Przechodzę trudne chwile w życiu coś wygasło w moim małżeństwie ,nie wiem ile razy prubowałam ratować to małżeństwo chyba już nie chce ale gdzieś na dnie w sercu coś boli .Nie śpimy razem ,nie rozmawiamy ,on zawsze mnie okłamywał a ja mu zawsze wierzyłam jakie to pokręcone .Ale najbardziej brak mi kogoś z komu mogłabym wypłakać, przytulić się , wiem muszę coś z tym zrobić ale czy starczy mi sił nie wiem ,wiem tylko że chcę żyć cieszyć się tym życiem .Przecież mam dopiero 40 lat dzieci już odchowane .Jeżeli czujecie się samotni piszcie .
1 2012-01-27 19:46:16 Ostatnio edytowany przez Edea (2012-01-27 19:47:04)
Kochana, masz nas. Na forum zawsze znajdziesz pocieszenie i mile slowa. Fajnie, ze tu jestes
Wiele netkobietek ma podobne problemy ze swoimi malzenstwami, na pewno jest wiele takich, ktore Cie zrozumieja.
Edea, może masz jakąś bliższą koleżankę, z którą mogłabyś gdzieś wyjść po pracy . Bo rzeczywiście siedzenie w takiej sytuacji w domu i rozmyślanie to chyba nie najlepszy pomysł. Nie wiem czy masz znajomych , którzy pomogliby przeczekać kolejny małżeński zakręt.
Nic nie piszesz o ewentualnym rozwodzie. Czy zdecydowanie odrzucasz taką możliwość?
Tak jak napisałaś , masz dopiero 40 lat. Rozumiem , że mąż nie jest zainteresowany "naprawą" związku. Ale co dalej? Chce odejść czy po prostu przyjął taką bierną postawę i już.
Droga Edeo. Jesteś jeszcze młodą kobietą. Piszesz że dzieci odchowane. Co ci nie pozwala zmienić życia na lepsze? Napewno nie warto się załamywać. Ty się przejmujesz mężem który /jak piszesz/ cię okłamuje... Otwórz oczy, zastanów się czy warto się zamartwiać i stresować? Nie szkoda zdrowia? Życie przed Tobą! Pozdrawiam!