Witam,to mój pierwszy post i od razu temat.Sprawa dotyczy mojej siostry i przez ostatnie dni bardzo mnie męczy.
Chciałabym się dowiedzieć ,co o tym myślicie i może coś mi poradzicie .
Moja siostra ma dwójkę dzieci,syna 11 lat i córkę 10 lat.Wychowuje dzieci sama i widzę,jak stara się być dobrą mamą i rekompensować dzieciom brak ojca.Często ze sobą rozmawiamy o naszych dzieciach,wychowaniu i wiem,że nigdy nie biła dzieci i nie stosowała kar cielesnych.Niedawno przyszła do mnie jej córka i powiedziała : ''ciociu,chcę ci coś powiedzieć ale nie mów mamie.gdy czasami przeskrobiemy i mama się zezłości to wtedy każe nam położyć się na plecach i oprzeć nogi o taboret ,zdejmuje nam skarpetki i uderza takim bambusowym kijem w nasze bose stopy'' . siostrzenica powiedziała,że to bardzo ją boli i wolałaby chyba dostać ''klapsa'' po pupie niż być bitą w podeszwy stóp.Zapytałam delikatnie siostrzeńca,czy tak się dzieje i on to potwierdził .nie miałam pomysłu co zrobić,chciałam porozmawiać z siostrą o tym i zaczęłam rozmowę.W trakcie rozmowy o metodach wychowawczych sama z siebie powiedziała mi że czasami nie wytrzymuje ich zachowania i zdarza się jej ''karać'' dzieci.Spytałam ją w jaki sposób to robi ?Widziałam wtedy że jest jej ciężko o tym mówić i zapytała ,czy pamiętam gdy byłyśmy w wieku 11-12 lat na koloniach wakacyjnych ,gdzie przechodziłyśmy chrzest jako ''nowe'' .Przypomniałam sobie,że wtedy musiałyśmy się czołgać,jeść jakieś niedobre papki a jedną z prób była próba ''wytrzymałości'' .Chłopcy kilka lat starsi kazali nam wtedy położyć się na piasku obok siebie i związali nam nogi w kostkach liną,położyli je na grubym kiju który trzymali ,a do którego były przywiązane nasze nogi.Chrzest polegał na tym,że dwóch chłopców zaczęło ''chłostać'' nasze bose stopy trzcinkami i drewnianą pałką.
Siostra mi powiedziała,że bardzo to zapamiętała i przeżyła.Ciekawe jest to,że ona jest bardzo przeciwna jakimkolwiek metodom które polegają na biciu ,a jednak ''wychowuje'' je w taki sposób...Nie bardzo wiem co jej powiedzieć i jak z nią rozmawiać..
Na tej kolonii to była zabawa ,a siostra tak jakby to ciągle przeżywała.
Dziewczyny -pomóżcie ! Może macie podobne doświadczenia ?Czy któraś z Was spotkała się w ogóle z takim ''chrzestem''?
Co o tym myślicie ? Czy to mogło mieć jakiś wpływ na moją siostrę ?