Moj maz i jego milosc do alkoholu. - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2012-01-13 05:11:47

Sasha
Wróżka Bajuszka
Zarejestrowany: 2009-06-24
Posty: 230

Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Na wstepie chcialam zyczyc wszystkim Netkobietkom i Netfacetom wszystkiego co najlepsze w tym nowym 2012 roku:)
Widzialam wiele postow na tym forum na temat problemow z alkoholem, ale postanowilam zalozyc nowy watek, poniewaz pomimo tego, ze problem u wielu jest ten sam, to jednak u kazdego wyglada on inaczej.

Borykam sie z tym problemem od trzech lat i jestem juz na skraju wytrzymalosci. Moj maz ma problem z alkoholem. W koncu uswiadomilam to sobie. Koniec wymowek, koniec tlumaczen, koniec zludzen. Meza praca wymaga tego, ze bardzo czesto jest poza domem. Wiaza sie z tym rowniez wyjazdy. Jak jest w pracy, wszystko jest dobrze. Nie pije, spedzamy mnostwo czasu na telefonie, robimy sobie sprawozdanie z calego dnia, rozmawiamy o poczynach naszego synka, planujemy, itd, itp. Normalna para. Gdy maz wraca z pracy, zaczyna sie problem. Jedzie w ciagu dnia zalatwiac sprawy i wraca w nocy podpity lub pijany (zazwyczaj wlasnym samochodem!). Nieraz bywalo tak, ze wracal nastepnego dnia. Kiedys znalazlam go spiacego w samochodzie. Zajechal na parking, zwymotowal i zasnal. W jakim on musial stanie prowadzic skoro doszlo do czegos takiego?! Nie odbiera ode mni telefonow, ostatnio szlajal sie z kolegami po miescie, byl tak pijany, ze wiedzial tylko, ze gdzies byli, a rzekomo nie pamietal gdzie. Ta sa krotkie przyklady, bo takich historyjek mam juz chyba setki. Dzis znowu pojechal poznym rankiem. Rozmawialam z nim. Obiecal, ze bedzie w domu trzezwy po rak kolejny (bo go nerki bola i nie moze tak pic) i po raz kolejny czeka mnie nie przespana noc zastanawiajac sie czy wszystko ok, czy nie mial wypadku, czy nie plata sie Bog wie gdzie, i ostatnio...czy mnie nie zdradza:( Bo skad ja mam wiedziec co on po tym alkoholu robi. Jak sie napije, jest dla mnie baaardzo nieprzyjemny. Nie ufam mu. Nie dotrzymuje slowa. Nie moge na nim polegac. Nie interesuje sie nami, bo wazniejsi sa koledzy. To tak bardzo boli...Synek chociaz jeszcze nie rozumie, co sie dzieje, odczuwa to, ze mamusia placze, ze mamusi jest przykro. Staram sie chamowac emocje, bo dziecinka albo sama zaczyna plakac, albo przychodzi mnie pocieszac i dawac buziaczki, bo wie, ze cos jest nie tak. Pyta o tatusia. Tyle razy mowilam mu, ze tatus za niedlugo bedzie. Tak sie cieszyl, czekal, a tatus nie przyjechal. Przestalam synkowi mowic, ze tatus przyjedzie, bo za duzo razy sie zawiodl. Chodze nie raz jak opetana od okna do okna. Czy przyjechal, czy wszystko ok, moze ten nastepny samochod to jednak on. Chore! Ile razy prosilam meza, blagalam, po dobroci i w zlosci. Ile razy prosilam, tyle razy dostalam kopa w tylek. To juz jest dla mnie ponizajace. Takie blaganie, zebranie o czas, uwage, milosc, dla mnie i dlla synka. Dzwonienie do niego, po kolegach, gdzie jest, czy wszystko w porzadku. Myslalam nad tym, aby odejsc na jakis czas, aby sie zreflektowal i w koncu wzial mnie na powaznie. Zawsze ulegam i zapominam (przynajmniej probuje), bo chce zeby bylo dobrze. W koncu po trzech latach zdecydowalam sie powiedziec tesciom. Jedynym osobom, jakim sie z tego zwierzylam, bo mialam nadzieje, ze oni beda mieli na niego jakis wplyw. I nic. Dalej to samo. Co mam zrobic? Kocham meza, jeszcze bardziej mojego syneczka. Chce, aby nasza rodzina byla w komplecie, szczesliwa. Ale do tanga trzeba dwojga, a juz wiem, ze zmusic meza do niczego nie moge. Prosze o porade, jakies slowa madrasci. Czy mam odejsc na jakis czas, aby w koncu zrozumial jak bardzo mnie rani? Boje sie, ze jesli odejde, bedzie jeszcze gorzej. Z gory dziekuje i przepraszam za dlugosc postu.
Pozdrawiam,
Sasha.

Ostatnio edytowany przez Sasha (2012-01-13 05:18:04)


Za dlugo mnie tutaj nie bylo...wink

Offline

 

#2 2012-01-13 07:18:33

SadCryingWoman
Wróżka Bajuszka
Wiek: 35
Zarejestrowany: 2011-12-25
Posty: 204

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Nie jesteś sama

Portret żony–wspólnika nakreślony przez Wegscheider jest w znacznym stopniu opisem syndromu współuzależnienia. Czy dla osób będących wspólnikami istnieje wyjście z tego beznadziejnego kręgu?
Tak, ale muszą wykonać wysiłek rozstania się z dotychczasowymi, nieskutecznymi schematami zachowań i iluzją, że są w stanie kontrolować picie męża.Rzadko jest to możliwe bez fachowej pomocy.
A jeśli trafią do fachowego gabinetu terapeuty, na ogół czeka tam na nie pozornie niemiła niespodzianka.
Tym tłumaczyć można szok malujący się na twarzach żon alkoholików, które przychodzą do gabinetów terapeutycznych z postulatem: „Proszę pomóc mi, by mój mąż przestał pić”
Na co słyszą pytanie terapeuty:
„Czy naprawdę chce pani pomóc swojemu mężowi?”
„Ależ tak”.
„To proszę zostawić męża z jego piciem i zająć się sobą!”

Wyczytane smile

Ostatnio edytowany przez SadCryingWoman (2012-01-13 07:20:15)


♫...Coś się kończy... coś odchodzi w dal...♫
smile

Offline

 

#3 2012-01-13 08:06:55

Sasha
Wróżka Bajuszka
Zarejestrowany: 2009-06-24
Posty: 230

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

SadCryingWoman,
Dziekuje, ze zainteresowalas sie moim postem. Ile ja juz razy sobie tak wmawialam, ze teraz po prostu zajme sie soba. Ale dzisiaj obiecalam sobie, ze cos sie musi zmienic, i to chyba bedzie musialo byc moje podejscie. Jest u mnie 1 w nocy, nie ma go od 11 rano. Dziesiatki telefonow i nawet nie jest laskaw mi powiedziec gdzie jest, co robi, i czy w ogole ma zamiar wracac. Boje sie, czy wszystko w porzadku. Jak zreszta zawsze. Ma historie jazdy pod wplywem, a dzisiaj jeszcze sniezyca...Kolejna nie przespana noc...
Dlugo mnie nie bylo na forum, tak wiec mam zaleglosci w postach, ale wyczytalam co nieco, ze rowniez borykasz sie z podobnym problemem:(
Przesylam mnostwo usmiechow i mam nadzieje, ze bedziemy sie wszystkie wspierac...przynajmniej netowo wink

Ostatnio edytowany przez Sasha (2012-01-13 08:08:04)


Za dlugo mnie tutaj nie bylo...wink

Offline

 

#4 2012-01-13 08:50:13

SadCryingWoman
Wróżka Bajuszka
Wiek: 35
Zarejestrowany: 2011-12-25
Posty: 204

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Sasha napisał:

SadCryingWoman,
Dziekuje, ze zainteresowalas sie moim postem. Ile ja juz razy sobie tak wmawialam, ze teraz po prostu zajme sie soba. Ale dzisiaj obiecalam sobie, ze cos sie musi zmienic, i to chyba bedzie musialo byc moje podejscie. Jest u mnie 1 w nocy, nie ma go od 11 rano. Dziesiatki telefonow i nawet nie jest laskaw mi powiedziec gdzie jest, co robi, i czy w ogole ma zamiar wracac. Boje sie, czy wszystko w porzadku. Jak zreszta zawsze. Ma historie jazdy pod wplywem, a dzisiaj jeszcze sniezyca...Kolejna nie przespana noc...
Dlugo mnie nie bylo na forum, tak wiec mam zaleglosci w postach, ale wyczytalam co nieco, ze rowniez borykasz sie z podobnym problemem:(
Przesylam mnostwo usmiechow i mam nadzieje, ze bedziemy sie wszystkie wspierac...przynajmniej netowo wink

Oj tak, też mam swoje problemy smile

Musisz przestać się zadręczać jego zachowaniem! Nie dzwoń za nim, nie przejmuj się, staraj się spać i być wypoczęta na kolejny dzień.
Nic nie da Twoje, moje, innych żon, biadolenie jemu o jego złym, beznadziejnym zachowaniu. Widzą, że się martwimy, wykorzystują to, wiedzą, że cokolwiek by nie zrobili, to im wybaczymy!
Tak nie można, oni nas zabijają a my same się dobijamy.
Wiem, że jest ciężko, ale na prawdę trzeba myśleć o sobie!
Spójrz- czy oni myślą o nas?
N I E (!)
Więc?
Czas na nas kochana smile
Zróbmy coś w końcu dla siebie smile


♫...Coś się kończy... coś odchodzi w dal...♫
smile

Offline

 

#5 2012-01-13 09:24:07

Moha
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2012-01-12
Posty: 28

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

SadCryingWoman podsunęła Ci najlepsze wyjście z tej sytuacji.

Problem alkoholizmu znam z perspektywy dziecka, więc mogę tylko domyślać się jak ciężko jest Ci podjąć słuszne działania, ale pamiętaj o tym, że im dłużej będziesz zwlekała tym będzie trudniej, a problem będzie przybierał na sile. Uzależnienie Twojego męża nie zmniejszy się od Twojej bieganiny od okna do okna, a masz przecież syna, którym powinnaś się zaopiekować. Musisz zapewnić mu spokój i bezpieczeństwo, co nie jest gwarantowane przy ojcu, który pije. Nigdy nie stworzysz szczęśliwego związku i kochającej się rodziny z człowiekiem, który: "Jak sie napije, jest dla mnie baaardzo nieprzyjemny. Nie ufam mu. Nie dotrzymuje slowa. Nie moge na nim polegac. Nie interesuje sie nami, bo wazniejsi sa koledzy", choć nie wiem jak bardzo byś tego chciała. Do póki nie przestanie pić, będą czekały Cię tylko nerwy, smutek i frustracja. Dlatego życzę Ci siły i uporu, abyś zdobyła się na krok separacji. Jeżeli mu zależy na Tobie i dziecku, rozstanie podziała na niego jak kubeł zimnej wody i poszuka pomocy u specjalistów, aby Was odzyskać. Jeśli jednak tak się nie stanie, to pamiętaj o tym, że lepsze szczęście w pojedynkę niż nieszczęście we dwójkę.

Offline

 

#6 2012-01-13 20:02:33

Sasha
Wróżka Bajuszka
Zarejestrowany: 2009-06-24
Posty: 230

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

SadCryingWoman, Moha,
Tyle jest prawdy w tym co napisalyscie! Bardzo madre slowa i daja duzo do myslenia, wiec dziekuje Wam za nie! Wrocil w koncu do domu, chyba ok 9:30 rano. W kazdym badz razie spalam jeszcze z synkiem, bo mielismy nieposkojna noc (odsniezali okolice i tlukli sie niemolosiernie). Do tego ja oczywiscie nie moglam zasnac i w koncu padlam o 4:30 nad ranem. Jedyne zdania jakie wymienilsmy do w zwiazku z naszym synkiem. Poplakalam sie po cichu w kuchni, zeby mnie nie widzial jak placze, bo mu tym razem nie pokaze jak bardzo mnie po raz kolejny zranil. Nie bede po raz kolejny zachowywala sie, jakby wszystko bylo w porzadku. Mowilam mu wiele razy, ze w koncu przekroczy pewne granice i tak sie juz stalo. Czas najwyzszy, zeby on sie o nas postaral. Jesli moje zdystansowanie nic nie zmieni, pomysle o tymczasowej przeprowadzce, tak, aby mial czas na przemyslenie paru rzeczy. A jesli to nic nie da? Zaczynam sie zastanawiac, ze moze on po prostu nie kocha mnie tak jak mowi? Wierze w to, ze czyny sa zawsze mozniejsze niz slowa. Mowi, ze kocha, a nie szanuje, nie okazuje mi tego? Czy milosc i szacunek nie powinny isc w parze???
Kobietki, dziekuje jeszcze raz za Wasze slowa. Prosze, trzymajcie za mnie kciuki.


Za dlugo mnie tutaj nie bylo...wink

Offline

 

#7 2012-01-14 01:24:20

Moha
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2012-01-12
Posty: 28

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Moim zdaniem zdystansowanie się, to takie trochę przeciągnięcie tego wszystkiego w czasie. Do póki będziesz z dzieckiem w domu, on prawdopodobnie będzie uważał, że wszystko jest w porządku. Ile razy z nim rozmawiałaś ? Ile razy ostrzegałaś go, że nadejdzie moment, w którym Twoja cierpliwość się skończy? Ile razy składał Ci obietnice i próbował sprzedać kolejną historyjkę nie wartą złamanego grosza? Myślisz, że po tylu próbach Twoje zdystansowanie przyniesie pożądany skutek? Moim zdaniem nie. On potrzebuje ostrego bodźca.
Postąpisz tak, jak będziesz uważała za słuszne, jednak uważam, że powinnaś siebie i syna spakować, a jemu zostawić na stoliku list w którym napisałabyś wszystko co złożyło się na Twoją decyzję o wyprowadzce i w jaki sposób można jeszcze to wszystko naprawić.Czytając go, być może ocknie się i będzie walczył o wasz powrót. No ale jest jeszcze wersja druga: potoczy się dalej z butelką w ręku.

Trzymam kciuki i przysyłam moc uścisków !

Offline

 

#8 2012-01-14 13:29:22

Neela
Niewinne początki
Wiek: 25
Zarejestrowany: 2011-12-20
Posty: 7

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Tak jak dziewczyny wyżej już napisały- zajmij się sobą i synkiem. Im szybciej to zrobisz- tym lepiej dla ciebie! Musisz być konsekwentna w działaniu, osoba uzależniona od alkoholu świetnie potrafi manipulować najbliższymi, także nie daj się w to wciągnąć. Żadne rozmowy i prośby nie pomogą, dopóki mąż sam nie dostrzeże swojego problemu, dlatego on musi poczuć skutki i ponieść konsekwencje swojego zachowania. Jeśli masz się gdzie wyprowadzić- zrobiłabym to najszybciej jak się da.
Sama mam do czynienia z uzależnionym ojcem- co prawda nie bije nas, pieniędzy nie przepija, ale doskonale pamiętam cierpienie mamy, a to dla małego dziecka jest sporym zmartwieniem. Teraz będąc już osobą dorosłą, trudno mi 'żyć swoim życiem' bo zawsze żal mi mamy...
Ona podobnie jak ty- prosiła, błagała, krzyczała. Dodatkowo kryła go przed znajomymi, cuciła do pracy itd przez co ojcu wydawało się,że jest wszystko ok.. nie popełniaj tych błędów, błędów żon współuzależnionych
Mam nadzieję,że starczy ci na to siły-czego ci z całego serca życzę, bo wiem,że to trudne, ale tylko w ten sposób może coś trafi do męża

Offline

 

#9 2012-01-15 01:00:37

inga09
Tajemnicza Lady
Wiek: 23
Zarejestrowany: 2012-01-13
Posty: 86

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

widać już po kilku postach jak ciepłą i serdeczną kobietą jesteś i strasznie mi Cie szkoda. Współuzależnienie jest bardziej wyczerpujące niż samo uzależnienie, bardziej niszczy i rani niż osobę, którą bezpośrednio dotyczy problem alkoholizmu. Wyżej SadCryingWoman napisała o tym, że terapia nie ma sensu ja uważam inaczej. Osobiście nie mam takiego problemu ale aktualnie jestem na studiach gdzie uczę się jak pomagać osobą uzależnionym i co robić w przypadku współuzależnienia (ale to nie jest istotą tego, nie mam żadnego doświadczenia, chcę tylko podzielić się tym co już wiem). Być może Koleżanka nie trafiła na odpowiedniego terapeutę lub ten (jak każdy człowiek miał zły dzień) ale nie zapominajmy, że działają też grupy wsparcia, gdzie spotykają się żony, matki, córki, partnetki alkoholików (formuła podobna do spotkań AA). Rozglądnij się czy w Twoim mieście coś takiego funkcjonuje a napewno tak. Na początek też uważam, że mogłabyś spakować synka i dla dobra Waszej trójki wyprowadzić się, ale co dalej...? Mąż napewno się odezwie jutro, za tydzień czy miesiąc ale znów będzie Tobą manipulował a Ty musisz być silna, pomóc sobie i jemu. Pójdź na takie spotkanie, napewno odnajdziesz tam wsparcie, poznasz kobiety z podobnym problemem, poznasz ich historie, one Ci pomogą bardziej niż my tu na forum (chociaż każdna z nas zapewne trzyma kciuki za Ciebie i Ci kibicuje). Może terapia da Ci siłę do tego żeby i męża namówić na leczenie. Taka choroba to nie żarty w Wy macie dziecko i w takiej sytuacji powinniście próbować wszytkiego.
Życzę siły i powodzenia:)

Ostatnio edytowany przez inga09 (2012-01-15 01:04:05)

Offline

 

#10 2012-01-15 01:05:19

Wielokropek
Moderator
Wiek: 56
Zarejestrowany: 2011-03-01
Posty: 15398

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

ingo09,

przeczytaj, proszę, post SadCryingWoman ze zrozumieniem.

Nie napisała w żadnym swoim poście (a tych dotyczących spraw alkoholizmu jest sporo na forum), że terapia współuzależnionych nie ma sensu. smile

Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-15 01:09:45)


Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

Offline

 

#11 2012-01-15 01:50:31

inga09
Tajemnicza Lady
Wiek: 23
Zarejestrowany: 2012-01-13
Posty: 86

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

być może nie zrozumiałam do końca co miała na myśli autorka ale to też nie jest tak, że tylko w jeden sposób i tylko indywidualną terapią można pomóc. Podsunęłam po prostu jeszcze inny pomysł. Przepraszam, mój błąd, już się "poprawiłam"smile

Offline

 

#12 2012-01-17 07:13:29

Sasha
Wróżka Bajuszka
Zarejestrowany: 2009-06-24
Posty: 230

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Kochane Neykobietki,
Dziekuje Wam wszystkim za Wasze odpowiedzi.
Neela, Moha, wiem, ze jesli to dalej bedzie trwalo to w koncu bede musiala mu dac do zrozumienia, ze mam dosc tego i najprawdopodobnie odejsc na jakis czas. Jedynie gdzie bede mogla pojechac, to do rodzicow, a Ci mieszkaja dosc daleko. Poza tym, nie chcialabym, aby sie dowiedzieli tylko i wylacznie dlatego, ze wiem co bym potem bylo! Wlasnie sie przeprowadzilismy. Uniwersytet mam niedaleko miejsca zamieszkania i jutro prawdopodobnie zapisze synka do przedszkola. Tak wiec odejscie bedzie bardzo trudna decyzja. Wiem jednak, ze jesli nic sie nie zmieni w koncu bede musiala to zrobic. Wszystko wraca do "normy". Nie jest tak jak bylo dawniej, wie, ze zrobil zle, ale wyrzuty nie powstrzymaja go od nastepnego takiego zagrania. Chodze z lekka znerwicowana, dzisiaj nie wiedzialam co mi dolega. Dostaje atakow niepokoju, po jakims czasie przechodza. To sa chyba efekty tego wszystkiego. Wiem, ze zrobi to ponownie, a wtedy bede musiala miec wystarczajaco sily i honoru zeby odejsc. Boje sie, ze po raz kolejny zabraknie mi odwagi...

Inga09, dziekuje Ci za te cieple slowka! Nigdy nie myslalam o terapii, nigdy nie uwazalam, ze jest na tyle zle, abym musiala podjac ten krok. Dopiero jak o tym wszystki zaczelam pisac, widze, jak zle to wyglada, jak nienormalne sa te sytuacje. Wiele rzeczy dotarlo do mnie, ale nie wiem czy podjela bym sie terapii. Prosze, nie krytykujcie mnie za to, jestem po prostu z Wami szczera. Czy na prawde jest juz tak zle, ze potrzebujemy terapii?sad


Za dlugo mnie tutaj nie bylo...wink

Offline

 

#13 2012-01-17 10:33:49

Wielokropek
Moderator
Wiek: 56
Zarejestrowany: 2011-03-01
Posty: 15398

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Przeczytaj, proszę, poniższy tekst dokładnie.

Zachowanie osób współuzależnionych jest bardzo charakterystyczne.
Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych podaje za T. Cermakiem, zajmującym się zagadnieniem współuzależnienia terapeutą, że o współuzależnieniu jako o rozpoznaniu klinicznym można mówić, kiedy zachowanie osoby podejrzanej o współuzależnienie spełnia następujące kryteria:
1. Stałe uzależnienie własnej samooceny od umiejętności kontrolowania siebie i innych w sytuacji zagrożenia.
2. Branie na siebie odpowiedzialności za zaspokajanie potrzeb innych, nawet kosztem niezaspokojenia swoich własnych.
3. Problemy związane z wyznaczaniem granicy między zbliżaniem a zachowaniem dystansu oraz związany z tym lęk.
4. Skłonność do związków z osobami o zaburzonej osobowości, uzależnionymi od substancji chemicznych, współuzależnionymi i/lub o zaburzonych popędach.
5. Spełnianie trzech lub więcej spośród następujących warunków:
    • silnie rozwinięty mechanizm zaprzeczania;
    • tłumienie uczuć;
    • depresja;
    • przejawianie nadmiernej czujności;
    • kompulsywność;
    • lęk;
    • nadużywanie środków zmieniających świadomość;
    • aktualne lub w przeszłości doświadczanie przemocy fizycznej lub seksualnej;
    • choroby somatyczne związane ze stresem;
    • pozostawanie przez co najmniej dwa lata w ścisłym związku z osobą uzależnioną bez próby szukania pomocy. (...)


Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

Offline

 

#14 2012-02-04 22:49:55

Sasha
Wróżka Bajuszka
Zarejestrowany: 2009-06-24
Posty: 230

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Witam wszystkie Netkobietki, ktore poswiecily czas na to, aby doradzic mi w tym watku. Postanowilam napisac co wydarzylo sie w przeciagu tych dwoch ostatnich tygodni i jakie zmiany zaszly w naszym zwiazku. Tak wiec...nie odeszlam. Po raz kolejny. Po ostatnim jego zagraniu, postanowilam nie pokazywac bolu i zalu, a pokazalam zlosc. Nie oddzywalam sie do niego, nie odpowiadalam na pytania, nie odbieralam telefonu. Potraktowalam go tak, jak on mnie, gdy wychodzi na picie z kolegami. Zaczal wypisywac smsy, ze wie, ze jestem zla, ale zebym dala znac, czy wszystko z nami w porzadku. Tak wiec poczul sie jak ja...Po czasie doszlo do rozmowy. Po raz kolejny wytlumaczylam mu pewne rzeczy i dalam do zrozumienia, ze pomimo jego dziwnych wyobrazen, mam gdzie pojsc i bieda nam nie bedzie. Po raz pierwszy otrzymalam przyznanie racji, zamiast sarkastycznej odpowiedzi. Chodzilam jak klebek nerwow ( z reszta teraz tez oaza spokoju nie jestem ). Powiedzial, ze wie, ze to przez niego. Minely dwa tygodnie, szczerze mowiac to cale nic. Odczulam, ze mam meza. Stara sie bardziej, nabral wiecej pokory. Odchylu na razie nie bylo, chociaz mial okazje. Ale dla mnie dwa tygodnie to zamalo. Nie ufam mu, ale mam nadzieje, ze moze cos sie zmieni. Tak wiem, "Nadzieja Matka Glupich". Wiem tylko jedno. Cos sie we mnie powolutku zmienia. Nie jestem tak naiwna jak trzy lata temu. Czytam posty kobiet na tym forum, porady dla nich i sama czerpie z nich sile. Moze to glupie, wiem. Jestem mloda, mimo wszystko wyszlam za niego za maz z milosci. Mlodsza od niego o sporo lat. Dalam mu synka. Wiedzial, czego oczekuje od zwiazku. Nie pozwole na to, aby do konca zycia traktowal mnie jak malolate, przy ktorej bedzie mogl robic co ze chce. Nie bylam za mloda, zeby wyjsc za niego. Nie bylam za mloda, zeby urodzic mu synka i go wychowywac. Nie bylam za mloda by stac sie "pania domu", by pojsc do pracy, by studiowac. Wiec jestem za mloda na to, zeby moj wlasny maz traktowal mnie na rowno z soba? Zeby takie sam zasady obowiazywaly jego jak i mnie? Zeby w koncu bral mnie na powaznie? Chyba w koncu to powolutku do niego dochodzi...
Pozdrawiam cieplutko smile


Za dlugo mnie tutaj nie bylo...wink

Offline

 

#15 2012-03-19 11:33:47

elizabetta
Dobry Duszek Forum
Wiek: prawie 40
Zarejestrowany: 2012-03-01
Posty: 129

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Witaj Sasha i inne forumowiczki! Wasze historie-to moja historia. Męczę się z nim już 15 lat.Kochałam go ponad życie a teraz tak nienawidzę,że nie mogę na niego patrzeć!Zniszczył mnie psychicznie a najśmieszniejsze jest to,że on twierdzi,że mnie kocha.Jak chora musi być ta miłośc!Albo on nie rozumie co to znaczy kochać!Jak można poniżać człowieka,którego się kocha?Dla niego jestem tylko szmatą,która się pie... ze wszystkimi.Czepia się o wszystko:zle posprzątane,ugotowane itp.I jeszcze pije!Przez pierwsze lata po ślubie jakoś to znosiłam.Opił się, powściekał,przeprosił,ja wybaczyłam... i tak w kółko.Kiedyś to tylko po pijaku był chamski, bo teraz to już jedzie nawet po trzezwemu.I to mnie najbardziej boli,bo dla takiego zachowania nie mam wytłumaczenia.Dobrze,że chociaż nie podnosi ręki na mnie i dzieci...ale to chyba tylko dlatego,że schodzimy mu z drogi jak jest pijany.Potrafi wytrzymać bez picia nawet 2-3 m-ce,ale jak zacznie to jest tygodniówa.I teraz już nie czuje się winny-to ja się czepiam.Nie mam gdzie się wyprowadzić,bo zrobiłabym to dawno!Żal mi dzieci,że funduję im takie dzieciństwo.Sama miałam koszmarne o czym pisałam już wcześniej.Jestem tak zła na niego,że brak słów.Myślę o wynajęciu mieszkania,ale muszę poczekać do wakacji,bo szkoła.Nie chcę z nim już być,boję się go,bo straszy mnie i szantażuje,że się powiesi,że tak mi zatruje życie że odechce mi się wszystkiego,ale czy nie zrobił już tego?Boję się iść do sądu(alimenty,rozwód),bo jak się dowie to będę się bała wracać do domu.Najgorzej,bo nie mam w nikim obrony i on się czuje bezkarny.Mój ojciec jest za nim,mówi,że ja nie umiem z nim żyć.Inne mają pijaków ijakoś żyją.On jest tak dwulicowy,że ludzie mu wierzą.A ja?Zakompleksiona, wystraszona, nie wierzącanikomu myszka?Tak mi zniszczyli psychikę ojciec i mąz,że boję się własnego cienia.Zawsze byłam nieśmiała i małomówna a taraz to już tragedia!I jak ja mam walczyć o siebie o dzieci?Byłam nawet u psychologa,ale wyszłam rozczarowana.Co robić?Jak się ratować?Czy jest dla mnie jakaś nadzieja?Napiszcie czy którejś w podobnej sytuacji (samej,bez domu i wsparcia i pieniędzy)udało się wyjść na prostą?Może to będzie dla mnie jakaś pociecha i zachęta do walki?Pozdrawiam gorąco!


Największy jest ból,gdy rany zadają najbliżsi.

Offline

 

#16 2012-03-20 22:00:31

majcik190578
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2012-03-20
Posty: 1

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Dzień dobry. Nie mam nikogo z kim moglabym porozmawiac.Od roku jestem z mężem i corka w Niemczech, mąż po 1,5 roku życia bez  siebie ściągnąl nas. Wszystko bylo dobrze, na początku, nawet fajnie się urządziliśmy i zaczynalismy wychodzić na prostą gdy pojawil się nowy problem, mąż wraca z pracy pijany i to codziennie.Bywalo czasami ale teraz jestem już bezradna.Jestem załamana, nie mam nikogo, nie mam do kogo się wyprowadzic, mąż nas utrzymuje, nie wiem co robić, nie chcę tak zyć, nie mogę już dlużej na niego patrzeć.Nie mogę iść do pracy bo mam 3 letnią corkę w dodatku stale mi choruje. Do Polski nie mam po co wracac, nie mam nawet meldunku tam. Pomocy. Wyć mi sie chce, nie wiem co robić, zła jestem na caly świat, przeciez bylo dobrze, dlaczego, dlaczego tak mnie rani???

Ostatnio edytowany przez majcik190578 (2012-03-20 22:07:20)

Offline

 

#17 2012-03-20 22:34:15

mlodaszalona
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 29
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 31

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

też mam faceta który dużo pije twierdzi że przesadzam bo przecież wypija około 10 piw dziennie to nic takiego mam dość i nie umiem tego skończyć więc wiem co czujecie dziewczyny przeczytałam pewien tekst i to chyba nasz problem przeczytajcie też może i wy tak stwierdzicie jak ja to uzależnienie                                                                                                                 
Zachowanie osób współuzależnionych jest bardzo charakterystyczne.
Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych podaje za T. Cermakiem, zajmującym się zagadnieniem współuzależnienia terapeutą, że o współuzależnieniu jako o rozpoznaniu klinicznym można mówić, kiedy zachowanie osoby podejrzanej o współuzależnienie spełnia następujące kryteria:
1. Stałe uzależnienie własnej samooceny od umiejętności kontrolowania siebie i innych w sytuacji zagrożenia.
2. Branie na siebie odpowiedzialności za zaspokajanie potrzeb innych, nawet kosztem niezaspokojenia swoich własnych.
3. Problemy związane z wyznaczaniem granicy między zbliżaniem a zachowaniem dystansu oraz związany z tym lęk.
4. Skłonność do związków z osobami o zaburzonej osobowości, uzależnionymi od substancji chemicznych, współuzależnionymi i/lub o zaburzonych popędach.
5. Spełnianie trzech lub więcej spośród następujących warunków:
     silnie rozwinięty mechanizm zaprzeczania;
     tłumienie uczuć;
     depresja;
     przejawianie nadmiernej czujności;
     kompulsywność;
     lęk;
     nadużywanie środków zmieniających świadomość;
     aktualne lub w przeszłości doświadczanie przemocy fizycznej lub seksualnej;
     choroby somatyczne związane ze stresem;
     pozostawanie przez co najmniej dwa lata w ścisłym związku z osobą uzależnioną bez próby szukania pomocy. (...)

Offline

 

#18 2013-02-02 15:59:44

papatki123
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2013-02-02
Posty: 1

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Cześć mam na Imię Patrycja,kiedyś byłam fajną zadbaną i zabawną kobietą ,ale od jakiegoś czasu jestem strzępkiem nerwów stres i alkoholizm męża mnie wykańcza.Nie mam ochoty na nic , parę dni temu wyprowadziłam się z domu ponieważ mój mąż znowu przyszedł pijany i zaczął się awanturować.
I kazał mi spierdalać z domu .Po paru dniach zadzwoniłam do niego i powiedziałam że jak chce porozmawiać to niech przyjedzie na co on mi odpowiedział że mam mu nie przeszkadzać i nie dzwonić do niego .To chyba naprawdę koniec kurcze tak po prostu po12 latach bycia razem spierda.... i cześć co ja takiego zrobiłam .Chce mi się płakać nie chce mi się żyć ja nic nie rozumiem .Przecież zawsze było posprzątane ,ugotowane ,obiad był podany nawet o 22 wieczorem jak chciał o co chodzi?

Offline

 

#19 2013-02-03 09:31:49

rega1977
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2012-07-13
Posty: 23

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

witaj Patrycja, równiez jestem żoną alkoholika.Ze swojego doświadczenia jedyne co mogę doradzić to idź na terapię dla osób współuzaleznionych.Nabierzesz tam siły,nauczysz się o mechanizmach,manipulacjach i jak zadbać o siebie w sensie psychicznym.Telefon do męża to tak naprawde po co?Myślałaś że przeprosi?I wszystko wróci do normy?Męczysz sie w tym małżenstwie,napisałaś że kiedyś byłaś zadbaną i zabawną kobietą.Zobacz jak alkoholizm męża zadziałał na Ciebie.Możesz być najlepszą żoną na świecie ,starać się o dom i wszystko,jak mąż będzie chciał pic to i tak będzie pił.Nie pije przez Ciebie i nie przestanie pić dla Ciebie...

Offline

 

#20 2013-02-09 21:58:08

karina81
Niewinne początki
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2013-02-09
Posty: 1

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Cześć dziewczyny. Strasznie mi przykro, że jest nas tak wiele!!! Mam 32 lata, dwoje wspaniałych dzieci i męża, który jest alkoholikiem. Już od jakiegoś czasu przestałam wydzwaniać do niego z pytaniami o której wróci, z prośbami aby był trzeźwy bo przecież dzieciaki na niego czekają, właściwie można powiedzieć, że mąż generalnie robi co chce. Dbam o siebie, wydaje mi się, że jestem nawet ładną  i fajną kobietą ze szczerym uśmiechem do ludzi... ale cierpię strasznie!!! Czuje totalną bezsilność, nie widzę żadnych szans na normalne życie z człowiekiem, którego bardzo kochałam. Mąż oczywiście uważa, że to ja mam problem!! Nie zamierza się leczyć, nie chce rozmawiać na ten temat, z resztą my właściwie już prawie nie rozmawiamy... tylko żyjemy obok. Widzę tylko jedno wyjście - odejść!! Strasznie martwię się o swoje dzieci, to chore ale mam poczucie winy, iż nie zapewniłam im normalnego domu.

Offline

 

#21 2013-02-10 11:26:31

rega1977
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2012-07-13
Posty: 23

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Witaj Karina,rozumiem doskonale twoja bezradność i bezsilność.Zwiazek z alkoholikiem to potwornie wyniszczający związek.chciał nie chciał wpadamy we współuzależnienie.To dysfunkcja która zaczyna determinować nasze wybory i decyzje.Mimo rocznej terapii nadal się zmagam ze współ.Nie potrafię kierować się swoim dobrem tylko wszystko podporzadkowuję swojemu alko.Już miałam cały plan co robić z własnym życiem i zjawił się alko.Wrócił z odwyku,oczywiście nie pije,oczywiście mnie kocha...Z rozsądku wiem że powinnam doprowadzić rozwód do końca,absolutnie mu nie ufać.Ale ...nie wiem czy to uczucia czy współ.Boję się mu powiedzieć wprost że to koniec,bo nie pije i nie chcę żeby zaczął pić.Jest taki pełny nadzieji,wiary że nie będzie pił.
Karina a masz gdzie odejść?Mieszkanie jest wspólne czy jego?Napisz coś więcej o sobie,o dzieciach,powspieramy się wzajemnie

Offline

 

#22 2013-02-11 07:49:17

niunia77
Przyjaciółka Forum
Wiek: 26
Zarejestrowany: 2012-11-13
Posty: 846

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Rega 1977 czyli wrocilas? Nie zakonczylas tego definitywnie?


Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma...

Offline

 

#23 2013-02-11 09:27:05

rega1977
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2012-07-13
Posty: 23

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

nie nie wróciłam,mieszkamy osobno,rozwód w kwietniu.ale emocjonalnie nie jestem pewna.Wiem że z rozsądku muszę to wszystko zrobic,dla swojego dobra.Rozmawiam z mężem, boję się że jak dobrze popracuje nade mna to mnie urobi,zmanipuluje.I jak tylko pewniej sie poczuje to zacznie pić a ja wyląduję z reką w nocniku.Dokładnie w tym samym miejscu i będę cierpiec.

Offline

 

#24 2013-02-11 09:35:54

niunia77
Przyjaciółka Forum
Wiek: 26
Zarejestrowany: 2012-11-13
Posty: 846

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Wiesz co, ja wczoraj uslyszalam od swojego chlopaka "to Ty zrobilas ze mnie alkoholika, bo wczesniej nim nie bylem". A powiedzial mi tak dlatego ze postawilam warunek "albo zaczynasz terapie albo koniec" poszedl pierwszy raz do osrodka i na drugi dzien po tym kupil sobie 0,5 l wodki i wypil ja sam. Wedlug niego moja w tym wina bo przeze mnie jak to powiedzial upodlil sie ...

Ostatnio edytowany przez niunia77 (2013-02-11 09:36:52)


Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma...

Offline

 

#25 2013-02-11 10:18:33

rega1977
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2012-07-13
Posty: 23

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

wiesz on ani przez ciebie nie pije ani dla ciebie pic nie przestanie.brutalna prawda.a pije dla tego ze chce.poczucie winy zrzuca na ciebie.rozumiem jak ci cięzko.na terapii nauczylam sie stawiać takie ultimatum które wiem że dam radę wytrzymać.bo jak mu zagroziłaś ze albo terapia albo koniec.to teraz skoro on nie dotrzymał słowa z terapią i pije nadal to powinnaś go zostawić.A w tym momencie dasz radę odejść od niego?niunia szukałaś gdzieś terapii dla siebie,jakiejś grupy wsparcia oprócz forum?Wiem że ciężko jest się przestawić z myslenia o alko na myslenie o sobie,spróbuj.może nie jestem dobrym przykładem ale próbuję się ratować jak tylko mogę.nauczyłam się juz tego że nie mam żadnego wpływu na picie męża.

Offline

 

#26 2013-02-11 11:17:22

niunia77
Przyjaciółka Forum
Wiek: 26
Zarejestrowany: 2012-11-13
Posty: 846

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Szukalam, ale mieszkam w malym miescie i dowiedzialam sie ze terapie prowadzi tylko jedna osoba, ktorej nie mozna ufac... A mozsz napisac o tym ultimatum jakiego Cie nauczyli?

Wiesz ja juz nie wiem czy to jest milosc, litosc czy wspoluzaleznienie....
Moj facet ma okropna sytuacje w domu (ciagle leje sie tam alkohol), ale kiedy zwracam na to uwage ze powinien stamtad uciekac bo to nie jest normalny dom tylko melina to on twierdzi ze to nie jest takie latwe... Kiedy zapraszam go do siebie do domu to on nie chce, podobno sie zle czuje, stresuje i woli zebysmy siedzieli u niego.
A tam ciagle ktos przychodzi, ciagle wodka na stole i awantury.

Ostatnio edytowany przez niunia77 (2013-02-11 11:24:32)


Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma...

Offline

 

#27 2013-02-11 12:58:53

rega1977
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2012-07-13
Posty: 23

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

niunia pisałaś że studiujesz to może w tym mieście gdzie masz uczelnię masz szansę znależć terapeutę?A temu w swojej miejscowości dlaczego nie możesz zaufać?co do ultimatum,nigdy nie mozna alkoholikowi groźić rzeczami których nie jesteśmy wstanie wprowadzić w czyn.to nie ma sensu.najpierw trzeba się zastanowic czy sama ja dotrzymam takiego ultimatum.np.mówię męzowi ze nie może wracac pijany do domu bo go nie będę wpuszczać.wiec jak wracał pijany to go nie wpuszczałam nie patrzac na awanture na cały blok i wstyd przed sąsiadami.zawsze konsekwentnie trzeba robic to co sie powiedziało.dlatego napisałam ci ze jak nie jestes gotowa sie z nim rozstac to nie możesz mu grozić takim "albo terapia albo koniec" bo on pije dalej a ty nie skonczyłaś tej znajomosci.i on juz wie ze to tylko grozby i nic wiecej i nie bedzie sie tego obawiał jak nastepnym razem mu tak zagrozisz.Co do sytuacji w domu twojego chłopaka to faktycznie dramatyczna.czy on gdzieś pracuje,studiuje?

Offline

 

#28 2013-02-11 13:15:38

niunia77
Przyjaciółka Forum
Wiek: 26
Zarejestrowany: 2012-11-13
Posty: 846

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Nie studiuje i nie pracuje, bo twierdzi ze nie bedzie dawal pijaczce (czyli matce) pieniedzy. Uwaza ze robi jej na zlosc.
Byl pare lat za granica, ale wrocil bo popadl tam w depresje.
Kiedy mu mowie idz do pracy i na stancje to twierdzi ze to nie takie latwe i ze pare miesiecy temu mi proponowal to odmowilam.
Faktycznie odmowilam bo mnie na to nie stac a poza tym wieksza obawa byla o to ze bedzie pil.
Studiuje w wiekszym miescie i nawet o tym myslalam tylko pracuje od poniedzialku do piatku i nie mam jak w tygodniu jezdzic na spotkania.


Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma...

Offline

 

#29 2013-02-11 14:01:34

rega1977
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2012-07-13
Posty: 23

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

niunia to rozumiem ze twój chłopak kompletnie nic nie robi,tylko pije...tylko pytanie za co pije?ile on ma lat?wiesz bo wydaje mi się on kompletnie nieodpowiedzialny.w życiu wszystko mozemy zrobic ale trzeba chciec.bardzo dobrze ze sie nie zgodziłaś na wspólne zamieszkanie bo musialabyś pracować na opłaty,jedzenie itp a w nim raczej nie widze chęci bycia dorosłym i zarabiania na swoje utrzymanie.odnośnie terapii wiem ze jestes zapracowana ale to byłby duży krok i duża pomoc dla ciebie.jak się chce to się sposób zawsze znajdzie.mój terapeuta choc na nfz jest dla mnie bardzo elastyczny,najczęsciej spotykamy się rano jeszcze przed jego normalnymi godz pracy bo inaczej ja nie mogę bo całe dni pracuję,jak mam kocioł to zawsze mogę do niego zadzwonić i chociaż przez telefon pogadać.zastanów się a napewno znajdziesz jakiś sposób zeby pójść na terapię

Offline

 

#30 2013-02-11 14:18:04

niunia77
Przyjaciółka Forum
Wiek: 26
Zarejestrowany: 2012-11-13
Posty: 846

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Ze tak powiem pomaga babci czyli robi jej zakupy, sprzata itd. Zajecie na max 2 godziny dziennie. Ma 28 lat. Za co pije? Ma mnostwo "kumpli" swojego pokroju, przez Jego dom przewija sie mnostwo pijakow, ktorzy zawsze przynosza 'prowiant'. Sama go zapytalam za co piles i pijesz, a on mi na to, ze jak sie chce to alkohol zawsze sie znajdzie, zazwyczaj ktos przyjdzie i przyniesie, to babcia da na piwo za pomoc itd.
DDA sa albo nadodpowiedzialne (czyli ja) albo kompletnie nieodpowiedzialne (on).


Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma...

Offline

 

#31 2013-02-11 15:28:19

rega1977
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2012-07-13
Posty: 23

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

a zauwazyłaś że ciągle tylko on on on,napisz co u ciebie?w pracy jesteś?co lubisz robic jak masz wolne?dda to dysfunkcja,mozna z nią żyć,nie tłumaczy jego postepowania,chłopak bawi się swietnie,nie pracuje,ma za co pić żyć nie umierać.Komfort picia pierwsza klasa.Z jakiego powodu miałby zrezygnować z takiego zycia które jest dla niego łatwe,miłe i przyjemne.Poczytaj na forach alko o pomagierach

Offline

 

#32 2013-02-12 14:47:01

niunia77
Przyjaciółka Forum
Wiek: 26
Zarejestrowany: 2012-11-13
Posty: 846

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Tak w pracy... Pracuje od pon do piatku. Powiem Ci ze lubilam robic mnostwo rzeczy a przede wszystkim grac w siatkowke, odwiedzac siostre, spotykac sie z kolezankami. Odkad poznalam K moje kontakty ulegly pogorszeniu, wolalam z nim spedzac czas niz isc na piwo ze znajomymi. Teraz znajomych nie ma, wyjechali za granice, inny spodziewaja sie dziecka, inni robia remont i nie ma sie z kim spotkac. Pozostaje mi albo spotkania z nim albo sleczenie przed tv. Gdy probuje sie czyms zajac, np czytac ksiazke i tak mysle o nim co robi, czy pije, czy spi itd.


Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma...

Offline

 

#33 2013-02-12 16:15:16

rega1977
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2012-07-13
Posty: 23

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

niunia wyjdź do ludzi,to że potraciłaś koleżanki,znajomych to jeden z objawów współ... twoje życie zaczyna się i kończy tylko na alko.zadzwoń do siostry,do koleżanek spróbuj odnowić stare znajomości.wiesz jak wygląda znak drogowy STOP?za każdym razem jak zaczynasz myśleć,zastanawiać się co robi twój chłopak to od razu przypomnij sobie jak wygląda taki znak i to pomaga(przynajmniej mi) nie mysleć o nim.powodzenia

Offline

 

#34 2013-03-13 18:47:28

zuza08
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2013-03-09
Posty: 8

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Elizabetta czytam twoją historię i myślę , czyżbyś pisała o moim draniu - bo inaczej nie można go określić. Pije od zawsze ale wześniej jak   napił się to i przeprosić potrafił, a teraz od ok. 3 lat to istny tyran. Moje zycie wyglada tak:  Jak go nie ma w domu cisza spokój. Wraca do domu po ok. 2 tygodniach nieobecności bo jest kierowcą i zaczyna się...  Jak sie odezwę i spytam dlaczego wypiłeś przecież obiecałeś, że już koniec to on mi na to, że nie jest pijany wymyślam i od słowa do słowa awantura gotowa. Potem idzie poprawić i to na maxa, wraca urżnięty- trzeźwieje i znów powtórka i trawa to średni 3-4 dni. W tym czasie ile mi  naubliża ile mnie nastraszy to nie jestem w stanie opisać. Jak wspominam o rozwodzie to dostaje białej gorączki,i krzyczy że jak chce to mogę już wyp... a od niego nic nie dostanę. Krzyczy że narobi mi wstydu w pracy, obraża moje koleżanki /choć one o niczym nie wiedzą/ a na koniec też szntażuje, że się powiesi. Co do dzieci to nigdy im nie ublizył, nigdy nie nakrzyczał. Kozłem zawsze jestem ja , bo jak twierdzi to przezemnie pije bo ciągle mu zwracam uwagę , że żle zrobiłeś to, żle zrobiłes tamto... i przez to moje gadanie dołuje go i dlatego pije. Bardzo często zdaża mu sie jeździć samochodem po pijaku. Ale powiem Wam dziewczyny, że ta moja tragedia rozgrywa sie za "zamknietymi drzwiami", bo ja wstydze sie mówic o tym głośno. Mamy znajomych spotykamy sie / ale jak mój nie ma ciekaczki/ , ale oni nie wiedza bo wstydzię sie o tym mówić. Małżeństwo moje trwa juz 20 lat a mimo wszystko wydaje mi sie że jestem twarda i nie poddaje się. Zawsze sobie tłumacze że nie mogę sie poddawać bo musze wychować dzieci. No ale sie rozpisałam...

Offline

 

#35 2013-03-13 21:12:05

LIDKA7
Powoli się zadomawiam
Zarejestrowany: 2013-03-03
Posty: 50

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Widzisz, ja mam trochę inną sytuację, bo jestem niezależna finansowo, zaradna. I to zawsze było kompleksem u mojego męża. Zawsze dużo pił ale nie zwróciło to mojej uwagi na początku, bo to były takie szalone młodzieńcze lata. Po ślubie  zaczął pić więcej, wyzywać mnie a w końcu bić. Ale jest jedno co ich łączy-świetnie zjednują sobie otoczenie.
To ja zostałam tą wredną, która za dużo wymaga, czepia się, nazywał mnie paniusią, hrabianką, wiecznie mi było mało pieniędzy. Skarżył się na mnie do wszystkich, oczerniał i nastawiał negatywnie, zrobił ze mnie zołzę.
Ludzie naprawdę sądzą, że wyrzuciłam go z domu bez powodu !
On taki dobry a ja o wszystko się czepiałam, a ze wypił sobie trochę to co ? Przecież wszyscy piją.


elizabetta napisał:

Witaj Sasha i inne forumowiczki! Wasze historie-to moja historia. Męczę się z nim już 15 lat.Kochałam go ponad życie a teraz tak nienawidzę,że nie mogę na niego patrzeć!Zniszczył mnie psychicznie a najśmieszniejsze jest to,że on twierdzi,że mnie kocha.Jak chora musi być ta miłośc!Albo on nie rozumie co to znaczy kochać!Jak można poniżać człowieka,którego się kocha?Dla niego jestem tylko szmatą,która się pie... ze wszystkimi.Czepia się o wszystko:zle posprzątane,ugotowane itp.I jeszcze pije!Przez pierwsze lata po ślubie jakoś to znosiłam.Opił się, powściekał,przeprosił,ja wybaczyłam... i tak w kółko.Kiedyś to tylko po pijaku był chamski, bo teraz to już jedzie nawet po trzezwemu.I to mnie najbardziej boli,bo dla takiego zachowania nie mam wytłumaczenia.Dobrze,że chociaż nie podnosi ręki na mnie i dzieci...ale to chyba tylko dlatego,że schodzimy mu z drogi jak jest pijany.Potrafi wytrzymać bez picia nawet 2-3 m-ce,ale jak zacznie to jest tygodniówa.I teraz już nie czuje się winny-to ja się czepiam.Nie mam gdzie się wyprowadzić,bo zrobiłabym to dawno!Żal mi dzieci,że funduję im takie dzieciństwo.Sama miałam koszmarne o czym pisałam już wcześniej.Jestem tak zła na niego,że brak słów.Myślę o wynajęciu mieszkania,ale muszę poczekać do wakacji,bo szkoła.Nie chcę z nim już być,boję się go,bo straszy mnie i szantażuje,że się powiesi,że tak mi zatruje życie że odechce mi się wszystkiego,ale czy nie zrobił już tego?Boję się iść do sądu(alimenty,rozwód),bo jak się dowie to będę się bała wracać do domu.Najgorzej,bo nie mam w nikim obrony i on się czuje bezkarny.Mój ojciec jest za nim,mówi,że ja nie umiem z nim żyć.Inne mają pijaków ijakoś żyją.On jest tak dwulicowy,że ludzie mu wierzą.A ja?Zakompleksiona, wystraszona, nie wierzącanikomu myszka?Tak mi zniszczyli psychikę ojciec i mąz,że boję się własnego cienia.Zawsze byłam nieśmiała i małomówna a taraz to już tragedia!I jak ja mam walczyć o siebie o dzieci?Byłam nawet u psychologa,ale wyszłam rozczarowana.Co robić?Jak się ratować?Czy jest dla mnie jakaś nadzieja?Napiszcie czy którejś w podobnej sytuacji (samej,bez domu i wsparcia i pieniędzy)udało się wyjść na prostą?Może to będzie dla mnie jakaś pociecha i zachęta do walki?Pozdrawiam gorąco!

Offline

 

#36 2013-03-13 21:35:22

LIDKA7
Powoli się zadomawiam
Zarejestrowany: 2013-03-03
Posty: 50

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Wiem jak jest Ci ciężko. Tym bardziej że nam żonom alkoholików wydaje się że tak bardzo ich kochamy.
Mój wątek jest dalej na forum zajrzyj: http://www.netkobiety.pl/t50844.html

dowiesz się jaką ja mam huśtawkę uczuć po mężu alkoholiku.
Zamierzam pójśc do poradni leczenia uzależnień po pomoc bo sama sobie mogę nie poradzić.
Nie chcę być męczennicą, chciałabym ułożyć sobie życie świadomość podpowiada mi, że z nim nie mogę bo źle mnie traktował i nasze dziecko a podświadomie wciąż myślę, zę go kocham.

papatki123 napisał:

Cześć mam na Imię Patrycja,kiedyś byłam fajną zadbaną i zabawną kobietą ,ale od jakiegoś czasu jestem strzępkiem nerwów stres i alkoholizm męża mnie wykańcza.Nie mam ochoty na nic , parę dni temu wyprowadziłam się z domu ponieważ mój mąż znowu przyszedł pijany i zaczął się awanturować.
I kazał mi spierdalać z domu .Po paru dniach zadzwoniłam do niego i powiedziałam że jak chce porozmawiać to niech przyjedzie na co on mi odpowiedział że mam mu nie przeszkadzać i nie dzwonić do niego .To chyba naprawdę koniec kurcze tak po prostu po12 latach bycia razem spierda.... i cześć co ja takiego zrobiłam .Chce mi się płakać nie chce mi się żyć ja nic nie rozumiem .Przecież zawsze było posprzątane ,ugotowane ,obiad był podany nawet o 22 wieczorem jak chciał o co chodzi?

Offline

 

#37 2013-03-13 21:38:12

LIDKA7
Powoli się zadomawiam
Zarejestrowany: 2013-03-03
Posty: 50

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

Moja rada : ZACZNIJ O TYM MÓWIĆ GŁOŚNO !!!

Pewnie Twojego małżeństwa to nie uratuje ale Tobie może pomoże. Jesteś tak zamęczona psychicznie jak i ja, mój też pił, bił a ja ukrywałam. Ale w końcu strach stał się silniejszy i trwoga o własne życie.

zuza08 napisał:

Elizabetta czytam twoją historię i myślę , czyżbyś pisała o moim draniu - bo inaczej nie można go określić. Pije od zawsze ale wześniej jak   napił się to i przeprosić potrafił, a teraz od ok. 3 lat to istny tyran. Moje zycie wyglada tak:  Jak go nie ma w domu cisza spokój. Wraca do domu po ok. 2 tygodniach nieobecności bo jest kierowcą i zaczyna się...  Jak sie odezwę i spytam dlaczego wypiłeś przecież obiecałeś, że już koniec to on mi na to, że nie jest pijany wymyślam i od słowa do słowa awantura gotowa. Potem idzie poprawić i to na maxa, wraca urżnięty- trzeźwieje i znów powtórka i trawa to średni 3-4 dni. W tym czasie ile mi  naubliża ile mnie nastraszy to nie jestem w stanie opisać. Jak wspominam o rozwodzie to dostaje białej gorączki,i krzyczy że jak chce to mogę już wyp... a od niego nic nie dostanę. Krzyczy że narobi mi wstydu w pracy, obraża moje koleżanki /choć one o niczym nie wiedzą/ a na koniec też szntażuje, że się powiesi. Co do dzieci to nigdy im nie ublizył, nigdy nie nakrzyczał. Kozłem zawsze jestem ja , bo jak twierdzi to przezemnie pije bo ciągle mu zwracam uwagę , że żle zrobiłeś to, żle zrobiłes tamto... i przez to moje gadanie dołuje go i dlatego pije. Bardzo często zdaża mu sie jeździć samochodem po pijaku. Ale powiem Wam dziewczyny, że ta moja tragedia rozgrywa sie za "zamknietymi drzwiami", bo ja wstydze sie mówic o tym głośno. Mamy znajomych spotykamy sie / ale jak mój nie ma ciekaczki/ , ale oni nie wiedza bo wstydzię sie o tym mówić. Małżeństwo moje trwa juz 20 lat a mimo wszystko wydaje mi sie że jestem twarda i nie poddaje się. Zawsze sobie tłumacze że nie mogę sie poddawać bo musze wychować dzieci. No ale sie rozpisałam...

Offline

 

#38 2013-03-13 21:46:07

LIDKA7
Powoli się zadomawiam
Zarejestrowany: 2013-03-03
Posty: 50

Re: Moj maz i jego milosc do alkoholu.

niunia77 napisał:

Wiesz co, ja wczoraj uslyszalam od swojego chlopaka "to Ty zrobilas ze mnie alkoholika, bo wczesniej nim nie bylem". A powiedzial mi tak dlatego ze postawilam warunek "albo zaczynasz terapie albo koniec" poszedl pierwszy raz do osrodka i na drugi dzien po tym kupil sobie 0,5 l wodki i wypil ja sam. Wedlug niego moja w tym wina bo przeze mnie jak to powiedzial upodlil sie ...

Mój też mi zawsze powtarzał, że to przez Ciebie piję !
W pewnym momencie chyba nawet uwierzyła, ze jestem taką złą kobietą...

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013