Witam!
Mam 26 lat i od 8 lat jestem w związku, na począdku bylo super wszystko skonczyło sie jak urodziłam dziecko wtedy partner zamknął mnie w domu, odcioł od znajomych i zamienił życie w piekło. Na początku myślałam że tak musi być że teraz po prostu zajme sie dzieckiem i domem, ale dla niego nigdy nie bylam wystarczająco dobra zawsze znalazł powód żeby mnie zgnoić i zwyzywac. Wykańcza mnie psychicznie, poniża, gnębi ,grozi ze zrobi cos mi albo dziecku. Poza domem on był zawsze idealnym partnerem i ojcem dla wszystkich miły i uprzejmy. Wyrwałam tak 4 lata między czasie urodziłam drugie dziecko, az wkońcu nie wytrzymałam i powiedziałam o wszystkim mojej rodzinie niestety nikt mi nie uwieżył wszyscy twierdzą że przesadzam ze przeciez nie moge go zostawic ze mamy dzieci i jak ja sobie sama poradze, ze napewno nie jest tak zle i napewno jeszcze wszystko sie ulozy, przeciez wszyscy sie kłucą. A ja nie mam juz siły nie chce mi sie życ, a rano wstaje tylko dla dzieci. Nie wiem co mam robic nie mam gdzie pójśc i skoro moja własna rodzina mi nie wiezy to kto to zrobi. Jak udowodnić przemoc psychiczną, co zrobić zeby wszyscy zobaczyli jaki on jest naprawdę?
Wiesz. Musisz przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie - po co Ci jest dowód przemocy. Czy chcesz zacząć walczyć o swoje sprawy, czy tylko udowodnić przed rodziną, że żyjesz z oprawcą. O ile to pierwsze wyjście może wpłynąć na Twoje zycie i je zmienić, to drugie nie ma zupełnie sensu. Postękają, pogdybają i zapomną. Proponuję Ci określić strategię. Co chcesz zrobić ? Ze swojego punktu widzenia w oparciu o swoje doświadczenie, powiem Ci - że dasz sobie rade nie tylko z dwójką ale i z czwórką dzieci. Na świecie są dobrzy ludzie, są organizacje ...
W moich starszych postach znajdziesz wszystko co potrzeba by uwolnić się od przemocy. Ja Ci wierzę i sam najlepiej wiem - dlaczego ? .
Najlepszymi dowodami są zeznania bezpośrednich swiadków zdarzen: członków rodziny, sąsiadów .... - jeśli Twój mąż się pilnuje i nie pozwala sobie na sceny przy świadkach, dobrym wyjściem jest dyktafon cyfrowy lub ukryta kamera. Jeśli zainteresuje Cie moja wypowiedź, odpowiem na dalsze pytania i sprecyzuje szczegóły techniczne. Nie wiem tylko czy wolno mi to zrobić na forum.
witam. Moj mąż również znęca sie psychicznie twoja sytuacja jest dokladnie taka sama jak moja. jA vym ci poradziła pójśc najpierw do popradni, anonimowo ja chodze mam spotkania co tydzien, i one bardzo mi pomagaja wszystko przetrwac, lekko nie jest. Ale to jest moje zycie i nie pozwole dluzej sie zastraszac. Na rodzine zbytnio nie licz bo nasza rodzina widzi jak sie zachowuje maz dwa razy szarpnal mnie przy nich, ale oni go tlumacza bo mial wypite itp. Ja narazie zaczynam stawiac mu warunki twardo mowic NIE uwierz on takich prob nie wytrzmuje boje sie co bedzie pozniej ale jesli nic nie zrobisz bedziesz ciagle zyla w strachu. Tak nie mozna. masz tez dzieci nawet nie wiesz jak to sie odbija na ich psychice ja bylam w szoku.Mamcorke co ma 8 lat ona tez bezie potrzebowala pomocy psychologa, zaczyna robic sie agresywna ma wybuchy placzu, cos strasznego.Zycze ci powodzenia, ale ratuj swoje zycie.
Wiecie co Kaja i Dagmara ? Czytając Wasze posty przychodzi mi na myśli, ze jeśli nie udaje się lub nie można uciec od przemocy to trzeba spróbować czegoś więcej. Gdyby, któraś z Was wpadła na to, że chce od tego uciec, mogę zaoferować pomoc w znalezieniu mieszkania i pracy w Anglii. Wiem, że to odważny krok, ale nieraz inaczej nie można. Tutaj mamy bardzo rozwinięte zaplecze socjalne, zwłaszcza dla samotnych rodziców. Do czasu załatwienia wszystkich formalności, mogłabym zaoferować wyżywienie i dach nad głową. Pomyślałam o tym, ponieważ pomoc w opiece nad dziećmi bardzo by mi się przydała. Mieszkam wraz z partnerem ale oboje pracujemy. Właśnie przedyskutowaliśmy temat pomocy. Jak to widzicie ?
Witam!
Mam 26 lat i od 8 lat jestem w związku, na począdku bylo super wszystko skonczyło sie jak urodziłam dziecko wtedy partner zamknął mnie w domu, odcioł od znajomych i zamienił życie w piekło. Na początku myślałam że tak musi być że teraz po prostu zajme sie dzieckiem i domem, ale dla niego nigdy nie bylam wystarczająco dobra zawsze znalazł powód żeby mnie zgnoić i zwyzywac. Wykańcza mnie psychicznie, poniża, gnębi ,grozi ze zrobi cos mi albo dziecku. Poza domem on był zawsze idealnym partnerem i ojcem dla wszystkich miły i uprzejmy. Wyrwałam tak 4 lata między czasie urodziłam drugie dziecko, az wkońcu nie wytrzymałam i powiedziałam o wszystkim mojej rodzinie niestety nikt mi nie uwieżył wszyscy twierdzą że przesadzam ze przeciez nie moge go zostawic ze mamy dzieci i jak ja sobie sama poradze, ze napewno nie jest tak zle i napewno jeszcze wszystko sie ulozy, przeciez wszyscy sie kłucą. A ja nie mam juz siły nie chce mi sie życ, a rano wstaje tylko dla dzieci. Nie wiem co mam robic nie mam gdzie pójśc i skoro moja własna rodzina mi nie wiezy to kto to zrobi. Jak udowodnić przemoc psychiczną, co zrobić zeby wszyscy zobaczyli jaki on jest naprawdę?
Napisz do mnie. Postaram sie tobie pomóc, przeszłam przez to samo.Zaufaj.
Kaja2626 co do udowodnienia przemocy psychiznej bedzie to trudna sprawa ja nie raz probowalam i tylko sobie m szkodzilam ale te panie do ktorych chodze na rozmowy mi odradzaly.Oto ich slowa:
dobrze nagrasz meza na wideo i co? co z tym zrobisz? skasujesz nastepnego dnia bo bedzie dla ciebie nadzwyczaj dobry, nic z tym nie zrobisz . musisz byc twarda i stanowcza gdy urzadza awantury wzywaj policje. zaloz niebieska karte on musi zrozumiec ze ty nie zartujesz. musisz mu pokazac ze jestes silna pokaz to tez swoim dzieciom naucz je jak bronic sie w zyciu bo albo wezma przyklad z twojego meza tyrana i beda takie jak on albo beda takie jak ty i dadza sie traktowac jak ty, zastanow sie czy tego chcesz dla nich. Jesli chcaialabys sie o jakies konkrety zapytac pisz na mojego meila. dagmara84@onet.com.pl
Ja jestem15 lat po ślubie.Na początku myślałam że tak poprostu jest,tak wygląda małżeńtwo.Dopiero teraz wiem jaka byłam młoda i głupia.Mój mąż nie stosował u mnie przemocy fizycznej,próbował nie powiem.Jednak to co robił z moją psychiką to jest straszne.Od początku posądzał mnie o zdradę,potrafił mnie śledzić w drodze i w pracy.Kiedy nie pracuję szantarzuje odebraniem środków na życie.Zabierał klucze od auta i nie miałam jak jechać do pracy czy z dzieckiem do lekarza.Nie wspomne o wyzwiskach,poniżaniu,itp.Mamy 3 wspaniałych dzieci którymi się nie zajmuje.Nigdy nie wstał w nocy,nie był na wywiadówce,nawet nie pojechał do szpitala jak syn tam leżał.Czara goryczy się przelała kiedy miałam z córką wypadek a on darł ryja ze nie da ani grosza na remont auta,kazał mi wysłać zdjęcia jakie są uszkodzenia-nawet nie zapytał czy córce się nic nie stało,pomijam siebie.Potrafi dzwonić z pracy co 2 godz.sprawdzać czy jestem w domu,czy gdzieś nie wyszłam(jestem w tej chwili na wychowawczym).Kiedy jade do dentysty z dzieckiem uważa że to zbędny wydatek tak samo jak zakup spodni czy butów-przecież kupil pół roku temu.Każdy wyjazd to daremne spalanie benzyny,no chyba ze to jego sprawy.Potrafi spisać licznik z auta i zrobić awanturę że do biedronki jest 12 km a ja przejechałam 15.To gdzie jezdziłam?Zaczęłam mieć problemy ze spaniem,boli mnie głowa i żełądek,stałam się płaczliwa,stronie od przyjaciół,popadam w depresję.Przyznam wam dziewczyny racje,kiedy pożaliłam się pewnej osobie z rodziny to usłyszałam "przestań,w każdej rodzinie jest raz lepiej raz gorzej,przecież nic nie będziesz zmieniać na stare lata".I odpuściłam.A mam dopiero 35 lat wiec jakie stare lata?Całe życie przedemną.Poszłam do Pani psycholog bo nie mogłam poradzić sobie z emocjami,ciągle płaczę(dzieciom mówię że to alergia).I to właśnie tam zostałam uswiadomiona że to jest przemoc psychiczna,że można i trzeba żyć inaczej.Dla siebie i dla dzieci,że jeśli nic z tym nie zrobię bedzie coraz gorzej,że on mnie zniszczy.Mam za sobą pierwszą wizytę i jestem pełna nadziei.Może starczy mi sił żeby o siebie zawalczyć
Śniezka podjelas bardzo dobra decyzje ja chodze na terpaie juz jakis czas przyznam ze mam chwile zalamania ale robie kroki do przodu. czuje sie silniejsa docenilam swoja wartosc wlasnej siebie, tobie tez bsie uda tylko nie rezygnuj badz konsekwentna w tym co mowisz i dzialaj.moj maz za mna chodzi na wc psrawdza czy nie pisze z kims smsow jak mnie moze sie dodzwonic na telefon obdzweania cala rodzine gdzie jestem.Nie patrze juz za nikim tylko na siebie, chcialam zeby maz poszedl ze mna na terapie ale mnie tylko wysmial, ale to jego problem. Mnie juz nie isnterresuje nic co z nim sie dzieje. zaczelamn dbac o siebie w koncu nam sie to nal;ezyc od zycia.
Dagmara84-dziękuje za wsparcie,uwierz mi to dla mnie wiele znaczy.Cały czas obwiniałam siebie,wmawiałam sobie ze pewnie jestem złą kobietą i w ten sposób Bóg mnie kara.Dla mnie przemoc to bicie,maltretowanie fizyczne,nigdy by mi nie przyszło do głowy ze istnieje coś takiego jak przemoc psychiczna.Wstydziłam się przed psycholoszką-w sumie nie miałam czego.Kiedys byłam niezależną i silną kobietą a nawet nie wiem kiedy stałam się jego podnóżkiem i popychadłem.Dobrze też że jest takie forum bo nikt nas tak dobrze nie zrozumie jak kobiety które przeżywają taką samą gehennę.Zastanawiam się nad terapią grupową ale wciąż mam głupie poczucie że ja tam nie pasuję że przecież mąż mnie nie tłucze,że są kobiety które bardziej potrzebują pomocy niż ja.Ciężko będzie,nie ukrywam że jestem w rozsypce.Dziekuję Dagmara
Aha.Dodam że też próbowałam namówić go na terapię ale stwierdził że z nim jest wszystko w porządku a skoro ja mam problemy psychiczne to mam sie leczyć
Śniezka t samo powiedziaal moj maz. a jesli chodzi o przemoc psychiczna topodobno jest gorsza niz fizyczna. moj maz podobno bardzo sie nade mna zneca psychicznie a od tego maly krok do przemocy fizycznej. Moj maz nie wie ze chodze na terapie ale niedlugo zamierzam mu powiedziec, stanie sie to wtedy gdy bede silna na tyle by dac sobie rade sie obronic. moj maz wyjezdza za granice takze zawsze odpoczywalam od niego jak byl poza domem.teraz wraca na 7 dni narazie jestem gotowa zaczac dzialac mam obawy ale i tak jestem inna silniejsza
Dagmara84 ty chyba jesteś moją pokrewną duszą.Mój maż też pracuje zagranicą.Za każdym zjazdem przeżywam stres a kiedy odjeżdża to czuję ulgę i spokój.Chyba pójdę w twoje ślady i spróbuję terapii grupowej,bo to wazne jest mieć wsparcie osób przeżywających to samo.Wczoraj rozmawiałam z moją ukochaną siostą cioteczną(3 godz.przez telefon-mężusia krew by zalała gdyby wiedział)i też mnie wsparła psychicznie.Ludzie wciąż myślą stereotypowo-psycholog,psychiatra kojarzy się z chorobami psychicznymi a tak nie jest.Tez postanowiłam że mu pokarzę na co mnie stać ale najpierw muszę stanąć na nogi psychicznie(śmiesznie zabrzmiało),uwierzyć w siebie,w to że mam swoje prawa,że przecież nie jestem jego własnością,muszę nabrać siły bo czeka mnie ciężka i długa walka o godność.Gdyby coś Dagmara to pisz na maila-będę ci podporą,ja mam spokój przez 2 tygodnie.Trzymaj się
dzieki ty rowniez piosz co u ciebietrzymaj kciuki. Bo czeka mnie prawdziwy egzamin
Co u Was? Trzymajcie się ciepło.
witam. u mnie bez zmian tyle ze sie utwierdzilam w przekonaniu ze moj maz ma problem z alkoholem. Dalam mu cala butle wódki do reki i kazalam wylac jesli mnie kocha, mowilam wybierz ja albo ta wodka, skoro nie masz probleu z alkoholem to wylejesz, a on zaczął sie łasić i powiedział że nie wyleje bo szkoda kasy że zostawi tą wódke dla gosci ja glupia mu uwierzyłam a on nastepnego dnia z kumplem ją wypił.Na terapie nie chce iśc teraz jest dla mnie bardzo dobry, ale jak dlugo????????
witam.czytałam wasze posty bardzo uważnie,ponieważ temat mnie równiż dotyczy.mieszkam za granicą, na dodatek nie znam języka, nie pracuję,więc jestem uzależniona finansowo od męża. jestem całkowicie bezradna wobec problemu,aczkolwiek mam pełną świadomośc,że dłużej tak nie pozwolę się traktować.nie mogę liczyć na jakąś terapię,nie dogadam się dzwoniąc na policję.doradzcie co robić w takiej sytuacji?nagrywałam jego awantury na dyktafon(który mam w telefonie),ale pisałyście że to nie dowód.więc co będzie dowodem?.nawet gdybym wróciła do kraju,to nie mam kasy na prawników(w przeciwieństwie do mężą), a bez dowodów nic z tym nie zrobię?!
Witam bardzo się cieszę ,że znalazłam to forum ...widzę po tych postach że nie tylko ja mam takie problemy, ja swojego partnera znam od 20 lat...ale nie zawsze bylismy razem ...teraz jesteśmy ...ale ....własnie ale...to ja chcę stworzyć dom ,ciepło domowego ogniska a co mam w zamian? ciągłe krytyki ...i juz powoli zaczynam wierzyć że naprawdę jestem do niczego,w/g mojego faceta nie umiem nic !!! a na dodatek wszystko źle robię ,WSZYSTKO!!! źle chodzę ,źle mówię ,źle tanczę itd ......na moich oczach pisze z innymi kobietami ,patrzy się na inne kobiety w mojej obecności ale to że patrzy to normalne to facet ,ale On mi jeszcze o tym mówi " patrz ale ma dupę ,oj ale bym Ją brał " ...wiem że powinnam odejść ,ale ciągle wierzę ,że robi to specjalnie bo mnie kocha i chce wzbudzić zazdrość ?? czy jestem naiwna?? całą sytuację utrudnia fakt ,że jestem za granicą ,mieliśmy wspólne konto a co za tym idzie ja nie mam pieniędzy ,jestem całkowicie od Niego uzależniona ![]()
Hej!
Nie wiem czy mogę was prosić o pomoc, ale choćby jakieś wskazówki...
Jestem w małżeństwie od roku. W tym roku w lutym urodziłam naszego synka...
Było wcześniej dobrze choć często się kłóciliśmy, ale dochodziło do ugody. Mieliśmy się rozstac kilka razy ale nigdy do tego nie dochodziło nawet na tydzień...
Wszystko sie zmieniło kiedy pojawiło sie nasze dziecko. Dbał o mnie tylko wtedy kiedy byłam w szpitalu- miała ciąże zagrożoną...
Gdy urodziłam naszego synka, zabronil mi kontaktowac się z rodziną (mieszkamy z moimi rodzicami i siostra), oni wiele dla mnie zrobili bo ciągle jeździli mnie odwiedzać do szpitala. Wiem że jestem dla nich ważna.
Kiedy przyszłam do domu z dzieckiem zabronił mi go pokazywac komukolwiek, nie mogłam przyjmować żadnych prezentów które dostał maluszek. BYlo mi cholernie przykro, powiedzial że mam to oddać a jak nie to on to spali...
Jestem zmęczona tym psychicznie, czasami nie daje rady. Żyje dla dziecka ale boje się każdego dnia o niego.
Nie pomaga mi już teraz w niczym, nawet nie jest przy kąpieli jeśli ma taką okazje...
Dziecko ma pół roczku a on ani razu go nie przewinął, nie zrobił jeść...
Jeśli się z nim bawi to tylko na chwilkę, po krótkim czasie jest znudzony i idzie spać bo jest zmęczony po pracy...
Nie mogę wychodzić z małym do siostry która mieszka obok, spotkac się z koleżankami, nawet od rodziny chce mnie odciągnąć...
Twierdzi że u mnie w rodzinie wszyscy są nienormalni. Że tylko on jest mądry. Potrafi mnie wyzywać, że jestem tepa, głupia itd...
Po porodzie stała się nikim dla niego...
Mąż nie może się z nikim dogadać bo musi być tak jak on chce i koniec kropka. Ja nie mogę podejmować żadnych decyzji w sprawie syna bo to on o wszystkim ma decydowac...
Ostatnio pokłócił sie z moim tatą i stwierdził że się wyprowadzimy do bloku. Jestem cała znerwicowana tym, chciałabym pojsc do bloku ale boję się co bedzie poźniej. Jak bedzie mnie zamykał, a może bił... Tutaj sie ogranicza bo są rodzice...
Nie mogę nic powiedzieć, boje się jak przyjeżdza z pracy. Jest dobrze a za chwile jak wybuchnie to cala sie trzese...
Nie radzi sobie w ogóle z emocjami. Nie oddywa sie do matki 15 lat. Był wychowywany przez ojca tylko i siostrę...
Ciągle się jego rodzice klócili i ciągle było źle.
Nie chce mnie zabierać do swojej rodziny bo boi się że dowiem się całej prawdy o nim.
Jak mam męża przekonać bysmy razem poszli na terapię??
Już mu mówiłam, ale stwierdził że to ja jestem glupia i ja mam iść...
Nie radzę sobie z tym psychicznie, ale mam świadków, wszyscy widzą jaki on jest...
Pomóżcie mi. Proszę...
Wy nie potrzebujecie terapii. On potrzebuje terapii.
Powiedz siostrze i rodzicom jak on sie wobec Ciebie i dziecka zachowuje. Absolutnie nie zgadzaj sie na zadna przeprowadzke. Jezeli mozesz zostan z kolezanka albo siostra przez jakis czas.
Od Twojego meza wieje paranoja i agresja. Czy Ty chcesz wychowywac syna w rodzinie z ojcem, ktory jest mentalnie i uczuciowo zaburzony?
Dodam jeszcze że ja nie pracuje, jestem uzależniona tylko od niego. Nie chce mi dać na zakupy, nic nie chce mi kupic o co go poproszę...
Boję się cholernie o dziecko...
Tak dłużej nie da się żyć, psychicznie jestem zniszczona...
Porozmawiaj z rodzicami. Przeciez nie mozesz byc w takiej sytuacji.
Woman In Red
Nie nie chce wychowywac tak syna, chce by czul sie kochany przez oboje rodziców, czuł ciepło, bezpieczeństwo...
Ciągle powtarza że mały bedzie go bardziej kochał, że ucieknie ode mnie jak bedzie duży...
Boję się że w razie czego sąd nie przyznał by mi dziecka ![]()
Jestem zdruzgotana...
Jego rodzina też wie jaki on jest, siostra jego dzwoni do mnie ale on o tym nie wie.
I też radzi mi by on poszedł na jakąs terapie bo sobie nie radzi z emocjami...
Jak mam dalej żyć...
Wszystko się zmieniło jak dziecko się pojawiło.
Opisuje to wszystko w zeszycie, trzymam go na strychu.
Mam tutaj świadków w domu bo oni zauważyli że jest z nim cos nie tak.
Ostatnio od wielu osób z jego miejscowości dowiedziałam się, że on jest dziwnym czlowiekiem...
Mąż twierdzi że pomoc psychologa równa się człowiek nienormalny...
![]()
Mąż twierdzi że pomoc psychologa równa się człowiek nienormalny...
nieznajoma .... tak ! a wizyta u psychiatry !! to już koniec świata dla NIEGO !!
wiej od niego!!!!!!! ..... twój małżonek - ma problemy psychiczne - i to duże ... nie piszę tego złośliwie ...
a takim wypadku - dostaniesz rozwód kościelny ! - jeżeli taki ślub wziełaś .........
nie licz na to ,że będzie lepiej ....
tylko ta jego " schiza" będzie się pogłebiać ..... odwagi i powodzenia w podjęciu decyzji ........
Dziękuję Jennifer
Mamy tylko cywilny, nie chciałam koscielnego....
Ale jak udowodnić jego schiza by przyznali mi dziecko? ![]()
nieznajoma - pierwsze musisz go zostawić - odejść ...
nie jesteś sama - masz rodzinę ..... !!!!
on tak jak większość facetów straszy Cię ,że odbierze Ci dziecko ???? - a przepraszam na jakiej podstawie !!!?????
tj, stara śpiewka ....
walcz o swój i dziecka spokój od Niego !! .... szkoda życia .... na takie małżeństwo !
Jennifer
Nie wiem na jakiej podstawie, ale on potrafi być chamski i zniszczyć czyjeś życie...
I nie przejmuje się niczym to jest matka, żona, koleżanka, dziecko...
Kiedy mały się urodził, ma pół roczku to ani razu go nie przewinął, nie przebrał, nie zrobił jeść...
Kiedy gdzieś wychodzimy razem, wtedy pokazuje jakim jest kochającym ojcem- szkoda tylko że na pokaz...
Boję się o dziecko, bo kiedyś w przyszlości może mu na nic nie pozwolić... ![]()
cześc dziewczyny. Jeśli chodzi o wasze sytuacje to nic wam nie pomoże tak jak terapia w urzedaach gminy sa takie osoby które zajmują sie takimi przypadkami są to spotkania indywidualne anonimowe. Ja tam chodzę i dzieki temu sie trzymam. uwierzcie jak tam poszlam na poczatku pomyslalam co wy mi pomozecie sama to wszystko wiem ale dzis juz wiem jak sie mylilam ja sie chyba zdecyduje nawet zalozyc niebieska karte mój mąż wie o spotkaniach reakcja jego? że jestem wariatka i mnie zamknie w zakladie psychiatrycznym i odebierze mi dzieci. ale to nie jest prawda, co do udowodnienia przemocy psychicznej jesli chodzicie na erapie macie papier na to a jak zalozycie niebieska karte to juz zadne nagrywanie meza nie ma sensu. pozdrawiam goraco. My kobiety musimy trzymac sie razem.
Witajcie.Ja też tkwilam w takim związku,dla mnie to byla taka myśl-jak nawrzeszczał na mnie,poszarpał i uderzyl raz,to będzie to robił ciągle.Na początku się broniłam,a jestem raczej bojową babą,tłukłam tym,co miałam w ręku,siekiera ,nóż-wszystko szło,potem zauważylam,że mój syn ze strachu sika w spodnie,krzyczy po nocach,a ja po coraz silniejszych razach też osłabłam,zaczęłam wzywać policję,miałam niebieską kartę,sprawa w sądzie też była,wygrałam,ale wciąż musiałam walczyć.Moja walka z nim trwała 5 lat,teraz mam spokój,złożyłam pozew o alimenty,o zakaz zbliżania się do nas,o pozbawienie praw do dziecka-wszystko wygrałam,ŻYCIE wygrałam,a on pije codziennie i boi się mnie,bo zobaczył,że ja już się go nie boję.Teraz mieszkam z facetem,który też ma swoje za uszami,ale już się nie boję zasypiać.Dziewczyny,nie bójcie się walczyć o swoje życie,wyciskajcie ile możecie,życie macie jedno,a facetów naprawdę fajnych jest mnóstwo.Pozdrawiam
Cześć dziewczyny, ja tez niestety tkwie w takim zwiazku. Moj maz ma wieczne pretensje do mnie, ze jestem zla matka, zona, ze gdzie sie nie pokaze przynosze wstyd itp. Oczywiscie wyzywa mnie od najgorszych przy tym, uwaza ze zaden inny mnie nie zechce bo jestem na takiego za glupia, ze tak naprawde nigdy mnie nie kochal tylko byl ze mna dla seksu
, ze jestem dla niego niczym i ze powinnam zdechnac a wtedy wszyscy beda sie cieszyc ze juz mnie nie bedzie i ze w koncu skoncza sie problemy zwiazane ze mna. Ma do mnie zal ze nie porafi utrzymac własnej rodziny,ze wszystkie klopoty finansowe sa przeze mnie, ze gdyby nie ja nie mialby teraz tyle problemow na swojej glowie. Dodam ze mamy 2 dzieci a teraz jestem w ciazy w 9 miesiacu. kilka razy tez mnie uderzyl. Najgorsze jest to ze ja zaczelam w to wszytsko wierzyc, ze naprawde jestem zla zona i matka, i tak jak piszecie faktycznie rodzina zbytnio nie pomoze. On czuje sie bezkarny, straszylam rozwodem, wyprowadzilam sie nawet z dziecmi do rodzicow, a on dalej uwaza ze problem tkwi we mnie. Raz byl u psychologa to stwierdzil ze ten psycholog jest zly
i przestal chodzic. Dziewczyny potrzebuje Waszego wsparcia, zeby sie zebrac i zrobić coś ze swoim zyciem, bo nie mam juz wiecej sil na takie traktowanie i ponizanie.
Ewela3
uciekaj do rodziców jak masz taką możliwośc.Ja wyrwałam się z takiego związku po 15 latach horroru-i powiem to każdej z was:nie warto niszczyć sobie życia dla takich sk...Oni i tak się nie zmienią!
Możliwość mam i nawet z niej teraz korzystam, ale co z tego skoro mój ojciec jest takim samym typem faceta
Przestał taki być jak z nimi nie mieszkałam i szczerze uwierzyłam, że się zmienił (naiwna) ale ostatnio pokazał na co go stać, może podać rękę mojemu mężowi, ale dzięki temu naprawdę zaczynam sobie uświadamiać, że tacy faceci się nie zmieniają. Musze małymi kroczkami iść do przodu,jakoś sobie to życie ułożyć sama bo nikt przecież nie będzie mnie wyręczał, byle starczyło mi na to sil i wiary w jego nieszczerość, jak mąż zagra tą samą scenę co zawsze, znowu będzie chciał ze mną rozmawiać na temat naszego związku, będzie mówić że wie ze jego w tym wszystkim jest też wina, zafunduje mi przysłowiowy "miesiąc miodowy" a później pokaże jakim jest tyranem.
Cześć. Nie jestem aż tak w zlej sytuacji jak Ewela, bo on nigdy mi takich rzeczy złych nie powiedział.Ale uwielbia mi dogryzać. to mnie bardzo denerwuje. Jak mam przekonac męża by poszedlna terapie??
Czy jak sie zakłada ta niebieska karte to maż o tym musi wiedzieć, na jakiej zasadzie to jest?\Prosze o dopowieź.
Musisz mu dać porządnego kopniaka w d*pe
Postaw mu konkretnie warunki, że jeśli nie będzie chciał ratować małżeństwa to rozwód i koniec dyskusji. Tylko musisz być konsekwentna i silna, mi tego zabrakło, bo za każdym razem jak się pogodziliśmy przymykałam oko, a teraz już wiem jak bardzo tym sobie szkodziłam. A jak jest z ta Niebieska karta to wiem jedynie, że trzeba się przejść do MOPS-u, tam ją można założyć i wydaje mi się, że mąż będzie miał świadomość, że coś takiego ma założone.
witaj nieznajoma22 zakladajac niebieska karte twoj maz bedzie mial nadzor policyjny, policja bedzie go odwiedzac i sprawdzac czy sie dobrze zachowuje. jesli nie chcesz zeby wiedzial zapisz sie na terapie tam jest wszystko anonimowo ale mysle zeby nastapila zmiana w twoim mezu powiedz mu wszystko niech sie wystraszy ze nie zartujesz. ja tez chodzilam na terapie w tajemnicy przed nim ale to nic nie dawalo twierdzil ze sie zmienilam bo mam kochanka i bylo gorzej. jak mu powiedzialam o terapi i zastraszylam zalozneniem niebieskierj karty wymiekl narazie jest ok siedzi cicho pozdrawiam
Niebieska karta jest zakladana przez policję i to przy kolejnej interwencji np.trzeciej z tego samego powodu(przemoc w rodzinie)i to nie musi być od razu pobicie,psychiczne znęcanie też,czy grozby np.pozbawienia życia(znam to,z wlasnego doświadczenia,u nas policja bywała nawet trzy razy w tyg.)Po założeniu niebieskiej karty przy każdej kolejnej interwencji policjant dokładnie spisuje,co powiesz i w sumie na mojego skur...to nie zadzialało jak straszak,miał to raczej w dup...a ta karta dopiero przy mojej decyzji na założenie sprawy w sądzie o znęcanie się fizyczne i psychiczne nad rodziną naprawdę mi się przydała.Do MOPS-u jedynie możesz zgłosić ,że jesteś ofiarą przemocy w rodzinie i jeśli tej przemocy towarzyszy alkoholizm ,wtedy możesz liczyć np.na dodatkową pomoc finansową,ale to są grosze,lub na paczki żywnościowe i tu (tak przynajmniej jest u mnie)jest konkret-dużo,dobrego jedzenia,słodyczy itp.,ale to też są paczki na każde dziecko,więc jak masz jedno dziecko,dostaniesz jedną paczkę,przy okazji świąt,Dnia Dziecka,czy wakacji.Co do terapii(myślicie,że tego też nie próbowałam?)jeśli masz takiego psychola,jak ja miałam,to terapia nic nie da,ani on się nie zmieni.Dla mnie jedyne wyjście było,odejść i mieć go w dup...ale do tego też się dojrzewa,bo z czasem Ty się od niego uzależniasz i żadna siła Cię nie przekona,że musisz odejść,bo sama musisz to zrozumieć.Pozdrawiam i życzę wytrwałości
Witam , jestem 20 lat po ślubie . Bywało róznie awantury kłotnie , znośnie . Od 4 lat męzowi odbilo a raczej kariera i pieniądze . Wziął nademną górę. Poszłam do pracy by się uniezależnić . Zostałam k.. szm..itp zawsze lubial alkochol więc się rozpił .Awantury przemoc wyzwiska zabieranie kluczy do auta wyganianie z domu .Wezwałam policję skruszał na moment .Zacząl od nowa , więc znowu policja .Dzieci na tym cierpialy.Teściowa mieszka obok zrobiła mnie wariatką bo kobieta ma byc cicho . Trzyma jego strone choc widziala jak mnie bił i wyzywał od najgorszych . Nie kryłam tego , czasem ktoś pocieszył . Boję się go jest nieobliczalny raz mily slodziutki a w szale bezwzgledny okrutny w słowach dla mnie i dzieci , wszystkie jestesmy zerami dz.. ku . Moj problem skończylby sie , ale straciłam prace i cięzko mi sie pozbierac . Wszystko się skomplikowalo .
Myślę ze tu znajde siłe by zawalczyc o siebie i corki. Wiem jak czytam jak Wam takze jest cięzko i rozumie każdą z Was .l
Witam. myślałam,że takie historie zdarzają się tylko w filmach. Niestety jest to realizm, o czym sama się przekonałam na własnej skórze. Wiem już, że jestem ofiarą przemocy fizycznej w małżeństwie. Nasze życie układało się nawet znośnie, dopóki nie pojawiło się dziecko. Od tego momentu moje życie zaczęło staczać się po równi pochyłej. Mąż stał się innym, obcym dla mnie człowiekiem z naturą rozszczeniową. Zaczęły się awantury, czepianie wszystkiego, co się. Nie było rzeczy, którą robiłabym dobrze. Na każdym kroku krytyka, poniżanie i ta cholerna pogarda w oczach. Nie mogłam mieć koleżanek,nie mogłam do nikogo wyjść, zaprosić kogoś do nas. Jeszcze nie wyszłam z domu do sklepu, a on pytał ile mi zejdzie i ,że mam szyko wracać. Wyjścia do fryzjera, kosmetyczki robiłam w tajemnicy, albo jak miał drugą zmianę. jakieś problemy dnia codziennego, czy choroba dziecka- nie mogłam się poradzić, bo mówił" rób co chcesz, mnie daj spokój". A jak coś poszło nie tak, to zwalał winę na mnie. Wg niego do niczego się nie nadawałam, byłam największym nieszczęsciem jakie go spotkało. Nie bił, ale kilka razy uderzył w głowę, czy pchnął, nie patrząc ,że trzymam dziecko na rękach lub też stoi obok mnie i upada razem ze mną( miało 15mies). dziecko nie mogło się bawić zabawkami, jak on odkurzył, nie mogło jeść z rączki, bo pokruszy. moja matka nie mogła na to patrzeć. Zaczęła się wtracać. Mówiła mi,że jestem dla niego śmieciem, że ma mnie za nic. nie słuchałam. Do końca stałam za nim murem. Dopadła mnie nerwica. Wylądowałam u psychiatry, oczywiście zatajając problemy z mężem.Było mi wstyd za niego, ale teraz wiem,że go poprostu kryłam. Postanowiliśmy się wyprowadzić " na osobne". Szczęście w nieszczęściu,że do tego doszło. Po 3 dniach mieszkania razem usłyszałam od meża: " zapamiętaj raz na zawsze, że to nigdy nie będzie twój dom. Nie masz do niego prawa i nie próbuj udawać gospodynii, bo to ja jestem tutaj PANEM, i co powiemm, masz robić. Jak ci pozwolę zjeść, to zjesz, jak pozwolę spać, to tylko wtedy, jak wszystko w domu porobisz, nawet, gdyby to było rano. A jak ci moje warunki nie odpowiadają, to bierz dziecko pod pachę i wyp... spowrotem .Krzyczał na cały blok. prosiłam, by był ciszej, Powiedział,że specjalnie obudzi małego, który i tak już się budził i płakał,żebym ja nie spała całą noc, tylko warowała przy dziecku. Chciałam zadz po policję( była22), wyrwał mi tel i chciał roztrzaskać tel o podłogę. Opamiętał się, jak zagroziłam,że wezwę pomoc przez balkon. wziął mnie za włosy, zaciągnął do łazienki i kazał układać kosmetyki na półkach, których nie ma, a które mieliśmy kupić za 2 dni.Zaczęłąm wołać o pomoc . Dał sobie spokój. Pozwolił iść spać. To była najdłuższa noc w moim życiu. przeanalizowałam całe małżeństwo. Doszłam do wniosku,że tak dłużej być nie moze i muszę ratować nie tyle siebie, co dzieci. Postanowiłam uciec. Rano odzywał się do mnie jak gdyby nigdy nic. Poszłąm po zakupy, dowiedziałam się o firmach przewozowych. zadzwoniłam , umówiłam się na 15 i czekałam w napieciu kiedy on wyjdzie do pracy na 2 zmianę. Gdy wyszedł miałam godz na spakowanie siebie i dziecka. Udało mi się. 16:30 już siedziałam w pociągu i podązałam w kierunku mojego lepszego, spokojniejszego świata. Czułam nieopisaną ulgę. Gdy wrócił do domu, a nas nie zastał przysłał mi sma-a z pytaniem o klucze i dokumenty.Oczywiście dodał,że uciekłam jak szczur. Na drugi dzień zgłosiłam do dzielnicowego jego grożby i znęcanie się psychiczne nade mna. Za 2 dni był wzywany. Ja też poszłam z dzieckiem. Gdy weszliśmy na komisariat nawet nie spojrzał na syna. Dopiero, jak to ON do zauważył, sam pobiegł do taty. Po rozmowie, nawet nie pozegnał się dzieckiem , nawet nie obejrzał. A on wołał za nim tata, tata! Łzy kapały mi jak groch, serce pękało z bólu. Pomyślałam,ze do takich sytuacji więcej nie dopuszcze . To było tydz temu. Dziś przygotowuję się do rozwodu, czekam na resztę dokumentów i składam pozew z orzekaniem o winie. Tylko kto mi uwierzy,że przez coś takiego przeszłam, że żyłam w piekle??? Nie mam śladów na ciele, obdukcji, jedynie moja psychika wymaga długiego, systematycznego leczenia. A tego nie widać,że dusza choruje. mem ogromną satysfakcję,że zdobyłam się na taki krok,że miałam ogromną siłę i odwagę, abuy stawić temu czoło. Jetsem dumna z siebie,że uratowałam dzieci, przed oprawcą. Boję się rozprawy...
Jesteś dzielną, silną kobietą. Dałaś i dasz sobie radę.
Tak jak napisałaś - to początek lepszego życia.
Też trzymam kciuki za Ciebie i dzieciaczki.
na zewnątz moze jestem i silna, ale psychika jest zruinowana,. Kto mi w sądzie uwierzy,że tak było???
Ważne że Ty wiesz jak było. Potrafisz walczyć o swoje i się nie poddawać - więc w sądzie nie miej wątpliwości, żadnych skrupułów bo on ich mieć nie będzie.
Zresztą zobacz jak daleko już doszłaś. Uwolnij się od przeszłości. Nawet jeśli nikt Ci nie uwierzy - to co? Nic. Teraz będziesz żyć lepiej, pomyśl całe życie przed Tobą w spokoju, bez tego tyrana.
Są tyrani ale są też mega tyrani, a najgorsze, że te dupki odgrywają się na dzieciach, żeby nas zranić. Mój mąż, też od tygodnia nie widział dzieci a co najlepsze, nie widział swojej córki, która urodziła mu się 2 tyg temu. A ja siedzę i płaczę przez takiego palanta, bo traktuje tak moje małe Bogu ducha winne istotki.... Aj aż się zdenerwowałam ![]()
Dwa dni temu też złożyłam pozew, tylko, że bez orzekania o winie. Wszystko opłacone, teraz tylko czekam na termin sprawy i tak jak Ty Już nie ta sama, boję się rozprawy....
Witaj gorczyca. Widzę że nikt ci nie odpowiedział.. A jest przecież takie prawo zakazu zbliżania się do pokrzywdzonego. Zapytaj o nie na policji. Taki damski bokser, pożałowania godny "bohater", może dostać taki nakaz. Dowiedz się koniecznie i napisz tu jeszcze!
Przez wiele lat znosiłam upokorzenia ze strony męża, płacząc w ukryciu, ale to co się teraz dzieje , przechodzi ludzkie pojęcie. Niszczenie moich rzeczy, zabieranie ciuchów, butów, dokumentów, zabieranie kluczy do domu, od auta, śledzenie, sprawdzanie komórki, torebki, podsłuchiwanie rozmów, podejrzenia o zdradę, wyzwiska,
podważanie mojego autorytetu u dzieci, przechwytywanie mojej korespondencji, bicie, popychanie , zamykanie pokoju na klucz, wyłączanie telewizora, światła w pokoju,itd, itp Powiedziałam dość tego, szkoda mojego życia i zdrowia na takiego gnojka. Zaczynam działać i zrobię wszystko żeby uwolnić się od niego. pozdrawiam wszystkie udręczone kobietki.
O tych "wiele lat" za dużo wytrzymywałaś taki koszmar! Ale na swoje szczęście przejrzałaś na oczy! Jak wogóle można sobie pozwolić na takie traktowanie?! A rodzaj męski ma chyba to we krwi, bo takich przypadków, tak podłego traktowania kobiety, jest całe mnóstwo.. Życzę ci 777, siły i wytrwałości w swoim postanowieniu!
Napisałam pozew z orzekaniem o winie(jego). On mi dzisiaj pisze w sms-ach,ze to moja wina,że nie umiałam dopilnować dzieci,że byłam nieodpowiedzialna, że nic nie robiłam dobrze. Jezu, a jak to mnie uznają za przyczynę tego wszystkiego??? Osiwieję chyba...
Nic się nie martw! Sąd nie uzna twojej winy! A twój małżonek zaczyna panikować i cię zastraszać! Dobrze że złożyłaś taki pozew. Sąd nie da się zmanipulować i doskonale będzie widział co jest i kto tu zawinił! Takich cwaniaczków to sąd zna! A teraz, to te sms-y do ciebie, to dowód tego, że zaczyna się bać! I dobrze! A tobie życzę siły i wytrwałości! To ciężki czas, ale potem odetchniesz i odżyjesz. Będzie dobrze!
No cóż widze że nie jestem sama, Jestem mężatką od 5 lat ma 4 letniego synka mieszkam z teściami i męzęm, moje piekło zaczęło sie zaraz po ślubie. Na dzień dzisiejszy chyba użył już wszystkich możliwych obelg, czasami boję się do niego nawet odezwa bo nie wiem jak na to zareaguje, nieraz mnie uderzył szarpał i potrafił splunąć w twarz i to na oczach dziecka najgorsze że teściowie to widzą i słyszą i nic nie robią żeby mi pomóc wrecz przeciwnie jeszcze mnie osadzają że nie interesuję się naszymi sprawami ( moż prowadzi własną działalnoś gdzie pracuje 4 godziny dziennie resztę siedzi w domu przed telewizorem) że za mało o niego dbam itp. a ja naprawdę się staram wstaję o 6 rano przygotowuję siebie i dziecko do wyjścia ja do pracy dziecko prowadzę do przedszkola a moż spi bo idzie dopiero na 13. jestem w pracy od 8 do 16 przychodze odgrzewam obiad i nastawiam na następny dzień o 17 przychodzi mąż i jemy potem sprzątam itp chwilka dla dziecka i przygotowuję dziecko do spania i tak ok 21 mam chwilę dla siebie. i tak dzień w dzień. najgorsze że próbuje odizolować mnie od mojej rodziny do której żywi niezrozumiała nienawiść nik nic muu nigdy zlego slowa nie poiwedział. wyzywa ich tak samo obrzydliwie jak mnie, a jak szliśmy do nich w odwiedziny raz na jakiś czas czy na święta to najkochańszy mąż i ojciec . Długo wszystko ukrywałam nic nie mówiłam ale moje milczenie przerwała sytuacja kiedy bedąc w pracy zadzoniłam do męża jak Syn on oznajmił mi że wyjechał na wakacje na kilka dni z jego rodzicami, bez mojej widzy czy zgody wywieźli mi dzicko !!!!!!!!!!!!!!!!
to zadecydowało o wszystkim nie zostawie już tego tak koniec!!!
opoiwedziałam wszystko mamie cała rodzina mnie wspiera dzwonią piszą itp wiem że pomogą mi w każej sytuacji ![]()
zdecydowałam się na wizyte u prawnika na razie na poradę bo przede wszystkim boję się o dziecko, praktycznie sama go wychowuję mąż prawie się w to nie angażuje a wiem że jego matka bedzie walczyla żeby został u nich
najgorsze że nie mam dowodów znęcania tego się boję a wiem że teściowie nie będą zeznawać a nawet jeśli by to zrobili to z pewnością na moją niekozyść.
mam nadzieję że mój koszmar za niedługo się zakończy o tym marzę
49 2012-09-06 19:12:39 Ostatnio edytowany przez samanthab313 (2012-09-06 19:52:36)
Witaj beatas777! A nie możesz się wyprowadzić od "jaśnie pana"? Masz rodzinę, może więc u nich mogłabyś pobyć? Pracujesz, dziecko chodzi do przedszkola.. Twoja sytuacja jest niezła! Ja bym już złożyła pozew o zasądzenie alimentów! Bo nawet jak nie ma rozwodu, a jesteście w separacji, twój małżonek też MUSI płacić na dziecko! Bo co to za życie?! Szkoda twoich młodych lat! A przemoc psychiczną także można udowodnić. Za mężem są twoi teściowie, za tobą mogą być rodzice! Wystarczy też korzystać np. z bezpłatnych ośrodków które są w zasadzie w każdym mieście. Działają przy urzędach gmin, czy poradniach zdrowia psychicznego. Zajmują się sprawami przemocy, udzielają porad, również prawnych. Niedawno sama z takiej formy pomocy korzystałam.. Więc głowa do góry! Będzie dobrze!
Mój Pan i Władca napisał mi dzisiaj w sms-ie,że powie na sprawie,ze byłam u psychiatry( mam silną nerwicę) i zabiorą mi dzieci.WYKOŃCZĘ SIE PSYCHICZNIE! cO JA MAM ROBIĆ????
Mój Pan i Władca napisał mi dzisiaj w sms-ie,że powie na sprawie,ze byłam u psychiatry( mam silną nerwicę) i zabiorą mi dzieci.WYKOŃCZĘ SIE PSYCHICZNIE! cO JA MAM ROBIĆ????
Witaj. To że byłaś u psychiatry, nie znaczy że zabiorą ci dzieci! Lekarz psychiatra nie zajmuje się i nie leczy tylko osób upośledzonych umysłowo!! Wiele osób błędnie kojarzy tą specjalizację z takim właśnie schorzeniem! Psychiatra leczy depresję, nerwicę, udziela pomocy w sytuacjach kryzysowych. Przepisuje odpowiednie leki, których np. psycholog nie ma prawa przepisać, gdyż nie jest lekarzem. Więc to że korzystałaś z pomocy psychiatry, nie świadczy że {sorry!} jesteś nienormalna! Wprost przeciwnie, to że korzystałaś z jego pomocy, świadczy o tym, że chcesz podleczyć nerwy, że o siebie dbasz. I sąd tak dzieci łatwo nie odbiera! Musiała byś zrobić coś bardzo poważnego i złego by ci to groziło! A twój mąż, widać sam ma stracha przy d.... , skoro cię w ten sposób straszy! Spoko, o nic się nie martw. Nic ci nie zagraża! Zresztą możesz zapytać prawnika. Są i bezpłatne porady, dowiedz się. Życzę ci, aby ci się wszystko udało!
Może ktoś z tego forum miał podobny przypadek do mnie?
Ewela, Nieznajoma i inne kobiety, które maja problem z agresywnymi partnerami (ja też mam). Przeczytajcie koniecznie ksiązkę Jay Carter "Wstretni mężczyźni", mnie ona otworzyła oczy i b. pomogla.
Pamietajcie, ze ŻADEN człowiek na świecie NIE MA PRAWA gnebić, poniżać ani upakarzać drugiego człowieka, a co dopiero własny mąż, ktory powinien wspierać i szanować żonę.
Nie wolno Wam się zgadzać na takie traktowanie, musicie powiedzieć NIE!!!
Wiem, jak potwornie to jest trudne, ze człowieka wręcz paralizuje strach, ale miejcie świadomość, że jeśli on Was krytykuje, poniża, bije - to dlatego, że mu na to pozwalacie.
Zrozumcie mnie dobrze: nie dlataego, że na to ZASŁUGUJECIE, dlatego, że na to POZWALACIE!
zgadza są to bardzo trudne decyzje, mój ojciec był również facetem znęcającym się nad żoną ale moja mama nie zdecydowała sie od niego odejść, a ja zawsze obiecywałam sobie że jak by mnie coś takiego spotkało od razu zamkła bym za sobą drzwi, a tu proszę tkwię w takim samym g.....e za przeproszeniem już 4 lata i nie umiem podjąć decyzji, to jest straszne, strach mnie zżera przed tym co bedzie dalej jak życie bedzie wyglądało jak dziecko na to zareaguje....
Moje drogie Panie niestety piszę bo jestem w podobnej sytuacji , ale mam pracę mogłabym się usamodzielnić lecz niestety nikt nie chce matce z dwójką dzieci wynająć mieszkania.Mam o tyle większy problem że oprócz znęcania psychicznego dodatkowo mąż kontroluje moje telefony, maile,gdzie chodzę z kim rozmawiam, nęka telefonami moich znajomych z pracy,włączjąc szefa. Boję się że stracę pracę a ten wstyd.Mąż ma już założone dwie karty niebieskie boję się złożyć doniesienie o popełnieniu przestępstwa , zaczyna mi groźić i moim dziecią że nas wszystkich zabije . Nie mam gdzie pójść aby od niego uciec, wszystko rozbija się o to mieszkanie .
Jestem po ślubie 18 lat. Całe małżeństwo nieświadomie pozwalałam dominować mężowi .Piekło rozpętało się 3 lata temu gdy najstarsze dziecko zaczęło okaleczać się przez ojca. Powiedziałam dość. CZEKAM NA PIERWSZĄ ROZPRAWĘ ROZWODOWĄ MAM 3 DZIECI. Założyłam niebieską kartę. Mąż znęcał się nade mną i dziećmi psychicznie, ekonomicznie i doszło ostatnio fizycznie. Jesteśmy pod opieką psychiatrów, psychologów mediatorów. ON zrezygnował z pomocy jakiej kolwiek gdyż uważa że nic złego nie zrobił. Jestem silna tylko dla dzieci. Mimo pomocy tak wielu osób ciągle się boję o przyszłość moją i dzieci. Przeżyłam z dziećmi piekło, mąż jest mistrzem manipulacji i mszczenia się. Nie mogę pojąć jak człowiek który jest duszą towarzystwa na gościnach, mundurowy na stanowisku, najlepszy sąsiad i kolega dla znajomych zniszczył swoją rodzinę, zniszczył mi zdrowie i życie. A co najgorsze zniszczył własne dzieci ich dom, rodzinę, poczucie bezpieczeństwa i ich godność.
Ja obudziłam się bardzo późno, może za późno bo to przeżyły moje dzieci będzie ciągnęło się za nimi do końca ich życia.
Jedno wiem na pewno, jeżeli ktoś nas krzywdzi to tylko dlatego że mu na to pozwalamy, a pozwalamy bo się boimy. Mam dosyć strachu, przesłuchań, wyzwisk, kontroli, poniżeń. Chcę żyć i muszę zrobić wszystko aby moje dzieci były szczęśliwe a nie próbowały zejść z tego świata, płakały godzinami, dość. Jestem na dzień dzisiejszy całkowicie uzależniona finansowo, nie pracuję.
Proszę o pomoc i wskazówki od OD PAŃ. Czy mogę prosić jaką kolwiek instytucję o pomoc finansową.
Gdyż nie mam jeszcze rozwodu. Szukam pracy ale jest ciężko gdyż mam 5 letnie dziecko a mieszkamy na wsi a tu nie ma świetlic do 16-17 godziny.
Proszę o rady i wskazówki.
Witaj. To prawie tak jakbym czytała o sobie.. Tylko jestem sporo dłużej w tym z pozoru dobrym małżeństwie i mam jedno, dorosłe dziecko. Rozumiem cię doskonale. Pozostaje ci pojechać do najbliższej, większej miejscowości, gdzie znajduje się ośrodek pomocy społecznej. Tam masz możliwość uzyskać pomoc. Są tam bezpłatne porady prawne z których możesz skorzystać. Do chwili rozwodu, możesz ubiegać się o alimenty na siebie i dzieci. Złożyłaś pozew rozwodowy? Wina będzie męża i oto się staraj! Jak masz życzenie, napisz do mnie przez to forum na mój e-mail. Ja jestem zupełnie sama ze swoim problemem i chętnie z tobą porozmawiam. Pozdrawiam cię serdecznie.
witam was Panie.... hmmmm od czego tu zacząć, ....że też żyje w takim bagnie.... i to od dawna pozwolicie że napiszę parę słów może mi ulży ..... mam prawie 30 lat 8 letnią córkę z poprzedniego związku i 5 miesięczną córkę z obecnego małżeństwa. Chyba mam pecha życiowego bo spadlam z deszczu pod rynnę tam było źle a teraz jest jeszcze gorzej.... Mąż zneca się nademna psychicznie i fizycznie też tylko że cwany uderza tak że nie widać kopie mnie po stopach bije po głowie wykreca mi ręce czy nogi co najgorsze cieszy go to.... psychicznie natomiast wyzywa od najgorszych darmozjadow ze żyje na jego koszt .... przykre to słyszeć od 10 lat pracuje zawodowo na etacie byłam niezależna finansowo do czasu gdy poszłam na maciezynski teraz mam 1000zl plus alimenty na starsza córkę muszę pracować bo ubexpieczam całą rodzinę tzn dzieci i od niedawna jego .... jestem ku....szma....itp. tylko dlatego bo przy małym dziecku które karmie piersią na zadanie czasem nie zdążę albo poprasować ( jednego wsadu pralki prasuje na bieżąco) albo nie wyrzuce śmieci lub nie zdążę pozmywac naczyń .Szlag mnie trafia jak sobie pomyśle odchidzilam od niego już parę razy ale za każdym razem jest tak samo przeprasza łasi Sie snuje plany itp. Tak bardzo chciałam mieć normalną rodzinę dzieci min 3 dom wspierającego męża coś co chyba każda kobieta pragnie w życiu i szacunek teraz wiem ze to bardzo ale to bardzo aspekt. A ...... co mam wynajmujemy mieszkanie które jak jest ok to płaci a jak Sie ibraxi to nie płaci i rosną nam długi w zależności od jego humoru corka starsza już Sie dopytuje czy Sie wyprowadzimy i gdzie i kiedy cieszy się na samą myśl ..... nie zaznaczyłam ze mieszkamy 260 km od moich i jego rodziców jesteśmy sami. Bardzo często wzbudza we mnie zazdrość pisze to bo przez sytuację z dzisiejszego dnia mój wpis . Sielanka w niedzielę się pogodzilismy( po tym jak weekend obrażony spędził u swoich rodziców. ) żarty śmiechy plany o tym ze wyjeżdżamy do angli kuzyn mój nam pracę załatwia, portal spolecxnosciowy a mój mąż pisze jakieś posty u osoby której nie dokonca akceptuje po jego wybujalych opowieściach (ja szczegółów was pozbawie) dla żartu żeby mnie zezloscic napisał post z propozycja erotyczną.... żebym przeczytała . zrobiłam to i wcisnelam enter. Oczywiście szybko usunol post ....ale tylko u siebie na kompie u niej niestety się wyświetliło ( wiem brzmi zabawnie ) ale niestety nie jest..... po wiadomości od tej pani ze ja obraził i nie chce utrzymywać z nim kontaktu wpadł w szał .! zaczol rzucać we mnie chlebem zupa w garnku z garnkiem włącznie akurat karmilam córeczka całą w koperku bo taką zupę dziś gotowalam, myszką od komputera rozpadła Sie na części wazon z kwiatami riwnuez, oblał mnie sokiem z marchewki zprzeklinal tylko dlatego bo koleżanka się na niego obrazila jest dla niego więcej warta odemnie od nas. Tak jej zacięcie broni najpierw nazywa ja rozwiezla uczuciowo a potem broni ze taką nie jest przecież to nie ja napisałam tego posta tylko on ... dramat starsza córkę wzięłam do siebie do łóżka mniejsza w ł?żeczku a ten szajbus śpi u córki w łóżku. Już raz była interwencja policji teraz też go postraszylam to się uspokoił . x nerwów spać nie mogę a wstaje w nocy do karmienia i rano starsza do szkoły wyprawic .... Cieszę się ze się wygadalam z rodzina nie można kiedyś próbowałam to mi doradzali jedno a robili drugie tzn zostaw go wróć do domu a po dwuch miesiącach No weź porozmawiaj z nim daj mu szansę.... niestety takie życie spróbuje zasnąć trzymajcie kciuki i wam też dobrej nocy życzę ....
Cześć dziewczyny....
Cieszę się, że natrafiłam na to forum...od czego mam zacząć...Zaczęłam od końca lutego walczyć o samą siebie i przede wszystkim o dzieci, skarby które trzymają mnie od lat przy życiu..to dla nich budzę się każdego dnia i dla nich wracam z pracy..
Od dłuższego czasu moja córka miała i nadal ma problemy emocjonalne...więc jakiś czas temu zapisałam ją na wizytę u psychologa dziecięcego w poradni. Po długim oczekiwaniu na wizytę w końcu udało nam się spotkać z Panią psycholog (niesamowita kobietą). Po rozmowie ....z dzieckiem i ze mną ..Pani psycholog uświadomiła mi, że to co się dzieje u nas w domu, to jak mąż traktuje mnie i dzieci...jest to przemoc psychiczna. Doradziła spotkanie z prawnikiem z doradcą......Wiecie zawsze się bałam coś robić przeciwko niemu..bałam się że nie dam rady, że jak się dowie to zabije mnie ...ale tak dłużej nie może być, nie mogę pozwolić na to, aby dzieci cierpiały. Dom w którym się mieszka powinien być oazą spokoju, miejscem gdzie czujemy się dobrze, a przede wszystkim bezpiecznie...Tak więc zdecydowałam się w końcu podjąć działania, walczyć o spokój, bezpieczeństwo..założyłam mu niebieską kartę..wezwałam policję jak tylko zaczął mnie wyzywać przy dzieciach....Na interwencję przyjechało dwóch gliniarzy..jeden z nich to dobry znajomy jego rodziny...Pouczyli go ...wydaje mi się że nawet się przestraszył, gdyź nie spodziewał się że ja mogę zrobić jakiś krok przeciwko niemu....Po spotkaniu z grupą roboczą apropos niebieskiej karty był spokój....wybrał się z dziećmi na zakupy, w domu żadnych wyzwisk, nawet w stosunku do dzieci zachowywał się bardziej czule....Mimo że chodzę uśmiechnięta...aby dzieci czuły, że mają we mnie wsparcie ..to on wiecznie im miesza w głowie mówiąć, że przeze mnie pójdą do domu dziecka a ja do więzienia za to co robię...Również założył mi niebieską kartę...wiem że muszę znaleźć w sobie siłę..ale jest mi tak ciężko jestem tam sama a wszyscy przeciwko mnie wściekli bo "zbeszcześciłam ich nazwisko"...Obrzydliwe to wszystko, jak się nie godzimy na takie traktowanie, zaczynamy protestować..to stajemy się te gorsze, a Tyrani są górą i czyści jak łza..
Witam to znowu czytałam wyżej pragnę spokoju genialny pomysł z psychologiem ja też będę musiała się wybrać z córka i sama.że sobą bo to już jest przegiecie. Dzwonię na policję znowu po lbie dostałam bo mój luby myśli że pisze z kochankiem w trakcie pisania postu huta wychodzi do sklepu pewnie po piwo jak zwykle zresztą nic nowego . Jak znajdę chwilę bez niego to coś wrzuce pozdrawiam
Ewela3 - ja Cię podziwiam za podjęcie decyzji o wyprowadzce od tego typa - delikatnie określając!!! I to jeszcze z małymi kajtkami u boku w 9 m-cu ciąży. Jesteś silną dziewczyną, nie wycofuj się i nie daj się. Zobaczysz dzieci Ci za to podziękują i odpłacą, masz taką nagrodę od losu w ich postaci i zwyciężysz!!!! POWODZENIA Z CAŁEGO SERCA!!!
Dziewczyny czy uważacie, że tacy faceci mogą się zmienić po wizycie u terapeuty, psychologa?
Warto dać jeszcze ..kolejną szansę takiemu człowiekowi...jeśli dzieci proszą was że tatuś się chce zmienić?
Zaczynam ponownie błądzić..poukładałam sobie wszystko w głowie..przetłumaczyłam sobie, że w moim życiu nie ma już dla niego miejsca..aż tu nagle on chce się zmienić, bo nie wyobraża sobie beze mnie życia...dziwne ja wcześniej zabiegałam wiecznie o niego o jego względu, a w zamian dostawałam brak poszanowania ..przez tyle lat czułam się jak ścierka do podłogi, jak zupełnie bezwartościowy człowiek, zawsze gorsza od innych..a teraz gdy sam powoli nabieram do siebie szacunku, pewności siebie i to głównie dzięki pracy, ludziom otaczającym mnie wokół..to on mnie przeprasza za wyrządzone krzywdy..
Pytanie..czy warto..warto zaczynać od nowa dla dzieci....najgorsze jest to że on sam zabił we mnie uczucie..ja już go nie kocham i niewiem czy potrafiłabym go pokochać ...
Dziewczyny czy uważacie, że tacy faceci mogą się zmienić po wizycie u terapeuty, psychologa?
Warto dać jeszcze ..kolejną szansę takiemu człowiekowi...jeśli dzieci proszą was że tatuś się chce zmienić?
Zaczynam ponownie błądzić..poukładałam sobie wszystko w głowie..przetłumaczyłam sobie, że w moim życiu nie ma już dla niego miejsca..aż tu nagle on chce się zmienić, bo nie wyobraża sobie beze mnie życia...dziwne ja wcześniej zabiegałam wiecznie o niego o jego względu, a w zamian dostawałam brak poszanowania ..przez tyle lat czułam się jak ścierka do podłogi, jak zupełnie bezwartościowy człowiek, zawsze gorsza od innych..a teraz gdy sam powoli nabieram do siebie szacunku, pewności siebie i to głównie dzięki pracy, ludziom otaczającym mnie wokół..to on mnie przeprasza za wyrządzone krzywdy..Pytanie..czy warto..warto zaczynać od nowa dla dzieci....najgorsze jest to że on sam zabił we mnie uczucie..ja już go nie kocham i niewiem czy potrafiłabym go pokochać ...
Uderzył raz, uderzy i drugi! Wątpię żeby się zmienił! Znam mnóstwo takich spraw. Jeszcze się nie spotkałam z sytuacją, żeby taki "pan i władca" się zmienił. Owszem, może to zrobić, ale na bardzo krótki czas. Dopóki partnerka jest górą, a on czuje zagrożenie, bo np. może interweniować policja, siedzi wtedy cicho i udaje kochającego męża i tatusia. A tylko niech zobaczy że zmiękłaś i mu wybaczasz.... Wtedy wszystko powróci. Twój wybór. Życzę siły i mądrych wyborów.
pragnę spokoju napisał/a:Dziewczyny czy uważacie, że tacy faceci mogą się zmienić po wizycie u terapeuty, psychologa?
Warto dać jeszcze ..kolejną szansę takiemu człowiekowi...jeśli dzieci proszą was że tatuś się chce zmienić?
Zaczynam ponownie błądzić..poukładałam sobie wszystko w głowie..przetłumaczyłam sobie, że w moim życiu nie ma już dla niego miejsca..aż tu nagle on chce się zmienić, bo nie wyobraża sobie beze mnie życia...dziwne ja wcześniej zabiegałam wiecznie o niego o jego względu, a w zamian dostawałam brak poszanowania ..przez tyle lat czułam się jak ścierka do podłogi, jak zupełnie bezwartościowy człowiek, zawsze gorsza od innych..a teraz gdy sam powoli nabieram do siebie szacunku, pewności siebie i to głównie dzięki pracy, ludziom otaczającym mnie wokół..to on mnie przeprasza za wyrządzone krzywdy..Pytanie..czy warto..warto zaczynać od nowa dla dzieci....najgorsze jest to że on sam zabił we mnie uczucie..ja już go nie kocham i niewiem czy potrafiłabym go pokochać ...
Uderzył raz, uderzy i drugi! Wątpię żeby się zmienił! Znam mnóstwo takich spraw. Jeszcze się nie spotkałam z sytuacją, żeby taki "pan i władca" się zmienił. Owszem, może to zrobić, ale na bardzo krótki czas. Dopóki partnerka jest górą, a on czuje zagrożenie, bo np. może interweniować policja, siedzi wtedy cicho i udaje kochającego męża i tatusia. A tylko niech zobaczy że zmiękłaś i mu wybaczasz.... Wtedy wszystko powróci. Twój wybór. Życzę siły i mądrych wyborów.
Witajcie
W pełni popieram. Zmiana najczęściej jest na chwilę. Z różnych powodów - pojawienie się dziecka, choroba, interwencja policji albo jakiś wypadek.... Wtedy kładzie uszy po sobie, siedzi cicho i nawet potrafi o pomoc poprosić. Ale, to jest na krótko.... czasem miesiąc, czasem dwa, a czasem tydzień. A potem znów to samo.... do jakiegoś czasu, do kolejnego zdarzenia. Najlepszym rozwiązaniem jest odejście od takiego tyrana. Ale w przypadku kiedy są dzieci, to nawet po rozstaniu potrafi nieźle zatruć życie. Odebrać takiemu prawa do dzieci i uciec jak najdalej....
pragnę spokoju - zabiegałaś o jego względy, pokazywałaś, jak bardzo Ci na nim zależy. Pomyśl - co otrzymałaś w zamian? Same krzywdy, upokorzenia. Fajnie, że zaczynasz stawać na nogi, powinnaś iść ta drogą. On widzi, że dajesz radę, że jesteś silna i to nie daje mu spokoju, bo czuje, że wymykasz mu się spod kontroli. Przeprasza? Tak, bo chce Cię złamać.
Dziewczyny... kochamy za bardzo, myslimy, że jak już się związałyśmy to musimy znosić wszystkie upokorzenia, cierpieć przez całe życie. A może to właśnie w imię miłości powinnyśmy zostawić drania i zająć się sobą. Dla nas samych, dla dzieci.... To są trudne decyzje, nikt nie mówi, że łatwo podjąć taką decyzję, ale powiem Wam jedno - jak się powie A trzeba powiedzieć B i zakończyć sprawę definitywnie. W moim przypadku za późno otworzyłam oczy.... rozwiodłam się po długich latach, ale nie pozbawiłam go praw do dzieci.... i wciąż muszę znosić jego.... Znęca się teraz psychicznie, nie tylko na mnie ale i na dzieciach.... Życie jest okrutne ![]()
Dziewczyny!!!
Wszystko fajnie a co z kobietami ,które tak jak ja nie są w związku ??? Przejrzałam na oczy i powiedziałam NIE !! Ślubu nie mamy ale mamy wspaniałą córeczkę ma już dwa latka a ja od dwóch lat przeżywam koszmar
ojciec mojego dziecka nie mieszka z nami,ma określone widzenia ale mimo tego nęka mnie i zastrasza psychicznie ,policja twierdzi że nie jesteśmy rodziną ,nie mieszkamy razem i oni nic nie mogą zrobić
ja już nie wiem gdzie mogę się skierować z prośbą o pomoc ,tak nie da się żyć
Ratujcie
proszę