Bo zupa była za słona... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Bo zupa była za słona...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Bo zupa była za słona...

Witam, pewnie wiele tutaj takich wątków, ale muszę się wyżalić, bo już mi się ulewa. Otóż jestem z moim facetem 4 lata, od grudnia mieszkamy razem i szlag mnie trafia. Wg niego - jego praca jest cięższa, bo jest w niej czasami po 12-14 godzin - ja natomiast przychodzę do pracy i wywalam nogi na stół. On jest wychowany tak, że matka podsuwał mu wszystko pod nos, a ja nie dam z siebie zrobić niewolnicy i stąd biorą się konflikty. Jestem osobą, która nie ma bzika na punkcie sprzątania i nie biegam z miotłą 24 h/dobę, ale uważam, że skoro mamy wyremontowane mieszkanie, to warto dbać, by nie zapuścić mieszkania. On je - i nawet talerzy nie zaniesie na blat w kuchni. Jedyne co robi, to wyrzuca śmieci, ale pod warunkiem, że już się wysypują ze śmietnika. Ja gotuję, sprzątam, robię zakupy, prasuję, piorę. Bardzo mnie to irytuje i frustruje, że mimo, że go proszę, żeby mnie choć trochę odciążył, to mówi, że dla mnie ważniejsze jest sprzątanie niż on i jak mi się nie podoba, bo on się już nie zmieni, to się wyprowadzi. Dzisiaj myję okna - a on zamiast chociaż zapytać w czym mi pomóc, to siada przy komputerze. Wrrr... Tydzień temu zrobił mi awanturę, że musiał przeze mnie jeść starą szynkę, która śmierdziała i była sina - to nic, że razem ją jedliśmy, a ja wędlinę jem w dniu zakupu i najdalej następnego dnia. Płakałam cały wieczór, bo akurat takich rzeczy pilnuję i byłam pewna, że wędlina była dobra. Po kilku dniach okazało się, że po prostu ta wędlina mu nie smakowała i jednak nie była stara.
Proszę o pomoc...

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-03-08 23:44:19)

Odp: Bo zupa była za słona...

Mieszkacie razem, we wspólnym domu, wspólnie prowadząc tzw. gospodarstwo domowe. Narzekasz, że matka Twego faceta podsuwała mu wszystko pod nos. Teraz Ty kontynuujesz jej dzieło. Przeczytaj wybrane przeze mnie zdania Twego postu:

Goya7 napisał/a:

(...)On je - i nawet talerzy nie zaniesie na blat w kuchni.
(...)Ja gotuję, sprzątam, robię zakupy, prasuję, piorę. Bardzo mnie to irytuje i frustruje, że mimo, że go proszę, żeby mnie choć trochę odciążył, to mówi, że dla mnie ważniejsze jest sprzątanie niż on i jak mi się nie podoba, bo on się już nie zmieni, to się wyprowadzi. Dzisiaj myję okna - a on zamiast chociaż zapytać w czym mi pomóc, to siada przy komputerze. (...)

1. Co się dzieje z talerzami pozostawionymi przez niego? Kto je zanosi do kuchni, wstawia do zlewu, myje? Pewnie Ty.
2. Wykonujesz wszelkie prace domowe, poza wynoszeniem śmieci. On nie musi niczego robić, wszystko jest przecież wykonane przez Ciebie.
3. Prosisz, żeby Cię  odciążył. Tym samym przyznajesz, że są to wyłącznie Twoje obowiązki, nie wasze wspólne.
4. Oczekujesz, że on zdawkowo zapyta, czy pomóc Ci myć okna. Czemu miałby cokolwiek takiego robić? Przecież uznajesz, że mycie okien jest Twoim obowiązkiem.


Wyobraź sobie taką sytuację.
Ktoś, z kim mieszkasz, wykonuje sam wszelkie możliwe i niezbędne prace (zakupy, pranie, sprzątanie, gotowanie, zmywanie, prasowanie, itd.) w waszym domu. Czy Ty, wiedząc, że ta osoba zrobi wszystko w waszym wspólnym domu, sama z siebie cokolwiek zrobisz? Pewnie nie, przecież od tego jest ta osoba.

Oczekujesz, by Twój facet zmienił swoje postępowanie.
A Ty, kiedy zmienisz swoje?
Chyba, że Twój strach przed rozstaniem z facetem jest większy niż Twoja ochota na przekazanie mu części obowiązków domowych.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

3

Odp: Bo zupa była za słona...

Jak dla mnie to sprawa jest prosta. Musisz przeprowadzić poważną rozmowę (nie awanturę) i wyjaśnić, że oczekujesz więcej pomocy z jego strony. Rozumiem, że pracując po 12 godzin jest zmęczony, ale przecież ma jakieś wolne i mógłby wykazać się wtedy choć jakąś drobną inicjatywą w Twoją stronę. Zajmowanie się domem to obowiązek obojga ludzi w związku. Jeżeli nie zmieni swojego postępowania po rozmowie, na Twoim miejscu uciekałabym gdzie pieprz rośnie. Co będzie jak się dzieci pojawią, nie wyrobisz sama ze wszystkim. Taki związek jest bez perspektyw, bo wasze relacje powinny polegać na partnerstwie, a w Waszym wypadku na pewno go brakuje.

Reklama

4

Odp: Bo zupa była za słona...

A moje pytanie brzmi - dlaczego Ty z nim jestes? Bo jesli sytuacje, w ktorej facet z kazdej strony pokazuje Ci, ze ma Cie gdzies i nie zamierza kiwnac malym palcem u nogi, aby zrobic cos dla Ciebie, nazywasz miloscia, to szczerze wspolczuje braku szacunku do samej siebie. Mezczyzni bywaja rozni, z roznymi doswiadczeniami. Jedni od dziecka sa uczeni pomagania dziewczynkom, innym wpaja sie, ze obowiazku domowe naleza glownie do kobiety. Ale zarowno jedni, jak i drudzy, widzac swoja kobiete w potrzebie lub proszeni przez nia o pomoc, pomagaja. Szczegolnie, gdy kobieta jasno daje im do zrozumienia, ze tej pomocy oczekuje, bo sama nie daje rady. A teraz spojrz na to, jak traktuje Cie Twoj mezczyzna. Nie dosc, ze nie pomaga i nie slucha Twoich prosb, to jeszcze wmawia Ci, ze wszystko to Twoja wina. Czy naprawde chcesz byc z kims, kto dla Ciebie nie jest w stanie nawet talerza odniesc do kuchni?

5

Odp: Bo zupa była za słona...

Goya7 - Niestety masz dwa problemy. Pierwszy to zasady, które Twój facet wyniósł z domu rodzinnego, a które jak wynika z Twojego opisu pozwalasz mu dalej stosować w Waszym wspólnym domu. Niestety niektórzy są wychowani w poczuciu, że w domu wszystko się robi samo (czytaj robi to ktoś inny). Bardzo trudno zmienić taką osobę, ale systematyczna praca nad charakterem i bycie nieugiętym w tych sprawach powinno doprowadzić do stopniowego progresu. To nie jest tak, że jak facet przywykł w domu, że wszystko robiła kobieta (mama, siostra itd), to na zawsze będzie się tego trzymał. Musisz być konsekwentna i silna. Nie możesz robić takich akcji, że on się na Ciebie wydziera bez powodu, a Ty płaczesz. Specjalnie chciałaś go otruć tą szynką? Facet wydaje się być dzienny i niedojrzały i tu pojawia się drugi, znacznie bardziej poważny problem. Czy uważasz, że Twój facet Cie kocha? Czy szanuje Ciebie? Ktoś kto kocha i szanuje nie robi takich scen. Mówisz mu, że chcesz by się zmienił, a on straszy że się wyprowadzi. Wiem, że moja rada może się Tobie wydać absurdalna lub nie do przyjęcia, ale uważam, że gdy następny raz postraszy wyprowadzką powinnaś powiedzieć, żeby to zrobił jeśli naprawdę tego chce. I zobaczysz jego reakcję. Jeśli jest taki furiat jak piszesz, to pewnie się uniesie dumą i wyprowadzi. Tylko co potem? Jeśli mu zależy i Cie kocha, to wróci i przeprosi, albo nawet nie wyprowadzi się. Jeśli ma Ciebie gdzieś, to wyprowadzi się i przestanie kontaktować - wtedy masz jasność co do Waszego związku. Ale może być też tak, że to typ faceta, który chce mieć po prostu spokojne życie i u swego boku praczkę, sprzątaczkę, kucharkę i kogoś do seksu. W takim wypadku nic nie zrobi i przyjmie strategię "pogada, pogada i jej się znudzi". Wtedy to Ty musisz sobie odpowiedzieć na pytanie jakiego życia chcesz i czego pragniesz. Uwierz mi - Twoim głównym problemem nie jest facet, który nic nie robi w domu. Główny problem to facet, który Cie po prostu nie szanuje. Cokolwiek zdecydujesz powodzenia.

Reklama

6

Odp: Bo zupa była za słona...

Autorko - mieszkacie razem dopiero 4 miesiące to czas kiedy każde z was szuka dla siebie płaszczyzny dla siebie najlepszej w waszym wspólnym domu. Jak do tej pory twój facet obrał rolę domowego leniwca , a ty niewolnicy. Układ super dla niego gorzej z tobą i najgorsze jest to że teraz powinnaś działać aby między waszymi obowiązkami i domowymi była względna równowaga jeśli nie zrobisz tego teraz to potem będzie tylko gorzej a wtedy coś zmienić to naprawdę wielka sztuka okupiona kłótniami, pretensjami itd....
Rozumiem że on pracuje ww tygodniu bardzo długo żę często gdy wraca to ty zdążysz większość prac domowych wykonać, ale są dni wolne, święta to czas kiedy twój leniwiec może zakasać rękawy i wykonać pewne prace domowe które w ciągu całego tygodnia wykonujesz ty. Druga sprawa jeśli będziesz dalej go wyręczać bo diabli cię biorą gdy talerz stoi na stole a nie na suszarce to niczego on się nie nauczy. Zagryź zęby i niech ten talerz, talerze , szklanki stoją na stole do momentu gdy nie braknie wam zastawy lub gdy nie zaczną śmierdzieć wreszcie on zareaguje gdy w szafce nie będzie czystej szklanki, lub skarpetek, albo ręcznika. Czasem terapia wstrząsowa daje dobre efekty i nie wierz w słowa "że dla ciebie ważniejsze jest sprzątanie niż on i jak ci się nie podoba, bo on się już nie zmieni" zmieni się , zmieni gdy bałagan zacznie mu przeszkadzać teraz tak mówi bo wie że ty nie wytrzymasz i zrobisz za niego za was.

7

Odp: Bo zupa była za słona...

Mam podobną sytuację w domu ,czasem gdy mąż coś zrobi np. umyje kuchenkę gazową ,za parę dni słyszę ''Widziałaś jak umyłem ci kuchenkę?''Jest strasznym egoistą ,obydwoje pracujemy ,ale tylko on ma prawo być zmęczony.Dodam że mamy 3 dzieci w tym jedno małe także ''Na pewno leżę i nic nie robię''DOBIJA MNIE TO

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Bo zupa była za słona...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016