witam, postanowiłam się tu zarejestrować bo widzę, że wielu innym kobietom udzieliłyście porady i wsparcia,a mam problem z którym nie potrafię sobie poradzić.
żeby nikogo nie zanudzać, skondensuję: z moim chłopakiem jestem od ponad roku i był to najszczęśliwszy rok w moim życiu (wiem, brzmi to strasznie banalnie). od jakiegoś czasu poczułam, że on się oddala, bagatelizował jednak moje pytania, dopiero kilka dni temu przyznał że nie wie, co do mnie czuje, że musi przemyśleć, poukładać sobie wszystko. od tego czasu na przemian krzyczę na niego i płaczę. dziś poprosił o to byśmy się na jakiś czas rozstali, by mógł w samotności o tym pomyśleć, co wiąże się z wyprowadzką któregoś z nas, bo mieszkamy razem. wciąż powtarza że nie chce mnie skrzywdzić i sugeruje, że coś do mnie czuje, jednocześnie nie przytula mnie, nie całuje, sprawia wrażenie jakbym go nie obchodziła, choć czuję, a może tylko mam nadzieję, że jest inaczej.
w głębi serca wiem że on nie mógł przestać mnie kochać ot tak, z drugiej - to strasznie bolesne i upokarzające. jak mogę mu pomóc? i czy taka przerwa to dobry pomysł?
bardzo proszę o poradę i z góry dziękuję.
Odpuść sobie tego chłopaka, bo jeśli po roku bycia ze sobą on nie wie co do Ciebie czuje, to bardzo źle i nie wróży dobrze temu związkowi.
Florencjo, sama wiesz, że możliwe są dwa zakończenia: dobre lub złe (ale złe na chwilę, bo raczej nie na zawsze). Nikt nie będzie się tutaj starał przekonać, że na pewno finał będzie pozytywny. Jeśli facet decyduje (bo raczej nie jest to wspólna decyzja), że Wasza separacja jest konieczności, to niedobrze. Mówienie, że "nie wie, co czuje" to czasem u facetów inaczej ujęte "już wiem, ale nie powiem Ci tego, tak łatwiej będzie się rozstać". Mój związek, ponad 7-letni, zakończył się właśnie w ten sposób, rozstanie poprzedzone było kryzysem, który był wynikiem zachowania mojego byłego faceta - dokładnie takiego samego, jak opisywane przez Ciebie zachowanie Twojego. Nie kontaktuj się z nim, zniknij, nie pojawiaj się w miejscach, gdzie możecie się spotkać. Jest szansa, że zatęskni.
Jak tak czytam ten wątek i przywołuję w pamięci moje doświadczenia w tym temacie, to aż się prosi, aby szanowni panowie, w chwili gdy ich poznajemy, mieli na czole wypisane ostrzeżenie :Uwaga, będzie fajnie, ale za x lat powiem Ci "nie wiem co czuję" Jakże łatwiej byłoby wtedy wiać od takiego gdzie pieprz rośnie...
Trzymaj się Florencja.