Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem . - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2012-06-14 16:52:40

Wiktoriaaa
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-06-14
Posty: 9

Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Witam .
Od kilku lat mieszkam u teściowej  z naszym małym dzieckiem u mamy mojego męża...niestety jest osobą uzależniona od alkoholu...wcześniej jej problem nie był aż tak zauważalny i uciążliwy gdyż więcej jej w domu nie było bo pomieszkiwała u swojego konkubenta...mieszkanie jest na nią czyli jest głównym najemcą a my jesteśmy zameldowani u niej...gdzie ona płaci za mieszkanie ma swój pokój i gdzie my opłacamy wszystkie inne media i mamy wraz z dzieckiem drugi pokój.Jakiś czas temu zrobiliśmy remont mieszkania....bo to co tu zastałam kiedyś było koszmarnie zaniedbane mieszkanie...jego mama z reguły jest straszną bałaganiarą itp.Od kilku miesięcy zaczęła częściej niż zwykle bywać w domu wcześniej gdy tylko odebrała swoją emeryturę w dzień który miała być zostawiała na czynsz szła do swojego konkubenta przepijała z nim resztę pieniędzy gdzie emerytury wcale nie ma malej...piła i była tak u niego te dwa góra trzy tygodnie gdy już przepiła swoje pieniądze i na nowo się zadłużyła wracała do nas gdzie my ja utrzymywaliśmy bo nie ze musieliśmy ale pomimo tego wszystkiego człowiek choć był na nią zły to nie mieliśmy sumienia nie dać jej tego '' kawałek chleba '' . Tak było i jest w sumie co miesiąc...pije-przepija później gdy środków brak wraca bez niczego wciąż tylko przepraszając obiecując i żałując  za każdym razem starałam się jej wierzyć niestety nadaremno.Bardzo kocham swojego męża i naszą córkę niestety nie mamy innego wyjścia i musimy mieszkać w mieszkaniu teściowej choć to życie z nią pod jednym dachem staję się udręką...teraz jest u nas od jakiś trzech tygodniu pije  dzień w dzień...zamyka się w tym swoim pokoju już nawet rzadko wychodzi do ubikacji to tylko musicie sobie wyobrazić jaki okropny zapach wydobywa się z jej pokoju nie da się tego opisać coś strasznego sad Mój mąż pracuje na trzy zmiany wiec w domu więcej go nie ma niż jest...muszę sama z tym wszystkim się zmagać...jeszcze przez to wszystko my ostatnio zaczęliśmy się częściej kłócić ...jego matka jak się okazało od kilku miesięcy przestała płacić za czynsz jakby było mało problemu z nią to jeszcze to....sad Czuje się bezradna i bezsilna nie wiem co mam zrobić takie życie mnie przytłacza ...nie mam się nawet do kogo zwrócić kogo poradzić bo raz ze wstyd a dwa ze nawet choćbym chciała to rodzinne i swoich bliskich znajomych mam zbyt daleko bo pochodzę z innej cześć Polski.Czuje się to coraz bardziej samotna...proszę poradźcie mi czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji ? Bo ja nie widzę...widziałabym i pewnie nie jedno by się znalazło gdyby to ona mieszkała u nas ale gdy to my mieszkamy u niej to wciąż słyszę tylko stały tekst '' a co nie wolno mi to są moje pieniądze i moje mieszkanie jak wam się coś nie podoba to pakować się i wyprowadzajcie się '' pewnie i po części ma racje to jej pieniądze jej zdrowie i życie...i gdybym miała gdzie iść to dawno by mnie tu nie było. Dużo by tu pisać...trochę mi lżej bo mogłam się choć wam ''wygadać '' Wiktoriaaa

Offline

 

#2 2012-06-14 16:54:33

Wiktoriaaa
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-06-14
Posty: 9

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Witam .
Od kilku lat mieszkam u teściowej  z naszym małym dzieckiem u mamy mojego męża...niestety jest osobą uzależniona od alkoholu...wcześniej jej problem nie był aż tak zauważalny i uciążliwy gdyż więcej jej w domu nie było bo pomieszkiwała u swojego konkubenta...mieszkanie jest na nią czyli jest głównym najemcą a my jesteśmy zameldowani u niej...gdzie ona płaci za mieszkanie ma swój pokój i gdzie my opłacamy wszystkie inne media i mamy wraz z dzieckiem drugi pokój.Jakiś czas temu zrobiliśmy remont mieszkania....bo to co tu zastałam kiedyś było koszmarnie zaniedbane mieszkanie...jego mama z reguły jest straszną bałaganiarą itp.Od kilku miesięcy zaczęła częściej niż zwykle bywać w domu wcześniej gdy tylko odebrała swoją emeryturę w dzień który miała być zostawiała na czynsz szła do swojego konkubenta przepijała z nim resztę pieniędzy gdzie emerytury wcale nie ma malej...piła i była tak u niego te dwa góra trzy tygodnie gdy już przepiła swoje pieniądze i na nowo się zadłużyła wracała do nas gdzie my ja utrzymywaliśmy bo nie ze musieliśmy ale pomimo tego wszystkiego człowiek choć był na nią zły to nie mieliśmy sumienia nie dać jej tego '' kawałek chleba '' . Tak było i jest w sumie co miesiąc...pije-przepija później gdy środków brak wraca bez niczego wciąż tylko przepraszając obiecując i żałując  za każdym razem starałam się jej wierzyć niestety nadaremno.Bardzo kocham swojego męża i naszą córkę niestety nie mamy innego wyjścia i musimy mieszkać w mieszkaniu teściowej choć to życie z nią pod jednym dachem staję się udręką...teraz jest u nas od jakiś trzech tygodniu pije  dzień w dzień...zamyka się w tym swoim pokoju już nawet rzadko wychodzi do ubikacji to tylko musicie sobie wyobrazić jaki okropny zapach wydobywa się z jej pokoju nie da się tego opisać coś strasznego sad Mój mąż pracuje na trzy zmiany wiec w domu więcej go nie ma niż jest...muszę sama z tym wszystkim się zmagać...jeszcze przez to wszystko my ostatnio zaczęliśmy się częściej kłócić ...jego matka jak się okazało od kilku miesięcy przestała płacić za czynsz jakby było mało problemu z nią to jeszcze to....sad Czuje się bezradna i bezsilna nie wiem co mam zrobić takie życie mnie przytłacza ...nie mam się nawet do kogo zwrócić kogo poradzić bo raz ze wstyd a dwa ze nawet choćbym chciała to rodzinne i swoich bliskich znajomych mam zbyt daleko bo pochodzę z innej cześć Polski.Czuje się to coraz bardziej samotna...proszę poradźcie mi czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji ? Bo ja nie widzę...widziałabym i pewnie nie jedno by się znalazło gdyby to ona mieszkała u nas ale gdy to my mieszkamy u niej to wciąż słyszę tylko stały tekst '' a co nie wolno mi to są moje pieniądze i moje mieszkanie jak wam się coś nie podoba to pakować się i wyprowadzajcie się '' pewnie i po części ma racje to jej pieniądze jej zdrowie i życie...i gdybym miała gdzie iść to dawno by mnie tu nie było. Dużo by tu pisać...trochę mi lżej bo mogłam się choć wam ''wygadać '' Wiktoria

Offline

 

#3 2012-06-14 19:16:47

Paulina2812
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2012-06-14
Posty: 23

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Nie masz mozliwości wyprowadzki wraz z partnerem? Koszmar, Nie dość, że zniszczysz siebie, dziecko to jeszcze swój związek. Ta kobieta jest chora zgłoście ją na leczenie. Porozmawiajcie z nią. A przede wszystkim mimo jej kłotni musicie zabierać jej część pieniędzy. Jesteście przez nią obciążeni, a ona nie zdaje sobie z tego sprawy. Wiem co czujesz mój tata nadużywał alkoholu. Ta sytuacja Ciebie wykończy. Dziecko nie ma babci praktycznie. Próbowałaś z nia rozmawiac o AA albo o wszywce dla alkoholików?
pozdrawiam

Offline

 

#4 2012-06-14 20:00:46

Wiktoriaaa
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-06-14
Posty: 9

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Hej dziękuje że odpowiedziałaś na mój post...wiesz no niestety nie mamy żadnej możliwości by się gdzie gdziekolwiek wyprowadzić także chyba jesteśmy skazani na mieszkanie z nią pod jednym dachem:( Co do pieniędzy to hmm...zdarzało się że zabieraliśmy jej pieniądze by przechować i oddać jak wytrzeźwieje i przestanie pić niestety tak nas męczyła i dręczyła że dla spokoju oddawaliśmy...żadne prośby i groźby już na nią nie działają...gdy z nią rozmawiam kiedy jest trzeźwa o jej problemie zachowaniu i postępowaniu to tylko odpowiada ze żałuje...ze przeprasza...ze to się więcej nie powtórzy...itp i tak w koło aż do następnego razu kiedy znów zaczyna pić. Jak ją znam to ona sama się nie zgłosi na leczenie do AA ona od bardzo dawna pije...zastanawiam się czy taka osobę można zgłosić np.bez jej zgody ? Wiesz coś może o tym ....pozdrawiam

Offline

 

#5 2012-06-14 20:28:28

Paulina2812
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2012-06-14
Posty: 23

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Wiem, że to długa procedura. Tak było w wypadku mojego taty, potrzebna byla trzykrotna interwencja policji, zeznania sąsiadów  a i tak w końcu ojciec wyprowadził się. Myslę, że możesz się podpytać w urzędzie czy na policji. Powiem Ci, że to cięzka sytuacja, twój mąż na pewno kocha swoją matke,ale ona was krzywdzi. Wiem, że skuteczna jest interwencja lekarza, gdyż za zgodą alkoholika można wszyć sobie coś, co powstrzyma ją od picia i się sprawdza. Tylko byłaby potrzeba zgoda teściowej. Pamiętaj o swoim dziecku, bo to  bedzie dla niej krzywdzący widok. Nie wiem jak Ci mogę jeszcze doradzić. Nie czekaj długo, tylko podejmuj jakieś kroki. Idź się dowiadywać w Urzędzie Miasta czy moze w innym punkcie pomocy, bo to jest choroba. A zaznacie wszyscy spokoju jak ten ciężar wam zelży. I pamiętaj o pielęgnowaniu swojego małżeństwa, bo konflikty między wami pogorszy Twoje samopoczucie, a wsparcie męża jest niezastąpione .

Offline

 

#6 2012-06-15 10:09:24

Marta_M
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2012-05-07
Posty: 103

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Myślę, że Paulina2812 ma tutaj dużo racji. Tak nie można żyć, ale wiem, że bardzo trudno jest w takiej sytuacji wprowadzić zmianę. Problemem jest osoba, która pije i myślę, że to nad nią trzeba pracować. Jasne, jeśli ktoś ma możliwość wyprowadzki to jest w komfortowej sytuacji, ale to nie rozwiązuje do końca problemu, jest to tylko ucieczka od niego. Alkoholizm trzeba leczyć, poszukaj informacji o jakichś terapiach, grupach wsparcia etc. Trzeba działać, bo z czasem będzie tylko gorzej jeśli nikt nie zareaguje. Porozmawiaj o tym z mężem, skoro to jego matka i widzi co się dzieje, to jemu powinno w pierwszej kolejności zależeć na rozwiązaniu problemu.


Polecam blog ośrodka psychoterapii Sensica: http://blog.sensica.eu

Offline

 

#7 2012-06-15 11:44:23

Wiktoriaaa
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-06-14
Posty: 9

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Macie dziewczyny racje tak tez zrobię porozmawiam o tym z mężem na spokojnie.Zastanowimy sie jak pomoc teściowej...porozmawiamy z nia jak wytrzeźwieje bo na razie nadal pije...wczoraj maz wylał jej alkohol z butelki oczywiście nie obyło sie bez awantury:( Juz raz staraliśmy sie cos zaradzić niestety nic nie przyniosło zadnego skutku bo przestała pic ale tylko na  chwile dłuższa niz zwykle...jesli sama niczego nie zrozumie i nic do niej nie dotrze oraz sama sie nie zgodzi na leczenie to będzie ciezo...mi brak juz sil na walkę....sad

Offline

 

#8 2012-06-16 11:41:59

Marta_M
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2012-05-07
Posty: 103

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Wiktoriaaa napisał:

jesli sama niczego nie zrozumie i nic do niej nie dotrze oraz sama sie nie zgodzi na leczenie to będzie ciezo...mi brak juz sil na walkę....sad

Dokładnie tak, o to w takich terapiach m.in. chodzi. To osoba, której problemem jest alkoholizm musi zrozumieć i wykazać chęć poprawy, zmiany tej sytuacji. Oczywiście osoby dotknięte tym problemem bardzo łatwo mówią o tym, że "był to ostatni raz", a potem problem szybko wraca. Nie dajcie się zbyć taką rozmową, bo jak sama piszesz, takie rozmowy były już wielokrotnie i przerwa w spożywaniu alkoholu trwa chwilowo, a potem wraca w pełnej okazałości, a tak być nie może. Jak porozmawiasz z mężem to daj nam znać czy podjęliście jakieś decyzje i w razie wątpliwości pisz, wspomożemy ile się da smile


Polecam blog ośrodka psychoterapii Sensica: http://blog.sensica.eu

Offline

 

#9 2012-06-16 15:02:19

margolcia
Przyjaciółka Forum
Wiek: już z górki
Zarejestrowany: 2009-12-11
Posty: 522

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Istnieje możliwośź zgłoszenia tesciowej na przymusowe leczenie, co byłoby o tyle wskazane, że macie małe dziecko, które babcia swoim zachowaniem demoralizuje.


Tam dom Twój, gdzie kot Twój.
                                                                                         
Wiek średni poznajemy po tym, że szeroki umysł i wąska talia zamieniają się miejscami...

Offline

 

#10 2012-06-17 21:37:16

PIGWA
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2011-03-01
Posty: 5612

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

należy wam tylko współczuc,życie z alkoholiczkąjak piszesz nie należy do przyjemnych
nie pomagajcie jej,jak sięgnie dna może sama zrozumie i się opamieta

Offline

 

#11 2012-06-17 22:51:09

Wiktoriaaa
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-06-14
Posty: 9

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Dziękuje wam bardzo za rady z waszej strony smile Od wczoraj nie pije jak na razie nie odzywa się do nas my do niej zresztą również.Wiem ze to żadne rozwiązanie...porozmawiamy z nią poważnie jak już całkiem dojdzie ( po tym maratonie pijackim ) do siebie .Jak na razie rzadko wychodzi z pokoju i zazwyczaj wtedy kiedy nas nie ma w pobliżu...stara się nas unikać. My już wiele razy staraliśmy się jej pomóc niestety kiedy wydawało sie ze będzie lepiej.... ze sie poprawi ...ze przestanie...to za każdym razem powracała i znów nas zawodziła...itp.Dlatego już nie wiem jakie rozwiązanie wybrać by dla nas było ono najkorzystniejsze i najlepsze bo przecież mamy małe dziecko...ona się z nami nie liczy ma nas gdzieś taka jest prawda bo nawet się niestara tego zmienić...gdyby sama chciała...wykazała chęci...pomoglibyśmy jej.Nie wiem czy jest sens znów wyciągać do niej '' pomocną dłoń '' skoro najwyraźniej ona wcale tego nie chce i to jest przykre przecież ma dzieci i wnuki...choć nie ma już męża bo zmarł kilka lat temu i to właśnie też i przez alkohol...to ma dla kogo żyć ona to wie i wciąż jej się o tym przypomina.Jego rodzice pili alkohol od wielu lat...chciałabym móc skupić się na sobie i swojej rodzinie...żyć swoim życiem a nie męczyć się i zmagać z nałogiem teściowej...żałuje że nie mamy dokąd się wyprowadzić...może wtedy gdyby została sama i spadła właśnie na  ''totalne dno '' obudziła by się ? Nie wiem szczerze to wątpię w to. Zapewne zapiłaby się i tak by skończyła swoje marne życie zresztą do niczego innego to ona takim postępowaniem to nie doprowadzi...ciężkie jest życie z alkoholikiem.

Offline

 

#12 2012-06-18 17:44:09

alonka
Tajemnicza Lady
Zarejestrowany: 2012-01-16
Posty: 95

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Wiktorio, zacznij może szukać pomocy na forach dla alkoholików i współuzależnionych.
A potem w realu: najbliższa poradnia leczenia uzależnień, tam są fachowcy.
To Tobie jest potrzebna pomoc.

Offline

 

#13 2012-06-19 08:23:59

Marta_M
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2012-05-07
Posty: 103

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Zdecydowanie takiej sytuacji polecam Ci, niezależnie od rozmów w domu, poszukać pomocy u specjalistów. Jeśli jest to już tak głęboko zakorzeniony problem to potrzeba tutaj solidnej pracy osoby uzależnionej nad sobą, aby go rozwiązać. Oczywiście wsparcie rodziny jest również bardzo istotne, ale zdecydowanie poszukaj ośrodków dla osób uzależnionych od alkoholu.


Polecam blog ośrodka psychoterapii Sensica: http://blog.sensica.eu

Offline

 

#14 2012-06-19 13:12:05

mada77
Zbanowany
Zarejestrowany: 2012-06-19
Posty: 291

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Droga Wiktorio,popelniaszjeden zasadniczy blad,i-niestety sporo osob zle Ci radzi.Oczywiscie,nie ze zlej woli,po prostu nie rozumieja sedna problemu.Wiem,co pisze,rozumiem Cie doskonale,z serca Ci wspolczuje.Bylam dwa razy w zwiazku z alkoholikem.Myslalam podobnie jak Ty,chcialam ratowac te osoby,leczyc na sile.Nic bardziej mylnego!Alkoholizm to potworna choroba,a zarazem wyjatkowa,inna niz wszystkie.Chory na nia musi miec swiadomosc wlasnej choroby i wyrazic wole leczenia.Nikt inny nie moze brac odpowiedzialnosci za jego chorobe,jest to po prostu niemozliwe.Bardzo dobrze,ze probujecie z mezem z nia rozmawiac,to wspaniale z waszej strony.Jednak na tym wasza rola musi sie skonczyc.A teraz zadbajcie o siebie,ratujcie siebie.Musicie natychmiast sie od mamy Twojego meza wyprowadzic.Nie interesuj sie jej emerytura,tym czy przepija pieniadze.To jej sprawa,jezeli nie chce sie leczyc.Juz wystarczy,ze ona cierpi.Dlaczego jeszcze masz cierpiec Ty,Twoj maz,i co gorsza-wasze dziecko.Zupelnie niewinne,ktore nie musi zyc w patologii.Kochana,czym predzej zmiana mieszkania,moze jakas terapia rodzinna?I przestan zyc w iluzji,Ty jej nie zmienisz.Wrecz nawet pogorszysz sytuacje,bopomagajac jej w utrzymaniu,tak naprawde utwierddzasz ja w tym,ze niewarto sie leczyc,skoro i tak rodzina pomoze,wybaczy,a potem znow picie,przepraszanie,i tak w kolko.Chcesz zyc w takim absurdzie?Alkoholika nie uratujesz,jedynie on sam moze!Nie masz na to wplywu.Dlatego ratuj siebie,swoja rodzine.Pozdrawiam i zycze owocnych przemyslen.

Offline

 

#15 2012-06-21 08:15:57

Marta_M
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2012-05-07
Posty: 103

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Po części poprzedniczka ma rację, jednak nie do końca zgodzę się z tym, że "Alkoholika nie uratujesz,jedynie on sam moze!Nie masz na to wplywu." - zawsze otoczenie ma pewien wpływ, a szczególnie bliscy. Nie w każdym przypadku oczywiście, to logiczne, ale jednak często działa to też w drugą stronę. Osoba, która zmaga się z problemem alkoholizmu najczęściej sama z własnej woli nie chce tego stanu rzeczy zmieniać, bo nie widzi (nie chce widzieć) w tym problemu. Jeśli osoba trzecia byłaby w stanie pomóc dostrzec ten problem, to będzie jednak miała wpływ. A więc uważam, że nie można tak jednoznacznie tego oceniać. Nadal obstawiam, że najlepsze wyjście, jeśli bardzo rodzinie zależy (a chyba powinno, tak na zdrowy rozum), to wsparcie + kontakt ze specjalistą + poszukanie jakiś grup wsparcia dla osób uzależnionych od alkoholu.


Polecam blog ośrodka psychoterapii Sensica: http://blog.sensica.eu

Offline

 

#16 2012-06-21 08:32:44

Qrsywa
Słodka Czarodziejka
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2012-06-11
Posty: 165

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Alkoholizm to choroba polegajaca na sztucznym reguklowaniu sobie spadku napiecia emocjonalnego. Nawet jesli alkoholik odstawia alkohol, to bez terapii nie ma szans na normalne funkcjonowanie. Wielu zmienia sobie uzaleznienie wpadajac w pracoholizm, narkotyki lub hazard.
Jak pomagać?? Soecjalista mówi najwieksza pomoca bedzie brak pomocy. Czyli zajmujesz sie sobą i pozwalasz alkoholikowi ponieść konsekwencje swojego picia. Tylko zderzeznie z rzeczywistoscią brak osłony da mu szanse na to że wreszcie sam zobaczy ze ma problem.
Wylewanie alkoholu?? awanatury?? moralizowanie?? Napominanie?? to największe błedy jakie popełniają osoby zyjace z nałogowcem.
Zostaw teściową niech pije Ty jedyne co mozesz zrobic to zajac sie sobą i swoją rodziną. Ona jest dorosła i niech sama sobie radzi. Jej zycie i jej wybory. im szybciej sięgnie dna tym lepiej dla niej wink

"Jestem alkoholikiem. Potrzebuję Twojej pomocy. Nie rób mi wymówek, nie obwiniaj, nie złorzecz mi. Nie byłabyś zła na mnie gdybym był chory na gruźlicę lub cukrzycę.
Alkoholizm to też choroba. Nie wylewaj mojego alkoholu, to po prostu strata, ponieważ ja zawsze znajdę sposób na zdobycie dalszej porcji alkoholu. Nie pozwól mi wywołać u Ciebie złości. Jeśli zaatakujesz mnie słownie lub fizycznie, będziesz mnie tylko upewniała w złej opinii, jaką mam o sobie. Ja już wystarczająco nienawidzę siebie.
Niech Twoja miłość do mnie i lęk o mnie nie doprowadza Cię do robienia tego, co sam powinienem robić. Jeśli weźmiesz na siebie odpowiedzialność za wszystko, oduczysz mnie podejmowania odpowiedzialności. Będę miał coraz większe poczucie winy, a Ty będziesz się czuła urażona. Nie przyjmuj moich obietnic, obiecam cokolwiek by wyjść z kłopotów. Ale charakter mojej choroby powstrzymuje mnie przed dotrzymywaniem obietnic, nawet tych, o których mówię z początku serio. Nie groź mi, jeśli nie masz zamiaru spełnić groźby. Jeśli raz podjęłaś jakąś decyzję, trzymaj się jej. Nie wierz wszystkiemu, co mówię o Tobie, to może być kłamstwo. Zaprzeczanie oczywistym faktom jest symptomem mojej choroby. Co więcej, najczęściej łatwo tracę szacunek dla tych, których zbyt łatwo można oszukać. Nie pozwól mi mieć nad Tobą przewagi, nie daj się wykorzystywać przeze mnie. Miłość nie może długo istnieć bez wymiaru sprawiedliwości. Nie ponoś za mnie lub nie próbuj oddzielić mnie od konsekwencji mojego picia.
Nie kłam za mnie, nie płać za mnie rachunków. Takie postępowanie zmniejsza lub zapobiega kryzysowi, który mógłby zmobilizować mnie do szukania pomocy. Dopóki będziesz mnie ratowała z każdej opresji, będę mógł zaprzeczać temu że mam problem alkoholowy. Ponad wszystko, ucz się wszystkiego co tylko o alkoholizmie i Twojej roli w stosunku do mnie.
Przychodź na otwarte zebrania AA. Uczęszczaj regularnie na spotkania Al-Anon. Czytaj literaturę i utrzymuj osobisty kontakt z członkami Al-Anon. To są ludzie, którzy mogą dopomóc zobaczyć jasno całą Twoją sytuację.
Kocham Cię
Twój alkoholik"

Wydrukuj ten list naklej sobie na lodówkę i powtarzaj jak mantrę wink

Offline

 

#17 2012-06-21 10:13:28

mada77
Zbanowany
Zarejestrowany: 2012-06-19
Posty: 291

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Zgadzam sie z Toba calkowicie-nie mozna nianczyc alkoholika,bo zamiast motywowac,brnie w swoj nalog.

Offline

 

#18 2012-06-22 09:06:55

Marta_M
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2012-05-07
Posty: 103

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Fakt faktem, "niańczenie" może nic nie dać. Osoba, która ma taki problem może też skutecznie wykorzystywać uległość innych w takim wypadku. Taka osoba jak każdy chory potrzebuje specjalistycznej pomocy, leczenia. Jeśli chodzi o "zderzenie z rzeczywistością", o której "Qrsywa" pisze to często faktycznie jest w stanie w pewnym momencie spowodować, że dana osoba spojrzy "trzeźwo" na sytuację i się obudzi, stwierdzi, że jednak potrzeba pomocy i chce się zmienić. Pytanie jednak pozostaje czy to zderzenie z rzeczywistością zdąży nadejść, zanim dana osoba zejście z tego świata z powodu alkoholizmu. Poza tym, niestety nie każdy jest w stanie w ogóle dojść do tego punktu "otrzeźwienia". Najlepiej jeśli autorka tematu napisze czy coś nowego się dzieje, jakie podjęli środki etc.


Polecam blog ośrodka psychoterapii Sensica: http://blog.sensica.eu

Offline

 

#19 2012-06-22 09:10:52

Qrsywa
Słodka Czarodziejka
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2012-06-11
Posty: 165

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Marta_M napisał:

Pytanie jednak pozostaje czy to zderzenie z rzeczywistością zdąży nadejść, zanim dana osoba zejście z tego świata z powodu alkoholizmu. Poza tym, niestety nie każdy jest w stanie w ogóle dojść do tego punktu "otrzeźwienia". Najlepiej jeśli autorka tematu napisze czy coś nowego się dzieje, jakie podjęli środki etc.

A czy masz na to wpływ?? Jesli ktoś woli pić niż zyc to czy masz prawo mu zabronioc? hmm
jedno co mozesz wtedy zrobić to pozwolić mu zyc jak sam chce a zajac sie swoim zyciem wink

Offline

 

#20 2012-06-22 09:48:31

mada77
Zbanowany
Zarejestrowany: 2012-06-19
Posty: 291

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Z mojego doswiadczenia moge powiedziec,ze zzycie z alkoholikiem to koszmar.Pamietam jak w pierwszym zwiazku z osoa uzalezniona-ylam dwa razy w takim zwiazku-dawalam sie nabierac na ich zapewnienia o porzuceniu nalogu.Potem znow picie i czulam sie oszukana.A bedac w ostatnim zwiazku juz nie bralam na swoje barki odpowiedzialnosci za jegp picia,wiedzialam,ze nie mam na to wplywu.

Offline

 

#21 2012-06-25 11:03:14

Marta_M
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2012-05-07
Posty: 103

Re: Alkoholizm- Jak przetrwać mieszanie pod jednym dachem .

Qrsywa napisał:

A czy masz na to wpływ?? Jesli ktoś woli pić niż zyc to czy masz prawo mu zabronioc? :/
jedno co mozesz wtedy zrobić to pozwolić mu zyc jak sam chce a zajac sie swoim zyciem ;)

Ja jednak obstawiam przy tym, że alkoholizm jako chorobę da się wyleczyć. Oczywiście, że nie możemy brać na swoje barki całej odpowiedzialności, nawet nie o to chodzi. Osoba taka, musi sama dojść do punktu, w którym zdecyduje się podjąć leczenie, jeśli tego nie zrobi to pewnie nic nie pomoże. Ale jednak w wielu sytuacjach osoby bliskie mogą wpłynąć na tą decyzję. Może nie jest to co drugi przypadek, ale jeśli wsparciu bliskich 1 na 100 osób zdecyduje się podjąć specjalistyczne leczenie, to nadam IMHO warto.


Polecam blog ośrodka psychoterapii Sensica: http://blog.sensica.eu

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013