Nie wytrzymuję z własną matką ... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Nie wytrzymuję z własną matką ...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: Nie wytrzymuję z własną matką ...

Nie potrafię się porozumieć z matką, główną przyczyną jest to, że jest alkoholiczką i poza tym ma trochę trudny charakter ... Staram się, ale nic to nie daje, po prostu po pewnym czasie albo wybucham i mówię, co myślę, albo wychodzę.

Ale napiszę od początku.

Z dzieciństwa nie mam wielu dobrych wspomnień. Czułam się trochę niepotrzebna, przeszkadzająca i nie kochana. Nie pamiętam, żeby mama kiedykolwiek mnie przytuliła, nawet jako dziecko. Pamiętam, że brakowało mi uczucia z jej strony.

Tata - był cieplejszy, ale też nadużywał alkoholu, wtedy bywał agresywny czasami. Ogólnie, w lepszych momentach czułam się bardziej przez niego kochana tzn. mogłam z nim być, coś robić, pomagać, czasami mnie gdzieś ze sobą zabierał...

W wieku szkolnym bywały w domu częste libacje, pamiętam, że nienawidziłam ludzi, którzy u nas bywali i bawili się - ja nie mogłam spać w nocy, karmiłam inwentarz, który zaniedbany był, czułam się odpowiedzialna za zwierzęta.

Był czas, że gdy wszyscy pijani już zasnęli - to ja sprzątałam, zmywałam itd. ale gdzieś później wyczytałam, źe źle robię, bo oni gdy się budzą to nie widzą tego bajzlu, który narobili, tych rozlanych kieliszków, tego smrodu. Dlatego przestałam.

W szkole byłam zawsze najlepszą uczennicą ze wzorowym zachowaniem. Właściwie to byłam nieśmiała, ale zdarzało mi się zawiązywać przyjaźnie.

Zaraz po liceum gdy znalazłam pracę - przeprowadziłam się do miasta, potrzebowałam spokoju psychicznego, jakoś sobie radziłam. Gorzej było ze związkami z mężczyznami, albo niewłaściwie wybierałam, generalnie bałam się małżenstwa i skutecznie przed tym uciekałam.

Własną pracą dorobiłam się niewielkiego mieszkania, w którym poczułam swój azyl, swoje szczęście, miałam swoje towarzystwo i czułam się w miarę szczęśliwa.

Tata zmarł, mama coraz częściej i więcej piła. Moje prośby nigdy na nią nie działały, pamiętam, gdy jako dziecko, prosiłam, płakałam, żeby nie piła - niestety nie byłam dla niej na tyle ważna, żeby tego nie robić. Ważne było towarzystwo, zabawa a nie ja.

Po śmierci taty, mama sprzedała część gospodarstwa i w parę lat wszystko "skonsumowała". Ja chciałam tam mieć swój domek. Kilka lat temu związałam się z mężczyzną. W przypływie dobroci otrzymałam część ziemii, na której zbudowałam dom - z oszczędności, kredytu ...

Mamie pomagałam zawsze finansowo (chociaż ma swój niewielki dochód), ale pali, popija, ostatnio codziennie, ja robię zakupy, płacę rachunki, daję pieniądze i jest źle. Obgaduje mnie przed innymi osobami, jaka to ona biedna jest, że nie ma na nic pieniędzy, a nie widzi tego, co dla niej robię, mówi, że żałuje, że mi dała ziemię, że po co mi dom itd.

Jest mi bardzo przykro, nie mam na to wpływu, co ona wygaduje, mam dosyć. Czasami myślę, że to był zły pomysł z tą budową, ale już za późno. Mam momenty, że jej nienawidzę, później mi jej żal, uważam, że jest toksyczna, że wywołuje we mnie poczucie winy ...

Wiem, że powinnam iść na jakąś terapię dla DDA, ale boję się, że jak sobie to wszystko przypomnę to się rozkleję. Jakoś poukładałam swoje życie, mam dobrą pracę, przyjaciół, niestety nie mam dzieci, ale może uda mi się zaadoptować dziecko ...

Przepraszam, że tak chaotycznie piszę, ale tyle myśli mam w głowie ... Jak mam się uwolnić od poczucia winy? Odciąć się? A gdy zamieszkam w domu blisko niej, nie odwiedzać, nie myśleć?

Dodam jeszcze, że mam wrażenie, że mama jest czasami o mnie zazdrosna, że jest zła, że za dobrze sobie radzę, nie widzi pracy, trudu, nieprzespanych nocy (skończyłam studia, 2 kierunki), pracowałam na 2 etaty ... Ona nigdy nie pracowała zawodowo, zajmowała się gospodarstwem z różnym efektem, od śmierci taty nie robi nic tzn. nie ma inwentarza, nawet warzywek, ani jednego kwiatka nie zasieje nawet, bo jej się nie chce, interesują ją tylko imprezy, alkohol, towarzystko (nieodpowienie) ... a ja jestem zła wg niej, bo nie akceptuję jej alkoholowych rozrywek...

Tak się rozpisałam, że pewnie nikt tego nie przeczyta ...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie wytrzymuję z własną matką ...

czyta, czyta nie wiem co zrobic zajmij sie swoim domem i zaadoptuj dzieci.
grzywka do góry:)

Odp: Nie wytrzymuję z własną matką ...

Rowniez przeczytalam. Tylko nie wiem co ci powiedziec. Na poczatek bardzo mi przykro, ze tak sie twoje zycie ulozylo, a nie inaczej. Ale gratuluje rowniez sily ducha i upartosci w dazeniu do celu. Mam na mysli studia, prace, wlasny kat.
Nie wydaje mi sie, zebys mogla mame zmienic. Chyba, ze moze jakims sposobem uda ci sie ja zaprowadzic na odwyk...

4

Odp: Nie wytrzymuję z własną matką ...
Beautiful Nightmare napisał/a:

Rowniez przeczytalam. Tylko nie wiem co ci powiedziec. Na poczatek bardzo mi przykro, ze tak sie twoje zycie ulozylo, a nie inaczej. Ale gratuluje rowniez sily ducha i upartosci w dazeniu do celu. Mam na mysli studia, prace, wlasny kat.
Nie wydaje mi sie, zebys mogla mame zmienic. Chyba, ze moze jakims sposobem uda ci sie ja zaprowadzic na odwyk...

Fakt, nie da się jej zmienić, na odwyk nie pójdzie, siłą jej nie zaprowadzę ... wspominałam parę razy o leczeniu, ale patrzyła na mnie jak na wroga, który chce jej ostatnią przyjemność zabrać.

Ona chciałaby, żebym była jej podporządkowana, ale są nie reprezentuje wiele, nie chodzi mi o wykształcenie itd. ale o taką zwykłą dobroć, życzliwość, zrozumienie. Zazdrości sąsiadkom, że dodatkowo pracują i mają dochody, ale sama nigdy do pracy by nie poszła. No a przede wszystkim brak jej odpowiedzialności...

5

Odp: Nie wytrzymuję z własną matką ...

Nika - dzięki smile.

Mam nadzieję, że będę miała dziecko (adoptowane).

Na razie mam Psa, właściwie, to głównie z jego względu tam mnie ciągnie.

Odp: Nie wytrzymuję z własną matką ...
Marti1973 napisał/a:
Beautiful Nightmare napisał/a:

Rowniez przeczytalam. Tylko nie wiem co ci powiedziec. Na poczatek bardzo mi przykro, ze tak sie twoje zycie ulozylo, a nie inaczej. Ale gratuluje rowniez sily ducha i upartosci w dazeniu do celu. Mam na mysli studia, prace, wlasny kat.
Nie wydaje mi sie, zebys mogla mame zmienic. Chyba, ze moze jakims sposobem uda ci sie ja zaprowadzic na odwyk...

Fakt, nie da się jej zmienić, na odwyk nie pójdzie, siłą jej nie zaprowadzę ... wspominałam parę razy o leczeniu, ale patrzyła na mnie jak na wroga, który chce jej ostatnią przyjemność zabrać.

Ona chciałaby, żebym była jej podporządkowana, ale są nie reprezentuje wiele, nie chodzi mi o wykształcenie itd. ale o taką zwykłą dobroć, życzliwość, zrozumienie. Zazdrości sąsiadkom, że dodatkowo pracują i mają dochody, ale sama nigdy do pracy by nie poszła. No a przede wszystkim brak jej odpowiedzialności...

Nie ma kogos jeszcze z twojej rodziny, kto moglby pomoc wlac twojej mamie troche oleju do glowy?

Jesli nie, to chyba pozostaje ci zajac sie swoim zyciem i ograniczyc kontakty z mama. Wiem, ze nie jest to najlepsze wyjscie, ale szczerze mowiac jedyne jakie widze. Moze kiedys sie ocknie i zobaczy co zrobila z wlasnym zyciem...

7

Odp: Nie wytrzymuję z własną matką ...

Beautiful Naightmare - dziękuję za radę.

Niestety nie ma nikogo takiego. Jestem jedynaczką. Rodzina bliższa czy dalsza - rzadko się kontaktuje, a mama należy do osób, które nie podtrzymują kontaktów, tzn. sama nie zadzwoni raczej, nie odwiedzi.

Mnie kiedyś odwiedzała raz na rok lub kilka lat i to po wielu ceregielach.

Inni albo widzą jak jest, albo słuchają jak ona się użala, ja nie będę przecież wszystkim tłumaczyła jak jest naprawdę, bo to nic nie da. Mama utrzymuje kontakt albo z osobami z podobnym problemem albo z takimi, którym to nie przeszkadza ...

Teraz chwilowo u niej nocuję, dlatego to tak gorzej znoszę. Ale gdy już zamieszkam obok, to będzie inaczej. Bo po pracy to będę miała zajęcia w swoim domu i poza domem tj. ogródek, kwiaty, warzywka i inne sprawy. smile.

Mam nadzieję, że nie będzie mnie zbytnio "prowokować" i zaczepiać.

8

Odp: Nie wytrzymuję z własną matką ...
Marti1973 napisał/a:

Mam momenty, że jej nienawidzę, później mi jej żal, uważam, że jest toksyczna, że wywołuje we mnie poczucie winy ...

Wiem, że powinnam iść na jakąś terapię dla DDA, ale boję się, że jak sobie to wszystko przypomnę to się rozkleję. Jakoś poukładałam swoje życie, mam dobrą pracę, przyjaciół, niestety nie mam dzieci, ale może uda mi się zaadoptować dziecko ...

Przepraszam, że tak chaotycznie piszę, ale tyle myśli mam w głowie ... Jak mam się uwolnić od poczucia winy? Odciąć się? A gdy zamieszkam w domu blisko niej, nie odwiedzać, nie myśleć?  ...

Przykro mi, że masz tak trudną sytuację. Co powinnaś zrobić sama napisałaś - pójść na terapię DDA - KONIECZNIE. Poszukaj dobrego psychologa, można to zrobić bezpłatnie. Dzieci tak jak ktoś napisał można adoptować, łatwo nie jest ale myślę że warto:)
Musisz sobie uświadomić, że osiągnęłaś już bardzo dużo smile Jesteś silna i poradzisz sobie z tym problemem ale nie sama - idź na terapię, to naprawdę pomaga:) Będę trzymała za Ciebie kciuki:)
Pozdrawiam

9

Odp: Nie wytrzymuję z własną matką ...

Bardzo Ci wspolczuje ze jestes w takiej sytuacji,ale masz jedno dobre - swoj dom, tak jaknapisalas -swoj azyl. Ja niestety nie mam takiego azylu w swoim domu..mam to opisane po krotce w swoim poscie. Mysle ze robisz blad ciagle pomagajacmatce. Wiem ze mame trzeba szanowac i dbac na stare lata,ale jesli ona tego nie docenia i ciagle pije to masz dwa wyjscia,albo urwacz nia kontakt albo zmusic ja do tego zebysobie wszyla esperal badz poszla na AA a jesli tego nie zrobi to powiedz ze przestaniesz pomagac ale najpierw zaproponuj ze jej pomozesz...wiem, latwo sie mowi. ale moze jakos sie uda?

10

Odp: Nie wytrzymuję z własną matką ...

Kochana idź koniecznie na terapię dla DDA! Czego ja się tam nauczyłam? Np. tego, żeby nie brać odpowiedzialności za rodziców, za ich chorobę alkoholową, nie starać się być rodzicem dla rodzica i wielu innych rzeczy. Spójrz na to z tej strony: utrzymując mamę stwarzasz jej idealne warunki do picia, a wg mnie powinnaś się kompletnie odciąć od alkoholizmu mamy. Jakie rady dawała terapeutka? Np. odwiedzać mamę tylko gdy jest trzeźwa, nie dawać się wciągać w jej manipulacje, zacząć żyć własnym życiem. Zachęcam Cię do wpisania w google hasła DDA, pierwszy wynik odsyła do ciekawej strony o tej tematyce, można tam znaleźć również adresy do lokalnych grup wsparcia.

11

Odp: Nie wytrzymuję z własną matką ...

kochnie je tez jestem dzieckiem toksycznej matki,nie alkocholiczki lecz osoby ktora udaremnic probowala swojim dzieciom usamodzielnienie sie,tez czulam die winna i nieraz nadal tak jest, ty jestes dda ja ddd fajno co takie naklejki .ale do zeczy psycholog jeszcze nikogo nie zabil ai odpowiednie lektury moga duzoooooooooooo pomoc np susan forward toksyczni rodzice polecam j.bratshauw powrot do mojego wewnetrznego domu tez polecam,nadal jestes nania swojej mamy, czas to zmienic wiem czego ci brak odwagi ,ale dasz rade,jest takie powiedzenie .Czasami trzeba dotknac dna zeby sie moc wspinac ,i jeszcze jedna prawda nigdy nie bedziesz ty ja wystarczajaco dobra.pozdrawiam

12

Odp: Nie wytrzymuję z własną matką ...

Jesteś BARDZO SILNĄ KOBIETKĄ!!! musisz o tym pamiętać, mimo tego jaką miałaś sytuację w domu poradziłaś sobie (studia, praca, marzenia na przyszłość) a co do Twojej mamy to ona niestety nie zmieni się, wiem coś na ten temat, też przerabiam temat toksycznego rodzica..i przestań jej pomagać, przecież nie pracujesz po to aby ona mogła się napić.. wiem, wiem że bardzo łatwo sie tak mówi ja też nie potrafię sobie z tym poradzić.. skonsultuj się z dobrym psychologiem i główka do góry

13

Odp: Nie wytrzymuję z własną matką ...

Odnalazłam swój własny post po ponad półtora roku i mogę napisać jak jest teraz.
Z mamą jest nieco lepiej, oczywiście pije codziennie lub prawie codziennie, ale już nie wyciąga ode mnie tak kasy jak kiedyś ...

Zamieszkałam w swoim domu, mam dziecko smile, które jest na tyle absorbujące, że już nie starcza mi czasu na przejmowanie się in. sprawami, osobami... Staram się pomagać mamie, gdy jest to możliwe, ale już inaczej to wygląda.

Mama kocha moje dziecko, choć nie poświęca mu zbyt dużo czasu, nie zabiera do siebie itp. ale z drugiej strony miałabym obawy o dopilnowanie.

Na terapię dda nie poszłam, ogólnie sporo czytałam na ten temat, teorię znam ...

To na razie tyle w skrócie.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Nie wytrzymuję z własną matką ...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024