musze sie wygadać... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » musze sie wygadać...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: musze sie wygadać...

czesc. muszę siewygadać i poużalać troszkę nad sobą i stwierdziłam, że to forum będzie do tego odpowiednie...

a więc...

nie radze sobie ze swoim zyciem...
mam 21 lat.
gdy mialam 12lat moi rodzice sie rozwiedli... moja mama po nie calym roku wyjechala ze swoim nowym pratnerem do wielkiej brytani, pozostaje tam do dzic. na początku bylam tam z nia.. ale postanowilam wrocic do taty. po jakims czasie on znalazl sobie nowa partnerka z dzieckiem i maja tez swoje dziecko teraz. ma 5 latek... w tym wszytskim ciesze sie tylko z siostry... z macocha sie nie dogadywalam praktycznie od samego poczatku, chciala wprowadzac swoje zasady... nie starala sie o moje wzgledy.. ja sie nie dawalam.. robilam jej nazlosc... nie dalam soba rzadzic... ale czulam sie i tak ze moja siostra i ona sa wazniejsze dla taty niz ja... 1,5 roku temu moja macocha postanowila wyprowadzic sie do swojego taty, bo zostal sama po smierci zoby. tata moj i dzieciaki oczywiscie tez sie wyprowadzili...
w wieku nie spelna 19 lat zostalam sama w mieszkaniu... w sumie to nie tak do konca bo zamieszkal ze mna chlopak... sama nie chcialam... i o to w wieku 19lat musialam chodzis do szkoly i zajmowac sie domem gdy moje kolezanki mialy luuz...
teraz pracuje i studiuje... ze znajomymi spotykam sie zadko bo  nie mam kiedy... tak naprawde to nie pamietam kiedy widzialam sie z moja przyjaciolka... z chlopakiem klocimy sie ostatnio czesto... i dzis nawet po pracy nie wrocil tylko pojechal do rodzicow...
a ja sobie sama nie radze... gdy sie klocimy to ja czasami wpadam w szal.. nie dziwie sie ze nie wrocil... nie wiem co sie ze mna dzieje... ale naprawde nie mam nikogo z kim moglabym pogadac... mama za granica... tata w sumie to ma swoja rodzine... i czasami mam dosc tego zycia... nie mam juz nikogo... nie wiem do kogo mam sie udac z pomoca... a musze do kogos bo zwariuje...
moze dla kogos wyda sie to glupie, ze pisze tu o tym..ale musialam...a piszac o tym w maxymalnym skrocie to ryczalam jak nie wiem... moze znajdzie sie ktos kto z podobnym problemem sobie poradzil...
i to chyba wszystko..chociaz i tak napisalam to w pigulce..
eh..;(

Zobacz podobne tematy :
Odp: musze sie wygadać...

Kamila___,
co chciałabyś, aby się zmieniło - w Twojej rzeczywistości, codzienności, relacjach, a przede wszystkim w Twoich uczuciach, - żeby było lepiej? O czym marzysz? Czego pragniesz? Czego oczekujesz? Co chciałabyś zmienić w swoim życiu?

3

Odp: musze sie wygadać...

W jaki sposób zajmować się domem???Każda z nas zajmuje się domem....ja z tą różnicą, że nie mam własnego, a muszę wynajmować.
Może  twoje rozżalenie wynika z tego, że zostałaś sama(poza chłopakiem), a nie dlatego że masz obowiązki jak każdy...
Wystarczy chcieć, a znajdziesz czas na koleżanki i wyjścia...

4

Odp: musze sie wygadać...

ZAjmowanie się domem nie musi być złe czy nie przyjemne. Wystarczy je tylko odpowiednio rozplanować.
Inna kwestia jest taka -gdy człowiek już totalnie przestaje sobie radzić z problemami, to warto aby wybrał się do psychologa. To żaden wstyd. Masa osób chodzi do terapeutów, którzy im pomagają. To lepsze niż próby samemu rozwiazania sytuacji, bądź proszenia o pomoc osób, które sie na tym nie znają. Tam uzyskasz fachową pomoc.

5

Odp: musze sie wygadać...

Na zajmowanie się domem zawsze jest czas,nie musisz go non stop picować gdyż dom jest do mieszkania a nie do sprzątania. Takie jest moje zdanie na ten temat.Powinnaś przede wszystkim wyjść do ludzi,koleżanek i innych znajomych.Nie izoluj się od nich bo zwariujesz.Umów się z kilkoma kumpelami na babski wieczór to sobie pogadacie,ponarzekacie,pośmiejecie itp..Wyluzujesz się a kilka lampek smacznego winka też nie zaszkodzi ;-) Ja właśnie tak robię od czasu do czasu,jak już czuję,że lada chwila i zacznę rwać włosy z głowy od tej cholernej walki z codziennością. Pozdrawiam ciepło!!!

6 Ostatnio edytowany przez kamila___ (2012-03-13 19:41:34)

Odp: musze sie wygadać...

Nie chodzi mi tu tylko o zajmowanie się domem.. bo to akurat lubie. Gdy jestem sama w domu to jak sprzatam, puszczam sobie muzyke i wtedy podspiewuje sobie i zapominam o problemach.. najbardziej boli mnie to, że wszyscy bliscy sie odwrocili.. i nie powiem, ze jestem zazdrosna jak rodzice mojego chlopaka staraja sie nam pomoc... a moi nie...
napisalam wam to bo poprostu musialam sie gdzies wygadać..

a co do wątku wrubel811 to chyba masz racje wink w ten weekend nie mam szkoły to chyba wyskocze gdzieś z kolezankami się wyszaleć... może to mi pomoże.. dzięki wink i dam znać czy faktycznie to pomoglo mi się odstresować..

ale i tak mi już lepiej, potym jak napisałam to wszystko...

Odp: musze sie wygadać...

Ja też sądzę, że najlepszym rozwiązaniem będzie jak pisały dziewczyny powyżej, żebyś poszła gdzieś i wyszalała się ze znajomymi:D wydaje mi się, że na pewno pomóc będzie mógł Tobie dobry psycholog i może postaraj się nawiązać lepszy kontakt z rodzicami, pogadaj z nimi, powiedz, że ich potrzebujesz i że czujesz ich brak i że jest Tobie z tego powodu bardzo źle:(

8

Odp: musze sie wygadać...

Nie wiem od czego zacząć poprostu nie radzę sobie już z niczym . Najgorsze że dopiero po 10 latch związku dotarło że byłam taka ślepa naiwna tak wiele razy wybaczałam wierzyłam że się zmieni .Teraz już wiem nie da się żyć z człowiekiem który jest chorobliwie zazdrosny który popada w paranoje który potrafi tylko ranić i na dodatek uważać że to z miłości.To już koniec doprowadził do tego że zamiast go kochać nienawidzę .Najgorsze że nie mam się do kogo zwrócic o pomoc odizolował mnie od rodziny znajomych .Czasami wydaje mi się że jedynym wyjściem jest zasnąć i już się nie obudzić.Ale mam jeszcze maleńką iskierke na lepsze jutro.Mamy syna jest mi tak wstyd że storzyłam mu taką rodzinę.Co dalej każdego dni boję się że jadnak ta iskierka zgaśnie!!!

9

Odp: musze sie wygadać...

Hej smile
Może  nie mam  takiego problemu jak Ty , ale   tez  mam 21  lat i  wyobrażam  sobie jak się  czujesz . Chodzi  mi ,  że nigdzie  już nie potrafisz  znaleźć  pomocy , bo każdy  jest  zajęty  własnym  życiem  ,swoimi  problemami  i większości  osób nie da się  zaufać . np.  koleżanką  które mogą  to wykorzystać  jakoś potem itd. .  A tutaj  wymaga  się  od  Ciebie  dorosłości  i  samodzielnego   radzenia sobie   z życiem  i swoimi  emocjami . Często  zastanawiam się ,  jak ludzie  to robią , że  ciągle są  czymś zajęci ,  osiągają   sukcesy w wielu dziedzinach na raz i  są   zadowoleni , zorganizowani .  (?) a może  to tak wszystko  wygląda  z   zewnątrz . W sumie  najlepszą  rada   dla Ciebie  ode mnie jest  znalezienie  jakiejś  dobrej  przyjaciółki  lub koleżanki  która ma  podobną   sytuacje ,żeby sie nawzajem wspierać (wiem jakie to trudne bo sama też nie potrafię takiej  znaleźć). Wszystkie  na koniec  okazują się  fałszywe  , lub  tak naprawdę  nie  chcą  zajmować się czyimiś  problemami (w sensie  że każdy ma  mimo  wszystko  trochę  inną   sytuację  i   one  nie do końca   to  potrafią  zrozumieć ). Jakieś   pomoce psychologiczne  to chyba  są  zbyteczne  bo  wywalicz na to kase   a   i tak pewnie  nie  pomoże .  Takie   wyjścia   w koleżankami   sa dobre  ,  ale  wiesz to jest takie  na chwilowe zabicie  problemu .

PS. Nie  wiem czy  mój post Ci trochę  pomoże , ale   jakoś  sama  też  czuję  takie  coś , że  mam  problem  , ale wiem że  nikt mi  w nim nie pomoże  , a   mimo  wszystko  muszę  ogarniać jeszcze  całe swoje  życie. pozdrawiam:)

10

Odp: musze sie wygadać...

molajja i tu masz racje... Każdy ma swoje życie i tak naprawde "unika" rozmów na temat czyiś problemów. na psychologa mnie nie stać, a Zabawa to tylko chwilowe oderwanie od rzeczywistośći... i co do przyjaciólki to też masz rację.. w dzisiejszych czasach trudno taką znaleźc... zresztą dziewczyny które znam w moim wieku... mają inne "rozumowanie". One nie interesują sie sprawami typu : muszę zrobić zakupy, ugotować obiad, zapłacicć rachunki czy posprzątać. A ja muszę o tym myśleć... nie moge też imprezować co weekend bo niestarczy mi od 10 do 10...

szkoda,że nie mam takiej prawdziwej przyjaciółko.. 

ale cieszę się, że są jeszcze tacy ludzie co mnie rozumieją, bo od większości słyszę, że przesadzam..;/

kocha_nie_kocha;) a co do moich rodziców to już nie mam siły im tego mówić.

dzięki wink

11

Odp: musze sie wygadać...

kamila_  Wiesz co , tak sobie myślę , z drugiej  strony że  posiadanie przyjaciółki (takiej juz dobrej  co ma  podobne zycie jak Ty)  też  jest  takim przywiązywaniem  się do kogoś.  W sensie , że  wiesz  że możesz na nią  liczyć, i potem  zaczyna się  trochę  takie  roszczeniowe  zachowanie i uzależniasz się od niej ,  bo pragniesz  by   Cię  rozumiała  i rozwiązywała  Twoje problemy .(a ona tez ma swoje życie).   Jakoś  tak   zainteresował  mnie  Twój temat  bo czuję  że  odczuwasz to  samo co ja . Mimo   że mam  inne "rozumowanie " bo nie zajmuję  się  domem . Z drugiej   strony   Twój   sposób życia  jest  dla mnie  interesujący,  bo jest inny niż mój  .  Pomóc  nie potrafię  bo  nie przeżywam tego  samego co Ty  , ale  mogę  jedynie przeczytać  i  podzielić sie  swoimi przemyśleniami  i napisać  jak to jest w moim życiu.

12

Odp: musze sie wygadać...

molajja niby posiadanie przyjaciółki jest takie jak mowisz..ale to inaczej kiedy masz sie komu zwierzyc, pogadac przy dobrej kawce itp. spedzic z nia troche czasu. nie mowie, ze trzeba sie widywać codziennie bo to jest nie realna.. ale od czasu do czasu dobrze jest pogadac z kims zaufanym. No ale cóz.. moja niestety olala mnie już dawna, jakoś sie z tym pogodzilam, bo nic na siłe wink ciesze się, że mam swojego chłopaka i ostatnio sobie wszystko wyjasnilismy i mam nadzieję, że już bd ok. Będziemy wspierali się wzajemnie. Bo póki co on jest mi najbliższą osobą. Dziękuje Ci za dobre słowa wink

13

Odp: musze sie wygadać...

Mam problem nie wiem jak mam pomóc mojej siostrze która jest maltretowana fizycznie i psychicznie przez swojego męża . Juz kilkakrotnie uciekala ze swoimi dziećmi do mnie ja za każdym razem jej pomagala ona zawsze twierdziła że od niego odejdzie a i tak zawsze kończyło się tym ze on dzwonił do niej płakał i przepraszał a ona wracała .Ja sama przekonałam się jaki on jest agresywny byłam świadkiem jak ją skopał bił pięściami ona aż traciła przytomność .Tego feralnego dnia byliśmy razem na festynie wracaliśmy już gdy on wpadł w furie i najpierw zaczął ja wyzywać a powem z rozbiegu uderzył ją w twarz próbowałam go odciągać ale on był w takim amoku że nic do niego nie trafiało .Siostra upadła a ja zaczełam wołac o pomoc jak na złość nikogo nie było w pobliżu strasznie się bałam moje wołanie usłyszał tylko on ale wpadł w jeszcze większą furie i cofnął się tylko po to aby ją kopnąc zaczelam udawać że się żle czuję (a byłam w ciąży)więc dał sobie spokój.Ona wylądowała w szpitalu ja wziełam jaj dzieci i pojechałam do domu ,po wyjściu ze szpitala jeszcze tego samego dnia wróciła do niego czy to jest normalne ?Ja mam własną rodzinę i nie jestem w stanie wiecznie jej pomagac tym bardziej ze ilekroć jej pomagam to i tak ona do niego wraca wiec to nie ma sesu .Moj mąż twierdzi że ona musi sobie sama poradzic bo my mamy własne życie ,tyle tylko że ja za każdym razem drże jak odbieram telefon od niej bo myśle tylko o tym czy on znowu ją pobił czy wyzwał nie chce cały czas żyć w strachu o moją siostre .Proszę o radę co mam w tej sytuacji zrobic.

14

Odp: musze sie wygadać...
Joanna85 napisał/a:

Mam problem nie wiem jak mam pomóc mojej siostrze która jest maltretowana fizycznie i psychicznie przez swojego męża . Juz kilkakrotnie uciekala ze swoimi dziećmi do mnie ja za każdym razem jej pomagala ona zawsze twierdziła że od niego odejdzie a i tak zawsze kończyło się tym ze on dzwonił do niej płakał i przepraszał a ona wracała .Ja sama przekonałam się jaki on jest agresywny byłam świadkiem jak ją skopał bił pięściami ona aż traciła przytomność .Tego feralnego dnia byliśmy razem na festynie wracaliśmy już gdy on wpadł w furie i najpierw zaczął ja wyzywać a powem z rozbiegu uderzył ją w twarz próbowałam go odciągać ale on był w takim amoku że nic do niego nie trafiało .Siostra upadła a ja zaczełam wołac o pomoc jak na złość nikogo nie było w pobliżu strasznie się bałam moje wołanie usłyszał tylko on ale wpadł w jeszcze większą furie i cofnął się tylko po to aby ją kopnąc zaczelam udawać że się żle czuję (a byłam w ciąży)więc dał sobie spokój.Ona wylądowała w szpitalu ja wziełam jaj dzieci i pojechałam do domu ,po wyjściu ze szpitala jeszcze tego samego dnia wróciła do niego czy to jest normalne ?Ja mam własną rodzinę i nie jestem w stanie wiecznie jej pomagac tym bardziej ze ilekroć jej pomagam to i tak ona do niego wraca wiec to nie ma sesu .Moj mąż twierdzi że ona musi sobie sama poradzic bo my mamy własne życie ,tyle tylko że ja za każdym razem drże jak odbieram telefon od niej bo myśle tylko o tym czy on znowu ją pobił czy wyzwał nie chce cały czas żyć w strachu o moją siostre .Proszę o radę co mam w tej sytuacji zrobic.

Moim zdaniem powiniście ta sprawę zgłosic na policję. Jak facet może bic kobiete???? jeżeli Twoja siostra chce wkońcu zakończyc ten koszmar w swoim życiu to musi koniecznie to zgłosic. Ten człowiek sie nie zmieni... będzie bił ją a potem jej dzieci... aż dojdzie do katastrofy... Wiadomo, że chcesz jej ciagle pomagac bo to siostra ale masz racje z tym, że masz własne zycie tym bardziej ze ona nie wyciaga wniosków z tego co sie za kazdym razem dzieje. Pogadaj z nia ze wazne jest to aby odeszła od niego... bo zmaruje sobie tylko dziewczyna zycie.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » musze sie wygadać...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024