Witam serdecznie. Dziś zdecydowałem sie napisać i zrozumieć samego siebie, czy ja jestem Inny.Mieszkam z moją obecną partnerką i jej 6 letnią córeczą z poprzedniego związku.Pokochałem tą istotkę jak wlasne dziecko choc na poczatku było trudno.Jej matka którą kocham cały sercem nie szanuje mnie kompletnie.Nie ma dnia bym nie cierpiał , każde moje sugestie , próby pojednania , znoszenie poniżania i to przy bliskich .Kiedy pokazuję jej że mnie to boli ignoruje mnie , mówi , że jeśli ci się nie podoba to odejdz. Najbardziej boli mnie to , że przez cały nasz związek dawałem z siebie 100% , byłem przy niej , opiekowałem sie dzieckiem kiedy tylko mnie poprosiła , brałem urlop kiedy mnie potrzebowała i można by tak dalej wiliczać.A teraz doszedł jej Ex i próby pojednania dla dobra dziecka.Rozumiem to i wiem jak ważne jest to dla przyszłych relacji. A ja zszedłem na drugi plan , wszystko dlamnie traci sens a najbardziej fakt, że tak trudno mi będzie mi odejść bo jest moj skarbek. Ogrom wkładu w związek jaki włożyłem odbija mi sie na zdrowiu. Nie wiem czy kochając można tak wiele znosić. Nie jestem ideałem , ale nigdy nie będę taki jak ona. Dziękuję, pozdrawiam.
Witam serdecznie. Dziś zdecydowałem sie napisać i zrozumieć samego siebie, czy ja jestem Inny.Mieszkam z moją obecną partnerką i jej 6 letnią córeczą z poprzedniego związku.Pokochałem tą istotkę jak wlasne dziecko choc na poczatku było trudno.Jej matka którą kocham cały sercem nie szanuje mnie kompletnie.Nie ma dnia bym nie cierpiał , każde moje sugestie , próby pojednania , znoszenie poniżania i to przy bliskich .Kiedy pokazuję jej że mnie to boli ignoruje mnie , mówi , że jeśli ci się nie podoba to odejdz. Najbardziej boli mnie to , że przez cały nasz związek dawałem z siebie 100% , byłem przy niej , opiekowałem sie dzieckiem kiedy tylko mnie poprosiła , brałem urlop kiedy mnie potrzebowała i można by tak dalej wiliczać.A teraz doszedł jej Ex i próby pojednania dla dobra dziecka.Rozumiem to i wiem jak ważne jest to dla przyszłych relacji. A ja zszedłem na drugi plan , wszystko dlamnie traci sens a najbardziej fakt, że tak trudno mi będzie mi odejść bo jest moj skarbek. Ogrom wkładu w związek jaki włożyłem odbija mi sie na zdrowiu. Nie wiem czy kochając można tak wiele znosić. Nie jestem ideałem , ale nigdy nie będę taki jak ona. Dziękuję, pozdrawiam.
Trafiłam tu przypadkiem.. ale ta historią jest okropnie przykra. Powiem tak jesli ludzie sie kochają dbają o siebie i obie strony dają z siebie 100% a jeśli ktoś w związku nie kocha partnera/partnerki to to chyba tylko jedna oznaka- brak miłości;/ przykro mi to stwierdzić ale chyba Twoja partnerka jest z Tobą ze względu materialnych. Nie wiem ale jeśli by Cię kochała choć w połowie tak jak Ty kochasz ją to by umiała Cię uszanować. a do tego pojawią sie jej ex ojciec dziecka który pewnie okazał się niezbyt trafnym tatusiem który nie zapewni odpowiednich środków finansowych a widząc że Ty jesteś dla nich dobry na każde zawołanie jesteś to Cię wykorzystuje. Przemyśl czy właśnie tak chcesz spędzić życie.;/;/ bo to jedynie udręka dla Ciebie. pokochałeś nie swoje dziecko Twoja partnerka Cię nei szanuje.. Ile można wytrzymać? życie ma się tylko jedno a Ty na razie męczysz się po prostu ;/
...Nie wiem czy kochając można tak wiele znosić...
W zasadzie można... Tylko: po co?
Wiesz, byłem w podobnej - do Twojej - sytuacji. Ale w pewnym momencie, mimo bólu i żalu powiedziałem: dość...
Miej w sobie prócz miłości też poczucie własnej wartości. Nie daj - bez względu na wszystko - robić z siebie ...szmaty.
Wiem, że taka decyzja jest trudna i może boleć długo... Ja po opuszczeniu takiego związku długo składałem się z kawałków...
Ale nie żałuję.
Wiesz, są pewne granice...
stara miłość nie rdzewieje nie ma sensu być z kobietą która jest dla ciebie tylko wtedy kiedy czegoś potrzebuje.Nie rób za niańkę do dziecka może jak straci tą wygodę doceni ile wkładasz w to wszystko wysiłku?Kiedyś czytałam tutaj wątek o tym jak facet poniża kobietę lży z niej przy znajomych i rozstali się może też tak powinieneś?
Uciekaj w podskokach i to jak najszybciej. Pocierpisz, pocierpisz i się uspokoisz. Strasznie przykra historia, jednak jak piszą poprzednicy byłeś substytutem partnera najwyraźniej. Chcesz dalej to ciągnąć. Miej dumę i godność. I nie jak mężczyzna. Ale jak TY.