Witam. Mam problem z odbiorem mojego faceta. początki związku jak chyba wszędzie były kolorowe. Jak różowe miesiące się skończyły tak skończyło się wszystko(czyli ok po pół roku). Na początku po rozmowach z jego bliskimi doszłam do wniosku że nowa w jego życiu sytuacja po prostu wpłynęła też na nasz związek. Dałam mu czasu na zaklimatyzowanie się. Trwało to ok 9 miesięcy. Przez ten okres mega się kłóciliśmy,mówił mi że nie wie czy mnie kocha, czasami zmieniał zdanie na to że kocha.. znosiłam wszystko ale nie ukrywam że wiele słów mnie bolało i też mu to wyrzucałam.Mało się już kłócimy. Za niedługo miną 2 lata jak jesteśmy razem od czasów różowych okularów nigdy nie usłyszałam więcej że jestem tą kobietą ,że chce ze mną spędzić życie, jeśli nie wymuszę pytaniem nie usłyszę komplementu czy np pasuje mi sukienka, nie wiem nawet czy ja mu się podobam czy coś uwielbia we mnie jeśli zapytam go czy podobają Ci się moje usta powie że tak-na wszystko tak odpowiada bez żadnej jakiejś głębi, przez to straciłam własną wartość i stałam się zazdrosna. boli mnie gdy facet siedzi w towarzystwie innych kobiet,kiedy jesteśmy nad wodą a gdy komentujemy cała paką jakąś laskę i on powie że ma coś ładnego albo że jest ładna. Mogę śmiało powiedzieć że jestem ładna kobietą.Na początku miałam problem z wagą bo zmieniłam tryb życia ale schudłam 6kg i wszyscy mówią że już za szczupła jestem-on nawet nie skomentował to że zaczynam fajnie wyglądać czy że wzięłam się za siebie. Na każdym naszym spotkaniu gdy jeżdżę do niego staram się wyglądać jak świetna laska zawsze ładnie ubrana delikatnie wymalowana włosy ułożone raz tak raz tak szpileczki-a on wita mnie na przystanku w ciuchach po domu często ubrudzony(mieszka na wsi) stroi się tylko jak jedzie do miasta już nie dla mnie;/ Jestem dziewczyną po trudnym związku on wie o tym i wie że jestem wrażliwa. Za nim podjęłam się pisaniu tu od naszym problemów podejmowałam rozmowy z nim. Nawet sposobem podchodziłam jak dziewczyny pisały rady an necie. ale zero reakcji!rozmowy Na początku kończył się one dla mnie źle bo mi zależało a on mówił że mnie nie kocha;/ był okres co powiedział mi parę komplementów na temat mojej osobowości jak go poprosiłam gdzieś od stycznia powiedział że mnie kocha i że w nim dzieje się coraz lepiej. Niby szczęście ale w sercu ciągle mam to że może znów powiedzieć że jednak nie-niestety dlaej pamiętam tam straszne miesiące. Były walentynki przypominałam mu że chcę by coś przygotował-nic nie zrobił powiedział że myślałam że żartowałam;/ zero romantyzmu było. on ma charakter twardy. stąpa po ziemi mocno żadko kiedy czymś się przejmuje docenia każdą chwilę życia i tak jakby na nic się nie nastawia.on nie powie mi że chce być ze mną częściej usłyszę że nie wie jak kiedyś będzie że zobaczy co będzie.Po 2 latach chciałabym coś milszego usłyszeć. Ma oschły charakter.Tłumaczyłam mu moje zazdrości i wszystko ale nie dociera że to też jego wina.nawet kiedy nie mam w czymś racji z zazdrością nie umie mi powiedzieć przecież ja Ciebie kocham one mnie nie obchodzą itp nic! tylko to ze to jest nie normalne! albo napiszę mu tj wczoraj coś miłego wiem że siedzi na kompie i właśnie gra z kumplem i liczę że jak skończy odpisze mi coś miłego a tu zeroon mówi mi że nie umie okazywać uczuć często kiedy rozmawiałam z nim o tym on się zawstydzał i chował mi się w klatę jak dziecko i nic nie mówił już nie zapyta mnie nigdy jak sobie radze z daną sytuacją czy mi z nim dobrze on wychodzi z założenia że ja mu sama to mam przyjść powiedzieć ale czasem fajnie wiedzieć że interesuje go moje wnętrze..boże jest tyle rzeczy które ja mogę opisywać tu... ale może ktoś z Was już poznał takich ludzi takiego typu mężczyznę..jak sobie z tym poradzić marzę być dla niego piękną kobietą stroić się ale ja nawet nie wiem co podkreślać, chciałabym by mnie przytulił i dał to poczucie"bezpieczeństwa". Kocham go ale widzę że popadam już w paranoję
2 2012-07-04 13:45:26 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-04 13:46:25)
Rany!
Typ trudnego mężczyzny? Nie pomyliłaś się? Nie typ trudnej kobiety?
Rozumiem, że wybrałaś mężczyznę, który ma kłopot z MÓWIENIEM o swych uczuciach.
Rozumiem, że postawiłaś sobie za cel jego "wychowanie" i w związku z tym wymuszasz na nim, pouczasz i instruujesz go.
Rozumiem, że nie wiesz lub nie zdajesz sobie sprawy, że robisz wszystko, by wasz związek zakończył się w tempie światła.
Rozumiem, że nie zauważyłaś, że uzależniasz/uzależniłaś się od niego. Oceniasz swoją wartość przez pryzmat jego wypowiedzi na Twój temat. No i zaczyna się masakra, bo on niechętny jest do bycia osobą, wokół której opleciesz się.
to nie jest tak ze bierzesz pierwszego, lepszego faceta i "wychowujesz" go sobie jak ci pasuje.
ludzie maja swoje upodobania, charaktery i trzeba je zaakceptowac, a jesli nie da sie to szuka sie innego bo nie da sie kogos ulozyc pod siebie.
masz tysiace wymagan, on im nie sprosta bo nie jest taki, jemu to ze jest z toba to oczywiste ze wszytsko jest ok i ze chce ciebie, nei widzi potrzeby aby to mowic.
sama pomysl, zeby tobie ktos kazal zmienic sie, nie wymagac, nie stroic sie, nie walczyc czy bys umiala??
ja wiem że mam swoje wymagania i że też nie jestem łatwą kobietą. ale dziwi mnie że potrafił taki być a się zmienił w jaki sposób ja mam poznać że mu zależy skoro on w żadnych drobnostkach nie okazuje mi tego. ja nie wymagam by on każdą z tych rzeczy robił ale niech chociaż raz na pół roku czy na naszą rocznicę coś okaże .w związku można coś zrobić by drugiej osobie było miło. Ja wiele rzeczy staram się dla niego zmieniać by nie miał ze mną tyle problemów ale od niego nie mam prawa tego oczekiwać chociaż jednej zmiany raz w roku. Wy macie facetów którzy Wam mówią tylko złe rzeczy na Wasz temat? nigdy nic miłego? fajnie Wam się tak żyje?
jeśli chodzi o uzależnienie to to tak wygląda ale to jest trochę inny problem on nie odczuwa tego"osączenia" ja to kryje w sobie ale wymagam by się troche otworzył bo nie widze w jego zachowaniu tego że chce być ze mną. gdybym wzięła dla sprawdzenia torbę z rzeczami i powiedziała odchodze nie zatrzymałby mnie! bo on tak ma..nawet nie wiem jak sparwdzić czy mu zależy.
(...)gdybym wzięła dla sprawdzenia torbę z rzeczami i powiedziała odchodze nie zatrzymałby mnie! bo on tak ma..nawet nie wiem jak sparwdzić czy mu zależy.
Taaak.
Nic tak nie umacnia związku, jak sprawdzanie, prowokowanie. Są jednak mężczyźni zupełnie odporni na takie dziecinne zagrywki.
Jeśli uważasz, że on nie czuje do Ciebie żadnych przyjaznych uczuć, jeżeli jest wobec Ciebie obojętnym, to... czemu jeszcze z nim jesteś?
Jest jeszcze inna opcja tego wszystkiego.
Być może jesteś osobą bardzo niepewną siebie, osoba zewnątrzsterowną. To wyjaśniałoby Twój brak wiedzy na temat jego uczuć wobec Ciebie.
Nie mówi o uczuciach, nie prawi komplementów, nie jest romantyczny, nie przytula i nie stroi się na Wasze spotkania... Wielu mężczyzn tak ma. Wychodzą z założenia, że skoro są z daną kobietą, to znaczy, że ją kochają i odpowiada im wizualnie, a zatem nie ma sensu codziennie o tym gadać.
Przemyśl lepiej, jaki jest Twój partner w codziennych, życiowych sytuacjach. Czy możesz na niego liczyć? Czy dba, ćzy nie jest Ci zimno, czy przywozi Ci leki, gdy jesteś chora, czy wyjmuje Ci z rąk ciężkie torby? Czy szanuje Cię?
to fakt że to są dziecinne zagrywki ja tego nie sprawdzam w ten czy inny sposób poprostu rozmawiamy o tym co by było gdybyśmy się rozstali.nie zabiegałby o mnie.. nie wiem może ja się obracam w złym środowisku ale faceci moich koleżanek w takich sytuacjach mówią im że by starali się o nie bo im zależy i dziwię się czemu u mnie jest inaczej..nie spotkałam takiego faceta nigdy..inni moi faceci byli całkiem inni..
może wielokropek masz rację co do mojej osoby.wiele przykrych rzeczy z dawnych lat mogło tak na mnie wpłynąć. ale on wie co się stało kiedyś mógłby chociaż po tych ciężkich miesiącach i jego wachaniach przez jakiś okres być bardzo miły żeby poczuła się psychicznie swobodnie i zauważyła że naprawde zależy mu na mnie a u nas tak jakoś sobie to płynie po mału..
a czemu ejstem z nim bo duzo włożyłam w ten związek sił i są chwile w których naprawdę zapominam o tych dowodach miłości i czuję się z nim dobrze..
BabaOsiadła nie chce rozmów codziennie o tym ale raz na parę miesięcy chociaż usłyszęć coś szczerego. W odpowiedzi na nie któr epytania Twoje jest odpowiedź tak.. ale czy mogę liczyc na niego nie wiem..miałam taką sytuację przykrą w domu zreszta ciągle mam i nie zapytał mnie od tamtego ważnego zdarzeni o to jak sobie z tym radzę..a sama boję się już z nim rozmawiać na ten temat tak jakby on chciał...on zawsze mówi że muszę to olać że muszę być taka i taka..nie mogę się przytulić i wypłkać bo on tego nie lubi..a sparwa dotyczy mojej bliskiej osoby..i w takim momencie jak on nie rozumie moich łez i bólów mam wrażenie że on ejst całkowicie nie czuły..nie czuję z nim więzi psychicznej bo on właśnie luźnie podchodzi do życia..
Nie mówi o uczuciach, nie prawi komplementów, nie jest romantyczny, nie przytula i nie stroi się na Wasze spotkania... Wielu mężczyzn tak ma. Wychodzą z założenia, że skoro są z daną kobietą, to znaczy, że ją kochają i odpowiada im wizualnie, a zatem nie ma sensu codziennie o tym gadać.
Przemyśl lepiej, jaki jest Twój partner w codziennych, życiowych sytuacjach. Czy możesz na niego liczyć? Czy dba, ćzy nie jest Ci zimno, czy przywozi Ci leki, gdy jesteś chora, czy wyjmuje Ci z rąk ciężkie torby? Czy szanuje Cię?
uuu BabaOsiadla pierwszy raz bez zlosci? a juz mialam chec na twoj ciety komentarz bo je bardzo lubie
serio to masz racje czasem faceci bywaja oschli, ze wzgledu na prace (ja mam mundurowego niezbyt wylewnego w slowach - woli pokazac w czynach) czesto ze wzgledu na charakter.......wszystko ma swoje jakies podloze.
do autorki watku: moze rzeczywiscie przestal cie kochac, przestalo mu zalezec i teraz tkwi jakos tak w prozni. nie wie jak zakonczyc to i troche z tchorzostwa albo z tego, ze mu wygodnie cie oklamuje i na wszystko mowi tak.
porozmawiaj z nim a jesli on ci ponownie odpowie nie tak jak oczekiwalas powiedz mu, ze ci to nieodpowiada i odejdz od niego. przeciez nie mozna tkwic w takim zwiazku.
_____________________________________________
Wieczne Miasto BG
Pamiętaj o jednym.
Twój mężczyzna nie jest, i nie powinien być, Twoim terapeutą.
Jeśli mój nos mnie nie zawiódł, to daj sobie pomóc i skorzystaj z terapii. Może wówczas te same zachowanie swego mężczyzny ocenisz zupełnie inaczej.
Powodzenia.
tak jest, wydaje mi sie ze byli faceci cie "mecza" bo cos sie wydarzylo a ten obrywa za to wszystko.
czy on wie ze chcialabys aby na walentynki dal ci kwiat?
aby powiedzial ci raz w meisiacu cos milego?
wydaje mi sie ze albo on nie wie ze tobie na tym zalezy, albo nie mowi ci tego bo cie nie kocha i mu nie zalezy.
może nie powinien być moim terapeuta ale gdybys Ty miała problem w domu nie powinien być Twoim oparciem wydaje mi się że tak bo przecież pzrez całe życie przetoczy się tyle spraw i chyba ma sie partnera po to by umiał wesprzeć..
porozmawiam z nim choć nie mam najmniejszej ochoty na to..boję się tych jego luzackich tekstów usłyszęc.. poza tym zobaczę się z nim dopiero w piątek do tewgo czasu w głowie mi się pozmienia..
szkoda że nie ma tu osoby która też ma takiego afceta i jakoś sobie "z nim" umie poradzić..
jedyne co może obrywać to to że mam mniejsze zaufanie do wszystkich i poprostu czasem ajk wychodzi mówie mu bądź grzeczny...
tak wiedział w tamten dzien że chciałbym by zrobił kolacje ze świecami i że razem byśmy coś ugotowali.
wie że chcę to usłyszeć raz na jakiś czas nawet baaa już kiedyś powiedziałam mu zrób cokolwiek bym wiedziała że Ci zależy..
jesli tak jest to po co się ze mną męczy?przecież wie że lepiej odejść niż mnie męczyć..
sama mowisz ze jest lzakiem wiec sie nei meczy toba bo ma luzzz na ciebie
a po co??
dla seksu
dla spokoju(rozejscie to twoje odejscie i histerie)
dla znajomych, aby bylo z kim wyjsc
z braku laku
przerazasz mnie.. nie znosze tego typu mężczyzn..
mam nadzieje że sie mylisz..
on wie że gdy ja odchodze czy on mnie zostawi nic mu nie napisze tylko PA bo ja taka juz jestem będę cierpiała we wnętrzu szalała po zewnatrz ale tak by on nie wiedział że mi źle że się rozstaliśmy..
ale z tym seksem..często mówi że jest zadowlony że to lubi ze mną robić..wcześniej z byłą tego nie miał..
mam dobre zdanie o nim jestem z nim tj 2 raz. jako 13 latkowie sie umawialiśmy.. nasze rodziny się kum plowały..nie może być to prawdą:(
znam wielu facetow ktorzy sa ze swymi kobietami, zonami z takich powodow, ale oczywscie nei wiem dlaczego tak jest u ciebie, sama sie dowiedz, w koncu badz dorosla kobieta i porozmawiaj, spytaj dlaczego on jest z toba jesli nei czujesz jego uczucia?
a przede wszystkim po co z kims byc w kim wszystko ci nie odpowiada?
rozmawiałam mnóstwo razy ale on mówi że chce być ze mną i że jest zamknięty w sobie..nawet jeśli to jest prawdą nie mam pojęcia jak go otworzyć..i czy jakby kochał mnie i ufał sam by się nie otworzył? przyszłam na forum bo liczyłam że ktoś był bądź zna takie sytuacje.., jeśli masz rację i mnie kłamie jak to rozpoznać..przecież nie będe go szpiegować by się dowiedzieć jak jest..
rozmawiałam mnóstwo razy ale on mówi że chce być ze mną i że jest zamknięty w sobie..nawet jeśli to jest prawdą nie mam pojęcia jak go otworzyć..i czy jakby kochał mnie i ufał sam by się nie otworzył? (...)
No i masz, babo, placek!
Kolejna osoba, która chce zmienić charakter mężczyzny, z którym jest w związku.
Chłopak nie jest puszką sardynek, nie trzeba go otwierać.
Taki, jaki on jest, nie odpowiada Tobie i Twym wyobrażeniom o partnerze. Zamiast więc dręczyć i siebie, i jego "otwieraniem", poszukaj mężczyznę spełniającego Twe wymagania.
Poza tym, odpowiedz sobie na pytanie: czemu on ma zmienić swoje usposobienie, swą naturę?
Facet przez 9 miesięcy facet stosowal spychologie stosowana, zniechęcał Cię do siebie, ale Ty jak rzep się uczepiłaś więc dał za wygraną i doszedł do wniosku, że jak już się za nim pałętasz to się pałętaj jemu wszystko jedno. Zamiast zerwać i poszukać kogoś innego to masz człowieka, który nie pasuje Ci w 99% i jeszcze wymagasz od niego by Ci uczucie pokazywał jak on nic od Ciebie nie czuje... Ogarnij się wreszcie i szanuj!
czemu ma zmieniać bo sam mówi że się z tym dziwnie czuje.. że chciałby poczuc to co ja.. że chciałby bym mu pomogła.. on nie pod moim naciskiem zrozumiał że coś jest z nim "nie tak" on miał przede mną kobietę i wie jak było..sam mi na starcie powiedział że jest zamknięty i że to potrwa z anim się otworzy..ja starałam się do tego dążyć ale poległam.. i nie wiem czy on taki jest czy mnie nie kocha?
teo no to zaskoczyłaś mnie tym stwierdzeniem..ale czemu sądzisz że mógł grac tak i dalej się ze mną teraz męczy? pzrecież tacy ludzie jak on nie marnowali by sobie życia na osobę z którą nie chcą być(tak zrobił ze swoją eks dziewczyną) on się nie przywiązuje itp
ale prawdą to może być.. myśle o zerwaniuale te fajne chwile czasami dają mi nadzieję........ze jednak kocha mnie..
Trudny gosc ma poradzic ws innego takiego?? Zartujesz:) To sa egoisci a inna sprawa dopasowanie gdy niemozliwe jest porozumienie, wtedy kazdy wyda taki.
Wymien go na innego, tylu super facetow czeka tylko na swoja okazje ktorej nie zmarnuja jak ci ciagle "wyplakiwani"...
A mnie sie wydaje ze Teo ma racje.
Facet cie nie kocha, nie robi dla ciebie nic bo cie nie kocha, nawet nie ubierze sie dla ciebie porzadniej bo cie nie kocha, nie obchodzi rocznic ani walentynek bo cie nie kocha.
Zachowuje sie normalnie, jak czlowiek ktory cie nie kocha i nie chce.
Pewnie traktuje cie jak uprzykrzona muche ale jest zbyt zajety by sie od ciebie skutecznie odganiac ![]()
peeter
mocne teksty hehe wiesz chodziło mi z tymi trudnymi facetami by poprostu powiedzeli jak z nimi jest jesli tak owi są na forum to oznacza że mają troszkę delikatności w sobie i mi pomogą go zrozumieć..
no niby pełno tych facetów tylko mnie normalnie faceci nie chcą boją się mnie..bo powiem brzydko o sobie wyglądam an pustą głupią dupę;/ niestety i stety matka natura mnie tak obdarowała wyglądem..
sadie
skoro jestem tą muchą po co jest..za nie długo mamy rocznićę..powiedzmy za niedługo..pozcekam do tego czasu ustawiłam mu anwet potajemnie parę przypomnień wtelefonie jak nie okaże i nie zainicjuje miłego wieczoru bedę wiedziała co to znaczy chyba że wcześniej dojdę prawdy i się rozstaniemy..
peeter
mocne teksty hehe wiesz chodziło mi z tymi trudnymi facetami by poprostu powiedzeli jak z nimi jest jesli tak owi są na forum to oznacza że mają troszkę delikatności w sobie i mi pomogą go zrozumieć..
no niby pełno tych facetów tylko mnie normalnie faceci nie chcą boją się mnie..bo powiem brzydko o sobie wyglądam an pustą głupią dupę;/ niestety i stety matka natura mnie tak obdarowała wyglądem..
Ekhm... nie obraź się, ale po tym co piszesz to właśnie zachowujesz się jak "pusta głupia dupa". Kto normalny biega za facetem 2 lata i tylko się pyta "kochasz mnie?" "dlaczego mnie nie kochasz?" "Kochaj mnie!" "Ładnie wyglądam?" "no powiedz, ladnie??" i tak w kółeczko... Masz jakąś dziwną misję, że chcesz go odmienić niczym na durnej komedii romantycznej, a on w pewnym momencie się ocknie i obleje wieczną miłością. Jedyne czym on cię oblewa i obleje to ciepły mocz, bo ma Cie w głebokim poważaniu.
"Jestem trudny i się nie otwieram" - to nie jest stwierdzenie człowieka, który chce się zmienić, a człowieka, który oznajmi Ci jaki jest i zapowiada, że mu tak dobrze i się sama z nim męcz. Niby chciał zmiany, ale tylko w teorii, gdyby chciał to by coś robil w tym kierunku.
Żyjesz wspomnieniami 3 miesięcy, któe wydarzyły się 2 lata temu... bez sensu. Być może kiedyś się zmieni, być może pozna kogoś, dla kogo SAM będzie chciał sie zmienić, a nie wymagać od tego kogoś, żeby go zmieniał, tak jak od Ciebie. Ty, jak widać, nie jesteś tą osobą i czas sobie to uświadomić.
peeter
mocne teksty hehe wiesz chodziło mi z tymi trudnymi facetami by poprostu powiedzeli jak z nimi jest jesli tak owi są na forum to oznacza że mają troszkę delikatności w sobie i mi pomogą go zrozumieć..
no niby pełno tych facetów tylko mnie normalnie faceci nie chcą boją się mnie..bo powiem brzydko o sobie wyglądam an pustą głupią dupę;/ niestety i stety matka natura mnie tak obdarowała wyglądem..
..
tylko tylkiem sie przejmujesz:-D mnie interesuje calosc i reszta kobiety a jesli normalnych odrzucasz to jak maja sie wkrasc w laski, cos wskorac? kobiety narzekaja wlasnie ze jak ktos do nich uderza to maja smialosc tylko ci najmniej przystojni i przyzwyczajeni juz do dostawania koszy, taka smutna prawda. Tak samo jest na opak jak pisze Teo im bardziej starasz sie tym wiecej zniechecasz go albo wie ze ma przewage, atrakcyjne tak wlasnie zachowuja sie co jest utrudnieniem jesli nie wiesz co ona naprawde mysli a zalezy na niej. Ciezko jest jednym slowem nim z kims bedzie po drodze, pokonac faze podchodow, polprawd i klamstewek choc kazde wie ze chce przezyc z drugim cos niezwyklego i glupio ze jakies regulki stoja na drodze:(
peeter
nigdy nie podszedł do mnie żaden normalny chlopak! tylko Ci co mają stała nawijkę! To nie jest tylko moja wina! Kiedyś często podróżowałam pociągami jak zagadywałam na holu do normalnego chłopaka pogadał chwile cały zestresowany i sobie po prostu odchodził! nie jestem panną którą interesuje tylko własna dupa i nie wierzę w żadne ideologie typu ładny z ładną mniej ładny z.... itp
teo dziekuję za szczerą opinię. nie ukrywam Twoja szczerość mnie trochę dobiła. i nie konkretnie wiem co Ci mam odpisać. zrobiłam z siebie idiotkę tylko dlatego że starałam się okazać zrozumienie..
a na co moga liczyc normalni? jak nie masz bajeru to odpadasz, ten co przekonujaco brzmi, udaje przecietnego by zdobyc kobiete ma jakies szanse.
szkoda ze mnie nie spotkalas, dzis pani pytala mnie o autobus, przyznam zaskoczyla ale potem nie liczyla na rozmowe, zaraz za tel i sms pewnie do faceta czy "zdalnego przyjaciela" jak kobiety teraz lubia miec takie maskotki..
dzis zas wybieram sie do banku, niby cos nudnego ale ciesze sie bo tam mila choc przecietna pani, od slowa do slowa dzieki temu ze bylem na luzie rozmowa krazyla po roznych tematach, przy okazji wybadala moj stan posiadania a zeszlo nam do godziny zamykania tego oddzialu, zartowala jak probowalem otworzyc bezskutecznie drzwi ze moze tam zostane:D
ciekawe jak sie to dalej rozwinie, warto by porozmawiac z nia bez swiadkow w innym miejscu i czasie, moze sie zgodzi
Widze że masz złe doswiadczenia z kobietami. Wiesz nie każda jest taka sama dla mnie na pierszwe randce i czy rozmowie puste słówka lecace z ust ukladane w wiersze sa dla mnie puste. Żeby mi afcet zaimponował musi pokazac że ma mnie za normalną dziewczynę do pogadania a nie kolejną..
no widzisz da sie jak chce jak człowiek pokaże swoją prawdziwą stronę która okaże sie przyjemna i pasująca do danej osoby może coś się udać! to życzę powodzenia!
29 2012-07-05 14:02:58 Ostatnio edytowany przez peeter (2012-07-05 14:08:44)
Widze że masz złe doswiadczenia z kobietami. Wiesz nie każda jest taka sama dla mnie na pierszwe randce i czy rozmowie puste słówka lecace z ust ukladane w wiersze sa dla mnie puste. Żeby mi afcet zaimponował musi pokazac że ma mnie za normalną dziewczynę do pogadania a nie kolejną..
no widzisz da sie jak chce jak człowiek pokaże swoją prawdziwą stronę która okaże sie przyjemna i pasująca do danej osoby może coś się udać! to życzę powodzenia!
Niestety, czlowieka ksztaltuje to co go spotyka a mowie konkrety, malo komplementow i zadnych oklepanych tekstow, przymilnych zwrotow - na takie bedzie pora pozniej gdy ona nie zaprotestuje bo albo jej nie odpowiada jakas ksywka lub to nie ten moment.
Okaze sie, nie chce tracic szansy, jak wszedlem mialem do wyboru jej kolege i urocza kolezanke ale ta mnie tylko przywitala wiec podszedlem do niej, zza szyby druga przysluchiwala sie badawczo, mysle ze tamta bylaby sztywna w rozmowie zwlaszcza jesli jest mezatka (co bardzo mozliwe) bo jak to u nas pozory fliru sa juz zle odbierane i pietnuja kobiete.
Lubie humor jesli tylko ktos go akceptuje, inaczej robi sie smutny, bo ile mozna wyglupiac sie czy komus naprzykrzac jesli nie odpowiada co mowie.
Trudny gosc to mysle taki co nie powie czego chce i krytykuje co tylko ona zrobi, wtedy tez gdy nie ma porozumienia ale w takiej sytuacji on moglby powiedziec o niej to samo
30 2012-07-05 14:06:14 Ostatnio edytowany przez cherry_dance (2012-07-05 14:07:56)
a ja nie rozumiem dlaczego większość broni tego faceta. W mojej opinii to on się kompletnie nie stara, nie zabiega o związek i w sumie jest mu obojętne czy blackmadchen ubierze się w jakieś świetne ciuchy czy przyjdzie na spotkanie w dresie. Wiem że może nie każdy uznaje walentynki ale może cokolwiek wypadałoby dać, nie musi to być coś wielkiego, jakiś drobiazg. Tego że nie potrafi mówić o swoich uczuciach to jestem w stanie zrozumieć bo niektórzy faceci tak już mają, tylko szkoda że wypowiada się pozytywnie o innych dziewczynach a do swojej nie powie komplementu... Tego nie jestem w stanie zrozumieć. Po prostu może on się przyzwyczaił że jesteś, że dbasz o niego, martwisz się, troszczysz i zawsze ma wszystko pod nosem dlatego on do związku nie musi nic wnosić. Nie wiem co Ci poradzić bo to na prawdę trudna sytuacja. Ja przeważnie w takich momentach biorę kartkę i robię listę plusów i minusów. Czyli np zadaj sobie pytanie co w nim jest fajnego i co Cię przy nim trzyma, a po drugiej stronie napisz wszystko to co Ci nie pasuje i jego zachowania które Cię ranią. Wydaje mi się że łatwiej spojrzeć na problem mając przed oczami taką kartkę. No i potem zastanów się czy na prawdę chcesz z nim być.
cherry_dance
myslę że tez tak zrobię wezmę kartke i wypisze sobie wszystko. wszystkie propozycje i pomysly na to by wujsc z tej sytuacji. nawet sobie stworze liste pytan a pozniej jak przyjedzie o wszystko go wypytam i bede zwracac uwage na wszystko mimike sposob wymowy ruch itp te pare dni zalamki daly mi porzadnie po tylku jestem taka zmeczona ze mam ochote juz dzis powiedziec zegnaj..
czasami przemawiaja do mnei jego drobne rzeczy ale juz przez to wszystko nie wiem czy on nie robi tego albo nie mowi pewnych rzeczy po to bym mu nie trula.......
peeper potrafisz selekcjonowac oceniac sytuacje i szybko zmienic obiekt z anim sie zbytnio zauroczysz..lapiesz kazda chwile. wcale nie jestes takim zlym facetem..
ja tez mam wiele za soba i wiele zwatpien do Was facetow..ale poczucie bliskosci i milosci jest silniejsze ode mnie nie wiem czy kiedys uda mi sie byc zimna s......choc na dzien dzisiejszy marze o tym by nie cierpiec..
myślę że z tymi pytaniami też dobry pomysł
ogólnie zobaczysz czy więcej jest plusów czy minusów bycia z tym facetem i już samo to powinno dać Ci do myślenia. Musisz też zwracać uwagę, tak jak mówisz, na jego gesty i mimikę. Jeśli zaczniesz z nim rozmowę i on będzie unikać tematu, albo nie odpowiadał na pytania tylko przytulał się to chyba bym już odpuściła. Fakt faktem jesteś z nim już dwa lata, ale czy na prawdę warto ciągnąć związek z którego prawie nic nie dostajesz a tylko dajesz? Musisz wziąć się w garść i zdecydować, bo przecież to Twoje życie i od Ciebie zależy jak będzie wylądać ![]()
widzę że jesteś dosyć "podobna" do mnie z myślenia.. szkoda mi tych 2 lat i tego jego poczucia hum,oru nauczyl mnie wiele rzeczy..glupie pytanie bo sama powinnam to wiedziec.. ale jakie bym mogła mu zadać pytania takie głębsze żby wyciągnąć od niego prawdę?
zly nie jestem tez tak mysle, lubie jak sytuacja jest jasna i ktos mnie docenia:)
denerwuje sie gdy prywatnie ktos mi zarzuca cos do czego z najlepszymi checiami nie moge sie przyznac czy jak moje starania ma za nic, potem powie ze nie ma normalnych czy odpowiedzialnych a jak zna takiego to nie chce.
poki co nie zakochuje sie i mozliwe ze to juz nie stanie, teraz kolej kobiety niech poczuje jak to jest gdy 2ga strona jest zimna, chce na trzezwo oceniac rozwoj sytuacji i potrafic kontrolowac.
rozumiem ze finanse czy dzieci trzymaja razem, plus rodzina i wiara ale jak dla mnie gdy cos bardzo nie gra a on nie stara sie wcale i lekcewazy to nie ma co czekac na poprawe bo moze byc gorzej, tak uwazam.
z wiekiem jest trudniej trafic na kogos ale jesli tylko nie ma sie przesadnych oczekiwan to da rade, caly czas powtarzam ze w necie sa rozsadni, jak sie uwaznie czyta i szuka mozna na nich trafic i nie zawiesc jak na poprzednikach bo jak to w zyciu bywa ten co wie jak wspolistniec w zwiazku czesto jest jak na zlosc sam...
nie możesz patrzyć na związek pod takim kątem: jestem z nim dwa lata to będę dalej bo szkoda tego zmarnować... Na prawdę nie warto angażować się w coś co nie przynosi Ci szczęścia i radości a tylko cały czas się zastanawiasz czy on na prawdę Cię kocha, czy jakbyś odeszła to chociaż trochę by żałował, czy mu na Tobie zależy.... Ja też byłam w związku przez dwa lata, chłopak był chorobliwie zazdrosny, o każdego kolegę z którym tylko porozmawiałam czy przywitałam sie... Chciałam to zakończyć ale WMAWIAŁAM sobie że go kocham, że nie warto marnować tych dwóch lat, że jeszcze wszysko się jakoś ułoży, że będzie dobrze. Potem miałam sporo przemyśleń po każdej awanturze z jego strony i doszłam do wnosku że ta zazdrość zabiła całą miłość jaka była między nami i że on się już nie zmieni, jego sposób myślenia będzie taki sam i postanowiłam zakończyć ten toksyczny związek... Może u Ciebie jest podobnie? Żyjesz nadzieją że jeszcze będzie lepiej, że może z czasem on jednak się zmieni i chociaż postara się cokolwiek włożyć w Wasz związek... A co do pytania to nie wiem czego chciałabyś się dowiedzieć. Ale moim zdaniem najlepsze będą szczere i zadane prosto z mostu, np: Wiesz, ostatnio bardzo dużo o nas myślałam i chciałabym szczerze z Tobą porozmawiać. Czy Tobie w ogóle na mnie zależy?
jeśli powie że tak to powiedz mu co czujesz, że jego słowa są sprzeczne z rzeczywistością, że nie widzisz tej miłości. Bo miłość to nie tylko słowa ale też czyny. Że gdyby mu zależało to coś by wkładał w ten związek, starał się trochę bardziej. Powiedz że chciałabyś żeby okazywał Ci trochę więcej czułości, że chciałabyś żeby był dla Ciebie oparciem. Jak masz jakieś problemy żebyś wiedziała że możesz mu o nich powiedzieć a on nie będzie obojętny na nie tylko postara Ci się pomóc, jakoś wspólnie spróbujecie je rozwiązać.
wiem co mam robić.. już dziś wyłożę karty na stół..mimo iż się dopiero jutro z nim zobaczę...ostatnio powiedziałam taki tekst kumpeli że jestem w szoku bo pomimo tego iż on nie daje mi znaków pewności nie złapałam go po 2 latach na niczym złym. Dziś nie chcący coś mi się uświadomiło.. wykrakałam sobie..ja mam dostęp do jego kompa często muszę jakieś rzeczy na nim wykonać..on ogólnie nie kryje sie przy mnie z jakimiś rzeczami otwiera normalnie poczty . fc.. kiedys robiąc na jego kompie, grzebałam w historii i zwrócilo uwage moja taka linia dziwnie pionowa. zapomniałam o tym. dziś usuwając z historii pewne rzeczy(bo mam malego brata zeby mu cos nie wyskoczylo:) ) pojawiła sie właśnie ta kreska. co to oznacza? mój facet od X czasu usuwa historię........
no nie wiem, u mnie jak się czyści historię to po postu jest pusto, nie ma żadnych kresek. Ale jeśli u Ciebie się to pokazuje to zanczy że może faktycznie coś chce przed Tobą zataić. Trzymam kciuki!
sama juz nie wiem czy mam w tym racje pewien koleś napisał mi na innym forum że tez ma chroma i że takie coś mu się nie dzieje..już sama nie wiem.. wpadłamw panikę że on kłamie a mogę się mylić.. nie wiem czy zagadać do niego nawet o to...
może najpierw porozmawiaj z nim tak jak planowałaś wcześniej- spytaj go o wszystko, spróbuj się dowiedzieć jak on widzi Wasz dalszy związek. Ewentualnie potem możesz spróbować wyjaśnić tą sprawę z netem ![]()
no własnie nie ma co żeby się odpalała taką "drobnostką" jak może związek się rozejść z ważniejszego powodu.. dzięki odezwę się jak z nim pogadam:)
mam nadzieję że dobrze pójdzie, facet nie stchórzy i postara się szczerze powiedzieć o tym co czuje i myśli
powodzenia!!!
43 2012-07-06 08:57:17 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2012-07-06 08:57:59)
pojawiła sie właśnie ta kreska. co to oznacza? mój facet od X czasu usuwa historię........
Kochana, taka kreska pionowa pojawia się kiedy dłużej jesteś na danej stronie internetowej, masz ją aktywną i nie wykonujesz żadnych ruchów, bo np oglądasz film na komputerze, a stronka jest zminimalizowana
W ogóle nie masz się czym przejmować, nie ma to nic wspólnego z usuwaniem historii. Aczkolwiek usuwanie historii nie musi świadczyć o czymś złym, ja np czasami usuwam swoje wejścia na to forum, wiem , że chłopak mnie nie sprawdza, ale zawsze może do historii zajrzeć, żeby poszukać wstecz jakiejś strony (mnie również się to zdarza) i widzi chociażby tytuły wątków w które wchodziłam.
Natomiast widzę, że chcesz go poszpiegować - jako osoba, która to przerobiła mogą śmiało powiedzieć, że nie ma nic gorszego. Jak pierwszy raz zaczniesz i nie daj Boże znajdziesz coś co w Twoich oczach będzie wyglądało podejrzanie (a niepewne kobiety same sobie dopisują takie historie) to wierz mi, że na jednym razie sprawdzania jego rzeczy się nie skończy a Ty będziesz męczyła siebie i być może Jego.
Pytajko,
jestem pod wrażeniem Twych mądrych rad.
![]()
Przepraszam za off top.
Pytajka
zaskoczylas mnie nie tym o tym komupetrze szukalam wszedzie informacji na ten temat i nic nie znalazłam..nie wiem może masz racje z tym ze tak jest ale tak czy owak bede z nim prowadziła rozmowę i zapytam go swoją szczerość wobec mnie. nie mam niepodwarzalnego dowodu że oszukuje mnie wiec tez mu tego nie wmówię. no u mnie akurat historia samoczynnie sie usuwa bo chlopak mi jakiś program zainstalował taki. i w sumie tez bym się wstydziła gdyby czytał co tu piszę.choć wie że piszę..
wiem że szpiegowanie jest czymś złym i można się w to wciągnąć..na samym początku go szpiegowałam ale od 7 miesięcy już tego nie robię. nie wiem czy poprostu zaczęłam ufać czy mi przeszło uczucie do niego i nie zależy mi na tym czy mnie wali w rogi czy nie..
wiem czy poprostu zaczęłam ufać czy mi przeszło uczucie do niego i nie zależy mi na tym czy mnie wali w rogi czy nie..
No końcówka Twojego postu rozwaliła mnie na łopatki
Tyle w tym optymizmu ![]()
Może warto zaufać jednak?
Jeny... reanimujesz gnijące zwłoki... no nie da się już z tego nic wycisnąć, dziewczyno!! Ten związek nie ożyje, daj sobie spokój!
Aż sama sobie się dziwię, ponieważ miałam rozterki podobne do Twoich i niektóre obawy nie są mi obce, więc nie wiem, czy jestem kompetenta, ale co tam, w końcu chcę pomóc - może moje wnioski coś Tobie dadzą pozytywnego ![]()
Rozłóżmy Twój pierwszy post:
Witam. Mam problem z odbiorem mojego faceta. początki związku jak chyba wszędzie były kolorowe. Jak różowe miesiące się skończyły tak skończyło się wszystko(czyli ok po pół roku). Na początku po rozmowach z jego bliskimi doszłam do wniosku że nowa w jego życiu sytuacja po prostu wpłynęła też na nasz związek. Dałam mu czasu na zaklimatyzowanie się. Trwało to ok 9 miesięcy. Przez ten okres mega się kłóciliśmy,mówił mi że nie wie czy mnie kocha, czasami zmieniał zdanie na to że kocha.. znosiłam wszystko ale nie ukrywam że wiele słów mnie bolało i też mu to wyrzucałam.
Faceci również przeżywają emocje, również "rozpaczają" nad porażkami życiowymi, tylko robią to inaczej niż kobiety. Oni przeżywają to w środku, zamykają się i żeby komuś ponownie zaufać potrzebują sporo czasu - podobnie z resztą jak kobiety, które zawiodą się na partnerze. Wiedział, że kocha, nie wiedział, że kocha .... Mhm ... Ja wychodzę z założenia, że jak się nie jest pewnym tych uczuć, to się o nich nie mówi. Mój chłopak również potrzebował wielu miesięcy, żeby dać nam szanse - ja starałam się o niego, to mi na nim zależało a on pozwolił mi się po jakimś czasie do siebie zbliżyć na tyle, że mnie pokochał ( chociaż spryciarz twierdzi, że zakochał się jak tylko mnie zobaczył
).
Co ważne, odpowiedz sobie na pytanie, czy teraz czujesz się kochana. Nie myśl o tym, że nie mówi wprost "kocham Ciebie", tylko pomyśl o jego czynach, zachowaniu. Ok, może nie jest romantykiem, ale co? W ogóle o Ciebie nie dba? Nie inetersuje się Tobą, Twoim życiem? Nie martwi się, że coś Ciebie gryzie, że masz problem? Nie możesz liczyć na jego wsparcie, gdyby było potrzebne? ( I proszę rozważając to, nie myśl o tym co mówi na ten temat a czego nie mówi. Zastanów się na spokojnie, czy czynami, gestami pokazuje Tobie jak ważna jesteś a Ty być może tego nie dostrzegasz, bo "nie słyszysz"?
Za niedługo miną 2 lata jak jesteśmy razem od czasów różowych okularów nigdy nie usłyszałam więcej że jestem tą kobietą ,że chce ze mną spędzić życie, jeśli nie wymuszę pytaniem nie usłyszę komplementu czy np pasuje mi sukienka, nie wiem nawet czy ja mu się podobam czy coś uwielbia we mnie jeśli zapytam go czy podobają Ci się moje usta powie że tak-na wszystko tak odpowiada bez żadnej jakiejś głębi, przez to straciłam własną wartość i stałam się zazdrosna. boli mnie gdy facet siedzi w towarzystwie innych kobiet,kiedy jesteśmy nad wodą a gdy komentujemy cała paką jakąś laskę i on powie że ma coś ładnego albo że jest ładna. Mogę śmiało powiedzieć że jestem ładna kobietą.Na początku miałam problem z wagą bo zmieniłam tryb życia ale schudłam 6kg i wszyscy mówią że już za szczupła jestem-on nawet nie skomentował to że zaczynam fajnie wyglądać czy że wzięłam się za siebie. .
Uwierzysz, że jak poznałam swojego chłopaka miałam bardzo duża nadwagę, w ciągu 5,6 miesięcy schudłam 20 kg a on nigdy słowa na ten temat nie powiedział? Jak po straceniu kilogramów tak w żartach pamiętam chciałam zwrócić Jego uwagę na to, to wiesz co usłyszałam? Że on w ogóle nie zauważył, ponieważ ja mu się podobam taka jaka jestem. (A wczesniej nie był super wylewny w komplementowaniu, chyba pierwszy raz po pół roku wtedy coś takiego usłyszałam). Dla mnie to było niepojęte, no jak on mógł nie zauważyć????
:):) He, no pokochał mnie taką jaka jestem, moja nadwaga nie była dla niego żadnym problemem, więc nie skupił swojej uwagi na tym (bo faceci skupiają się na ważnych dla nich kwestiach, reszta nie istnieje mimo, że jest jak na dłoni
)
Wiesz, zaproponowałam chłopakowi, żeby zabrał mnie gdzieś na romantyczną randkę - usłyszałam, że przecież mieszkamy razem, to po co randki? mhm... no własnie, po co ma gonić autobus, w którym już siedzi, prawda? Jak w tym dowcipie, gdzie żona po 30 latach małżeństwa ma pretensje do męża, że ten jej nie kocha, bo jej tego nie mówi. A on autentycznie zaskoczony odpowiada, że przecież powiedział jej jak się pobierali, że ją kocha, skoro tego nie odwołał (przez 30 lat) to wciąż jest tak samo
No i w sumie faceci tacy są, to nas mamiono bajkami o księżniczkach i krolewiczach na białym koniu, gotowych zrobić wszystko dla ukochanej, później utwierdzałyśmy się w tym czytając piękne, romantyczne historie i wyobrażając sobie "mój królwicz też taki będzie wobec mnie" ... A tu klapa, rzeczywistość jest z goła odmienna. Co nie znaczy, że nasi królewicze nas nie kochają - kochają po swojemu, tak jak potrafią.
Na każdym naszym spotkaniu gdy jeżdżę do niego staram się wyglądać jak świetna laska zawsze ładnie ubrana delikatnie wymalowana włosy ułożone raz tak raz tak szpileczki-a on wita mnie na przystanku w ciuchach po domu często ubrudzony(mieszka na wsi) stroi się tylko jak jedzie do miasta już nie dla mnie;/
Zaproponuj kino w mieście i załóż tą sukienkę i szpileczki, on się wystroi i po kłopocie
Jestem dziewczyną po trudnym związku on wie o tym i wie że jestem wrażliwa. Za nim podjęłam się pisaniu tu od naszym problemów podejmowałam rozmowy z nim. Nawet sposobem podchodziłam jak dziewczyny pisały rady an necie. ale zero reakcji!rozmowy Na początku kończył się one dla mnie źle bo mi zależało a on mówił że mnie nie kocha;/
Możesz podzielić się z facetem swoimi doświadczeniami z poprzedniego związku, ale on nie powinien na swojej skórze odczuć, że może być na cenzurowanym z powodu Twojej przeszłości. Facet jak kocha, ciężko znosi zarzuty podważające jego dobre intencje, jego zaangażowanie, prawdziwość jego uczciwości i uczuć - wiem to po sobie, sama popełniłam takie błedy i wiem, ze chłopakowi było źle. Mamy im ufać, jeśli nie wydarzyło się nic, co daje min 90% pewności, że mają coś za uszami.
był okres co powiedział mi parę komplementów na temat mojej osobowości jak go poprosiłam gdzieś od stycznia powiedział że mnie kocha i że w nim dzieje się coraz lepiej. Niby szczęście ale w sercu ciągle mam to że może znów powiedzieć że jednak nie-niestety dlaej pamiętam tam straszne miesiące. Były walentynki przypominałam mu że chcę by coś przygotował-nic nie zrobił powiedział że myślałam że żartowałam;/ zero romantyzmu było. on ma charakter twardy. stąpa po ziemi mocno żadko kiedy czymś się przejmuje docenia każdą chwilę życia i tak jakby na nic się nie nastawia.on nie powie mi że chce być ze mną częściej usłyszę że nie wie jak kiedyś będzie że zobaczy co będzie.Po 2 latach chciałabym coś milszego usłyszeć. Ma oschły charakter.. ale może ktoś z Was już poznał takich ludzi takiego typu mężczyznę..jak sobie z tym poradzić marzę być dla niego piękną kobietą stroić się ale ja nawet nie wiem co podkreślać, chciałabym by mnie przytulił i dał to poczucie"bezpieczeństwa". Kocham go ale widzę że popadam już w paranoję
Podejrzewam (aczkolwiek mogę się mylić), że Ty jesteś otwarta, chciałabyś więcej czułości i "świadectw" (dziwnie to ujęłam) Jego uczuć a on wie, że kocha Ciebie i chce z Tobą być i nie bardzo wie o co Tobie chodzi. Skoro jest z Tobą, tzn. że Ciebie kocha, z Tobą chce być i Ty mu się podobasz. Proste dla faceta, dla niektórych kobiet dopiero po czasie ....
Poza tym w ostatnim poście zasugerowałaś, że może Ciebie zdradzać. Albo ja czegoś nie doczytałam, coś mi umknęło, albo nigdzie nie zauważyłam syndromów zdrady, więc skąd takie nastawienie?
Jeju to proste, zaczac byc niedostepna, na przekor dzialac, tak jak traktujesz tych ktorych nie chcesz czy gardzisz, to go zmobilizuje jak wtedy gdy staral sie by zdobyc, jesli mu nie zalezy to tez i nic nie zadziala.
Leila01
wiem że to brzydko zabrzmiało, ale sama się pogubiłam i piszę dosłownie to co czuje i myślę..
Teo
jak czytałam co napisałaś miałam wrażenie że masz rację przeczytałam teraz długa wypowiedź Pytajka i jakoś zmieszały się moje uczucia do końcu..nie wiem czy masz do końca rację..
peeter
obeicuję że od dziś taka się stanę, i jasno mu wytłumaczę wszystko, nie będę mówić że chcę go ukarać czy zmusić do zachowania powiem wprost że mam też wymagania i będę dostawać co chcę!:)
Pytajka..
fajnie że zgodziłaś się zdradzić cząstkę siebie i mnie wspomóc. uśmiałam się troche przy Twojej wypowiedzi:P wiesz tak siedziałam i myślałam on chyba jest taki jak Twój partner tez uwaza że jak ze mną jest nie musi mówić mi ciągle o tym i to że schudłam może tego aż tak nie doceniać aczkolwiek że miałam za dużo umiał mi powiedzieć, ale gdy z nim rozmawiałam mówił że nie rzuci mnie przecież z tego powodu;) ale tez mam do tego wątpliwości bo zwraca uwagę na ciało i wydaje mi się że dosyć dużą..
nie umiem sobie sama odpowiedzieć na te pytania. jak mam takie dni jak ostatnio widze tylko złe chwile jak sie spotykamy widze tylko te dobre i zapominam o kłótniach-jakoś głupio zakochana jestem. wiem że te pytania są ważne i muszę sobie w końcu na nie odpowiedzieć...żeby go zrozumieć..
oj to dużo schudłaś. widac prawdziwa milość docenil Cię za charakter nie za wygląd to miłe...a Twój partner tez byl taki młody jak mój? czasami myślę, że on poprostu chce mieć dziewczynę ale nie konkretnie na stale związany z nią uczuciowo..no bo jest za młody...
co do tego ubioru na szczęście w ostatnim czasie chodzimy na koncerty więc się ładnie szykujemy..ale czy to dla mnie?:)
"Facet jak kocha, ciężko znosi zarzuty podważające jego dobre intencje, jego zaangażowanie, prawdziwość jego uczciwości i uczuć - wiem to po sobie, sama popełniłam takie błedy i wiem, ze chłopakowi było źle. Mamy im ufać, jeśli nie wydarzyło się nic, co daje min 90% pewności, że mają coś za uszami. "
no własnie mój starsznie się burzy jak podważę lub nie chcący zasugeruję że coś się moglo wydarzyć w danym momencie...ojjj ciężko wtedy jest.. i myślałam właśnie czy on się burzy bo ma coś za uszami czy temu że nie ma i jest takim wrażliwcem..
wiesz ja jestem zazdrosna . wyburze o głupote a później żałuję. nie wiem czy gdybym z nim była i na początku związku było inaczej czy nadal bym się tak zachowywała.chodzi o to że na początku związku on był z siostrą i znajomymi an dyskotece i on żartował sobie z koleżanką i ta znajoma wzięła sobie jego teksty do serca(bo jest nimfa) i później próbowała go pocałować, i odsunął się a ona dała buzi w szyję mu.on nie pozwolił sobie an to, powiedział że jest jego koleżanką.przyznał mi się o tym.i w rozmowie ze mną powiedział że żałuje że tak sobie żartował i tak już robić nie będzie..ale mi to zostało w pamięci bo on jest strasznym żartwonisiem i nie wiem czy poprostu odpuści sobie głupie żarty na zawsze.. ja nie chcę calować później mojego faceta po innych laskach tylko dlatego że on ma żarty:) i właśnie jak bywa gdzieś w towarzystwie kobiet to myślę o tym. tym bardziej jak jestw towarzystwie puszczalskich panienek:( wiem nie ładnie z mojej strony. bo powinnam docenic że się mi przyznał ale jakoś ucieka mi to spod kontroli.
no i to jest odpowiedź na Twoje pytanie o zdradę. Boję się że przez to że podważyłam jego wiernośc ego zaczął kłamać w drobnych rzeczach by nie musiał słyszeć moich słów:( jeśli tak jest nie wiem jak to naprawić:(
chyba musze częsciej sobie powtarzać że on mnie kocha itp to co napisałas rozmawiać ze sobą i sobie tłumaczyć za nim wyskoczę z czymś gębą..
ale wiesz co mnie złosci że wie że jestem zazdrosna i żeby chociaz raz w życiu wyrzucił mi w kłótni że mnie kocha i te inne go nie obchodzą że świruję to nigdy!a usłysze tylko tyle że to co mówie jest nie normalne!:(
przez to wszystko mam wrażenie że jego bardziej inetresują inne niz ja. że za innymi się odwróci pwoie że zaj..suka a za mną nigdy..jestem jego dziewczyną i tyle..tak jakby starciła w tym momencie na wartości w jego oczach bo już z nim jestem..
Teo
jak czytałam co napisałaś miałam wrażenie że masz rację przeczytałam teraz długa wypowiedź Pytajka i jakoś zmieszały się moje uczucia do końcu..nie wiem czy masz do końca rację..
Nie istotne, kto ma rację, żadna z nas może jej nie mieć. Wypowiedzi forumowiczek powinny być kierunkowskazem a nie wyrocznią i końcem drogi. Sama musisz ją znaleźć.
Pytajka..
fajnie że zgodziłaś się zdradzić cząstkę siebie i mnie wspomóc. uśmiałam się troche przy Twojej wypowiedzi:P
Taki był mój zamiar, jedna z wielu rzeczy, których się nadal uczę, to nie brać wszystkiego co z moim chłopakiem związane bardzo serio i bardzo do siebie. Bo on mówiąc lub nie mówiąc pewnych rzeczy nie pokazuje, że mnie nie kocha. Taki charakter. A ja co? Lepsza jestem? Oczywiście, że nie, sama mam sporo za uszami i charakterek też niczego sobie, ma on czasami ze mną Krzyż Pański, no ale mhm... Jakoś sie docieramy ...
co do tego ubioru na szczęście w ostatnim czasie chodzimy na koncerty więc się ładnie szykujemy..ale czy to dla mnie?
Jak znam facetów (na przykładzie mojego
) to oni lubią porządnie wyglądać dla samych siebie, żeby dobrze się czuć. Z resztą z kobietami powinno być tak samo, powinnyśmy się stroić i szykować dla siebie, jak facet zauważy i skomplementuje - super. Ale to my powinnyśmy się czuć dobrze, atrakcyjnie, piękne
przez to wszystko mam wrażenie że jego bardziej inetresują inne niz ja. że za innymi się odwróci pwoie że zaj..suka a za mną nigdy ..jestem jego dziewczyną i tyle..tak jakby starciła w tym momencie na wartości w jego oczach bo już z nim jestem..
Rozumiem, że pogrubiony przeze mnie teks, to tylko taka przenośnia, skrót myślowy i facet nie wyraża się tak o innych kobietach w Twoim towarzystwie ....
My kobiety jesteśmy histryczkami, taka jest prawda. Dzielimy włos na czworo, roztrząsmay wałkujemy rozpamiętujemy, potem wyrzucamy to z siebie w formie pretensji.... Faceci tego nie lubią, na dłuższą metę to ich męczy. Nawet mojego, który jest bardziej uczuciowym człowiekiem ode mnie i ma w zwyczaju pytać np. Dlaczego jesteś smutna? Oni oczekują prostych komunikatów, jest problem, aplikujemy rozwiązanie, zamykamy problem.
Pytajka
tak wiem że tu są tylko sugestie i opinie że ja sama powinnam wiedzieć jak czuje i gdzie leży racje. ale czasami wiem że moge być zaślepiona i ktoś mi właśnie tutaj może otworzyć oczy...
wiadomo. żadne z nas nie jest idealne tj i u Ciebie mój ma ze mną 10 światów kwestia czy wytzryma??:) zobaczymy..
wiesz ja jemu już nie mówię o tym że nie prawi mi komplementów itp..tylko zapytam jak wychodzimy gdzies w czym lepiej wyglądam i tyle.. ja lubie wyglądac fajnie i czasami się pomalowac jemu chyba najbardziej makija przeszkadza zawsze pyta po co ja się maluję.. tłumacz e zawsze mu w 2 kwestiach dla siebie i dlatego że taka moda że we współczesnym świecie kobieta musi miec choćby rzęsy pomalowane:)
ach nie nie wyraża się w taki sposób przy mnei wtedy bym wpadła w depreche..robi to kulturalnie:)raczej moge przypuszczać że w towarzystwie jest taką świnią..ale przypuszczam...
Ty już doszłas do tych wszytskich życiowych mądrości i zaakceptowałaś to a mnie to jakoś ciężko idzie i zapominam o tych rzeczach...jakieś rady żeby to pojąć do serca a wywalić śmieci z głowy?
baziula
no ja taka jestem jak napisalas..staram sie do mojego mówić wprost ale mimo tego chyba mówię okrętnie i on sam nie raz powie mi że gram słownie i nie mówię od razu wprost (jak się np kłócimy) nie wiem dlaczego tak się dzieje.staram się pzred kżdą rozmową z nim ułożyć jasny szczery dialog a wychodzi czarna magia mimo tego..
Pytajka
Ty już doszłas do tych wszytskich życiowych mądrości i zaakceptowałaś to a mnie to jakoś ciężko idzie i zapominam o tych rzeczach...jakieś rady żeby to pojąć do serca a wywalić śmieci z głowy?
Cały czas uczę się wspólnego życia. My mieszkamy razem, więc też bardziej intensywnie się to odbywa. Jeśli zajrzysz do wątku założonego przeze mnie, zobaczysz jak mi dziewczyny głowę zmyły nie raz
. W zasadzie zupełnie nie zgodziłam się tylko z Teo, która twierdziła, że masakrycznie się nudze, nie mam znajomych, zainteresowań i wiszę na chłopaku. A to nieprawda, mam własne życie, aerobic 2-3 razy, studia podyplomowe (no teraz wakacje), koleżanki i praca oczywiście ... Ale jak się nakręciłam, że coś nie tak to tak długo drążyłam, że prawie się rozstaliśmy. Teraz też nie jest super różowo, ale wiesz - ja coś zmieniam w sobie dla niego, on dla mnie. Ale są różnice, których nie da się zmienić i jesli chcemy być razem (a kochamy się obydwoje) to musimy je w sobie zaakceptować.
Wiesz ostatnio jak tak myslałam to doszłam do wniosku, że mój chłopak nigdy niczego mi nie zarzucał. W 100% wziąl mnie z moimi nadprogramowymi kg, z moimi humorkami, z całym inwentarzem. A ja ciągle coś chciałam zmieniać w nim, a przecież ja go takiego pokochałam, prawda? Więc co zmieniać?
Jest bardzo fajny serial w polskim wydaniu "reguły gry" - jedną z par jest małżeństwo - 80% sytuacji możemy z chłopakiem do nas odnieść
Zarówno on jak i ja doszliśmy do tego wniosku oglądają wspólnie serial. Mój twierdzi, że może my zagramy w 2. serii ![]()
Rada jedna - jesli kochasz i czujesz ze jestes kochana to:
- nie zmieniaj faceta, jesli on mówi, że czegoś nie zmieni w sobie
- nie baw się w szpiega, nic dobrego z tego nie ma
- lepszą atmosferę stwarza poczucie humoru, żarty, nawet kiedy rodzi się kłotnia
- i co najważniejsze - mężczyzna ze swoją kobietą nierozerwalnie chce wiązać spokój, spokój wewnętrzny, taką bezpieczną przystań, bez ciągłych kłotni i pretensji ...
No i nie jest tak, ze ja powyższe opanowałam w 100%, różnie bywa
Ale się staram, to chyba najważniejsze.
fajnie masz że już z nim mieszkasz..napewno poczytam twój post tylko teraz się ogarniam bo on przyjedzie ...też mieliśmy zamieszkać razem ale jakby udało nam się wyjechać za granicę..ale teraz to nawet nie ma na to szans.. zresztą nawet jakby coś się działo że nie miałabym mieszkać itp musiałabym mieszkać z teściami na mieszkanie nas nie stać..szczególnie że tam gdzie on mieszka jest mega bezrobocie.
długo jesteście ze sobą? pytam bo chcę wiedzieć czy taka walka z takim facetem już długo u Ciebie trwa i ajk mi zajmie to nowe myślenie:P
ja faktycznie mam mało swojego zycia wyeliminowałam całe złe i fałszywe towarzystwo..prawdziwe koleżanki mam bardzo daleko;/ ale nie wisze na moim i nie zawracam mu głowy tym że ma siedzieć zemną na kompie i gadać bo ja nie mam co robić...
Nigdy o nic się nie czepiał? a jak się kłóciliście nie mówqił Ci że cos powinnaś zmienic?.. mój ma taki dosyc wyj.. charakter i jak ja świruję on zwyczajnie(w większości wypadków)nie przywiązuje do tego wagi..chyba że przegnę...
zatkałaś mnie z tym zdaniem ' A ja ciągle coś chciałam zmieniać w nim, a przecież ja go takiego pokochałam, prawda? Więc co zmieniać? " masz arcję przeciez ja już go kocham co mi da to że go zmienię..
a z tym szpiegowaniem czasami warto sprawdzić czy nie mam rogów..tak potajemnie:)
Nigdy o nic się nie czepiał? a jak się kłóciliście nie mówqił Ci że cos powinnaś zmienic?..
Nie czepiał się nigdy, w kłotni również nie mówił co mu się nie podoba. Ale wiem, że chciał żebym mu zaufała, żebym "dała żyć", nie czepiała się go o pierdoły, żebym się zmieniła, ale wiesz - w taki pozytywny sposób, może bardziej żebym zmieniła swój tok rozumowania a nie charakter, o tak właśnie o to mi chodzi ...
a z tym szpiegowaniem czasami warto sprawdzić czy nie mam rogów..tak potajemnie:)
No widzisz chyba właśnie nie masz racji. Bo w takim podejściu brak zaufania. Ja swojemu ufam, że nie zdradza, że nigdy nie zdradzi. Mam obawy innej natury, no ale to nie mój wątek ![]()
Mam nadzieje, że spotkanie będzie udane i przyjemne!
Teo
jak czytałam co napisałaś miałam wrażenie że masz rację przeczytałam teraz długa wypowiedź Pytajka i jakoś zmieszały się moje uczucia do końcu..nie wiem czy masz do końca rację..
A wiesz czemu tak jest? Bo posty Pytajki dały Ci nadzieję, przeczytałaś to, co chciałaś przeczytać, a Twój zdrowy rozsądek znów został zagłuszony przez fałszywą nadzieję. OD PRAWIE 2 LAT FACET MÓWI, ŻE CIĘ NIE KOCHA, a Ty dalej za nim chodzisz i dalej masz nadzieję??
Niestety, z tymi facetami nie jest prosto! Dlatego musimy się wziąć w garść i szukać tego lepszego
Podobno ich jest dużo i jak widzę znajome pary zastanawiam się tylko gdzie oni się nawzajem znaleźli...
Ha kobieto nie jesteś sama, mam prawie że identycznego w zachowaniu faceta, mam to samo zadnych pochwal, komplementow, nic zero uczuc, chyba ze cos chce odemnie wtedy sie umie przymilic, inne obce kobiety dla niego sa cudowne piekne nieja ja bylam tylko przez ok 6mies a jestesmy juz razem 3lata, moje zdanie sie nie liczy, jak cos opowiadam znajomym on sie nabija i ktytykuje, a potem jak jestesmy sami dopiero przyznaje mi racje, fak facet jest starszy odemnie o 10 lat i jest po przejsciach ale nie znaczy ze ma mnie tak traktowac, a co najgorsze odchodzialm od niego juz milion razy i zawsze wracam jak bumerang, nie potrafie odejsc , a poznalam faceta w trakcie naszego zwiazku mily , ladny zakochal sie we mnie po uszy, a ja nadal wybieram gbura i chama nie mam pojecia jak mam sie uwolnic z tej milosnej pulapki.
Lepsi sa, pisza tez na tym forum to czego wiecej szukac:)?
Jak same tak wybieracie i ze swiadomoscia kogo to po co potem plakac, jaki jest sens, skoro chcialo sie emocji to on je funduje i to w duzej ilosci:/
Za chama macie tego co mowi prawde a jak inny za plecami zdradza i knuje to jest ten ok do ozenku??
mnie ten cham tez zdradza i potrafi uderzyc to jest niby ta wasza meska oznaka milosci peter???
64 2012-07-11 10:34:16 Ostatnio edytowany przez peeter (2012-07-11 10:35:44)
mnie ten cham tez zdradza i potrafi uderzyc to jest niby ta wasza meska oznaka milosci peter???
To mowie wlasnie ironicznie ze takie emocje dostarcza ktore dla nikogo nie sa mile i mimo to go chca? Dziwne jak dla mnie tak jak radzic sie na forum co robic jesli odpowiedz jest jedna - odejsc. Tacy macho widza jak kobiety im jedza z reki i dlatego tacy sa a inni przyzwoici, wrazliwi to sami marnie spedzaja zycie, nie tak powinno byc, byloby inne nastawienie to kazdy bylby happy zas tamci 'bokserzy' i szpanerzy wyzywaliby sie tylko na ringu, prostytutkach czy sami przebierali za panny i robili ze soba co im przyjdzie do chorych lbow bo u (madrych) kobiet zaden taki nie ma szans:/
Najgorsze jest to, ze kiedy sie poznaje tych maczo to oni sie cudownie ukrywaja, sa mili, wrazliwi, czuli, kochani, a potem jak kobieta zakocha sie na maxa i nie widzi swiata poza tym facetem, to oni dopiero pokazuja co potrafia, a wtedy jest trodno odejsc, ja mam przyklad, moj facet mnie wyrzucil juz drugi raz z domu dzis tez to zrobil nawet rzeczy nie zabralam, a potem sie godzimy i wracam nie potrafie powiedziec "to koniec", kiedy jestem sama kiedy sie z nim pokloce nie chce mi sie zyc, wole zeby traktowal mnie roznie ale chce gho miec przy sobie niz zyc bez niego, opetal mnie totalnie, podaj rade jak sie z tego teraz wyplatac.