Witam was. Otóż mam zagadke. I nie jestem pewna kto ma racje.
Moi rodzice są po rozwodzie i mają zasądzone alimenty dla mnie. Po 250 zł.
Przez jakiś czas mieszkałam z tatą i mama normalnie płaciła. Jednak jakieś 4 miesiące mieszkam u narzeczonego (zameldowana jestem u taty), i mama ostatnie miesiące miala bardzo cięzkie, więc pozowliłam jej pozwolić żeby nie płaciła w terminie i jakoś sobie radziłam. W czerwcu ma mieć pieniądze i ma mi to oddać, 15 czerwca suma będzie wynosiła 750 zł. Ona uważa że to za dużo. I straszy mnie że te alimenty mi się nie należą ponieważ mieszkam z narzeczonym (ślubu jeszcze nie mamy wyznaczonego). Chodze do szkoły dziennej, ucze się i w przyszłym roku chce iść na studia a po studiach wyjść za mąż.
Czy rodzice z racji tego że nie mieszkam z żadnym z nich, a mieszkam u narzeczonego mają prawo zabrać mi alimenty??
To jest moje jedyne źródło dochodu jakie posiadam.
Pozdrawiam.