Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

Temat: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Jestem z facetem od prawie 4 lat w związku.Między nami ciągle są jakieś sprzeczki,kłotnie,co chwile rozstania i powroty. Tracę juz rozum... nie wiem czy ze mną jest cos nie tak,czy potrzebuję leczenia u psychologa,czy jednak z nim. Nie jestem idealna z charakteru... jestem osobą atrakcyjną,myślę,że mam poukładane w głowie,mam wiele znajomych. Nie ma praktycznie dnia żebym nie posprzeczała się z chłopakiem... od 4 lat ciągle są kłotnie...około 2 tygodnie temu po raz pierwszy zerwałam z nim ponieważ już mój limit cierpliwości na nasz związek się skończył. Pokłociliśmy sie o to że jak zaprosiłam go na obiad (on chciał jechac koledze zapłacic za paczke a jednoczescie ja byłam umowiona z kolezanką) powiedziałam zeby jechał do kolegi.. on stwierdził,że go wypraszam z domu i zaczął na mnie wrzeszczeć,powiedziałam żeby sie uciszył bo zaraz stad wyjdzie bo ściany są cienkie i nie mam zamiaru żeby pozostali ludzie byli świadkami tego. trzasnął mi laptopem i zaczął jeszcze bardziej wrzeszczeć,kazałam mu wypiep****. Trzasnął drzwiami tak że o mało futryna nie wyleciała. Pózniej pisałam zebysmy sie nie kłocili,żeby miedzy nami było ok. Chciał udowodnić swoje ja i ani buzi nie dawał,pokazywał jak ma mnie gdzieś i jaka to ja niedobra jestem i jak śmiałam mu powiedzieć'wypieps***'. Byłam we Wrocławiu w potrzebie,którą wiedział,że musze załatwic. Pojechałam z kolezanką,jemu proponowałam ale akurat w ten dzien nie mógł. W zwiazku z tym ze udało mi sie załatwic to co chciałam więc pojechałysmy na zakupy. Wydzwaniał do mnie,krzyczał przez telefon,rozłączał się i kazał mi wracać do domu bo stwierdził ze akurat w ten dzien mamy jechac do kina gdzie wczesniej tego nie uzgadnialiśmy. Biorąc pod uwage to,że on jezdzi na motorze musi wyjezdzac za granice nawet na tydzien czasu aby się scigac... ja mu pozwalam. Poza tym nie mam nic do gadania bo wiem,że i tak by pojechał nie patrząc na moje zdanie. ja nie moge pojechac z rodzicami na wakacje bo odstawia cyrki. Zauważyłam,że jak gdzieś wychodzimy to nie zachowujemy sie jak para kochajacych sie ludzi tylko jak dwoje nieznajomych. Ani za ręke,ani przytulić... nic. Brakuje mi strasznie uczucia. ostatnio w związku z tym,że nie wytrzymałam kłotni zerwałam z nim. Tydzien czasu sie nie odzywalismy w koncu napisał do mnie z pretensjami,że sie zle zachowałam.Później chciał sie spotkac,zapewniał jak to jemu zalezy na mnie itp itd. Jeszcze dodam,że w miedzy czasie opowiadał swojemu kumplowi ( jak się rozstalismy) ze jedzie do kuzynki na wakacje bo ma fajne kolezanki,ze sobie szuka juz dziewczyny,że jest nimfomanem,ze ma w dupie to co robie. Porozmawialismy,szkoda mi było tylu lat ze sobą wiec wróciłam do niego. Obiecywał,że bedziemy sobie wiecej uczuc okazywac itp itd. Za kazdym razem kiedy wychodzilismy zero okazywania uczuc. Dzisiaj znowu kłotnia. Chciał się bardzo spotkać. 14.30 dzwoni do mnie,że bedzie za pół godziny. Ja juz czekam wyszykowana... 15.20 pisze co jest grane,on odpisuje ze bedzie za kilka minut.. jest 15.50 jego dalej nie ma. Dzownie a on mówi ze ubiera juz buty. Ja juz byłam troche wkurzona bo nienawidze takiego spóźnialstwa. Pokłocilismy się.. pojechalismy na lody,wszystkie pary za rączke,wpatrzeni w siebie,a my jak dwoje znajomych. powiedziałam mu,że jest cos nie tak... powiedział ze sie czepiam,ze jak chce moge go sama złapac za reke.. może ma racje.. Dzisiaj powiedziałam mu jak juz sie pogodzilismy' ciesze sie ze juz sie nie kłocimy' a on ' zmienmy temat,rozmawiajmy o czyms innym' Dodam ,że to o czym on chce tylko gadac to sex.. Dodałam mu komentarz na portalu społecznosciowym ' kocham cie' a on w prywatnych iadomosciach wysłał mi filmik odnosnie sexu.. powiedziałam ze zaczyna mnie to wkurzac... a on ze nie chce zeby ludzie byli wtajemniczeni w nasze zycie prywatne.  On niby jest kochany... ale ciągle to ja się czuje do dupy przy nim. Ciągle uwazam ze to on jest idealny i super,a ja do bani... juz mnie to dobija. Na prawde coraz czesciej mysle o rozstaniu z nim ale boje sie... boje sie samotnosci,boje sie ze kogos n sobie znajdzie,ze bedzie beze mnie szczesliwy...że mielismy tyle wspólnych planów a teraz wszystko pojdzie do śmieci. Potrzebuję wizyty u psychologa. za każdym razem jest tak,że jak cos pojdzie nie po jego mysli to albo jest bardzo olewatorski w stosunku do mnie,albo zrywa.. Nie mam siły już na nic. proszę o pomoc..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

A ja bym proponowała dla odmiany trochę poolewać jego. Nie umiesz strzelić focha tak jak on? Koniecznie się naucz, bo z takim podejściem to daleko koleżanko nie zajedziesz. Pisałaś na początku, że jesteś atrakcyjna, że masz wielu znajomych... ja bardziej widzę tutaj sytuację gdzie to Ty znalazłabyś kogoś "normalnego" dla siebie, a on ze swoimi fochami dalej by się bujał ....
Jeśli ci na nim zależy, to przede wszystkim musisz uwierzyć w siebie. Facet jak zobaczy, że już nie traktujesz go jako "pana i władce" to może w końcu spuści z tonu.

3

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Problem jest w tym,że jak pojawiaja sie problemy to twierdzi,że nie chce mu się ciagle o tym samym gadać,ale do jasnej cholery ciągle miedzy nami są problemy których nie naprawiamy. On może tylko gadac o sexie,o związku nawet nie ma mowy. Ja  w zwiazku z tym,że jemu cos we mnie nie pasuje staram się to zmieniać i naprawiac,pracować nad sobą... on w ogóle. Jest strasznie pewny siebie i ciagle wine zwala na mnie,ciągle ja jestem winna za wszystko. Spedzamy ze soba na prawde bardzo dużo czasu...niby jest mi z nim dobrze,ale juz sie męczę.. wiem,że jak go nie ma to jest mi strasznie ciezko,ale jak jestem z nim tez nie jest ok. Próbuje rozamwiac ale to nie skutukuje. Ostatnio się z nim rozstałam i nie chce drugi raz ego robic zeby pózniej po kilku dniach ponownie sie schodzic z nim bo to nie ma sensu. Staram sie zawsze dla niego ładnie wyglądać,jak sie pokłocimy ale nie widzimy się to nie chce mi sie o siebie dbac. Pomimo tego jak miedzy nami jest moje życie niestety kręci sie wokół niego. Jestem od niego uzależniona z jednej strony. Niby go kocham,ale jak miedzy nami jest tak strasznie to go nienawidze poniewaz nie probuje nic z tym zrobic. Ja tez czasem się czepiam o pierdoły,czasem prowokuje kłotnie niepotrzebnie... ciągle doszukuje sie winy w sobie. Juz nerwowo nie moge. Szukam pomocy na portalu tym. Nie wiem czuję się jak jakaś walnięta,że nie moge sobie proadzic z własnym zyciem. rezygnuje ze spotkać ze znajomymi tylko po to żeby sie z nim zobaczyć. On niby tez ni spotyka sie ze znajomymi. Jestem do niego przyzwyczajona dlatego tak ciezko mi to skonczyc,tym bardziej ze mamy tych samych znajomych,mieszkamy blisko siebie i mamy ze sobą czesto stycznosc. Postanowiłam nie odzywac sie pierwsza,olać go moze wtedy włączy sie mu myslenie ze cos jest na prawde nie tak. Już po prostu świruję..;/

4

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Dziewczyno, z Toba absolutnie jest wszystko dobrze. To normalne, że zawsze na początku wine za problemy staramy się odnajdywać w sobie. Ja też tak nie raz miałam. Powiem ci jedno. Nigdy...przenigdy, nie wolno "uzależniać" się od drugiej osoby. Musisz mieć swoje życie, nawet będąc w związku. Nie odrzucaj znajomych, wychodź do ludzi. Jak on będzie miał jakieś "ale", to powiedz "możesz iść ze mną jeśli masz ochotę"... Nie można się zamykać w czterech ścianach i "modlić się" do swojego faceta jak do ołtarzyka... to nic dobrego nie przynosi. Nie odzywaj się pierwsza...bądź twarda. Powiedz mu, że jeśli chce być z Toba, to MUSI rozmawiać z Tobą, nawet po milion razy na ten sam temat, jeśli jest on problemem.

5

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Witaj, ja również uważam że poowinnaś go olać, tak nie może być! co ciebie czeka przy nim nerwica . Bycie razem to jest na dobre i na złe wspieranie się pewnie, że zdarzają się fochy dla kobiety to rzecz normalna to pomaga.Ale dziewczyno jesteś zapędzana  w kozi róg i co będziesz w nim siedziała całe życie? Bo jesteś od niego uzalezniona  .Uważam ,że to Ty sobie tak wmawiasz, że nie dasz sobie rady bez niego ,bzdura .Musisz sama uwieżyć w Siebie . Pogoń go na trzy strony , nie pozwól sobą pomiatac!!!!!! Bo teraz na Ciebie wrzeszczy a za chwilę ciebie uderzy ! Trzymaj się ciepło i bądz silną!!!!!!

6

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Związek dwójki ludzi to wspólne wspieranie się, zaufanie, rozmowa. Jeśli chcesz to faktycznie możesz skorzystać z pomocy psychologa, osoby której mogłabyś opowiedzieć to wszystko i poprosić o poradę jak tą sytuację zmienić. Fajnie gdybyście mogli oboje porozmawiać z osobą trzecią o tym problemie. Może chłopak po prostu nie zdaje sobie sprawy z tego, że taki problem istnieje, nie przyjmuje tego jakoś do wiadomości. Może gdyby naprawdę zrozumiał jak jest, zmieniłby się.

7 Ostatnio edytowany przez strawberrykiss (2012-06-08 10:19:12)

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

napisałam do niego wczoraj,po tym jak dodałam na jego portalu miłe słowa,on to olał i wysłał mi własnie filmik na temat sexu 'brakuje uczucia i tego zebym sie czuła dla kogos wazna a ty mi tego juz od jakiegos czasu nie dajesz...nie nie rozwalałam tego dlatego ze mi na tobie nie zalezy tylko ze w naszym zwiazku juz uczucia nie ma. Mówisz ze jestes milutki i co z tego ? na byciu milutkim związku sie nie buduje '  Odpisał mi'Zachowujesz sie jak dziecko, powaznie. Wczoraj byla rozmowa na ten temat i znowu to samo!!!!!! dziewczyno wez sie ogarnij bo ja z toba nie wytrzymam!!'

8

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Na Twoim miejscu już dawno bym to zostawiła i zaczęła bez stresu i normalnie żyć. Powiem Ci z mojego doświadczenia jak taki facet u mnie zrobiłby jakaś scenę to od razu bym odłożyła słuchawkę i powiedziała do niego spadaj na zawsze. kobietę powinno się traktować jak skarb który jest najdroższy w życiu.

Kiedyś byłam w związku którym zapędziłam się i tolerowałam wszystko, lecz w pewnym momencie pomyślałam jak nie ten, to będzie inny mężczyzna który pokocha mnie taką jaką jestem bez jakichkolwiek zarzutów i kłótni, jeśli mu coś nie będzie pasowało to usiądzie i porozmawia ze mną na spokojnie!!!

Otwórz proszę oczy i zacznij normalnie żyć.

9

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Przecież on Tobą gardzi. Zwłaszcza tego nie powinnaś mu wybaczyć. Chyba że gardzisz sobą sama... Ale to byłoby zbyt straszne. Wiesz, że masz tylko jedno życie, prawda?

10

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

napisał mi sms'rozmawialismy o twoim zachowaniu i dzis znowu to samo' ja' napisałam ci wczoraj ze cie kocham,a ty totalna olewka na to. jacys tam znajomi lubią to a ty totalnie w dupie to. To nie było tylko wczoraj,tak jest ciągle.Zamiast tego wysyłasz mi link o sexie. rece mi opadaja,a chyba bardziej jest mi przykro. Masz zupełnie gdzies moje uczucia.Wczoraj stwierdziłes ze sie nie tak zachowuje,poprawiłam swoje zachowanie,ale jak ja ci cos powiem ty nic ze swoim nie robisz.' on'wolałbym zebyś mi to powiedziała i pokazała a nie zamieszczała na tablicy po czym masz jakies chore prenesje ze nie dałem lubie to. ' ja ' wiesz co ? szkoda słow. nie mam juz o nic pretensji. zanim zaczniesz doszukiwac sie we mnie negatywnych rzeczy,zacznij od siebie i zastanów sie ewentualnie czym to jest spowodowane. Juz nic miłego dla ciebie nie zrobię skoro w ten sposob sie zachowujesz. jak chciales zebysmy wrócili do siebie miało byc inaczej,było na jeden dzien po czym dalej to samo.' on ' jak myslisz długo wytrzymam  twoje zachowanie ?' ja 'a jak myslisz długo wytrzymam to ze nie potrafisz ze mna rozmawiac i słuchac tego co mam do powiedzenia ? jak długo wytrzymam ze w zwiazku nie potrafimy sobie okazac uczuc ? moze kiedys to do ciebie dotrze jak stracisz,ale widze ze jeszcze nie pora na to. Jezeli nie mozesz zrealizowac tego o czym rozmawialismy jak wracalismy do ciebie to ja ciebie przy sobie nie trzymam' on ' ty sie dobrze czujesz ? dzien w dzien robisz mi dym' ja 'bo moze brakuje mi zwiazku gdzie dwoje ludzi sie słucha,okazuje sobie uczucia i potrafi ze soba rozmawiac.Własnie dlatego jest mi zle bo masz gdzies boje uczucia.Nie chce juz o tym rozmawiac bo zamiast cos zmieniac jest jakies chore udowadnianie sobie nie wiadomo czego' on ' kiedy mam okazywac jak mi dym robisz 24h. co chwile znajdujesz sobie cos nowego' ja  Ciągle moje rozmowy z toba sa o tym samym tylko ty nic nie potrafisz zmienic. Wolisz udowodnic swoje ja zamiast przyjsc normalnie pogadac czy przytulic.' on ' nie mam ochoty sie do ciebie przytulac jak robisz mi awanture.' ja ' nie przytulaj nie okazuj uczuc,nie rozmawiaj. ok. Nie zamierzam sie kłocic czy to w zwiazk czy tez po kolezensku. Myslałam ze sie dzis spotkamy ale skoro nie wiesz o której wracasz to biore sie za swoje sprawy. przyjemnego dnia'    On twierdzi,że robie mu dym własnie przez to,że z nim rozmaiwam,ze mówie mu co mi nie pasuje,on sie zaczyna obruszac ze jak mi cos moze nie pasowac,ja sie zaczynam wkurzac i dochodzi do kłotni .... po to wysłałam rozmowe moją przez sms zebyscie mogli mi na prawde doradzic czy ze mną jest cos nie tak bo byc moze opisując jakies poszczególne sprawy nie jestescie w stanie. proszę mi doradzic co powinnam w tej sprawie zrobic. Dodam ze po ostatnim smsie się nie odezwał

11

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

4 lata chodzicie ze sobą, bo trudno to nazwać związkiem i ciągle się kłócicie. Chyba oboje jesteście lekko walnięci smile Jak z tego ma coś być to oboje powinnieście poszukać porady. A jeśli nie, to daj sobie dziewczyno spokój. Być może jest on bardzo impulsywny i te twoje fochy doprowadzają go do furii. Tylko co dalej ? Zacznie ciebie bić ? Inna sprawa że kobiety niestety potrafią naduzywać tych fochów i ciosania kołków. Potem efekt jest taki jak u twojego, albo facet odchodzi (i jest oczywiście świnią), albo zostaje i olewa. I jakoś trwają.
Natomiast zupełnie źle jest kiedy się w związku nie potrafi rozmawiać, przytulić. To już jest chore i nie wróży dobrze.
Czyli pochrzaniłem, pochrzaniłem jak to dziadek smile a jako facet radze Tobie: daj sobie z nim spokój.

12

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Ja także uważam,że ciągłe kłotnie są nienormalne. Moi rodzice są ze sobą ponad 20 lat,a nie zdarzyło im się przez ten okres rozstać czy miec jakąś powazniejszą awanturę. Praktycznie w ogóle sie nie kłocą. Jest cisza i spokój. Natomiast w rodzinie mojego partnera wszyscy są bardzo nerwowi,ciągle sie kłocą,krzyczą do siebie.. nie mówię teraz nawet o rodzicach,ale o dalszej rodzinie. pojechałam na świeta i byłam świadkiem tego jak rodzina się kłociła i jakie cyrki odstawiała. Jego rodzice raczej tez nie okazują sobie uczuć i warczą do siebie. Nie jestem do tego przyzwyczajona dlatego tak bardzo mnie dobijaja ciągłe sprzeczki i właśnie brak uczucia i szacunku do siebie. Tylko w dzisiejszych czasach tak ciężko znaleźć kogos normalnego,ale z drugiej strony być z kims i się mordować codziennie to chyba lepsza jest samotność. Napisałam na tym forum bo sobie ze sobą juz nie radze i ze swoim związkiem,ale myślę,że pora wziąć się za siebie i zacząć decydować o swoim życiu w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ludzie mają gorsze zmartwienia niż to,że się nie mogą dogadac z partnerem. dziękuję za wszystkie wypowiedzi

13

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Czyli ma to dziedziczne można by rzec. Nie idź dalej w to. Potrzebne jakieś deprechy w konsekwencji ? Albo pełna toksykologia ? Chyba nie, chociaż my ludzie mamy tak czasami że próbujemy głową mur przebić. W tym wypadku nie ma najwyraźniej to sensu.

14

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

wystarczy mi, że przeczytałam kilka pierwszych linijek..... kurna skoro to takie toksyczne to jak widzisz wspólną przyszłość? Na to pytanie sobie odpowiedz, czy wierzysz w to, co się za kolejne 4 lata zmieni i czy jestes w stanie to udźwignąć.
Jeśli odpowiesz sobie NIE, to chyba jasne rozwiązanie.

15

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Po tak długim czasie negatywnych stosunków pomiędzy Wami jest bardzo trudno przywrócić je do normalnego stanu, bo obecny na pewno normalnym nie jest. Powinnaś zadać sobie pytanie, czy on według Ciebie będzie chciał naprawić ten związek? Czy myślisz, że jest w stanie zebrać się w sobie i wykazać inicjatywę, chęć poprawy/naprawy tego co jest, czy myślisz, że zrozumie w końcu to co mu od dawna powtarzasz?

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Rozstań się z nim dla własnego dobra,wycisz się,nie spotykaj się z nim,może rozłąka nim wstrząśnie i facet będzie chciał normalnie rozmawiać o zmianach w waszym zwiazku,o uczuciach.Bo jesli tak ma wygladać wasze dalsze zycie,to nabawisz się nerwicy w szybkim tempie.Masz prawo domagac się czułosci,trzymania się za ręce,mówienia o uczuciach..niech to on sie ogarnie,bo ślepy jakiś,chce powtarzać błędy swoich rodziców,masakra.

17

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Wczoraj napisał koło 17-stej powiedział'jestem w domu jak chcesz to przyjeź' . Po tym jak olał mnie powiedziałam ze nie przyjezdzam. Później rozmawialismy chwile przez telefon bo wieczorem sprawdzał czy nigdzie nie wyruszyłam bez niego. nasza rozmowa oczywiście wyglądała oschle. Później ' dobranoc.jutro jade do świdn. do 14 moze wrócę.' dzisiaj od samego rana nic sie nie odezwał,ja przed trzecia do niego dzowniłam i pisałam sms co robi bo mial byc do 14-stej.. w koncu o 15-stej odebrał łaskawie i mówi,że jest jeszcze przy motorze i moze zaraz bedzie sie zbierał. powiedział tylko pa i tyle wink napisałam mu sms 'zaraz wychodze takze przyjemnego dnia,pa wink' nic nie odpisał,jakby totalnie w dupie mnie miał. Znajomi zapraszali mnie na grilla także pomimo wyrzutów sumienia zbieram się i jade.

18

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..
strawberrykiss napisał/a:

Wczoraj napisał koło 17-stej powiedział'jestem w domu jak chcesz to przyjeź' . Po tym jak olał mnie powiedziałam ze nie przyjezdzam. Później rozmawialismy chwile przez telefon bo wieczorem sprawdzał czy nigdzie nie wyruszyłam bez niego. nasza rozmowa oczywiście wyglądała oschle. Później ' dobranoc.jutro jade do świdn. do 14 moze wrócę.' dzisiaj od samego rana nic sie nie odezwał,ja przed trzecia do niego dzowniłam i pisałam sms co robi bo mial byc do 14-stej.. w koncu o 15-stej odebrał łaskawie i mówi,że jest jeszcze przy motorze i moze zaraz bedzie sie zbierał. powiedział tylko pa i tyle wink napisałam mu sms 'zaraz wychodze takze przyjemnego dnia,pa wink' nic nie odpisał,jakby totalnie w dupie mnie miał. Znajomi zapraszali mnie na grilla także pomimo wyrzutów sumienia zbieram się i jade.

No i słusznie. Jak napisała Wilczyca, może jak go zaczniesz odstawiać to pójdzie po rozum do głowy. Ale najlepiej daj sobie spokój.

19

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

tak jak napisałam wczoraj o 15 łaskawie odebrał ode mnie,powiedział,że moze zaraz będzie sie zbierał,a ja jak głupia cały dzień czekałam aż sie odezwie. Po 16-stej pojechałam po znajomych i na grilla. Około 17-stej odezwał się pan i władca z wielkimi pretensjami jak ja mogłam gdzies bez niego wyjść,a sam sie pisał na tego grilla bo w wiekszości to byli jego znajomi. Byłam ponad 50km od miejscowości w której on mieszka. Powiedział,że mam wracać do domu i do niego przyjechać,a nie jakiś jeb*** grill mi w głowie. Powiedział,że jeżeli chce na niego iść to mam po niego przyjechać. Powiedziałam,że przeciez ma samochód wiec niech przyjedzie to razem posiedzimy,bo nie bede tyle kilometrów samochodem robic żeby specjalnie po niego jechać. Nie pojechałam do niego,on nie przyjechał na rożno. Do dzisiaj cisza w eterze. Istnia tragedia normalnie

20

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Zostaw go.. On Toba gardzi i wie, ze zawsze do niego wrócisz jak wierna suka swego pana przepraszam Cię za takie bezpośrednie zdanieale taka prawda.. pokaż ile jestes warta! Jestes piękna, młoda i masz poukładane w głowie! Działaj kochana ;-)

21

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Akurat trafiło się tak,że napisał do mnie chłopak. Pisaliśmy ze sobą i wydaje się całkiem sympatyczny,mamy wspólnych znajomych,jest niczego sobie. Bardzo chce się spotkać żebyśmy mogli się poznać i porozmawiać. Problem w tym,że jestem w związku.. on o tym nie wie,ale ja bym się czuła nie tak jak trzeba.Z jednej strony obawiam się,że jak nie spróbuje to wiecej mi się taka okazja nie trafi i mogę tego żałować,ale z drugiej mam partnera od 4 lat i tak od razu spotykac sie z kims innym ? Brzydzę się zdradą. Co byście zrobili na moim miejscu ?

22

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Zgadzam sie z Dobrym duszkiem Obudz sie dziewczyno Nie masz nic do stracenia,mozesz tylko zyskac Skoro nie chcesz odejsc to pokaz mu ze nie bedzie Cie tak traktowal Ale niestety musisz byc konsekwentna i cierpliwa Bo moze to troche potrwac Z tego co napisalas jasno wynika ze facet wie ze zawsze mu wybaczysz ze zawsze wrocisz Doceni Cie kiedy zrozumie ze moze Cie stracic A wtedy moze byc tylko lepiej Latwo nie bedzie Ja przetrzymalam 6 mcy i nauczyl sie szacunku Zrobisz jak zechcesz Nie namawiam

23

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Przeciez nie musisz od razu zdradzac.Masz prawo do spotykania sie z innymi ludzmi,a nawet powinnas Jezeli zle sie z tym czujesz to powiedz mu ze masz kogos Najwazniejsze jest zeby patrzec na swoje odbicie w lustrze bez obrzydzenia Samo spotkanie to jeszcze nic zlego A jak bedzie to czas pokarze Nie zamykaj sie na ludzi Bywa ze potem nie mozna juz wrocic do zycia bez fachowej pomocy

24

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

nie pozwalaj sobie żeby cię tak traktował!
jesli teraz nie możecie dojsc do porozumienia to po slubie będzie tylko gorzej
poznałas co się dzieje u niego w rodzinie wiec sama wyciągnij wnioski żebys pózniej nie żałowała

25

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Dawno tu nie zaglądałam. Więc od czego zacznę ?! Ostatnio były zapewnienia że między nami będzie juz ok i w ogóle. Z piątku na sobotę miałam jechac z jego rodzicami i jego znajomym na tor wyścigowy ponieważ tam przebywał. Juz byłam wyszykowana,wszystko przygotowane bo miałam jechać na 100%,ale gdzieś z godzinę przed tym jak miał mi budzik zadzownić obudziłam się cała zielona,strasznie źle się czułam,wymiotowałam,miałam stan podgorączkowy i ustać na nogach nie mogłam. Czekałam do ostatniej chwili aż mi przejdzie(brałam tabletki,piłam herbatę miętową) niestety nic nie pomogło. Zadzwoniłam do jego mamy ledwo żywa,że nie dam rady jechac z nimi bo to jest 4 godziny jazdy  a się bardzo źle czuje. Ona,że ok ,że nie ma problemu. zaraz po tym jak rano sie obudziłam miałam do siebie ogromny żal,że nie pojechałam. W nocy takze go poinformowałam,że nie przyjade i go przeprosiłam bo bardzo chciałam być przy nim w ten dzień kiedy miał wyścig. Rano zadzwoniłam do niego i powiedziałam,że juz sie lepiej czuję i że moge przyjechac,że nawet sobie transport załatwiłam(pominę fakt,że moja taksówka do miejsca gdzie on przebywał kosztowała 600zł) ale byłam wstanie to zrobić. On,że jego rodzice są strasznie źli,że nie pojechałam bo hotel zarezerwowali (nie rezerwowali mi osobno,tylko miałam spac  jego mama wiec podejrzewam ze to jeden grzyb czy ona śpi ze mną czy beze mnie,ale może się mylę) i że się tak nie robi. Powiedziałam,że bardzo mi zalezy zeby byc przy nim teraz i ze pojade żeby tylko po mnie wyszedł bo nigdy tam nie byłam. On,że nie ze mam kasy nie tracic i nie zachowywac sie jak dziecko. Napisałam mu sms,że widze,że mi bardziej zalezy na tym żeby byc przy nim niz jemu i ze pozostawię to bez komentarza. napisałam mi sms" nie pisz do mnie,daj mi teraz spokoj bo nie chce się denerwowac przed wyjazdem' Ok. Nie pisałam do niego. Cały dzień sie do mnie nie odezwał. dzisiaj rano napisałam do niego bo nie wiedziałam czy cos sie stało czy jak czemu jest tak zajety ze nie ma czasu sie odezwac a on ' własnie rodzina przyjechala i kumpel'   wkurzyłam się troche bo w pozniejszej rozmowie napisał,że jak chciałam mogłam przyjechac a jak z nim rozmawialam przez telefon to totalnie mnie olał,kazał mi nie przyjezdzac wiec skoro ciagle mi powtarzał ze mam nie przyjezdzac(a wczesniej jak mialam jechac z jego rodzicami nalegał,że mam jechac) to sobie odpusciłam i nawet lepiej bo zaoszczedziłam 600zł. W każdym bądź razie tak mnie wkurzyło to ,że dzisiaj  powiedział,że mogłam sobie przyjechac jak chciałam,ze napisałam mu ze gdzie te zapewnienia odnosnie tego ze ma byc lepiej w zwiazku. Odpisywał mi na odwal się. To w koncu sie wkurzyłam i powiedziałam mu żeby zajął się swoim życiem bo bycie w zwiazku mu w ogole nie wychodzi i że ma mi juz nie odpisywac bo to nie ma sensu. Nie odpisał nic. Czy to ja jestem rąbnieta (chodzi mi o tą sprawę,a nie o to,że z nim byłam,czy tez jestem) czy on jest walnięty ? Idę do psychologa,już jestem zapisana,ale chciałam się jeszcze zapytac kogos komu nie bede kasy wykładać na stół,tylko osób obiektywnych.

26

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Witam Cię strawberrykiss wink czytjąc twoją historię mam wrazenie ze czytam własną mam tylko 20 lat, a jestem niemalze w identycznej sytuacji.. Takie wiec rowniez jestem z moim chlopakiem 4 lata, zaczelismy chodzic w technikum, żadna ale to żadna moja przyjaciółka mu nie odpowiadała, odciął Mnie od kazdej, chodzilismy do jednej klasy po szkole spotykalismy sie razem, mamy wspolnych znajomych( bo ja odkąd jestem z Nim nie mam praktycznie nikogo ) rozstawalismy sie po 20 pare razy( wiem wiem jak to brzmi, dziecinnie głupio ) ale niestety tak jest, ja nie mialam nikogo innego oprocz Niego zadnej przyjaciolki zadnego przyjaciela doslownie nikogo, i z tej samotnosci ciagle wracalam klocilismy sie, wyzywalismy, nie rozmawialismy wog, dni w ktorych bylo dobrze przez te 4 lata, mogłabym  na palcach, policzyc, i teraz od 3 m.5 m-ca jest za granica to juz totalny koszmar, i wlasnie doklanie tydzien temu sie rozstalismy On mi grozil ze sam to zrobi ze nie bedzie sie oddzywal, i juz tak bylo dlatego ja teraz postanowilam to zrobic i nie oddzywalam ale, ale dzis potrzebowalam nr tel do naszjej znajomej  i napisalam odpisal mi na tym koniec. Strasznie sie mecze w tym zwiazku, bo Ty przynajmniej wiesz ze go kochasz a ja nawet nie wiem co czuje owinął Mnie wokół palca zabral wszystkich i uwaza ze jest wladca malo tego pewny jest ze wroce.. Jesli czujesz sie samotna masz problemy w domu, nie masz przyjaciol moge z Tb pogadac tak zwyczajnie nie tylko o zwiazkach o wszystkim wink) Pozdrawiam wink

27

Odp: Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

hej wink to i ja sie przylacze do rozmowy... zaczne moze od  pytania czy wypowiada sie tutaj jakis psycholog ??? albo moze facet i to duzo starszy (chodzi mi o doswiadczony zyciowo,ktory juz sporo wie o zyciu), ktory odpowie na pytanie : dlaczego faceci odcinaja wlasnie kobiety od znajomych ,owijajja nas wokol palca, rozkochuja a pozniej ,ze tak brzydko powiem wypinja tylek, zostawiaja,nasze slowa,zdanie, sa spychane na tor dalszy ??? liczy sie to czego chce facet a slowa kobiety,prosby,rozmowa i to oczym mowi od dluzszego czasu tak jak w przypadku truskaweczki, sa totalnie olewane ??

chciabym zeby ktos odpowiedzial mi na te pytania, a teraz ja opowiem swoja historie :


jestem z facetem 8 lat, moze nawet dluzej ... mam 28 on 32. I kolo macieja,powroty,rozstania i tak w kołko ... kocham jego ,jak jego nie ma jest mi bardzo zle ,placze i boli ze sie nie udało, ze ja jego chce za meza,z nim chce miec rodzine nie chce miec innego zdjecia w sypialni w ramce z innym facetem jako mezem itp. I kiedy sie klocimy to placze ,popadam w doly, teraz nawet mialam ponad tydzien chrobowego bo sie poklocilam i nie mialam ochoty chodzic do pracy ... zachowalam sie niodpowiedzialnie wiem... ale poszlam po zwolnienie,udalam nieco chora ( pomijajac fakt ze bylam nieco przeziebiona ale nie do takiego stopnia by nie chdzic do pracy) ... czy to jakies uzaleznienie ? czy ja sobie wmowilam ze to musi byc on ??
juz sie ukladalo,bylo naprawde fajnie, nie musimy sie kocic, w zasadzie nie mamy o co, fakt byl czas ze ja wariowalam sad / tongue tzn czepialam sie wszystkiego, robilam seceny,mialam napady zlosci, rozrywalo mnie w srodku jak czegos nie chcial zrobic, albo gdzies ze mna wyjsc, wydzieralam sie na niego ,bo np ze mna na spacer nie wyszedl a z kolega pojechal na ryby / jak ja chcialam wyjsc ze znajomymi na impreze a on nie chcial zebym szla to siedzialam w domu, po czym ja np popwiedzialam jemu to ty nie jedz na ryby w takim razie ,a on i tak pojechał ... juz wtedy moglam zauwazyc ze moje zdanie nie ma znaczenia a jego potrzeby sa stawiane na 1 miejscu sad tylko nie wiem dlaczego tak sie dzieje ??? dlaczego faceci tak sie zachowuja, ze udaja ze nie wiedza o co nam chodzi ?? moj tak udaje jak z nim rozmawiam ,mowi  "ale oczym ty chcesz pogadac" ,  kiedys krzyczlaam od jakiegos czsu staram stonowac i mowie spokojnie ale on udaje jak by mial niedorozwój mózgu  !! ze tak brzydko powiem sad !!! poprostu nie chce mnie wysluchac,robi cos przy komputerze udaje ze nie ma czasu albo jest zajety, jednego dnia mowi mi ze chcial by mnie za zone itp ze dziecko ,rodzina jest wazna dla niego, a kiedy juz na powaznie chce pogadac ze moze o slubie pomyslimy toon mowi mi " ale ja nie chce zadnego wesela, nie chce juz z toba rodziny zadnej i slubu"
o co tutaj chodzi ??? jednego dni jest ok, chce ze mna budowac przyszlosc, mowi o weselu ale ze male wchodzi w gre, a za pare miesiecy zupelnie cos innego,  ?? mowi ze on nie chce zdnaego slubu ,a jak mu mowie ze pare miesiecy temu mowil co innego, ze chce maly slub i wesele na mala liczbe osob to dlaczego teraz zmienia zdanie, mowi ze  " zartował" yikes yikes yikes

Teraz sie poklocilismy bo wynajol mieskzanie i mi nie powiedzial a ja myslalam ze juz je urzadzimy w przyszlym roku,ze sie wszystko ulozy itp, ze bedziemy tworzyli rodzine itd... i obrazilam sie na niego ,mowiac jemu ze ja powinnam wiedziec o takim czym ze on cos wynajmuje, ze ja myslam ze juz je zrobimy i wrocimy do Pl za rok, nie odzywalam sie do niego o to... on nawet nie przyszedl i nie powiedzial ze glupio wyszlo lub cos innego ... ja zaczelam rozmowe bo siedzialam sama w drugim pokoju i zapytalam jego czy dalej zamierza bawic sie tak ze mna i uwaza ze nie ma zadnego problemu , on " ja juz ci tlumacze wszystko dalczego wynajolem..."
jego JA !! on ma racje ja powinnm przytaknac ale mi chodzi o to ze ja nic nie wiedzialam o tym a nie ze wynajol ,ze powinien ze mna pogadac itp... i co dalej nie zalagodzil sytuacji ... pyta o pierdoly typu: czy rachunki oplacone, czy choinke ubieramy na swieta ...
A ja siedze i placze w pokoju, ze tak mnie olewa, ze ja tyle bym dla niego zrobila a on dla mnie nic w zasadzie, ze caly czas liczy sie to czego on chce, a ja jestem w tyle... cala wine probuje zwalic na mnie,bo ze ja zapisalam sie na kurs i on wiedzial o tym ostatni ,a ja mu przez 4 miesiace mowilam o kursie ze podejmuje chyba decyzje i bede szla na niego, poprostu mnie nawet nie slucha co ja mowi do niego ,nie interesuje go nic procz on sam siebie !!!
OD 8 lat ciagle kupuje nieruchmomosci i sprzedaje, nie ma mowy o slubie,dzieciach, tzn jest tylko rozmowa ale nic nie wcielamy w zycie razem ... jednego dnia rozmawiamy ,snujemy plany i ja mysle ze bedzie juz kolorowo ,po czym on zmienia nagle plan a ja sie przez to kloce z nim !! jednego dnia chce otowrzyc restauracje, drugie mowi ze to zly pomysl ,jak mu mowie by dazyl do tego bo od kad go poznalam chcial miec swoj lokal ,swoja restauracje,wiec mu powiedzialm ze to dobry pomysl i by sie nie bal czy mu pujdzie, zeby sprobowal to mi powiedzial " gadasz glupoty, ty nie masz glowy do biznesu, ja juz nie chce rsstauracji i bym przestala mu dupe truc" cos w takim stylu, nagle zmienl zdaniei caly czs tylko odklada na lokale,kupuje ,sprzedaje, siedzi w nieruchomosciach na necie i patrzy co by sprzedac i za ta kase kupic ... i tak w kolko a ja zajelam sie soba, robie kursy kosmetyczne i chce po nowym roku zmienic prace... on nie rozumie ze obie kursy by wlasnie wiecej kasy odkladac ,by jiec swoja prace kasjerki plus robic co dodatkowo ,bo tak ciezko mi odlozyc, czepia sie mnie ze ja ma caly czas mniej niz 100e na koncie swoich pieniedzy ... ale inwestuje w siebie. Fakt mialam okres ze kupowalam caly czas bez sensu, ciuchy, kosmetyki,pierdoly do domu,a pozniej co jakis czas zmienialam ,stare wydawalam ,nawet byly takie ktorych nie ubralam na siebie i oddawalam, teraz wiem ze to glupota byla... ale  moze jak on by ze mna cos chcial miec  bylo by inaczej, mialabym motywacje. Problem w tym ze on by chcial kupic ze mna mieszkanie a nie mysli o ślubie sad sad !!! dla mnie to sprzecznosc... slub jest dla mnie wazny, cala ta ceremonia,wesele, chcialabym to przezyc i mu to mowie, ale on mi nie potafi powiedziec co jest wazne dla niego : CZY RODZINA I MALZENSTWO CZY KARIERA ... JA NIE MAM PIJECIA BOON MA CO DRUGI DZIEN INNY PLAN NA ZYCIE sad A JA NIENADĄZAM ZA NIM ... CHCIAL BY DZIECKO ALE JA MOWIE ZE MA BYC WESELE,SLUB , ze przemyslam to i duzy faktycznie jest bez sensu ,takie wielkie wesele, i  jesli che do tych 40 osob to zorganizujmy sie ... ON : ALE JA ZADNEGO WESELA NIE CHCE, MOZE BYC SAM SLUB ,W URZEDZIE BYL BYL JAK CHCESZ ... ale pare miesiecy temu rozmowa wygladala inaczej i tak caly czas a pozniej mowi ze ja sie kloce ale jak mam sie nie klocic ajk ma byc dobrze bez rozmowy, a jak zaczynam rozmawiac i chce wcielic cos w zycie on sie rozmysla sad sad ,nalgle nie chce miec ze mna dzieci ,rodziny ,slubu ... a mowi bysmy samochod na pol kupili ???

CZY KTOS ROZUMIE TO ZACHWANIE ???  chodzi o to ze ja doluje sie strasznie i tak jak dziewczyny poadam w dół, odcinam sie od ludzi ,tylko moj duł nie trwa dzien ,dwa ale nawet po pare tygodni... chodzi o oto ze gdybym wiedziala ze wynajol mieszkanie nie bylabym zla, ale on uwaza ze ja nie musze wiedziec, powiedzial mi dzisiaj " a jesli bede chcial sprzedac to tez mam ci mowic"
poczulam sie jak ktos obcy a nie partner do zycia ???

uwazam ze wariuje juz z ta sytuacja z tym jego zmiennym zdaniem !! tez potrzebuje psychologa, zna kots we Wrocku jakiegos albo przez interent kogos, kto udziela porady dobre, moze z opola albo okolic ? Truskweczka pisala ze jezdzi do Wroclawia,moze tam masz kogos polecenia ? jak bede na urlopie musze sie wybrac bo ja nie dje sobie rady ze swoimi dolami zyiowymi ,cokolwiek moj facet zle zrobi nie tak jak bym chciala,albo poprstu nie poinformuje mnie o czyms i sam podejmie jakas nagla decyzje ja sie doluje !!!
probowalam teraz z tym mieszkaniem tego nie robic, probowalam ,napisalam nawet jemu esa " juz ok ,nie gniewam sie, zrobiles jak chciales" a pare dni pozniej awantura,foch po calosci !!! bo to we mnie seidzialo ze jednak powinnam wiedziec

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Proszę o pomoc bo już nie mogę sobie ze sobą poradzić..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024