12:46:30)
S A M O Z A P A R C I E kochana.
Kto powiedział, ze będzie łatwo?
Ale inną drogą...
Mam koleżankę, która nie jest otyła a wręcz okrutnie gruba /musiałam to wyszczególnic
/.
A. wyszła w ubiegłym roku za szczypiorka
Kompletnie nic nie schudła a nawet może i przytyła /o ile w ogóle można jeszcze/.
I otyłość otyłością, ta dziewczyna ma po prostu życie w sobie. W nosie ma falujący brzuch, potężne nogi.
Wiesz co robi na plaży? Wciska się w bikini /autentycznie/ i daje upust swej energii ile tylko się da.
Zaraża entuzjazmem, ciągle się uśmiecha, jest baaaardzo pozytywną osobą.
A ludzie ciągną do niej:) I jej mąż też
mimo, że wokół nie brakuje smukłych, rzucających spojrzenia trzpiotek.
Dziwisz się, ze Twój chłopak odsuwa się od Ciebie i szuka "radochy" gdzie indziej?
UŚMIECH zaraża więc go ciągnie tam gdzie go widać...
No i co? Mamy Cię żałować? Że nie wyobrażasz sobie życia bez fastfoodów? To, co robi Twój chłopak jest podłe, to fakt. Najlepiej będzie jak z nim zerwiesz i weźmiesz się za siebie, a potem poszukasz naprawdę wartościowego człowieka.
24 2012-07-06 13:02:42 Ostatnio edytowany przez klarek (2012-07-06 13:03:31)
Przestań się dołować. Ile masz wzrostu i wagi ? Staraj się uczestniczyć z nim w zabawach a nie siedzieć i hodować przyziemię
A jeśli ciebie TAK traktuje (cokolwiek to opisuje) niezależnie czy jesteście sami czy nie, to czas pomyśleć czy to jeszcze związek czy już po nim.
25 2012-07-06 13:04:25 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2012-07-06 13:06:35)
już wiem co będę przeżywał tam gdy reszta będzie ciągnęła do klubu, na plażę i wymyślałą inne rzeczy na które ja nogdy się nie odważę.
To się odważ, dziewczyno. Myślisz, że tylko chude mogą żyć pełnią życia? Weź ciuszki, które lubisz i w których się czujesz najswobodniej i ruszaj na plażę, do dyskoteki do klubu. Baw się, korzystaj z młodości i wolnego czasu. Jak będziesz się tylko chować po kątach, to ludzie od ciebie pouciekają. Więcej humoru i dystansu do samej siebie i swojej tuszy.
Ludzie, ona nie ma problemu- chce schudnąć, tylko problem facet mnie olewa. Powiem tak, ja mam nadwagę i to sporą, fakt, źle mi z tym (pod względem fizycznym- kondycyjnym), staram się coś z tym zrobić. ale były takie okresy, że mi to nie przeszkadzało. Facet wybiera sobie kobietę, która mu się podoba. Jeżeli nagle mu się odwidziało, to jego problem. Odkąd nabrałam pewności siebie, po rozstaniu z facetem inaczej na to patrzę. Chudnąć powinno się dla siebie, bo ma się złe samopoczucie, źle się czuje w swoim ciele. Mi faceci prawią komplementy, podobam się, jestem ładna, i zgrabna (czyli proporcjonalna), tylko mam nadwagę.
Wypowiedź typu: grube kobiety kochają się najpiękniej bo to może być ostatni raz nie ukrywam, że mnie bawi i obrzydza. A co my jakieś inne jesteśmy? nie możemy być atrakcyjne? Co nikt nas nie zechce? Wszystko zależy od pewności siebie
Fakt kobiety to dziwne istoty, ja nie ukrywam, że moja ocena roście jak widzę, że się podobam, bez względu na wagę. Wiadomo zdarzają się przykre komentarze, ale dla tych facetów którym się podobam jest ważniejsze moje podejście. Np to, że do opalania sie rozbiorę, że przy moim facecie też nie jest dla mnie problemem paradowanie nago. Jakoś nikt nie uciekł z krzykiem, bo widzą moją pewność siebie (oczywiście są gusta widać podobają im się okrąglejsze dziewczyny.)
Też zauważyłam, że odkąd przestałam mieć wspólne tematy z chłopakiem, mniej nas zaczęło łączyć (na początku jest wow, zauroczenie, a potem okazuje się, że nie mieliśmy o czym rozmawiać), zauważyłam, ze fakt ogląda się za innymi, też szczupłymi. wydaje mi się, ze jak ludzie się dobierają i jedno ma nadwagę, zeza itp, tzn że drugiej osobie to odpowiada, i dopóki ludzie wspólnie spędzają czas, lubią siebie, nie nudzą się ze sobą to ten wygląd (który świadomie wybraliśmy w drugiej osobie) jest mało ważny.
Inaczej jest gdy ktoś się zmienia w trakcie związku, albo gdy drugiej osobie się "odwiduje" (co dla mnie jest lekkim oszustwem wobec drugiej osoby)
Ludzie, ona nie ma problemu- chce schudnąć, tylko problem facet mnie olewa.
A może wcale jej nie olewa, tylko jej się tak wydaje, bo jest przeczulona na tym punkcie, bo chciałaby, żeby on z nią siedział i patrzył jak inni się bawią, gdy ona się boi wyjść do ludzi. Moim zdaniem dziewczyna ma problem przede wszystkim w swojej głowie i to się nie zmieni nawet gdy zmieni chłopaka na innego, bo od tego nie znikną jej kompleksy. Z kim byś chętniej spędziła wakacje: ze zgorzkniałą, zazdrosną nudziarą czy z wesołą, sympatyczną dziewczyną? Tusza moim zdaniem jest tylko pretekstem: "on się bawi z tamtą, bo ona jest szczupła", "oni mnie nie lubią, bo jestem gruba". Może zamiast się nad sobą użalać i mieć pretensje do całego świata że istnieją szczupli ludzie, czas zaakceptować siebie i zacząć normalnie żyć?
Super wsparcie dziewczyna otrzymała od Was ! Nie ma co! Po takich tekstach dopiero można załapać doła na maksa!
Nie mogę pojąć tego jak można zaniżyć problem autorki do jedynej możliwości oferowanej tutaj przez Wszystkich wypowiadających się...."SCHUDNIJ!! WEŹ SIĘ W GARŚĆ! SCHUDNIJ!!"
To teraz zdam pytanie...gdyby autorka miała odstające uszy albo za duży nos,kazalibyście jej zoperować jedno i drugie?? I po problemie?
Zdaję sobie sprawę ,że powyższe wymaga sporego nakładu finansowego i schudnięcie wydaję się o wiele prostszym ...ale to tylko tak wygląda z pozoru bo nie raz schudnąć nie jest wcale tak łatwo jakby się wydawało !
Co do chłopaka autorki zachowuje się jak przysłowiowa fujara i dupek bez kultury oraz szacunku do swej dziewczyny!
Jest takie powiedzenie "widziały gały co brały"
Więc jak woli suchelce obłapiać/obnosić od swojej wybranki, niech spada na drzewo banany prostować!
Co to w ogóle za standard myśleniowy" panujący wszem i wobec,że niby szczupłe to ładne?
A figa z makiem!! Bo ja na ten przykład jak widzę taką Anię Rubik to mimo iż sympatyczna dziewczyna ,szczerze jej współczuję a jej ciało wywołuje u mnie niesmak.Tyle ,że Ani ani moje współczucie ani to że mi się nie podoba ,do niczego nie jest potrzebne ani niczego nie zmienia w jej postrzeganiu/akceptacji siebie samej.
Więc skoro chłopak poznał autorkę taką jaka jest to jedyne co powinien to..albo ją akceptować i nie robić afrontów,zadawać bólu swoim gówniarzerskim zachowaniem, ewentualnie wspólnie o ile autorka ma taką chęć i możliwość, mobilizować do redukcji wagi.
Nie dziwię się zatem iż autorce jest przykro,takie traktowanie świadczy tylko o chłopaku i bynajmniej nie na plus.
Zatem droga autorko....powiedzieć wprost chłopakowi a jeśli nie zrozumie to tak jak pisałam "banany" !!
Pela napisał/a:Ludzie, ona nie ma problemu- chce schudnąć, tylko problem facet mnie olewa.
A może wcale jej nie olewa, tylko jej się tak wydaje, bo jest przeczulona na tym punkcie, bo chciałaby, żeby on z nią siedział i patrzył jak inni się bawią, gdy ona się boi wyjść do ludzi. Moim zdaniem dziewczyna ma problem przede wszystkim w swojej głowie i to się nie zmieni nawet gdy zmieni chłopaka na innego, bo od tego nie znikną jej kompleksy. Z kim byś chętniej spędziła wakacje: ze zgorzkniałą, zazdrosną nudziarą czy z wesołą, sympatyczną dziewczyną? Tusza moim zdaniem jest tylko pretekstem: "on się bawi z tamtą, bo ona jest szczupła", "oni mnie nie lubią, bo jestem gruba". Może zamiast się nad sobą użalać i mieć pretensje do całego świata że istnieją szczupli ludzie, czas zaakceptować siebie i zacząć normalnie żyć?
Ona ma problem, że czuje się olewana przez faceta. Fakt powinna zmienić spostrzeganie siebie, o czym napisałam w swoim poście. Co nie zmienia faktu, że jej problemem jest poczucie odrzucenia przez faceta (teraz tylko musi się zastanowić co jest przyczyną i spróbować jakoś na to wpłynąć)
"Z kim byś chętniej spędziła wakacje: ze zgorzkniałą, zazdrosną nudziarą czy z wesołą, sympatyczną dziewczyną? Tusza moim zdaniem jest tylko pretekstem" też się z tym zgadzam, ale o tym tez napisałam w poście. A Ty widać przeczytałaś tylko pierwsze zdanie mojej wypowiedzi:P
Facetowi należy się opieprz i to konkretny za jego zachowanie. Ale Ty też może łaskawie zamiast siedzieć i truć d*pę, weźmiesz się za siebie? Litości jak się chce to można być szczupłym, ja jestem obecnie w drugiej ciąży a na wadze jakoś potężnie nie przybieram, bo o siebie dbam. Chcesz się facetom podobać to się rusz i nie licz na to, że oni patrzą tylko na wnętrze, bo to nieprawda.
Facetowi należy się opieprz i to konkretny za jego zachowanie. Ale Ty też może łaskawie zamiast siedzieć i truć d*pę, weźmiesz się za siebie? Litości jak się chce to można być szczupłym, ja jestem obecnie w drugiej ciąży a na wadze jakoś potężnie nie przybieram, bo o siebie dbam. Chcesz się facetom podobać to się rusz i nie licz na to, że oni patrzą tylko na wnętrze, bo to nieprawda.
Co nie znaczy, że wszystkim podobają się chude:P
JanisWild napisał/a:Facetowi należy się opieprz i to konkretny za jego zachowanie. Ale Ty też może łaskawie zamiast siedzieć i truć d*pę, weźmiesz się za siebie? Litości jak się chce to można być szczupłym, ja jestem obecnie w drugiej ciąży a na wadze jakoś potężnie nie przybieram, bo o siebie dbam. Chcesz się facetom podobać to się rusz i nie licz na to, że oni patrzą tylko na wnętrze, bo to nieprawda.
Co nie znaczy, że wszystkim podobają się chude:P
Ktoś powiedział chude? Chyba nie. A mało komu podoba się spasiona baba. Mam na myśli że wypadałoby się ogarnąć i doprowadzić do rozmiarów naturalnych....
Pela napisał/a:JanisWild napisał/a:Facetowi należy się opieprz i to konkretny za jego zachowanie. Ale Ty też może łaskawie zamiast siedzieć i truć d*pę, weźmiesz się za siebie? Litości jak się chce to można być szczupłym, ja jestem obecnie w drugiej ciąży a na wadze jakoś potężnie nie przybieram, bo o siebie dbam. Chcesz się facetom podobać to się rusz i nie licz na to, że oni patrzą tylko na wnętrze, bo to nieprawda.
Co nie znaczy, że wszystkim podobają się chude:P
Ktoś powiedział chude? Chyba nie. A mało komu podoba się spasiona baba. Mam na myśli że wypadałoby się ogarnąć i doprowadzić do rozmiarów naturalnych....
no to szczupłe, oczywiście moim zdaniem ani grube, ani chude nie jest dobre, bo zazwyczaj nie jest to po prostu dobre dla organizmu. Ale jeżeli komuś dobrze w swoim ciele i nie jest to patologiczne czyli anoreksja- otyłość olbrzymia. to dlaczego ma się doprowadzać do "rozmiarów naturalnych"? bo taki jest obecnie panujący "kanon piękna"? Kto go wyznacza? media i tylko one, a to działa na opinie publiczną.
Nie jest ładne co jest ładne, ale co się podoba o.
JanisWild napisał/a:Pela napisał/a:Co nie znaczy, że wszystkim podobają się chude:P
Ktoś powiedział chude? Chyba nie. A mało komu podoba się spasiona baba. Mam na myśli że wypadałoby się ogarnąć i doprowadzić do rozmiarów naturalnych....
no to szczupłe, oczywiście moim zdaniem ani grube, ani chude nie jest dobre, bo zazwyczaj nie jest to po prostu dobre dla organizmu. Ale jeżeli komuś dobrze w swoim ciele i nie jest to patologiczne czyli anoreksja- otyłość olbrzymia. to dlaczego ma się doprowadzać do "rozmiarów naturalnych"? bo taki jest obecnie panujący "kanon piękna"? Kto go wyznacza? media i tylko one, a to działa na opinie publiczną.
Nie jest ładne co jest ładne, ale co się podoba o.
Popieram.
Kilka kg można zrzucić dla zdrowotności jeżeli ktoś się z tym źle czuje.
Pela napisał/a:JanisWild napisał/a:Facetowi należy się opieprz i to konkretny za jego zachowanie. Ale Ty też może łaskawie zamiast siedzieć i truć d*pę, weźmiesz się za siebie? Litości jak się chce to można być szczupłym, ja jestem obecnie w drugiej ciąży a na wadze jakoś potężnie nie przybieram, bo o siebie dbam. Chcesz się facetom podobać to się rusz i nie licz na to, że oni patrzą tylko na wnętrze, bo to nieprawda.
Co nie znaczy, że wszystkim podobają się chude:P
Ktoś powiedział chude? Chyba nie. A mało komu podoba się spasiona baba. Mam na myśli że wypadałoby się ogarnąć i doprowadzić do rozmiarów naturalnych....
Janis masz lat 21 ...powiem tylko jedno,pogadamy za lat 10 jak będziesz zrzucać swoje kg ![]()
Brałaś pod uwagę uwarunkowania genetyczne?? Brałaś pod uwagę choroby ?
Jak byłam w Twoim wieku 10kg zrzucałam w miesiąc ,jedząc warzywa i ćwicząc w domu,nawet nie na siłowni.
Choć nadal nie jestem gruba bo przy wzroście 168cm waga 60kg o latach nie wspomnę ...potrafię zrozumieć tych co schudnąć nie mogą,tych którzy próbują i chcą...to jest kawał ciężkiej roboty,samozaparcia konsekwencji i silnej woli,a ta wierz mi nie raz zawodzi
wiem coś o tym ,zwłaszcza gdy przyjdzie wiosna a już zwłaszcza przy mojej niedoczynności tarczycy.
W tym wieku ,młodej osobie wydaje się wszystkoooooo możliwe ...z wiekiem uwierz mi ,Twoje możliwości osłabną nawet gdy chęci ogroooomne ![]()
Autorka wątku młoda osoba więc do niej należy decyzja,jeśli czuje się na tyle silną aby spróbować ...niech działa!!
Dziewczynie wsparcia potrzeba a nie, chłopak dupa...i na forum sama krytyka.
Jego otoczenie mnie nie lubi podobnie jak rodzina.
Zresztą to czuć nawet po tym jak oni mnie traktują.
Jesteśmy ze sobą 5 miesięcy a on nic jakby do mnie nie czuł więc nie wiem po co mu jestem potrzebna.
Chcę się odnieść do tych 3 zdań.
Jak już ktoś napisał, dostajesz rady w stylu "schudnij i wyjdź do ludzi", a tu może nie do końca tylko o chodzi.
Możesz powiedzieć, dlaczego uważasz, że jego znajomi i rodzina Cię nie lubią? Okazują Ci to w jakiś konkretny sposób? Nie wiem, jakieś dziwne odzywki w Twoją stronę, czy tylko tzw. "olewanie"?
Nie jestem pewna, czy to pomoże, ale mogę przytoczyć własny przykład: z siostrą obecnego chłopaka też długo nie potrafiłam dojść do porozumienia. Gdy tylko byłam u nich w domu, zjawiała się i robiła (w moim odczuciu) zamieszanie wokół siebie, jakby chciała odwrócić uwagę ode mnie, dodatkowo właściwie się do mnie nie odzywała. Ale minęło trochę czasu, wszystko się rozeszło i na chwilę obecną całkiem dobrze się dogadujemy. Może o coś takiego chodzi? Może rodzina Twojego chłopaka potrzebuje trochę czasu, żeby się przyzwyczaić, że syn/brat/kolega ma kogoś? Może był już z kimś dosyć długo, to się rozpadło, a Ty jesteś z nim od niedawna (5 miesięcy to nie jest bardzo długi staż) i każda ze stron potrzebuje się zaaklimatyzować w nowej sytuacji. Nie każdy przecież ma dar natychmiastowego zaprzyjaźniania się z nowo poznanymi ludźmi.
Aczkolwiek, fajnie by było, gdybyś mimo wszystko próbowała zrobić krok w ich stronę. Jesteście w grupie? Oni się bawią w sposób, który Tobie nie odpowiada (ja też nigdy nie dostąpiłam "zaszczytu" wrzucenia do wody;)) to zacznij robić coś innego, byle nie siedzieć i patrzeć ze smutną miną. Czasem ciężko się przełamać, ale to naprawdę daje lepszy rezultat - Ty też chcesz fajnie spędzić czas (po to tam przecież jesteś!) a i znajomi chłopaka zobaczą, że jesteś z nimi. A nawiasem mówiąc: gdy piszesz, że Twój chłopak nosił inne dziewczyny na rękach i wrzucał je do wody, wariował z nimi, krew mi się burzy, że nie zwróciłaś mu uwagi. No sorry, jesteśmy parą, jesteśmy tu razem, a Ty mnie olewasz i bawisz z innymi laskami?!
Druga sprawa: myślisz, że on nic już do Ciebie nie czuje? nie okazuje Ci tyle czułości, co kiedyś? Tutaj tylko szczera rozmowa na osobności może pomóc. Zbierz sobie wszystko, co Ci się nie podoba i powiedz mu, tylko spokojnie. Pokaż, że Cię to boli, a to, że ON jako bardzo bliska Ci osoba to sprawił, boli jeszcze bardziej. Nie ma siły, żeby się nie zorientował, że coś jest nie halo - a jeśli mu zależy, będzie próbował zrobić wszystko, żeby uszczęśliwić swoją księżniczkę;)
37 2012-07-06 20:29:57 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-07-06 20:31:32)
Pela napisał/a:JanisWild napisał/a:Facetowi należy się opieprz i to konkretny za jego zachowanie. Ale Ty też może łaskawie zamiast siedzieć i truć d*pę, weźmiesz się za siebie? Litości jak się chce to można być szczupłym, ja jestem obecnie w drugiej ciąży a na wadze jakoś potężnie nie przybieram, bo o siebie dbam. Chcesz się facetom podobać to się rusz i nie licz na to, że oni patrzą tylko na wnętrze, bo to nieprawda.
Co nie znaczy, że wszystkim podobają się chude:P
Ktoś powiedział chude? Chyba nie. A mało komu podoba się spasiona baba. Mam na myśli że wypadałoby się ogarnąć i doprowadzić do rozmiarów naturalnych....
Nie wiesz też jak wygląda autorka
. Niektóre dziewczyny piszą nadwaga, podczas, gdy wagę mają normalną. Może też mieć niewielką nadwagę, która swoją drogą jakaś zabójcza dla zdrowia jeszcze nie jest i facetom może się podobać (niektórym to naprawdę pasuje, a i gusta są różne). . A przede wszystkim, schudnięcie zależy od wielu czynników. Czytałam wiele zmagań dziewczyn, np z chorą tarczycą z wagą. Nawet lekarze przyznają, że ich pacjentki mają pod górę. Jedna dziewczyna jedząc niewiele, ćwicząc, a mając chorą tarczycę chudnie w tempie wręcz ślimaczym- znam taki przypadek, a czasem i wtedy lekarze załamują ręce. No więc,nie zawsze jest łatwo.. ale oczywiście zamiast myśleć o sobie źle warto zmienić myślenie, zacząć uprawiać więcej sportu itp. Samo nic się nie zrobi. No, ale jeżeli facet z taką nią się związał, to nie ma usprawiedliwienia dla jego zachowania. To ona powinna czuć się dla niego najważniejsza. No, ale oczywiście drugą sprawą może być to, że ona przez kompleksy wyolbrzymia pewne fakty.
Tak, tak, tak... choroby, genetyka, uwarunkowania, ale przede wszystkim i nade wszystko LENISTWO I OBŻARSTWO.
Facetowi należy się opieprz i to konkretny za jego zachowanie. Ale Ty też może łaskawie zamiast siedzieć i truć d*pę, weźmiesz się za siebie? Litości jak się chce to można być szczupłym, ja jestem obecnie w drugiej ciąży a na wadze jakoś potężnie nie przybieram, bo o siebie dbam. Chcesz się facetom podobać to się rusz i nie licz na to, że oni patrzą tylko na wnętrze, bo to nieprawda.
Zastanów sie - samo biadolenie i odcinanie się od towarzystwa osoby >bliskiej< nie jest specjalnie powodem, by osłaniać daną osobę przed przkrościami świata. A zauważone przez Ciebie trucie dupy - właśnie jest tego dowodem. Cała właśnie przyjemność w tym by dbać o siebie - ale cześć osób - pań , panów - uważa, że to się nie uda i nawet nie zaczynają. Podobać się ludziom - to nie tylko wygląd - ale on pomaga owszem. Tak na marginesie ciąża tez bywa sexi ![]()
Tak, tak, tak... choroby, genetyka, uwarunkowania, ale przede wszystkim i nade wszystko LENISTWO I OBŻARSTWO.
Gófffno Teo wiesz??
Szanuję Twoje wypowiedzi bo mądra z Ciebie babka ale nie cierpię takiego podejścia do sprawy.
Zawsze tylko mówię iż życie neguje nasze zaopatrywanie i często dzieje się tak,że zmieniamy zdanie pod wpływem tego co sami przeżyjemy ...nie świadomi jeszcze tego co szykuje nam przyszłość ![]()
Poza tym Teo.... gówniany wygląd według naszego osądu + dodatkowo depresja czy też przygnębienie z tegoż powodu, bynajmniej nie służy do rehabilitacji jak i ciała tak i ducha...więc jaki sens krytyki osoby która w sumie nic nie popełniła...oprócz tego że jest kobietą z nadwagą??? Mamy ją zadźgać bo nie jest Anią Rubik???!!!
Do Autorki:
1. Schudnac- bo sie da. Nie kazdy bedzie rozmiar 6 ale fastfoody juz dawno oceniono jako szkodliwe dla zdrowia na dluzsza mete.
2. Zmienic faceta.
Widzisz mnie sie tez po slubie przytylo. Nie wiem ile bo odmowilam wejscia na wage
Ale od mojego meza nie uslyszalam slowa. Nigdy mnie nie olal i nigdy nie patrzyl na mnie z obrzydzeniem w oczach. Przytylo mi sie ale moja osobowosc pozostala bez zmian. Poza tym kocha mnie za caloksztalt a nie za odpowiednia ilosc kg. I takiego wlasnie mezczyzny potrzebujesz. Takiego ktory sie zbytnio nie przejmie. Takiego ktory bedzie kochal ciebie za to kim jestes. A nie za to jakie cialo posiadasz w wieku 20 lat (czy tam ile lat masz).
A zrzucenie kilka kg zawsze jest dobre. Odciaza serce i uklad kostny. Powoduje ze wyglada sie mlodziej i czuje sie swietniej (wyobraz sobie jak sie wspaniale poczulam jak zgubilam jeden rozmiar odziezy
)
Teo napisał/a:Tak, tak, tak... choroby, genetyka, uwarunkowania, ale przede wszystkim i nade wszystko LENISTWO I OBŻARSTWO.
Gófffno Teo wiesz??
Szanuję Twoje wypowiedzi bo mądra z Ciebie babka ale nie cierpię takiego podejścia do sprawy.
Zawsze tylko mówię iż życie neguje nasze zaopatrywanie i często dzieje się tak,że zmieniamy zdanie pod wpływem tego co sami przeżyjemy ...nie świadomi jeszcze tego co szykuje nam przyszłość
Poza tym Teo.... gówniany wygląd według naszego osądu + dodatkowo depresja czy też przygnębienie z tegoż powodu, bynajmniej nie służy do rehabilitacji jak i ciała tak i ducha...więc jaki sens krytyki osoby która w sumie nic nie popełniła...oprócz tego że jest kobietą z nadwagą??? Mamy ją zadźgać bo nie jest Anią Rubik???!!!
No byś się jeszcze zdziwiła co do mojej wiedzy
Życie, życiem, tak ja wiem, że nigdy nic nie wiadomo, ale bez przesadyzmu. To takie wygodne powiedzieć "takie geny", ale sama Autorka napisała, że nie wyobraża sobie życia bez fastfoodów. Efekt depresji? Może. A czemu ma depresje? Bo wżera fasty i nie dostarcza organizmowi potrzebnych składników i kółeczko się zamyka. Autorka ma bardzo niską samoocenę, ok, ale co my mamy z tym zrobić? Powiedzieć jej, nie martw się? Będzie dobrze? No można tylko co z tego? Od samego gadania jeszcze się nic nie wydarzyło.
Chciałam schudnąć ale zawsze jak zaczynałam to coś mnie łamało i od nowa. Trudno jest mi to robić. Moja siostra z którą przebywam teraz cały czas odżywia się fakt bardzo zdrowo, bez słodyczy, fast foodów i innych, ale ja nie wiem z czym to jest związane nie umiem się obejśać bez tego. Wyglądamy jak nie siostry mam takie napady zwłaszcza gdy wracam z zakupów z nią. Próbowałam chodzić na siłownię razem z nią ae miałam wrażenie że wszyscy się na mnie gapią.
Nie rozumiem dlaczego niektórzy starają się oddzielić problem zachowania chłopaka autorki od jej tuszy. Przecież to leży u podstaw jego zachowania.
A mało komu podoba się spasiona baba. Mam na myśli że wypadałoby się ogarnąć i doprowadzić do rozmiarów naturalnych....
Dokładnie. Chyba tylko z braku laku szczupły wyrwie "spasioną babę", bo co jak co, ale niedopasowanie w kwestii wagi, jest trudne do przyjęcia. Inną spraw jest kiedy kobieta przytyje w czasie związku, głównie przez ciążę, bo to jest naturalne i akceptowalne (w pewnych granicach;P)
Autorka wątku z tego co pisze sama jest sobie winna - widzi problem, wie jak go rozwiązać, ale łatwiej narzekać, zazdrościć niż ograniczyć tuczące żarcie i iść się poruszać.
Tak, tak, tak... choroby, genetyka, uwarunkowania, ale przede wszystkim i nade wszystko LENISTWO I OBŻARSTWO.
Podpisuję się pod tym obiema rękoma. Mam też nadzieję, że kiedyś zostanie wprowadzona pełna odpłatność za leczenie chorób wynikających z otyłości - lenistwo i głupota ludzka coraz bardziej drenują budżety państw borykających się z tym problemem.
Ten chłopak wykorzystuje Cię tylko po to by zbliżyć się do Twojej kuzynki. Taka prawda i też to, że Twój los jest w Twoich rękach.
No i co? Mamy Cię żałować? Że nie wyobrażasz sobie życia bez fastfoodów? To, co robi Twój chłopak jest podłe, to fakt. Najlepiej będzie jak z nim zerwiesz i weźmiesz się za siebie, a potem poszukasz naprawdę wartościowego człowieka.
Jest to podłe jeśli robi to celowo i świadomie. Jeśli jest to skutek zachowania autorki i jej alienowania się od grupy to będzie to normalne i nie ma w tym nic dziwnego. Przecież ona sama się oddala od ludzi, patrzy na innych z boku pchając w ten sposób swojego faceta w objęcia innych dziewczyn. Wątpię, aby ten chłopak robił to celowo, bo nie wytrzymałby aż 5 miesięcy z takim zakompleksionym i leniwym smutasem.
Widzę, że niektórzy czepiają się rad pod tytułem "schudnij" . Ale czemu? Jak ma nadwagę to powinna schudnąć. I nie chodzi tu o sam wygląd, ale przede wszystkim o zdrowie. Poza tym to właśnie tusza najbardziej przeszkadza autorce wątku, to tusza jest wymówką od zabawy z innymi. To właśnie tusza jest przyczyną jej kompleksów. Dlaczego zatem każecie zmienić jej chłopaka, który bądź co bądź zaakceptował ją? Czy to jego wina, że alienując się i stroniąc od towarzystwa i zabawy autorka sama wpycha go w ramiona innych dziewczyn?
Geny, czy choroby to debilne wymówki - ile procent ludzi otyłych faktycznie cierpi na jakieś choroby, które ową otyłość spowodowały? Nawet z nimi można utrzymać wagę we względnych ryzach - przynajmniej w okresach, które na to pozwalają. Poza tym nadprogramowe kilogramy nie przeszkadzają, aby być, mimo wszystko, osobą pełną życia i uśmiechu.
Dokładnie. Chyba tylko z braku laku szczupły wyrwie "spasioną babę", bo co jak co, ale niedopasowanie w kwestii wagi, jest trudne do przyjęcia.
No to jestem ciekawa dlaczego np. ja mam powodzenie. Jest mnóstwo grubych dziewczyn, które są śliczne , mają ładne buźki i na prawdę przystojnych facetów wpatrzonych w nie jak w obrazek. Wiadomo, że takie dziewczyny są zdradzane, ale czy szczupłe nie są? Na dłuższą metę kwestia wagi nie ma znaczenia. Może być przeszkodą w nawiązaniu znajomości (durne media) ale potem jak ktoś jest mądry, zabawny i pełen wiary w siebie nic nie stanie na drodze do pogłębianie relacji.
Jak ktoś np. pali i to przeszkadza jego partnerowi to też byście doradzili: "rzuć palenie, niszczysz zdrowie, nikt Cie nie będzie chciał, człowieku ogarnij się bo jesteś żałosny"? Raczej rady byłyby typu "OK. możesz rzucić palenie dla zdrowia, ale jak żonie to przeszkadza, to jej sprawa, ogranicz po prostu palenie w domu i przy niej, kup sobie fajkę albo e-papierosa."
Otyłość powinno się leczyć, nadwagę też, tak samo jak anoreksję, alkoholizm, narkomanię, zboczenia wszelakie i nałóg nikotynowy. Tylko jakoś z tych wszystkich grup tylko osoby grube są wytykane palcami, mimo że ich "przypadłość" nie szkodzi innym tylko im samym (wszystkie pozostałe przykłady osób pośrednio lub bezpośrednio krzywdzą innych, stosują przemoc, kradną np. żeby mieć na używki, gwałcą- w przypadku zboczeńców) no i anorektycy/tyczki też krzywdzą samych siebie/ same siebie, ale jakoś ich się palcami nie wytyka tylko stawia za wzór. Dla przykładu wszystkie dziewczyny z "tap modyl" miały niedowagę, a czym się różni pod względem zdrowia niedowaga od nadwagi? i to i to nie jest prawidłowe i zdrowe, a zatem hmmm tak wiem, eureka różni się przedrostkiem:P
Dla ścisłości zaznaczę, nie propaguję nadwagi, ani innych odskoczni od norm wszelakich, szczególnie zdrowotnych, naświetlam tylko problem, separowania innych, i nakłaniania ich do zmiany, wmawiania, że są gorsi, bo inaczej wyglądają. Jest tyle brzydkich kobiet i co? one będą miały partnerów bo są szczupłe? a poza tym to dlaczego zawsze jest nagonka na kobiety, co faceci sobie myślą, że mogą się zapuścić, a my będziemy latać z jęzorem na basen siłownie i aerobik, podczas gdy facet będzie leżał z piwem i tylko wymagał. Mój chłopak ze sobą nic nie robił, a bęben rósł, nie wspomnę, że nie praktykował depilacji, czy nawet podcinania owłosienia łonowego, więc stwierdziłam, Ty nie będziesz się golił? to ja też nie. Bo dlaczego tylko kobiety mają nadskakiwać chorym upodobaniom facetów i presji opinii publicznej.
Geny, czy choroby to debilne wymówki - ile procent ludzi otyłych faktycznie cierpi na jakieś choroby, które ową otyłość spowodowały? Nawet z nimi można utrzymać wagę we względnych ryzach - przynajmniej w okresach, które na to pozwalają. Poza tym nadprogramowe kilogramy nie przeszkadzają, aby być, mimo wszystko, osobą pełną życia i uśmiechu.
Najlepsza wypowiedź w tym temacie podsumowująca wszystko
tylko osoby grube są wytykane palcami
Jako palacz nie zgadzam się z tobą.
tylko osoby grube są wytykane palcami
Jako palacz nie zgadzam się z tobą.
wytykane palcami i zmuszane do schudnięcia "nie będę sie z tobą bawił bo jesteś gruby"
Gruba osoba' osoba w normie wagowej
G: o idziecie na impreze, chętnie bym poszła
O: wiesz , obowiązują takie fikuśne stroje i będziemy późno wracać, zreszta mamy już komplet
G: pojadę swoim samochodem
O: wiesz pewnie będziesz się źle tam czuła
(w domysle my bedziemy sie źle czuć ze przyszedł z nami ktoś taki)
Palacz/ nie palący znajomi
P: o jedziecie na imoprezę moze sie z wami zabiore
O: wiesz to impreza na której nie można palić
P; no wiesz moge sie powstrzymac przez jakis czas, poza tym moge zawsze wyjsc i zapalic
O: no w sumie racja, ale wiesz mamy juz komplet w samochodzie
P: moge pojechac swoim/ autobusem/ na hulajnodze
Nie będę się kłócił, bo to nie ma sensu. Tyle razy słyszałem, że się truję, że niszczę zdrowie, że śmierdzę jak popielniczka itp, żeby wiedzieć, że nie tylko osoby otyłe mogą być wytykane.
yoghurt007 napisał/a:tylko osoby grube są wytykane palcami
Jako palacz nie zgadzam się z tobą.
wytykane palcami i zmuszane do schudnięcia "nie będę sie z tobą bawił bo jesteś gruby"
Gruba osoba' osoba w normie wagowej
G: o idziecie na impreze, chętnie bym poszła
O: wiesz , obowiązują takie fikuśne stroje i będziemy późno wracać, zreszta mamy już komplet
G: pojadę swoim samochodem
O: wiesz pewnie będziesz się źle tam czuła
(w domysle my bedziemy sie źle czuć ze przyszedł z nami ktoś taki)
Palacz/ nie palący znajomi
P: o jedziecie na imoprezę moze sie z wami zabiore
O: wiesz to impreza na której nie można palić
P; no wiesz moge sie powstrzymac przez jakis czas, poza tym moge zawsze wyjsc i zapalic
O: no w sumie racja, ale wiesz mamy juz komplet w samochodzie
P: moge pojechac swoim/ autobusem/ na hulajnodze
Ależ bzdura... Ten dialog jest przykładem jedynie na to, że osoba "wpraszająca" się jest nie lubiana w swoim towarzystwie nie ze względu na wagę, a charakter. Jak ktoś ma zgraną paczkę i prawdziwych przyjaciół nigdy nie usłyszy, żeby nie jechał z nimi na imprezę, bo coś tam.
Co do palących. Palacz rzeczywiście może się powstrzymać, może wyjść, wrócić itp. Gruby nie zostawi swojego tłuszczu w przedsionku.
Pela napisał/a:yoghurt007 napisał/a:Jako palacz nie zgadzam się z tobą.
wytykane palcami i zmuszane do schudnięcia "nie będę sie z tobą bawił bo jesteś gruby"
Gruba osoba' osoba w normie wagowej
G: o idziecie na impreze, chętnie bym poszła
O: wiesz , obowiązują takie fikuśne stroje i będziemy późno wracać, zreszta mamy już komplet
G: pojadę swoim samochodem
O: wiesz pewnie będziesz się źle tam czuła
(w domysle my bedziemy sie źle czuć ze przyszedł z nami ktoś taki)
Palacz/ nie palący znajomi
P: o jedziecie na imoprezę moze sie z wami zabiore
O: wiesz to impreza na której nie można palić
P; no wiesz moge sie powstrzymac przez jakis czas, poza tym moge zawsze wyjsc i zapalic
O: no w sumie racja, ale wiesz mamy juz komplet w samochodzie
P: moge pojechac swoim/ autobusem/ na hulajnodzeAleż bzdura... Ten dialog jest przykładem jedynie na to, że osoba "wpraszająca" się jest nie lubiana w swoim towarzystwie nie ze względu na wagę, a charakter. Jak ktoś ma zgraną paczkę i prawdziwych przyjaciół nigdy nie usłyszy, żeby nie jechał z nimi na imprezę, bo coś tam.
Co do palących. Palacz rzeczywiście może się powstrzymać, może wyjść, wrócić itp. Gruby nie zostawi swojego tłuszczu w przedsionku.
I właśnie o to mi chodziło, jak się poznaje palacza, nie zawsze od niego czuć "fajkami" więc mozna go poznac, pogadać i człowiek nie jest od razu uprzedzony, daje mu szansę. Gdy się widzi osobe otyłą bądź grubą od razu ma się do niej negatywny stosunek, przez co nawet sie nie zaczyna rozmowy.
A dialog własnie pokazuje to, że otyłości nie da się ukryć, a palenie tak, dlatego to jednak otyli sa bardziej wytykani palcami i bardziej szykanowani.
Zresztą i tak w tym temacie nie chodzi o to, kto lepszy kto gorszy, kto bardziej pokrzywdzony itp. Chodzi o to, żeby pomóc dziewczynie, ale nie mówiąc jej schudnij, tylko mówiąc "żyj tak jak chcesz, bądź sobą i dobrze się czuj ze sobą" wtedy na prawde można poznać wartościowe osoby, którym nie zależy na "chwaleniu się" ślicznymi "przyjaciółmi"
Chodzi o to, żeby pomóc dziewczynie, ale nie mówiąc jej schudnij, tylko mówiąc "żyj tak jak chcesz, bądź sobą i dobrze się czuj ze sobą" wtedy na prawde można poznać wartościowe osoby, którym nie zależy na "chwaleniu się" ślicznymi "przyjaciółmi"
Jeśli odchudzanie nie może być podsuwane jako pomoc, bo to wymaga wysiłku, a tu nikt nie chce się męczyć i rezygnować z "junk food" i jedynym rozwiązaniem ma być "żyj tak jak chcesz, bądź sobą i dobrze się czuj ze sobą", to niech nie ma pretensji, że chłopak jest coraz mniej nią zainteresowany, albo że za chwilę pojawią się narzekania, "nikt nie chce się ze mną kumplować".
No i zgoda, niech pozna te "wartościowe" osoby ("wartościowe": tu w znaczeniu - sami nie dbający o swoje zdrowie i normalny wygląd), które nie będą zadawać się z nią z litości.
Teo napisał/a:Pela napisał/a:wytykane palcami i zmuszane do schudnięcia "nie będę sie z tobą bawił bo jesteś gruby"
Gruba osoba' osoba w normie wagowej
G: o idziecie na impreze, chętnie bym poszła
O: wiesz , obowiązują takie fikuśne stroje i będziemy późno wracać, zreszta mamy już komplet
G: pojadę swoim samochodem
O: wiesz pewnie będziesz się źle tam czuła
(w domysle my bedziemy sie źle czuć ze przyszedł z nami ktoś taki)
Palacz/ nie palący znajomi
P: o jedziecie na imoprezę moze sie z wami zabiore
O: wiesz to impreza na której nie można palić
P; no wiesz moge sie powstrzymac przez jakis czas, poza tym moge zawsze wyjsc i zapalic
O: no w sumie racja, ale wiesz mamy juz komplet w samochodzie
P: moge pojechac swoim/ autobusem/ na hulajnodzeAleż bzdura... Ten dialog jest przykładem jedynie na to, że osoba "wpraszająca" się jest nie lubiana w swoim towarzystwie nie ze względu na wagę, a charakter. Jak ktoś ma zgraną paczkę i prawdziwych przyjaciół nigdy nie usłyszy, żeby nie jechał z nimi na imprezę, bo coś tam.
Co do palących. Palacz rzeczywiście może się powstrzymać, może wyjść, wrócić itp. Gruby nie zostawi swojego tłuszczu w przedsionku.I właśnie o to mi chodziło, jak się poznaje palacza, nie zawsze od niego czuć "fajkami" więc mozna go poznac, pogadać i człowiek nie jest od razu uprzedzony, daje mu szansę. Gdy się widzi osobe otyłą bądź grubą od razu ma się do niej negatywny stosunek, przez co nawet sie nie zaczyna rozmowy.
A dialog własnie pokazuje to, że otyłości nie da się ukryć, a palenie tak, dlatego to jednak otyli sa bardziej wytykani palcami i bardziej szykanowani.
Zresztą i tak w tym temacie nie chodzi o to, kto lepszy kto gorszy, kto bardziej pokrzywdzony itp. Chodzi o to, żeby pomóc dziewczynie, ale nie mówiąc jej schudnij, tylko mówiąc "żyj tak jak chcesz, bądź sobą i dobrze się czuj ze sobą" wtedy na prawde można poznać wartościowe osoby, którym nie zależy na "chwaleniu się" ślicznymi "przyjaciółmi"
Masz jakiś osobisty problem z otyłością?? Bo te Twoje teorie są tak bzdurne, że tylko osoba, która ma niską samoocenę może coś takiego wymyślić... Jeżeli ktoś nie chce z Tobą gadać, bo jesteś gruba to tym bardziej nie należy się interesować znajomością z daną osobą, bo podejście świadczy o człowieku. W związku z tym nie ma czego żałować
Chcesz żeby pomóc Autorkę, ale jej problemem jest otyłość więc jak mamy jej pomóc nie doradzając odchudzania?
54 2012-07-07 16:29:13 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-07-07 16:43:46)
przy tuszy20 napisał/a:Chciałam schudnąć ale zawsze jak zaczynałam to coś mnie łamało i od nowa. Trudno jest mi to robić. Moja siostra z którą przebywam teraz cały czas odżywia się fakt bardzo zdrowo, bez słodyczy, fast foodów i innych, ale ja nie wiem z czym to jest związane nie umiem się obejśać bez tego. Wyglądamy jak nie siostry mam takie napady zwłaszcza gdy wracam z zakupów z nią. Próbowałam chodzić na siłownię razem z nią ae miałam wrażenie że wszyscy się na mnie gapią.
Nie rozumiem dlaczego niektórzy starają się oddzielić problem zachowania chłopaka autorki od jej tuszy. Przecież to leży u podstaw jego zachowania.
JanisWild napisał/a:A mało komu podoba się spasiona baba. Mam na myśli że wypadałoby się ogarnąć i doprowadzić do rozmiarów naturalnych....
Dokładnie. Chyba tylko z braku laku szczupły wyrwie "spasioną babę", bo co jak co, ale niedopasowanie w kwestii wagi, jest trudne do przyjęcia. Inną spraw jest kiedy kobieta przytyje w czasie związku, głównie przez ciążę, bo to jest naturalne i akceptowalne (w pewnych granicach;P)
Autorka wątku z tego co pisze sama jest sobie winna - widzi problem, wie jak go rozwiązać, ale łatwiej narzekać, zazdrościć niż ograniczyć tuczące żarcie i iść się poruszać.
Teo napisał/a:Tak, tak, tak... choroby, genetyka, uwarunkowania, ale przede wszystkim i nade wszystko LENISTWO I OBŻARSTWO.
Podpisuję się pod tym obiema rękoma. Mam też nadzieję, że kiedyś zostanie wprowadzona pełna odpłatność za leczenie chorób wynikających z otyłości - lenistwo i głupota ludzka coraz bardziej drenują budżety państw borykających się z tym problemem.
Ten chłopak wykorzystuje Cię tylko po to by zbliżyć się do Twojej kuzynki. Taka prawda i też to, że Twój los jest w Twoich rękach.
Haha, dobrze, że Ty najlepiej wiesz dlaczego ktoś jest z kim
. Aż muszę powiedzieć moejmu facetowi, że związał się ze mną z braku laku i w ogóle jest nienormalny
. Nie wszystko jest takie, jak Wam się wydaje. Mój wręcz teraz narzeka jak jestem na diecie
. Jasne, jestem szczuplejsza, ale czasem pewnie brakuje mu tej dziewczyny nieprzejmującej się kaloriami
. No ale cóż, zdrowie ważne. A mój o dziwo szczuplutki i je ile chce i nie tyje
.
Aaa, i ja też nie wyobrażałam sobie odstawić te wszystkie pyszności, a jednak się udało. Także tak, autorko da się
. Jestem już z pół roku na diecie, przyznam, że czasem mam ochotę na coś nie za bardzo dozwolonego dla mnie, że aż mnie skręca albo nawet czasem mi się śni, ale grunt to motywacja
. No i co jeszcze? Ogólnie trzymam dietę, ale np na wyjeździe, w hórach folgowałam sobie, duży talerz pierogów np czy pół dużej pizzy i waga nie wzrosła.. było dużo chodzenia.. czasem też pozwolę sobie na naleśnika np mimo że jest kaloryczny.. wiadomo, że czasem można coś takiego zjeść, byle nie codziennie, jak toi czasem bywało
.
I to, że na wadze już jest tylko 70 kg przy moich 170 cm wzrostu daje motywację
. Mimo że nadwagi już nie mam, to i tak mój facet jest szczuplejszy, taką mam budowę, ale czuję się lepiej, lżejsza
.
Napisałeś :
"Ten chłopak wykorzystuje Cię tylko po to by zbliżyć się do Twojej kuzynki"
I co? To niby jej wina? Nie! To, że ma nadwagę to nie powód, żeby jechać po niej jak po łysej kobyle. Jeżeli facet jest z nią tylko po to, by zbliżyć się do tamtej, to świadczy tylko o nim. Co, ona ma jeszcze dla niego chudnąć, powiesz i zakocha się?
Śmiech na sali. Jeżeli coś ma zrobić to dla siebie.
Pela, czasem jest tak jak mówisz, ale trzeba znaleźć towarzystwo dla siebie. Ja nigdy nie miałam wielu znajomych, nawet jak byłam szczupła
. Mam parę koleżanek (trzy tak dokładniej takie z którymi generalnie się widuję). No i jest dobrze, dogadujemy się
. Co do imprez, to sama jedna z nich nie raz chciała wyciągnąć mnie do klubu, tylko ja wtedy nie byłam przekonana. No więc najwidoczniej moja ówczesna otyłość nie miała wtedy większego znaczenia. Czuję też wsparcie od nich, teraz, gdy się odchudzam. Choć przyznam, niektórzy ludzie są bardzo chamscy (vide "kolega" z uczelni, o którym wspominałam). Jednak, ja przestałam się przejmować, bo uważam, że on tymi swoimi żartami, wiecznie przyklejonym uśmiechem na twarzy maskuje jeszcze jakieś swoje kompleksy. Jeszcze raz wytknął mi, że mam jednego siwego włosa na głowie, tak myślałam, że chyba mam, lecz nie uważam tego za coś szokującego. To powiedziałam mu "A Ty taki idealny, bez skazy"? Na co on, wiecznie roześmiany, wydawałoby się pewny siebie chłopak zrobił smutną minę... A więc widać kto mu ma kompleksy i dlatego musi coś komuś wytknąć.
Pela napisał/a:Chodzi o to, żeby pomóc dziewczynie, ale nie mówiąc jej schudnij, tylko mówiąc "żyj tak jak chcesz, bądź sobą i dobrze się czuj ze sobą" wtedy na prawde można poznać wartościowe osoby, którym nie zależy na "chwaleniu się" ślicznymi "przyjaciółmi"
Jeśli odchudzanie nie może być podsuwane jako pomoc, bo to wymaga wysiłku, a tu nikt nie chce się męczyć i rezygnować z "junk food" i jedynym rozwiązaniem ma być "żyj tak jak chcesz, bądź sobą i dobrze się czuj ze sobą", to niech nie ma pretensji, że chłopak jest coraz mniej nią zainteresowany, albo że za chwilę pojawią się narzekania, "nikt nie chce się ze mną kumplować".
No i zgoda, niech pozna te "wartościowe" osoby ("wartościowe": tu w znaczeniu - sami nie dbający o swoje zdrowie i normalny wygląd), które nie będą zadawać się z nią z litości.
Ja pierdziele, jak można tak wszystko uogólniać. tylko mówiąc "żyj tak jak chcesz, bądź sobą i dobrze się czuj ze sobą-> jezeli czuje sie dobrze w swoim ciele, to niech tego nie zmienia, a jak się czuje źle to niech to zmieni, ale my do końca nie wiemy czy ona chce schudnąć czy nie.
to niech nie ma pretensji, że chłopak jest coraz mniej nią zainteresowany-> jasne, tylko, że zdecydował sie z nią być widząc i wiedząc jak wygląda. Coś potem się zmieniło, że jest jak jest. Ewentualnie jest podłym hujusem, jeżeli jest tak jak ktoś wyżej napisał, że spotyka się z nią tylko po to, żeby być bliżej jej kuzynki.
jeszcze raz podam swój przykład, jestem gruba od zawsze, no od wieku dojrzewania, a zaczęłam wcześnie dojrzewać bo w wieku 7 lat np. zaczęły mi już rosnąć piersi. Organizm zaczął wariować, a ja miałam zachcianki i fakt moja wina, moja wina, obżerałam się, organizm przyjął to zapewne za normalne zmiany, które powinny zajść podczas dojrzewania. Z racji niskiego wzrostu i za dużej wagi skierowano mnie do lekarza, który katował mnie jakimiś durnymi dietami, które nie przynosiły rezultatu, owszem rezultat jest jeden, że mam rozwalony metabolizm. Moim zdaniem gdyby mnie wtedy zostawiono w spokoju (zaznaczam, że czy jadłam dużo, czy wcale ani nie tyłam ani nie chudłam) to podrosłabym te 5 cm i miałabym wagę w normie.
Ponieważ w ten sposób od zawsze dawano mi do zrozumienia, że jestem inna, że waga to problem miałam wielkie kompleksy. Wielokrotnie sama sie odchudzałam, czasami chudłam, czasami nie. Nigdy nie byłam szczupła, jednak dopiero gdy zrozumiałam, że tak może być całe życie, olśniło mnie, że nie moge zmarnować życia. Zaczęłam sie inaczej ubierać np. nosić krótkie spodenki (nie ultra krótkie, jednak powinno sie dopasowywać ubrania do swojego wygladu i zachować przy tym dobry "smak"), sukienki, zawsze eksponuje biust bo wiem, że mam fajny, przyciągam wzrok innych ku twarzy, bo jestem ładna. I widzę, że się podobam, faceci zwracają na mnie uwagę, chcą się umawiać itp Dziewczyny zazdroszczą mi: biustu, wlosów, oczu, rzęs i odwagi, przebojowości.
Wygląd jest ważny, nie ukrywam, że nie będę romansować z kimś od kogo mnie odrzuca, sama tez caly czas próbuje zbić wagę. Mimo to odkąd zmieniłam nastawienie widzę, że inni też zmienili zdanie o mnie, tzn inaczej na mnie patrzą. Już nie jestem cichą myszką chowającą sie pod golfami do kostek. Jestem atrakcyjną, pewną siebie kobietą, która wie czego chce i na pewno nie mam zamiaru tracić czasu na kretynów (jakim może jest partner autorki- tego do końca nie wiemy) i tego samego życzę autorce wątku, jak będziesz chciała pogadać odezwij się do mnie poza forum ![]()
56 2012-07-07 16:49:04 Ostatnio edytowany przez Pela (2012-07-07 16:54:23)
Pela napisał/a:Teo napisał/a:Ależ bzdura... Ten dialog jest przykładem jedynie na to, że osoba "wpraszająca" się jest nie lubiana w swoim towarzystwie nie ze względu na wagę, a charakter. Jak ktoś ma zgraną paczkę i prawdziwych przyjaciół nigdy nie usłyszy, żeby nie jechał z nimi na imprezę, bo coś tam.
Co do palących. Palacz rzeczywiście może się powstrzymać, może wyjść, wrócić itp. Gruby nie zostawi swojego tłuszczu w przedsionku.I właśnie o to mi chodziło, jak się poznaje palacza, nie zawsze od niego czuć "fajkami" więc mozna go poznac, pogadać i człowiek nie jest od razu uprzedzony, daje mu szansę. Gdy się widzi osobe otyłą bądź grubą od razu ma się do niej negatywny stosunek, przez co nawet sie nie zaczyna rozmowy.
A dialog własnie pokazuje to, że otyłości nie da się ukryć, a palenie tak, dlatego to jednak otyli sa bardziej wytykani palcami i bardziej szykanowani.
Zresztą i tak w tym temacie nie chodzi o to, kto lepszy kto gorszy, kto bardziej pokrzywdzony itp. Chodzi o to, żeby pomóc dziewczynie, ale nie mówiąc jej schudnij, tylko mówiąc "żyj tak jak chcesz, bądź sobą i dobrze się czuj ze sobą" wtedy na prawde można poznać wartościowe osoby, którym nie zależy na "chwaleniu się" ślicznymi "przyjaciółmi"Masz jakiś osobisty problem z otyłością?? Bo te Twoje teorie są tak bzdurne, że tylko osoba, która ma niską samoocenę może coś takiego wymyślić... Jeżeli ktoś nie chce z Tobą gadać, bo jesteś gruba to tym bardziej nie należy się interesować znajomością z daną osobą, bo podejście świadczy o człowieku. W związku z tym nie ma czego żałować
Chcesz żeby pomóc Autorkę, ale jej problemem jest otyłość więc jak mamy jej pomóc nie doradzając odchudzania?
Kobieto sama parafrazujesz moje teorie, albo coś do nich dopowiadasz- oczywistości, o których ja nawet nie wspominam bo wychodzę z założenia, że każdy w miarę rozumny człowiek jest w stanie na podstawie zdania (szczególnie 2 części)( i kontekstu w którym to pisałam teraz nie bedę cytować wszystkich postów) "dialog własnie pokazuje to, że otyłości nie da się ukryć, a palenie tak, dlatego to jednak otyli sa bardziej wytykani palcami i bardziej szykanowani. " dojśc do wniosku "Jeżeli ktoś nie chce z Tobą gadać, bo jesteś gruba to tym bardziej nie należy się interesować znajomością z daną osobą, bo podejście świadczy o człowieku. W związku z tym nie ma czego żałować" To chyba oczywiste, że osoby które szykanują innych i wyśmiewają nie sa warte bliższego poznania. Kurde ogarnij sie kobieto, niektóre rzeczy sa oczywiste. Tak jak wyżej napisałam, ale powtórzę bo może jeszcze nie dotarło. Ja przedstawiam swoje poglady, Ty je krytykujesz po czym dopowiadasz swoją opinię, która jest tylko potwierdzeniem moich wcześniejszych słów.
Zastanawiam się nad prawdziwymi przyczynami trudności w związku autorki wątku.
Według niej odpowiedzialna jest jej tusza. I ta nieszczęsna wyprawa nad zalew, podczas której chłopak spostrzegł jej wymiary. Później stwierdzenie o tym, ze jest nielubiana przez jego rodzinę i otoczenie. Też przez jej tuszę?
przy tuszy 20,
a Ty lubisz siebie?
Lubisz swoje ciało?
Lubisz swoje kilogramy?
Lubisz otoczenie chłopaka i jego rodzinę?
Lubisz innych ludzi?
Czemu o to pytam?
Bo nie masz wpływu na zachowanie innych, na swoje - owszem.
58 2012-07-07 17:09:35 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-07-07 17:11:50)
Kowaledio, aż przykro czytać takie posty jak Twoje. Gdy jeszcze jako przyczynę odrzucenia przez faceta/kobietę można zrozumieć otyłość, bo partner ma się podobać, to jako kolegi/koleżanki? Po tym co piszesz, widać, że chyba Ty odrzuciłbyś jako koleżankę/ kolegę osobę otyłą. No, ale uwierz, nie każdy taki jest. Osoba otyła też zasługuje na szacunek, a oprócz tego możę być super przyjacielem. Jeżeli Ty wartościujesz ludzi pod względem urody/sylwetki to bardzo mi przykro.
I o dziwo, moje koleżanki są szczupłe, a jakoś dogadujemy się. A widocznie według Ciebie otyła osoba będzie mieć tylko otyłych znajomych..
Dokładnie. Chyba tylko z braku laku szczupły wyrwie "spasioną babę", bo co jak co, ale niedopasowanie w kwestii wagi, jest trudne do przyjęcia. Inną spraw jest kiedy kobieta przytyje w czasie związku, głównie przez ciążę, bo to jest naturalne i akceptowalne (w pewnych granicach;P)
Jak dobrze, że po świecie chodzą jeszcze ludzie, którzy jako priorytet nie stawiają wagi ![]()
Bo to co wyżej zacytowałam ścięło mnie z nóg ![]()
A co ma otyłość do osobowości?
I doszłam do wniosku, że wolałabym być "spasioną babą" tylko dlatego, aby tacy ludzie jak Ty, trzymali się ode mnie na kilometr... ![]()
Co za płytki pogląd na życie...
I jeszcze to, że Kobieta MOŻE W GRANICACH PRZYTYĆ W CIĄŻY
N to, to po prostu całkowita żenada ![]()
Tłumacze to jako niedojrzałość i życiowa i emocjonalna ![]()
Ludzie jednak potrafią mnie jeszcze zaskoczyć...
Bez urazy "chłopcze" ![]()
Leila01, a co uważasz o stwierdzeniu, nie pamiętam kogo, ale jakiegoś faceta chyba, że : grube kobiety pięknie się kochają, bo może to być ich ostatni raz
to jest parafraza, nie pamiętam, czy było ujęte to w słowa : gruba, otyła duża itp
No ja myślałam, że się posikam ze śmiechu, a jednocześnie poczułam takie obrzydzenie, niesmak.
Poza tym myślałam zawsze, o ja naiwna, że to czy ludzie są "dobrzy" w łóżku zależy od temperamentu, a nie obawy przed ostatnim seksem i desperacji osób odbiegających od normy także wagowej
Co za "Panowie" tutaj krążą...?
Może to wynika z faktu, że te bardziej krągłe dały, któremuś kiedyś kosza bo wydało się jacy są naprawdę?
I teraz cisną jadem ![]()
Panowie, którzy liczą MĄDROŚĆ kilogramami... życzę Wam powodzenia w życiu...
Żebym ja określała człowieka po wyglądzie to naprawdę miałabym smutne życie.
A co z bardzo wysokimi ludźmi?
Też powinni chować się przed światem i nie mają prawa do szczęścia ?:(
Ponieważ w ten sposób od zawsze dawano mi do zrozumienia, że jestem inna, że waga to problem miałam wielkie kompleksy. Wielokrotnie sama sie odchudzałam, czasami chudłam, czasami nie. Nigdy nie byłam szczupła, jednak dopiero gdy zrozumiałam, że tak może być całe życie, olśniło mnie, że nie moge zmarnować życia. Zaczęłam sie inaczej ubierać np. nosić krótkie spodenki (nie ultra krótkie, jednak powinno sie dopasowywać ubrania do swojego wygladu i zachować przy tym dobry "smak"), sukienki, zawsze eksponuje biust bo wiem, że mam fajny, przyciągam wzrok innych ku twarzy, bo jestem ładna. I widzę, że się podobam, faceci zwracają na mnie uwagę, chcą się umawiać itp Dziewczyny zazdroszczą mi: biustu, wlosów, oczu, rzęs i odwagi, przebojowości.
Wygląd jest ważny, nie ukrywam, że nie będę romansować z kimś od kogo mnie odrzuca, sama tez caly czas próbuje zbić wagę. Mimo to odkąd zmieniłam nastawienie widzę, że inni też zmienili zdanie o mnie, tzn inaczej na mnie patrzą. Już nie jestem cichą myszką chowającą sie pod golfami do kostek. Jestem atrakcyjną, pewną siebie kobietą, która wie czego chce i na pewno nie mam zamiaru tracić czasu na kretynów (jakim może jest partner autorki- tego do końca nie wiemy) i tego samego życzę autorce wątku, jak będziesz chciała pogadać odezwij się do mnie poza forum
podpisuje sie pod Twoimi slowami Kochana, bo w moim przypadku bylo podobnie.
wiadomo,ze obcnie staram sie zejsc troche z wagi, odrzucam pewne zle nawyki, robie z soba to co chce, to na co mam ochote, czy dieta, czy cwiczenia itd...
jakos tez chodze na dyskoteki, pomimo swojej nadwagi i jak juz tam jestem i tancze to bywa i tak ze kolo mnie kreci sie wiecej facetow niz kolo szczuplych wychudzonych, ubranych w miniowy lasek. to ze kobieta ma wiecej zbednych kilogramow nie robi z niej gorszej dziewczyny.
jak czytam coniektore wasze posty to krew mnie zalewa, jak widze pustosc waszych glowek. i ciesze sie, ze wokol mnie nie ma takich idiotow jak coniektorzy z was...
Ale temat wątku nie jest o tym "jak ja bym chciała, żeby inni postrzegali otyłych" i to nie miejsce na żale, złość i zazdrość. Wątek jest o dziewczynie od której odsuwa się jej chłopak, bo ma ona problemy z nadwagą. Może warto skupić się na tym.
To tak dla przypomnienia, bo niektórym mocno podskoczyła temperatura;)
I przydałoby się trochę więcej dystansu do siebie, bo sądząc po reakcjach to jednak co niektórzy do końca tak dobrze z nadwagą sobie nie radzą i odbierają posty jako personalny atak na ich osobę...
Warto też zauważać i poprawnie odczytywać emotikony, bo wychodzą jakieś grube nieporozumienia;)
64 2012-07-07 18:41:09 Ostatnio edytowany przez Pela (2012-07-07 18:42:11)
Ale temat wątku nie jest o tym "jak ja bym chciała, żeby inni postrzegali otyłych" i to nie miejsce na żale, złość i zazdrość. Wątek jest o dziewczynie od której odsuwa się jej chłopak, bo ma ona problemy z nadwagą. Może warto skupić się na tym.
To tak dla przypomnienia, bo niektórym mocno podskoczyła temperatura;)I przydałoby się trochę więcej dystansu do siebie, bo sądząc po reakcjach to jednak co niektórzy do końca tak dobrze z nadwagą sobie nie radzą i odbierają posty jako personalny atak na ich osobę...
Warto też zauważać i poprawnie odczytywać emotikony, bo wychodzą jakieś grube nieporozumienia;)
no widzisz to Ty chyba dokonujesz nadinterpretacji, on się od niej nie odsuwa bo ona ma nadwagę, tak mogłoby być gdyby ją poznał jako szczupłą, a potem by przytyła. Mi się wydaję, że on się od niej odsuwa, bo ona ma kompleksy i niską samoocenę. (lub jest hujusem, któremu chodzi o jej kuzynke, jak ktoś tam napisal- ale to przypuszczenie) A to dwie różne sprawy. I można temu zaradzić na dwa sposoby: albo fakt schudnąć, albo zacząć czuć się wartościową osobą i już. Mooje wywody na temat mojej sytuacji wagowej, miały pokazać autorce, że nie zawsze trzeba schudnąć, żeby poczuć się lepiej. Ot cala filozofia, nie wiem dlaczego wszyscy się bulwersują
Mnie jeżeli już coś denerwuje to dokonywanie jakichś właśnie nadinterpretacji, pisanie czegoś ot tak, żeby się wyżalić, albo sprawić przykrość innym osobom
Leila01, a co uważasz o stwierdzeniu, nie pamiętam kogo, ale jakiegoś faceta chyba, że : grube kobiety pięknie się kochają, bo może to być ich ostatni raz
to jest parafraza, nie pamiętam, czy było ujęte to w słowa : gruba, otyła duża itp
No ja myślałam, że się posikam ze śmiechu, a jednocześnie poczułam takie obrzydzenie, niesmak.
Poza tym myślałam zawsze, o ja naiwna, że to czy ludzie są "dobrzy" w łóżku zależy od temperamentu, a nie obawy przed ostatnim seksem i desperacji osób odbiegających od normy także wagowej
Zgadza się. Ja starałam się w łóżku z partnerem, i jak miałam nadwagę i jak wagę w normie. Dlatego, by było nam obojgu przyjemnie, a nie dlatego, że taka "okazja" się nie powtórzy
.
Co do ciąży, też mnie rozwalił ten tekst, oczywiście lepiej nie jeść wtedy za dwóch tylko dla dwojga, lecz mimo wszystko to ile kobieta przytyje w ciąży nie zawsze jest zależne od niej, jedne tyją maleńko, a inne bardzo dużo, nawet niewiele jedząc, przecież to zależy od wielu czynników! A zawsze to można zgubić, spacerki z dzieckiem to też już spalanie
. No, ale jeżeli ktoś by zostawił żonę w ciąży czy świeżo po porodzie, bo przytyła 30 kg, z nie swojej winy, to ja nie mam pytań.