No więc zacznę od tego że trudno nas nazwać parą. Czemu? No bo dzieli nas bardzo duża odległość i widzieliśmy się 3 razy po 2 tygodnie. Powiedział że sie zakochał i w ogóle stał sie lepszy niż wcześniej bo mu troche odbijało. Problem polega na tym że chce sobie popróbowac życia czyli już pali mówi że okazyjnie ale prosiłam go zeby w ogóle nie zaczynał, chce sobie popróbować palić trawke mimo że też go proszę żeby nie próbował. Ogólnie nijaki mam wpływ na niego bo mówi że i tak to zrobi. Powiedziałam że się do niego nie odzywam skoro wybiera papierosy i narkotyki a on ze przesadzam i ze dziwi się że mi to przeszkadza bo się nie widzimy a co innego by bylo jakbym była obok to bym mogła mieć pretensje. Moje pytanie jest takie jak mu to wybić z głowy i czy jest to w ogóle możliwe?
Nie masz na niego zbyt duzego wplywu, bo jak piszesz nie tworzycie takiego klasycznego zwiazku, moze gdybyscie mieszkali blizej siebie to bys mogla wiecej zdzialac, bo byscie spedzali ze soba wiecej czasu. Z drugiej strony jesli on ma ochote sobie zaszalec w zyciu, a ty nie lubisz tego typu 'zabaw' to moze zbyt odmienne osobowosci?
po ile macie lat >
No odmienne troche mamy niestety osobowości. On jest o rok młodszy ja mam 19 on 18. Ciężko mi że tak ciągle dokonuje wyboru szkodzące mu.
Niestety tez miałąm ten problem, zabroniłam kategoryczne i niby się zgodził wszystko ok poszedł na studia do innego miasta i zapalił raz drugi mi się nie przyznał... dopiero potem się dowiedziałam a jaka była afera o jezu lepiej nie pytaj, no i co jakoś się pogdzilismy i co dalej popala prosze go za kązdym razem, i niby wiem że w małych ilościach to nie jest szkodliwe więc jako s daję sie namówic gorzej jak jest sam bo wtedy trudniej mu powiedzieć stop a ja się martwie że coś się stanie:( nie wiem jak Ci poradzić dla mnie to dziwne, bo jesteś daleko, on chyba wogóle nie traktuje Cię jako dziewczyne nie chce mieć zadnych obowiązków względem Ciebie nie boisz się że robi inne rzeczy których nie chcesz??
własnie boję się i chcę jakos zadziałać ale za cholere nie wiem jak. On uważa że przesadzam i tylko temu nie zwraca na to uwagi że sie martwię. Obraziłam się na niego pewnie nic to nie da mimo że nie lubie tak robić. Eh co oni widzą w tym dziadostwie ![]()
nie powiem Ci tego bo tez tego nie rozumiem, spróbuj mu chociaż wtłumaczyc że jezeli pali jak musi to niech chociaz nie przesadza z ilościa bo Ty się o niego martwisz, ale ja bym chyba kazała mu się zdecydować czy chce czy nie z Toba być bo to jest nie wporzadku!
No własnie i cały czas jest teraz przez to napięta atmosfera bo on postawi na swoim i tyle i tak ma być. Dałam mu warunek ze albo ja albo ćpanie to on że nic nie bedzie wybierał bo ja przesadzam itp itd. Mówi że w małych ilościach ale co z tego jak mnie sam fakt obrzydza że zacznie i że to pierwszy krok do rujnowania sobie powoli życia.