Hej
.
Od jakiegoś czasu (ok 2tygodni), mijam pewną dziewczynę codziennie rano, gdy idę do pracy. Idziemy w tym samym kierunku, tylko ona skręca w pewną ulicę, a ja idę dalej. No co ja tutaj będę Wam ściemniał - Bardzo mi się podoba. Wydaje mi się, że chyba przypadłem jej do gustu, bo zanim zejdziemy się na ulicy, to ja przechodzę przez taki park i gdy ona przechodzi obok niego, to tak jak by mnie wypatrywała w miejscu w którym zawsze z tego parku wychodze.
Takie mam wrażenie, ale może sobie coś wkręciłem do tego łba..... sam nie wiem. A gdy zejdziemy się bliżej, to zerkamy na siebie, ale tylko tyle, nic więcej.
Wtedy zwalniam, żeby wyjść z parku za nią, bo mam wtedy zdecydowanie lepsze widoki
. Wracamy też o tej samej porze czyli po 15, więc dla mnie to nie problem, żeby zagadać do niej, ale powiem szczerze, że obawiam się tego kosza. Później głupio będzie chodzić tą samą drogą, ale przecież w inny sposób tego nie sprawdze. Mógłbym się szybciej dziś ogarnąć na koniec pracy, żeby być pierwszym w punkcie w którym sie spotykamy i zagadać..... Ale nie wiem
.
Kurde, wzięło mnie na nią. Często o niej myślę, podoba mi się i to bardzo, aż dziwne to jest.
Może ona zauważyła, że ja się na nią dziwnie ''pacze''?
I nie ma w tym żadnego zainteresowania z jej strony? No ja sam nie wiem.
Może jest zajęta? W sumie taka z niej dupcia, że w ogóle bym się nie zdziwił gdyby tak było.
Boje się tego kosza, już trochę ich dostałem w życiu.
Co o tym sądzicie dziewczyny, napiszcie coś tak chłodnym okiem.
Pozdro.