Niedawno odkryłam że "mój" od 3 lat facet (żonaty...proszę sobie poużywać do woli jak zwykle) ojciec mojej córki i syna który przyjdzie na świat za kilka miesięcy...ma od 10 lat kochankę...pracownicę jego własnej kancelarii...przypadkiem znalazłam mnóstwo ich wspólnych zdjęć w sieci z wypadów motocyklowych...podły kłamca...zostawił mnie tak z dnia na dzień...poprostu...nie da się opisać tego co przeżyłam i jak nędznie się czuję...cały mój świat okazał się wielkim kłamstwem...teraz nienawidzę równie mocno jak kochałam...jak pozbyć się tych wszystkich negatywnych uczuć i emocji...jak zapomnieć...jak nie tęsknić...i nie nienawidzieć tak bardzo? Nie mam absolutnie nikogo z kim mogłabym o tym porozmawiać.
.cały mój świat okazał się wielkim kłamstwem...
OKAZAL SIE?
dlaczego okazal sie ? on BYL jednym wielkim klamstwem.
Wiedzialas o tym , wiazac sie z klamca ( bo klamca jest ktos , kto zdradza zone ) i tkwiac w tym .
Skad Twoje zdziwienie ?
Pan ma własna kancelarię, Pan ma kilka kochanek...
nienawiesc przejdzie ale puki jest, zakladaj sprawe w sadzie o alimenty i zapewnij spokoj chociaz dzieckiom bo mysle ze ty nigdy jego nie bedziesz miala.
bylas kochanka czy to nie byla wystarczajace klamstwo?? to nigdy nie byl zwiazek a ze on ma inna kochanke...nie powianno cie to dziwic, jesli mogl z toba to dlaczego nie z innymi?
nienawiść wbrew pozorom jest dobra... Szybciej sie pozbierasz...Ja nawet nienawidzić nie umiemi tym gorzej cierpię. Dobrze że masz przynajmniej pociechy i masz dla kogo żyć ![]()
Niedawno odkryłam że "mój" od 3 lat facet (żonaty...proszę sobie poużywać do woli jak zwykle) ojciec mojej córki i syna który przyjdzie na świat za kilka miesięcy...ma od 10 lat kochankę...pracownicę jego własnej kancelarii...przypadkiem znalazłam mnóstwo ich wspólnych zdjęć w sieci z wypadów motocyklowych...podły kłamca...zostawił mnie tak z dnia na dzień...poprostu...nie da się opisać tego co przeżyłam i jak nędznie się czuję...cały mój świat okazał się wielkim kłamstwem...teraz nienawidzę równie mocno jak kochałam...jak pozbyć się tych wszystkich negatywnych uczuć i emocji...jak zapomnieć...jak nie tęsknić...i nie nienawidzieć tak bardzo? Nie mam absolutnie nikogo z kim mogłabym o tym porozmawiać.
Ale że co??
ustaliłaś z nim, że zonę może mieć a innych kochanek nie?
\a może się z nim NIE DOGADAŁAŚ?
a może on był niewinny - a ta dziesięcioletnia kochanka wiedziałą o tobie??
rozumiem, że twój facet zdradzał zonę z kochanką - pracownicą, a swoja kochankę pracownicę zdradzał z Tobą, kochanką numer dwa..
czy z pierwsza kochanką tez ma dzieci?
a może on po proostu kocha dzieci??
a słuchaj, a czemu na zonę się zgadzałaś, a na kochankę nie?/
wiem!! bo zony to te złe, głupie, tępe, nieatrakcyjne i facetów nie rozumieją..
a kochanki to te cudowne, ciepłe, rozumiejące, atrakcyjne.,,
więc jak twój facet ma kochankę.. to to jest zdrada.
a jak ma zonę- to dopust boży
a propos, a zona wie o dwóch kochankach?
może zonę uświadom.
i zdawaj nam relacje
Na co liczyłaś? I nie pieprz, że był dobry, czuły, kochany, opiekuńczy i fajnie Ci się z nim gadało. Jak nie potrafiłaś utrzymać swojej chuci na wodzy to teraz masz za swoję. Rzekłabym, i bardzo dobrze tylko dzieciaków szkoda.
Nie rozumiem.
Nie rozumiem Twego tekstu:
(...)proszę sobie poużywać do woli jak zwykle(...)
Nie rozumiem Twej agresji zawartej w tych słowach.
Nie rozumiem też Twojego oburzenia skierowanego pod adresem eks kochanka.
Teraz odkryłaś, że Twój żonaty eks kochanek miał jeszcze jedną kochankę. Napisałaś też, że od niego, będącego ojcem Twych dwojga ostatnich dzieci, otrzymujesz alimenty i zdajesz sobie sprawę, że nie otrzymasz ich większych. Alimenty zasądza sąd. Przecież ten eks kochanek już oszukiwał, już nie był wzorem cnót wszelakich, gdy zdecydowałaś się na rozpoczęcie z nim romansu. Czyżbyś więc wyznawała zasadę: Kiedy Kali ukraść krowy, to bardzo dobrze. Kiedy Kalemu ukraść krowy, to bardzo źle?
Twierdzisz, że cały Twój świat okazał się wielkim kłamstwem.
Zasłoniłaś sobie świat tym mężczyzną? Nikogo i niczego nie zauważałaś? Nikt i nic poza nim nie było ważne?
Nie tak znowu dawno twierdziłaś, że stanęłaś na nogach.
Czemu powtórzyłaś ten sam błąd co kiedyś, gdy pisałaś pod innym nick'iem?
Dokładnie jak wyżej- Skoro zdradzał swoją żonę z Tobą nie mogłaś przecież wykluczyć, że pewnego dnia nie znajdzie sobie kolejnej. Taki typ- jak ktoś zdradza, to już zdradza- nieważne kogo.
Kochanka ma pretensję, bo odkryła że nie jest jedyną kochanką!?![]()
Świat zwariował.
To chyba powinna być pierwsza rzecz, wkalkulowywana w taki układ:
"zdradza żonę ze mną, będzie zdradzać mnie z inną."
11 2012-07-04 21:41:46 Ostatnio edytowany przez fajna babeczka (2012-07-04 21:45:19)
przeczytałam co myślicie....
dzięki kobiety...i facecie
za szczerość również...
potrzebowałam tego Waszego rozsądku jak kubła zimnej wody...nie usprawiedliwiam się jestem wredną samolubną suką...
...no właśnie Wielokropko niczego mnie życie nie nauczyło...wpadam ciągle w tarapaty z tym samym facetem...głupia jestem masz rację...możliwe że to się nie zmieni nigdy już...a kiedy czytam tu podobne historie aż trudno mi uwierzyć że i moja w zasadzie niczym się nie różni mimo iż wiem co dobre a co złe i tak brnę na oślep w gówno...alimenty - nigdy nie spotkaliśmy się w sądzie nie mam uregulowanych żadnych spraw...alimenty płaci z własnej woli całkiem spore i koszty ciąży też pokrywa...na razie...obiecał że kupi małej mieszkanie...to pewnie kolejna ściema...dałam mu czas ale boję się że znowu mnie oszuka...i boję się rozpraw w sądzie on jest prawnikiem z powiązaniami nie wiele tym zyskam...
...i myślę że trudno kobietom które nigdy nie były kochankami zrozumieć jak to jest być tą drugą i trzecią...wystarczy raz spróbować i świat już nigdy nie wygląda jak wcześniej...
...a to że kochankom się tutaj zawsze dostaje to fakt nie złośliwość i to też jest w porządku bo w takich sytacjach dobrze jest dostać "po pysku" od kogoś obcego i otrzeźwieć...na chwilę chociaż...
i mam wielką ochotę porozmawiać z jego żoną...sporo ma ten pan na sumieniu...wiem że będzie się działo gdy to wypłynie...pewnie gdy emocje opadną zrobię to mimo konsekwencji...czuję że to oczyściłoby całą tą smrodliwą atmosferę...
to tyle...pozdrawiam...
Błąd można popełnić raz, kolejnym razem to już jest własna decyzja.
Zastanów się, dlaczego podejmujesz takie, a nie inne, decyzje.
Bo Ty nie wpadasz w tarapaty. Ty wybierasz określony sposób życia. Dlaczego taki?
Chcesz porozmawiać z jego żoną.
W jakim celu? By ona wiedziała jakiego ma męża? By odegrać się na nim?
Co chcesz jej powiedzieć?
Że Ci przykro? Że nie chciałaś? Że żałujesz?
Myślisz, że ta rozmowa będzie jej potrzebna i pomocna?
Tak to jest, ze nie zbudujesz szczęścia na cudzym nieszczęściu...
Chyba nawet nie jest mi Ciebie żal
Ale samokrytyka autorki wątku jest godna pochwały ![]()
Dyskusja z jego żoną to faktycznie marny pomysł skoro jest ugodowy w kwestii "alimentów". Jakby coś tu zaczęło szwankować...
Niezła ta cała historia
może za jakiś czas "trzecia" odkryje "czwartą" ![]()