Witam,
drogie Panie potrzebuje porady, a mianowicie chodzi o moją siostrę, która uczy się w gimnazjum i jest bardzo dobrą uczennicą. Inne dzieciaki się z niej naśmiewają, wytykają ją palcami. Chodzi do wielkiej szkoły (ponad 500 uczniów), chodzi ładnie, modnie ubrana, ma dobre oceny, jest świetna z angielskiego. Fakt faktem, że zamiast spędzać czas z kolezankami spędza go w domu przy komputerze lub po prostu nie chce do nich wychodzić. Nie wiem, jak jej pomóc a bardzo bym chciała. Ona sama chce zmienić szkołe, ale to wiąże się z dojazadmi ok 30km, a tą do której chodzi ma prawie na miejscu. Tłumacze jej, że to dlatego, że osoby w jej wieku dojrzewają i że po prostu zachowują się nie dojrzale (a moja siostra jest jak na swój wiek bardzo dojrzała), że wręcz zazdroszczą jej pewnych umiejętności. Jest twarda, ale miękknie i zamyka się w sobie coraz bardziej.
Co mam robić?
Witam. No fakt w tym wieku młodzież się tak zachowuje sama mam siostrę w gimnazjum i ostatnio miała bardzo nieprzyjemna sytuację z "koleżankami" z klasy. Jest ładna dobrze ubrana bardzo szczupła i dobrze się uczy co też to wszystko bylo powodem do wielu przykrych i wręcz niedopuszczalnych wybryków. Była przygnębiona i również woli spędzać czas w domu bo bardzo lubi czytać. W sprawie z tymi dziewczynami pomogła jej pani psycholog ze szkoły oraz pedagog. Trzeba odbudować w niej poczucie własnej wartości. Twoja siostra Musi czuć się dobrze tak jak jest i robić to co lubi. Może jest typem samotnika i na siłę tego nie zmieniajmy. Musi nauczyć się że jeśli ona czuje się dobrze w tym co robi i jak się zachowuje to daleko zajdzie na tym. I nie przejmować się tym co mówią być pewną siebie a wtedy pokaże im że niewarte są niczemu ich zaczepki bo jej to nie rusza. Wtedy zyskać może uznanie wśród tej bardziej "normalnej" części znajomych i znów się z kimś zaprzyjaźni.
Sytuacja twojej siostry jest niemalze identyczna do mojej kiedy bylam w gimnazjum. Z nauka nigdy nie mialam problemow, w domu wlasciwie prawie wcale sie nie uczylam, a i tak mnie nazywali kujonem, moje ubrania nie byly swietne, bo w domu sie nie przelewalo, wiec i ten aspekt byl od czasu do czasu wysmiewany. Nauczyciele mnie lubili, chociaz wcale sie nie podlizywalam jak to mowia, wiec za to tez mi sie obrywalo.
Wszystko co osiagnelam zawdzieczam ciezkiej pracy, ale inne dzieciaki jakos tego nie widzialy. Nigdy nie bylam popularna i zawsze bylam ta osoba z ktorem mozna bylo sie posmiac. Na prawde bylo mi z tym zle. Pamietam jak raz wrocilam do domu i po prostu poryczalam sie zaraz po tym jak weszlam do kuchni i zobaczylam moich rodzicow. Nie moglam zrozumiec dlaczego wszyscy mi tak dokuczaja, przeciez nikomu nie robie na zlosc, nikomu nie wchodze w droge, jestem mila i pomagam jak tylko moge, ale pomimo tego zawsze cos bylo nie tak. Jedyne momenty kiedy inni byli dla mnie mili to jak potrzebowali odpisac zadanie. Mama ciagle powtarzala mi, ze inne dzieciaki zachowuja sie tak z zazdrosci, bo wyglada jakby mi wszystko przychodzilo z ogromna latwosci i bez zadnego wysilku.
W koncu zdecydowalam sie tym nie przejmowac, nie zwracac uwagi na docinki i przestac byc mila dla wszystkich. Do tej pory pamietam przelomowa sytuacje, kiedy przed lekcjami wszyscy zwykle zbierali sie przed szkola, a jesli kogos nie lubili to udawali, ze tej osoby tam nie ma, traktowali jak powietrze. Ja po prostu przeszlam obok wszystkich jakby ich tam w ogole nie bylo. Wszyscy nagle zrocili na mnie uwage i tylko slyszalam jak wszystkim szczeki opadly, bo nie probowalam z nimi rozmawiac. Jakos po tym wszystko zaczelo sie zmieniac. Mnie rowniez pomoglo to, ze chodzilam do klasy sportowej gdzie trenowalismy siatkowke. Dzieki temu inni mieli szanse zobaczyc, ze bylam w tym bardzo dobra, nie dlatego, ze trenerzy mnie lubili, tylko dlatego, ze dawalam z siebie 110%.
Powiedz siostrze, ze to minie, zeby sie nie przejmowala tym co mowia inni i robila to co uwaza za sluszne. Niech pokaze, ze jest indywidualistka i nie pozwala sobie wchodzi na glowe.
Usciskaj siostre od mnie i powiedz jej, ze bedzie dobrze, bo bedzie ![]()
Gimnazjum to szkoła życia. Twoja siostra, jak każdy normalny człowiek, potrzebuje znajomych, ale jak sama zauważyłaś nie ma tam nikogo kto by się nadawał. Ale czy naprawdę z całej klasy nie ma nikogo z kim mogła by się zakumplować? Zaproponuj jej żeby kiedyś poobserwowała wszystkich i zobaczyła czy rzeczywiście tak wszyscy razem, a tylko ona z boku, czy może jednak jest kilka "odstających" osób.
Zmiana szkoły też nie jest głupim pomysłem, a 30 km to nie jest jakaś straszna odległość. Jeżeli jest taka możliwość i stać was na to to może lepiej jej to zrobi? Zwłaszcza jeżeli jest uczącą się i zdolną uczennicą, mniejsza szkoła na pewno jej pomoże.