Witam was netkobietki ! założyłam konto dopiero teraz, kiedy mam problem, głupio z mojej strony, ale przyznaję, że często tu zaglądałam bez konta i obserwowałam co się dzieje.
Mam problem jakich wiele- z facetem. Było pięknie, puki nie zauważyłam, że pisze z innymi. Ostatnie dni były straszne, nie mogłam spać, ale próbuje patrzeć na to z różnych perspektyw. Do rzeczy.
Jesteśmy ze sobą sporo ponad rok. Zawsze wiedziałam że ma wiele koleżanek, ale nie przeszkadzało mi to, ufałam mu. Przeszliśmy razem wiele. Często mi mówi, że mnie kocha, że jestem najwazniejsza. Nie wstydzi się mnie przy innych, poznaje mnie ze swoimi znajomymi, zabiera do rodziny ( która za mną nie przepada, ale on powiedział że nie odpuści, nie da im wygrać). Stara się, robi mi czasem niespodzanki. Ale niekiedy mam też wrażenie że jest oschły, że nic nie znaczę.
Wracając do koleżanek. Nie miałam problemu z tym że pisze, znałam go długo, wiedziałam ze lubi mieć ich dużo. Ale niedawno cos mnie tknęło. Przeszperałam jego prywatne wiadomości ( czego okropnie żałuję i mam wyrzuty sumienia ) i pękło mi serce. Nie pisze z nimi normalnie, ale moim zdaniem podchodzi to pod flirt. One wszystkie o mnie wiedzą, pytają o mnie. On wtedy pisze że chyba mnie kocha, nie wie, chyba, może. Prawi im komplemetny jakich ja długo nie słyszałam, szczególnie jednej byłej, że jest ładna, że jest fajną dziewczyną, żeby nie pozwalała sobie być z dupkami, żeby sie kiedyś zobaczyli. W tej chwili zdaje sobie sprawę że źle zrobiłam czytając i wiem że wszystko by kiedyś i tak wyszło bez mojej ciekawości. Na początku przezyłam załamanie, wielkie, płacz, lament. Później już delikatniej trzejźwiej myśląc ( może go usprawiedliwiając ) doszłam do wniosku że może to tylko flirt, 'tylko'. Że może lubi popisać... wiem że mnie nie zdradził dosłownie, to też sprawdziłam ( czuję się podle). Najbardziej boli mnie to, że mówi, że kocha, że pokazuje mi to przy innych, że chwali się mną przy znajomych. Nie wiem co myśleć, już zaczęłam nawet myśleć że jest ze mną z łaski... A może poprostu musi sobie popisać, bo szuka wrażeń.
Potrzebuje waszego spojrzenia z boku i troche skopania tyłka, ale potrzebuje także wsparcia, wiem, że mogę na was liczyć ![]()
1 2012-02-17 14:02:45 Ostatnio edytowany przez JustBe (2012-02-17 14:18:16)
Walnę prosto z mostu. Kobieciarz, babiarz i tyle. Ja bym z nim o tym porozmawiała. Bez przyznawania się że przetrzepałaś mu pocztę bo zabije cię zanim cokolwiek powiesz. Tak po prostu zainteresuj się tą RELACJĄ z jego koleżankami. Zobaczysz jak się zachowa. Pozdrawiam;)
3 2012-02-17 14:23:30 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-02-17 14:27:08)
Być może mam zbyt małe doświadczenie, ale... nie widzę żadnego powodu do Twej rozpaczy.
Fakty, które opisałaś są takie:
1. Twój facet traktuje Cię jak swoją partnerkę, przedstawił Cię swojej rodzinie, bywasz wśród niej i jego znajomych
2. ma różne koleżanki, z którymi wymienia uwagi na temat swego i ich życia, udziela wsparcia i o to wsparcie prosi.
Wszystko inne, czyli Twoje rozważania o flircie, to Twoja interpretacja. Interpretacja podszyta zazdrością. I to jaką!
Przeczytaj ten fragment:
(...)Najbardziej boli mnie to, że mówi, że kocha, że pokazuje mi to przy innych, że chwali się mną przy znajomych. Nie wiem co myśleć, już zaczęłam nawet myśleć że jest ze mną z łaski...(...)
Rozumiem, że wolałabyś, by on poniżał Ciebie, wyzywał, ubliżał.
Rozumiem, że wolałabyś, by wszystkim znajomym opowiadał jaką potworną osobą jesteś.
Taaak. Wtedy oznaczałoby, że Cię kocha miłością prawdziwą.
Zawsze twierdziłam, że niektóre kobiety, gdy nie mają problemów, gdy życie układa im się dobrze, to coś sobie wymyślą, by zepsuć dobry humor i swój, i partnera. Zapisałaś się do tego klubu. Dobrowolnie.
Moja rada?
Rozpędź się i z bardzo dużej odległości walnij głową w ścianę. Może oprzytomniejesz.
Jeśli nie, to wejdź pod lodowaty strumień wody.
***
No i proszę. Dwa posty i dwa skrajne komentarze.
Wybierz sobie Tobie odpowiadający.
Na poważnie. Pozmawiaj ze swoim partnerem o swoich wątpliwościach i uczuciach spowodowanych jego korespondencją. ![]()
Posty jak posty, liczy się pomoc. W każdym razie rozmowa z partnerem zalecana;)
5 2012-02-17 15:53:11 Ostatnio edytowany przez JustBe (2012-02-17 15:55:16)
Dziękuję za odpowiedzi !
wielokropek, racja, głupio się wyraziłam, z tym, że boli mnie jak mnie traktuje, chodziło mi dokładnie o odwrotnie ![]()
Zauważam, że może trochę nadciągam sytuację i może są to zwykłe rozmowy, ale w takim razie dlaczego ja słyszę że jestem najwazniejsza,że mnie kocha, a tam zobaczylam ze napisal ze nie wie czy mnie kocha. Prawił komplementy, mówił, że myśli o niej. Może za bardzo chciałabym go mieć na wyłączność, ale na prawde serce boli jak widzę że mimo wszystko skłamał. Z drugiej strony chętnie bym pogadała, ale okropnie mi wstyd ze względu na to co zrobiłam... kiedyś pytałam się czy myśli o innych dziewczynach, a on że nie, że o mnie, że mu wystarczam, a tu nagle pisze do niej że myśli o niej i brakowało mu że się kilka dni nie odzywała.
Są ludzie, którzy mimo bycia w związku, nadal kokietują innych, piszą miłe słówka, prawią komplementy.
Teraz zależy - czy robią to tak, bo tacy są (a jest wielu takich, tylko czy to jest dojrzałe?), czy może nie traktują obecnego związku poważnie i szukają sposobu do ucieczki, ale gdy trzeba wytłumaczyć coś drugiej osobie o swoim zachowaniu, to bronią się rękami i nogami? W ten sposób wywołują zazdrość i gniew u partnera, nakręcają go do tego stopnia, że winowajca się wybiela (to Ty nie masz do mnie zaufania?), a przyczyną zerwania nie będzie prawda (czyli to, że druga osoba nas jednak nie kocha), lecz właśnie zazdrość i coraz większe napięcie osoby, która zaczęła tracić zaufanie (bo miała do tego podstawy).
Hmmm....
Mam tyle lat, ile mam. O zmianie partnera nie myślę.
A jednak, gdy rozmawiam ze swoim bardzo bliskimi kolegami, to używam zwrotu "kochanie", bo są to bardzo, bardzo bliskie i życzliwe mi osoby. czy to oznacza, że nie kocham mego męża? Absolutnie nie. Kocham też swoje dzieci, i to też nie zmienia mojego uczucia do męża.
I wielokrotnie, gdy dłużej nie widzę moich kolegów/przyjaciół też głośno mówię o tym, że się za nimi stęskniłam.
Rozumiem, że Ty nigdy, ani przez moment nie przestałaś kochać swego chłopaka. Że nigdy nie zawahałaś się nawet na chwilę, że ani na moment nie poddałaś w wątpliwość swej miłości.
Bardzo jesteś niepewną osobą. Niepewną i siebie, i jego. Może porozmawiaj na ten temat? Może dasz mu szansę na wyprostowanie Twego sposobu myślenia?
8 2012-02-17 16:20:39 Ostatnio edytowany przez Austerlitz (2012-02-17 16:21:03)
Wielokropek - Twój mąż wie jak się zachowujesz, Ty wiesz, jak on się zachowuje - znacie się bardzo długo. Ale raczej nie flirtujesz z innymi facetami, prawda? I każdy, do którego mówisz - "kochanie", lub "stęskniłam się" nie odbiera tego, jako flirtu.
Autorka tematu po przeczytaniu prywatnych wiadomości dopiero teraz bardziej poznaje, kim jest jej chłopak i jak się zachowuje. Internet to dobre miejsce na ukrycie przed kimś swojego prawdziwego ja i swoich myśli - bo nikt nie zweryfikuje tego i nie sprawdzi.
"One wszystkie o mnie wiedzą, pytają o mnie. On wtedy pisze że chyba mnie kocha, nie wie, chyba, może."
Chyba? Może? On w ten sposób rozmawiając z innymi dziewczynami, a do tego flirtując z nimi, daje im sygnał, że jest do wzięcia - "naciśnij odpowiedni guzik, a przekonam się, że jednak nie kocham mojej dziewczyny".
To jest dla Ciebie JustBe bardzo bolesne. Ale nie ma innego wyjścia, jak szczerze porozmawiać z chłopakiem. Masz pewne podstawy. Chociaż...przyznać się, że czytałaś jego prywatne wiadomości, doprowadzi go do gniewu i złości.
"One wszystkie o mnie wiedzą, pytają o mnie. On wtedy pisze że chyba mnie kocha, nie wie, chyba, może."
Chyba? Może? On w ten sposób rozmawiając z innymi dziewczynami, a do tego flirtując z nimi, daje im sygnał, że jest do wzięcia - "naciśnij odpowiedni guzik, a przekonam się, że jednak nie kocham mojej dziewczyny".
Zgadzam sie. Co innego zwierzyc sie przyjacielowi z watpliwosci co do uczuc do innej osoby, a co innego pisac takie rzeczy do kobiet, z ktorymi flirtuje.
Rowniez uwazam, ze powinnas z nim porozmawiac. I sluchaj swojej intuicji - ona rzadko zawodzi.
Najbardziej żałuję tego, że to zrobiłam, strasznie żałuję tego, że tam zajrzałam, prędzej czy później bym się dowiedziała, ale mam wyrzuty o to, co zrobiłam i boję się przyznać.
nie chcę bronic partnera JustBe, ale gdy mnie koledzy (nie mylić z przyjaciółmi) zapytaliby czy kocham swojego faceta,nie odpowiedziałabym na to, albo powiedziałabym coś właśnie w stylu "może". Nie dlatego że szukam "furtki" jak to ktoś wyżej określił, ale dlatego że te słowa i potwierdzenia uczuć maja być skierowane do mojego faceta i TYLKO do niego. Nie należę do osób, które niemal rzucają się na partnera w miejscach publicznych, am wystarczy mi jego ręka, dotyk,czasem przelotne cmoknięcie. Na portalach społecznościowych czy w inny dość publiczny sposób nie napiszę "Kocham Cie skarbeczku" bo dla mnie to dziecinada. Uczucia na pokaz. Takim mówie stanowcze nie.
Inna sprawa - flirt. Z rozmowy sms którą nam przedstawiłaś, ja wnioskuję że była Twojego chłopaka ma nieciekawego faceta, stąd jego pocieszanie i rady. Sama piszesz że one wszystkie wiedzą o Tobie. Ja bym się zastanawiała gdyby nie wiedziały...
Widzę że najwiecej Cię boli że tam zajrzalas, masz wyrzuty sumienia i po co, nie wiem dlaczego wolałabyś schowac głowę w piasek , ale wtedy pupa będzie wystawiona do bicia. Ja bym z nim poważnie porozmawiała, tworzycie związek więc obowiązuje jakaś lojalnośc, mógłby sobie pisac co mu do głowy wpadnie ale nie na Twój temat i jeszcze w taki sposób. Jest nie tylko nielojalny ale i niedojrzały, jeśli z nim nie porozmawiasz to zawsze będzie to Cię gryzło i jak będziesz mogła mu ufac ?
Racja, najbardziej w tej chwili przejmuję się tym że to przeczytałam. To było nie fair mimo wszystko. Dręczy mnie to od środka, ale nie chce mu tego powiedzieć, boję się.
Są ludzie, którzy mimo bycia w związku, nadal kokietują innych, piszą miłe słówka, prawią komplementy.
Teraz zależy - czy robią to tak, bo tacy są (a jest wielu takich, tylko czy to jest dojrzałe?), czy może nie traktują obecnego związku poważnie i szukają sposobu do ucieczki, ale gdy trzeba wytłumaczyć coś drugiej osobie o swoim zachowaniu, to bronią się rękami i nogami? W ten sposób wywołują zazdrość i gniew u partnera, nakręcają go do tego stopnia, że winowajca się wybiela (to Ty nie masz do mnie zaufania?), a przyczyną zerwania nie będzie prawda (czyli to, że druga osoba nas jednak nie kocha), lecz właśnie zazdrość i coraz większe napięcie osoby, która zaczęła tracić zaufanie (bo miała do tego podstawy).
I SKĄD JA TO ZNAM ?! właśnie za takiego mężczyznę wyszłam za mąż i żałuję, cholernie żałuję, regularnie cierpię, bo albo mnie zaniedbuje, albo szarga nerwy
dobra rada: uciekajcie od takich typów jak najdalej, bo potem tylko utrapienie!!!