witam, jestem z facetem w wolnym zwiazku i mamy roczne dziecko, ale sie nie dogadujemy, poniewaz on jest nieodpowiedzialny np potrafi wypic i wsiasc za kierownice i jechac, uwaza ze dziecko powinno sie bic bo to jedyny sposob na wychowanie jak nie slucha, a ja na to nie pozwole bo do dziecka trzeba umiec podejsc. czy to sa jakies argumenty zeby mu ograniczyc prawa zanim na prawde cos dziecku moze zrobic?
sad zeby ograniczyc prawa musi miec dowody ze nieodpowiednio sie dzieckiem zajmuje, zaniedbuje, lub ze po rozstaniu nie utrzymuje z dzieckiem kontaktu (dluzszy czas) nie placi i sie nim nie interesuje. na wszystko trzeba miec swiadkow lub dowody