1

Temat: dziwny związek/nie związek

Witajcie!
Mam za sobą wieloletni związek. Trochę więc przeżyłem. Przez kilka lat składałem się do kupy po rozstaniu. Od roku mniej więcej tworzę w pewnym sensie związek z kobietą trzydziestoparoletnią, 9 lat młodszą ode mnie.Ja mieszkam osobno, osobno ona wraz z synem (rozwiedziona) ale na tym samym osiedlu.
Na początku było dziwnie, bo ani ja, ani ona nie chcieliśmy się nikim wiązać. Ja prowadziłem pustelnicze życie, ona co rusz poznawała innych, ale za każdym razem się rozczarowywała. Wpadliśmy na siebie. z początku badaliśmy się, ona szczerze stwierdziła, że jako facet się jej nie podobam, że woli młodszych. Potem jakoś częściej wpadaliśmy na siebie, aż zaczęliśmy znajomość (umawianie się na wspólne spacery), często się spotykaliśmy i spędzaliśmy czas. Moje relacje z jej synem (12 lat) były i są dobre i to chyba spowodowało, że zaczęło być między nami poważniej.Po jakimś czasie dowiedziałem się, że równolegle ze mną na samym początku, spotykała się z innym facetem, ale tylko towarzysko.  Też ciekawy czas: na ulicy odwróciłem głowę za jakąś dziewczyną biegnącą daleko (bo myślałem, że to dawna znajoma) i mi się oberwało, że lekceważę ją oglądając się za innymi. Czułem się podle. A po miesiącu czy dwóch wyszło, że ona wtym samym czasie spotkała jakiegoś młodego faceta, wymieniła się telefonami z nim i spotykała parę razy. Zarzuciłem jej obłudę - jej słowa "czepiałem się". Potem był też ktoś następny. Dziwna sytuacja: już byliśmy na etapie przytulania się. Byłem u niej coś podać, na odchodne przylgnęła do mnie całym ciałem, wtuliła się. A potem jak się okazało: godzinę później spotkała się z jakimś nowo poznanym facetem na spacerze. Podobno towarzysko.Na moje uwagi że to mi się nie podoba zarzucała mi "czepianie się" i bezpodstawne pretensje. Jestem cierpliwy i wyrozumiały, ale staram się z nią rozmawiać o tym, co mi przeszkadza - wtedy jestem posądzany o czepianie się i same pretensje.
Potem mimo to, że czułem, że coś jest z tym wszystkim nie tak, dalej w to brnąłem. Ona była w kiepskiej sytuacji. Sama z dzieckiem, bez pracy. Często pomagałem w różny sposób, też finansowy. Niby się zmieniła( przestała się spotykać z innymi, przestała wychodzić sama na dyskoteki, bo wiedziała, że tego nie akceptuję). Wspólne wypady na wycieczki, święta. Od jesieni pracuje w sklepie. codziennie po nią chodzę, bo to mało bezpieczne miejsce. Przeznaczam na to każdego dnia minimum godzinę. Często jest zapracowana i muszę czekać dwie godziny na odpisanie na mojego smsa. gdy dzwonię do niej przed pracą zawsze jest czymś zajęta, nie ma spokojnego głosu, jest jakaś nieprzyjemna. W zasadzie przestałem dzwonić, bo źle to odbieram. Parę razy czułem że coś nie gra, i starałem się o tym rozmawiać. Czuła, że jestem zaniepokojony i którejś nocy (weekendy spędzamy razem) powiedziała, że mnie kocha. Nie wiem, ale poczułem, że powiedziała to by mnie otumanić, bym poczuł się spokojniejszy.
Ostatnio okazało się, że jest w dość dobrych relacjach z kilkoma młodymi facetami pracującymi w pobliskim sklepie. Na początku było między nimi na odchodne: do widzenia, cześć. Ale ostatnio pojawiło się ze strony jednego z nich, młodszego ode mnie "pa". Zaciekawiło mnie to i starałem się, by mi wyjaśniła. Zarzuciłem jej jakąś poufałość, że będąc w związku ze mną (sama mówiła, że jesteśmy razem przecież) nie zachowuje dystansu do innych mężczyzn i że najwyraźniej to "pa" jest następstwem bliższej znajomości.
Wspomnę tu "przygadywanie sobie z młodym ochroniarzem sklepu w pobliżu (byłem tego świadkiem dwa razy) Zarzuciłem jej, że flirtuje z innymi będąc ze mną w związku. Oczywiście powiedziała, że doszukuję się czego, czego nie ma. Często zastanawiam się czy to ciągnąć, czy ona jest dla mnie "miła" bo się staram, zabiegam. Czy ma sens ciągnąć coś takiego? Czy jestem zaślepiony uczuciem do niej mimo, że w każdej dziedzinie życia się różnimy? Mnie inne kobiety nie interesują. Czy nie tracę czasu na coś bez sensu?

2

Odp: dziwny związek/nie związek

"Nie wiem, ale poczułem, że powiedziała to by mnie otumanić, bym poczuł się spokojniejszy."

Ufaj przede wszystkim temu, co czujesz, o ile masz pewność, że Twoje emocje są zdrowe (a piszesz rozsądnie).


Moim zdaniem, przyjacielu, to jakaś latawica z zaburzeniami osobowości. Sorry.

oczywiście, wierzę w boga, o ile bóg nazywa się andrew. andrew eldritch.

3 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2012-02-16 22:50:04)

Odp: dziwny związek/nie związek
maszkarada napisał/a:

...Moim zdaniem, przyjacielu, to jakaś latawica z zaburzeniami osobowości. Sorry.

Mam też podobną ocenę sytuacji... Niestety. Może ona potrzebuje jakiegoś ...dowartościowania? I zainteresowanie innych mężczyzn jest tym dowartościowaniem? Próbowałeś to "wybadać"?
A tak nawiasem mówiąc - dlaczego związałeś się z taką kobietą, skoro trapią Cię wątpliwości? Desperacja? Potrzeba bycia komuś "potrzebnym"?

Nie czyń priorytetem kogoś, kto ma cie tylko za opcję.

4

Odp: dziwny związek/nie związek

Zgadzam się: uciekaj. Kobieta, nawet jeżeli szczerze chce z Tobą być z przyczyn tylko jej znanych, nie wie czego chce i najwyraźniej nie chce tracić [wybacz] okazji spotkania kogoś bardziej interesującego. To nie rokuje. Czy wiesz jaki był powód rozwodu? To wiele wyjaśni.

5 Ostatnio edytowany przez modzia7 (2012-02-17 12:32:30)

Odp: dziwny związek/nie związek

Wiesz... Ty też trochę przesadzasz...i według mnie tracisz czas
nie czujesz się szczesliwy, pewnie oczekujecie czegos innego od zwiazku
według mnie ten związek nie ma przed soba przyszlosci
ona bedzie sie z Toba meczyc a ty z nią
po co na siłę?

6

Odp: dziwny związek/nie związek
mikkamo napisał/a:

Zgadzam się: uciekaj. Kobieta, nawet jeżeli szczerze chce z Tobą być z przyczyn tylko jej znanych, nie wie czego chce i najwyraźniej nie chce tracić [wybacz] okazji spotkania kogoś bardziej interesującego. To nie rokuje. Czy wiesz jaki był powód rozwodu? To wiele wyjaśni.

Z tego co mi opowiadała, to nieukładało im się od momentu pojawienia się dziecka. Podobno małżonek wolał alkohol i towarzystwo kolegów, pracował za granicą, tam poznał inną kobiete i tak wyszło. Ale mówiła też, że złapał ją na zdradzie ze swoim kolegą. I dlatego się rozeszli. Ta druga wersja wydaje mi się też pradopodobna, chociaż pierwsza też, bo wiem, jak już jaki był wobec niej i dziecka. Ja jestem przeciwiestwem jego, jestem troskliwy, pomocny, zaangażowany. wszystko dostosowuję w swoim życiu do niej. Nie wiem może za dobry jestem i ona to wykorzystuje majac jednocześnie we krwi poznawanie nowych? Sam nie wiem. Czy Waszym zdaniem będąc z kimś w związku wypada, można poznawać innych facetów - w przypadku partnerki? czy facet nie ma wówczas podstaw do niepokoju? Gdy próbowałem o tym rozmawiać zawsze się "czepiam", ona uważa że nie robi nic złego, że ograniczm ją i jestem bezpodstawnie zazdrosny.
Czy Wy w związku akceptowalibyście poznawanie przez partnera/kę innych osób (płci przeciwnej dla partnera) i ich dość bliskie relacje koleżeńskie? czy niepokoiłoby to Was? czy ja przesadzam rzeczywiście i niepotrzebnie się czegoś doszukuje?

7

Odp: dziwny związek/nie związek

Ja uważam, że masz podstawy do niepokoju. Zgadzam się z przedmówcami : coś jest nie w porządku z jej podejściem do Waszego związku sad

8

Odp: dziwny związek/nie związek

Jesteś dla niej wygodny. Ma bazę. Czy zwróciłeś się do niej z prośbą o pomoc w jakiejś Twojej sprawie? czy dba o ciebie? Interesuje się tym co ty robisz?  Czy masz w ogóle jeszcze jakieś własne sprawy? Nie można wszystkiego lokować w drugim człowieku. Nie przez egoizm, tylko dla zachowania zdrowych relacji z samym sobą i ze światem zewnętrznym, nie wolno będąc z kimś odcinać się od reszty świata. To nie jest dobre dla żadnego związku. Przetestuj to. Spróbuj kilka dni to poobserwować. Poproś o coś co nie dotyczy jej. Coś się na pewno takiego znajdzie.
Coś mi się wydaje, że nie będzie się specjalnie chciała tym zająć.

9

Odp: dziwny związek/nie związek

Napisałem nowy wątek o temacie "tajemnica korespondencji a szczerość w związku", który rozpętał istną burzę. Jedna z Pań Moderatorek również wzięła udział w dyskusji. I watęk zamknięto. Może dlatego, że brakło Szanownej Pani Moderatorce kontrargumentów w dyskusji... Nie wiem, ale tak czuję. Pod zarzutem, że to opis związku poruszanego w tym wątku - zamknięto nam usta. Skąd pomysł, że to dotyczy tego samego związku? Nie mam pojęcia smile
Wklejam więc ten drażliwy temat "tajemnica korespondencji a szczerość w związku" i proszę o wypowiedzi. Nie wiem jak długo będziemy mogli tu wpisywać drażniące Szanowną Moderację słowa...
Oto zamknięty wątek:


Powiedzcie mi jak to rozumieć? Podejrzewałem u swojej dziewczyny że utrzymuje jakieś kontakty z kimś za moimi plecami. Obserwowałem ją dość długo i niepewność narastała. Któregoś dnia nie wytrzymałem i zapytałem, czy się z kimś spotyka pod moją nieobecność, powiedziała, że nie rozumie pytania, że skąd takie podejrzenia i tak dalej. Dopiero po dluższej chwili powiedziaała że nie widuje się z nikim. Zapytałem, czy z kimś nie pisze smsów bo czuje się zaniedbywany od jakiegoś czasu. Pisze smsa do niej i odpowiada mimo, że nie jest ani w pracy ani niczym podobno zajęta po godzienie, dwóch. Czasem jak z zaskoczenia dzwoni ę to jest jakaś zniecierpliwiona i szybko kończy rozmowe. Też powiedziała że nie rozumie pytania. Chciałem żeby mnie przekonała że mówi prawde i chciałem żeby pokazała mi telefon w tamtym momencie. Zaczęła kręcić, że nie rozumie o co mi chodzi, że nikt jej telefonu nigdy nie przeglądał i że jest zaskoczona czymś takim. Powiedziała też że ma tam sporo jakichś starych smsów sprzed paru lat iże nie powinienem ich czytać. Na moje slowa że poprzedni telefon zgubiła wraz z kartą w poprzednie wakacje gdy byliśmy już razem więc starych smsów mieć nie może bo straciła a nowych od obcych też nie bo przecież podobno z nikim nie pisze. Coś tam znowu mówiła o zaskoczeniu i mojej podejrzliwości, oburzała się i tak skończyła się ta rozmowa. Telefonu nie miała zamiaru pokazać. Che tu powiedzieć że nie miałem zamiaru telefonu jej brać nawet do ręki, chciałem tylko zobaczyć i przekonać się, że jest tak z zaskoczenia w stanie pokazać mi go i przekonać o uczciwości.Nie przekonała mnie tym zachowaniem i tylko powiększyła moje podejrzenia. Nie potrafię jej teraz zaufać a na dzwiek smsa u niej robi mi się niedobrze z nerwów. zaczynam mieć dość.
Wiem, że nie mam prawa chcieć od niej telefonu ale powiedzcie czy w takiej sytuacji gdy macie podejrzenia nie należy tak zrobić? Czy tajemnica korespondencji to ważniejsze niż uczciwość? Przecież nie przeglądałem jej telefonu po kryjomu.


#2 Dzisiaj 13:06:26

cisowianka
 
Re: tajemnica korespondencji a szczerość w związku

cos napewno ma na sumieniu, skoro nie chciala pokazac tel ;p hm.
no bo skoro odp Ci po paru godz na eskach, odbiera tel i chce jak najszybciej skonczyc rozmowe.
wiadomo nie raz moze byc zajeta i dlatego tak wychodzi ale przez dluzszy czas ?
rozmowa nie pomoze, probowales.
wiem ze nie wolno zagladac do nikogo w tel ale moze jednak ?
inaczej sie nie dowiesz;p
Jesteś wszystkim co mam :* Łukasz Damian :*


#3 Dzisiaj 13:07:54

kawa z pianką

Re: tajemnica korespondencji a szczerość w związku

Zapewne wszyscy, którzy Ci odpiszą odpowiedzą to samo, że oczywiście powinna być tajemnica korespondencji, nie ma mowy o przeglądaniu telefonu itd, że zaufanie trzeba mieć do siebie itd. To wszystko prawda...tylko teraz jest pytanie...skoro już podejrzewasz, to mimo wszystko nie doszukiwać się zdrady i spokojnie żyć ze sobą no bo zaufanie itd, czy jednak posunąć się do kontroli.Trzeba sobie odpowiedzieć czy być samemu w porządku i nie kontrolować czy jednak sprawdzać, a skoro nie można sprawdzać a okazałoby się, że Twoje podejrzenia są słuszne...to co wtedy....pozwolić sobie na oszukiwanie Nas? Ja przyznaję się bez bicia, że sprawdziłam mężowi telefon, ale to co tam znalazłam uświadomiło mi, że żyję z kłamczuchem...gdybym tego nie zrobiła cały czas żyłabym w przekonaniu, że między nami wszystko jest pięknie,....a była to wielka iluzja....można mieć (nawet trzeba) do siebie mega zaufanie, tylko czy zawsze warto??

#4 Dzisiaj 13:39:03

Malwina69
    Przyjaciółka Forum

Re: tajemnica korespondencji a szczerość w związku

Dlaczego na nieuczciwość nie odpowiedzieć nieuczciwoscią i przeczytać smsy? Skoro druga strone stac na taką postawę?
Ludzie dzielą się na: tych chorych psychicznie i tych jeszcze nie zbadanych ;-))

#5 Dzisiaj 13:45:25

vinnga
    Moderator

Re: tajemnica korespondencji a szczerość w związku

A ja tu na razie żadnej nieuczciwości nie widzę. Grzebanie w cudzym telefonie natomiast uważam za poważne naruszenie czyjejś prywatności. Jeśli ona jest wobec Ciebie nieuczciwa - prędzej czy później się o tym dowiesz. Gdyby facet zażądał ode mnie pokazania telefonu - zareagowałabym tak samo jak ona. Na razie Twoje podejrzenia są zbyt wątpliwe, żeby stały się powodem "usprawiedliwionego" przejrzenia jej telefonu.
*sumienie mam czyste, bo go nie używam*

#6 Dzisiaj 13:55:54

Vuk
   
Re: tajemnica korespondencji a szczerość w związku

Nie Vinngo, ta pani ma postawę typową dla osób zdradzających. Olewa partnera, strzeże telefonu jak Cerber i kłamie
A na czym opierasz przeświadczenie, że prędzej czy później "musi" wyjść jeśli zdradza, to już Twoja tajemnicą zostanie...


#7 Dzisiaj 13:56:10

nikandra

Re: tajemnica korespondencji a szczerość w związku

    vinnga napisał:

    Jeśli ona jest wobec Ciebie nieuczciwa - prędzej czy później się o tym dowiesz. .

Na miejscu autora, wolałabym wcześniej.
Za nieuczciwość w tym przypadku, uważałabym ukrywanie "czegoś" przed partnerem.
To raz, a dwa skoro nie ma nic do ukrycia to jaki problem w pokazaniu?
W zależności od sytuacji..ale gdy się często przebywa/bądź mieszka z drugą osobą ,łatwo jest rozpoznać ,że coś jest na rzeczy.
Nikt bezpodstawnie nie wymyśla swoich obaw.

#8 Dzisiaj 14:28:25

Malwina69
   
Re: tajemnica korespondencji a szczerość w związku

Ona pierwszy wytworzyła podejrzliwą sytuacje między nimi.. sorry ale autor postu uczciwie i szczerze przeprowadził z nia rozmowe, ktora zamiast go uspokoic to dolala oliwy do ognia..
Ludzie dzielą się na: tych chorych psychicznie i tych jeszcze nie zbadanych ;-))


#9 Dzisiaj 14:47:10

vinnga
    Moderator
   
Re: tajemnica korespondencji a szczerość w związku

Autor uczciwie i szczerze przeprowadził z nią rozmowę, a ona powiedziała, że z nikim nie pisze. Nie dolała oliwy do ognia - dolał jej autor, który uznał, że nie chce pokazać telefonu bo ma coś do ukrycia. Swoje dotychczasowe podejrzenia autor oparł na tym, że zbyt późno odpisuje mu na smsy i że jest, w jego odczuciu, zniecierpliwiona kiedy on dzwoni.
Ja nie twierdzę, że ona NA PEWNO jest wobec niego uczciwa.
Ja tylko mówię, że na razie autor nie ma podstaw, żeby jej nie wierzyć. Ma tylko jakieś mętne poszlaki, na podstawie których chce naruszyć czyjąś prywatność.

Z pewnością każdy odpowiada na podstawie własnych doświadczeń i własnego podejścia do omawianych kwestii. Moje zdanie jest takie jak wyżej przedstawiłam, ponieważ bardzo cenię sobie swoją prywatność, nie życzyłabym sobie, żeby ktoś mi grzebał w telefonie. Wybitnie źle czułabym się też w sytuacji, kiedy mój facet by coś sobie wyimaginował i domagał się ode mnie pokazania telefonu w celu zaprzeczenia jego imaginacjom.
*sumienie mam czyste, bo go nie używam*


#10 Dzisiaj 14:54:27

Malwina69
 
Re: tajemnica korespondencji a szczerość w związku

    vinnga napisał:

    ponieważ bardzo cenię sobie swoją prywatność, nie życzyłabym sobie, żeby ktoś mi grzebał w telefonie. Wybitnie źle czułabym się też w sytuacji, kiedy mój facet by coś sobie wyimaginował i domagał się ode mnie pokazania telefonu w celu zaprzeczenia jego imaginacjom.

Ale dlaczego?  rozumiem przegrzebanie telefonu bez zgody ( odnosze się do twojej wypowiedzi) a co innego gdy mozna w ten sposób uspokoić w zarodku sytuację i będzie ok? zakładając,że nie ma sie nic złego na sumieniu. Między nimi nie wynikła z niczego ta podejrzliwość, nie rozpoczęło się to od tekstu" chcę przejrzeć Twój telefon" .. było to poparte jakimiś arumentami. Na zasadzie" coś mnie zaniepokoiło dośc poważnie a jesli jestes uczciwa to mi to udowodnij"
Ludzie dzielą się na: tych chorych psychicznie i tych jeszcze nie zbadanych ;-))


#11 Dzisiaj 14:55:03

busiu

Re: tajemnica korespondencji a szczerość w związku

Podobnie jak Vinnga, nie zgodziłabym się na przeglądanie mojego telefonu, mimo, że do ukrycia nic nie mam. Czułabym się urażona takimi podejrzeniami.
W taki dzień jak ten Marco Polo wyruszył do Chin.
Jakie są Twoje plany na dzisiaj?


#12 Dzisiaj 15:08:59

Malwina69

Re: tajemnica korespondencji a szczerość w związku

A ja nie.. ;-)) .. jesli to było by potrzebne do wyjasnienia jakiegos nieporozumienia... nie widze w tym nic złego..
Ludzie dzielą się na: tych chorych psychicznie i tych jeszcze nie zbadanych ;-))

#13 Dzisiaj 15:24:42

vinnga
    Moderator

Re: tajemnica korespondencji a szczerość w związku

Bo to właśnie zależy od osoby. Wypowiedziałam się w tym temacie, żeby pokazać, że istnieją osoby o innym podejściu i że fakt, iż nie pokazała telefonu nie musi być jednoznacznym dowodem tego, że ma coś na sumieniu. Busiu do mnie dołączyła, co pozwala przypuszczać, że nie jestem odosobnionym przypadkiem smile Ona to ładnie ujęła w słowa "czułabym się urażona". Dokładnie tak. Gdyby mój mężczyzna zażądał pokazania telefonu, żeby udowodnić moją uczciwość byłabym właśnie urażona. I za skarby świata bym nie pokazała. Byłoby mi przykro, że mi nie ufa i nie zamierzałabym za cenę mojej prywatności jego zaufania budować.

Inną sprawą jest to, że w telefonie można mieć różne rzeczy. Można mieć smsa od koleżanki użalającej się na grzybicę pochwy. Można mieć w "wysłanych" wiadomości o urodzinowej niespodziance dla chłopaka. Można mieć pogawędkę z kumpelą o zaawansowaniu własnego cellulitu i milion innych rzeczy niekoniecznie przeznaczonych dla oczu własnego chłopaka.
*sumienie mam czyste, bo go nie używam*

#14 Dzisiaj 15:45:12

Malwina69
   
Re: tajemnica korespondencji a szczerość w związku

Okk.. ja to oczywiście rozumiem.. zgoda.. ale gdy w gre wchodził święty spokój.. a zakłocony by był właśnie jak pisałam może nieporozumieniem to wolałabym pokazac, uspokoic...gdyby natomiast chodziło o spradzanie ot tak sobie.. wtedy nie.. nie zgodziłabym sie.
Ludzie dzielą się na: tych chorych psychicznie i tych jeszcze nie zbadanych ;-))


#15 Dzisiaj 15:56:31

Wielokropek

Re: tajemnica korespondencji a szczerość w związku

Taaak...
Najpierw dla świętego spokoju dziewczyna powinna dać do sprawdzenia (kontroli) swój telefon, później pozwolić na sprawdzania komputera i przesyłek. W końcu, w dalekiej przyszłości, też dla świętego spokoju, samej już zaproponować badanie DNA ich dziecka.

Tutaj, na forum, jest już kilka wątków dotyczących podejrzliwości jednej z osób w związku. Warto przeczytać to, co na ten temat sądziły osoby podejrzewane. Warto przeczytać, by zorientować się czym takie historie się kończą i kto je kończy.
Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

#16 Dzisiaj 15:57:21

Vuk
 
Re: tajemnica korespondencji a szczerość w związku

Vinngo, Busiu, nie zwróciłyście uwagi na dwie sprawy:
1. Pani kłamie (rzekome sms od byłych, przez co nie chce pokazac telefonu, a telefon ma nowy).
2. Pani twierdzi, że z nikim nie esemesuje, a jednak esemesy przychodzą (cytat: na dzwiek smsa u niej robi mi się niedobrze).

I to jest już podstawa do podejrzeń.

#17 Dzisiaj 16:25:26

vinnga
    Moderator

Re: tajemnica korespondencji a szczerość w związku

    Vuk napisał:

    Vinngo, Busiu, nie zwróciłyście uwagi na dwie sprawy:
    1. Pani kłamie (rzekome sms od byłych, przez co nie chce pokazac telefonu, a telefon ma nowy).
    2. Pani twierdzi, że z nikim nie esemesuje, a jednak esemesy przychodzą (cytat: na dzwiek smsa u niej robi mi się niedobrze).

    I to jest już podstawa do podejrzeń.

ad. 1. może pani została zaskoczona żądaniem chłopaka i naprędce próbowała wykombinować jakąś wymówkę, która by go przekonała i była mocniejsza od "nie bo nie".
ad. 2. "ktoś" w kontekście postu autora to zapewne osobnik płci męskiej. Zdziwiłabym się, gdyby dziewczyna miała zakaz pisania z koleżankami. Gdyby natomiast chciała swoje pisanie ukryć to pewnie wyłączyłaby dźwięk przychodzących smsów.

Mamy za mało informacji, żeby dociec prawdy. Jednocześnie autor ma za mało podstaw, aby domniemywać oszustwo z jej strony.
*sumienie mam czyste, bo go nie używam*


#18 Dzisiaj 16:47:27

szazszorszep

Re: tajemnica korespondencji a szczerość w związku

Kiedyś z moim facetem grzebaliśmy sobie w telefonach i nie rozumiałam go, że się tym denerwuje. Jednak i mnie zaczęło to denerwować, bo jednak rozmowy z moimi koleżankami to moja prywatna sprawa, czy to sms czy poczta nie chciałabym, aby czytał mojej korespondencji. Tak samo nie chciałabym, aby patrzył co piszę na tym forum. Teraz ja nie szpieguje i on też nie.
Ale nigdy nie warto ufać do końca, nigdy! Jeżeli miałabym podejrzenia, a on by coś kręcił, to musiałabym to sprawdzić dla swojego świętego spokoju. I jeżeli masz taką możliwość to radzę Ci zrobić to samo.

Ostatnio edytowany przez szazszorszep (Dzisiaj 16:49:54)

#19 Dzisiaj 17:15:02

vinnga
    Moderator

Re: tajemnica korespondencji a szczerość w związku

Przeoczyłam, że autor już pisał o swoim związku. Nie ma sensu dyskutować w tym wątku, kiedy w poprzednim jest dużo więcej informacji. W związku z powyższym wątek zamykam, a zainteresowanych odsyłam do poprzedniego wątku autora.
*sumienie mam czyste, bo go nie używam*

10

Odp: dziwny związek/nie związek

...Nie ma sensu dyskutować w tym wątku, kiedy w poprzednim jest dużo więcej informacji. W związku z powyższym wątek zamykam, a zainteresowanych odsyłam do poprzedniego wątku autora.

Powyższy cytat to końcówka wklejonej dyskusji na temat warty nowego wątku... Może sam założę o takim samym tytule, bo chyba to "kij w mrowisko" patrząc na to, co wkleiłeś, Przyjacielu;)
Szkoda, że Szanowna Moderacja zamknęła wątek... Dużo kontrowersji widać było, albo brak kontrargumentów jednej z Szanownych uczestniczek smile
Ale korzystając z okazji: uważam, że mając podejrzenia (nie wyssane z palca) - trzeba złamać pewne zasady, by pozbyć się złudzeń... Szkoda czasu na czekanie, aż po ...kilku latach nasz partner/ka sam zdobędzie się na szczerość, wcześniej korzystając bezwzględnie z naszej naiwności i ufności...
Więc lepiej - przy nadarzającej się okazji - bezceremonialnie skonfrontuj własne domysły z rzeczywistością.
I albo zakochasz się na nowo, albo zaoszczędzisz czasu...
Życzę powodzenia....

P.S.
Szanowna Redakcjo, jakże to tak? Zamknąć taki temat? smile

Nie czyń priorytetem kogoś, kto ma cie tylko za opcję.

11

Odp: dziwny związek/nie związek

Mogłabym edytować Wasze osobiste wycieczki w kierunku moderacji, ale tego nie zrobię. Zamiast tego wyjaśnię:
1. w zamkniętym wątku przedstawiasz bliżej nieokreślony związek - nie wiadomo nic o Waszym wieku, stażu, relacjach
2. przedstawiasz pojedynczy problem - ot nie chciała pokazać telefonu
3. można sobie gdybać: może związek jest wzorowy, a może jednak nie ma w nim zaufania, a może jest nadmierna kontrola, może, może, może...
4. tamten wątek mógłby istnieć jako teoretyczne rozważania czy w związku należy komuś zaglądać do telefonu czy nie. Ty nie chciałeś teoretycznej dyskusji tylko odniesienia do konkretnej sytuacji w konkretnym związku. W związku, który TUTAJ opisałeś, a tam nie.

W tym wątku zawarłeś masę informacji potrzebnych, żeby udzielić mądrzejszej odpowiedzi, niż "gdybanie" w kwestii "dlaczego nie chciała pokazać telefonu". Chociażby przybliżony wiek, nieco informacji o Waszych relacjach, o przeszłości, o przykładach nadwyrężonego zaufania. Nie wpadłeś na to, że posiadając takie informacje użytkownicy mogliby udzielić zupełnie innych odpowiedzi? Ja wpadłam i dlatego zamknęłam tamten wątek. I bardzo proszę o powstrzymanie się od dalszych dywagacji w kwestii jego zamknięcia.

Zapraszam do dyskusji smile

12 Ostatnio edytowany przez vinnga (2012-03-22 22:51:44)

Odp: dziwny związek/nie związek

Tego typu informacji udzielamy mailowo.V.

Nie czyń priorytetem kogoś, kto ma cie tylko za opcję.

13

Odp: dziwny związek/nie związek

jak dla mnie, jak i poprzedników Twoja kobieta jest 'dziwna' (?)
ja swojemu na pewno nie zakazałabym nowych znajomości, ale na NORMALNEJ płaszczyźnie...
a to że jej małżeństwo się posypało, bo mąż ją złapał na zdradzie...? dla mnie to poważny zarzut...

...dążąc do szczęścia....

14

Odp: dziwny związek/nie związek
irex napisał/a:

(...)Czy Wy w związku akceptowalibyście poznawanie przez partnera/kę innych osób (płci przeciwnej dla partnera) i ich dość bliskie relacje koleżeńskie? czy niepokoiłoby to Was? czy ja przesadzam rzeczywiście i niepotrzebnie się czegoś doszukuje?

Poznawanie przez partnera innych osób (płci przeciwnej) i utrzymywanie bliskich z nimi kontaktów towarzyskich (koleżeńskich) jest dla mnie sprawą zupełnie oczywistą, normalną, nie budzącą żadnego niepokoju.

Inną sprawą jest utrzymywanie takich kontaktów przez partnera, który zdradził (nawet w innym związku). Wówczas zrozumiałym byłby dla mnie początkowy niepokój partnera. Początkowy, bo po pewnym czasie niepokój albo znalazłby potwierdzenie, albo okazałby się tylko tworem wyobraźni.

Jeszcze inną sprawą jest podejrzliwość jednego z partnerów. Chęć zamknięcia swego partnera w klatce. Chęć odgrodzenia swego partnera od świata i kontaktów towarzyskich (również z przedstawicielami innej płci).

A tajemnica korespondencji pozostaje tajemnicą. Wiem jednak, że niektórzy z ważnych dla siebie powodów tę tajemnicę chcą łamać/łamią ją.

Brak zaufania jest podstawową przyczyną rozpadu związków. Nie ma sensu być w związku z osobą, której się nie ufa. Nie ma sensu być w związku z osobą, która nie ufa.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

15

Odp: dziwny związek/nie związek
irex napisał/a:

Czy Waszym zdaniem będąc z kimś w związku wypada, można poznawać innych facetów - w przypadku partnerki? czy facet nie ma wówczas podstaw do niepokoju?

A jak Ty to sobie inaczej wyobrażasz? smile Jeżeli żyjemy w społeczeństwie, to nie jesteśmy w stanie nie poznawać nowych osób. Nowe osoby spotykamy w pracy, na kursach, w sytuacjach towarzyskich, nawet na spacerze, to co może niepokoić, to ewentualnie ponadprzeciętna zażyłość tych relacji.

Osobiście nie wyobrażam sobie, że tylko dlatego, że jestem w związku miałabym ograniczać kontakty z mężczyznami wyłącznie do mojego partnera.
Nie wyobrażam sobie również, żeby ktokolwiek z jakiegokolwiek powodu miał przeglądać zawartość mojej komórki, poczty mailowej czy czegokolwiek co jest związane z moją prywatnością, nawet w mojej obecności i za moim przyzwoleniem.
Nie wyobrażam sobie, że tylko dlatego, że jestem w związku miałabym przestać udzielać się towarzysko, spotykać z osobami spoza grona naszych wspólnych znajomych, nie móc powiedzieć do znajomego ,,pa", a nawet (o ile jest to bliższa, zwykle wieloletnia, przyjacielska znajomość) cmoknąć go w policzek na pożegnanie.

Na szczęście ja żyję w zdrowym (przynajmniej pod tym względem) związku.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

16

Odp: dziwny związek/nie związek

Zgadzam sie z większością że można utrzymywać kontakty zawodowe,towarzyskie z przedstawicielami innej płci.Ale rozumiem podejrzliwość Irexa,przyznała że zdradziła męża,trochę to wygląda jakby ciągle nie była pewna czego chce i szukała,być może.Co do przeglądania telefonu...rozumiem że nie tolerują tego ci co nie byli w takiej sytuacji.Tak jak ktoś już pisał-jeśli nie ma podstaw-nie wolno tego robić.Ale jeśli się ma...Po 16latach mojego zaufania w związku obejrzałam telefon i...teraz żałuję że dopiero po 16 latach.I co było warte moje zaufanie? Byłam oszukiwana przez wiele lat a on sam z siebie w życiu by się nie przyznał, miał zamiar do końca życia być ze mną i...z innymi kobietami.     
P.S Teraz mojemu obecnemu mężowi w telefon nie zaglądam...nie czuję takiej potrzeby:-)