Witam.Moje życie bardzo się zmieniło ostatnio,z małżeństwa nie zostało już nic,za wiele bolesnych słów padło. Boję się że nie sprostam roli samotnej matki.Jak wy drogie mamy,które same wychowujecie dzieci radzicie sobie?
2 2012-05-24 10:06:49 Ostatnio edytowany przez babie lato (2012-05-24 10:08:36)
Ewelinko, ja nie z własnego doświadczenia (chociaż właściwie mogłabym nazwać się samotną matką, jestem w ciąży, nie mieszkam z facetem, widujemy się kilka razy w tygodniu), ale z doświadczenia mojej Mamy mogę Ci powiedzieć, że czasem lepiej samej wychować dziecko niż tkwić w złym związku. Moja Mama wychowywała mnie sama od zawsze, mimo, że moi rodzice rozwiedli się w moje 3 urodziny dopiero.
To, że sama wychowujesz Córeczkę, nie znaczy, że musisz być samotna
Twoja Kruszynka jest jeszcze malutka i wymaga na pewno poświęcania Jej bardzo dużo czasu, ale czym będzie starsza tym Tobie będzie łatwiej
Może poznasz jeszcze kogoś kto pokocha Ciebie i Twoją Córeczkę, a na razie masz na pewno wokół siebie kochających ludzi, którzy pomogą Ci przy Malutkiej
Ponadto jesteś na pewno cudowną Mamą i Twoja Córka wyrośnie na wspaniałą Kobietę, która będzie Ci wdzięczna, że zapewniłaś Jej piękne dzieciństwo ![]()
Pamiętaj, że nie możesz się załamywać, bo masz dla kogo żyć
A Dziecko wyczuwa wszystkie emocje
ewelina co się u Was podziało???
na początku na pewno będzie ciężko.. ale później wpadniesz w wir tego życia i nawet nie będziesz zwracała uwagi na to, że nie ma u boku mężczyzny ... kurde.. zmartwiłaś mnie..
Ewelina co się u Was dzieje ??
Babie lato ma troche racji lepiej wychowyac dzidzie samotnie niz trwać w chorym związku , na początku na pewno bedzie ciężko ale Ty silna babka jesteś dasz rade ![]()
ale czemu wogule tak piszesz co sie stało ????
Ewelina.. trzymaj się dzielnie :* być może jeszcze nie wszystko stracone !!
Ewelinko sprostasz!!!!
Wiesz, lepiej być samotną matką, niż cierpieć przez całe życie tylko dlatego, że ma się dzieciątko...
Na początku zastanawiałam się, czy nie dac szansy tatusiowi mojej malej, ale po którymś wyzwaniu, ubliżeniu doszlam do wniosku, że nie warto!!! Nie warto cierpieć i pozwalać na to, żeby dziecko widzialo jak mama cierpi!
Służę pomoca i radą bo jestem samotną matką, ale to nie znaczy, że zostawioną na pastwę losu. Mam rodziców, przyjaciół, na których mogę liczyć ![]()
Nie mówie, że zawsze było kolorowo, bo na początku gubiłam się w tym wszystkim i nie ogarnialam, ale teraz po roku już do tego przywykłam i jestem najszczęśliwszą samotną mamą
![]()
Ewelinko pisz jak Ci będzie źle, pomogę
:*
Dziękuje za dodanie otuchy.
Poprostu od dluższego czasu u nas się nie układa,nie umiemy ze sobą rozmawiać ,a do tego tesciowa.
Otóż ona wiecznie mi truję że to nie tak powinnam robić,tego Nadi nie dawac a jak Nadia sie przewróci to taką tragedie robi ze nie uwazam na nią itd a mój co udaje że przeciez nic takiego strasznego jego matka nie mowiła ,że ona taka jest ale mnie boli to że nigdy nie stanie w mojej obronie,nigdy jej dosadnie nie powie że to nasze dziecko i po swojemu wychowujemy,ona nie szanuje zasad jak wychowujemy Nadie .Jak nie pozwalam by dawała Nadii czekolade to po kryjomu jej do buzi pcha a mój co?nie widzi tego.Zamiast spedzić z nami czas poleciał popatrzec jak kumpel w piłke gra,nawet nie zapytał czy mam ochote tez pójść itp.W domu gdy robie nam kawe i chce posiedziec razem nawet film obejrzec to ona zaraz leci do komputera grać a ja zostaje sama w pokoju,tyle razy mowiłam że chciałabym posiedziec z nim,to sie obraza i na chwile usiądzie ale co z tego jak zaraz znów leci do komp.Nie docenia że w domu jest posprzatane,że ma obiad pod nos podany.No ja przecież nic nie robie w domu.
Ewelina może to tylko taki dłuższy kryzys... postaw ultimatum i póki co działaj i nie martw się na zapas
wszystko można uratować
postaw sprawę jasno i przed mężem i przed teściową
dasz radę! twarda kobietka jesteś! z każdej sytuacji jest wyjście ![]()
Kreciku to już od roku trwa,ja już nie raz mu stawiałam ultimatum
Ewelinko a gdybys tak sie wyprowadzila na jakis czas do mamy? Moze by wtedy zrozumiał co traci...
Kurcze, bardzo Ci współczuję, ale obawiam się, że skoro już rok sie to ciągnie to bedzie ciężko cokolwiek uratować ![]()
Ja nie chce już niczego naprawiac mam go gdzieś,nie kocham go itd ale potrzebuje pieniedzy i zaczelam odkladać a pozniej odejde
Juz nie wytrzymam tego życia w tym,mam dość .Niewiem co mam robic nie moge sie wyprowadzić bo jak bez pieniedzy.Jestem załamana mam już dość
Ewelina kurcze tak czytam to w jakiej jestes ciężkiej sytuacji i kurcze nawet nie wiem co Ci poradzić
, masz możliwośc wprowadzic się do rodziców ???? albo cos może jakby Cie nie było jakis czas przy nim to może coś do niego dotrze
Myślałam,że będzie lepiej i się uloży ale strasznie się przeliczyłam,zawsze zastanawiałam sie jak kobiety którę żyją w przemocy są z takim człowiekiem a teraż już je rozumiem bo sama jestem w takiej sytuacji.Muszę zacisnąć zeby i trwać
15 2012-06-21 13:50:32 Ostatnio edytowany przez Lena (2012-06-21 14:28:40)
ale z ciebie usunięte przez moderatoraze tak brzydko napisze jestem w takiej samej sytuacji jestem w 5 miesiacu ciazy z chlopem tez zle bylo to pogonilam go. jak sobie poradze?? nie wiem ale na pewno jakos. nie warto zaciskac zebow i tak zyc odejdz od niego pamietaj ze chlop zawsze doceni jak straci a poza tym i tak bedzie musial placic alimenty ![]()
Ewelino napewno jak tylko urodzisz to sobie dasz rade dziecko to dar bozy kazdy jego usmiech jego przytulenie da ci motywacje by zyc tylko dla niego i robic wszystko co tylko mozesz ku jemu dobru ja wychowóje sama i dziekuje bogu za to ze jest mi tak wdzieczna za to co robie dlaniej takze powodzenia
EWELINO JEZELI ON CIE BIJE ODEJDZ OD NIEGO TACY LUDZIE SIE NIE ZMIENIAJĄ RACZEJ WYKANCZAJĄ NAS PSYCHICZNIE FIZYCZNIE PATRZĄ TYLKO KIEDY WALNĄC BYSMY SIĘ BAŁY JA RADZE ZARYP MU TAKIEGO KOPA BY DOWIEDZIAŁ SIE KTURE PUŁDNIA DŁURZSZE I UCIEKAJ DO RODZICÓW ONI NAPEWNO CI POMOGA.......
Rodzina zawsze pomoże, a jak nie rodzina to znajomi. Trzeba zawsze pamiętać o tym, że nie musimy wszystkiego sami robić. Jak miałam problem z zostawieniem małego sam na sam, to zawsze do kogoś dzwoniłam i prosilam o pomoc. Bardzo mi zalezy na prawidłowym rozwoju dziecka i zamiast słuchac też moich koleżanek chodziłam do Instytutu Pedagogiki- bardzo sympatyczni ludzie tam pracują. Albo byłam kilka razy u psychologa dziecięcego, to mi doradził, żebym nie marnowała pieniędzy na wizyty tylko kupiła sobie testy dziecka takie za max 30 zł i sama je w domu robiła. No i zrobiłam i skala rozwoju dziecka pokazała mi , że z moim bobasem wszystko jest o.k. Więc nie mam co się martwić o sprawność i porozumiewanie się, problemy z nauką, etc. Nie zostawiaj dziecka samego
To przede wszystkim !