Witam. Zacznę od tego że niedawno skończyłam 19 lat. Ponad rok temu zaczęłam robić prawo jazdy. Zaczęło się od kursu potem brałam dodatkowe godziny "jazd".. w sumie zanim zapisałam się na egzamin minęło wiele czasu a ja wyjeżdziłam wiele dodatkowych godzin.
Z początku myślałam że egzamin teoretyczny nie będzie dla mnie problemem- a jednak. Nie zdałam za pierwszym razem. Potem zapisałam się na kolejny i kolejny raz. Za każdym razem nie zdawałam tej teorii...
Upłynęło ponad pół roku a ja dalej odwlekałam tą teorię, nie chciałam się uczyć a gdy już się uczyłam to z marnym skutkiem.
Najgorsze było i jest w tym wszystkim że zmusza mnie do tego mój ojciec. Uważa że to koniec świata jak nie będę mieć tego prawka !
Ponad pół roku temu bodajże za 5 czy 6 razem udało mi się zdać tą teorię. Miałam szczęście. Tylko raz. Bo teoria , jak wiadomo jest ważna pół roku. Przez te pół roku 3 razy nie zdałam egzaminu teoretycznego- dwa razy nawet nie wyjechałam z placu a za trzecim zatrzymałam się na zielonym świetle..
Podsumowując niedawno skończyła mi się ważność egzaminu praktycznego i zapisałam się kolejny już chyba 7 raz na teorię i nie zdałam raz, drugi a dzisiaj trzeci...
Straciłam już wszelkie nadzieje że zdam te prawo jazdy. Poszło na nie masę pieniędzy a ja wciąż nie mogę zdać teorii. Wiem, że wam to się wydaje dziwne bo większość zdaje za pierwszym razem. Ale ja po prostu kuję to godzinami, na wiele sposobów i nie jestem kompletnie w stanie się tego nauczyć...
Najgorsze jest to w tym wszystkim, że mój ojciec ciągle nalega żebym wkońcu zdała ale ja po prostu nie jestem w stanie.
Nie czuję się też do końca pewnie za kółkiem i nie potrafię sobie wbić do głowy zasad pierwszeństwa.
Czy jest sens robić dalej te prawko, dalej ciągnąć to, skoro już tyle razy mi się nie udaje ?
Bardzo proszę o poradę, jestem załamana.
Proszę nie pisać o skutecznych sposobach na naukę bo już to wszystko próbowałam i nic nie wychodzi...