On nie pomaga mi w domu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » On nie pomaga mi w domu

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 76 ]

Temat: On nie pomaga mi w domu

Dziewczyny Kobiety czy wy tez tak macie ze partner nie pomaga w domu?

Chodzi o to ze ja nie pracuje,tzn zajmuje sie domem,oplacam rachunki,wychowuje dzieci,ucze je,moj partner pracuje od 7 do 16 i potem juz nic nie robi w domu,uwaza ze ja jestem od tego,czy to jest ok?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: On nie pomaga mi w domu

Nie to nie jest ok.:mad: I pisze Ci to facet, który pracuje od 7 do 15.:P
Ty masz pracować za darmo przez 16 godzin bez wolnych sobót, niedziel i urlopu, a na dodatek bez wynagrodzenia?
Zamień się z nim na tydzień to zobaczysz jak mu "rura" zmięknie.:lol:

3

Odp: On nie pomaga mi w domu

Kolejny watek wychodzacy z absurdalnego zalozenia. "Pomagac" to mozna sasiadce staruszce wniesc zakupy, a we wlasnym domu kazdy domownik ma obowiazki na miare swoich mozliwosci.

U nas jest tak, ze mieszkamy razem, oboje pracujemy i oboje mamy obowiazki w domu.  Bez grafiku, bez szarpania sie. Jak sa brudne naczynia, to ktores z nas myje. To ktore predzej jest w domu po pracy wyprowadza psa i robi obiad. Zakupy zwykle robi on,  albo razem, bo ja nie moge dzwigac. Jakos nie skupiamy sie na tym kto co ma zrobic. Sprzatamy i zajmujemy sie domem bez rozwodzenia sie nad tym.

4

Odp: On nie pomaga mi w domu

Nocnalamko, u nas jest bardzo podobnie, nie narzekam. Razem pracujemy i dbamy o dom i doceniam to, tylko czasem mnie wkurza, gdy on mówi, że mi POMAGA. Też uważam, że tu nikt nikomu nie pomaga, po prostu razem jesteśmy odpowiedzialni za dom i wychowanie dzieci i każdy robi to najlepiej jak umie. Ja lepiej sprawdzam się w sprzątaniu, mąż w zakupach, resztę robimy zwykle wspólnie lub w zależności jak kto ma czas (i ochotę).

5

Odp: On nie pomaga mi w domu

Werona28, zależy co masz na myśli mówiąc "nie pomaga". Po sobie sprzątać każdy musi. Niemniej jednak on pracuje i zarabia, więc nie dziw się, że oczekuje, że ugotujesz mu obiad. A btw. ustalaliście podział obowiązków w domu, czy po prostu tak wyszło, że sama wszystko robisz?

6 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-02-23 14:06:51)

Odp: On nie pomaga mi w domu

Ty pracujesz od rana do wieczora. Robisz dwa etaty  7 dni w tygodniu.

Rob jak on.
"Pracuj" od 7ej do 16ej a pozniej czas dla siebie.
I pamietaj o wolnym.

A jak zacznie sie przewracac o wlasne skarpetki to niech szanownie sie pochyli i wyniesie do kosza na brudy.
Wieczorem zabraknie mu czystej szklanki? Niech zakasa rekawy i umyje naczynia.


LENIE!!!!!

P.S.

Oczywiscie, ze obiad moze ugotowac, ale obowiazki nie koncza sie na gotowaniu.
Jest masa innych zajec gdzie jedna osoba moze zwyczajnie sie "zatyrac" i to za darmo.

kaisa_malene..Z pewnoscia gdy wracasz po pracy do domu, Twoj dzien nie konczy sie. Tak jak wiekszosci Kobiet.
W domu czeka kupa obowiazkow, ktore trzeba wykonac nie oczekujac zaplaty. I zdecydowanie bywaja one bardziej meczace niz wykonywana praca z pensja.
Nie po to sie mowi, ze musze isc do pracy aby sie wyrwac z domu, odetchnac, odreagowac...

7

Odp: On nie pomaga mi w domu

Duromito dziękuję za twoją wypowiedz która jest ważna bo pochodzi od mężczyzny.
Nocnalampka u nas tylko ja mam obowiązki(niestety) chciałabym życ z partnerem tak jak ty,było by wspaniale,jednak nie chodze do pracy i byc moze dlatego wszystkie obowiazki spoczywaja na mnie.
Kizia też podziwiam was.
Kaisa_malene no wlasnie on nie sprzata po sobie nic,nawet talerza nie wyniesie.Oczywiscie nie karze mu obiadu gotowac gdyz ja to robie i tego od niego nawet nie oczekuję(chociaż czasem bym chciała by ktos dla mnie coś ugotował),ale ja nawet zakupy robie sama(on siedzi w samochodzie pod sklepem) i czeka az skoncze.
Nigdy nie ustalalismy obowiazkow,ale kiedys zawsze cos w domu zrobił teraz nie,zeby zrobił kontakt prosiłam go ok miesiąc:(
Leila01 dokładnie tak sie czuje,zatyrowana,całkiem ze choruje wiec sił tez nie mam za duzo,dzwigac tez nie moge ale musze.
Tak pracuje 7 dni w tygodniu,ale czy to mnie usprawiedliwia?no bo ja kasy przeciez do domu nie przynosze:(

8

Odp: On nie pomaga mi w domu

Dlaczego nie pójdziesz do pracy?
Dla mnie to jest bardzo dziwne, wiele kobiet chce być kurą domową, a później jęczy że on jej nie pomaga. On pracuje w pracy Ty pracujesz w domu, proste!
Idź do pracy wtedy mu powiedz halo kolego, ale przecież ja też byłam w pracy?!
Jakie to dziwne, że on ma utrzymywać Ciebie i jeszcze wokół Ciebie biegać? Praca w domu jest inna, bo bardziej rozłożona, ale przecież nie myjesz okien codziennie, przecież nie prasujesz codziennie, są dni, że jest więcej pracy, a w inne dni mniej.
Wiele kobiet, tu żali się z podobnego powodu, on nie pomaga mi w domu, ale niby co ma robić? Pokutuje u nas dalej mit, że ona kura domowa, nie chcesz nią być to idź do pracy, a nie ja wolę zająć się domem, nie pracować, ale niech on mi pomaga, to trochę tak jakbyś pracowała na pół etatu a chciała wynagrodzenie za cały. Oczywiście, nie oznacza to iż on nie ma robić nic, ale pracę w domu traktuj jako swoją pracę zawodową, czy ktoś w takiej pracy wyręczałby Cię w obowiązkach?!

9

Odp: On nie pomaga mi w domu

Faktycznie.
Jedyne wyjscie teraz to tylko pojscie do pracy.

Twoj maz sie przyzwyczail /zasluga troche Twoja/ i ciezko bedzie teraz wprowadzic zmiany.

Czyli czas dziala i ustalac podzial obowiazkow...

10

Odp: On nie pomaga mi w domu

tak to jest jak się przyzwyczai do pewnych rzeczy... może zrób jak z dzieckiem i wyznacz chociaż jakieś małe obowiązki dla niego... tak żeby nie doznał wstrząsu wink i nie urągało jego "męskości" tongue
takie niańczenie faceta do niczego dobrego nie prowadzi wink

11

Odp: On nie pomaga mi w domu

Doczytalam, ze nie pracujesz. To jednak nieco zmienia postac rzeczy. Nie wiem w jakim wieku macie dzieci i jaki jest stan Twojego zdrowia. No ale zakladajac, ze nie sa to maluszki, a Ty nie jestes osoba niepelnosprawna, to nie ma co dramatyzowac nad obowiazkami domowymi. Ogotowanie obiadu i biezace ogarnianie domu to nie wiecej niz 2-3h dziennie. No chyba, ze jestes pedantką, ktora codziennie pucuje na blysk kazdy skrawek, albo masz obsesje codziennego gotowania siedmiodaniowych obiadow. Oczywiscie daleka jestem od twierdzenia, ze absolutnie wszystko ma spoczywac na glowie jedej osoby, no ale jednak inne sa proporcje podzialu obowiazkow jak oboje pracuja zawodowo.
No ale tak czy siak pogon swojego pana. Poodkurzanie, zmycie naczyn, czy ugotowanie obiadu w weekend nie sprawia ze odpada penis.

12

Odp: On nie pomaga mi w domu

Leila1, nie mam pojęcia o jakiej kupie obowiązków mówisz, bo co tak naprawdę trzeba codziennie zrobić? Obiad ugotować, talerze pozmywać, śmieci wynieść (a i to niekoniecznie codziennie, bo się czasem 2-3 dni śmieci zbierają). Resztę robi się raz na jakiś czas. Piorę ciuchy raz na tydzień, łazienkę myję raz na tydzień, odkurzę co kilka dni i przejadę mopem. I to tak naprawdę wszystko. Jakoś ja się z tym wyrabiam pracując i studiując, więc jakim cudem osoba nierobiąca nic innego czuje się tym przemęczona? Że dzieci męczą, to rozumiem. Ale obowiązki domowe? Bez przesady. Niemniej jednak talerz można po sobie przynajmniej do zmywarki włożyć, a brudne skarpetki do kosza wrzucić, takie minimum przyzwoitości. Na Twoim miejscu poszłabym do pracy, bo w domu zwariować można jak się z niego nie wychodzi. Wtedy zagonisz męża do obowiązków domowych i od razu Wam szybciej pójdzie to całe sprzątanie.

13 Ostatnio edytowany przez Werona28 (2012-02-23 19:12:45)

Odp: On nie pomaga mi w domu

Ok rozumiem was,jednak do pracy pojsc nie mogę(mam takie choroby ze nie da rady)
Kaisa_malene i tu jest własnie problem bo ja naprawde sie zatyrowuje.Otóż całe mieszkanie sprzątam codziennie,odkurzam codziennie,kurze wycieram codziennie,podłogi równiez myje codziennie a to dlatego ze nikt obuwia nie zdejmuje wszedzie mamy linoleum.Naczynia myje po kilka razy dziennie bo kazdy talerz wezmie ale myje tylko ja,piore co drugi dzien gdyz wiadomo dzieci do szkoly chodza wiec codziennie inne ubranie.Pale w piecach,przynosze drewno,wegiel,nawet samochod myje ja.Dzieci tez praktycznie kompie ja,przede wszystkim włosy bo same jak umyja to pozal sie Boze chocioaz maja 12 i 10 lat to jednak zawsze trzeba przypilnowac bo Bog wie jaka moda w szkole zagosci.Lekcje odrabiam z nimi ja,rachunki ja.Ogólnie wszystko ja.Ale ok skoro tak mówicie to nic juz nie mówie.
Dzięki za odp

Szczerze powiem ze wolałabym pracowac normalnie po za domem,i niczym wiecej sie nie przejmowac.

14

Odp: On nie pomaga mi w domu

Werona28, masz to po części na własne życzenie. Gdybyś od początku stawiała się mężowi i zaganiała go do roboty, nie zdążyłby się przyzwyczaić, że sprzątają i gotują w domu "krasnoludki", a on - święta krowa - nie musi się do niczego dotykać, bo i tak będzie zrobione. Dzieci też mogłaś od razu zacząć wychowywać inaczej, one są najbardziej "podatnym gruntem". Ja w wieku 10-12 lat potrafiłam sama umyć włosy, zrobić sobie jajecznicę, uczestniczyłam w domowych porządkach i - niechętnie, bo niechętnie - zmywałam po sobie talerz czy kubek. Prawda jest taka, że wychowujesz kolejne istoty "z dwoma lewymi rączkami"... Nie rób tego sobie i im! Jeśli dalej będziesz tak postępować, to ani Twoje dzieci, ani mąż (który robi za Twoje trzecie dziecko) się nie usamodzielnią. Więc - po prostu PRZESTAŃ robić to wszystko. Nic się nie stanie, jeśli podłoga będzie odkurzona raz w tygodniu (za nieściągnięte buty goń od razu), świat się nie skończy jeżeli naczynia postoją sobie pół dnia w zlewie. Twoja rodzina na razie nie ma nawet szansy zobaczyć, że może być inaczej, bo im jej nie dajesz...

15

Odp: On nie pomaga mi w domu

Ale po co Ty to wszystko robisz codziennie? Naprawdę aż tak się u Was kurzy, że codziennie te kurze musisz ścierać? Zgadzam się z Anemonne: nie pozwól, by reszta domowników Ci wlazła na głowę. Każ dzieciom sprzątać po sobie i niech Ci pomagają w obowiązkach. Wiadomo, że nikt nie lubi, ale ja też musiałam w tym wieku zmywać naczynia, wynosić śmieci, czy odkurzać. Nikt mnie nie musiał pilnować, czy się porządnie umyłam, a jak mamy jeszcze w domu nie było to potrafiłam sobie sama makaron ugotować i podgrzać to co było w garnku (a nawet pierwsze ciasto upiekłam mając 11 lat). Trzeba dzieci uczyć samodzielności, przecież nie będziesz za nie całe życie wszystkiego robić.

16

Odp: On nie pomaga mi w domu

myjesz i odkurzasz podłogi codziennie bo rodzince nie chce się ściągać obuwia?
no cóż, masz na co pozwalasz.
Domownicy mają Cię za posługaczkę tylko dlatego, że nie wyznaczyłaś im żadnych obowiązków, a wszystko wzięłaś na siebie.
Nawet jeżeli nie sprzątają, to chociaż powinni umieć albo chcieć zminimalizować bałagan jaki wytwarzają wokół siebie (prosty przykład- ściąganie obuwia) Masz duże dzieci, które w tym wieku absolutnie powinny same umyć sobie porządnie głowę. Przecież nie są niepełnosprawne?
To, że nie pracujesz zawodowo nie oznacza, że oni nie mają mieć żadnych obowiązków domowych. Łącznie z szanownym współmałżonkiem.
Uważam jednak, że musiałabyś jeszcze raz narodzić, z nowym charakterem żeby umieć wywalczyć zmiany w swoim ognisku domowym big_smile tak, tak- to wszystko zależy od siły charakteru.. no i od tego, jak bardzo ktoś chce, żeby go w życiu szanowano.. i jego pracę

17

Odp: On nie pomaga mi w domu

Werona, w poprzednich postach dobrze ci poradzono... ja mogę jedynie się zgodzić...
Po ch...usteczke myjesz co dziennie podłogi, ścierasz kurze, odkurzasz... to już nie jest zwykłe sprzątanie, tylko "choroba".... Kobieto ocknij się... daj dorosnąć dzieciom, teraz to one nie widza potrzeby...bo przecież "mama zrobi za nie wszystko". Podłogi nie będziesz musiała myć codziennie, gdy hukniesz na wracające z dworu dzieci (najpierw poprosisz), żeby zdjęły brudne buciory przy drzwiach, bo podłoga umyta, a jak nie to same będą po sobie myły jak ją pobrudzą. Włosów im (starym koniom) myć nie musisz, wystarczy że powiesz, że jak porządnie nie umyją się to tak pójdą jutro do szkoły, bo ty ich nie zamierzasz kąpać do 30 roku życia. Naczynia... "kochanie umyj po sobie, bo przed chwila myłam naczynia i znów się niepotrzebnie cała kupa nazbiera..." tak trudno to powiedzieć...? Jeśli nie skutkuje, to raz umyj i przestań...jak zabraknie naczyń, to sami się zorientują...a wtedy możesz wyjaśnić "co i jak"... Naprawdę...uwierz mi...sama na własne życzenie wpadłaś w ten "kierat"...a teraz musisz się z niego wydostać, dla własnego dobra, zdrowia i życia...bo drugie 12 lat tam nie pociągniesz kobieto... Dasz rade, tylko musisz zrozumieć, ze Tobie tez coś się należy i przestać "chuchać i dmuchać" na wszystkich i wszytko naokoło.

18

Odp: On nie pomaga mi w domu

Werona28,
odpowiedz sobie na pytanie: "Po co Twój mąż i Twoje dzieci mają cokolwiek robić w domu, skoro Ty robisz WSZYSTKO?"

19

Odp: On nie pomaga mi w domu

Czegoś tu nie rozumiem, jesteś chora i nie możesz pracować, ok, ale możesz codziennie biegać z mopem? To wysiłek dla krengosłupa!
Jak rozumiem, twoja choroba to choroba umysłowa i nazywasz się "jestem pedantką i wszystko zrobię najlepiej" . Jeśli jesteś w stanie umyć samochód jak rozumiem, albo robisz to sama, co też nie jest łatwe bo tu się trzeba schylić tam dostać. Dziewczyno Ty jesteś chora psychicznie, zbieraj tyłek i od 1 marca do pracy. 12 letnie dziecko samo musi umyć głowę, notabene co to ma znaczyć że tak dorosłe dziecko mama w wannie ogląda?!

20 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-02-23 23:41:58)

Odp: On nie pomaga mi w domu

Typowo tradycyjny podział ról: on zarabia i utrzymuje rodzinę, a Ty zajmujesz się domem i dziećmi. Myśle, że skoro zgodziłaś się na taki wariant, to nie masz co oczekiwać, że on zajmie się sprzątaniem itp.
Nie wiem gdzie pracuje mąż, ale z jego perspektywy on jest codziennie zapracowany skoro 9 h dziennie musi pracować. W dodatku to na nim ciąży problem utrzymywania rodziny, to on musi martwić się czy będą pieniądze, bo to on zarabia.
Ty natomiast wg niego masz zajmować się domem, czyli gotowaniem, całym tym sprzątaniem i wychowywaniem dzieci.
Jeżeli chcesz zmienić ten stan to zrób tak jak Ci radzono wcześniej- znajdź sobie pracę, a wtedy podział obowiązków domowych będzie koniecznością. Gorzej jeśli mąż jest tradycjonalistą i taki układ nie będzie mu odpowiadać, ale takie rzeczy ja osobiście sprawdzałbym przed zawarciem poważniejszego związku.

21

Odp: On nie pomaga mi w domu
Matt87 napisał/a:

Typowo tradycyjny podział ról: on zarabia i utrzymuje rodzinę, a Ty zajmujesz się domem i dziećmi. Myśle, że skoro zgodziłaś się na taki wariant, to nie masz co oczekiwać, że on zajmie się sprzątaniem itp.
Nie wiem gdzie pracuje mąż, ale z jego perspektywy on jest codziennie zapracowany skoro 9 h dziennie musi pracować. W dodatku to na nim ciąży problem utrzymywania rodziny, to on musi martwić się czy będą pieniądze, bo to on zarabia.
Ty natomiast wg niego masz zajmować się domem, czyli gotowaniem, całym tym sprzątaniem i wychowywaniem dzieci.
Jeżeli chcesz zmienić ten stan to zrób tak jak Ci radzono wcześniej- znajdź sobie pracę, a wtedy podział obowiązków domowych będzie koniecznością. Gorzej jeśli mąż jest tradycjonalistą i taki układ nie będzie mu odpowiadać, ale takie rzeczy jak osobiście sprawdzałbym przed zawarciem poważniejszego związku.

Wg mnie mąż autorki zaakceptował ów stan rzeczy. Niby jak można się zajmować dzieckiem 12 letnim jak do 15 ono jest w szkole

22 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-02-24 00:03:19)

Odp: On nie pomaga mi w domu

On zaakceptował, ona się dziwi że jest jak jest. Teraz są dwie opcje:
- albo ona znajdzie pracę i podział obowiązków sam z siebie będzie konieczny, bo oboje przecież będą zarabiać
-  albo ona nadal będzie pracować w domu, pozostając tym samym przy aktualnej wersji podziału ról.

Jest jeszcze wariant, że autorka tematu dojdzie do porozumienia z mężem w kwestii przerzucenia części obowiązków domowych na niego w sytuacji kiedy ona będzie pracować tylko w domu, ale jeżeli on jest tradycjonalistą, to raczej nic z tej opcji nie wyjdzie.
Jak wcześniej zauważyliście sporo z tych obowiązków to zwykłe wypełnianie sobie czasu wolnego w domu, bo po co przykładowo odkurzać codziennie dom? Znalezienie sobie pracy, choćby na pół etatu, to już jest jakieś wyjście z tej sytuacji. Ważne aby nie siedzieć w domu i zajmować się tylko gotowaniem, sprzątaniem.

23

Odp: On nie pomaga mi w domu

Martyna, zwróciłaś uwagę na dość istotną sprawę, na którą nie wpadłam... Przecież dzieciaki przez pół dnia są w szkole. To ile godzin może zajmować gruntowne sprzątanie? 2h? A potem laba, więc nie ma się w sumie co dziwić, że mąż oczekuje posprzątanego i podanego, skoro on pracuje 9h i przynosi kasę do domu. Dzieciaki już nie takie małe, więc aż tak ich pilnować nie trzeba. Na Twoim miejscu, Werona28, poszłabym do pracy na poranną zmianę, bo w ciągu dnia i tak nikogo w domu nie ma, a tak spędzałabyś jeszcze wieczory z rodziną i wszyscy byliby szczęśliwi. Pamiętam, że mój tata pracował cały dzień, a mama tylko do 14, więc nawet jeśli musiałam na nią czekać to niedługo. A obiad miałam w szkole, więc aż taka głodna nie byłam.

24 Ostatnio edytowany przez Werona28 (2012-02-24 01:34:42)

Odp: On nie pomaga mi w domu

Po pierwsze to nie mąz tylko partner,po drugie nie pracuje ale mam swoje pieniadze,400 zł mniej od niego.
Tak wszystko sprzatam codziennie bo oprocz mnie nikt dupy(za przeproszeniem)nie ruszy.
Margolinka to nie jest choroba,po prostu syfu nie lubie.
Wielokropek ja musze to robic bo oni i tak nic nie zrobia,moje prosby na nic sie zdaja,mowie jak do sciany.

Nawet gdybym pracowała(co wczesniej juz tak było)i tak wszystko musiałabym robic sama....sprawdzone

Dzieci nie sa do pol dnia w szkole bo   mlodsze wraca o 12 tej a starsze o 14 tej

Martyna tak moge biegac z mopem,pon prostu czesto musze odpoczywac,10 min odpoczynku i do roboty,i tak w wkoło.

Moze raczej powiedzcie mi jak przekonac dzieci i partnera zeby nie bałaganili,a po sobie sprzatali?prosze o racjonalne odp

Didina czasami mam wrazenie ze jestem posługiwaczka,siła charakteru nic tu nie pomoze,przekonywałam,prosiłam wrzeszczałam i nic,jakby nikt tego nie słyszał:(

Kaisa gruntowe sprzatanie zajmuje mi cały dzien,mieszkanie 50m 2

25 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-02-24 01:46:23)

Odp: On nie pomaga mi w domu

Werona, ale ja podałam Ci najbardziej racjonalne z możliwych sposoby przekonania dzieci do tego żeby coś zaczęły robić... Jak nie odpuścisz i po dwóch dniach przerwy dalej zaczniesz im usługiwać, to nic do nich nie dotrze. Za długo nikt z nich nie musiał robić nic... Powiem Ci, że ja też syfu nie lubię, ale nigdy nie sprzątałam calusieńkiego mieszkania codziennie...bo to nie jest zdrowe...uwierz mi... Nie chodzi mi o zdrowie w sensie fizycznym ale psychicznym. Zobacz juz masz dość wszystkiego, czy nie było by ci łatwiej, gdybyś tak sie nie przejmowała np. brudna podłogą bądź odrobina kurzu na półce...?

p.s.
Nie wiem czy widziałaś odcinek rozmów w toku pod tytułem "idzie wiosna! Czas na wielkie sprzątanie!", jeśli nie, to poszukaj w sieci i obejrzyj... Nie żartuje sobie, mówię serio...

26

Odp: On nie pomaga mi w domu
Werona28 napisał/a:

(...)ja musze to robic bo oni i tak nic nie zrobia,moje prosby na nic sie zdaja,mowie jak do sciany.(...)

1. Nie musisz tego wszystkiego robić. Możesz zostawić ich rzeczy nieposprzątane. Nie jesteś służącą do sprzątania po swoich dzieciach czy po swoim mężu. Do Twoich obowiązków należy sprzątanie tzw. wspólnego terytorium, nie ich kątów.

2. Prośba zakłada dwie odpowiedzi. Pierwsza odpowiedź to spełnienie prośby. Druga odpowiedź na prośbę to odmowa jej spełnienia. Obie równoprawne. Tylko po usłyszeniu rozkazu trzaska się kopytami i wykonuje go natychmiast.

3. Jeśli w moim domu byłaby osoba, o której wiedziałbym, że zrobi wszystkie porządki nawet, gdy ja ich nie zrobię, to... nie tknęłabym palcem w domu. Są fajniejsze, ciekawsze rzeczy do robienia niż sprzątanie, zmywanie, itp.

4. Uświadomić sobie, że dom nie jest muzeum ani salonem sprzedaży, SANEPiD też nie wpada codziennie z kontrolą. Nie wszystko zawsze musi lśnić, nie musi panować idealny porządek.

5. Jak przekonać domowników do niebałaganienia/sprzątania po sobie?
    - składać ich rzeczy w jedno miejsce, np. na łóżku danej osoby, na jej miejscu do pracy
    - prasować swoje rzeczy, pozostałe zostawić nieuprasowane, ale służyć radą przy podjęciu próby prasowania
    - zostawiać kartki o treści: "Lubię być złożona i położona na swoim miejscu. Twoja bluzka"

6. Przeczytaj książkę Faber, Mazlish "Jak mówić, by dzieci słuchały. Jak słuchać, by dzieci mówiły".

27

Odp: On nie pomaga mi w domu

Dziewczyny mają rację, musisz być konsekwentna w niesprzątaniu przez jakiś czas, to do nich dotrze, że samo się nic nie robi. Ja pamiętam, że w tym wieku strasznie kombinowałam, żeby nie sprzątać i np. specjalnie się nie starałam przy zmywaniu naczyń w nadziei, że mama jak zobaczy półbrudne naczynia, to sama umyje i następnym razem mnie już nie zawoła dla świętego spokoju. Ale gdzie tam, stała nade mną i kazała myć aż było czyste, to mi się odechciało kombinowania po jakimś czasie, bo tylko więcej czasu traciłam wink

28

Odp: On nie pomaga mi w domu

może opowiem swoją sytuację. jestem sama z dwójką dzieci 5 i 2 lata. maż pracuje za granicą. więc naprawde wszystkie domowe obowiązki są na mojej głowie + dom jednorodzinny( zima palenie w piecu odsnieżanie). córka chodzi do przedszkola. dzieci w miare możliwości wiekowych są uczone m.inn. sprzatania zabawek i wkładania( dosłownie jak narazie tylko wkładania:-) ) ubrań do szafy itp. mąż jak wraca pomimo tego że na tzw. świete prawo przyznane od społeczeństwa gotuje i sprząta razem ze mną. pralkę tez umie sam nastawić:-)). postaw się kobieto!!! masz swoje pieniadzie wykorzystaj je dla siebie, a podłoga na cóż.... od umytej tylko co drugi a nawet co trzeci dzień podłogi jeszcze nikt nie umarł.

29

Odp: On nie pomaga mi w domu

Wiem ze od nie umytej podlogi nic sie nie stanie ale wiadomo zawsze to ktos wpada do dzieci,praktycznie nie ma dnia wiec powinna byc czysta:)

Ale...do waszych rad sie dostosuje.
Kaisa to samo robi moja corka,nie dokladnie myje(jak juz w ogole,moze raz na 2 miechy myje).
Musze sie postarac i byc konsekwentna.Dziekuje za odp.

30

Odp: On nie pomaga mi w domu
duromito napisał/a:

Nie to nie jest ok.:mad: I pisze Ci to facet, który pracuje od 7 do 15.:P
Ty masz pracować za darmo przez 16 godzin bez wolnych sobót, niedziel i urlopu, a na dodatek bez wynagrodzenia?
Zamień się z nim na tydzień to zobaczysz jak mu "rura" zmięknie.:lol:

Wiem że mu rura zmieknie.Stale mowil ze praca w domu to nie praca ale pare razy gdy wyjechalam na sobote,wrociwszy nic nie bylo zrobione,balagan niesamowity.Gdy mu powiedzialam ze to nie jest praca mowil ze wszyscy tak nabalaganili i on tego sprzatac nie bedzie...a przeciez sam ten balagan zrobił.
Nic dodac nic ujac...

31

Odp: On nie pomaga mi w domu

Ech,mój mąż także nie sprząta po sobie w domu,zostawia kupę talerzy,kubków przy biurku,jak robi sobie posiłek to trzeba uważać,żeby się nie poślizgnąć albo nie przykleić do szafki czy stołu.Nie odkurza,baardzo rzadko zmywa.Czasem robi obiad,gdy akurat jestem w pracy(zazwyczaj w weekendy,bo w tygodniu pracuję popołudniami).
Ja pracuję,cztery dni w tygodniu od 14-15 do 20.00.Do tego jeszcze co drugi weekend po pięć,sześć godzin.
Codziennie szykuję dziecko do przedszkola odwozi ją mąż.Ja robię to sporadycznie.Potem sprzątam,prasuję,gotuję i szykuję się do pracy.Ponieważ nie zarabiam wiele,mój mąż twierdzi,że właściwie mnie utrzymuje i w związku z tym nie liczy się to,że naprawdę pracuję o wiele więcej niż on.
Dla niego praca z której nie ma pieniędzy nie jest pracą.
Od jakiegoś czasu prowadzę batalię choćby o sprzątanie po sobie.Wkładam mu brudne skarpety,których nie wrzuci do brudownika do jego teczki,zrzucam na podłogę brudne naczynia z biurka.Skorupy leżały ostatnio przez dwa dni a ja po prostu nie wchodziłam do tego pokoju.
Moja córka jest już na tyle duża,że potrafi zrobić sobie kolację,herbatę,poskładać swoje ciuchy i pozmywać lub włożyć naczynia do zmywarki.Ona rozumie i szanuje moją pracę,
U mnie problem jest taki,że mąż w ogóle nie szanuje mojej pracy,według niego chyba samo się robi.Ostatnio pokazywał córce jak wiele pracy wymaga odkurzenie całego domu i umycie podłóg i jaka do dla mnie ciężka praca.A za chwilę przeszedł się w obłoconych butach po wszystkich pomieszczeniach w mieszkaniu szukając telefonu....ech.
Do tego od wiosny do jesieni mam dwa domy do sprzątania: weekendowy i wakacyjny,ponad stumetrowy i sześćdziesięciometrowe mieszkanie w bloku

32

Odp: On nie pomaga mi w domu

A w przypadku kiedy ona ma staż/prace na którym większość dnia siedzi, a on ma fizyczną i ciężką prace?

33

Odp: On nie pomaga mi w domu
girl90 napisał/a:

A w przypadku kiedy ona ma staż/prace na którym większość dnia siedzi, a on ma fizyczną i ciężką prace?

Mnie akurat to nie dotyczy.Zarówno ja jak i mąż nie pracujemy fizycznie(no chyba,że weźmiemy pod uwagę moją FIZYCZNĄ pracę w domu).

34

Odp: On nie pomaga mi w domu

A mi się wydaje ze niektórzy faceci to lenie i tyle ooo

35

Odp: On nie pomaga mi w domu
Werona28 napisał/a:

A mi się wydaje ze niektórzy faceci to lenie i tyle ooo

Dlatego, ze maja za dobrze.
Sa wygodni po prostu.
A wszystkiego mozna sie nauczyc.

36

Odp: On nie pomaga mi w domu

Werona, w pewnym sensie masz racje, że niektórzy faceci to po prostu lenie. Jednak lenistwem nie można usprawiedliwiać tego, że ma się gdzieś samopoczucie i zdrowie żony. Co z tego, że Ty nie pracujesz i siedzisz w domu...? To jest kwestia "bycia partnerem" we wszystkich aspektach życia, a nie tylko "mężem na papierze"... Ja od czterech lat nie pracuje, siedzę w domu, co więcej nawet nie mam własnych dochodów. Mąż zarabia na dom i nasze utrzymanie (dzieci nie mamy, jedynie psa wink ). Jednak i 4 lata temu gdy pracowałam na 3 zmiany, i teraz gdy nie pracuje, zawsze pomagał mi w domu. Może nie zawsze jest to pomoc, na zasadzie że tak sam z siebie weźmie się za sprzątanie itr. ale gdy poproszę(źle się czuje albo po prostu mi się nie chce wink ), to zawsze zrobi co trzeba. Czasem jednak rano wstaje pierwszy i słyszę z sypialni jak stukają naczynia ustawiane do zmywarki...a gdy wracałam z pracy to nie raz od drzwi czułam zapach płynu do prania... smile Mój mąż nie jest jakimś pracusiem, ale jak trzeba to pomaga, czyli... można...? ...można big_smile

37

Odp: On nie pomaga mi w domu

A u mnie jest tak: ja nie pracuje, zajmuje sie rocznym dzieckiem, sprzatam, piore, gotuje, a moj facet pracuje... czasami nawet od rana do nocy. Nie moge mu powiedziec ze ma mi pomoc posprzatac bo on dosc sie nameczy 12h w pracy. wiadomo. sa takie dni 3-4 ze ma wolne i jest ze mna w domu, wtedy ja sprzatam, gotuje itp. on zajmuje sie dzieckiem. Dodam ze mam synka rojberka, poczynajac od biegania po pokoju z patelnia do wyciagania miesa z lodówki smile staramy sie jak mozemy zeby go oduczyc takich czynów ale niestety... smile

38

Odp: On nie pomaga mi w domu
Werona28 napisał/a:

A mi się wydaje ze niektórzy faceci to lenie i tyle ooo

Albo ich mamusie dały im do zrozumienia, że od roboty w domu są kobiety.

39

Odp: On nie pomaga mi w domu

Margolinka mój nie robi nic,kompletnie nic.Jak ja bym chciała żeby choc raz na tydzien sam tak od siebie przyniósł mi drewna na rozpałkę hmm marzenia...
Ale musze sie pochwalić,moja córcia dzisiaj pozmywała naczynia,pokój posprzątała itp.normalnie szok,i to tak sama od siebie-ja jej nic nie mówiłam:)

40

Odp: On nie pomaga mi w domu

No widzisz... wszystko się da zrobić...trzeba tylko spróbować. A w Twoim przypadku, chodzi o spróbowanie "nie robienia" wszystkiego choćby za dzieci... big_smile wink
Co do męża, to podejdź go kiedyś tekstem "kochanie moje przynieś mi proszę drewna na rozpałkę, bo tak źle się dzisiaj czuje, ze na nic nie mam siły. Ale chwilkę odpocznę i muszę się zająć ... (tu wstaw jakąś drobna czynność w domu)".  big_smile

41

Odp: On nie pomaga mi w domu
nocnalampka napisał/a:

Kolejny watek wychodzacy z absurdalnego zalozenia. "Pomagac" to mozna sasiadce staruszce wniesc zakupy, a we wlasnym domu kazdy domownik ma obowiazki na miare swoich mozliwosci.

U nas jest tak, ze mieszkamy razem, oboje pracujemy i oboje mamy obowiazki w domu.  Bez grafiku, bez szarpania sie. Jak sa brudne naczynia, to ktores z nas myje. To ktore predzej jest w domu po pracy wyprowadza psa i robi obiad. Zakupy zwykle robi on,  albo razem, bo ja nie moge dzwigac. Jakos nie skupiamy sie na tym kto co ma zrobic. Sprzatamy i zajmujemy sie domem bez rozwodzenia sie nad tym.

Popieram wypowiedź. Jak słyszę tekst typu mąż mi pomaga przy dziecku albo w domu, to nóż się w kieszeni otwiera. Same Panie zadbajcie o siebie i swój komfort. Nie róbcie wszystko za Panów, bo komu się coś chce jak ktoś inny robi.

42

Odp: On nie pomaga mi w domu

To nie w porządku. Ja nie mam dzieci i obecnie jestem na etapie w życiu, że nie mogę znaleźć pracy. Siedzę w domu, zajmuję się nim (dzieci nie mamy) ale mimo to mąż mi pomaga z własnej inicjatywy lub gdy go poproszę. Myślę, że na tym polega partnerstwo. Wiadome, że nie leżeć do góry tyłkiem cały dzień i czekać, by przepracowany mąż po pracy robił obiad i odkurzał, ale gdy od czasu do czasu pomoże (zwłaszcza gdy ma się dzieci) to mu korona z głowy nie spadnie.

43

Odp: On nie pomaga mi w domu

Rzeczywiście jest tak, że jeśli od drugiego człowieka niczego nie oczekiwać, to on bardzo szybko przyzwyczai się do takiego stanu rzeczy i raczej trudno potem wymagać jakiejkolwiek zmiany, co nie znaczy, że jest to niemożliwe.

Jako, że pewne rzeczy najlepiej obrazują przykłady, to posłużę się własnym. Doskonale pamiętam jedną sytuację z początku mojego małżeństwa, kiedy to baaaardzo szeroko ze zdumienia otworzyły mi się oczy. Jakoś tak samoistnie nasze obowiązki podzieliły się na damskie i męskie (myślę, że zwyczajnie powieliliśmy schematy wyniesione z naszych domów), niemniej nigdy nie zostało to oficjalnie ustalone, zatem było dla mnie dosyć oczywiste, że nie jest ściśle i sztywno obowiązujące. Jak się jednak okazało mój mąż myślał inaczej - jemu było z tym na tyle wygodnie, że kiedy pewnego dnia, kiedy to miałam naprawdę ogrom pracy na głowie, poprosiłam, żeby wytarł kurze z mebli (strasznie ciężka robota, prawda?) on był tą prośbą nie tylko zaskoczony, ale też zwyczajnie zbulwersowany - bo jak to tak? on? mężczyzna? ma się chwycić babskiej roboty? Ja stanęłam jak wryta i myślę sobie: ,,ok, wytrę te kurze, ale my się tak bawić nie będziemy, nie myśl sobie, że tak to będzie w naszym domu wyglądać, ja też pracuję (wtedy nie mieliśmy jeszcze dziecka) i nie mam zamiaru pracować na dwóch sztywnych etatach". I tak to powoli, cierpliwie i dyplomatycznie zaczęłam wprowadzać nowe zwyczaje. Dziś mój mąż nie tylko zrobi zakupy, umyje okno, pozmywa naczynia, ale też regularnie odkurza i robi mnóstwo innych rzeczy. W dodatku nie tylko wtedy kiedy go o to poproszę, ale często sam z siebie, nie uważając przy tym, że przynosi mu to jakąkolwiek ujmę na męskim honorze. Jak widać można? Można! Trzeba tylko zrobić to delikatnie i umiejętnie smile.

W każdym razie bardzo ważne jest, aby wszyscy domownicy - na miarę swoich możliwości - mieli pewne stałe, określone obowiązki. Jednocześnie same pamiętajmy i jeśli pozostali nie chcą tego zauważać przypominajmy im, że dom nie jest wyłącznie kobiety, ale nasz, wspólny, więc wspólnie powinniśmy o niego dbać, wówczas każdemu będzie w nim naprawdę miło i przyjemnie.

44

Odp: On nie pomaga mi w domu

Werona, ja mam wrażenie, że Ty z nudów sprzątasz, bo co innego niby masz do roboty? Nie pracujesz dzieci w szkole to co masz robić? A że "partner" (bardzo mnie śmieszy to słowo) nic nie robi, no bo co ma robić jak Ty z nudów sprzątasz. Pisałaś na tu że jesteś chora ja będę bardzo wdzieczna jak napiszesz co to za choroba?

45

Odp: On nie pomaga mi w domu

Olinko, u mnie tez trochę sama musiałam "wychować" sobie męża w tych kwestiach smile. Tez na początku małżeństwa domem zajmowałam się wyłącznie ja, ale nie wyobrażałam sobie inaczej bo on dużo pracował a ja na początku byłam bez pracy i miałabym wyrzuty sumienia. Wkrótce jednak znalazłam pracę, ale taką po której byłam kompletnie spompowana i pracowałam po 10 godzin. Zaczęłam zaniedbywać dom bo nie miałam kiedy się nim zajmować, no i po pewnym czasie mąż zauważył że nie ma wyprasowanych koszul do pracy (wyprane były, ale leżały na wieeelkiej stercie ciuchów do prasowania). Popatrzył na mnie a ja leżałam na kanapie po powrocie z pracy w tym samym ubraniu w którym pracowałam, bo nie miałam siły się nawet przebrać. Mąż wziął żelazko, poprosił o krótka instrukcję "jak się to robi" i zabrał się za prasowanie. Stwierdził, że nie jest to wcale trudne i od tamtej pory sam prasuje swoje koszule a nierzadko też moje i dzieciaków rzeczy. Podobnie było z gotowaniem. Zakupy też zaczął robić w podobnej sytuacji. I tak już zostało. W sumie teraz czasowo chyba ja bardziej zajmuję się domem (krócej pracuję) ale jego wkład i tak jest nieoceniony i potrzebny.

46

Odp: On nie pomaga mi w domu

Może nie mam racji, ale sytuacja w moim domu już mnie przerasta. Mój mąż uważa, że jego obowiązki polegają na chodzeniu do pracy i .....na tym koniec. Ja nie pracuję zawodowo, mieszkamy poza granicami kraju, mamy dwie córki (16 i 5 lat). Wiem, że obowiązkiem żony i matki jest dbanie o dom, męża i dzieci. Niestety nikt nie docenia mojej pracy. Wg domowników ja nie pracuję, dom sprząta się sam. Mój każdy dzień wygląda tak samo: rano pobudka, dzieci do szkoły (młodszą trzeba zawiezć), potem zakupy, sprzątanie, odbieram małą ze szkoły na 1,5 godz. (musi zjeść zupę), znowu szkoła, obiad (mąż wraca z pracy o 17,30) na czas (walczę o to abyśmy wszyscy razem jedli), w międzyczasie pranie i prasowanie. wieczorem nawet nie widać, że było posprzątane. Gdy próbuje zwrócić uwagę, to słyszę odpowiedz, że przecież ja nie pracuję tylko siedzę w domu. Może gdyby mój mąż przejął choć część obowiązków związanych z załatwianiem różnych spraw, płatnościami. Niestety ja wystawiam faktury i ja dostaję pieniądze na konto, więc........Trzeba zadzwonić, zalatwić różne sprawy, iść z dziećmi do lekarza, na wywiadówkę - sama. najlepiej by było gdybym też sama pomalował, naprawiła centralne itp.
Nie jest mi łatwo bo niestety nie władam swobodnie językiem tubylców, a mój mąż od wszystkiego umywa ręce (tutejszy język zna dość dobrze). Dziećmi też raczej się nie zajmuje.Przychodzi z pracy i musi zjeść, a potem odpocząć,a "bachory nie będą wchodzić mi na glowę".
Może to nic takiego, ale ja już po woli nie daję rady. No i oczywiście mieszkanie z dala od rodziny, od kraju też robi swoje. Co robić?

47

Odp: On nie pomaga mi w domu
nocnalampka napisał/a:

Kolejny watek wychodzacy z absurdalnego zalozenia. "Pomagac" to mozna sasiadce staruszce wniesc zakupy, a we wlasnym domu kazdy domownik ma obowiazki na miare swoich mozliwosci.

Bardzo mądrze napisane... Zgadzam się z tym w 100%!


Rozmawiaj z mężem, jeśli to nie pomoże zacznij zaniedbywać dom ... Może to pmoże ?
Wyjedź na weekend zostaw go ze wszystkimi obowiązkami niech zobaczy jak to jest ...

48

Odp: On nie pomaga mi w domu

Werona, a nalej mu kiedyś zupy jak wróci z pracy do brudnego talerza z wczoraj. Albo każ mu ubrać brudne majtki. W sekundę się naprawi. A wszystko to zrób ze słodkim uśmiechem i tekstem: "kochanie, tyle innych rzeczy miałam na głowie, że nie dałam już rady. Musisz mi od czasu do czasu pomóc". Sama sobie to zafundowałaś, to jedno, ale jak chcesz to odkręcić i słowami się nie da, to postaw na czyny.

49

Odp: On nie pomaga mi w domu

No to nie jesteś sama.Mój mąż jest jeszcze gorszy.Leń śmierdzacy na maxa .W domu nawet palcem nie kiwnie.Najlepiej cały swój wolny czas spędziłby leżąc na kanapie,albo przy kompie.Leży i się tuczy.Kiedy urodziłam dziecko (miałam cesarkę i kiedy ja byłam cała obolała,nie mogłam się normalnie poruszać,bo niemiłosiernie bolał mnie cały brzuch) on nie raczył mi w niczym pomóc,siedział na kompie i "dopieszczał" swoją nadwagę.
 

Ale kilka dni temu mój ukochany złamał prawą rączkę i mam okazję mu się odwzajemnić.

Trochę to z mojej strony chamskie,wiem o tym,ale zasłużył sobie na to i wcale nie jest mi go żal.No i teraz sam musi sobie ze wszystkim radzić "bez jednej ręki",a ja sobie siedzę na kompie  :-)

50

Odp: On nie pomaga mi w domu

Niepojęte... Do głowy by mi nie przyszło być z facetem, który każe się obsługiwać. Nawet ex w domu sprzątał, gotował, zakupy robił, śmieci wynosił. Po prostu - robił ten, kto akurat miał czas. Bo wiadomo było, że się samo nie zrobi.

51 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2012-10-19 03:51:11)

Odp: On nie pomaga mi w domu

Przykre to,co wszystko piszecie...co to jest zajac sie domem...a jesli ktos ma wiecej niz jedno dziecko na glowie i wiecznie nie zadowolonego mena na glowie? Praca kobiety w domu nie przelicza sie na tzw "kase" wiec jest bezwartosciowa,lekka i na pewno przyjemna.
A panie ktore radza sobie ze wszystkim i jest super i ok...usiadzcie sobie i napawde zastanowcie sie...jesteście szczesliwe?
Chodzicie do pracy,gotujecie,myjecie,przelatujecie mopem - bo o tym piszecie...ale o malzonku nie wspomnialyscie...
Co wasz luby robi w chwili kiedy upralyscie,pozmywalyscie,ugotowalyscie i padacie ze zmeczenia?
Gdyby Wam malzon pomagal to wspomnialybyscie o tym prawda?
A tu sie szczycicie ze wy same robicie tyle rzeczy i to tylko 2 godzinki zajmuje,wiec nie przesadzajmy....Troszkę to dziwne...jedna osoba mieszka na 17 m kw,inna na 280 m kw...
dla jednej to godzinka, dla innej pare dobrych godzin...
Oceniacie innych wzorując sie na sobie...smieszne...

nudka napisał/a:

Może nie mam racji, ale sytuacja w moim domu już mnie przerasta. Mój mąż uważa, że jego obowiązki polegają na chodzeniu do pracy i .....na tym koniec.

Mam identyczną sytuację od 5 lat smile

52 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2012-10-19 07:02:14)

Odp: On nie pomaga mi w domu
Kyntia napisał/a:

Przykre to,co wszystko piszecie...
A tu sie szczycicie ze wy same robicie tyle rzeczy i to tylko 2 godzinki zajmuje,wiec nie przesadzajmy....Troszkę to dziwne...jedna osoba mieszka na 17 m kw,inna na 280 m kw...
dla jednej to godzinka, dla innej pare dobrych godzin...
Oceniacie innych wzorując sie na sobie...smieszne...

nudka napisał/a:

Może nie mam racji, ale sytuacja w moim domu już mnie przerasta. Mój mąż uważa, że jego obowiązki polegają na chodzeniu do pracy i .....na tym koniec.

Mam identyczną sytuację od 5 lat smile

SZCZYCENIE się z bycia wyrobnikiem?
CÓŻ, jedni "pracują" głową inni fizycznie. Żadna praca nie hańbi - jednak BRAK myślenia OWSZEM.
Jeśli od początku związku TAK było, to dlaczego osoba wyręczana ma raptem rzucić się na obowiązki domowe? Żaden honor ni prestiż... (zwłaszcza dla faceta) ZAWSZE tak było W TYM domu - znaczy było dobrze...
Zwróćcie może uwagę, że problemu z obowiązkami domowymi nie mają te dziewczyny, które OD POCZĄTKU wymagały samoobsługi. W końcu żadna kaleki za męża sobie nie brała, choć jak widzę, parę usiłowało małżonka na księcia koronować i SWE usługi do stóp mu ścielić.
Teraz można TYLKO próbować przekonać, że to nie fair. Sugerowałabym robienie wszystkiego CO się da w czasie małżonka/dzieci obecności i wciąganie w tę pracę. Kiedyś to było - ja zmywam, ty wycierasz itd. Trudno będzie, ale jest to możliwe smile

53

Odp: On nie pomaga mi w domu

A tu się nie zgodzę.
Bo każdy związek jest inny,każdy mężczyzna jak i kobieta sa też inni.
Jedni mają cud miód i nagle się psuje. Inni wbijają jeszcze przed ślubem że podział obowiązków i tego się trzymają, inni to po kilku latach olewają. Jeszcze innym odechciewa się bo "coś".
Zgadzam się z tym że jest mozliwe wdrożenie partnera do prac, ale przy niektórych osobowościach i charakterach jest to wręcz nie mozliwe, skutkuje jedynie depresją partnerki big_smile
I co najciekawsze - tak,wczesniejszych sygnałow tego nie było i "nie widziały gały co brały".

54

Odp: On nie pomaga mi w domu

Ja dzis wlasnie zbesztalam swojego narzeczonego bo ostatnio chyba zaczal sie zapominac - mial teraz 2 dni wolnego i wtym czasie nie zrobila w domu praktycznie nic bo gral z kumplami na sieci. Wkurzylam sie i wywalilam go teraz na zakupy bo jestem przeziebiona a nawet nie ma co zjesc. We wszystkich kwestiach poza tymi pieprzonymi obowiazkami domowymi sie dogadujemy. Jego mama urodzila go majac prawie 50 lat przez co przez wiekszosc jego zycia byla na emeryturze i zajmowala sie domem, on nie robil nic - wiec wiadomo skad te przyzwyczajenia. No ale oboje pracujemy (ja 2.5 dnia w tyg i dlatego on uwaza ze ja powinnam wszystko robic, on odkurza i sprzata po kocie), no ale pomimo tego moglby czasem pomyslec np. dzis ze jak jestem chora to wypadaloby isc na zakupy a nie ze ja mu musze sama mowic. Tak samo np. przed kompem - zje cos to zostawia talerz czy szklanke, papierki, rzadko kiedt to wyniesie a jak wyniesie brudne talerze to tylkodo zlewu bo po co umyc! Tlumaczy sie tym ze przeciez mowilam ze lubie myc naczyna a nie lubie odkurzac, no ok ale czy to znaczy ze ona NIGDY nie moze pozmywac? Dziewczyny jak wytlumaczyc komus kto mial mamusie na kazde zawolanie ze nie mieszka juz z nia i powinien wiecej robic w domu bo to nasze wspolne mieszkanie?Nie mam pojecie jak mu to przetlumaczyc a na chwile obecna nastrzępilam sobie od rana gardla i obrazony poszedl do sklepu (oczywiscie ja zrobilam liste zakupów). Co zrobić?

55

Odp: On nie pomaga mi w domu

Ja tak nie mam, ale mój partner tak ma

56

Odp: On nie pomaga mi w domu

Ja miałem dokładnie odwrotnie. Tzn. Zajmowałem się domem, pomagałem jej rodzinie. Ona za to miała 2 lewe ręce do wszystkiego. Umiała tylko kupować buty, siedzieć przy komputerze i oglądac tv.
Pozbyłem sie problemu.
Nigdy więcej leni i brudasów w moim zyciu.

57

Odp: On nie pomaga mi w domu

Tylko ze ja chce z nim być, nie chce się rozstawać bo pasujemy do siebie pod innymi względami tylko mówie mu wprost co ma zrobić to wtedy zrobi (ale najczęściej odwlekając to w czasie) a jeśli nic nie powiem to nie zrobi nic, to jest wkurzające bo potem wychodzę na ta która ciągle jęczy.

58

Odp: On nie pomaga mi w domu
Tegan napisał/a:

Dziewczyny jak wytlumaczyc komus kto mial mamusie na kazde zawolanie ze nie mieszka juz z nia i powinien wiecej robic w domu bo to nasze wspolne mieszkanie?Nie mam pojecie jak mu to przetlumaczyc a na chwile obecna nastrzępilam sobie od rana gardla i obrazony poszedl do sklepu (oczywiscie ja zrobilam liste zakupów). Co zrobić?

Tegan, przede wszystkim nie zrzędzić i nie strzępić sobie języka. To z reguły nie pomaga, a wywołuje klasyczną zasadę przekory, obrażanie się i bunt. Przecież nikt nie lubi być do niczego zmuszany, prawda? Ja przyjęłabym metodę małych kroczków. Kiedy po raz kolejny zauważysz pozostawiony obok komputera talerzyk, to zawołaj swojego mężczyznę i poproś, by go wyniósł. Jeśli włoży go do zlewu, ale nie umyje - zrób dokładnie tak samo. Jeśli źle się poczujesz powiedz o tym, dodaj, że dziś nie pójdziesz po zakupy, ale przecież musicie coś jeść. Wiem, że to brzmi głupio w odniesieniu do dorosłego faceta, ale skoro przez tyle lat nie wyrobił w sobie właściwych nawyków, to najwyższa pora na... wychowanie. Postaraj się z nim na ten temat przede wszystkim porozmawiać - spokojnie i konstruktywnie. Przedstaw mu swój punkt widzenia, pozwól wyrazić swój. To wszystko będzie trudne, bo jestem pewna, że będziesz napotykać na opór, ale zapewniam, że nie jest niemożliwe do zmiany.

59 Ostatnio edytowany przez Tegan (2013-01-05 14:42:57)

Odp: On nie pomaga mi w domu

o dodam jeszcze ze ja wszystko gotuje bo on nie potrafi i po paru próbach z jego strony stwierdziliśmy że się nie nadaje i zgodzilam sie ze ja bede gotowac bo lubie to ale nie cierpie sprzatac i w tym temacie potrzebuje pomocy, on co prawda odkurza ale to troche za malo, np. wtedy gdy jestem chora moglby cos wiecej zrobic, mowie mu to wszystko wprost a on siedzi cicho, po czym sie zebral i poszedl na zakupy


Olinka mówie mu czesto np "wynies ten talerz po sobie" czy inne takie proste rzeczy to on to zrobi (po jakimś czasie bo na pewno nie od razu) albo nie zrobi a potem sie tlumaczy ze zapomnial. To jest dla mnie strasznie wkurzajace i obawiam sie ze niejestem juz w stanie spokojnie na ten temat rozmawiac bo dla mnie takie rzeczy sa oczywiste i nie chce mi sie kogos wychowywac jakbym chciala to bym sobie dziecko zrobila

60

Odp: On nie pomaga mi w domu

szczerze nie przyszłoby mi do głowy aby mieszkać z facetem który okazałoby się nie robi nic w domu.
mieszkamy razem więc sprzątamy, robimy zakupy itp razem/na przemian.
i to jest ustalone na wstępie.
jeśli ktoś jest chory to wiadomo trzeba więcej zrobić, pomóc.
to takie wyjątkowe sytuacje.
nawet jeśli jedna osoba nie pracuje a druga tak, nie znaczy że ta druga może nic nie robić w domu.
nie wyobrażam sobie być' mamusią' dla swojego chłopaka.

61

Odp: On nie pomaga mi w domu

Tegan,
z jednej strony nie chcesz swego mężczyzny wychowywać, z drugiej, chcesz, by robił to, co Ty chcesz. To drugie "chcenie" bez pierwszego jest nieosiągalne.
Skoro Twój mężczyzna został w określony sposób wychowany w rodzinnym domu i przez dwadzieścia wykształcił niepasujące Ci nawyki, to masz do wyboru dwie drogi: jedną jest postępowanie według sugestii Olinki (czego nie chcesz robić), drugą - zaakceptowanie sytuacji, w której Twój narzeczony do niektórych spraw domowych się nie wtrąca (czego też nie chcesz). I tak źle, i tak niedobrze.
Może pomyśl, która z tych dwóch niepasujących Ci opcji, jest mniej bolesną dla Ciebie i na nią się jednak zdecyduj. Inaczej będziesz przeżywała trudne chwile w życiu codziennym.

62

Odp: On nie pomaga mi w domu

Wielokropek wiem że to się wyklucza. Np. teraz wrocil z zakupów i pomimo że nie prosiłam to kupił mi też leki na grype, owoce, jakieś kisiele, to było miłe ale musiałam się z rana nagadać żeby się ruszył. Jakbym nic nie powiedziała to by na bank sam z siebie tego nie zrobił i to jest męczące. Ja też podchodze z domu gdzie mama nie pracowała i robiła wszystko, praktycznie nie miałam żadnych obowiązków ale od kiedy mieszkam na swoim to wiem że nikt tego za mnie nie zrobi i dopiero się przekonałam ile pracy jest w domu, której mój ojciec nie doceniał mówiąc mamie że "siedzi w domu". Po prostu dla mnie męczące jest powtarzanie oczywistych rzeczy. Nagadam się i przez parę dni jest ok a potem znów to samo...

63

Odp: On nie pomaga mi w domu

Możesz wobec tego zasiąść z narzeczonym do typowych negocjacji i wspólnie wypracować satysfakcjonujące was oboje rozwiązanie problemu. Takie działanie pozwoli wam obojgu na traktowanie się wzajemnie jako partnerów, nie zaś przedłużanie układu opiekuńczo-wychowawczego.

64 Ostatnio edytowany przez Tegan (2013-01-05 15:33:51)

Odp: On nie pomaga mi w domu

Mówie do niego teraz chodź pogadamy, ustalimy kto co robi w domu a on do mnie:"Nie chce mi się kotek o tym rozmawiać, przecież pomagam, robie zakupy, odkurzam, sprzatam zwierzakom, przeciez dobrze jest" po czym zasiadł do grania.

65

Odp: On nie pomaga mi w domu

albo zróbcie sobie listę rzeczy, czy w glowie czy na kartce, że np on robi to i to a Ty coś innego. i staracie się swoich obowiązków pilnować ..?

Posty [ 1 do 65 z 76 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » On nie pomaga mi w domu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024